adria1977
19.08.04, 06:22
No wlasnie... Bo zawsze wydawalo mi sie, ze rodzice sa w rownym stopniu
odpowiedzialni za swoje dzieci... A ja mam wrazenie, ze w naszym malzenstwie
za Ptysie odpowiadam tylko ja...

Rozumiem, ze Maz pracuje, tyle, ze Jego
praca konczy sie po 8 godzinach, jest bardzo zmeczony i nie ma na nic sily
(dodam, ze to nie jest jakas wyczerpujaca praca fizyczna), zas moj etat w domu
trwa przez 24 godziny na dobe (pewnie wiele z Was wie, o czym mowie...

). Maz
przy Malej nie robi kompletnie nic... Nie przewija Jej, bo za bardzo Mu wierzga,
nie karmi, bo nie chce od Niego jesc, nie kapie, bo Ptysia chce, zebym ja Ja
kapala, nie chodzi z Nia na spacery, bo Mala chce by Ja nosic, a Jemu jest za
ciezko, itp, itd...

Nawet gdy spacerujemy razem to ja Ja pilnuje, by np. nie
wbiegla pod samochod, bo On kompletnie nie zwraca uwagi na to, co Ona robi...
Gdy jestesmy u Rodzicow, Mala zajmuje sie ja albo schorowana tesciowa. Gdy
zwracam Waldkowi uwage, ze to tez Jego dziecko, slysze od Tesciowej, ze Ona
oczywiscie sie Nia zajmie i zeby On sobie odpoczal, bo tak sie zmeczyl przez
caly tydzien... Doszlo do tego, ze Mala naprawde nie pozwala Mu sie do siebie
zblizyc. Cieszy sie na Jego widok, gdy wraca z pracy, ale gdy tylko Maz probuje
Ja czyms zaintersowac, Ptysia protestuje i wola "do mamusi!". A ja mam
wrazenie, ze wszelkie Jego proby kontaktu z dzieckiem wyniakaja z tego, ze On
wie, ze tego oczekuje, nie ma w Nim kompletnie zadnej checi do spedzania
czasu z Mala i nie widze, by czerpal z tego jakas przyjemnosc

. A mi tak bardzo
zalezy na tym, by mieli jak najlepsze relacje... Ilekroc o tym rozmawiamy, Waldek
mowi, ze faktycznie powinien wiecej czasu poswiecac dziecku, tyle, ze przy
nadarzajacej sie okazji slysze "do mamusi!" i "Ona chce do Ciebie", jak nie
reaguje Ptysia zaczyna plakac

. Dodam, ze opisalam tu tylko jedna wade
mojego Meza, tak w ogole to jest On wspanialym czlowiekiem i poza tym
wszystko miedzy nami uklada sie tak jak powinno. Bede wdzieczna za kazda
sugestie. Pozdrawiam

.