Czy to dziecko jest tylko moje?

19.08.04, 06:22
No wlasnie... Bo zawsze wydawalo mi sie, ze rodzice sa w rownym stopniu
odpowiedzialni za swoje dzieci... A ja mam wrazenie, ze w naszym malzenstwie
za Ptysie odpowiadam tylko ja... sad Rozumiem, ze Maz pracuje, tyle, ze Jego
praca konczy sie po 8 godzinach, jest bardzo zmeczony i nie ma na nic sily
(dodam, ze to nie jest jakas wyczerpujaca praca fizyczna), zas moj etat w domu
trwa przez 24 godziny na dobe (pewnie wiele z Was wie, o czym mowie... wink). Maz
przy Malej nie robi kompletnie nic... Nie przewija Jej, bo za bardzo Mu wierzga,
nie karmi, bo nie chce od Niego jesc, nie kapie, bo Ptysia chce, zebym ja Ja
kapala, nie chodzi z Nia na spacery, bo Mala chce by Ja nosic, a Jemu jest za
ciezko, itp, itd... sad Nawet gdy spacerujemy razem to ja Ja pilnuje, by np. nie
wbiegla pod samochod, bo On kompletnie nie zwraca uwagi na to, co Ona robi...
Gdy jestesmy u Rodzicow, Mala zajmuje sie ja albo schorowana tesciowa. Gdy
zwracam Waldkowi uwage, ze to tez Jego dziecko, slysze od Tesciowej, ze Ona
oczywiscie sie Nia zajmie i zeby On sobie odpoczal, bo tak sie zmeczyl przez
caly tydzien... Doszlo do tego, ze Mala naprawde nie pozwala Mu sie do siebie
zblizyc. Cieszy sie na Jego widok, gdy wraca z pracy, ale gdy tylko Maz probuje
Ja czyms zaintersowac, Ptysia protestuje i wola "do mamusi!". A ja mam
wrazenie, ze wszelkie Jego proby kontaktu z dzieckiem wyniakaja z tego, ze On
wie, ze tego oczekuje, nie ma w Nim kompletnie zadnej checi do spedzania
czasu z Mala i nie widze, by czerpal z tego jakas przyjemnosc sad. A mi tak bardzo
zalezy na tym, by mieli jak najlepsze relacje... Ilekroc o tym rozmawiamy, Waldek
mowi, ze faktycznie powinien wiecej czasu poswiecac dziecku, tyle, ze przy
nadarzajacej sie okazji slysze "do mamusi!" i "Ona chce do Ciebie", jak nie
reaguje Ptysia zaczyna plakac sad. Dodam, ze opisalam tu tylko jedna wade
mojego Meza, tak w ogole to jest On wspanialym czlowiekiem i poza tym
wszystko miedzy nami uklada sie tak jak powinno. Bede wdzieczna za kazda
sugestie. Pozdrawiam smile.
    • edytkus Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 06:49
      Hmm, mozliwosci mogloby byc kilka. NP.
      1. Wina tesciowej ktroa zawsze wyreczala syna i wmawiala ze od zajmowania sie dizecmi sa kobiety
      (moja tesciowa wrecz, przy moim mezu, powiedziala mi ze jestem zla matka bo pozwalam mezczyznie
      zajmowac sie dzieckiem - "on nie wie jak, jeszcze jej krzywde zrobi" surprised )
      2. Koledzy meza uwazaja ze zajmowanie sie dzieckiem jest niemeskie (wiekszosc znajomych meza,
      szczegolnie z pracy, nigdy nie zmienila pieluchy)
      3. Maz rzeczywiscie boi sie ze nie podola wyzwaniu i poddaje na starcie.
      4. Moze za bardzo gokrytykowalas gdy przejawial zainteresowanie?
      5. Maz po prostu zrobil sie wygodny - zostaw go sam na sam z dzieckim na pare godzin.

      Moj maz akurat zajmuje sie dzieckiem w kazdym aspekcie ale nie tak jak ja bym chciala. Mezczyzni
      maja inne poczucie odpowiedzialnosci i mniejsza wyobraznie. Ja np. wiem ze moje dziecko jest szybkie
      i moze sie zgubic w sklepie wiec normalne dla mnie jest ze nie moge jej spuscic z oka nawet na
      moment. Za to moj maz kompletnie nie ma zdolnosci przewidywania, ostatnio wybral sie z mala na
      zakupy do duzego sklepu sportowego. Jak sie okazalo corka mu zwiala i sklep trzeba bylo zamknac i
      zatrudnic cala obsluge do szukania! Albo maz zupelnie nie rozumie dlaczego dziecko placze gdy
      namydla mu buzie mydlem dla doroslych?! czy tez nie kupi jej czegos do zjedzenia gdy sa na spacerze
      bo przeciez jadla (lub bedzie) juz niecale... trzy godziny temu surprised
    • 18lipiec Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 07:26
      Pozwól że zapytam : czy może namawiałaś męża usilnie na dziecko, albo "zaszłaś"
      po kryjomu w ciążę?
      • ulkapolla do 18 lipiec 19.08.04, 11:26
        Zauwazylam, ze czesto o to pytasz dziewczyny jak sie pojawia problem na linii
        dziecko-maz. Wydaje mi sie, ze to tak naprawde nie ma znaczenia. Mam dziecko z
        wpadki, maz byl zalamany jak sie dowiedzial o ciazy a jest ojcem prawie
        idealnym i corke uwielbia. Znam tez rodzine z dwojka dzieci, ktorymi ojciec sie
        prawie nie zajmuje a usilnie lobbuje na trzecie. To wszystko zalezy od faceta a
        nie od okolicznosci zostania ojcem.
    • oyate Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 07:51
      Ja na szczęście nigdy nie miałam tego problemu. Mój mąż wręcz hełpił się przed
      kolegami że zmienia pieluszkę czy karmi. Nawet jak wracał z pracy mimo, że mu
      się nie raz nie chciało potrafiłam go zmobilizować, w końcu mamy bliźniaczki w
      domu.
      Teraz problem polega u Ciebie nie na tym, że mąż nie chce ale że malutka nie
      chce. Postaraj się porozmawiać z mężem na ten temat. Może niech na razie
      chociaż czyta małej do snu albo pobawi się z nią aby wiedziała, że oprócz
      mamusi jest też tata. (koniecznie wyjdź wtedy z pokoju).Mała musi się
      przyzwyczajać do tego, że czasami musi zostać z tatą, który zrobi wszystko co
      potrzeba,a mamusia będzie mogła wyjść wtedy np. na zakupy czy do koleżanki. W
      końcu jej się należy.
    • adria1977 Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 09:41
      Dziekuje za odpowiedzi smile. 18 lipiec, jestem osoba odpowiedzialna i nie wyobrazam
      sobie, bym mogla zajsc w ciaze bez uzgodnienia tego z Mezem. Pozdrawiam smile
    • yoyo11 Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 09:54
      Też się nad tym zastanawiałam jakiś czas temu. W końcu doszłam do wniosku, że
      nie mam zamiaru więcej zajmować sobie głowy przekonywaniem mojego męża jak
      ważny jest dla dziecka ojciec.
      Powiedziałam mu w końcu, że nic w naturze nie ginie, wszystko wraca ze zdwojoną
      siłą i niech nie będzie zdziwiony kiedy będzie chciał wkroczyć w życie naszego
      dziecka jak to będzie miało kilka czy kilkanaście lat, że mu na to nie pozwoli.
      Bo więź nawiązuje się w pierwszym roku życia, przy zmianie pieluch, karmieniu,
      machaniu zabawką przed nosem dwumiesięczniaka, a nie wtedy gdy dziecko
      jest "samoobsługowe", mówi pełnymi zdaniami, czyta i pisze. Cóż trudno
      dorosłemu człowiekowi w kółko tłumaczyć pewne sprawy.
      A są i tego plusy. Oczywiście chciałabym, żeby moje dziecko tak lgnęło do ojca
      jak i do mnie. Niestety jestem numer jeden dla mojej córki smile Co jest bardzo,
      bardzo miłe smile

      Mój Tata powiedział mi kiedyś, że większość mężczyzn nie dorasta do tego by
      mieć dzieci, dorastają dopiero do bycia dziadkami. I coś w tym jest smile
      • sugar_mama_danielcia Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 10:32
        Moj taki byl na poczatku i tez strasznie to przezywalam. Jednak od paru
        miesiecy sam wzial 'tylek w troki' (jak to wdziecznie ujmuje moja kolezanka smile
        i zaczal sie dzieckiem zajmowac. Mi sie wydaje, ze stalo to sie wtedy gdy maly
        zaczal chodzic, mowic i 'cyrkowac'. Gdzies czytalam, ze takie male dzieci nudza
        facetow i dopiero zaczynaja sie oni nim zajmowac, gdy 'jest co z nimi robic'.
        Oczywiscie w meskim mniemaniu. Mojego nie da sie uprosic by poszedl z malym do
        parku na przyklad, no chyba, ze pojda razem z rowerkiem lub pilka...

        Pozdrawiam
        Sugar
    • judytak Re: Czy to dziecko jest tylko moje? 19.08.04, 10:46
      po pierwsze, są mężczyźni, którzy "nie czują" małych dzieci, nie bardzo wiedzą,
      co z takim małym robić, w co się bawić, żeby to był chlopak, to mozna by było
      chociaż w piłkę pograć ;o)

      po drugie, to go jednak nie usprawiedliwia ;o)
      wasze dziecko jest już w miarę duże, kontaktowe, ne tak "trudne w obsłudze",
      jak płaczące niemowlę...

      moja rada: po prostu zaczynaj wychodzić z domu, zostawiając dziecko z mężem
      jak wraca po pracy, najpierw niech zje, niech odsapnie, a potem "koniecznie
      musisz wyjść do sklepu, na pocztę, do banku, itp. itd."
      najpierw wychodź na krótko, na 15-20 minut, żeby męża nie przerazić ;o)
      dziecko będzie z początku protestowało, bo jest przyzwyczajone, że "tylko
      mama", ale później się przekona, a w ostatecznym rozrachunku wyjdzie jej to na
      dobre ;o)
      a, i na początku nie zostawiaj męża z konkretnym zadaniem (nakarmić,
      przewinąć), niech się tylko bawią...

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja