Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsądek?

13.03.14, 18:16
Zainspirowana wątkiem o wyrzuceniu małej dziewczynki z auta, zastanawiam sie czy naprawde nigdy nie ryzykujecie kierując sie zdrowym rozsądkiem?
Np. jedziecie ciepłym samochodzikiem i widzicie, ze dziecko sąsiadów, zasuwa ze szkoły z wielkim plecakiem w snieżycę albo w czasie burzy, naprawde nie zatrzymacie sie, bo nie macie fotelika, bo sprawa nieuzgodniona?
Albo rodzice koleżanki Waszego dziecka dzwonią i proszą o pomoc, bo utknęli w korku, a wy wyjezdzacie z tekstem, ze póki nie dostaniecie zgody na piśmie (choćby smsem) nie odpalicie silnika albo wogóle nie ma szans na pomoc, bo grozi Wam mandat?
Naprawde zawsze jesteście takimi formalistkami, zawsze na pierwszym miejscu jest ochrona własnej pupy przed bardziej czy mniej realnymi konsekwencjami?
Zdarzało mi sie po telefonie innych rodzicow podwozic ich dzieci, proponować podwiezienie matce z dzieckiem, chociaz nie miałam fotelika i ryzykowalam nie tylko mandatem, ale tez procesem w przypadku stluczki.
Nie wiem, moze jestem nierozsądna, ale sa sytuacje, gdzie kieruje sie innymi "wartościami" niż własny interes.
    • a1ma Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:21
      Oczywiscie, ze zdrowym rozsądkiem.

      Znam "lepsza" historie - dziecko zostało potrącone przez samochód, wpadło do rowu. Zebrał sie tłum, wezwano karetkę, ale nikt do dziewczynki nie podszedł, bo przecież każdy sie bal, ze go potem oskarża o to, ze zaszkodził. Karetka przyjechała, stwierdzono zgon dziecka Z POWODU UTONIECIA. Dziecko utopilo sie w rowie, bo tłum dorosłych DEBILI bal sie zbliżyć.

      Nie chce żyć w takim świecie.
      • slonecznik1981 to nie zdrowy rozsądek 13.03.14, 18:26
        tylko odrobina serca.

        Dla niektórych przepisy, papierologia i politpoprawność (w tym kontekście) stoją na pierwszym miejscu.

        Bredzenie o fotelikach i wypadkach.
    • rhodesian_ridgeback Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:25
      Szczęściem, takich formalistek objawiło się w tamtym wątku niewiele.
      • majenkir Re: 13.03.14, 19:50
        rhodesian_ridgeback napisał(a):
        > Szczęściem, takich formalistek objawiło się w tamtym wątku niewiele.


        A ja sie dziwie, ze w ogole sa takie indywidua. I to matki uncertain
        • zuzi.1 Re: 13.03.14, 22:18
          Dokładnie, tragiczna głupota i gigantyczny brak empatii u autorki tamtego wątku. Mam nadzieję, że ktoś ją samą kiedyś w taki sposób potraktuje, bo chamstwo i głupota też powraca do adresata. Boże, że takie idi...i w ogóle istnieją.
    • fomica Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:28
      Taa, jasne, wszystko ładnie pięknie i szlachetnie do momentu pierwszej wpadki, stłuczki, nieprzewidzianych okoliczności. Jak wszystko idzie dobrze to oczywiście, najwazniejszy "zdrowy rozsądek'. Ale wystarczy że raz cos pójdzie źle i wtedy traci na znaczeniu szlachetność i to że "przecież chcialam dobrze", a zacznie się sprawdzanie formalności - kto odpowiadał, kto się podjął i czy były spełnione wszystkie warunki.
      Tak jak z tym fotelikiem: jasne, jak nie będzie wypadku - zero problemu, nastepnego dnia nikt nie pamięta o tym zdarzeniu. Ale niech się zdarzy stłuczka, kontrola - kto będzie odpowiadał za przewoz dziecka bez fotelika - kierowca czy rodzice tamtego dziecka?
      • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:41
        Czyli z czystym sumieniem mijasz tego malucha, albo jeszcze lepiej, zabierasz własne dziecko, ktore mu towarzyszy i zadowolona machasz temu drugiemu zyczac szczęśliwej drogi.
        W koncu Twoj zadek jest bezpieczny, nie groza Ci nieprzewidziane konsekwencje.
        A teraz powiedz mi czy w takiej sytuacji chciałabys, aby inna mama zaryzykowala i pomogła Twojemu dziecku?
        Albo jedziesz z dzieckiem i psuje Ci sie samochod, jest ciemna noc, paskudnie, odludzie i zatrzymuje sie Twoj sąsiad, ale jego żona mowi "sorki kochana, pomoglibysmy Ci, ale sama wiesz, co grozi za wozenie dziecka bez fotelika", nie martw sie jak tylko ta ulewa sie skończy pewnie ktos do Was podjedzie, pa"
        • fomica Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:55
          Tak szczerze, nie wiem co bym zrobiła na miejscu autorki tamtego wątku. Podejrzewam że zabralabym to dziecko, bo trudno je tak samo zostawić ale czułabym duży dyskomfort i zapowiedziałabym swojemu że to absolutnie wyjątkowo i więcej prosze się tak nie umawiać. Dla mnie to nie jest takie oczywiste jak dla większości tutaj, ale rozumiem że większośc się jeszcze nie sparzyła, więc może sobie rzucac szlachetną egzaltacją.
          W mediach jest mnóstwo obrazków porzekadla że "dobrymi chęciami piekło wybrukowane". Przykład: dziecko odesłane z kolonii podwiezione grzecznościowo przez dostawće warzyw, za zgoda i wiedzą rodziców - niestety nie pisemną - był wypadek, dziecko nie żyje. Wielka afera, dociekanie, kto pozwolił, brak zgody, czyja odpowiedzialność. Drugi: kierowca busa z dobrego serca zabiera do auta 30 osób, chociaz ma miejsce dla 20. Ludzie proszą, śpiesza sie do pracy - i znów wypadek, ranni, ofiary. Winny oczywiście kierowca busa, no bo kto inny? nie miał prawa ich tylu zabrać, kogo obchodzi że oni sami tak chcieli.
          • agni71 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:51

            --Dla mnie to nie jest takie oczywiste jak dla większości
            > tutaj, ale rozumiem że większośc się jeszcze nie sparzyła, więc może sobie rzu
            > cac szlachetną egzaltacją.

            Tak to odbierasz? Dla mnie okrutne było wywalenie tego dziecka z samochodu, ale niechęć do podwózki bez wczesniejszego ustalenia moge nawet zrozumieć. Czego nie mogłam w tamtym watku zrozumieć, to dlaczego beatulek nawet nie sprawdziła czy dziecko ma telefon, i dlaczego nie poczekała aż dziewczynka zadzwoni do rodziców. To było strasznie bezduszne i bezmyślne też.
            • fomica Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 22:15
              Wiesz co, ja sie zgadzam z tym, że autorka mogla więcej czasu poświęcić sprawie, wykonac ten telefon, nie pomyslala, nie zrobiła, trudno.
              Ale wydawało mi się że o czyms innym tu rozmawiamy. W tamtym wątku 90% rozwścieczonych ematek uznało że wsadzenie obcej dziewczynki do samochodu, niewazne, z fotelikiem czy bez, to cudowne, jedyne, oczywiste rozwiązanie, zero refleksji, bezmyslnośc totalna, wsadzamy, jedziemy, czujemy się fajne i troskliwe.
              A przecież jest tyle możliwych wyjaśnień tej sytuacji - może dziecko cos źle zrozumiało albo wymysliło (jak się zreszta potem okazalo w tej historii) i tak naprawde rodzic po nie przyszedl? Może spóźnił się 2 minuty a tu juz ktos obcy dziewczynke zabrał, bez pytania, bez uzgodnienia? Może akurat w domu nie było nikogo i dziecko nawet by nie weszło do mieszkania? Może tamta rodzina jest naprawde zasadnicza w kwestii fotelików i mieliby żal o narażenie dziecka na taka jazdę? Może jeszcze dziewczynka dostałaby burę za to że wsiadla do samochodu z obcymi?
              Nie pojmuje tego że tyle osob w ogóle nie potrafi tego ogarnąć, pomysleć, ot hop do samochodu i po problemie.
              A już wymyslane w niniejszym wątku kompletnie idiotyczne scenariusze - matka w zaspie, matka z gorączka, dziecko samotnie o północy na pustyni - i licytacja - co byś zrobiła, podwieziesz, nie podwieziesz?? bo jakis absurd, nie wiem czy sie śmiać czy płakac. Chyba ktos tu stracil rozum.
              • komyszka głos Rozsądku fomico nt. 14.03.14, 06:51
              • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 08:25
                Mozna wymyślec 1000 alternatywnych wytlumaczen dlaczego dziecko pakuje sie nam do samochodu, ktore usprawiedliwiają niepodejmowanie ryzyka związanego z podwiezieniem go do domu.
                Skoro na 99,99% dziecko niczego nie pomyliło (miało wrócić autobusem z koleżanka, ktora jest z tego samego osiedla i zwykle wsiada do niego po basenie), a tu zonk, bo po koleżankę przyjechała mama, to lepiej skupić sie na tym, ze dziecko ma urojenia, rodzice sa nieobliczalni, a zaraz po wyjechaniu z parkingu złapie nas policja i bezwzględnie wlepi mandat, na ktorego zapłacenie nas nie stać (to odniesienie do dalszych wpisów)
                Na tym tle spotkanie kogos komu zepsuł sie samochod, zapukanie spanikowanej sąsiadki czy dziecka, ktore nie zdarzyło uciec do domu przed burza to zdarzenia bardzo prawdopodobne.
                • fomica Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 12:17
                  >to lepiej skupić sie na tym,
                  ... na tym, żeby chwilę pomyślec na chłodno i znaleźć najbardziej rozsądne, racjonalne rozwiązanie sytuacji. I to by było wlaśnie wykonanie telefonu, zapytania np. trenera czy cos wie, zaczekanie chwile w towarzystwie dziecka, dopytanie jak zwykle wraca, może szybko by wyszło w rozmowie że tata z dużym prawdopodobieństwem czeka na przystanku. Zabieranie do samochodu obcego dziecka bez zgody i wiedzy rodzicow w moim odczuciu nie jest tym najbardziej właściwym rozwiązaniem.
                  Ale nie spodziewam się żebyś to zrozumiała, bo domyślam się że ty jestes z frakcji "myślę sercem a nie głową".
      • asia_i_p Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:48
        Fomica, ale tam nie mówiliśmy o trzylatku (w tym wypadku raczej nie zaistniałby problem), tylko o 11-latce i 9-latce. Zakładam, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że któraś z nich miała jeśli nie 1,50, od którego jeździ się bez fotelika, to przynajmniej blisko tego wzrostu i dało się je zapiąć bezpiecznie.
        Bardzo rzadko jest tak, że nic się nie da zrobić, najczęściej da się pokombinować tak, żeby i pomóc i nie narazić się na konflikt z prawem, tyle że kosztem swojej wygody. I każdy ma jakieś granice narażania się na niewygodę, których bez przymusu przekroczyć nie chce. To jest OK, tylko jednak dzieci są pod szczególną ochroną.
        • przystanek_tramwajowy Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:52
          Córka autorki tamtego wątku ma 158 cm wzrostu. Tyle, co niektóre forumki, bynajmniej na poddupnikach nie jeżdżące. Mogła spokojnie więc ów poddupnik oddać młodszej koleżance.
          • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:55
            Mam mniej niż 158, zainwestuję w poddupnik, corka moze mi odda swój stary, bo zaraz pod 170 dobijetongue_out
        • kamunyak Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 22:35
          > Bardzo rzadko jest tak, że nic się nie da zrobić, najczęściej da się pokombinow
          > ać tak, żeby i pomóc i nie narazić się na konflikt z prawem, tyle że kosztem sw
          > ojej wygody.


          w dodatku ktoś słusznie proponował, że można było te 2 km przejechać dwukrotnie, tzn wrócić po dziewczynkę z pustą podstawką. Wtedy wszystko byłoby w zgodzie z prawem i sumieniem.
    • atena12345 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:30
      ale z wątku wynikało, że większość postępuje normalnie i życzliwie
    • kota_marcowa Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:31
      Daj spokój, do przeczytania tamtego wątku, takie rozkminy mi w ogóle do głowy nie przychodziły. I pierwsze co pomyślałam o tamtej sytuacji, to że pewnie podwiozłabym to dziecko, ryzykując (co uświadomiły mi ematki) późniejszy pozew sądowywink
      Powiedzcie, czy ta postępująca paranoja, to znak obecnych czasów, czy tylko z niektórych ematek takie histeryczki?
    • mruwa9 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:37
      zalezy.
      Gdyby chodzilo o niemowle albo male dziecko w wieku zdecydowanie fotelikowym-odmowilabym podwozki.
      Jesli chodzi o 9-latke o wzroscie 140cm- podwiozlabym.
      • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:44
        I chciałabys byc tak potraktowana np. w sytuacji, gdy zepsuł Ci sie samochod gdzieś na odludziu i ludzie odmawiają Ci pomocy, bo masz na rękach niemowlaka?
        • mruwa9 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:47
          w Polsce odludzia od dawna nie widzialam...a jesli chodziloby o zepsuty samochod, to w owym samochodzie pewnie bylby fotelik dla przewozonego dziecka?
          • przystanek_tramwajowy Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:54
            To niewiele widziałaś. A ci ludzie mogliby stwierdzić, że masz fotelik, którego oni nie uznają za bezpieczny i nie zaryzykują przewożenia dziecka w czymś takim. Mogliby też powiedzieć, że mają poduszki boczne. Albo wożą często psa i bez testów na alergię cię nie zabiorą.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
      • edki16 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 18:49
        Rozsądkiem
        Osobiście zdarzyło mi się gnać po dziecko do szkoły bo lał deszcz ( zwykle wraca sam piechotą ) Trochę się spóźniłam i na miejscu okazało się że dziecięcia już w szkole nie ma bo mama kolegi z sąsiedniej klasy o zgrozo !!!! bez uzgodnienia ze mną postanowiła go podrzucić do domu aby nie zmókł.
        Do głowy mi nie przyszło mieć do niej pretensje, odnalazłam ją na facebooku aby podziękować za życzliwość, wymieniłyśmy się telefonami i teraz często podrzucamy synów na zmianę.
      • a1ma Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:53
        Moooze gdybym odbierała dziecko na motocyklu, to nie podwiozlabym cudzego. Ale samochodem?? 2 kilometry??
    • guderianka Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:19
      No ja taka jestem-od strony pasażera bardziej bo już spory czas sama nie jeżdżę. Ale-nie zabieramy nigdy dziecka jeśli nie mamy fotelika i sama nie pozwolę wsiąść do auta mojemu dziecka jeśli nie ma dla niego fotelika. Teściowa raz zabrała dziewczyny na lody, jak już wsiadły do auta zorientowały się że Młodsza nie ma poddupki, zapomnieliśmy. Ruszyli z parkingu i musieli zawrócić bo taką awanturę zrobiła że nie pojedzie i już I bardzo dobrze. Nie ruszamy tez z miejsca jeśli dzieci nie mają zapiętych pasów- nie ma zapinania w drodze, bo jedziemy wolno, jest parking. Nie i koniec.
      Jak to się mówi...'bliższa koszula ciału".
    • melikoto Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:29
      Czy podwiozlabym? - tak
      Czy chciałabym żeby ktoś podwiozl moje dziecko? - nie. Skąd moge wiedzieć jakim ktoś jest kierowca? Wole żeby dziecko znikło, poczekali czy wróciło autobusem niż oddawać pod opiekę kogoś kompletnie obcego.
      • majenkir Re: 13.03.14, 19:47
        melikoto napisała:
        > Czy chciałabym żeby ktoś podwiozl moje dziecko? - nie. Skąd moge wiedzieć jakim
        > ktoś jest kierowca? Wole żeby dziecko znikło, poczekali czy wróciło autobusem


        A kierowce autobusu znasz? wink
      • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:54
        Czyli jesli jestes z koleżanka i dziećmi w kawiarni, kończycie spotkanie i jedna mowi, ze jedzie w Twoja strone i moze Cie zabrać, to odmawiasz, bo jeszcze nie wiesz jak jeździ?
        A jak Twoje dziecko bedzie chciało pojechać po przedszkolu/szkole do koleżanki to poprosisz o historie od ubezpieczyciela albo powiesz, ze sama je zawieziesz, bo nie znasz kompetencji kierującego (pytasz sie kto bedzie prowadził, matka, ojciec, a moze babcia)?

        Jak to dobrze, ze w moim swiecie nie ma takich ludzi, moze ryzykujemy, ale o ile prostsze i przyjemniejsze jest nasze zycie.

      • kk345 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 22:01
        > Wole żeby dziecko znikło
        OJP, nie wierzę, ze to czytam... ludzie, co z wami???
    • kawka74 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:43
      W tamtym wątku jest opisana nie tyle ochrona własnych interesów, ile totalne zaćmienie umysłu: wystarczyło zadzwonić do rodziców i uzgodnić z nimi dalszy ciąg.

      > Nie wiem, moze jestem nierozsądna, ale sa sytuacje, gdzie kieruje sie innymi "w
      > artościami" niż własny interes.

      A bezpieczeństwo dziecka to pies? Może w przypadku poddupników jest inaczej, nie wiem, może ryzyko jest mniejsze, jeśli dziecko jedzie bez tego ustrojstwa, ale nie podwiozłabym ani nie zgodziłabym się, żeby ktoś wiózł moje dziecko bez fotelika.
      • a1ma Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:54
        Myślisz, ze w autobusie czekał na nie poddupnik oraz pas? big_grin
        • kawka74 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 19:57
          Myślę, że sprowadzenie sprawy do absurdu kwalifikuje się wyłącznie do popukania w czoło, wybacz.
          • a1ma Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:06
            No ale przecież taka była alternatywa - dziecko podwiezione 2km bez poddupnika przez sąsiadke albo powrót autobusem.
            • ceide.fields do przewidzenie, formalistki lecą Bareją 13.03.14, 20:16
              Nieśmiertelny "argument":

              A gdyby tu było przedszkole w przyszłości... i wasz synek mały przechodził... eee w przyszłości. A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu! big_grin big_grin big_grin
            • kawka74 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:37
              Ale niech sobie inni robią, co uważają za stosowne - ja mojego dziecka bez fotelika nie wożę i nie pozwolę na to nikomu innemu.
              Co było kluczowe w tamtym wątku, też napisałam.
              • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:53
                Naprawde nie rozumiesz, ze czasami ryzyko zostawienia dziecka na ulicy/ w lesie/ na pustkowiu czy nawet na basenie jest większe niż przewiezienia go bez tego fotelika.
                Juz idąc w totalna abstrakcje, to czy uważasz, ze ludzie nie powinni zabrać blakajacego sie po ulicy dwulatka, bo nie maja fotelika?!
                Jak zgubisz dziecko, a ja je znajdę mam go nie wsadzac do samochodu, bo nie mam odpowiedniego fotelika?! Matko, nie sądziłam, ze bede żyć w takich czasach.
                Tylko nie piszcie juz nigdy o bezdusznosci urzędników, ktorzy zamiast rozsądkiem kierują sie doopokryjstwem, w koncu sa rzeczy wazne i wazńiejszeuncertain
                • kawka74 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 21:08
                  Histeryzujesz.
                  Naprawdę tak masowo spotykasz błąkających się dwulatków i snujesz się po pustkowiach? I dla Ciebie jedynym wyjściem z każdej sytuacji jest wsadzenie cudzego dziecka do samochodu bez powiadomienia jego rodziców? Nie wiem, może kręci Cię własna wielkoduszność tak bardzo, że wyłączyło Ci się myślenie?
                  • kamunyak Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 23:01
                    Histeryzujesz.
                    > Naprawdę tak masowo spotykasz błąkających się dwulatków i snujesz się po pustko
                    > wiach?

                    a ile razy zdarzyła ci się sytuacja, że 9-latka wpakowała się do samochodu z twoim dzieckiem, czekając na podwiezienie?
                    Bo mnie ani razu a mam 2 dorosłych już dzieci.
                    A w tamtej konkretnej sytuacji było wiele mozliwych rozwiazań, autorka wybrała to najgorsze chyba.
                    • kawka74 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 23:06
                      Ale o czym Ty piszesz, bo nie bardzo rozumiem...?
    • kikimora78 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:19
      Dziecko idące samo z plecakiem jest w wieku, w którym fotelik a raczej podkładka nie jest tak niezbędna - wtedy zabralabym bez wahania. Ale już niemowlaka czy przedszkolaka nie. I to nie chodzi o mandat, tylko - w razie wypadku - latające luzem po aucie jakieś 10 kilo. Sorry, wolałabym mieć wyrzuty sumienia ze nie pomogłam niż ze zabiłam. Trzeba umieć wypośrodkować.
      • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:44
        Dzieciaki na początku podstawówki bywają naprawde nieduże.
        Czyli zostawiasz matkę z niemowlakiem, niech zamarza w zaspie, niech dzieciak łapie zapalenie płuc, niech sie dzieje co chce, ale ty masz czysta kartoteke?
        Czyli spotkanej na wakacjach kobicinie z dzieckiem i 40 stopniami gorączki u tegoż dziecka mowisz, sorki bez fotelika nie zabieram, bo jeszcze wypadek bedzieuncertain
    • mary_lu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:28
      Bo co niektórych to już nieźle pogło wink

      Kiedyś czytałam dużo SF, było wiele opowiadań o społeczeństwie przyszłości, które zostało ubezwłasnowolnione przez coś stworzonego dla własnej wygody lub bezpieczeństwa.

      To się dzieje już teraz, ludzie ubezwłasnowolnili się przez swoją chorą wyobraźnię i prawdziwe lub wydumane przepisy. Kompletny zanik człowieczeństwa.

      Jeszcze dzisiaj w wątku o hipotetycznej zdradzie bratowej zastrzeliło mnie kilka forumek, które stwierdziły, że nic by bratu nie powiedziały...
    • lilyrush Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 20:54
      w aucie zawsze lezy sobie poddupnik mojego syna, wiec inne dziecko tez moze na nim usiąść.
      Dodatkowo mam jeszcze fotelik, wiec jak na przykład zabieralam z synem jego kolege z domu dziecka na urodziny w zabawowni to miałam 2
    • volta2 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 13.03.14, 22:43
      wiesz, zaprosiłam do auta dziecko z klasy syna, które biegło na 8 rano do szkoły, było dość jeszcze daleko.
      nie chciał wsiąść, pomny zapewne nauk, że z obcymi, do obcych itp...
      ja byłam przekonana, że on widzi mojego syna w aucie a on biedny nie widział, mnie nie rozpoznawał, byliśmy nowi w klasie, wszedł - i dopiero w aucie zauważył kolege z klasy i poczuł się w pełni bezpiecznie...

      do dziś mam wyrzuty, że go namówiłam na wejście do auta, a jednocześnie zobaczyłam, że dziecko da się namówić, zawsze...
    • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 06:28
      Bogatemu kto zabroni?...
      Są ludzie, dla których mandat 200-500 zł. to niewielki ubytek w budżecie. Ci mogą ryzykować ewentualną utratę tych pieniędzy z racji świadczenia uprzejmości niezgodnych z kodeksem drogowym.
      Ale są też ludzie, dla których utrata takiej kwoty oznacza niedojadanie w kolejnym miesiącu - ci 500 razy zastanowią się, zanim podejmą takie ryzyko - i 450 razy odmówią, i będzie to z ich strony rozsądne. Wygoda i załatwienie sprawy odbioru cudzego dziecka vs. brak środków na nowe buty dla własnego dziecka?... Normalny niezamożny rodzic wybierze opcję nieryzykowną dla własnych dzieci.
      • rhodesian_ridgeback Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 06:56
        Jeżeli mandat w wysokości 200-500 zł grozi śmiercią głodową rodzinie, to należałoby przemyśleć posiadanie samochodu. W końcu pojazdy ulegają tez czasem awariom, których za darmo się nie naprawia, wymagają okresowych przeglądów, wymiany opon czy opłacenia składek ubezpieczeniowych. Mandat za kilka stówek w obliczu powyższych kosztów to pikuś.

        Nikt normalny z premedytacją nie łamie przepisów, ale powyższy problem dało się rozwiązać "legalnie" na kilka sposobów.
        • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 07:24
          Nie zgadzam się z tezą, że rodzina powinna żyć poniżej poziomu swoich możliwości ekonomicznych, by móc pokryć ewentualne koszty odpowiadania za głupotę obcych ludzi (odwożenie cudzych dzieci bez fotelika, owocujące mandatem, bo rodzice nie zadbali albo karmienie cudzego owczarka, bo właściciele nie zadbali, itd).
          Nie sądzę, że gdy jest się ubogim, nie wolno kupić sobie dobrego, markowego ubrania i ograniczać się do lumpeksów, ani chodzić do restauracji i ograniczać się do kuchni Brata Alberta, ani też zrezygnować z samochodu i ograniczać się do wycieczek pieszych.
          Moim zdaniem, rodzina ma prawo żyć na poziomie, na który ją stać, bez wliczania w koszta płacenia za błędy innych rodzin.
          • scher Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 07:40
            hugu napisała:

            > Nie zgadzam się z tezą, że rodzina powinna żyć poniżej poziomu swoich
            > możliwości ekonomicznych

            Tak, więc, drogie dziecko potrzebujące pomocy - spier...!
            • scher Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 07:41
              Wycofuję nadmiarowy przecinek.
            • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 08:56
              Ależ skąd!
              Płacimy podatki na służby, które mają kompetencje do udzielania pomocy osobom w potrzebie.
              Wykonujemy zatem swój obywatelski obowiązek, czyli telefon pod 112 z informacją, że jest dziecko bez opieki, boi się wracać do domu. I ludzie, którym wszyscy płacimy za to, by rozwiązywali takie problemy, wykonują swój obowiązek.
              Bo należy odróżniać swoje obowiązki od cudzych obowiązków.
              Opiekować się pozostawionym dzieckiem mają: a/ jego rodzice, b/służby publiczne do tego powołane.
              Na pewno nie przypadkowe osoby i na pewno nie poprzez zabieranie dziecka do samochodu i wożenie po mieście.
              • scher Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:01
                hugu napisała:

                > Płacimy podatki na służby

                Nie pomagajmy sobie w potrzebie. Od relacji międzyludzkich jest państwo. Państwo rządzi, państwo radzi, państwo nigdy cię nie zdradzi.
                • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:14
                  Ja bym nie generelizowała.
                  Sytuacja z dziewczynką i wymuszaniem przez jej rodziców podwożenia przez osobę, której nie raczą nawet zapytać o zdanie w tej kwestii (a może po basenie wcale nie wybierały się z córką do domu, tylko na wizytę u ważnego specjalisty na drugim końcu miasta? albo do chorej babci w miejscowości odległej kilkadziesiąt kilometrów?) jest dla mnie ewidentnym powodem do "spuszczenia na drzewo" takich ludzi (z opcją zasygnalizowania jakimś służbom nieciekawego położenia dziecka).
                  Ale np. w pracy męża jest pan, który ma ciężko chorą żonę i poprosił kolegów o wsparcie finansowe, i oni się zgodzili, zrobili zbiórkę, potem drugą.... I tu ja najbardziej chce się pomóc, bo to jest fair!
                  • scher Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:27
                    hugu napisała:

                    > z opcją zasygnalizowania jakimś służbom nieciekawego położenia dziecka).

                    Coraz lepiej. Coraz lepsze i mądrzejsze mamy społeczeństwo. Coraz bardziej skandynawskie.
                  • baltycki Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:43
                    hugu napisała:

                    > Sytuacja z dziewczynką i wymuszaniem przez jej rodziców podwożenia przez osobę,
                    > której nie raczą nawet zapytać o zdanie w tej kwestii

                    beatulek napisała:

                    > dziecko odpowiada, że jej dziś rodzice z basenu odebrać nie mogą ale kaz
                    > ali jej wracać z moją córką. (pewnie myśleli, że moje dziecko wróci autobusem)

                    Tak gwoli scislosci.

          • rhodesian_ridgeback Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 07:43
            > Nie zgadzam się z tezą, że rodzina powinna żyć poniżej poziomu swoich możliwośc
            > i ekonomicznych, by móc pokryć ewentualne koszty odpowiadania za głupotę obcych
            > ludzi (odwożenie cudzych dzieci bez fotelika, owocujące mandatem, bo rodzice n
            > ie zadbali albo karmienie cudzego owczarka, bo właściciele nie zadbali, itd).

            Nie zrozumiałaś mnie. Odniosłaś się najpierw do konkretnych kwot, stąd moja odpowiedź. Nawet bogaty nie będzie specjalnie łamał przepisów, ani płacił za obcych ludzi.

            Poza tym, można było tamtą sprawę załatwić bezkosztowo. Wystarczył jeden telefon.
            • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 08:58
              Czyli chyba obie uważamy, ze zainteresowanie się sprawą w postaci "dania cynku" odpowiednim osobom, ze jest problem - tak.
              Ale ułatwianie życia bezczelnym ludziom kosztem własnym - nie.
              • rhodesian_ridgeback Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 10:01
                Jak juz rozpatrujemy ten konkretny przypadek, to biorąc pod uwagę wzrost córki autorki, mandat z powodu braku poddupnika jej nie groził.

                A czy ludzie byli bezczelni czy nie, to by się dowiedziała wykonując jeden telefon.
          • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 07:45
            Policjant zanim wlepi mandat, zawsze pyta sie czy go przyjmujemy. Mozna odpowiedzieć, ze nie. Wtedy sprawa kierowana jest do sadu, sad bada ja i z dużym prawdopodobieństwem w takiej sytuacji nawet jesli uzna winę, to odstąpi od wymierzenia kary (także wtedy, kiedy powieziemy w czasie burzy matkę z dziećmi czy wykarzemy inne szczególne okoliczności w jakich niezabezpieczone dziecko znajdzie sie w naszym samochodzie)
            Rodzine zyjącą aż tak na styk zapewne to uratuje.
            • mamma_2012 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 08:27
              *wykażemy
            • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:00
              A znasz powiedzenie: Czas to pieniądz?
              Rodzina żyjąca na styk woli poświęcić czas dorabianiu, by było mniej na styk, niż wodzeniu się po sądach, co w praktyce oznacza stratę czasu, czyli pieniędzy.
              • scher Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:02
                hugu napisała:

                > wodzeniu się po sądach, co w praktyce oznacza stratę czasu, czyli pieniędzy.

                Tak przypuszczałem, że żyjesz tylko dla pieniędzy. To bije po oczach.
                • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:20
                  Oj, dziewczyno! smile Nic o mnie nie wiesz, ale... Ja myślę o tobie znacznie lepiej niż ty o mnie. Jesteś prawdopodobnie dobrym człowiekiem, wrażliwym, tylko, sorry, odrobinkę naiwnym i nie pilnującym własnych granic. Musisz uważać, by inni nie korzystali za bardzo z twoich szczerych, spontanicznych odruchów, bo taka otwarta postawa grozi "wejściem na głowę".
                  Znasz powiedzenie: "miękkie serce = twardy tyłek"?
                  • scher Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:25
                    hugu napisała:

                    > Jesteś prawdopodobnie dobrym człowiekiem, wrażliwym, tylko, sorry,
                    > odrobinkę naiwnym i nie pilnującym własnych granic.

                    Przypuszczałem, że nie zrozumiesz, o co mi chodzi. Za bardzo już jesteś wykalkulowana.
                  • rhodesian_ridgeback Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 10:08
                    hugu napisała:

                    > Musisz uważać, by inni
                    > nie korzystali za bardzo z twoich szczerych, spontanicznych odruchów,

                    Świetna rada dla tych, którzy z narażeniem własnego życia w ramach szczerego i spontanicznego odruchu ratują topiące się dziecko.
                    • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 10:30
                      To nie są identyczne sytuacje.
                      Topienie się, wypadek drogowy - to przypadkowe, nieplanowane zdarzenia, w których trzeba reagować.
                      Zwalenie komuś na głowę, bez pytania o zdanie, opieki nad dzieckiem i odwożenia go - to rzecz, z której jak najbardziej ja bym się wymiksowała.
                      Ale inni niech robią, co chcą.
                      Prawdę mówiąc, choć trochę się tu wykłócam, bardzo się cieszę, że na świecie jest tylu spontanicznych pomocników. Mnie coś "nie gra" w sytuacji z dziewczynką i czuję opór na myśl, że miałabym spełnić plan jej rodziców co do odwózki. Tym bardziej mam prawo się wymiksować i przekazać sprawę innym ludziom, gdyż, jak widzę, inni ludzie nie mają żadnych "ale" i chętnie zrobią to, do czego ja nie jestem przekonana.
                      • rhodesian_ridgeback Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 10:48
                        hugu napisała:

                        > To nie są identyczne sytuacje.

                        Nie są, to zupełnie inna skala zysków. Tu tylko zainteresowanie się losem dziecka, a tam życie. Ale skala kosztów też jest zupełnie inna, tam życie, a tu HIPOTETYCZNE zagrożenie ewentualnymi pozwami cywilnymi.

                        Nie da się mieć doopochrona na wszystko, a czasem odruch serca jest najcenniejszym, co możesz dać drugiemu człowiekowi. Spróbuj kiedyś, bez całego tego kalkulowania, rozkminiania, natrętnego myślenia, że ktoś coś wykorzysta.
          • crises Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 07:56
            Zaraz, zaraz, chcesz powiedzieć, że jak zapłacisz mandat z powodu wyświadczania uprzejmości innym, to będziesz mieć dziurę w budżecie, a jak z powodu własnej nieuwagi - to już nie?!
            • anetchen2306 Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:00
              ... a jest cos takiego jak "mandat za wyswiadczenie uprzejmosci" ???
              Bo myslalam, ze jest za powazne wykroczenia, tzn. takie przeciw zyciu i zdrowiu (zwlaszcza, ze jazda bez fotelika to nie tylko grzywna, to takze punkty, bodajze 6?). Uprzejmosc tak, ale nie wilcza uprzejmosc.
              Gdyby ktokolwiek probowal przewiezc moje dziecko bez fotelika, to bym mu powiedziala, co sadze o swiadczeniu takowej "uprzejmosci" (nie mowie juz o tej 11-latce, mowie o przewozeniu malych dzieciakow w ogole).
              Mozna udzielac pomocy z glowa, nie narazajac zadnej ze stron, ryzykujac jak najmniej.
              Wystarczyl jeden Telefon, by upewnic sie, co dalej z dzieckiem. I tego telefonu zabraklo.
              Nie chodzi o podwiezienie czy cokolwiek innego: chodzi o rozwiazanie oczywistej sytuacji, w ktora uwiklane jest jakies dziecko.
            • hugu Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:06
              Rozsądni ludzie zazwyczaj wyznaczają sobie kwotę zabezpieczającą koszta własnych niespodziewanych problemów, ale już nie odkładają kolejnej kwoty na pokrywanie kosztów cudzych błędów. Przykład:

              Mam odłożone 500 zł po to, by w momencie, kiedy np. rozboli mnie ząb, iść prywatnie do dentysty i mieć dobre leczenie. Ale nie widzę potrzeby odkładania kolejnych 500 zł, bo Iksińscy wkręcają mnie w wożenie ich dziecka bez fotelika i może być z tego mandat.
              Nie mam też zamiaru przeznaczać moich 500 zł "na ząb" na mandat będący wynikiem głupoty Iksińskich. Bo jak będzie i mandat, i ząb - to ja zostanę bez zęba, a Iksińscy zadowoleni...
              To nie ja mam ponosić konsekwencje czyjejś głupoty, czyż nie?
      • baltycki Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 09:56
        hugu napisała:

        > Wygoda i załatwienie sprawy odbioru cudzego dziecka
        > vs. brak środków na nowe buty dla własnego dziecka?...
        > Normalny niezamożny rodzic wybierze opcję nieryzykowną dla własnych dzieci.

        beatulek napisała:

        > Przyznaję, że gdyby to była bliska koleżanka mojej córki
        > a ja znałabym jej rodziców nie zrobiłabym problemu
        > (nawet z braku tego poddupnika) zabrałabym.

        Tak gwoli sciclosci.

    • ksionzka Re: Ochrona własnych interesów czy zdrowy rozsąde 14.03.14, 12:42
      Absolutnie nie bo to ryzykowne. A jak będzie miała wypadek i coś się dziecku stanie? O. Szkoda tylko że olanemu dziecku też się może coś stać i co wtedy? Np wsiada do autobusu pierwszy raz, przegapi przystanek, wysiądzie nie wiadomo gdzie, spotka jakiegoś psychola. Nie będzie sądu takiego społecznego? Nie ruszy sumienie? Tej co olała TEŻ.
      W ogolę po co pomagamy innym? Czy nam się to opłaca? Czy mało mamy problemów?
Pełna wersja