yenna_m
13.08.04, 09:34
Żeby zapobiec ewentualnym przepychankom w wątkach palących i niepalących
towarzystw wzajemnej adoracji
Minister zdrowia ostrzega: palenie albo zdrowie - wybór nalezy do ciebie.
Palę. To mnie relaksuje. Paląc nie obgryzam tak dramatycznie pazurów. Paląc
nie drę się na dzieci. Paląc jestem częściej podatna na chroby gardła (a
krtań i bez tego mam zjechaną). Gdy palę - włosy i ręce śmierdzą
niewiarygodnie.
Palę co rok - wakacyjnie. Za to intensywnie do bólu. Jak napisalam - paczka
dziennie. Ta paczka spalona jest w bardzo krotkim czasie, bo raczej poza
domem, w trakcie spaceru z dziecmi - stane gdzies z boku i odpalam jednego od
drugiego

Prawie patologia

Palę, chociaz to droga przyjemnosć. Dla mnie
przyjemosc. Relaks. Chwila na ukojenie zmysłow.
Gdzies czytalam, że postawiono teorię, iż palenie uspokaja, bo czlowiekowi
kojarzy się z pierwszymi chwilami zycia spedzonymi przy piersi matki.
Mozliwe. Ale mozliwe, że uspokaja z innych powodow.
A jednak On, facet mojego życia, sam niepalący, stwierdza, że jesli mnie
takie palenie relaksuje, to niech juz sobie palę.
Doskonale wie, że co roku jesienne zimno skutecznie zwalcza moje nałogi.
Palenie powoduje choroby górnych dróg oddechowych, powoduje raka, choroby
serca.
Z tym nikt nie dyskutuje.
A jednak palimy.