mamma_2012
13.03.14, 18:16
Zainspirowana wątkiem o wyrzuceniu małej dziewczynki z auta, zastanawiam sie czy naprawde nigdy nie ryzykujecie kierując sie zdrowym rozsądkiem?
Np. jedziecie ciepłym samochodzikiem i widzicie, ze dziecko sąsiadów, zasuwa ze szkoły z wielkim plecakiem w snieżycę albo w czasie burzy, naprawde nie zatrzymacie sie, bo nie macie fotelika, bo sprawa nieuzgodniona?
Albo rodzice koleżanki Waszego dziecka dzwonią i proszą o pomoc, bo utknęli w korku, a wy wyjezdzacie z tekstem, ze póki nie dostaniecie zgody na piśmie (choćby smsem) nie odpalicie silnika albo wogóle nie ma szans na pomoc, bo grozi Wam mandat?
Naprawde zawsze jesteście takimi formalistkami, zawsze na pierwszym miejscu jest ochrona własnej pupy przed bardziej czy mniej realnymi konsekwencjami?
Zdarzało mi sie po telefonie innych rodzicow podwozic ich dzieci, proponować podwiezienie matce z dzieckiem, chociaz nie miałam fotelika i ryzykowalam nie tylko mandatem, ale tez procesem w przypadku stluczki.
Nie wiem, moze jestem nierozsądna, ale sa sytuacje, gdzie kieruje sie innymi "wartościami" niż własny interes.