Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ?

    • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 13:53
      nie czuje sie w obowiazku zwrotu kosztownych prezentow
      60zl to bardzo malo, ale jesli rzeczywiscie masz kiepska sytuacje to ok
      on chcial sie wyglupic i zapozyczyl sie na 1000zl- jego sprawa, to wcale nie znaczy, ze masz teraz robic to samo, lub oddawac mu pieniadze
      • misterni Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 15:05
        Z tym oddawaniem oczywiście żartowałam, ale tak naprawdę nie powinna przyjmować tej kasy,
        • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:31
          a to niby dlaczego?
          uprzedziła, że nie chce drogich prezentów, a głupek mimo to dał- jego sprawa
          ona nadal nie lubi drogich prezentów. ja w przeciwienstwie do niej po prostu bym się tym nie przejmowala. moze teraz kiedy da 60zł temat drogich prezentow bedzie zakonczony.
          • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:35
            Wystarczyło prezent przyjąć, wpłacić na konto a teraz go "oddać". Nic by ją to nie kosztowało a w dodatku byłaby konsekwentna w swych przekonaniach
            • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:56
              niby dlaczego ona ma ponosic skutki jego glupoty?
              wplacac, przechowywac latami, wyplacac, oddawac- tak moze robic tylko ktos pazerny na kase, który pamięta, co kto komu i za ile
              normalna osoba po prostu komunikuje, a ze inni nie rozumieja- ich strata
              • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:22
                naomi19 napisała:

                naomi19 napisała:

                > niby dlaczego ona ma ponosic skutki jego glupoty?
                (...)
                > normalna osoba po prostu komunikuje, a ze inni nie rozumieja- ich strata

                Jasne, brat jest głupi i niech będzie stratny bo dał dla dziecka swojej siostry 1.000,- zł.
                i jeszcze zapłaci za ugoszczenie czterech osób.
                Prawdziwy idiota, któremu trzeba teraz utrzeć nosa.
                I ty piszesz o pazerności...
                • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:30
                  brat który tak się poświęcił, że ze swoich pieniędzy dał całe zero złotych- żart roku
                  zrozum- lepiej dać 60zł a z sercem niż 1000 a z niechęcią bo wypada i trzeba oddać
                  • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:41
                    naomi19 napisała:

                    > brat który tak się poświęcił, że ze swoich pieniędzy dał całe zero złotych- żar
                    > t roku
                    > zrozum- lepiej dać 60zł a z sercem niż 1000 a z niechęcią bo wypada i trzeba od
                    > dać

                    I znowu to samo. A skąd to wiesz? Skąd ta wiedza, że dał z niechęcią i że trzeba dać? Bo ci to pasuje do historyjki? A może ta wersja była prawdziwa - lepiej dać 1.000,- zł. bo się jest hojnym i warto się dzielić niż 60,- zł. bo się jest skąpym i żal ściska dupę nawet gdy masz dać pieniądze najbliższej rodzinie.
                  • motyllica Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:49
                    jakoś tego "z sercem" niestety u niej nie widać, nie wiem po co ona się zgodziła być tą chrzestną, jak wyczuwa się jej niechęć do rodziny

                    i jak ja mam na stanie np. 50,- to nie pakuję się na imprezy, na dodatek z całą rodziną bo to jest naprawdę buractwo i byłoby mi zwyczajnie głupio, przyzwoitość by mi nie pozwalała,
                    ale ludzie są różni, rodziny różne i myślenie jest różne...
                    • kropkacom Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:09
                      Czyli nawet do siostry i brata nie pójdziesz?
                      • misterni Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:47
                        Sęk w tym, że wątkodajka twierdzi, że może sobie pozwolić na więcej, ale nie, bo ma inne zasady.
                        • kropkacom Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:49
                          Czyli co? Zaglądamy do portfela? W sumie, po co szanować czyjeś zasady.
                          • misterni Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:52
                            Nie, nie zaglądamy, tylko dostrzegamy lekką hipokryzję. Te zasady nie był na tyle ważne, żeby skutecznie oprzeć się przyjęciu 1000 zł od brata wink
                            • kropkacom Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:55
                              O rany, a brat jest w porządku, że nie mając kasy pożycza po rodzinie chociaż dobrze wie, ze siostra nie chce? Może to taki test był? Albo pusty gest tylko nie do końca wyszło. Oddawałaś kiedyś prezent, czy kopertę, która dostaje twoje dziecko?
                              • misterni Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 23:01
                                Wartościowe prezenty są zobowiązujące. Skoro sama nie zamierzałabym takich dawać, to nie przyjmuje od innych, bo to IMO swojego rodzaju prostytucja.
                                • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 23:06
                                  misterni napisała:
                                  > Wartościowe prezenty są zobowiązujące. Skoro sama nie zamierzałabym takich dawa
                                  > ć, to nie przyjmuje od innych, bo to IMO swojego rodzaju prostytucja.

                                  I kolejna. Czy autorka wątku dostała prezent z okazji chrztu?
                                • kropkacom Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 23:07
                                  Czyli nie negujesz dawania zobowiązujących prezentów, a tylko ich przyjmowanie? I nie pójdziesz nawet do brata jak cię na drogi prezent nie stać? Nie, ja odpadam w tym miejscu. Kosmos.
                  • misterni Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:45
                    naomi19 napisała:

                    lepiej dać 60zł a z sercem

                    Dowcip roku big_grin
                    Z jakim sercem?

                    niż 1000 a z niechęcią bo wypada i trzeba oddać

                    A kto to powiedział?
                    • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 09:10
                      ja
          • memphis90 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 14:12
            > a to niby dlaczego?
            No na przykład dlatego, żeby być wiernym swoim poglądom... uncertain Jak mówię, że nie kradnę, to nie kradnę. A nie "nie kradnę- chyba, że nadarzy się okazja". Rozumiesz różnicę? Nieprzyjmowanie drogich prezentów to był podobno pogląd autorki, a nie jej rodziny, co wielokrotnie zaznacza.
            • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 14:22
              memphis90 napisała:
              > Nieprzyjmowanie drogich prezentów to był podobno pogląd autorki,
              > a nie jej rodziny, co wielokrotnie zaznacza.

              Nieprawda. Dorabiasz gębę autorce a ona wcale tak nie napisała.
    • fomica Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 15:47
      Czytam odpowiedzi na ten wątek i oczom nie wierzę. W co drugim komentarzu odwołanie do tego, że "idzie 4-osobowa rodzina się nażreć i przynosi marne 60 zł". OJP...
      Nigdy, przenigdy będąc gospodarzem przyjęcia, uroczystości nie oczekiwałam że goście sami zapłacą za poczęstunek. Jestem gospodarzem, zapraszam - mój koszt, moje zobowiązanie. Nie stac mnie - nie zapraszam, nie ma imprezy. Albo jest mniejsza, symboliczna, dla kilku najbliższych osób. Nie mieści mi się w głowie że można zaglądać w garść zaproszonym gościom "ile przyniósł, zwróciło się czy nie" bo to takie buractwo do sześcianu że aż brak słów.
      Ktos tu chyba upadł na glowę.
      • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:30
        fomica napisał:

        > Czytam odpowiedzi na ten wątek i oczom nie wierzę. W co drugim komentarzu odwoł
        > anie do tego, że "idzie 4-osobowa rodzina się nażreć i przynosi marne 60 zł". O
        > JP...
        > Nigdy, przenigdy będąc gospodarzem przyjęcia, uroczystości nie oczekiwałam

        No i super, a teraz zagadka, czy to co czytasz napisał gospodarz? Chyba nie, więc skąd to bulwersowanie się?
        Ja piszę z punktu widzenia osoby zaproszonej i dla mnie to buractwem jest iść do kogoś w cztery osoby i dać w prezencie 60,- zł. motywując to mentalną ideologią dawania tanich prezentów przy czym już przy otrzymywaniu drogich prezentów takich dylematów nie ma.
        Co innego jak ktoś jest faktycznie bardzo ubogi i go nie stać na prezent, a co innego nagle przyjąć taką ideologię w sytuacji gdy się ma być dającym a nie biorącym.
        • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:32
          puknij sie w glowe, ona napisala, ze ma ciezka sytuacje finansowa, chyba zartujesz, ze ma sobie odjac od ust
          • motyllica Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:04
            "i jedyny prezent na jaki mentalnie mnie stać" tak napisała założycielka tego nieszczęsnego wątku i, że żyje skromnie

            wg mnie ona ma taki sam denerwujący sposób wypowiadania się jak kiedyś pewna 0załamana
            • misterni Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:50
              W kolejnym poście napisała zaś, że stać ją na te tysiąc złotych wink
        • fomica Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:44
          Taa, jasne tutaj każdy szlachetnie patrzy tylko i wyłącznie z punktu widzenia gościa, że to nie wypada dać za mało. Oczywiście gdy komentujący sam jest gospodarzem to wtedy licznik w głowie nagle w cudowny sposób sie wyłącza i wtedy wspaniałomyślnie nie zwraca się uwagi ile przyniosł ich gość. Na pewno smile
          Nie wierze w taką wybiórczośc - to działa w obie strony, jak ktoś przeżywa i analizuje "ile wypada dać" to analogicznie tez potem analizuje "ile oni nam dali", bo przecież musi byc symetrycznie.
          • naomi19 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 16:58
            licznik w głowie- dobrze powiedziane
          • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:18
            fomica napisał:

            > Taa, jasne tutaj każdy szlachetnie patrzy tylko i wyłącznie z punktu widzenia g
            > ościa, że to nie wypada dać za mało.

            Często mnie to zastanawia, dlaczego panie rzekomo walczące o "słuszną sprawę" tak bardzo przypisują innym ludziom złe intencje? Skąd ta niewiara w człowieka?
            Od razu podejrzenia o chciwość, pazerność, liczenie pieniędzy itd.
            Byłoby ci miło gdybym zaczęła pisać, że jesteś po prostu skąpiradłem, albo człowiekiem, który lubi sobie poużywać za cudze pieniądze? Chyba nie, prawda?
            A ty z jakiś względów jednak zakładasz, że ktoś kto ma inne zdanie niż ty jest pazerny, bo nie może mieć po prostu przekonania, że warto jest finansowo wspomóc dziecko brata albo młodą parę na starcie.
            Wydajesz się wtedy sobie taka bardziej szlachetna jak przypiszesz innym złe intencje, o to chodzi?
            • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:43
              larrisa napisała:
              > Często mnie to zastanawia, dlaczego panie rzekomo walczące o "słuszną sprawę" t
              > ak bardzo przypisują innym ludziom złe intencje? Skąd ta niewiara w człowieka?
              > Od razu podejrzenia o chciwość, pazerność, liczenie pieniędzy itd.

              Och jak pięknie odwracasz kota ogonem smile Przecież wyzywanie kogoś z powodu taniego prezentu NA CHRZEST wcale nie jest pazernością czy liczeniem pieniędzy!! Nie nie nie! obrabianie komuś z tego powodu d..y to po prostu czystej wody szlachetność big_grin big_grin big_grin BŁAHAHAHAHAHA big_grin
              • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 20:55
                araceli napisała:

                > Och jak pięknie odwracasz kota ogonem smile Przecież wyzywanie kogoś z powodu tani
                > ego prezentu NA CHRZEST wcale nie jest pazernością czy liczeniem pieniędzy!! Ni
                > e nie nie! obrabianie komuś z tego powodu d..y to po prostu czystej wody szlach
                > etność big_grin big_grin big_grin BŁAHAHAHAHAHA big_grin

                No już, już, spokojnie, zostaw emocje na rzeczy faktycznie tego warte.

                Pominęłaś drobny niuans, że autorka wartościowy prezent przyjęła (w imieniu swojego dziecka), a teraz gdy przychodzi do sytuacji, gdy ona jest zaproszona wpada na pomysł życia w zgodzie ze swoim światopoglądem, znaczy dać w sumie tyle co nic, zważywszy że przyjdzie z całą swoją rodziną we czwórkę. Tym bardziej, że bratu się nie przelewa, a mimo to brat potrafił dać dziecku autorki i sporo pieniędzy i wysupłać na ugoszczenie jej rodziny.
                Ty oczywiście też możesz chodzić do proszonych uroczystościach unosząc się w oparach idealizmu i wstrętu do pieniędzy, ja jednak pozostanę przy swoim i mojej rodzinie, a zwłaszcza dzieciakom, żałować nie będę.
                • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:02
                  larrisa napisała:
                  > Pominęłaś drobny niuans, że autorka wartościowy prezent przyjęła (w imieniu swo
                  > jego dziecka), a teraz gdy przychodzi do sytuacji, gdy ona jest zaproszona wpad
                  > a na pomysł życia w zgodzie ze swoim światopoglądem

                  A czego nie rozumiesz? Każdy obdarowujący daje prezent ZGODNIE ZE SWOIMI POGLĄDAMI. Proste?

                  > znaczy dać w sumie tyle co
                  > nic, zważywszy że przyjdzie z całą swoją rodziną we czwórkę.

                  I kto tutaj liczy kasę? Pazerna hipokrytka big_grin
                  • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:08
                    araceli napisała:


                    > I kto tutaj liczy kasę? Pazerna hipokrytka big_grin

                    Wolę być hipokrytką dzielącą się z innymi, niż takim skąpcem, który nie potrafi przeżyć rozstania z pieniędzmi dorabiającym do tego ideologię, jak ty czy autorka.
                    Większość ludzi zna skąpców, lisków-chytrusków nie brakuje, takich co chętnie zabiorą, ale już niechętnie dają, akurat oryginalna w tym nie jesteś.

                    • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:31
                      larrisa napisała:
                      > Wolę być hipokrytką dzielącą się z innymi, niż takim skąpcem, który nie potrafi
                      > przeżyć rozstania z pieniędzmi dorabiającym do tego ideologię, jak ty czy auto
                      > rka.
                      > Większość ludzi zna skąpców, lisków-chytrusków nie brakuje, takich co chętnie z
                      > abiorą, ale już niechętnie dają, akurat oryginalna w tym nie jesteś.


                      A ja wolę być osobą z zasadami nie patrzącą na ludzi przez pryzmat 'ILE KASY MI DALI'. Jesteś potworną materialistką - dolary w oczach. FUUUUU!!!
                      • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:40
                        araceli napisała:

                        > A ja wolę być osobą z zasadami nie patrzącą na ludzi przez pryzmat 'ILE KASY MI
                        > DALI'. Jesteś potworną materialistką - dolary w oczach. FUUUUU!!!

                        A ja sądzę, że to ty jesteś materialistką. Ja cały czas jestem za tym, żeby się dzielić, ty - bronisz osoby, która sama chętnie bierze, ale dać nie potrafi. Zazwyczaj bronimy tych, których sami przypominamy.
                        • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:25
                          larrisa napisała:
                          > A ja sądzę, że to ty jesteś materialistką.

                          Ja nie upadłam tak nisko, żeby ludzi oceniać przez pryzmat wartości dawanych prezentów.
                          • larrisa Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 19:43
                            araceli napisała:

                            > Ja nie upadłam tak nisko, żeby ludzi oceniać przez pryzmat wartości dawanych pr
                            > ezentów.

                            Rzygająca dziewczynko, chyba oburzenie zaparowało ci okulary, bo tu nie ocenia się pani przez pryzmat prezentu, ale przez całą gamę niemiłego wypowiadania się o swojej rodzinie, w tym o małym dziecku, którego jest matką chrzestną, a także o zmianie zasad nt. prezentów w zależności od tego czy "bierze" czy "daje".
                            Wyrywasz sobie z całego kontekstu jedną rzecz i pozujesz na świętą.
                            Nie potrafisz też załapać prostej rzeczy, że tu nikt nie ocenia jako gospodarz, tylko jako gość tego typu wydarzeń i zwyczajnie mnie osobiście byłoby wstyd iść na imprezę organizowaną przez mojego brata z moją czteroosobową rodziną i dać w prezencie 60,- zł.
                            Mając wiedzę, że brat cienko przędzie, o chrzcinach dziecka brata wie się jednak zazwyczaj ze sporym wyprzedzeniem więc to nie jest organizacja gotówki z dnia na dzień.
                            To jest właśnie zasada wzajemności, którą w swoim zacietrzewieniu nie widzisz, skupiając się wyłącznie na jednej osobie, tej która ma dać prezent. Nie żyjemy w próżni i dobrze jej nie podchodzić do życie jak ty czy kropka krzycząc na cały głos "mam prawo do...".
                            Owszem masz prawo nie dzielić się z innymi, masz prawo swoje pieniądze wydawać wyłącznie na siebie, masz prawo nic nikomu nie kupować, nie sponsorować, nie podarować ewentualnie rzucić byle co na odczepnego - nie będziesz jedyna, kropka też zdaje się myśli podobnie. Nie dziw się jednak, że ludzie określą się mianem "skąpca" albo "dusigroszem" i wcale nie wypłynie to z materializmu, ale z mądrości życiowej, która wskazuje, że ludzie mający problem z dawaniem pieniędzy generalnie mają problem z dawaniem czegokolwiek, a wywody autorki o własnej rodzinie tylko to potwierdzają.
                  • iwles Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:14

                    a to wlasne poglądy przy przyjmowaniu prezentow juz sie nie liczą ?
                    czy na czas przyjmowania prezentów poglądy zmieniamy ?

                    Przypomne - pogląd bohaterki jest taki: chrzciny to nie jest okazja do dużych/bogatych prezentów.
                    • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:30
                      iwles napisała:
                      > a to wlasne poglądy przy przyjmowaniu prezentow juz sie nie liczą ?
                      > czy na czas przyjmowania prezentów poglądy zmieniamy ?

                      OJP! A to autorka wątku dostała prezent?

                      Po raz enty w tej dyskusji - obdarowujący daje prezent taki jak uważa za stosowne. Brat ma swoje zasady - ona ma swoje. Proste?
                      • memphis90 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 14:16
                        > Po raz enty w tej dyskusji - obdarowujący daje prezent taki jak uważa za stosow
                        > ne. Brat ma swoje zasady - ona ma swoje. Proste?
                        >
                        Aha, tylko jej zasady ("żadnych drogich prezentów i kasy") jakoś dziwnie przestały obowiązywać, kiedy sama przyjmowała kasę od brata. To, czy się przy tym krygowała, czy nie, naprawdę nie ma znaczenia...
                        • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 14:21
                          memphis90 napisała:
                          > kiedy sama przyjmowała kasę od brata.

                          A to brak JEJ zrobił prezent?
                  • motyllica Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:52
                    Każdy obdarowujący daje prezent ZGODNIE ZE SWOIMI POGLĄDAMI

                    no akurat nie jestem do końca przekonana czy jest to jedynie słuszna i prawdziwa teoria,
                    a jak mi coś do łba strzeli i ZGODNIE ZE SWOIMI POGLĄDAMI dam na prezent coś dziwacznego, niepasującego do sytuacji? to mogę tak postąpić, bo jest to ZGODNE Z MOIMI POGLĄDAMI i wszystko inne się nie liczy?

                    są sytuacje, kiedy powinniśmy się jednak dostosować pomimo, że mamy inne poglądy, bo zwyczajnie tak wypada i tak jest przyjęte

                    wszystkim wiadomo, że tego typu uroczystości wiążą się z elegantszym ubraniem, (i chociaż lubię np. dres to w nim nie przyjdę), uroczystym posiłkiem (tu się dostosowują rodzice dziecka i raczej nie podają gościom pizzy) i też prezentami

                    chrzest, komunia i ślub chrześniaka nie są to zwykłe urodziny, mikołajki czy dzień dziecka
                    • araceli Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:18
                      motyllica napisała:
                      > są sytuacje, kiedy powinniśmy się jednak dostosować pomimo, że mamy inne
                      > poglądy, bo zwyczajnie tak wypada i tak jest przyjęte.

                      Po pierwsze - autorka ma się dostosować i zapożyczyć, bo 'tak jest przyjęte'?

                      Po drugie - może czasem warto się zastanowić czy to, że 'jest przyjęte' jest rzeczywiście dobre? Wymuszanie na rodzicach chrzestnych drogich prezentów jest ZŁE. Lepiej pomyśleć niż dać się stratować w owczym pędzie.
    • vidy Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 21:51
      Twoi rodzice dali 1000 zł twojemu bratu na prezent, a on nic nie ofiarował dziecku ze swojej strony. Możesz poprosić o 1000 zł aby dać chrzesniaczce, a od was nic. Będzie remis, a dziadkowie bedą zadowoleni , ze dziecko ma super chrzciny.

    • ladnyusmiech Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 15.03.14, 22:53
      Uważam, że to wasza decyzja i nie widzę w niej nic buraczanego.

      Ale... fajna zabawka kosztuje więcej niż 60 zł. chyba, że jakiś firmowy gryzak big_grin Jeśli dziecko ma mieć pożytek i polubić zabawkę to najlepiej jak będzie grać, świecić się, gadać a do tego się nie znudzi czyli na moje oko 150 do 200 zł.
    • eliszka25 Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 05:19
      calego watku nie czytalam, wiec moze ktos juz to napisal, ale i tak sie wypowiem. przede wszystkim w twoich wypowiedziach uderza mnie to, jak odnosisz sie do dziecka, ktorego chrzestna zgodzilas sie zostac. dla mnie dziecko brata czy siostry, to nie jest obce dziecko. a tym bardziej moj chrzesniak dla mnie cudzym czy obcym dzieckiem nie jest. mam dwoje chrzesniakow. starsza to dorastajaca panna, mlodszy na dniach skonczy roczek. zadne z nich poki co jakiegos super drogiego prezentu ode mnie nie dostalo. w mojej rodzinie nie ma "zastaw sie, a postaw sie". jednak na takie okazje, jak chrzest staram sie podarowac cos takiego, co bedzie stanowilo pamiatke, moze nawet i na cale zycie. w ubieglym roku na chrzciny mlodszy chrzesniak nie dostal ode mnie drogiej zabawki, a szydelkowego aniola stroza oprawionego w ramke, recznie wyszywany kocyk z imieniem i data urodzin oraz szydelkowa szatke do chrztu. nie sa to wypasione prezenty, ale wszystko to rekodzielo, wiec w pewnym sensie wyjatkowe no i razem kosztowalo niemal 300 zl.

      dla swoich dzieci wypasionych prezentow tez od chrzestnych nie dostalam, ale nie wykpiwali sie tez tania zabawka. jeden chrzestny podarowal zloty krzyzyk na zlotym lancuszku, chrzestna zaproponowala, ze zadba o cala oprawe, czyli kupila ciuszki, szatke itd. u drugiego chrzestny podarowal biblie i srebrny lancuszek z krzyzykiem, chrzestna srebrna, grawerowana pamiatke. dla mnie tego typu prezenty to sa wlasnie pamiatki na chrzest, absolutnie nie bedace wypasionymi prezentami. mimo to pozostawiaja nieco inne wrazenie niz zabawka za 60 zl, ktora dziecko pobawi sie moze kilka miesiecy, a moze wcale nie zainteresuje.

      nie chcesz dawac wypasionego prezentu czy koperty - nie musisz. mozesz dac prezent ponadczasowy, ktory bedzie pamiatka, byc moze nawet na cale zycie dla tego dziecka. ktos wyzej juz proponowal chyba medalik - to jest bardzo dobry prezent, jakies piekne wydanie biblii z dedykacja czy jakas inna rzecz tego typu. mozesz tez zaproponowac, ze wlasnie kupisz dziecku piekne ubranko do chrztu. mozliwosci jest calkiem sporo i niewypasiony prezent, to naprawde nie musi byc badziewna zabawka.

      na koniec jeszcze taka mala refleksja: otoz na chrzcie chrzestni skladaja deklaracje, ze w razie gdyby zabraklo rodzicow, to oni zobowiazuja sie do wychowania dziecka w wierze. oczywiscie mocy prawnej to nie ma, ale jest to takie symboliczne zobowiazanie, ktore sugeruje, ze to konkretne dziecko raczej nie powinno byc dla chrzestnych "obce". ja sama w ostatnich latach oddalilam sie dosc znacznie od kosciola. jednak slowa wypowiedziane na chrzcie moich chrzesniakow traktuje jako zobowiazanie wobec tych dzieci. dla mnie to nigdy nie beda dzieci obce czy cudze. wypasionych prezentow nie ma, ale jest pamietanie o urodzinach, kontakt. mlodszy jeszcze za maly na jakis wiekszy kontakt bez udzialu rodzicow, ale ze starsza np. pojdziemy do kina, na zakupy czy czasem dorzuce sie do czegos, na co zbiera pieniadze tak bez okazji - niekoniecznie wielka kwote, bo np. czasem brakuje jej 50 zl do wymarzonej torebki i musialaby zbierac jeszcze kilka miesiecy, a ja jej te 50 zl podrzucam i moze kupic juz. bo dla mnie ona nie jest obca, tylko "troche moja".

      kiedy czytam, ze nie dasz obcemu dziecku prezentu za jakas wieksza kwote, bo za te pieniadze moglabys kupic cos dla siebie, to czuje po prostu niesmak.
      • wielkanocnaniespodzianka eliszka25:) 16.03.14, 06:41
        i Twoja wypowiedź jest doskonałym podsumowaniem wątku.
        dokładnie tak widzę istotę bycia chrzestną/chrzestnym.
        pozdrawiamsmile
        • eliszka25 Re: eliszka25:) 16.03.14, 09:40
          takie mam podejscie. nie jestem bardzo religijna, ale jednak podejmujac sie roli chrzestnej traktuje to wlasnie jako zobowiazanie wobec tego dziecka. po czesci tez w sumie wobec jego rodzicow, gdyby np. potrzebowali pomocy, to czulabym sie w obowiazku w jakis sposob im pomoc. na tyle, na ile to bylo w danej chwili mozliwe oczywiscie.

          rowniez pozdrawiam smile
        • iin-ess Re: eliszka25:) 16.03.14, 11:25
          wielkanocnaniespodzianka napisała:

          > i Twoja wypowiedź jest doskonałym podsumowaniem wątku.
          > dokładnie tak widzę istotę bycia chrzestną/chrzestnym.
          > pozdrawiamsmile

          ja też smile nic dodać nic ująć..
      • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 07:24
        Wątek jest o prezencie, a nie o byciu chrzestnym. Autorka zresztą nie pisze o "obcym dziecku". Pisze o "nie moim". Zresztą trzeba sobie zdawać sprawę, że nie ma jednego modelu bycia chrzestnym dzisiaj. Tak samo jak nie ma jednego modelu dawania prezentów. Jak wy się dogadujecie w tych swoich rodzinach bez tej świadomości?
        • eliszka25 Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 10:00
          kropkacom napisała:

          > Wątek jest o prezencie, a nie o byciu chrzestnym. Autorka zresztą nie pisze o "
          > obcym dziecku". Pisze o "nie moim". Zresztą trzeba sobie zdawać sprawę, że nie
          > ma jednego modelu bycia chrzestnym dzisiaj. Tak samo jak nie ma jednego modelu
          > dawania prezentów. Jak wy się dogadujecie w tych swoich rodzinach bez tej świad
          > omości?

          przeczytalam ponad 100 wpisow z watku, daje mi sie nie chcialo, przyznaje sie bez bicia. autorka watku wielokrotnie podkresla, ze to nie jej dziecko i nie ma zamiaru wydawac na nie, kiedy moze wydac na siebie. to tak w skrocie. poza tym pisze rowniez, ze jej zdaniem to rodzice powinni zapewnic dziecku wszystko i ona nie ma zamiaru tego dziecka finansowac tylko dlatego, ze sie urodzilo. moze jestem dziwna i wysnulam zbyt daleko idace wnioski, ale wg mnie takie nastawienie raczej nie zapowiada super chrzestnej.

          nie narzucam tez autorce watku, co ma robic i jaka chrzestna ma byc. napisalam tylko, jak robie ja i wyrazilam swoje zdanie. inne niz ma autorka watku, ale to forum publiczne, wiec kazdy ma prawo sie wypowiedziec. podsunelam kilka pomyslow, z ktorych autorka watku przeciez nie musi skorzystac. nigdzie w swojej wypowiedzi nie napisalam, ze ma lub musi zrobic, jak ja czy w jakis inny konkretny sposob. ona opisala swoja sytuacje, ja napisalam swoja opinie na ten temat. autorce watku, ani tobie podobac sie ona nie musi.

          o moja rodzine sie nie martw, dogadujemy sie calkiem niezle, a juz w porownaniu do problemow opisywanych na forum, to powiedzialabym, ze nawet wyjatkowo dobrze tongue_out. my tego typu problemow i kwasow w rodzinie z powodu prezentow nie mamy. po prostu chyba nikomu nie przychodzi do glowy, ze prezent dla dziecka z jakiejkolwiek okazji moze urosnac do rangi takiego problemu. sytuacje majatkowa mamy rozna, ale nikt sie nie obraza z powodu za malego/za duzego prezentu, ani nie traktuje prezentow jako manifestu czegostam. natomiast ja osobiscie ciesze sie, jesli moge sprawic radosc chrzesniakowi, bo to jest dla mnie najwazniejsze. prezenty, ktore dostaja moje dzieci nie zawsze mi sie w 100 % podobaja, ale jesli dzieci sie ciesza, to wszystko gra. moje dzieciaki ciesza sie wlasciwie z kazdego drobiazgu, wiec zawsze wszystko gra. taka oto dziwna i problematyczna rodzina jestesmy tongue_out
        • franczii Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 10:18
          spalilabym sie ze wstydu gdybym do brata z zabawka za 60 zl poszla po tym jak przyjelam od tego brata tysiaka i nie mialam oporow wydac go najpewniej na swoje wlasne potrzeby.
          • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:06
            Po pierwsze, nie wiesz co się stało z tym tysiącem złotych. Po drugie, oddać prezent dla dziecka to nie jest bułka z masłem. No chyba, jak już napisałam, brat testował siostrę. Chociaż sądzę, ze rodzina jest na zasadzie: postawić się mimo iż nas nie stać. Popatrz, autorka wątku cały czas podkreśla, że im wszystkim się nie przelewa. I to was/ciebie nie szokuje?
            • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:10
              Prezent za 60 złotych to fakt niewiele, ale nawet za tą kwotę można kupić firmową zabawkę. Jedni jeśli chodzi o prezenty idą w pamiątki, inni w coś co się przyda natychmiast. Ba, nawet mamy chrzczonych dzieci mają różne zdanie na temat prezentów, ale tu idzie tylko o kasę, prawda?
            • iin-ess Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:32
              kropkacom napisała:

              > Po pierwsze, nie wiesz co się stało z tym tysiącem złotych.
              pewnie oddała na cele charytatywne.. big_grin
              • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:38
                Najpewniej nie.
            • franczii Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 14:38
              mniemam, ze jesli autorka jest przeciwniczka drogich prezentow z okazji religijnych uroczystosci to takie same zasady zamierza nauczyc tez dziecko i w jego imieniu kasy nie przyjmowac.
              A skoro im wszystkim sie nie przelewa to tym bardziej nie powinna byla brac pozyczonej od rodzicow kasy a juz na pewno nie powinna jej wydawac skoro, jak twierdzi tej kasy naprawde nie chciala.
              • 1borgia Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 14:40
                sluszna uwaga. zgadzam sie.
                borgia
                • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 15:34
                  Uwaga jak uwaga.

                  Kropka

                  big_grin
              • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 15:32
                No ale moment, co sobie myślał brat? Jego postawa jest dla ciebie ok? Też dajesz to na cię nie stać i jakby co liczysz, ze ktoś odda? Nie, prawda?
        • pitahaya1 Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:30
          Wiesz co kropka, chyba trochę inny byłby wydźwięk, gdyby autorka napisała: niedługo chrzciny mojego ukochanego chrześniaka. Nie stać mnie na drogi prezent a i mam takie zasady, że uczucia i sama uroczystość jest ważniejsza niż pieniądze. W końcu to moja najbliższa rodzina.
          Dlatego mogę pozwolić sobie na zabawkę, bo tyle pieniędzy mam akurat i tyle planowałam przeznaczyć. Jest to ważna uroczystość...

          A mnie zalatuje czymś takim: rodzina śmierdzi, ale kasa niekoniecznie. Poza tym dostałam od rodziców, więc nie od was i się nie liczywink I hak wam w smak, bo ode mnie nic nie dostaniecie. Może jakąś zabawkę za 60zł i mam was w d.pie na kolejne lata.


          Wychodzą relacje w tej rodzinie.
          • iin-ess Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:35
            pitahaya1 napisał:

            > Wiesz co kropka, chyba trochę inny byłby wydźwięk, gdyby autorka napisała: nied
            > ługo chrzciny mojego ukochanego chrześniaka. Nie stać mnie na drogi prez
            > ent a i mam takie zasady, że uczucia i sama uroczystość jest ważniejsza niż pie
            > niądze. W końcu to moja najbliższa rodzina.
            > Dlatego mogę pozwolić sobie na zabawkę, bo tyle pieniędzy mam akurat i tyle pla
            > nowałam przeznaczyć. Jest to ważna uroczystość...
            >
            > A mnie zalatuje czymś takim: rodzina śmierdzi, ale kasa niekoniecznie. Poza tym
            > dostałam od rodziców, więc nie od was i się nie liczywink I hak wam w smak, bo o
            > de mnie nic nie dostaniecie. Może jakąś zabawkę za 60zł i mam was w d.pie na ko
            > lejne lata.
            >

            DOKŁADNIE!
          • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:37

            > Wiesz co kropka, chyba trochę inny byłby wydźwięk, gdyby autorka napisała: nied
            > ługo chrzciny mojego ukochanego chrześniaka. Nie stać mnie na drogi prez
            > ent a i mam takie zasady, że uczucia i sama uroczystość jest ważniejsza niż pie
            > niądze. W końcu to m

            Tak, mogła tak napisać. Nie napisała. Zakładam, że ematki też nie zawsze tworzą tak wypowiedzi jak napisałaś.
            • iin-ess Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:56
              kropkacom napisała:


              > Tak, mogła tak napisać. Nie napisała. Zakładam, że ematki też nie zawsze tworzą
              > tak wypowiedzi jak napisałaś.
              jejku, wiadomo, że nie chodzi o sposób wypowiedzi tylko o przekaz. A tu od razu czuć, widać i słychać, że jest tak jak odbiera to zdecydowana większość.
              • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 12:02
                No dobrze, przekaz średni, ale na przykład już ktoś napisał, że dla niej to obce dziecko. Podczas gdy po prostu napisała, że to nie jej dziecko. I tak dalej...
                • araceli Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 12:05
                  kropkacom napisała:
                  > No dobrze, przekaz średni, ale na przykład już ktoś napisał, że dla niej to obc
                  > e dziecko. Podczas gdy po prostu napisała, że to nie jej dziecko. I tak dalej..

                  Jak się chce uderzyć psa to kij się znajdzie. Ematkom-pazerniachom nie podoba się to, że ktoś może śmieć mieć zasady, że na chrzest nie da się wielkiej kasy więc teraz będą przekręcać 'przekaz' żeby wyszło, że autorka wątku jest be.
                  • adorra0 Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 14:50
                    Ja tu widzę tylko "zasadę Kalego"wink
                  • larrisa Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 19:49
                    araceli napisała:

                    > Ematkom-pazerniachom nie podoba s
                    > ię to, że ktoś może śmieć mieć zasady, że na chrzest nie da się wielkiej kasy w
                    > ięc teraz będą przekręcać 'przekaz' żeby wyszło, że autorka wątku jest be.

                    A e-matki skąpiradła będą bronić do ostatniej kropli krwi prawa do zasad osoby, która chętnie weźmie a niechętnie da.
                    To w sumie bardzo fajna zasada dla dusigroszów.
                • iin-ess Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 14:59
                  kropkacom napisała:

                  > No dobrze, przekaz średni, ale na przykład już ktoś napisał, że dla niej to obc
                  > e dziecko. Podczas gdy po prostu napisała, że to nie jej dziecko. I tak dalej..

                  dlatego, że to właśnie tak zabrzmiało
                  • kropkacom Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 15:30
                    Dla mnie tak nie zabrzmiało. Dlatego nawet sprawdziłam.
          • araceli Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 11:50
            pitahaya1 napisał:
            > Wiesz co kropka, chyba trochę inny byłby wydźwięk, gdyby autorka napisała: nied
            > ługo chrzciny mojego ukochanego chrześniaka. Nie stać mnie na drogi prez
            > ent a i mam takie zasady, że uczucia i sama uroczystość jest ważniejsza niż pie
            > niądze. W końcu to moja najbliższa rodzina.

            I po raz enty - dlaczego jedynym 'usprawiedliwieniem' nie dania 1.000zł chrześniakowi miałby być brak kasy???
            • pitahaya1 Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 18:08
              Bo autorka sama o tym wspomniała?
              Gdyby napisała "mam takie zasady" to odniosłabym się do tych zasad. Tu odniosłam się do kasy i zasad, które wyznaje.

              "Tłumaczę też ,że 1000 zł to ja wydaję na swoje potrzeby NA ROK !!!! i nie mam kasy i nie widzę powodu abym miała to dawać nie mojemu dziecku, a sobie przez rok nie kupić ani jednego ciucha."

              Akurat autorkę wątku kojarzę z innej wypowiedzi, gdzie temat kasy był poruszany.
            • pitahaya1 Re: droga matko chrzestna 16.03.14, 18:11
              I jestem akurat tą osobą, która chrzestnych w porę uspokoiła, zanim wyskoczyli z pomysłami "co chrześniak chciałby mieć, bo ja muszę coś dać".
              Pisałam kiedyś w jakimś wątku komunijnym.
              Chrzestni początkowo patrzyli na mnie podejrzanie, po czym dzieciak dostał Pismo Święte, jak prosiłam (jeśli już chcą coś podarować)smile
      • chocolatemonster Re: droga matko chrzestna 17.03.14, 23:03
        Bardzo fajna z Ciebie kobieta I wspaniala matka chrzestna. Autorka watku powinna Twoj post przeczytac 100 razy-moze cos do niej dotrze. Pozdrawiam!
    • feniks_z_popiolu Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 05:50
      Daj 55,00 zl. Zaoszczedzisz 5.00 zl dla twoich dzieci na dropsy
    • mign-onne Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 11:17
      Przypomnialo mi sie, ze przyjaciel mojego meza, ktory zaproszony byl na chrzciny naszego syna ze swoja narzeczona (dyrektor duzej firmy, ona tez super praca), podarowal mu zabawke z drewna : trzy drewniane klocki, z ktorych sie wieze buduje.Wiem dokladnie ile kosztowala, bo wczesniej te wieze ogladalam w sklepie (okolo 40 zl).Nikt sie nie oburzyl, a maly bawil sie ta zabawka bardzo dlugo.Wiem, to nie byl chrzestny, ale i z taniej zabawki dziecko sie moze ucieszyc.
      • elf1977 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 11:24
        Nie czytałam całego wątku. Uważam, że bycie chrzestną zobowiązuje, między innymi do kupna pamiątki. Nie chodzi o dawanie pieniędzy, szczególnie tak dużych, ale zabawka to za mało. To powinno być coś, co z dzieckiem zostanie i przypomni o chrzestnej np, medalik ze złota, kolczyki czy coś podobnego. Takie rzeczy są w różnych cenach, nie trzeba tracić majątku. Jeżeli "dla zasady" nie chce się nic kupować, nie trzeba się godzić na bycie chrzezstną, bo to oznaka niedojrzałości. Tutaj ważny jest dzieciak a nie czyjeś zasady.
    • olewka100procent Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 11:51
      rozumiem twoje przekonania, sama nie jestem za tym żeby się wykosztowywać i spinać na takie okazje tym bardziej jeśli kogoś na to nie stać. Ale grzechotka na chrzciny ? no sorry , kup chociaż jakąś srebrną łyżeczkę, czy coś podobnego żeby dzieciak miał pamiątkę na całe życie, a nie badziewną grzechotkę która wyląduje pewnie niedługo w śmiechach. Skoro się zgodziłaś na całą tą szopkę to ponieś ,,konsekwencje" i kup coś lepszego
    • memphis90 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 13:29
      Widzę, że nie uznałaś za stosowne odnieść się do duchowej wartości bycia chrzestnym, nie zapronowałaś kupna Biblii dla dzieci, obrazka nad łóżeczko itd, medalionu/krzyżyka itd. Kupić zabawkę, byle tanią. Czyli: odrzucasz zarówno otoczkę komercyjną, jak i duchową. To po co jesteś chrzestną? Dziecko i tak nie rozumie wagi duchowej tego wydarzenia, więc niech chociaż ma przyjemność z ładnej zabawki. To, co robisz, to zwykłe dziadowanie.
    • adorra0 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 15:06
      Za odmowę bycia chrzestnym karają rozstrzlaniem?
    • ida771 Re: Sześdziesiąt zł na chrzciny od chrzestnej ? 16.03.14, 15:08
      Masz rację. Ja kupiłam biblię z reprodukcjami malarstwa/rzeźby o tematyce biblijnej. Plus prezent urodzinowy dla starszaka (zestaw lego). Chrzciny w lokalu, byliśmy we czworo. Gdybym miała wykosztować się na więcej nie poszlibyśmy wcale. Nie jestem chrzestną (tylko najbliższą ciotką) ale jakbym była to zrobiłabym tak samo. Trzymanie do chrztu to nie kontrakt finansowy.
Pełna wersja