Mieć czy być.

25.03.14, 08:37
Też poobgaduję.
2 rodziny. Jedna mieszka z 2 dzieci róznej płci róznica 10 lat w mieszkaniu o pow niecałe 40 metrów. Ona lubi ciuchy, kosmetyki, on motoryzacje. Kasę wydają na bieżąco. Druga rodzina. 2+2 Jedna wypłata, wybudowali dom, oszczędzają. Nie wyjeżdżają, robią tanie zakupy, całą kasę inwestują w dom ( jeszcze dużo zostało). Która opcja jest Wam bliższa? Ja chyba ku pierwszej. Wolę więcej zobaczyć, wygodniej żyć, wyglądać lepiej niż przeliczać kasę na dachówkę czy przęsło.
    • marychna31 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:41
      > ygodniej żyć, wyglądać lepiej niż przeliczać kasę na dachówkę czy przęsło.
      do zamieszkania pod mostem? wink

      Ja jestem z opcji mieszanej - wyjazdy, podróże, edukacja, koncerty, książki - wszystko na tak! Ale już buty, torebki, pomadki - zupełnie nie moja bajka, faktycznie wolę na dom.
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:47
        z tego co wiem to nie ma opcji mieszanej w 2 rodzinie. Kasa jest na miesiąc wcześniej rozdzialana na pierwsze potrzeby oraz konieczne inwestycje. Dom zanim zostanie wyposażony i zrobiony na dobre zacznie się już koniecznośc pierwszych remontów - słowa właścicieli. Pierwsza rodzina ma zaś luzik. Cisną się, ale zaraz dziecko wyleci do szkoły średniej i będzie luźniej - słowa właścicieli.
        • nchyb Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:15
          zakładasz, ze wersja pierwsza to być, a druga mieć? oni mogą uważać inaczej
          tytuł wątku dla mnie nie pasuje do opisu żadnej z rodzin, osobiście nie pasuję do żadnej z nich, natomiast twierdzę, że nie trzeba twardo opowiadać się po jednej z tytułowych stron - być nie wyklucza mieć i na odwrót...
      • alba27 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:01
        To ja mam tak samo, dom, który kosztował nas kilka lat wyrzeczeń, ale na edukację i zdrowie (np aparta ortodotyczny) i wakacje raz w roku kasa musi się znaleźć. Nie rajcuje mnie wydawanie kasy na ciuchy, samochody, elektroniczne gadżety, kosmetyki itp Pamiętam jak budowaliśmy dom to wielu się śmiało że jeździmy starym samochodem. Ci, którzy jeżdzili nowym mieszkali w 40 metrach w 4 osoby i nadal tam mieszkają. Dzieciaki z dużą różnicą wieku mają wspólny 8m pokoik a rodzice dalej co roku auto zmieniają. Osobiście wolałabym kupić mieszkani echociaż 15m większe ale nie moja sprawa.
    • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:45
      Dla mnie miejsce gdzie mieszkam jest bardzo ważne. Z tych dwóch opcji zdecydowanie druga.
      A ogólnie uważam, że rozgraniczanie między mieć a być jest naciągane. Żeby mieszkać w domu - pozostając już przy tym przykładzie - też trzeba mieć.
      I jeszcze: gdyby pierwsza rodzina wydawała na podróże, to miałabym spory problem, żeby zdecydować, która opcja mi się bardziej podoba. Tak nie mam - w moim systemie wartości przewalanie kasy na motoryzację i wygląd jak się mieszka na 40m2 jest kompletnie bez sensu. Ale co kto lubi smile
    • joanna29 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:45
      Pierwsza opcja jest mi bliższa. Wydawanie jednak pieniędzy nie tylko na siebie, ale i na dzieci. Z tym, że ja zakładam, że wolę kupić dziecku w wieku lat 18 (rozpoczyna prace albo studia i praca dorywcza) mieszkanie niż mieszkać z dorosłym dzieckiem (i jego rodziną) pod jednym dachem domu. Mogę mieć i domek, ale kosztem codziennego życia.
    • gaskama Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:47
      Chyba wybór "mieć czy być" rozumiem zupełnie inaczej niż ty. Ty porównujesz "mieć a mieć" różne rzeczy. Ja wybrałabym wariant pośredni. Czyli raczej większe mieszkanie. Nie lubię ciuchów ani kosmetyków (w sensie, że kolorowych nie używam). Ale uwielbiam dobre jedzenie i podróże.
      • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:50
        gaskama napisała:

        > Chyba wybór "mieć czy być" rozumiem zupełnie inaczej niż ty. (...) uwielbiam dobre jedzenie i podróże.

        Otóż to. Wczoraj się przeszłam po CH i gdzie wyskoczyłam z największej kasy? W delikatesach wink
        Ciuchy... nuuuda. Po trzech sklepach miałam dość.
        • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:52
          nie ma znaczenia czy ciuchy czy żarcie - konsumpcja to i to.
          • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:55
            mx3_sp napisała:

            > ciuchy czy żarcie - konsumpcja to i to.
            Oczywiście można tak na to spojrzeć - uogólniając. Jednak dla danej konkretnej osoby to raczej ma zasadnicze znaczenie smile
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:51
        1 rodzina jeździ na wakacje, dzieciaki mają hobby, rodzice też. Swobodnie korzystają z wyjść, zakupów, itp. 2 rodzina inwestuje tylko w dom. Ubrania w odzieży używanej, dziecko tylko na piersi (6 miesięcy), oszczędzanie nawet na dojazdach do pracy ( podwózki wszelakie). Fak ich nieruchomośc warta jest 2 razy więcej niż 1 rodziny, albo i więcej.
        • gaskama Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:54
          1. Zakupy, wakacje to nadal bardziej mieć niż być. Według mnie.
          2. A to że dziecko w wieku 6 miesięcy nadal na piersi chyba ma nie wiele wspólnego z tematem postu założycielskiego. Myślisz, że specjalnie oszczędzają na drogie kafelki i dzieciak do 18-stki pociągnie na piersi?
          • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:57
            dziecko jest na piersi i bedzie najdłużej jak się da bo to najekonomiczniejsze jest - słowa matki.
            • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:02
              Oba przypadki wydaja kasę i bez niej ani rusz.. Tylko inaczej. Podróż czy wczasy to już być?
              • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:03
                w tym układzie załóżmy, że tak.
                • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:05
                  To wiesz, na takiej zasadzie mozna założyć ze dom to byc.
                  • gaskama Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:10
                    Jak najbardziej! wink Dość głupio postawione pytanie w wątku założycielskim.
              • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:06
                gryzelda71 napisała:

                > Podróż czy wczas
                > y to już być?
                1) podróżować można bez kasy (ale to opcja dla odważnych i chyba bez dzieci) czyli pod tym względem podróżom bliżej do być; można sprzedać wszystko i podróżować przez resztę życia - wtedy to już zdecydowanie styl bycia
                2) podróże jednak zmieniają świadomość bardziej niż nowa szminka - tak mi się przynajmniej wydaje

                Czy "być" to w takim razie rozporządzać jedynie tym co się ma w głowie i co w duszy gra?
                • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:11
                  A czy wczasy w Egipcie 2 tygodniowe spędzone nad basenem i jedzeniu zmieniają świadomośc?
                  • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:40
                    gryzelda71 napisała:

                    > A czy wczasy w Egipcie 2 tygodniowe spędzone nad basenem i jedzeniu zmieniają ś
                    > wiadomośc?
                    Oczywiście, że nie. Ale spędzone nie nad basenem, a na poznawaniu kraju - owszem, jak najbardziej mogą.
                    • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:43
                      Sama widzisz, nie zawsze podróże kształcą. Mnóstwo rodaków spędza jej w miejscu na tyłku. Zmieniaja tylko kraj. Zadne to poszerzanie horyzontów.
                      • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:47
                        gryzelda71 napisała:

                        > . Mnóstwo rodaków spędza jej w miejscu
                        > na tyłku. Zmieniaja tylko kraj.

                        Nigdzie nie twierdziłam, że jest inaczej. Ale to już ich sprawa (strata?) smile
                        • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:51
                          a co złego w odpoczywaniu na tyłu? Taki przedstawiciel handlowy jeżdżący w tę i we wte może pomarzyć sobie o tygodniu leżenia na tyłku?
                          • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:56
                            mx3_sp napisała:

                            > a co złego w odpoczywaniu na tyłu?
                            Ależ nic. Sam to bardzo lubię - z książka, pogoda i dobre jedzenie, spacery... smile
                            Co nie zmienia faktu, że ja lubię też podróże. Dla mnie to ważne. Może dlatego, że bakcyla połknęłam zaraz po maturze? Mnie by było smutno całymi latami nigdzie nie pojechać, co nie znaczy, że rezygnację na jakiś czas z podróży w imię realizacji innych celów uważam za niemożliwą. Wręcz przeciwnie. Sama tak zrobiłam. Nota bene, aby zbudować dom big_grin I wcale z tego powodu nie cierpiałam.
              • larrisa Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:19
                gryzelda71 napisała:

                > Oba przypadki wydaja kasę i bez niej ani rusz.. Tylko inaczej. Podróż czy wczas
                > y to już być?

                Dziwne dylematy.
                Podróż czy wczasy to zdecydowania bardziej być niż mieć.
                Wracasz z wczasów i zostają ci wspomnienia, czyli rzeczy niematerialne, z których fizycznie nie już drugi raz nie skorzystasz, nie zamienisz, nie spieniężysz. Dom to rzecz materialna, fizyczna, korzystasz z niej latami, albo sprzedajesz i masz pieniądze, albo zostawiasz po sobie konkretny finansowy spadek.

                • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:41
                  Oczywiście wszyscy zakładają,ze wyjazd poza miejsce zamieszkania to nieustanne zwiedzani poznawanie delektowanie się. Obserwacja mówi co innego. No ale mozna tez mieć wspomnienia basenów i drinkówsmile
                  I to być w tej wersji najpierw wymusza mieć.
            • mayaalex Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:11
              Ja dlugo karmilam i roznie to uzasadnialam, zaleznie z kim rozmawialam - bo tak naprawde to po prostu mialam dosc koniecznosci tlumaczenia sie z faktu karmienia piersia wlasnego dziecka. I kupowanie mm/innego jedzenia nie mialoby najmniejszego wplywu na moj budzet a jednak mowilam czasem, jak mnie ktos molestowal, ze to najtansza opcja. Z drugim juz nie mam zamiaru w ogole sie tlumaczyc wink
    • marzeka1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 08:47
      Tak w układzie 0-1 chyba się nie da: bo o ile lubię opcję nr 1- to takie wypstrykanie się z kasy do cna co miesiąc- nie wchodzi po prostu w grę, muszę mieć tzw. poduszkę finansową; ale też raczej obca mi jest opcja nr 2- czyli dom i nic poza tym, bo cała kasa idzie w dom, nie ma wakacji, bo dom; nie ma wyjazdów/wyjść/kupowania książek czy ubrań, bo dom, a na dodatek wszystko z jednej pensji.
    • triss_merigold6 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:06
      Tia, a potem taki duży, niewykończony dom będzie sobie stał i czekał na kupca, bo dzieci odmówią mieszkania z rodzicami. Pod Warszawą pełno takich inwestycji z lat 90-tych.

      40m2 na 4 osoby, to b. mało, przynajmniej o jeden pokój powinni sobie powiększyć.
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:17
        mało mało, ale wychodzą z założenia, że kolejny dodatkowy pokój to jest min. 100 tys.Starsze dziecko za pare lat wyleci z domu i zacznie samodzielność. Im zostanie te 40 m na 3 osoby pewnie też do czasu.
        • triss_merigold6 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:20
          Cóż, 40 m2 na dwie osoby też szału nie robi.
          A za cóż to starsze dziecko zacznie samodzielność, skoro rodzice puszczają całą dostępną kasę? Jakoś nie bardzo wierzę, że kupią dzieciom mieszkania na start czy dadzą kasę na jakiś wkład do kredytu.
          • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:23
            A serio mieszkanie musi robić szał? Nie wystarczy ze danej rodzinie odpowiada? Czy nadal na pierwszym miejscu co ludzie powiedzą?
            • triss_merigold6 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:27
              Rodzicom odpowiada, pytanie czy dzieciom też odpowiada. Ok, rozumiem, że kiedyś kurna chata z kozą i gęsiami w izbie wystarczyła na całą rodzinę i było git, nikt nie narzekał.

              Nie jestem za pakowaniem całej dostępnej i niedostępnej kasy w budowę domu przez wiele lat, w nadziei że dzieci do tegoż domu sprowadzą swoje rodziny, ale efektowną konsumpcję w zestawieniu z kulawymi warunkami mieszkaniowymi, uważam za głupotę.
              • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:32
                Oj serio dzieci się sadza przy stole i omawia, czy zakupi się większe mieszkanie? I czy obecne im odpowiada? No takie rzeczy to na forum.
                Nie wiedziałam też ze do mniejszego metrażu jest z urzędu gęś i koza.
                • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:39
                  wiesz nie każdy chce brać kredyt, a dla niektórych nawet te 100 tys to kosmiczna kwota. Akurat w taki sposób gospodarują i i tamtym to odpowiada.
                  • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:40
                    No odpowiada tamtym i tym. w czym problem?
                    • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:43
                      Problem w niczym. Zadałam pytanie CHĘTNYM która z opcji jest bliższa tym, którzy chcą odpowiedzieć. Nie chcesz nie odpowiadaj.
                      • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:44
                        Ja mam jeszcze inną. Tyle.
                • volta2 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 12:44
                  a nie robi się tego?

                  ja już od dwóch lat cyklicznie omawiam z dziećmi właśnie i przede wszystkim czy kupujemy większe mieszkanie czy nie.
                  to oni będą głównymi beneficjentami większego mieszkania bo to oni zyskują przestrzeń dla siebie - my już ją mamy.

                  na razie dzieci odmawiają ruchów mieszkaniowych i dobrze im ze sobą - więc w imię czego miałabym wyskakiwać z min. 150 tysięcy skoro ONI nie mają potrzeby?
                  jak im dobrze - nam też dobrze.

                  jak przyjdą i powiedzą że chcą zmian - będą zmiany. nie wiedziałam że w innych rodzinach nie bierze się pod uwagę zdania innych domowników - ale pewnie dlatego że nie zarabiają to i głosu nie mają, a co?
                  • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 13:05
                    No nie robi się tego, poza forum oczywiście. Nikt z dziećmi nie uzgadnia ew budowy, czy zmiany na większe mieszkań.
      • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:25
        to dla mnie nie jest takie jednoznaczne, że opcja 1 to być, a opcja 2 to mieć.
        bo równie dobrze spełnianiem się może być wydawanie kasy na ciuchy, motoryzację, jak i na urządzanie domu, ogrodu. wszystko zależy, czy robią to, co robią, bo lubią, czy dlatego, ze tak wyszło/wypada.
        mam znajomych, mieszkają we troje na 38 metrach. mnóstwo podróżują, poza zimą na ogół wyjeżdżają co weekend, w wakacje nawet na miesiąc, plus weekendy. oni mają małe mieszkanie, bo nie potrzebują dużego, bo lubią podróżować.
        gdybym ja miała tak małe mieszkanie, podróżowałabym, bo nie dałabym rady w takiej dziupli wysiedzieć.
        mam dom i ogród, czuję się w nim tak dobrze, że często zwyczajnie nie mam ochoty nigdzie wyjeżdżać. moje "być" jest w domu, ogrodzie i okolicy, a "mieć" byłoby na all inclusive gdzieś w ciepłych krajach.
        dodam, że rodzina z sześciomiesięcznym dzieckiem niegłupio robi, że teraz inwestuje w dom. kiedy dziecko będzie już bardziej kumate i wyjazdowe, będą mieli więcej luzu.
        i jeszcze można by rozważyć kwestie wydawania pieniędzy: kiedy miałam pieniędzy więcej, część zwyczajnie przeciekała mi przez palce. można to nazwać luzem, można byciem, dla mnie, z dzisiejszej perspektywy, to była głupota i zupełnie już nie moja filozofia.
        • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:42
          kiedy dziecko podrośnie, pozostanie jeszcze już nastolatek, a jak sami powiedzieli, że jak wykańczanie domu się skończy to zaczną się remonty tego co teraz robią. Oni od zawsze nie wydawali kasy na "duperele". Najpierw zbierali na wkład własny teraz na spłatę kredytu wziętego na 30 lat. W między czasie ona pracę stracliła.
    • mayaalex Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:15
      Obie opcje dosc beznadziejne jak dla mnie - i w takich warunkach to ani miec, ani byc.
      40m2 dla dwojki dzieci i oczekiwanie, ze dziecko wyfrunie do szkoly sredniej przy przewalaniu kasy na ciuchy i pierdoly to dla mnie jednak przegiecie. Druga opcja tez. Wieksze mieszkanie/maly domek przy przyjemnym trybie zycia ale bez zabijania sie kredytem - to jest to. A byc to by dla mnie bylo, gdyby pieniadze wydawali na pasje i cos wiecej niz tylko jedzenie i motoryzacje
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:20
        Motoryzacja to jest pasja, gorsza niż inna? On składa, konstruuje jakieś pojazdy, jeździ po Europie na targi, wystawy, itp. Dziecko starsze 1 pary tańczy - jeździ z zespołem na konkursy, zdobywają nagrody. Treningi i stroje są płatne. Druga rodzina wszystko w dom inwestuje. Podwórko wymaga totalnej melioracji, ale to za kilka tak to te 10 tys najpierw trzeba na instalacje wewnętrzne przełożyć.
        • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:25
          Czyli budowa domu jest pasja drugiej rodziny, czyż nie?
        • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:35
          budowa domu to też może być pasja. a dziecko drugiej pary nie tańczy, bo jest niemowlęciem big_grin
          przynajmniej będzie miało własny pokój i ładny trawnik do biegania na bosaka. piaskownicę i trampolinę. może też rodzeństwo, z którym będą wspólnie łapać ślimaki i motylki w ogrodzie,
          podczas kiedy mama usiądzie sobie z książką na werandzie smile albo będzie z pasją uprawiać ogród.
          • ha-ya Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:51
            Eee, ale oni maja dwojke dzieci, niemowlak to chyba namlodsze big_grin
            • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:04
              a no rzeczywiście, nie zauważyłam. co nie zmienia faktu, że jak się ma niemowlaka, to jakoś człowieka mniej ciągnie w szeroki świat, a bardziej w stronę komfortu domowego, myślę. ja tak miałam, w każdym razie.
          • larrisa Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:21
            kanga_roo napisała:

            > budowa domu to też może być pasja.

            Na tym forum wszystko jest pasją. Nawet chodzenie po supermarketach. Morgen ma fajną sygnaturkę w temacie.
            • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:28
              Napisz mi czy utrzymanie domu, dwójki dzieci i spłata kredytu za kwotę 4 tys może być pasję?
              • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:42
                A kupowanie ciągle nowych samochodów?
                • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:44
                  on nie kupuje samochodów. Poza tym pierwsi oboje pracują i mają większe dochody, bez kredytu jeszcze.
                  • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:47
                    No pasją wg ciebie nie może być budowa domu, ale już ciuchów raczej tak.
                    • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:50
                      Ale to nie jest dla nich pasja. Kapujesz? Sami powiedzieli, że zanim skończą to już zaczną naprawiać. Pragnieniem dziewczyny jest posiadanie wózka, który by jeździł po glinie wokół domu bo dziecko jeszcze nie było na spacerze. Mają teraz taki po jakimś krewnym, pożyczony. Znajdź pasję.
                      • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:54
                        Zaraz napiszesz,że z domu tylko mąż wychodzi bo sie nie da.
                        I już zaczyna się przebijac ze ta żona nieszczęśliwa bo chciałby co innego a ma co inego.
                        • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:56
                          No to kto chciał ten dom i po co? Skoro oni w nim tacy nieszczęśliwi...
                          • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:02
                            właśnie nie wiem. Jedni gadają na drugich i wzięło mnie na zastanowienie się.
                        • iwoniaw Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:58
                          big_grin
                          Zaraz się dowiemy, że ten dom to w ogóle jest mniejszy od tego niespełna 40 metrowego mieszkania, trawa przed nim nie wyrośnie za nic, bo mają tam glebę, że nawet perz się nie chwyta, a pasjonatka ciuchów z kawalerki w wielkiej płycie to normalnie ma życie jak Alexis z Dyynastii, o jej dzieciach korzystających z wypasionej huśtawki na pobliskim placu zabaw zieleniącym się obfitą (pomiędzy psim g... oczywista) trawą nie wspominając big_grin
                          • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:04
                            mieszkanie nie w wielkiej płycie ale ładny mały niski bloczek. Dom spory chyba ponad 200mkw. Nie Alexix, Cristal bardziej bo blondynka. Plac zabaw jest ogrodzony i przynależny jedynie do tego bloku więc zadbany i pilnowany.
                            • 5justi Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:46
                              coś bardziej faworyzujesz rodzinkę z bloku... smile
                              odnoszę wrażenie, że to ty nią jesteś?

                              a tym z domku lekko zazdrościsz
                              • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 12:58
                                nie jestem żadną z tych rodzin. Spotykamy się naprzemiennie i jedni gadają na drugich. Postanowiłam zadumać się nad każdą z sytuacji i skłoniłam się ku 1 rodzinie. Swoją sytuacje opisał wcześniej.
    • moofka Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:20
      ani jedno ani drugie
    • solejrolia Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:21
      jestem za wersją pośrednią
      - trochę mieć , czyli zawsze jakaś część dochodu idzie na oszczędzanie, inwestowanie, to remont, to budowa, i oczywiście tanie zakupy. chodzenie do biblioteki, itp.
      motoryzacyjnie- jestem na tak, ale sprzęt musi spełniać moje potrzeby, czyli nie mam cabrio, bo to bez sensu, ani suv-a, tym bardziej bez sensu, tylko mam samochód którym mogę wozić rodzinę a jednocześnie ten samochód słuzy mi do pracy.

      i trochę być - zwiedzamy, wyjeżdżamy, ale w wersji ekonomicznej, kupujemy sobie różne gadżety o ile są nam niezbędne, mam ciuchy, takie by się dobrze prezentować, ale nie szaleję za nowymi trednami patrzę żeby były wygodne, z porządnych materiałów, torebki 2-3, na różne okazje, książki, które pragnę mieć- kupuję bez oglądania się na nic. etc.

      Mieć i być- wcale się nie wyklucza, wręcz przeciwnie, można jedną i drugą postawę zgrabnie wypośrodkować, i znaleźć złoty środek.
    • heca7 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:24
      Reprezentuję opcję pośrednią- jak dla mnie idealną wink
      Nie mam za dużego , wielopokoleniowego domu ani nie ciśniemy się w 5 osób w klitce. Jeżdżę na wakacje, dzieci mają hobby (my też) ale nie pozbywamy się kasy do cna wink
    • beataj1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:34
      Raczej opcja 2. Lubie podróże i zwiedzanie ale najbardziej lubie powroty do domu. Bardzo lubie mój dom i uwielbiam w nim spędzać czas.
      I tak jestem w stanie zrezygnować z wycieczki czy wakacji by kupić wymarzone kafelki robione na zamówienie (w tym roku zrezygnowaliśmy z Grecji na rzecz pięknego patchworku z Purpury który będzie zdobił naszą kuchnie).
      to nie jest tak że rezygnujemy ze wszystkiego dla domu ale rzeczywiście nasz dom ma wysokie miejsce na liście priorytetów.
      Wakacje są fajne ale spokojnie przeżyje jadąc na tydzień na mazury i potem gdzieś po Polsce zamiast na 2 tygodnie na Karaiby. A zaoszczędzoną kase przeznaczymy na cos fajnego do domu smile - własnie pracuje na d chłopem bo chce kupić kosz plażowy do naszego ogrodu a to też pare tysi.
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:46
        Nie o wakacje w Kenii tutaj chodzi a o zwykły wyjazd do Łeby na tydzień. Kafelki włoskie też w grę nie wchodzą. Mąż pracuje na etacie i sam z teściem w czasie wolnym ten dom wykańczają. To nie jest inwestycja marzeń, a zwykła armatura z castoramy. Za parę tys to oni cały pokój urządzą, a na te parę tys muszą i tak czekać kilka miesięcy.
        • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:52
          mx3_sp napisała:

          > Nie o wakacje w Kenii tutaj chodzi a o zwykły wyjazd do Łeby na tydzień. Kafelk
          > i włoskie też w grę nie wchodzą.
          No ale co w tym złego? Gospodarują tym, co mają i jak mogą. Widać dla nich kafelki - choćby z Castoramy - ważniejsze niż wyjazd do Łeby... Jak w sezonie to ja się wcale nie dziwię, swoją drogą - taki wyjazd to chyba za karę tongue_out Przynajmniej dla mnie wink
          • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:55
            Widzisz co dla jednych jest karą dla innych nagrodą. Pierwsi jeżdżą i do Włoch i do Białki zimą.
            • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:57
              mx3_sp napisała:

              > Widzisz co dla jednych jest karą dla innych nagrodą.
              A no oczywiście. Na tym uroda tego świata polega smile
        • beataj1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:00
          W jakimś sensie ich rozumiem. Jeśli ma się ciężko - a w opisanej sytuacji raczej tak jest to człowiek się skupia na pierwotnych potrzebach. I w takiej sytuacji inwestuje sie w cos co zostanie. Cos co potem w jakiś sposób ułatwi zycie (np jeśli spróbują sprzedać nieruchomość będzie jakaś kasa).
          Wycieczki i samorozwój to już potrzeby wyższego rzędu. O tym się myśli raczej gdy zaspokoi się potrzeby pierwszego rzędu.
          Tak się dorabiają pokolenia. Gdyby nasi rodzice nie gromadzili my młodsze pokolenia weszlibyśmy w zycie z niczym (bo wspomnieniami rachunków nie zapłacisz w większości przypadków).
          • e_on Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:04
            beataj1 napisała:

            Gdyby nasi rodzice nie gromadzili my młodsze pokol
            > enia weszlibyśmy w zycie z niczym (bo wspomnieniami rachunków nie zapłacisz w w
            > iększości przypadków).

            Ale wspomnienia to też kapitał. Miałam tak i jakoś nie rozpaczam...
            • beataj1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:10
              Ale oczywiście że tak. Ale jak rodzice zapewniają tylko wspomnienia to jednak jakoś niefajnie.
              Większość matek tutaj jednak kombinuje by ułatwić start dzieciom. I ja sama też zakładam że tego co zgromadzę nie zabiorę do grobu.
              Jakoś nie wzrusza mnie mnie wizja - przebimbamy wszystko na wyjazdy a ty słoneczko martw się o siebie i dojdź do wszystkiego sama to wtedy będziesz mogła być z siebie dumna.
              Inaczej zostałam wychowana.
              Mam koleżanki którym rodzice zapewnili na start trochę wspomnień i dobrych rad i tyle. I jakoś nie podskakują z radości że muszą zaczynać całkowicie od zera. Znacznie szczęśliwsze by były jak by miały coś na start.
              • mayaalex Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:33
                U mnie tak bylo/jest. I naprawde z mojego punktu widzenia cenniejsze byloby dla mnie gdyby rodzice odlozyli troche kasy na moj start w zycie - jesli nie na kawalerke to choc na te poczatkowa wplate, zeby nie zabijac sie kredytem w wysokosci 3/4 zarobkow - a niestety kasa byla przepuszczana na biezaco na wyjazdy/samochody. A mozna jezdzic troche mnie i troche gorszym samochodem a cos dla dzieci odlozyc - no ale trzeba o tym pomyslec smile
                • yuka12 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 21:48
                  A co z rodzicami z opcji 2, ktorzy jednakowoz nie zbudowali domu, tylko trzymaja kase na jakichs rachunkach bankowych i dzieci niemal nic z tego nie maja i niewiele mialy w przeszlosci? Dodam ze rodzice mocno starszawi juz i w razie ich smierci moga byc duze problemy zarowno z wyplata kwot z kont, jak rowniez ewntualnym podzialem pmiedzy spadkobiercow, bo oczywiscie testamentu nie ma (notariusz za drogi i za duzo zachodu). Tak wiec moze dla dzieci nie zostac niemal nic ... .
                  Jak to widze + obserwuje swoja rodzine, to chociaz popieram posiadanie oszczednosci i racjonalne gospodaowanie, sama juz nie chce tak zyc. Przezylam pol zycia oszczedzajac, bo ciagle brakowalo pieniedzy lub towaru w sklepach i teraz juz nie chce mieszkac w bylejakich mieszkaniach, jezdzic na denne groszowe wakacje, jesc najtansza i kiepskiej jakosci zywnosc, kupowac wylacznie uzywane ciuchy (takze dla dzieci) i liczyc, liczyc, liczyc. Aczkolwiek widze pewien sens w tym (np. oszczednosci na wypadek choroby czy in. zdarzen losowych), rzy..am takim zyciem i wole miec pelna szafe ubran, smaczne jedzenie, fajna wycieczke i spedzac swietny czas z dziecmi bez przeliczania kazdej zlotowki, niz obserwowac jak mi pieniadze na koncie rosna.
    • slonko1335 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:38
      zdecydowanie pierwsza opcja ...
    • klamkas Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:39
      Ani jedno ani drugie. Ale w 4 osoby na 40 metrach nie czułabym się komfortowo i pewnie nie zdecydowała na dziecko bez perspektywy szybkiej zmiany na większy metraż. Ale to ja. Innych nie krytykuję, bo może lubią być blisko wink.
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:47
        Oni też się nie zdecydowali.
      • marzeka1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:55
        Tyle że jest różnica, zamieniam 40 m. mieszkanie na trochę większe, a mam dom- jedna pensja i cała wolna kasa idzie tylko w dom, nie ma wyjazdów/wakacji/atrakcji, bo dom, a na dodatek ta rodzina zakłada, że jak dzieci podrosną, to trzeba będzie zacząć remonty tego domu- big_grin
        • klamkas Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:19
          Dlatego napisałam, że ani jedno ani drugie smile.
    • joxanna1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:50
      Z każdym rokiem coraz bardziej się przekonuję, że nie ma jednego planu na całe życie. Sytuacja jest dynamiczna.

      Póki w pierwszej rodzinie wszystko ok, dzieci akceptują ciasnotę, to priorytetem może być wyrzucanie pieniędzy na ciuchy. Ale pewnego dnia może się okazać, że potrzebne jest stabilne mieszkanie i trzeba będzie przerzucić się na tańsze kosmetyki i kupić porządne mieszkanie.

      Druga może teraz lubi mieć odpicowany dom, ale może im nagle pieniędzy przybyć, albo zmienią się priorytety i okaże się, że zamiast nowej wanny wyjadą sobie dokądś.

      To są scenariusze lightowe, na to się nakładają inne życiowe sprawy - choroby, konieczność przyjęcia rodziców pod dach, zmiany pracy itp, które to wszystko jeszcze bardziej weryfikują.
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:53
        ten dom nie jest i nie będzie odpicowany. Żeby zrobić łazienkę ( bo tylko gołe ściany) oni kasę zbierają z tego co zostanie z wydatków bieżących, ze spłaty kredytu. A to tylko jedno pomieszczenie bez podwórka, które tonie w glinie.
        • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:11
          widać, że nie rozumiesz ich metody działania smile
          moi znajomi zaczynali od kawałka garażu przy letnim domu rodziców. rozbudowywali się po trochu, nie jeździli na wakacje, a jak już, to po kosztach. teraz mają sensowny, duży dom, dwójkę dzieci w wieku wczesnoszkolnym, i pieniądze mogą wydawać na wakacyjne wyjazdy i hobby. na wszystko jest czas, i na dorabianie się i na korzystanie. a jak nie ma czasu, to się bierze kredyt tongue_out
        • joxanna1 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:46
          No więc jeśli sytuacja jest aż taka, to być może ich i tak nie byłoby stać na kluby taneczne dla dzieci i hobby motoryzacyjne, więc być może jest to po prostu najbardziej racjonalna decyzja, żeby ładować w coś, co ma dostarczać radości na co dzień.
          Moze po prostu mieli takie marzenie od dzieciństwa - mieć dom i kawałek ogródka. I super, że sobie to realizują.
          • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:48
            może i tak. Z drugiej zaś strony dziecko szkole po zajęciach wraca do domu gdzie realizuje swoje marzenia bawiąc się w glinie wokół domu bo na basen czy karate nie pójdzie już.
            • gryzelda71 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:56
              I oczywiście płacze po nocach za tym basenem i karate. Może choć książkę ze szkolnej biblioteki może wypożyczyć?
            • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:04
              moje dziecko nie chce chodzić na karate. na basenie też niespecjalnie mu zależało, ale nalegałam. woli zdecydowanie rower. albo zabawy w ogrodzie (ostatnio też prawie "w glinie" bo produkował z siostrą ziemię ogrodniczą na trawniku). i co?
              • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:05
                ale miał wybór.
                • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:30
                  wybór to też rzecz podejścia: basen czy szafa. wakacje czy taras. tańce czy nowa torebka dla mamy smile
                  zawsze będą wybory, takie czy inne.
    • swiezynka77 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 09:53
      jak już bym musiała wybierać, to pierwsza opcja. ale najlepiej coś pośredniego bo lubię wygodnie mieszkać, jednak nie za cenę rezygnacji z wakacji i innych przyjemności.
    • priszczilla Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:03
      Z dwojgiem dzieci na 40 metrach nie byłoby mi wygodnie. Ciuchy i kosmetyki by mi tego nie zrekompensowały. Zresztą gdzie trzymać te ciuchy?

      Opcja pośrednia nie wchodzi w grę?
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:09
        ja też jest pośredniakiem. Mam mieszkanie akuratne, oszczędności i marzenia. Doszłam jednak do wniosku, że na dom nas nie stać bez brania kredytu. Za kasę, która by została po opłatach i spłatach wakacje tylko w przysłowiowej Łebie, planowane zakupy ciuchowe i farbowanie włosów w domu. Konkluzja: wolę mieszkać w 3 osoby na 70 m w bloku i łazić do kosmetyczki z byle pryszczem, wziąć majdan i pojechaća weekend do Sopotu
    • joanna_poz Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:07
      obie opcje sa mi obce.

      ani w 40 metrowym mieszkaniu nie zdecydowałabym się na 2 dzieci, na nawet na jedno (miałam takie mieszkanie na 2 osoby, jak tylko dziecko było w drodze szybko szukalismy czegoś większego)

      ani nie zdecydowałabym sie na dom w przypadku posiadania 1 pensji i życia 'na styK".
      • kanga_roo Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:12
        ale oni też się raczej nie zdecydowali przy jednej pensji. myślę, że sytuacja im się po prostu zmieniła. bywa, dość często nawet.
    • ominika Przymus czy wybór? 25.03.14, 10:18
      Dla mnie istotna jest kwestia tego, czy rodziny dokonały wyboru takiej opcji na życie, czy nie miały innego wyjścia. W pierwszej opcji zakładam wybór - co zresztą wynika z postów założycielki wątku. W przypadku drugim - nie jest to dla mnie takie jasne. Mam znajomych w podobnej sytuacji - ale nie mieli opcji. Aby w ogóle mieszkać samodzielnie musieli zabrać się za budowę domu. Od teściów dostali działkę i pomoc przy budowie. Wsparli się kredytem - niewielkim, bo na wielki nie było ich stać. I tak kolejny rok mieszkają w domu, który sukcesywnie wykańczają. W międzyczasie 2 dzieci. Życie bez fajerwerków oczywiście. Gdyby nie zdecydowali się na tę budowę musieli by mieszkać z teściami albo wynajmować. Czyli też żaden cymes.
      • mx3_sp Re: Przymus czy wybór? 25.03.14, 10:21
        obie opcje to był wybór. 1 rodzina oczywiste, 2 dostali trochę kasy na początku potem kupili mieszkanie jakie u 1 rodziny potem pokusili się na dom. Mieszkanie sprzedali było na wkład własny i potem już kredyt.
        • ominika Re: Przymus czy wybór? 25.03.14, 10:28
          W takim razie to lekko nieodpowiedzialne, jednak. Jestem bardziej za opcją pośrednią i wygodną - optymalny metraż mieszkania + wygodny dom letni na uroczej działce. U nas się sprawdza, ale mnie wizja domu całorocznego lekko przeraża. Rozumiem jednak, że inni mają inaczej.
    • ira_07 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 10:31
      Ale obydwie rodziny prezentują opcję "mieć". Tylko jedna chce mieć przyjemności, kosmetyki, samochody, podróże, a druga chce mieć dom smile Dla mnie żadna z tych opcji - ja jestem pośrodku. Nie rozwalać całej kasy na przyjemności, kiedy gnieżdżę się na 40 m, postarać się powiększyć przestrzeń, ale też nie oszczędzać wszystkiego na dom, bez żadnych wyjazdów i wyjść.

      A samo "mieć czy być" to raczej dylemat tych, którzy nie mają wink Takie tam pocieszanie się, że może nie mam samochodu i mieszkania, no ale Kierkegaarda czytam wink I też wybieram opcję pośrodku: mieć, ale bez zarzynania się, być, ale bez wbijania zębów w tynk.
    • iwoniaw Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 10:39
      A z tego co piszesz, to małżeństwo z dwójką dzieci (w tym niemowlę), które żyjąc z jednej pensji (pani, jak wspominasz, pracę straciła) i mając kredyt na dom próbuje sobie jakoś radzić, powoli pchając wykończenie chałupy do przodu i nie mając za bardzo forsy ani na przyspieszenie wykończenia ani na inne przyjemności. Czy to jest naprawdę takie dziwne?
      No zapewne, mogliby mieszkać na 40 metrach we czworo i zapychać tę mikroprzestrzeń stertami jednorazowych ciuchów z sieciówek i gadżetami elektronicznymi, również wydając całą forsę na bieżąco, czyli mając jeszcze gorsze perspektywy niż rodzina nr 1, w której dzieci przynajmniej mają gdzie oddychać we własnych 4 ścianach.
      Pomijając więc fakt, że przedstawiony dylemat to nie żadne "mieć czy być", lecz "co mieć lepiej", rodzina nr 2 jest dość niefrasobliwa i raczej nie wygląda na zbyt zatroskaną o byt dzieci (które nie dość, że nawet własnych pokoi nie mają, to rodzice wyglądają, jak się ich z chałupy najszybciej pozbyć). Dla mnie porażka.
      I w sumie chyba wolałabym kasę przeliczać na dachówki niż na szminki, gdybym miała taki wybór.
      • mx3_sp Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 10:43
        lubię obie rodziny, one właśnie nawzajem bardzo się nie lubią. Z każdym spotkaniem poznaję punkt widzenia drugiej rodziny na pierwszą. Jestem po środku, po zastanowieniu się jednak bliższa jest mi opcja 1 . Tyle.
        • stacie_o Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:21
          Moi rodzice całe życie budowali i oszczędzali kasę na dom. Przyznam szczerze, że nienawidziłam tego, żyliśmy na zasadzie na spodnie teraz nie po kafelki, nigdzie nie jedziemy na wakacje bo podjazd, wycieczka też nie bo podatek gruntowy albo przyłącze. Nienawidziłam tej chałupy, którą nota bene moi rodzice ukończyli jak dwójka mojego starszego rodzeństwa wyfrunęła na studia, ja pomieszkałam tam półtorej roku i zwiałam do ciasnego akademika, gdzie mieszkałam w 3 osoby, ale bez jęków w stylu może zamiast spodni/tuszu/kursu uzbierałabyś na tapety. Sumując rodzice zostali z 3 pustymi pokojami, obstawiam, że młodsze rodzeństwo też zwieje w swoim czasie.

          Także popieram rodzinę która woli wakacje, książki czy ciuchy.
          • mx3_sp Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:27
            dokładnie podobna sytuacja u moich kuzynów. Budowę zaczęli jak wujek był kawalerem. Teraz prawie emeryt, a górna łazienka stan surowy. Chata ma z 500m, a mieszkają wszyscy na jednym poziome bo koszt ogrzania domu to koszmar. Z 4 dzieci została najmłodsza i dwójka staruszków prawie na 500 metrach.
          • kanga_roo Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:37
            to pomyśl sobie, że Twoi rodzice z piątką (tak mi wyszło z obliczeń, skoro masz i starsze rodzeństwo i młodsze) dzieci mieliby mieszkanie dwupokojowe. kto wie, może nawet nie miałabyś rodzeństwa (młodszego) bo nie byłoby warunków.

            ps. półtora roku, błagam. półtorej to może być godziny.
            • mx3_sp Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:41
              a ja znam rodzinę mieszkającą na 36 metrach 2 rodziców, 3 chłopaków i córka. Dwa pokoje.
              • kanga_roo Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:48
                i skąd wiesz, czy dzieci nie powiedzą, że miały okropne dzieciństwo, bo rodzice nie pomyśleli o zapewnieniu choćby minimalnej przestrzeni dzieciom, nie było intymności, nie było opcji zapraszania kolegów/koleżanek, posiadania zwierząt, nie było szans na chwilę samotności, bo się żyło w kołchozie, w wiecznym ścisku i hałasie. a co rano czekało się w kolejce do łazienki.
                • stacie_o Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:55
                  może tak być
                  także nie przewidzisz
                  moja mama mawia
                  że jak zrobisz a dzieci będą miały pretensje że nie zrobiłaś b
                  zrobisz b będą wzdychać za a
              • asia_i_p Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 21:31
                Też znam, tylko większy hardcore, bo sześcioro dzieci i rodzice w trzech pokojach, ale u dwójki dzieci skończyło się okropną depresją. Strasznie im brakowało własnej przestrzeni.
            • stacie_o Re: Ech, widać że nie lubisz tej rodziny nr 2 :-D 25.03.14, 11:54
              półtorej półtorej półtorej smile
              muszę dopytać jak wielkie było mieszkanie, bo może pamięć mi płatać figla, ale były 3 duże pokoje i kuchnio salon.
              nie chcę tu roztrząsać decyzji moich rodziców, ani ich tłumaczyć, czy oceniać, ale pomiędzy nami ich dziećmi, jest bardzo duża różnica wieku, także raczej nigdy nie gnietlibyśmy się w 7. Jestem środkowa i pamiętam, że decyzja o nr 4 była na zasadzie damy radę będziemy mieć dom, o nr 5 bo dom taki pusty tongue_out
              ale pamiętam pewne rzeczy, wydarzenia, które sprawiły, że uważam decyzje rodziców dla nas za krzywdzącą. Np ojciec brał dofinansowanie z huty do wczasów dla rodziny z dziećmi ( a kwota przy tej ilości dzieci była spora), po czym za kasę robił parkan, a nam tłumaczył, że mamy ogród, blisko las, to po co gdzieś jechać jak wokół domu tak pięknie, a ja marzyłam o koloniach.
    • neffi79 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:08
      żadna z tych opcji nie jest mi bliska
    • vocativa Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:10
      Ja zdecydowanie opcja nr 1. Absolutnie nie krytykuję opcji nr 2, ale jestem na nią za rozrzutna wink
    • antychreza Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:26
      Z opisu wynika, że obie rodziny uprawiają "mieć". Jedni mają dom, a inni szminki, bluzki i dywaniki do samochodu. No, chyba że dopisałaś coś o tej pierwszej rodzinie, z czego wynika, ze nie tylko ciuchy i motoryzacja, ale też koncerty, wystawy, wakacje, dokształcanie, bo z pierwszego postu nie wynika (a tyle na razie przeczytałam). Aha, w dwie osoby na 30 metrach dostaję klaustrofobii i dlatego przenoszę się do 2 razy większego, kosztem wydatków na przyjemności, w 4 osoby po 2 dniach skakałabym balkonem. Uwielbiam kupować książki, i co z tego, skoro nie mam ich gdzie upchnąć (ok. ten problem rozwiązałam kindlem)? Co z tego, że pojechałabym gdzieś na tydzień 2 razy w roku czy wyszła co jakiś czas na kilka godzin, skoro codzienny komfort życia byłby prawie żaden?
      • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:29
        a dlaczego szminki gorsze są od ksiązki? Ona może uprawia makijaż artystyczny?
        • antychreza Re: Mieć czy być. 25.03.14, 12:11
          Nie są, na małej przestrzeni to nawet lepsze, więcej się upchnie.
          Aha, doczytałam, że to nie był do końca wybór drugiej rodziny, jak zaczynali, to oboje mieli prace, tak?
          • mx3_sp Re: Mieć czy być. 25.03.14, 12:41
            tak, z tym ,że żona pracowała za minimum, a dom jest poza miastem więc ewentualny powrót do pracy też był taki niepewny (koszt dodatkowego auta+paliwo). Ale tak, pracowała.
    • ilonka001988 Re: Mieć czy być. 25.03.14, 11:55
      Żadna, bo na skrajnościach to człowiek daleko nie zajedzie. Ale wiele znaojmych moich rodziców stawiało dom systemem gospodarczym całe lata, odmawiając sobie i dzieciom WSZYSTKIEGO, bo budowa domu to skarbonka bez dna i co... chałupa wielka stoi, dzieci się wyprowadziły... tak w ogóle rodzicom na starość lepiej by było w wygodnym małym mieszkaniu, w mieście blisko pracujących dzieci i lekarzy. Nie lepiej było zapłacić za języki, fajne podróże i inne? A tak to dzieci mają wspomienia wszystkich weekendów i wakacji spędzonych do urzygania na remontach. I zestresowanych rodziców, którzy nie mieli nigdy czasu. I niezmiernie dziwi mnie to, że moi rowieśnicy mają identyczne podejście.
      Co innego ścisnąć pasa na góra pięć lat i wiedzieć że się skorzysta z domu. Ale to raczej nie przeciętność polska, że się w 5 lat na chałupę uzbiera.
Pełna wersja