Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych matek

14.03.14, 00:54
Przychylam się do zdania, iż beatulka nie załatwiła tej sprawy tak jak można było ją załatwic. I to pozostaje poza dyskusją.

Mam tylko pytanie do tych szczekających i plujących jadem na tamtym wątku: czy te z Was, które twierdzą, ze dzieciaka należało zabrac do auta i podwieźć w takich okolicznościach do domu brały kiedykolwiek pod uwagę kwestię odpowiedzialności cywilnej (materialnej) kierowcy za ewentualne uszkodzenie ciała podwożonego obcego dziecka powstałe w wyniku wypadku?

Pod rozwagę dla e-matek.
    • chocolatemonster Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 01:05
      Nie szczekalam ani tez jadem nie plulam;w ogole mnie w tamtym watku nie ma. Zalozylam jednak swoj watek w oparciu o beatulkowy (aj waj!) wiec odpowiem: a gdyby tu w tym aucie siedziala wasza matka I benzyny by w baku nie bylo a zewszad by zombie atakowaly. Seriously?! To teraz zeby komus po ludzku,zwyczajnie pomoc to trzeba miec milijon pozwolen I znac podstawy prawa. Dwa.kilometry. Ech... A rodzice mojej przyjaciolki przywiezli mnie z zimowska. Drobne 200km.
      • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:10
        Jak mozna zabrac dziecko bez zgody. Ja bym pewnie zrobila tak. Zadzwonilabym do rodzicow powiedziec ze moge zabrac dziecko bez fotelika pod warunkiem zwplacenia mandatu na wypadek kontroli. I nagralabym rozmowe.
        • scher Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:32
          a.n.a0 napisała:

          > I nagralabym rozmowe.

          Co jedna to mądrzejsza.
        • ichi51e Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:32
          Ojp. A ja bym wziela podwiozla ile trzeba bylo a mandat wziela na klate. Jezuuu ludzie serca nir macie
          Albo cale zycie zescie tylki wozili i nie wiecie jak to jest byc malym i lezc z plecakiem a tu samochody cie jeszcze blotem ochlapuja...
        • mary_lu Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:45
          Lepiej psa zaszczep, Jane Bond.
        • slawekopty Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 10:33
          a.n.a0 napisała:

          > Jak mozna zabrac dziecko bez zgody.

          Jeżeli przestaniesz traktować dzieci jak przedmioty, a zobaczysz w nich małego Człowieka, to wszystko ładnie ci się poukłada.
          • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:28
            slawekopty napisał:

            > a.n.a0 napisała:
            >
            > > Jak mozna zabrac dziecko bez zgody.
            >
            > Jeżeli przestaniesz traktować dzieci jak przedmioty, a zobaczysz w nich małego
            > Człowieka, to wszystko ładnie ci się poukłada.


            yhy, tlyko ze dziecko mogło czekac na rodziców, a dziewczynka nagadała ze mama jest samochodem, i ta wsiąść chciała,. Nic nie wiadomo. Rządzisz się nie swoimi dziećmi? Dziewczynka dziewczynką, ale beatulek miała rację. Ja bym zrobiła jak poniżj napisałam.
        • mado.piag Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:38
          > Jak mozna zabrac dziecko bez zgody. Ja bym pewnie zrobila tak. Zadzwonilabym do
          > rodzicow powiedziec ze moge zabrac dziecko bez fotelika pod warunkiem zwplacen
          > ia mandatu na wypadek kontroli. I nagralabym rozmowe.

          Ty tak na serio. Nagrałabyś rozmowę, żeby ci oddali za mandat. I w razie czego do sądu poszłabyś z tym nagraniem smile
    • majenkir Re: 14.03.14, 01:12
      solange123 napisał(a):
      > czy te z Was, które twierdzą, ze dzieciaka należało zabrac do auta i podwieźć w tak
      > ich okolicznościach do domu brały kiedykolwiek pod uwagę kwestię odpowiedzialno
      > ści cywilnej (materialnej) kierowcy za ewentualne uszkodzenie ciała podwożonego
      > obcego dziecka powstałe w wyniku wypadku?


      Z takim nastawieniem lepiej w ogole za kolko nie wsiadac - przeciez mozesz kogos potracic.
    • scher Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 01:14
      solange123 napisał(a):

      > odpowiedzialności cywilnej (materialnej) kierowcy za ewentualne
      > uszkodzenie ciała podwożonego obcego dziecka powstałe w wyniku
      > wypadku?

      Odpowiedzialność cywilna to nie taka hop-siup sprawa, więc nie strasz.
    • girl.anachronism Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 01:16
      Ludzie się teraz srają, ciągają po sądach, ślęczą nad przepisami i co jeszcze - Matko Boska. Jak przydarzały się jakieś wypadki samochodowe wśród ludzi mi znanych, to NIKT od nikogo nie chciał pieniędzy, więzienia i Bóg wie czego jeszcze - stało się, bez względu na powagę wypadku po prostu się stało. Sama w takiej sytuacji również nie sądzę, żebym miała na głowie "wyciąganie odpowiedzialności", bo wypadki traktuję jak coś losowego. A to były 2 km, więc prawdopodobieństwo nieszczęścia dodatkowo małe. Nie wspominając już o tym, że jako dzieciak wracałam ze znajomymi samochodem z obozu ponad 200 km. I jakoś nie widzę moich rodziców biegających po sądach, gdyby cokolwiek się stało. Z czego się bierze to trzęsienie tyłkiem i "ostrożność procesowa"? Bo mam wrażenie, że to ci co tak się boją odpowiedzialności, to jedyni którym w głowie byłyby sądy i odszkodowania w takich sytuacjach.
      • beata985 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:45
        girl.anachronism napisała:

        . A to były 2 km, więc prawdopodobieństw
        > o nieszczęścia dodatkowo małe. Nie wspominając już o tym, że jako dzieciak wrac
        > ałam ze znajomymi samochodem z obozu ponad 200 km.
        no nie wiem nie wiem..
        mój mąż z racji wykonywanego zawodu przejeździł tysiące km...
        a nie wiecej ja dwa km od domu kobitka pięknie skasowała mu bok....jechał sam ale równiez dobrz mogłoby siedzieć któreś dziecko albo np dwoje-córka z koleżanką
        najwięcej wypadków zdarza się właśnie niedaleko domu lub na parkingu więc nie bagatelizujmy że to tylko 2 km.
        tak podwozę córkę z koleżankami syna z kolegami, oni jeżdżą z innymi rodzicami nie zawsze wcześniej jest to konsultowane pomiędzy dorosłymi...zazwyczaj działa to w ten sposób...
        tel.
        .jesteś w mieście??
        no, a co??
        bo wracamy a nie chce nam się na autobus czekać..
        no dobra będę za ...min
    • chocolatemonster Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 01:16
      Chcialabym dodac, ze kazdy rozsadny kierowca majac 'na pokladzie' dzieci zachowuje szczegolna ostroznosc a w tym konkretnym przypadku beatulka moglaby albo skontaktowac sie z rodzicami dziewczynki albo zostawic ja pod opieka trenera na basenie.
      • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 01:26
        "Chcialabym dodac, ze kazdy rozsadny kierowca majac 'na pokladzie' dzieci zachowuje szczegolna ostroznosc a w tym konkretnym przypadku beatulka moglaby albo skontaktowac sie z rodzicami dziewczynki albo zostawic ja pod opieka trenera na basenie."

        Uważam tak samo.
        I uważam, że nie było konieczności podwozenia dziecka (skoro nie chciała), bo mozna było to załatwić inaczej.

        Ale tutejsze ideały zgodnie orzekły, że należało dzieciaka podwozic. I moje pytanie założycilskie było skierowane do tych właśnie.
        • majenkir Re: 14.03.14, 01:34
          solange123 napisał(a):
          > Ale tutejsze ideały zgodnie orzekły, że należało dzieciaka podwozic. I moje pyt
          > anie założycilskie było skierowane do tych właśnie.


          Ja bym odwiozla. A ona teraz sie bedzie wstydzic.
          • solange123 Re: 14.03.14, 01:39
            Mam wrażenie, ze albo ja nie piszę po polsku albo część z obecnych tu ma problem z rozumieniem tekstu.
            Pytanie nie brzmi: czy byś odwiozła?

            Pytanie brzmi: czy te, które by odwiozły zastanawiały się kiedys nad aspektem odpowiedzialności cywilnoprawnej/karnej?
            • paliwodaj Re: 14.03.14, 01:58
              ja bym odwiozla po jakiejkowiek rozmowie telefonicznej i potwierdzeniu ze matka zgadza sie na to podwiezienie.
              Jezeli nie moglabym skontaktowac sie z matka, odprowadzilabym dziecko do trenera, biura plywalni . Nigdy bym przerazonego dziecka nie zostawila na parkingu i radz sobie sama, nie obchodzi mnie czy tu cie ktos zabije, porwie czy zgwalci.
              Autorka tlumczyla sie dziwnie podkadka pod tylek, no sorry
            • scher Re: 14.03.14, 02:15
              solange123 napisał(a):

              > Pytanie brzmi: czy te, które by odwiozły zastanawiały się kiedys nad
              > aspektem o dpowiedzialności cywilnoprawnej/karnej?

              Tak. Uważam, że problem jest wydumany.
            • sanrio Re: 14.03.14, 05:44
              dla mnie to jest proste: jeżeli córka beatulka ma 158cm to siada bez poddupnika a ta mała na poddupniku. Zasady bezpieczeństwa zachowane a do domu 2 km, więc jakieś 5 minut drogi. Owszem, może zdarzyć się stłuczka, ale mogłaby się zdarzyć również wtedy gdy rodzice by wiedzieli o podwózce.
              Idąc tropem brania odpowiedzialności - lepiej nigdy nikomu nie pomagać, gdyż pomagając można zrobić krzywdę, lepiej zostawić, splunąć przez lewe ramię na wszelki wypadek i odejść. Nie żartujmy.
            • to_ja_tola Re: 14.03.14, 10:23
              solange123 napisał(a):

              > Mam wrażenie, ze albo ja nie piszę po polsku albo część z obecnych tu ma proble
              > m z rozumieniem tekstu.
              > Pytanie nie brzmi: czy byś odwiozła?
              >
              > Pytanie brzmi: czy te, które by odwiozły zastanawiały się kiedys nad aspektem o
              > dpowiedzialności cywilnoprawnej/karnej?


              to poszłabym do "paki" ale dziecka samgeo bym nie zostawiła.
              Zadowolona?!
          • lily-evans01 Re: 14.03.14, 06:32
            Obawiam się, że jednak NIE będzie się wstydzić sad.
        • yenna_m Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:39
          Ale dziolcha nie zrobila nic. Nie skontaktowala sie z rodzicami i zostawila przerazone dziecko samo. Nawet nie zostawila go pod opieka innej doroslej osoby...
          W glowie mi sie to nie miesci...
    • ania_2000 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 04:37
      Jest cos takiego jak odpowiedzialnosc moralna.
      Zostawienie dziecka samego- celowe- ktore nie ma mozliwosci samodzielnie wrocic do domu.
      Zadna odpowiedzialnosc cywilna nie pozwolila mi by na zrobienie czegos podobnego.

    • atena12345 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 05:20
      solange123 napisał(a):

      czy
      > te z Was, które twierdzą, ze dzieciaka należało zabrac do auta i podwieźć w tak
      > ich okolicznościach do domu brały kiedykolwiek pod uwagę kwestię odpowiedzialno
      > ści cywilnej (materialnej) kierowcy za ewentualne uszkodzenie ciała podwożonego
      > obcego dziecka powstałe w wyniku wypadku?
      >

      do domu też dzieci nie zapraszasz?
      Są wszak po TWOJĄ opieką
    • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:20
      Chyba nie jesteś kierowcą, skoro nie wiesz, że w Polsce jest obowiązkiem posiadanie polisy OC.
      I takie ubezpieczenie chroni wszystkich poszkodowanych na mieniu, zdrowiu i życiu, których uszkodzisz jadąc. Dzieci też.
      • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:29
        Polisa OC zapewnia odszkodowanie do okreslonej wysokosci. Jesli powstala szoda jest wyższa niż ta z polisy można sie domagac od kierowcy odszkodowania/zadośćuczynienia.
        • lauren6 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:37
          Musisz być beznadziejnym kierowcą, skoro zakładasz, że wioząc dzieci możesz popełniać tak karygodne wykroczenia drogowe. A może nie wiesz, że jak się nie jest sprawcą wypadku to nie płaci się żadnego odszkodowania? Ogarnij się.
          • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:46
            To prawda, jesli nie spowodowałaś wypadku to nie płacisz.

            Powiedzialas, ze jestem beznadziejnym kierowcą, bo zakładam, ze popełnię karygodne blędy za kierownicą na krótkim/prostym odcinku. Powiem tak: jesli Ty jesteś kierowcą i NIE zakładasz możliwości popełnienia przez siebie błędu za kółkiem to Ty dopiero jesteś beznadziejnym kierowcą. Ja mam pokorę do ruchu drogowego i liczę się z różnymi ewentualnościami.
          • attiya Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:37
            no fakt, nie znam ani jednej osoby, która powiedziałaby: "jesteś średnim kierowcą, jestem nie za dobrym kierowcą" itd
            u nas wszyscy to prawie że miszczowie formuły, mający przepisy w maleńkim paluszku w nodze, same alfy i omegi....
        • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:48
          Suma gwarancyjna OC w ruchu drogowym określana jest ustawą i w tej chwili wynosi 5.000.000 euro za szkody na osobie.

          Pięć milionów euro.
          • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:54
            skoro taka jest suma odszkodowania dla każdego oc to skąd procesy o odszkodowania od kierowców?
            • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:17
              Ale jakie procesy? Nagminne?

              Zajrzyj w polisę (jeśli masz), poczytaj przepisy, zapoznaj się z pojęciami odszkodowania i zadośćuczynienia. Potem załóż nowy wątek na temat ubezpieczycieli i będziemy gadać o procesach. Przy czym prawdopodobieństwo zabicia dziecka sąsiadów na odcinku 2 km, jest tak nikłe, ze chyba nie ma sensu tego roztrząsać pod kątem odszkodowawczym.





              • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:36
                Z tego co wiem, jest coś takiego jak powództwo adhezyjne w procesie karnym. I tam sąd zasądza odszkodowanie cywilne.
                • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:10
                  Postępowanie adhezyjne w przypadku zdarzeń drogowych nie jest powszechne, bo przeczyłoby w swojej istocie idei odpowiedzialności ubezpieczyciela, a zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela jest na tyle szeroki, że realnie da się uzyskać dużo większe sumy, niż od osoby fizycznej.

                  Chyba, że jeździsz nieubezpieczona lub nie dotrzymujesz warunków zapisanych w umowie, wtedy możesz spodziewać się regresu ze strony UFG lub TU.

                  • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:42
                    Jak sprawca ma majątek/jest wypłacalny to łatwiej jest w adhezyjnym dostac pieniądze od niego, niż boksować się z prawnikami T.U.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:52
                      O kurczę! Jestem mega nieodpowiedzialna:

                      - Na wycieczce w ZOO kupiłam dziecku z klasy syna gofra (nie miało pieniędzy) - przecież mogło mieć alergię na gofry i umrzeć!
                      - Tuż po komunii kolega syna przyjechał do szkoły rowerem za średnią krajową i nie mógł sobie poradzić z zapięciem zamka. Wzięłam kluczyk, kazałam mu biec do szkoły, bo już późno i sama zapięłam rower. Gdyby zginął, matka rowerzysty zażądałaby zwrotu kasy i odszkodowania za straty psychiczne, bo rower był wszak prezentem!
                      - Zabrałam kolegę syna na trening i nie poprosiłam matki o pisemną zgodę. Po drodze kilka ruchliwych skrzyżowań. Gdyby dziecku coś się stało, matka powiedziałaby, że je uprowadziłam i celowo pod samochodów wepchnęłam. A po drodze kupiłam dzieciakowi wodę. A mógł być uczulony na wodę!
                      - na wycieczce do muzeum zaprowadziłam dziecko z klasy syna do toalety. Co prawda stałam pod drzwiami, ale przecież mogłam zostać oskarżona, że weszłam do środka i go zmolestowałam.



                      ---
                      Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                    • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:54
                      Jak ktoś ma taki majątek, że stać go na wypłacenie kilku milionów euro, to zazwyczaj bardzo skrzętnie go chroni i woli wydać na jeszcze lepszych prawników niż ci, którymi dysponuje TU.
                      • przystanek_tramwajowy Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:57
                        Większość wypowiadających się w tamtym wątku zjechała beatulka nie za to, że nie podwiozła, ale za to, że NIE ZROBIŁA NIC I ZOSTAWIŁA PRZERAŻONE DZIECKO SAMO. Rozumiem, że bała się wieźć cudze dziecko, ale ZADZWONIĆ TEŻ SIĘ BAŁA?

                        ---
                        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                        • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:00
                          przystanek_tramwajowy napisał:

                          > Większość wypowiadających się w tamtym wątku zjechała beatulka nie za to, że ni
                          > e podwiozła, ale za to, że NIE ZROBIŁA NIC I ZOSTAWIŁA PRZERAŻONE DZIECKO SAMO.
                          > Rozumiem, że bała się wieźć cudze dziecko, ale ZADZWONIĆ TEŻ SIĘ BAŁA?
                          >


                          uwazam że to córka powinna zadzwonic do rodziców, a nie beatulek. A moze jeszcze naciągac się na koszty, podwozić, koleację dziecku zrobić ululac.
                          • przystanek_tramwajowy Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:07
                            a.n.a0 - prowokatorka czy kretynka? Faktycznie mega koszt - jedno połączenie telefoniczne! Musisz żyć poniżej granicy ubóstwa, jeśli cię nie stać na wyświadczenie takiej przysługi. Ja za to jestem hiper rozrzutna, bo ostatnio dałam swój telefon jednemu takiemu, co chciał do matki do pracy zadzwonić a telefon mu się rozładował. A może matka pracuje na sekstelefonie i teraz dostanę kilkaset złotych rachunku?

                            ---
                            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                      • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:10
                        to nie musi byc majątek stanowiący równowartość kilku mln euro.
                        Wystarczy majątek o wartości pół miliona zł (mieszkanie w Warszawie/Wrocławiu) i dobre zarobki.
                        • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 10:24

                          > Wystarczy majątek o wartości pół miliona zł (mieszkanie w Warszawie/Wrocławiu)
                          > i dobre zarobki.

                          Mieszkanie zakredytowane to nie jest majątek oskarżonego, tylko banku. A jak niezakredytowane, to się przepisuje na mamusię.

                          Wielkość majątku zazwyczaj przekłada wprost na większą mozliwość pomocy prawnej. Chyba, że będziesz chciała walczyć o 10 tysiaków, ale wtedy chyba lepiej dążyć do ugody z TU niż się procesować ze sprawcą i narażać na dodatkowe koszty.
                          • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:00
                            polecam lekturę 527 KC
                            • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:14
                              Art 530 może to nieco utrudnić. Wszystko zależy od interpretacji, a ta, jak wiemy, zależy od skuteczności prawników. Skuteczność prawników zaś zależy od zasobności portfela.
                              Kółko się zamyka.

                            • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:26
                              solange123 napisał(a):

                              > polecam lekturę 527 KC
                              no ale co to ma do tego? ten przepis?
                              • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 12:25
                                "solange123 napisał(a):

                                > polecam lekturę 527 KC
                                no ale co to ma do tego? ten przepis?"

                                To jest odpowiedź dla osoby, która napisała, ze w sytuacji domagania się oszkodowania od sprawcy, Które ma majątek, napisala mi, ze majątek się przepisuje na matkę.
              • anetchen2306 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:37
                Moja kolezanka (sytuacja specyficzna: ona byla nauczycielka) chicala kiedys podwiezc chlopca na dworzec autobusowy, bo mu Autobus sprzed szkoly uciekl i na piechote na dworzec by nie zdazyl, coby jeszcze nastepny autobus do domu zlapac. Dzieciak skonczyl wczesniej szkole, wypadla mu jakas lekcja. Kolezanka nikogo nie zawiadomila, bo czasu bylo szkoda.
                Odleglosc do dworca to jakies 3 ulice. Zapakowala mlodego do swojego auta, zapiela pasami. Ulice dalej, na krzyzowce w tyl jej auta wjechalo jakies Auto dostawcze. Mlody tak niefortunie rypsnal glowa w boczna szybe, ze wyladowal w szpitalu, zlozono mu pare szwow, zostawiono pare dni na obserwacji. Bujala sie po sadach pare lat, byly problemy z odszkodowaniem (zrobila to w czasie pracy a dzieciak teoretycznie powinien byc jeszcze na lekcji), byla furia rodzicow, ze nikt ich nie powiadomil, ze nie wyrazali zgody by dziecko jedzilo "z obcymi" (kolezanka byla wchowawczynia dziecka od 3 lat).

                BEZ zgody rodzicow nie zabieram obcych dzieciakow do auta. Bezdyskusyjnie.
                Obce dzieciaki woze (na basen, do kina, z przedszkola, do przedszkola, ze szkoly, do domu ...) tylko wtedy gdy wiem, ze mam na to przyzwolenie, bo mi o tym telefonicznie lub ustnie powiedziano, napisano (tez zdarzalo mi wie wozic, na prosbe rodzicow moich uczniow). W chwili przejecia opieki nad cudzym dzieckiem to ja i tylko ja jestem za nie cywilno-prawnie odpowiedzialna. Nie podwoze dziecka nie majac dla niego fotelika, nie ma zmiluj! Nie chce i nie zycze sobie, by bez fotelika i mojej zgody ktokolwiek wozil gdzies moje dziecko! Chce wiedziec jak i z kim moje dziecko bedzie jechalo. Nie ma znaczenia, czy sa to tylko 2 km czy 20 km.
                Bez zgody rodzicow nie pakuje obcego dziecka do mojego auta: dzieci potrafia baaardzo koloryzowac sytuacje, opowiadac takie historie, jakie im wlasnie pasuja (rzekomo mam podwiezc gdziej jakies dziecko, rzekomo z Mama dziecka tak bylo uzgodnione tylko mnie Mama zapomniala poinformowac a w rzeczywistosci nic nie bylo uzgodnione a dziecko to tylko chcialo sie jeszcze troche z moim dzieckiem pobawic i przejechac moim autem). Rodzice potem juz tyle "fantazji" nie maja, wysluchujac naszych tlumaczen ... Jeszcze mniej polotu wykazuja, gdyby cos (odpukac) w drodze temu ich dziekusie stalo.
                Mandatu za brak fotelika dla ich dziecka w moim aucie pewnie tez by nie pokryli (a tego moje OC nie pokrywa zdaje sie), punktow karnych nie zlikwidowali ... Przeciez to nie oni wiezli dziecko, tylko ja, wiec na koncu to moj problem, nie?
                A wy, pozwolilibyscie wiezc komus wasze dziecko bez fotelika? Bez waszej uprzedniej zgody?
                Zaplacilibyscie mandat za brak fotelika? (przeciez ta osoba chciala tylko waszemu dziecku pomoc, to potem wypada pomoc w ponoszeniu konsekwencji tej "poszkodowanej" osobie).

                Dzieciaki podwoze tylko i wylacznie za zgoda i wiedza ich rodzicow.
                Wiedza z kim jada, jakim pojazdem (w foteliku), dokad jada.
                Telefon, ze kogos gdzies zabieram jest ZAWSZE. Bez wyjatku.
                Nie zycze sobie, zeby ktos gdzies kiedys bral z "lapanki" moje dziecko i je gdzies wozil bez mojej zgody i wiedzy.
                • scher Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:47
                  anetchen2306 napisała:

                  > Bujala sie po sadach pare lat

                  Po czym ją uniewinnili?
                  • anetchen2306 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:27
                    ... bynajmniej sad
                    Rodzice domagali sie od niej prywatnie zadoscuczynienia oraz zwolnienia dyscyplinarnego.
                    Padly nawet slowa o "uprowadzenie dziecka". Tak, i smieszno i straszno uncertain, do czego nasi blizni zdolni sa, gdy cos nie tak pojdzie po ich mysli. Pewnie, gdyby wszystko poszlo gladko, to nawet z pretensjami o podwiezienie by nie zadzwonili. No ale zdarzylo sie niespodziewanie "cos". Podejrzewam, ze chcieli ugrac troche kasy, tak zwyczajnie. Dostali kase "z automatu", z ubezpieczenia OC. Ale domagali sie takze kasy z ubezpieczenia nauczycielki (jej "nauczycielckiego" uzezpieczenia, z ubezpieczenia dziecka).

                    Ale pisalam, ze sytuacja specyficzna z rodzaju na wykonywany zawod i w procesie rowniez to i glownie to wzieto pod uwage, nie bynajmniej jej chec niesienia pomocy (nie bylo zagrozenia zycia ani zdrowia, gdzie chec niesienia pomocy jest dobrem nadrzednym).
                    Po tej sprawie do zawodu nie wrocila, psychicznie tak ja ten proces na lopatki rozlozyl, ze zrezygnowala sama z pracy. Koszty adwokata i procesowe takze musiala sama zaplacic. OC tego takze nie pokrylo. Nie miala OC z tytulu wykonywanej pracy (podwozila dzieciaka w czasie "okienka", gdzie teoretycznie ma sie niby wolne, praktycznie jednak nie, podwozila dzieciaka w trakcie domniemanych zajec szkolnych, bez wyrazenia na podwieznienie zgody przez rodzicow, krotko mowiac sad uznal, ze postapila nadgorliwie, nie przewidujac konsekwencji swoich dzialan) ...
                    Nie tak mialo to wszystko wygladac. A jednak mleko sie rozlalo, stalo sie tak, jak sie stalo.
                    Gdyby byla pewnie "cywilna osoba" (nie nauczycielka) rozeszloby sie to po kosciach (no chyba, ze tez trafilaby na "obrotnych" rodzicow, ktorzy za nic nie popuszcza).
                    • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:50
                      Opisana przez ciebie sytuacja jest tak wyjątkowa, że trudno ja rozpatrywać w kategorii "co się może wydarzyć" na równi z np. złapaniem gumy. A o złapaniu gumy nikt nie myśli za każdym razem wsiadając do samochodu, bo chociaż zapas jest w bagażniku , to wypadałoby na tę okoliczność wyjeżdżać wszędzie wcześniej o pół godziny. Oraz kolejna godzinę na okoliczność korków, 15 minut na pękniętą w ulicy rurę kanalizacyjną, 45 minut na spowodowany wypadkiem objazd itd.
                      Jakby sobie człowiek zaśmiecał łeb WSZYSTKIMI MOZLIWYMI zdarzeniami, to najlepiej z łóżka nie wychodzić. Chociaż i tam można się niechcący udusić poduszką.

                      Hipotetycznie zgoda udzielona ustnie niczego by zmieniła, bo rodzice zawsze mogliby się wyprzeć - różni są ludzie. Z kolei domaganie się pisemnych oświadczeń na każdą okoliczność byłoby wielkim absurdem utrudniającym dość skutecznie normalne funkcjonowanie społeczne.
                    • scher Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:54
                      anetchen2306 napisała:

                      > ... bynajmniej sad

                      Jednak wielu sędziów to idioci.

                      > Po tej sprawie do zawodu nie wrocila

                      Mam chociaż nadzieję, że tym rodzicom od tego czasu ktoś regularnie robi na wycieraczkę za to, że skrzywdzili człowieka?

                      PS. Nie przekonałaś mnie. Nadal będę starać się żyć normalnie, ignorując ryzyka absurdalne.
                      • anetchen2306 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:14
                        ... wiesz, to u mnie "ryzyko zawodowe", byc moze dlatego widze sprawe troche inaczej wink
                        Bo moze wiem, do czego zdolni sa rodzice, z jaka premedytacja potrafia bronic swoich "praw".
                        Na swiecie duzo oszolomow. Faktem jest, ze ta moja znajoma popelnila durnowata rzecz, ktorej popelnic nie powinna: w szkole na poczatku kazdego roku szkolnego rodzice deklaruja sie pisemnie (taki jest wymog z Kuratorium pod ktore podlegamy), w jaki sposob dziecko bedzie pokonywac droge z i do szkoly (jakim srodkiem lokomocji, kto odbiera, czy dziecko moze isc samo do domu, co w razie naglego zachorowania dziecka, co w razie skroconych lekcji: czy dziecko ma zostac w szkole, czy moze byc wyslane do domu za/bez powiadamiania rodzicow, czy musi czekac w swietlicy), co w przypadku "przypadku" (tutaj rodzice zdeklarowali, ze w przypadku skroconych lekcji nalezy sie najpierw z nim skontaktowac i dopiero potem wyslac dzieciaka do domu). Niby teoretycznie powinna to wiedziec ... no ale chce pomocy byla silniejsza (a to ja niestety nie usprawiedliwialo).
                        Pracujac w polskiej szkole tez "naginalo" sie paragrafy, bo tego nawet sobie sami rodzice zyczyli. Ale tez nigdy nie mielismy watpliwej przyjemnosci przekonac sie, co by bylo gdyby cos nie poszlo po naszej mysli ... Pracujac jednak poza Pl zauwazylam, jak bardzo rodzice klada nacisk na bezpieczenstwo wlasnych dzieciakow i dla nich niedopusczalne jest, ze naginam/lamie prawo, by cos tam osiagnac (nawet dla "dobra") ich dziecka. No wiec szybko musialam sie przestawic na "inny" (bardziej precyzyjny i przewidywawczy) tryb trybienia.
                        Ja tez zyje normalnie: pomagam tam, gdzie moge pomoc. Nie oznacza to, ze lamie notorycznie jakies przepisy (nawet te, ktore moga wydawac mi sie totalnie durnowate).
                        Po to czlek wymyslil telefony ... zeby ich uzywac w razie potrzeby.
                        • scher Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:21
                          anetchen2306 napisała:

                          > Pracujac jednak poza Pl

                          Moim zdaniem to wiele zmienia. Inna mentalność, inne prawo, inne tradycje orzecznicze. Jeżeli podajesz przykład z życia wzięty, kończący się niepomyślnym wyrokiem sądowym, uczciwie byłoby od razu napisać, że działo się to w innym systemie prawnym.
                          • kamunyak Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:44
                            cała ostrożność anetchen2306 nie zwalnia jej jednak z myślenia.
                            Zawsze mozna zadzwonić. Co juz wielokrotnie było napisane tu, w wątku głównym i kilku pobocznych.
                            Nie trzeba na siłę wciskać dzieciaka do samochodu, także w Polsce.
                            Ale zawsze mozna skontaktować się z rodzicami i ustalic z nimi co trzeba.
                            • anetchen2306 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 10:17
                              Dokladnie!
                              I myslalam, ze zycie / zdrowie dziecka na calym swiecie ma taka sama wartosc, takze w Pl.
                              I ze jednym glupim telefonem - a raczej jego brakiem, takze mozna wiele spaprac i przyczynic sie do czyjegos nieszczescia (wszyscy wiedzieli, nikt nie zadzwonil, ze jakies dziecko jest maltretowane, bite, ponizane ...).
                          • anetchen2306 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:03
                            Nie, to NIC nie zmienia.
                            Polsce tez jest jednoznaczne prawo dot. przewozenia malolatow i co niektorzy nadal uwazaja to za "pie...a". W Pl jest spoleczne przyzwolenie (dyktowane nasza narodowa "mentalnoscia", "tradycjami", piernik wie czym to sobie tlumaczymy) na omijanie prawa, naginanie, traktowanie go wybiorczo, wyswiadczanie sobie "uprzejmosci" (zyrowanie pozyczek bez zastanowienia sie, branie kredytow na "kogos", wozenie dzieciakow bez fotelikow ...). I dopiero jak mleko sie wyleje i cos sie zlego stanie (jazda na podwojnym gazie, wiemy, ze wujcio wypil na urodzinkach, a jednak z nim do autka wsiadamy, bo przeciez nic nam sie stac nie moze), wtedy jest wielkie halooooo. Madrzysmy po szkodzie. Taka Prawda.
                            Bo kto sie tym przejmuje, ze pan Zdzisio, nasz sasiad po pracy wraca sobie do domciu autkiem, nieco podchmielony. A teraz wyobraz sobie, ze ten pan Zdzisio nagle zapalal checia pomocy twojemu dziecku i zabierze go sobie gdzies tam z przystanku, podrzuci do szkoly ... bez Twojej wiedzy. Chyba by ci sie to nie spodobalo ...
                            Dziecko, jego zycie, zdrowie ma dla mnie uniwersalna wartosc, bez wzgledu na prawo (w Pl zdaje sie jest jeszcze bardziej rygorystyczne niz w De, ale za sprawa naszej narodowej ulanskiej "mentalnosci" mamy je czesto gleboko w ciemnosciach), miejsce zamieszkania itd.
                            Mojej wlasnej siostrze zrobilam wojne domowa, bo zabrala moja mala bez zapiecia jej w aucie w fotelikowe pasy (mloda miala wowczas 5 lat, chlopak mojej siostry mial aucie fotelik, jednak dla maluchow, mloda nie pasowala do niego, wiec jej nie przypieli, a pojechali) na przejazdzke do sasiedniego miasteczka, na lody (bo to tylko 5 km, tak tlumaczyla). A jak sobie pomyslalam, ze sama, jadac dokladnie ta sama droga, mialam powazny wypadek samochodowy przed laty (gosc, wymijajac mnie zepchnal mnie do rowu) to az mnie zmrozilo ... I gdyby cos mojemu dziecku nie daj Panie sie stalo, to gdzies mialabym orzecznictwo i prawodawstwo danego kraju.
                            Nie zmienia to faktu, ze obcego (znanego mi tylko z widzenia/slyszenia dzieciaka) samego na srodku ulicy bym nie zostawila). Jeden telefon i wszystko jasne, co z tym "fantem" dalej.
                            Gdybym nie miala fotelika to, po uzgodnieniu z rodzicami tego dziecka, pewnie bym taksowke takiemu "fantowi" zamowila (oni fotelki maja). Albo przynajmniej poczekala (tez dzwoniac do rodzicow dziecka i upewniajac sie, czy tak zrobic) az przyjedzie autobus i dzieciak do niego wsiadzie (bo jezdzilo przeciez autobusem). Zamawialismy juz nie raz takse dla dzieciakow, ktore z roznych powodow nie byly ze szkoly odebrane, bo sami nie moglismy ich prywatnymi autami wozic (takze ze wzgledu na brak fotelikow i rozwiazania prawne).


                            PS. Gdyby ta moja znajoma pracowala w polskiej szkole, tez rodzice prawdopodobnie zjedliby ja zywcem (a przynajmniej ematki lub matki z Forum starsze dziecko), ze jak mogla, ze nie pomyslala, ze ....
                • edelstein Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:14

                  A wy, pozwolilibyscie wiezc komus wasze dziecko bez fotelika? Bez waszej uprzed
                  > niej zgody?

                  Tak,bo ja nie mam fotelikowego pier...ca.
                  • anetchen2306 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:33
                    ... a ja mialam kiedys wypadek i na punkcie fotelika pie...a mam (jechalam z predkoscia ok. 50 km/h i bylo wiecej niz "nieprzyjemnie"). Nie po to wychowuje latami dziecko, chucham i dmucham na nie, by jakis kretyn (kretynka) przez swoja glupote, nieodpowiedzialnosc, brak wyobrazni i niemienie "pie...a" zniszczyl mi to, na co tyle lat pracowalam i co kocham nad zycie. Dziwne, ze policja i prawo uwazaja tak samo jak ja i tez maja "pie...a", jezeli chodzi o bezpieczenstwo dziecka w aucie. Jezeli ty zycie i zdrowie dziecka swojego lub cudzego wyceniasz w kategorii "pie...a" to Twoja sprawa: tym bardziej moze dziecko nie powinno z osoba twojego pokroju jezdzic.
                    • edelstein Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:33

                      Faktycznie,Jak ktos jest tak glupi,by przy 50km/h miec wypadek to niech za wozenie dzieci sie nie bierze.Jak kierowca kiepski to fotelik niewiele da.
                      I nie zaslaniaj sie prawem,bo jakos nie wierze,ze zawsze idealnie go przestrzegasz,poza tym nie wszedzie to prawo obowiazuje.

                      Helau!Helau!Helau!
                      Jeck,lohss Jegge lahns!
        • araceli Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:02
          solange123 napisał(a):
          > Polisa OC zapewnia odszkodowanie do okreslonej wysokosci. Jesli powstala szoda
          > jest wyższa niż ta z polisy można sie domagac od kierowcy odszkodowania/zadośću
          > czynienia.

          Suma gwarancyjna OC przy szkodach osobowych wynosi 2,5 miliona EUR.
          • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:11
            Od 11 czerwca 2012 roku 5 mln.
    • lily-evans01 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 06:30
      Nie bądź komiczna.
      Jeśli rodzice wysyłają dziecko samo komunikacją miejską (do tej pory nią nie jeżdżące samodzielnie nigdy, z tego, co zrozumiałam) - to tym bardziej muszą się liczyć z ewentualnym wypadkiem, który może się zdarzyć (albo uszkodzeniem mienia tego dziecka czy kradzieżą, prędzej w komunikacji zbiorowej niż w aucie, bądź co bądź)
      Z tego, co wiem, posiadacze aut są również posiadaczami OC.
      Równie dobrze bea coś tam mogłaby podwozić własną siostrzenicę, też mieć wypadek i też płacić swojej siostrze czy tam komu z OC odszkodowanie za rehabilitację. Nie przewidzisz, co będzie za chwilę.
      W życiu bym nie brała "pod rozwagę" tego akurat elementu - jeśli bym przykładowo nie podrzuciła cudzego dziecka, to np. dlatego, że jechałabym po basenie z moim dzieckiem w zupełnie inne miejsce, w inną stronę miasta, a nie do domu.
      W tym wypadku, jeśli ktoś nie ma innych planów, to świństwo wobec małego dziecka - tym bardziej, że rodzice nie zakładali, że będą się wpraszać po chamsku na podwózkę, dziewczynka miała jechać z inną dziewczynką autobusem, czyż nie?
    • semihora Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:17
      Idealne ematki to straszą tak jak Ty i wolą kogoś olać niż mu pomóc. Bo przyleci ufo i dziecko porwie, a ematka do więzienia trafi.
    • attiya Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:30
      prawdziwa natura ematek wychodzi, zakodowałam sobie te najbardziej szczekające ale jak niektóre "kożuszka" wyciągać nie będę w najmniej oczekiwanym miejscu
      też pewnie nie podwiozłabym ale pewnie skontaktowałabym się z rodzicami albo kazała przy mnie skontaktować się owemu dziecku. I odprowadziłabym do szatni.
      Ale cóż, nikt nie jest święty, każdy różne dziwne rzeczy popełnia, żeby to jeden beatulek...
    • saszanasza Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:31
      A co by było gdyby tak pozostawione dziecko wpadło pod samochód, zostało napadnięte, czy złamało nogę w drodze do domu. Myślisz że to moralnie uniewinnia osobę która to dziecko pozostawiła, bo nie była bezpośrednim sprawcą? Nie, czyni ją współwinną.
    • yenna_m Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:35
      Brały pod uwagę bardziej prawdopodobne zaginięcie dziecka czy jego udział w wypadku, gdy samotnie wraca do domu z daleka.
      Po pierwsze trzeba być człowiekiem.
      Na tej samej zasadzie nie ugasisz zaczynajacego sie pozaru w nie swoim budynku bo spowodujesz szkody związane z zalaniem?

      Wiedzialam, ze teraz na wielu lyszi nie mozna liczyc. Ale ze ludzie maja az tak zryte lby to nie wiedzialam.
      • saszanasza Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:44
        O właśnie! Dodałabym do tego zaginięcie.
    • asia_i_p Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:38
      Ale tak na dłuższą metę nie da się żyć. Prawo tworzy coraz to nowe stada przepisów - no niestety w tej sytuacji trzeba uznać, że są prawa ważne i ważniejsze, a jak jeszcze chwilę to potrwa, to odważę się uważać, że są i takie zupełnie nieważne.
    • saszanasza Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:54
      Ach i na podstawie tego co napisałaś zastanawiam się teraz, czy dobrze postąpiłam kilka miesięcy temu, gdy wsadziłam do taksówki (zaprzyjaźniony taksówkarz) 12 letnią pannicę, koleżankę syna, która to przynosiła mu lekcje podczas jego choroby i kazałam zawieźć pod wskazany adres Bo co by było, gdyby ten miał wypadek, albo okazał się bandytą, albo pomylił adres.....
      A przecież mogłam: sama odprowadzić lub najlepiej kazać jej wracać samodzielnie (w tym przez park) nie zważając na to że na dworzu o tej porze roku było ciemno. Wszak 18 godzina to nie północwink A co by było gdybyśmy obie zostały napadnięte.....
      No właśnie...zawsze można wymyśleć nowe "cobybyło"big_grin
    • araceli Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:57
      solange123 napisał(a):
      > brały kiedykolwiek pod uwagę kwestię odpowiedzialno
      > ści cywilnej (materialnej) kierowcy za ewentualne uszkodzenie ciała podwożonego
      > obcego dziecka powstałe w wyniku wypadku?

      Tak oczywiście dlatego mają ważne OC, które nota bene jest w Polsce obowiązkowe.
      • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:58
        Statystycznie rzecz biorąc, jakiś odsetek ematek idealnych musi jeździć z nieważnym OC

        www.rzu.gov.pl/aktualnosci-z-rynku/ubezpieczenia-majatkowe/Statystyczny_kierowca_bez_OC_ma_18_29_lat__20681
        A tak poza tym: to, ze coś jest obowiązkowe to nie znaczy, ze wszyscy czują się w obowiązku to miec. Patrz: powyższy link.
        • solange123 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:03
          Link był dla tych, którzy twierdzą, że zawsze odpowieda TU.
          Co do zasady tak (z małymi wyjątkami), o ile jest OC.
          A z danych wynika, że 15% jeżdzących na naszych drogach nie ma OC.
          • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:06
            solange123 napisał(a):

            > Link był dla tych, którzy twierdzą, że zawsze odpowieda TU.
            > Co do zasady tak (z małymi wyjątkami), o ile jest OC.
            > A z danych wynika, że 15% jeżdzących na naszych drogach nie ma OC.


            odbiegasz od tematu, nikogo to nie interesuje
          • rhodesian_ridgeback Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 10:27
            > A z danych wynika, że 15% jeżdzących na naszych drogach nie ma OC.

            Wtedy odpowiedzialność bierze na siebie Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.



            • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:30
              wy tłumaczycie tylko 2 km bez fotelika. Dla mnie to to samo co wsiąść za kółko po kielichu, tylko 2 km przecież.....a co tam
          • saszanasza Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 10:51
            solange123 napisał(a):

            > A z danych wynika, że 15% jeżdzących na naszych drogach nie ma OC.

            gdyby beatulek miała nieważne OC, nie powinna była zabierać również własnego dziecka, za które byłaby odpowiedzialna w stopniu równym. jeżeli natomiast jej głównym kłopotem był brak poddupnika, zakładam że OC ważne posiadała w przeciwnym wypadku byłaby nie tylko kretynką a również skończoną kretynką i egoistką w jednym.
            • baltycki Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:20
              beatulek napisała:

              > Przyznaję, że gdyby to była bliska koleżanka mojej córki
              > a ja znałabym jej rodziców nie zrobiłabym problemu
              > (nawet z braku tego poddupnika) zabrałabym.

              Nie brak poddupnika, nie obawa przed odpowiedzialnoscia byly powodem.




            • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:26
              saszanasza napisała:

              > solange123 napisał(a):
              >
              > > A z danych wynika, że 15% jeżdzących na naszych drogach nie ma OC.
              >
              > gdyby beatulek miała nieważne OC, nie powinna była zabierać również własnego dz
              > iecka, za które byłaby odpowiedzialna w stopniu równym. jeżeli natomiast jej gł
              > ównym kłopotem był brak poddupnika, zakładam że OC ważne posiadała w przeciwnym
              > wypadku byłaby nie tylko kretynką a również skończoną kretynką i egoistką w je
              > dnym.
              >
              o matko ale durny temat, i durne odpowiedzi
    • mid.week Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 07:59
      > Mam tylko pytanie do tych szczekających i plujących jadem na tamtym wątku: czy
      > te z Was, które twierdzą, ze dzieciaka należało zabrac do auta i podwieźć w tak
      > ich okolicznościach do domu brały kiedykolwiek pod uwagę kwestię odpowiedzialno
      > ści cywilnej (materialnej) kierowcy za ewentualne uszkodzenie ciała podwożonego
      > obcego dziecka powstałe w wyniku wypadku?


      Ja widzę człowieka potrzebujacego pomocy to jej udzielam mając głęboko w poważaniu ewentualne konsekwencje sytuacji jak z filmów S-F.
      Twoje dziecko tez bym podwiozła,ale nic się nie martw - wrazie czego mnie pozwiesz.
    • mindtriper Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:26
      Obrażasz osoby, które wykazały się empatią i ludzkim rozsądkiem, niezaćmionym przez paragrafy już samym tytułem wątku. Potem jest jeszcze gorzej.
      Jak to się stało, że oddajesz swoje dziecko do przedszkola, do szkoły, puszczasz na urodziny, pozwalasz iść na lekcje dodatkowe?
      Tam grożą straszne możliwości uszkodzenia powłok!
    • default Re: Przyznam, że zupełnie nie rozumiem 14.03.14, 08:34
      .. tej całej dyskusji. Rozkminianie w tysiącu postów jakiejś pierdoły - bo dla mnie to niewarta wzmianki pierdoła: zabrać dziecko sąsiadów i odstawić do domu. 2 km !! Podejrzewam, że zrobiłabym to odruchowo, i nie zaprzątała sobie tym głowy dłużej niż trwałaby cała operacja (czyli kilkanaście minut).
      Ale ja jestem z innej epoki - kiedy moja córka miała 9 lat, zabraliśmy na wakacje jej bliskiego kolegę (z bloku i z klasy). Dzieciak pojechał z nami do Włoch samochodem, 1500 km w jedną stronę, na dwa tygodnie. Wzięłam wtedy od jego rodziców (z którymi nie byłam w ogóle zaprzyjaźniona) oświadczenie, że zezwalają mi na zabranie dziecka zagranicę - oni byli zdziwieni, że czegoś takiego chcę, a oświadczeniem i tak pies z kulawą nogą się nie zainteresował (choćby na granicy, przy kontroli paszportowej).
      Wg obecnych standardów zachowałam się skrajnie nieodpowiedzialnie i zapewne większość ematek totalnie by mnie zjechała za takie pomysły...
    • mayaalex Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:41
      Nie szczekalam i nie plulam jadem smile ale uwazam, ze nawet ktos, kto sie boi ewentualnych klopotow, mogl postapic lepiej - zadzwonic do rodzicow, zapytac co i jak i wtedy cos wymyslic. Ostatecznie mozna bylo wlasne dziecko wiezc bez tego nieszczesnego poddupnika. I wiekszosc osob z tamtego watku najpierw sugerowala telefon do rodzicow wlasnie.
    • lelija05 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:42
      Nikt tu nie jest idealny, nie przesadzaj.
    • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 08:52
      ale z jednej storny nie podwieźć dziecka to swiństwo.
      Ale z drugiej strony... a może rodzice mieli podjechac po nią, albo mieli inne plany? chociaż to nie daleko więc znaleźliby córke zaraz, gdyby do domu ja podwiozła Beatulek.
      Ja uważam że osoby które mówią że nie można zostawiac dziecka samego - mamy rózne sytuacje, dojeżdżamy z męzem do pracy samochodami.
      I była kiedys sytuacja gdzie za brak fotelika policja chciala wlepić mandat chłopakowi 13 letniemu bo nie miał wzrostu, chociaz miał lata. Niesety odpowiada kierowca.
      Dlaczego Beatulek miałaby odpowiadac za czyjeś dziecko.
      A pózniej rodzice powiedzą ja pani nie zwróce za mandat bo nie uzgadniałam z panią że córka pojedzie.
      Zależy jaka sytuacja to była. Ja się trzymam przepisów i nie mając fotelika nie zabrałabym dziecka ze względów bezpieczeństwa to popierwsze i po drugie wrazie kontroli.
      Ale jeśli to nie było daleko, to bym podjechała jeszcze raz po dziecko, zawożąc najpierw swoje(gdy nie ma foletika) . Ale to robi się z tego kosztowny interes i koło zamkniete.
      To jest taka sytuacja która ma racje po obydwu stronach.
      • kk345 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 11:59
        > Zależy jaka sytuacja to była. Ja się trzymam przepisów

        Taaaa, jasne- nie dałaś nawet na obserwację nieszczepionego psa, który ugryzł twoje własne dziecko...
        • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 12:05
          kk345 napisała:

          > > Zależy jaka sytuacja to była. Ja się trzymam przepisów
          >
          > Taaaa, jasne- nie dałaś nawet na obserwację nieszczepionego psa, który ugryzł t
          > woje własne dziecko...


          pies jest sąsiadów.
          • a.n.a0 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 12:07
            a.n.a0 napisała:

            > kk345 napisała:
            >
            > > > Zależy jaka sytuacja to była. Ja się trzymam przepisów
            > >
            > > Taaaa, jasne- nie dałaś nawet na obserwację nieszczepionego psa, który ug
            > ryzł t
            > > woje własne dziecko...


            a i odnośnie psa, jest szczepiony, sąsiad wkońcu znalazł ksiązeczkę, po awanturze.
          • joa66 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 12:08
            Dzieci dało się przewieźc zgodnie z przepisami i zasadami bezpieczeństwa.
    • tully.makker Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:02
      Wazac na jednej sali same, przestraszone male dziecko bez opieki, a na drugom hi[potetyczna ochrone wlasnej dupy, wybralabym zaopiekowanie sie dzieckiem.

      Naprawde takie to trudne byc czlowiekiem?
    • heca7 Re: Nie-podwózka beatulki i reakcja idealnych mat 14.03.14, 09:05
      Własne , wyrośnięte dziecko posadziłabym bez poddupnika i zabrałabym 9-latkę. To tylko jakieś 3 tysiące kroków. Naprawdę nie na każdym rogu czyhają wielkie ciężarówki żeby wyskoczyć i złośliwie uderzyć mnie w tyłek tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja