Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzieci?

    • an.16 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 14:51
      Czy wy naprawdę macie dzieci? A może te dzieci są jakieś inne? Zabraniacie szkolnemu dziecku (bo o takie chyba chodzi, młodsze ma sie pod kontrolą) bawić się z jakimś innym dzieckiem i one tego słuchają? Dla mnie takie "umoralniające" wstawki są poniżej pewnego pozionu, a dzieci i tak przecież by się nie dostosowały. Myślę, że właściwe wzory wynosi sie z domu, a nie czeka aż dobrzewychowanyjaś odpowiednio wpłynie na dziecko, wredna julka odpowiednio źle. Nie wyobrażam sobie zabronienia mojej 6 latce zadawania się z kimkolwiek.
      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 16:58
        Nie, nie zabraniam, ale TŁUMACZĘ dziecku, że z tym i tym nie warto się zadawać, bo dana relacja przynosi tylko dyskomfort albo jest niefajna (bo np. ktoś jest tak naprawdę niekoleżeński i chce nad wszystkimi dominować). Jeżeli masz dziecko nieśmiałe, to ono jest często uszczęśliwione i swobodne w gronie tych, którzy będą nim zarządzać i wszystko organizować (oczywiście na swoją korzyść) - więc pokazuję, że tak być nie musi, że można inaczej, że warto mieć własne zdanie dla własnego komfortu psychicznego.
        Nie każde dziecko 6- czy 7-latnie jest mistrzem obrony własnych granic i asertywności od kolebki, czasem trzeba pomóc się tego nauczyć. Bo potem widzisz, jak dzieciaka wykorzystują, jest mu przykro, a zanim sam wymyśli jakieś skuteczne mechanizmy obrony, to może jeszcze z parę lat minąć.
      • liliawodna222 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 18:10
        an.16 napisała:

        > Czy wy naprawdę macie dzieci? A może te dzieci są jakieś inne? Zabraniacie szko
        > lnemu dziecku (bo o takie chyba chodzi, młodsze ma sie pod kontrolą) bawić się
        > z jakimś innym dzieckiem i one tego słuchają? Dla mnie takie "umoralniające" w
        > stawki są poniżej pewnego pozionu, a dzieci i tak przecież by się nie dostosowa
        > ły. Myślę, że właściwe wzory wynosi sie z domu, a nie czeka aż dobrzewychowany
        > jaś odpowiednio wpłynie na dziecko, wredna julka odpowiednio źle. Nie wyobrażam
        > sobie zabronienia mojej 6 latce zadawania się z kimkolwiek.

        A ja zabroniłam mojej córce bawić się z koleżanką, która kilka razy powiedziała do niej "ty kur..." (!!!) Mało tego - sama oznajmiłam mojej córce, że do naszego domu to dziecko nie ma wstępu, bo JA - JEJ MATKA - NIE POZWOLĘ, aby ktoś tak traktował moją córkę. Tym bardziej, że ta dziewczyna ma 12 lat i chyba wie, co mówi. A jak nie - to właśnie uczy się ponosić konsekwencje swojego zachowania. Reszta mnie nie interesuje.
    • saszanasza A czy nie uważacie.... 28.03.14, 15:00
      że zamiast ograniczać kontakty z niektórymi kolegami/koleżankami, lepiej uczyć własne dzieci asertywności i radzenia sobie z przejawami agresji, właściwej ich interpretacji, odmawiania w odpowiednim momencie i nie ulegania ich wpływom?
      • agaja5b Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 15:17
        saszanasza napisała:

        > że zamiast ograniczać kontakty z niektórymi kolegami/koleżankami, lepiej uczyć
        > własne dzieci asertywności i radzenia sobie z przejawami agresji, właściwej ich
        > interpretacji, odmawiania w odpowiednim momencie i nie ulegania ich wpływom?
        >
        Dokładnie, tak uważam.
        • aandzia43 Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 15:43
          A jak wydedukowałaś, że coś tu ma być "zamiast"? Wpływ środowiska rówieśniczego na rozwój dziecka jest tak duży, że pokładanie całej nadziei tylko we wpływie środowiska.domowego (które oczywiście jest bazą, sprawa bezdyskusyjna) jest co najmniej niefrasobliwością. Są sytuacje, pokusy, naciski z którymi najlepiej traktowane i przygotowywane do życia przez dom dziecko nie poradzi sobie. I jeszcze coś: reakcje rodziców na określone ludzkie zachowania i na określone akcje międzyludzkie to też jest element wychowywania dziecka. Dzieciak dowiaduje się, co jest ok, co nie jest ok. Bo przecież w domu i w ramach rodziny nie jest się w stanie zetknąć ze wszystkimi postawami i sposobami traktowania, prawda? Niektóre zjawiska objawiają się młodemu człowiekowi dopiero poza domem, prawda? Więc okreslona postawa rodzica wobec określonych zachowań ludzi (małych i dużych) poza środowiskiem rodzinnym jest ważnym wzorcem, na.którym.dzieciak.będzie sobie budować swoją postawę wobec tych zjawisk.
          • saszanasza Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 15:58
            aandzia43 napisała:

            > Są sytuacje, pokusy, naciski z którymi najlepiej tr
            > aktowane i przygotowywane do życia przez dom dziecko nie poradzi

            Uważam, że na tego typu sytuacje segregacja kolegów również nie pomoże a da złudne przekonanie, że nasze dziecko jest "bezpieczne".

            . I jeszc
            > ze coś: reakcje rodziców na określone ludzkie zachowania i na określone akcje m
            > iędzyludzkie to też jest element wychowywania dziecka. Dzieciak dowiaduje się,
            > co jest ok, co nie jest ok. Bo przecież w domu i w ramach rodziny nie jest się
            > w stanie zetknąć ze wszystkimi postawami i sposobami traktowania, prawda? Niek
            > tóre zjawiska objawiają się młodemu człowiekowi dopiero poza domem, prawda?

            Ale to kolejny dowód na to, że bez sensu jest ograniczać dziecku kontakty z niektórymi kolegami, bo takie dziecko wyjdzie z domu i rodzic traci nad nim kontrolę, nie ma pojęcia z kim i co jest w stanie zrobić.

            >
            >
          • lily-evans01 Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 17:12
            Zgadza się, bardzo dobrze powiedziane.
            Jedno musi iść w parze z drugim.

            Btw,odnośnie tłumaczenia, co dobre, a co złe - tak się właśnie sama do siebie śmieję, bo moja córka nie znała np. słówka "chu***", w ogóle praktycznie nie ma kontaktu z wulgaryzmami - a usłyszała je od takiej "przemądrej" koleżaneczki też 7-letniej, no i mnie pyta, o co chodzi. No to trudno, żebym jej nie powiedziała przy okazji, co sądzę o powtarzaniu tego typu słówek i w ogóle o osobach w ten sposób się wyrażających. Nie jestem w stanie nie oceniać takiego zjawiska i traktować je neutralnie, chcąc nie chcąc rodzic omawiając jakąś sytuację z dzieckiem będzie oceniał to i owo.
      • lily-evans01 Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 17:04
        Ale jest jeszcze coś takiego, jak cechy osobnicze - czyli jedno dziecko będzie bardzo szybko asertywne (swoją drogą słówko-wytrych), a inne będzie wieczną memeją, choćbyś je ku asertywności pchała od urodzenia wink. I temu mniej ogarniętemu czasem trzeba wprost powiedzieć: zobacz, ty robisz to i to dla koleżanki, ustępujesz jej we wszystkim, a ona tobie nie. Czy dobrze się z tym czujesz? Czy zależy ci na takiej znajomości?
        Jestem dorosła, a też wcale nie mam ochoty zadawać się i kumplować z całym światem, są takie typy ludzkich osobowości, które najzwyczajniej w świecie omijam, bo mnie odrzucają. I uważam, że warto dziecku to uświadomić, że może czasem krytycznie popatrzeć na ludzi i wybierać sobie tych, którzy nie stwarzają innym ( i jemu!!!) problemów. Po co mieć przyjaciół, z którymi się męczysz?
        • lily-evans01 Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 17:07
          I zanim zacznie się, że nieśmiałość czy nieumiejętność obrony własnych granic przez 6-latka to wynik nieprawidłowego wychowania - otóż nie zawsze. Widuję w kręgu szkolnym córki dzieci bardzo zadbane, wspierane przez rodziców, mające różne zainteresowania i uznanie kolegów, a bardzo delikatne, spokojne, wrażliwe, nie przebojowe. W dużym stopniu jest to kwestia charakteru, możesz go wzmacniać, ale ten rdzeń osobowości pozostanie taki właśnie.
          • karla.on Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 17:20
            nie pozwolilam 6-7 letniej corce na toksyczna znajomosc z rowiesnica, ktorej teksty szly w piety doroslemu, znajomosc trwala i tak za dlugo, to byl moj blad, corka byla zestresowama, cierpiala po spotkaniach, plakala, przezywala. Sama nie wiem jak moglam na to pozwalac, bardzo zaluje, bo trwalo to bardzo dlugo.
            Teoretycznie dziewczynka tamta byla z normalnego domu, ale jej zachowanie jak z ulicy.
            na samo wspomnienie mam dreszcze.
            • lily-evans01 Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 17:48
              No właśnie - bywa i tak. I patrzysz, jak Twoje dziecko ma dyskomfort przy każdym kontakcie z tego typu koleżanką/kolegą. I co z tego, że asertywnie nauczy się zbywać komentarze, nieuzasadnione humory i manipulacje, jak dalej jest to znajomość powodująca dyskomfort.
              I wolę 7-latce powiedzieć wprost i szczerze: "wiesz, widzę, że nie czujesz się dobrze z tą koleżanką, jesteś smutna i niezadowolona, więc daj sobie spokój z taką niedobrą przyjaźnią, zobacz, tamta dziewczynka jest fajna i jeszcze o ta..." zamiast puścić sprawę na żywioł, bo przecież pierwszak jest taki obyyyyty i doroooosły, że nie wypada go kontrolować wink.
              • saszanasza Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 19:52
                lily-evans01 napisała:

                > No właśnie - bywa i tak. I patrzysz, jak Twoje dziecko ma dyskomfort przy każdy
                > m kontakcie z tego typu koleżanką/kolegą. I co z tego, że asertywnie nauczy się
                > zbywać komentarze, nieuzasadnione humory i manipulacje, jak dalej jest to znaj
                > omość powodująca dyskomfort.

                Ja uważam ze należy odróżnić dwie sytuacje: toksycznej przyjaźni w której jedno z dzieci swoim zachowaniem jest niejako "ofiarą" zachowania drugiego dziecka, czuje się poniżane i źle czuje się w jego towarzystwie,
                oraz przyjaźni dziecka z dzieckiem ktorego rodzic uznał za "toksyczne" i dające zły przykład, natomiast samo dziecko w pełni akceptuje to drugie.
                W pierwszym przypadku izolacja to najlepszy wybór, plus nauka asertywności itd.
                W drugim przypadku izolacja jest bez sensu, bo dzieci które akceptują siebie nawzajem będą chciały się ze sobą kolegować, nawet jeśli rodzic zabroni. Takie dziecko należy jedynie uczyć właściwych postaw.
                • lily-evans01 Re: A czy nie uważacie.... 29.03.14, 09:12
                  Sasza, oczywiście, że nie będę zabraniać rozmawiać, czy widywać się w szkole - bo to niewykonalne. Ale jeśli dziecko siedzi np. przy stoliku z mającą wszystko w du.., wiecznie ględzącą i nieprzygotowaną koleżaneczką, a potem okazuje się, że i moje dziecko ma np. niezaznaczone zadania domowe, pracę z lekcji kończy w domu itd. - to przejdę się do nauczycielki i poproszę o rozsadzenie, o ile sama na to nie wpadła.
                  I rozmawiam z małą - dlaczego uważam, że ktoś robi coś źle i dlaczego tego typu towarzystwo nie jest fajne też i dla mojego dziecka. I jeśli 7-latka rozmawia używając wulgaryzmów albo jedynym jej zajęciem po lekcjach jest nawalanie w gierki komputerowe (i nie ma żadnego innego tematu do rozmowy ani zabawy), to ani nie będę takiego dzieciaka zapraszać, ani moja córka też nie będzie do niej do domu chodzić
          • aandzia43 Re: A czy nie uważacie.... 28.03.14, 17:40
            Otóż to, dzieci są różne. Są takie, które potrzebują wielu powtorzeń, zanim na dobre załapią zasadę, są nadwwrażliwe wymagające większego wsparcia w swoich potyczkach z losem itd.
    • kkalipso Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 17:38
      Ja tam wiem jedno dzieci są cwane i sprytne inaczej się zachowują jak są we dwójkę inaczej w trójkę a jeszcze inaczej w grupie. Staram się nie oceniać tylko po pewnych incydentach a patrzenie na dzieci przez pryzmat pracy rodziców to coś czego nie znam bo akurat moja rodzina zwłaszcza mama wpajała nam od małego, że wszyscy są ludźmi i nie można dyskryminować z powodu statusu materialnego czy społecznego. Zresztą miała rację najwięcej "świń" z jakimi miałam do czynienia pochodziło z dobrych domów. Wobec dzieci nie potrafię być taka wyrachowana daję szansę, ale wiadomo może jeszcze mało wiem moja jest chowana pod skrzydełkami dopiero w nowym roku szkolnym zetknie się z rzeczywistością i z dziećmi z różnego środowiska. Wtedy może będę biadolić częściej na ematce .
    • lily-evans01 Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 18:02
      Tak mi się przypomniało, autentyczna życiowa sytuacja.
      Dziewczyna 14-letnia, idąca wówczas jeszcze do VIII klasy, przeciętna uczennica, zawsze za to skłonna do durnowatych zachowań i podchwytywania idei koleżanek - uprawiała sport w klubie, więc treningi i kontakty były też z dziewczynami starszymi od niej ze 2,3 lata.
      Jadą na jakiś tam obóz sportowy/zgrupowanie, trener znając dobrze swoje ancymonki zarządza wybebeszenie bagaży, zanim znikną w luku autokaru. I co się okazuje, 14-latka ma w plecaku 3 butelki wódki, dochodzenie na parkingu, cuda niewidy, w końcu okazuje się, że starsze dziewczyny namówiły ją, by wzięła na przechowanie - pewne, że tych smarkatych trener sprawdzać nie będzie. Rodzice poburczeli, poburczeli, panna z koleżaneczkami na ten obóz pojechała.
      Jak dla mnie, to już by było po obozie (bo skoro wzięła wódę, żeby usłużyć koleżaneczkom, to skąd ja wiem, czy czego w sklepie np. nie ukradnie dla nich albo się nie spije z nimi w trupa itd.). Ojciec wielokrotnie skarżył się, że starsze "sportsmenki" mają na nią zły wpływ - z klubu nie wypisał, wprost przeciwnie, pozwolił zdawać do LO tam, gdzie klub miał swoją klasę, czyli dziewczyna cały czas pozostawała w tym towarzystwie (a było potem i palenie, i piwko, i uciekanie po nocach na wyjazdach na jakieś tam dyskoteki bez wiedzy opiekunów - na szczęście dziewczyna była po prostu strasznie nieładna i jakoś żaden przypadkowy młodzieniec chyba dlatego nie chciał jej wykorzystać seksualnie).
      Dziewczyna ogólnie zadbana przez rodziców, z normalnego domu, z przyzwoitym zapleczem finansowym, książkami, wychowywana na normalnego człowieka, mająca domowe obowiązki - więc też nie jest tak, że to zUa matka albo ojciec ją tak straumatyzowali i pogruchotali psychikę, że musiała szukać akceptacji - jak to jej ojciec sam potem określił - "ku**w i złodziejek".
      • lily-evans01 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 18:09
        A pytanie oczywiście tego rodzaju, czy nadal w takiej sytuacji uważacie, że nie macie i nie powinnyście mieć na to wpływu?
        • triss_merigold6 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 18:23
          Tatuś wykazał się już nie tyle hiperpoprawnoscia polityczną i tzw.tolerancja, ale zaniedbaniem opiekuńczo-wychowawczym. Jego obowiązkiem było odizolować córkę od starszych i bardziej zdemoralizowanych dziewczyn.
          • andaba Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 18:43
            Triss, ty naprawdę myślisz, że 14-latkę tak łatwo odizolować?
            Tak, znam twoją historię o pannie, którą rodzice do szkoły prowadzili, ale umówmy się, że tacy rodzice z samozaparciem to się rzadko zdarzają.
            14latki już dość samodzielne są i raczej się wymuje to, co się włożyło wcześniej.

            Swoją drogą ciekawa jestem jak skończyła się historia panny z wódką w walizce, bo zrozumiałam, że nie jest to historia AD 2014, tylko znacznie starsza. Stoczyła się, czy jednak, mimo niefrasobliwości rodziców szkołę skończła, w kryminale nie siedzi i w alkoholizm nie wpadła?
            • lily-evans01 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 18:53
              Jak się skończyła historia, to mogę powiedzieć. Pani ma dobrze ponad dwadzieścia parę latek, 3 podejścia na różne kierunki studiów, porzucanie ich, a teraz jest bez pracy i zawodu, miała epizod psychiatryczny - dość późno zdiagnozowano CHAD, prawdopodobnie te różne wyskoki były pierwszą oznaką sad.
              Siedzi rodzicom na głowie, trochę pomieszkuje u kolejnego chłopaka itd. w ten deseń.

              A co do odizolowania - jestem zdania, że wszystkie nawet najbardziej kuszące znajomości bledną z braku czasu. Wystarczyłoby wypisanie z klubu po pierwszym występie z wódką, zaproponowanie jakiegoś innego zajęcia (koniecznie czasochłonnego i dającego po du... - żeglarstwo jest dobre, to naprawdę szkoła charakteru), brak zgody na pójście do tego samego LO i obracanie się w nieciekawym kręgu. Koleżanki córuś możesz widywać, ale w rodzinnym domu, a pod szkołę przyjeżdżamy po lekcjach, dopóki się nie okaże, że można ci zaufać. Tu naprawdę nie chodzi o wsadzenie komuś głowy w pręgierz i klęczenie na grochu za nastoletnie odbicie palmy, ale raczej o przekierowanie świadomości i ograniczenie, także czasowe, tych szkodliwych czynników.
              • andaba Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 18:57
                Lily, i twoja córka tak się zgadza na bez protestów na taką indoktrynację?

                Każesz do klubu żeglarskiego, to idzie do żeglarskiego i robi to z pasją, bo mam,a kazała?




































                • lily-evans01 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 19:08
                  Akurat moja córka ma tylko lat 7, i wszystko ją niestety interesuje aż w nadmiarze, tak samo chętnie zajmowałaby się żeglarstwem, jak i lepieniem garnków, byle robić coś kolejnego i nowego - więc może faktycznie nie mam tu żadnej perspektywy.
                  Ale z klubu sportowego jako opiekun prawny bym zrezygnowała w takiej sytuacji, jeśli w środowisku sportowców dochodzi do przemycania alkoholu i wymykania się na balangi. Pozostaje kwestią, jak zapełnić czas takiej osobie, bo na pewno zapełnić go trzeba. Wierzę w wartość terapeutyczną pracy - wolontariatu - ale w naszych polskich warunkach dla nastolatków to mało realne.
                  • andaba Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 19:12
                    lily-evans01 napisała:

                    > Akurat moja córka ma tylko lat 7,


                    Aha.

                    Pogadamy za 10 lat, ok?
                    • lily-evans01 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 19:25
                      Tak, wiem, zabrakło mi tej perspektywy - bo tak małe dziecko interesuje się różnymi rzeczami i z łatwością podąży w różnych kierunkach, jeśli je trochę zachęcisz wink.
                      Ale też staram się, żeby mogła robić rzeczy wielotorowe, różne, mając różne środowiska odniesienia, porównując różnych ludzi - m.in. zaproponowano nam, żebym przeniosła ją do ogólnokształcącej szkoły muzycznej zamiast ciągnąć dwie szkoły, ja się nie zgodziłam, bo nie chcę wepchać dziecka w kanał i skazać na obcowanie z muzyką pod przymusem do końca podstawówki, jakby okazało się, że jest jej za trudno albo nie chce itp. I cieszę się, że ma różne koleżanki, o różnych zainteresowaniach - i mam nadzieję, że nie będzie tak, że tylko jedna, nie najmądrzejsza grupa będzie kiedyś najważniejszym na świecie punktem odniesienia.
                      A bezwolne kibicowanie durnym wyczynom dzieciaka i pobłażanie wszystkim wyskokom, bo jest w klubie sportowym, uważam za wysoce nieodpowiedzialne, być może wynikające z jakichś niespełnionych sportowych ambicji rodziców, którzy przymknęliby oczy na wszystko, żeby dzieciątko rozegrało kolejny mecz w koszulce z logo klubu.
                      • andaba Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 28.03.14, 19:44
                        > A bezwolne kibicowanie durnym wyczynom dzieciaka i pobłażanie wszystkim wyskoko
                        > m, bo jest w klubie sportowym, uważam za wysoce nieodpowiedzialne, być może wyn
                        > ikające z jakichś niespełnionych sportowych ambicji rodziców, którzy przymknęli
                        > by oczy na wszystko, żeby dzieciątko rozegrało kolejny mecz w koszulce z logo k
                        > lubu.

                        Liczenie na to, że dziecko z pieśnią na ustach zacznie uprawiać dyscyplinę wskazaną przez rodziców, jest mrzonką.

                        Pewnie, można zabronić chodzenia do klubu w zamian za siedzenie w domu, to jest wykonalne, ale czy takie rozwijające? A nastolatek oderwany od towarzystwa i hobby może się mścić, oj może...


                        Podejrzewam, że rodzice mieli nadzieje, że dziewczyna będzie mądra po szkodzie i drugi raz nie da się koleżankom wkręcić. I że raczej to ona chciała w klubie zostać, niż zalezało na tym rodzicom. Dzieci też mają pasje i nie zawsze te pasje łatwo skierować na inne tory.


                        I jeszcze jedno - napisałaś wcześniej, że "na szczęście dziewczyna nieładna, więc nikt jej nie wykorzystał". Może jej właśnie o to chodziło? Chciała, żeby ją ktoś wykorzystał, bo było jej żal, że inne się źle prowadzą, a ona nie ma możliwości? Nie takie rzeczy dziewczyna potrafi zrobić dla posiadania chłopaka, doświadczeń, czy jak to nazwać... Może chciała się wkręcić w 'wyzwolone" towarzystwo, żeby też skosztować zakazanego owocu?
                        • lily-evans01 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 29.03.14, 09:00
                          OMG, naprawdę 14- czy 15-latce do szczęścia potrzebne jest to, żeby przechwalać się seksualnymi wyczynami przed koleżankami? I specjalnie narażać się na ryzykowne sytuacje, w nadziei, że komuś wpadnie w oko? Jakie więc musi być środowisko, w jakim przebywa?
                          Wiesz, w tym wieku też chciałam mieć swojego chłopaka, to raczej normalne. Pod koniec podstawówki miałam w klasie kolegę, który mi się podobał, bo i był niebrzydki, i naprawdę inteligentny, i wspaniale się z nim gadało. Ale to wszystko pozostawało w sferze bardzo niewinnej, powiedziałabym - do szczęścia wystarczało mi jego towarzystwo i to, że fajnie się rozumieliśmy (a kolegów dziewczyna akurat miała pod dostatkiem w klasie sportowej).
                          W liceum też naprawdę nie było głównym i jedynym moim pragnieniem to, żeby ktoś mnie przeleciał, no daj spokój wink. Pamiętam, jak w I kl. LO wszystkie zakochałyśmy się zgodnie w praktykancie-studencie (a było nas 29 dziewuch) - biedak aż się czerwienił i potykał o własne nogi, jak musiał wejść na naszą lekcję, tak się na niego gapiłyśmy wink. To jedno z bardziej zabawnych i rozczulających moich wspomnień z czasów licealnych (a już jak chłopak musiał z nami pojechać na wycieczkę klasową, jako opiekun, to dopiero była zabawa wink. I wydaje mi się, że taki rozwój emocjonalny od przyjaźni, zainteresowania, do odkrywania namiętności - stopniowego - jest normalny. A jeżeli 15-, 16-latka naśladuje swoje środowisko i szuka mocnych przygód - to zdecydowanie pora zmienić to środowisko.
                          Co do hobby, z tego, co rodzice mówili, już na początku to środowisko im się nie podobało - w VII klasie podstawówki, więc był czas i możliwość, żeby nawet po roku to przerwać, zaproponować inne zajęcia, bo po kilku latach, z osobą o wiele bardziej dorosłą, sytuacja była trudniejsza.
                          Ale to typ rodziców, którzy uważają, że w sprawy kilkunastolatka nie powinno się już ingerować - no i przegapili poważną chorobę, którą leczy się z powodzeniem, byle w miarę wcześnie i regularnie, bo w innym wypadku będzie oznaczać społeczne wykluczenie.
                          • andaba Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 29.03.14, 10:16
                            lily-evans01 napisała:

                            > OMG, naprawdę 14- czy 15-latce do szczęścia potrzebne jest to, żeby przechwalać
                            > się seksualnymi wyczynami przed koleżankami?


                            Nie, nie jest.

                            Natomiast bardzo przykra jest świadomość, że kompletnie nie ma się czym pochwalić, bo pies z kulawą nogą się nigdy za nią nie obejrzał.

                            I dlatego często takie dziewczęta z niską samooceną wpadają w złe towarzystwo, bo wydaje im się, że wśród swobodnych i otoczonych chłopcami dziewczyn ich szanse wzrosną.
                            • lily-evans01 Re: Pytanie do pozostawiających wolną rękę 29.03.14, 11:29
                              Pewnie tak sad(((.
                              I to może śmieszne, ale też widzę tu rolę rodziców - choćby taką, żeby niezbyt ładna dziewczyna była np. ładnie i modnie ubrana, czy poszła do fryzjera. Nie wszyscy rodzimy się piękni, ale wszyscy możemy być przynajmniej zadbani i na pierwszy rzut oka atrakcyjni wink.
    • straw-berry Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 18:15
      znam taki przypadek: matka bardzo chce wybierać swojemu synkowi kolegów, ale pożądane przez nią towarzystwo ma szlaban na kontakty z tym dzieckiem. rodzina jest półpatologiczna (w trakcie rozwodu) a matka celuje w dzieci z tzw. dobrych domów. z kolei rodzice fajnych dzieci nie chcą by te bywały w domu, w którym są awantury, ani dziecka z takimi problemami u siebie. w efekcie ten 8-latek jest całkiem sam.
      • triss_merigold6 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 19:09
        Trudno się dziwić, że rodzice nie chcą żeby ich dzieci bywały w domu w którym są awantury przy dzieciach. Też bym nie chciała.
    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 21:07
      Nie ingeruję! Dziecko nie jest moja własnością czy moim projektem, który realizuję. Owszem ingerowałabym, gdyby było jakieś poważne zagrożenie ze strony kolegi. Moja córka kiedys kumplowała sie z koleżanką, która ewidentnie mi nie odpowiadała, była wulgarna i w kółko klepała seksualne dowcipy. Moja ingerencja ograniczała sie do rozmów z córka na ten temat, co jest niewłasciwego w zachowaniu tej dziewczynki itd. Fascynacja koleżanką minęła gdy tamta wywinęła córce nieprzyjemny numer. Ale to dziecko samo sie przekonało.
      • triss_merigold6 Szokujące 28.03.14, 21:27
        Szokujące. Widziałaś, że córka koleguje się z dzieckiem przejawiającym zachowania nieadekwatne do wieku i świadczące o poważnym zaniedbywaniu przez rodziców i nie potrafiłaś powiedzieć "nie zyczę sobie zapraszania tej dziewczynki do domu, nie życzę sobie żebyś tam chodziła" + wyjaśnienie z jakiego powodu.

        Gwoliś ścisłości: nie mam wpływu na skład grupy przedszkolenej czy klasy ani na to, z kim dziecko bawi się na przerwach czy w świetlicy. Natomiast mam wpływ na to kogo zaprasza do domu, do kogo chodzi i w czyim towarzystwie spędza weekend i tu jak najbardziej moderuję.
        • andaba Re: Szokujące 28.03.14, 21:39
          Gdzie wyczytałaś, że zapraszała do domu? Bo z wypowiedzi to nie wynika?
          • triss_merigold6 Re: Szokujące 28.03.14, 21:50
            Ok, pojęcie kumplowanie się rozumiem jako coś bliżej niż interakcje tylko w szkole, ale mogę się mylić.
        • zofijkamyjka Re: Szokujące 29.03.14, 09:28
          triss_merigold6 napisała:

          > Szokujące. Widziałaś, że córka koleguje się z dzieckiem przejawiającym zachowan
          > ia nieadekwatne do wieku i świadczące o poważnym zaniedbywaniu przez rodziców
          A skąd wyczytałas że była zaniedbana przez rodziców? Wiem, że chodzą z córką na terapię. Dziecko ma pewne problemy.
          Wolałam, aby moje dziecko wyniosło pewna lekcje życiową z tej znajomosci i wyniosło. Nie uważam aby wychowanie polegało na sztucznym odseparowywaniu dziecka od trudnosci życiowych. Dzieco uczy się wtedy życia i własnych ocen. Nie bedziesz cały czas z dzieckiem! Co zrobisz jak dziecko bedzie miec w klasie kolegę, który się niewłaściwie zachowuje?Możesz tylko rozmawiac i wykorzystac okazję aby dziecko samo sie czegos nauczyło. Jest wtedy szansa że dziecko znajdzie sobie właściwe towarzystwo, SAMO.
          Ingerowanie w przyjaźnie, znajomosci dziecka uważam naprawdę za ostaeczność.
          • rhodesian_ridgeback Re: Szokujące 29.03.14, 09:52
            > Wolałam, aby moje dziecko wyniosło pewna lekcje życiową z tej znajomosci i wyni
            > osło.

            Z opisanej przez ciebie sytuacji, jedyną lekcją jaką wyniołlo twoje dziecko, jest ta, że w trudnych chwilach nie może liczyć na matkę.

            Jak będzie nastolatką, i zada się ze zmenelowanym przemocowcem, to rozumiem, że nie będziesz interweniować, ale czekać, aby dostała lekcję życia w formie pobicia?
            • triss_merigold6 Re: Szokujące 29.03.14, 10:17
              Czekanie na konsekwencje może oznaczać min.
              - usunięcie dziecka ze szkoły
              - pobicie
              - uzależnienie od narkotyków
              - szpital po zażyciu dopalaczy
              - nastoletnią ciążę
              - kuratora
              i pare innych rzeczy większego kalibru niż to, że koleżanka brzydko oplotkowała i już nie chce się bawić.
              • andaba Re: Szokujące 29.03.14, 10:31
                Wszystkie w/w nieszczęścia mogą spotkać również córunię mamuni.

                Dzieci się buntują, oszukują, uciekają z domu. Nie tylko te z patologii, te z nadmiernym dozorem też.

                Poczekajcie, aż wasze córki pójdą do liceum, wtedy się dowiecie, że sztuki kompromisu musi nauczyć się nie tylko dziecko, ale i rodzic.
                Poza tym przeciętny nastolatek to jednak istota trochę bardziej rozumna niż siedmiolatka czy dziesięciolatka. I potrafi udowodnić, że czasami warto jej zaufać.
                • triss_merigold6 Re: Szokujące 29.03.14, 10:42
                  Mogą. Mogą i nikt tego nie neguje, jednak chodzi o to, żeby zminimalizować ryzyko.

                  Sama pisałaś, że wizja reakcji Twojej matki na info o tym, że włóczysz się z chłopakami czy że zaszłaś w nastoletnią ciążę, była taka, że skutecznie hamowała Cię przed całkowitą swobodą towarzyską.
                  • andaba Re: Szokujące 29.03.14, 11:03
                    Lecz jednocześnie dawała mi mnóstwo swobody, nie pilnowała wcale, nie szukała znajomych, a w wieku 15 lat wyprowadziłam się z domu i teoretycznie mogłam robić co chciałam. Ale wychowanie i więź łącząca z matką nie pozwalała mi na robienie niczego sprzecznego z jej nakazami.

                    Ja moich dzieci też nie pilnuję, jak mówią, że idą na boisko czy na stadninę z X i Y, to ufam że tak jest. Nigdy nie zrobili nic, co kazałoby mi wątpić w ich uczciwość i zdrowy rozsądek.
                    Jak sobie wyobrażasz sprawdzanie gdzie i z kim chodzi nastolatek? Zapraszasz kolegów do domu i każesz się przedstawić i dać telefony do rodziców? Najlepszy sposób, żeby narobić dziecku obciachu i spowodować, że stanie okoniem...
                • aandzia43 Re: Szokujące 29.03.14, 10:52
                  To prawda Andabo, z nastolatkami jest tak, jak piszesz - sztuka chodzenia po linie przydaje się i jednej i drugiej stronie wink W wychowaniu mniejszych zieciaków mamy za to możliwość monitorowania, dyskretnego korygowania oraz, jeśli zajdzie potrzeba, zdecydowanych ruchow. Czasem jednak i w przypadku nastolatków trzeba zareagować ostro. Ja szczęśliwie nie miałam takiej potrzeby, ale wcale mie wykluczalam, że nigdy taki moment mie nastąpi. Tak się złożyło, córce wystarczyło do przejścia przez wiek dojrzewania to, co przyniosła na.świat i to, co wyniosła z.domu, ale też poza jedną, szybko skończoną sytuacją towarzyską, nie zadawała się że środowiskami niezdrowymi nazwijmy to. Gdyby jednak się zadawała dalej i z upodobaniem, to mój spokój i nie wtrącanie się zamieniło by się w stan większel aktywności wink
                • rhodesian_ridgeback Re: Szokujące 29.03.14, 11:19
                  Mam w liceum syna, pisałam już jakich ma przyjaciół.

                  Ja wiem, że nieszczęścia mogą zdarzyć się wszystkim, i że należy dziecko tak wychować, aby samo było odporne na wpływy i potrafiło się przeciwstawić.

                  Ale:

                  Dobór odpowiednich metod powinien być adekwatny do wieku dziecka. I o ile mojemu synowi nie będę ograniczać możliwośći spotykania się z kimś, kto się słabo uczy, przeklina, jest wulgarny, pije czy pali (mam sprawdzone, że na tego typu rzeczy syn jest odporny), o tyle gdybym dowiedziała się, że wszedł z kimś w konflikt grożący mu uszczerbkiem na zdrowiu (np. pobicie), to moje działania interwencyjne byłyby natychmiastowe.

                  Dla kilkulatki (bo chyba w tym wieku jest córka zofijki) koleżanka przeklinająca, wulgarna i zafiksowana na punkcie seksu (!?) jest na tyle realnym zagrożeniem, że powinna nastąpić reakcja rodzica. Tym bardzie, że rozmowy o zachowaniu tamtej dziewczynki nie odniosły skutku, skoro musiało dojść aż do "wywinięcia numeru".

                  Kilkulatki mogą sobie ćwiczyć odpowiednie reakcje na konfliktach o pożyczenie kredek, a nie na opieraniu się wpływom zdemoralizowanych koleżanek.
                  • zofijkamyjka Re: Szokujące 29.03.14, 12:01
                    rhodesian_ridgeback napisał(a):


                    > Dla kilkulatki (bo chyba w tym wieku jest córka zofijki) koleżanka przeklinając
                    > a, wulgarna i zafiksowana na punkcie seksu (!?) jest na tyle realnym zagrożenie
                    > m, że powinna nastąpić reakcja rodzica. Tym bardzie, że rozmowy o zachowaniu ta
                    > mtej dziewczynki nie odniosły skutku, skoro musiało dojść aż do "wywinięcia num
                    > eru".

                    Córka Zofijki miała wtedy 10 lat. teraz ma 11,5 lat i nie odrzuciła tej koleżanki definitywnie, nie przyjaźni sie z nią poprostu, chociaz tamta zabiega teraz o jej względy. Córka sama doszła do tego że nie jest to towarzystwo dobre dla niej. Oczywiście przekonała sie pewnie tez sama że mama miała rację smile Dla mnie to super lekcja dla dziecka, gdybym zabroniła kontaktów obawiam sie że koleżanka byłaby tym wiekszą atrakcją.

                    > Kilkulatki mogą sobie ćwiczyć odpowiednie reakcje na konfliktach o pożyczenie k
                    > redek, a nie na opieraniu się wpływom zdemoralizowanych koleżanek.

                    No wiesz 10 latka to już może mieć wieksze problemy niż kredki, zresztą pewnie i niejedna 9 latka też. teraz dzieci szybciej dorastaja.
                    • rhodesian_ridgeback Re: Szokujące 29.03.14, 12:40
                      > No wiesz 10 latka to już może mieć wieksze problemy niż kredki, zresztą pewnie
                      > i niejedna 9 latka też. teraz dzieci szybciej dorastaja.

                      Jezeli 10-latka ma większe problemy niż kredki, a rozmowy uświadamiające nie powodują zmiany sytuacji (twoje rozmowy nic z córką nic nie dały), to tym bardziej rodzic powinien zainterweniować, a nie eksperymentować na niedojrzałej osobowości.

                      • zofijkamyjka Re: Szokujące 29.03.14, 16:21
                        rhodesian_ridgeback napisał(a):

                        > Jezeli 10-latka ma większe problemy niż kredki, a rozmowy uświadamiające nie
                        > powodują zmiany sytuacji
                        (twoje rozmowy nic z córką nic nie dały), to tym
                        > bardziej rodzic powinien zainterweniować, a nie eksperymentować na niedojrzałej
                        > osobowości.

                        Nie, rodzic powinien interweniowac w ostateczności i raczej byc przy dziecku w trudnych chwilach niż za dziecko rozwiązywać problemy.
            • aandzia43 Re: Szokujące 29.03.14, 10:35
              No właśnie, w całym tym wtrącaniu i nie wtrącaniu się jest jeszcze aspekt poczucia bezpieczeństwa dziecka i zaufania do rodziców. Bardzo delikatna sprawa i łatwo przesadzić w jedną lub w drugą stronę. Wiem dobrze, że zdecydowana acz bez histerii i zbędnych ruchów akcja przeprowadzona przez rodziców daje dziecku ulgę, pewność co do właściwego kierunku postępowania i poczucie bezpieczeństwa.
            • zofijkamyjka Re: Szokujące 29.03.14, 11:38
              rhodesian_ridgeback napisał(a):

              > Z opisanej przez ciebie sytuacji, jedyną lekcją jaką wyniołlo twoje dziecko, je
              > st ta, że w trudnych chwilach nie może liczyć na matkę.

              Zalezy jak kto rozumie wsparcie dziecka w problemach....Myslisz że jakbym jej kategorycznie zabroniła zadawac sie z lubiana koleżanka to by uznała to jako pomoc w trudnej sytuacji?

              > Jak będzie nastolatką, i zada się ze zmenelowanym przemocowcem, to rozumiem, że
              > nie będziesz interweniować, ale czekać, aby dostała lekcję życia w formie pobi
              > cia?

              Napisałam, że interwencja powinna byc w drastycznych przypadkach chociaz to jest i tak odstateczne wyjscie i wcale nie gwarantuje sukcesu! zwłaszcza że nastalatek to postac dośc zbuntowana i skomplikowana smile
              • rhodesian_ridgeback Re: Szokujące 29.03.14, 12:45
                > Zalezy jak kto rozumie wsparcie dziecka w problemach....

                Wsparcie dziecka jest wtedy, kiedy dziecko samo sobie nie poradzi. Twoje dziecko, pomimo pogadanek (skoro je wygłaszałaś, to musiałaś zdawać sobie sprawę, że coś jest nie tak, jak być powinno), nie potrafiło zerwać toksycznej znajomości, czyli sobie z sytuacją nie poradziło.
                I to jest właśnie doskonały moment na udzielenie wsparcia.
                • vre-sna Re: Szokujące 29.03.14, 15:03
                  No tak, ale pytanie na ile to sa obawy matki na wyrost. W wieku 10 lat dzieci sa infantylne i durne. I z reguły przechodzi fascynacja jakimś tam nieodpowiednim kolega, bo sam widzi, ze kolega np. jest dziwny.
                  Moja córka lat 10 trzymała się pewien czas z kolega w moim mniemaniu dziwnym. Opowiedziała o nim (nikt go w klasie nie lubi, bo...) a ona go lubiła. Uwierzcie, sama doszła do wniosku, ze jednak nie po drodze jej z nim. Bo jest dziwnie nadaktywny, bo w sumie agresywny. Ja nie ingerowalam, zadawalam tylko pytania. Ona sama dochodziła do wniosków. Z tym, ze nadal go lubi - ale nie spotyka się z nim.
                • zofijkamyjka Re: Szokujące 29.03.14, 16:25
                  rhodesian_ridgeback napisał(a):

                  > Wsparcie dziecka jest wtedy, kiedy dziecko samo sobie nie poradzi. Twoje dzieck
                  > o, pomimo pogadanek (skoro je wygłaszałaś, to musiałaś zdawać sobie sprawę, że
                  > coś jest nie tak, jak być powinno), nie potrafiło zerwać toksycznej znajomości,
                  > czyli sobie z sytuacją nie poradziło.

                  No przeciez świetnie sobie poradziło i to sama! A do toksycznosci to jeszcze było daleko smile poprostu nietrafiona fascynacja.
        • vre-sna Re: Szokujące 29.03.14, 14:47
          Triss, ale może warto zaufać dziecku. Koledzy mojego syna trzymają się z nim od dziewiątego roku życia. Dorastając poszli swoimi drogami. Jeden nic nie skończył, inny inteligentny, się szlaja i g... robi. Moje dziecko nie trzymało się z agresywnymi typami, z malo inteligentnymi owszem. smile Ale ciągnął tez z własnej woli do tych w moim odbiorze fajnych - po co wiec wówczas ingerować? Głupi nie był, a ja jako matka nie mogę wszystkiego kontrolować. To osobny byt przecież.
          • triss_merigold6 Re: Szokujące 29.03.14, 14:56
            Kontrola podstawą zaufania.
            Ufam 9-latkowi o tyle, że dotąd nie zaprzyjaźniał się z dziećmi, których bym mocno nieakceptowała ze względu na ich zachowania. Ma fajnych kolegów i koleżanki, bystre, zadbane, dopilnowane dzieci z różnymi (wspieranymi przez rodziców) zainteresowaniami. Ma kolegów i koleżanki z drużyny, z treningów, z klasy. Niemniej, moje dziecko nie włóczy się samopas po blokowisku godzinami, wiem z kim w klasie się lubi, a za kim nie przepada.
            Jeśli opowiada o czyimś zachowaniu, to jakieś zdanie wyrażam i nie ukrywam, że kolega z klasy X który bezobciachowo używa wulgaryzmów w obecności dorosłych i przejawia niezdrowo werbalizowane zainteresowanie seksem, wyrasta na małgo patola.
            • vre-sna Re: Szokujące 29.03.14, 15:21
              Ale 9 lat to jeszcze tak mały wiek, ze nic to nie znaczy z kim się syn trzyma. I pomijam jakieś hardkorowskie, patologiczne historie - dajmy temu dziwieciolatkowi żyć.
              Jako nastolatka bardzo cenilam sobie wolność. Ale brakowało mi wsparcia. Wiec staram się nie być matka olewajaca, ale poczucie wolności rozumiem. W sensie wyborów.
              Sorry, brak polskich liter, pisze na tablecie i nie umiem.
    • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 21:40
      A tam. Syn ma kolegów palących trawę i alkoholików. Oczywiście nie wszyscy są tacy znarowieni. A syn nie pali i nie pije. Nie wiem czemu jest taki akuratny, ale ja nie kwestionowałam jego wyborów, bardzo miło przyjmowałam jego kolegów i z nimi sobie gawędziłam na różne tematy. Tak, oczywiście zdarzały się wtopy w postaci syn impreza i policja, bo za głośno (raz). Oraz zmieszanie whisky z piwem i odlot (raz, o kt wiem). Ale generalnie jest grzeczniejszy ode mnie i wiem jak boli zakazywanie. Ingerowałabym gdyby młodsze dziesięcioletnie bawiło się z trzynartoletnim palącym i pijącym. W przypadku starszego nie było potrzeby. Teraz ma 20 lat.
      • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 21:49
        Mało tego, ma bardzo mądrych tych bliskich przxjaciół.
        Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, że kontroluję i wpływam. Z tym, że przyznaję, nie było powodu.
        Myślę, że geny męża są tak porządne, że nawet śrndowisko nie dało rady!
        • triss_merigold6 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 21:51
          Pisałam o kilkuletnich dzieciach, a nie 20-latkach. O dzieciach, a nie pełnoletnich ludziach, którym rodzice w kwestii towarzystwa mogą nagwizdać.
          • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 21:56
            Ale ja to piszę dlatego, że od wczesnego dziecinstwa nie ingerowałam i wyrósł na w sumie poukładanego człowieka.
            • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 22:02
              Nie mogę mówić o córce, kt ma 10 lat, bo nie widm czy moje, nazwijmy to zaniechaniem, odniesie dobry skutek na przyszłość.
              Natomiast syn może stanowić pewnego rodzaju antytezę - kumplował się z tymi, których wybrał. I obecnie jest w miarę normalny.
              • triss_merigold6 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 22:06
                A gdybyś oceniała zachowanie jakiegoś dziecka (nie jednorazowe, zaznaczam) jednoznacznie źle, to też byś nie ingerowała? Nie komentowała? Nie oceniała głośno przy synu czy córce?
                • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 22:37
                  Aż tak święta nie jestem. Syn ma do tej pory kolegf, poznał go w wieku 9 lat. Zna do tej pory, trzymał się blisko dość i w gimnazjum i część liceum. Kolega był z tych, co nie potrafią síę składnie wypowiedzieć, oblał którąś klase w podstawówce, ale był atrakcyjny bo kompa oraz gry różnorakie miał i nimi mógł sobie żyć całymi dniami. I był moment, gdy mój syn mocno się z nim zbliżył (gimnazjum).
                  • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 22:50
                    Nie wiem, nie mówiłam wprost, że kolega niewłasciwy. Z tym, że syn miał dość sporo (z czterech ?) innych naprawdę fajnych kolegów, ktńrzy równoważyli atrakcyjność gier komputerowych. A wieku ok 15 lat założył zespól muzyczny (chociaż na perkusji pogrywał już wczesniej) i to powodowało, źe nie był tak mocno zainteresowany tym kolegą.
                    Ale był moment gdy dopadło mnie zwątpienie.
                    • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 28.03.14, 23:01
                      Otóż w I klasie liceum okazało się na wywiadówce, że syna nie było przez dwa miesiące w szkole. Kuriozalne, bo powinni zawiadomić, my w pracy i całkowicie nieswiadomi. To był pierwszy semestr. Oczywiscie była rozmowa, nie zaliczysz idziesz do roboty. (był nieklasyfikowany z niektórych przedmiotów gdyż na inne chodził). Zaliczył, w efekcie zdał potem maturę na poziomie 80, 90%. Teraz jest na studiach. No nie było idealnie może, ale myślę, że wyrósł na fajnego w sumidm człowieka. Ja tam np. lubię jego poczucie humoru
                • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 09:35
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie komentowała? Nie oceniała głośno
                  > przy synu czy córce?

                  ale komentowanie to co innego jednak niz ostra ingerencja typu: nie zycze sobie abyś sie spotykał z X czy Y.
                  • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 10:00
                    No dobra, a jeśli x/y zachowuje się w sposób zdemoralizowany, to nie mam prawa powiedzieć I-klasistce: proszę się z nim/nią nie bawić - oczywiście tłumacząc i obszernie rozmawiając, dlaczego?
                    A takie rzeczy jak np. wyłudzanie pieniędzy na zakup czegoś w sklepiku, wulgaryzmy jako stały element rozmowy (bo zakładam, że dzieciak coś usłyszał i np. parę razy powtórzył to z ciekawości, ale dom go skorygował - to inna historia), komentarze o podtekście seksualnym, czy zapraszanie do domu, w którym jest nadużywanie alkoholu czy awantury rodzinne albo dzieciaki są zostawione samopas na parę godzin wizyty (nawet na 2) - w wypadku przykładowych 7- czy 8-latków uważam za nieakceptowalne.
                    • triss_merigold6 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 10:20
                      W sumie organizacja czasu pozaszkolnego też jest ingerencją w dobór towarzystwa. Jeśli syn chodzi na treningi i jest w harcerstwie, to już mocno ogranicza mu czas wolny. Jeśli w weekendy umawiamy się z innymi dziećmi (na prośbę syna) i ich rodzicami, to spędzamy czas w określonym gronie itd.
                      • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:46
                        triss_merigold6 napisała:

                        > W sumie organizacja czasu pozaszkolnego też jest ingerencją w dobór towarzystwa
                        > . Jeśli syn chodzi na treningi i jest w harcerstwie, to już mocno ogranicza mu
                        > czas wolny.

                        jesli dziecko wolałoby robic cos innego to tak jest to daleko idąca, ingerencja. Uczucia dziecka, jego upodobania powinny sie liczyć. Jesli mama zawsze wie lepiej co dziecko powinno robić, jaki sport trenować i z kim sie kumplowac to jest to toksyczna miłość. Współczuję dziecku.
                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:50
                        Czekaj, czekaj, zaraz się okaże, że zapewne mu narzucasz harcerstwo i treningi, a on by chciał poganiać samopas pod blokiem z kumplami z dzielni wink.
                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:05
                          lily-evans01 napisała:

                          > Czekaj, czekaj, zaraz się okaże, że zapewne mu narzucasz harcerstwo i treningi,
                          > a on by chciał poganiać samopas pod blokiem z kumplami z dzielni wink.

                          A mało takich co narzucają? To sa rodzice którzy zawsze lepiej wiedzą tongue_out
                          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:14
                            No wiesz, czasami coś "narzucić" trzeba - np. dziecko dużo czasu spędza na siedząco, szkoła fatalnie organizuje wf, więc potrzebne są jakieś zajęcia sportowe (do wyboru). Albo angielski jest beznadziejny w szkole, to trzeba się trochę pouczyć poza szkołą - bo inaczej masz po prostu braki, w sprawności, w nauce itp.
                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:24
                              lily-evans01 napisała:

                              > No wiesz, czasami coś "narzucić" trzeba - np. dziecko dużo czasu spędza na sied
                              > ząco, szkoła fatalnie organizuje wf, więc potrzebne są jakieś zajęcia sportowe
                              > (do wyboru).

                              Dobrze że zostawiłaś "do wyboru" wink chciaż ja z tych matek co na siłe nie ciagnęło by dzieciaka mocno opierajacego sie do sportu /czy do czegokolwiek/. Bo to gorsze może miec konsekwencje na póniejsze zycie niż mała ilośc sportu smile
                              • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:01
                                Najwidoczniej nie masz dziecka, które wzrostem wykracza od 1 roku życia poza siatkę centylową i w I klasie miało 145 cm wzrostu, a to jeszcze nie koniec - ortopeda zaleca sport, ruch, coś ogólnorozwojowego w przeciwnym wypadku będzie po prostu krzywa (a gimnastyka korekcyjna jest 100 razy bardziej nudna niż np. karate). Zresztą chodzi też o pewien przekaz, że się ruszamy, żyjemy czynnie, a nie kiśniemy nad laptopem - mnie wychowywano raczej biernie, na zasadzie siedzenia w domu na tyłku, sportów nie lubię do dziś, a w moim wieku zaczyna się to powoli mścić.
                                • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:03
                                  Aaaa, sport to też może być przecież taniec, balet, rolki, łyżwy, wcale nie oznacza biegania po boisku za piłką i ocierania potu z czoła wink - nie wierzę, że są dziewczynki, które nie chcą i nie lubią tańczyć i będą się opierać jakimkolwiek zajęciom ruchowym. A jakbym widziała, że dziecko tylko lubi zajęcia siedzące, to autentycznie zastanowiłabym się nad jego stanem zdrowia.
                                  • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:33
                                    lily-evans01 napisała:

                                    > Aaaa, sport to też może być przecież taniec, balet, rolki, łyżwy, wcale nie ozn
                                    > acza biegania po boisku za piłką i ocierania potu z czoła wink - nie wierzę, że s
                                    > ą dziewczynki, które nie chcą i nie lubią tańczyć

                                    Chyba sobie żartujesz, ja znam - moja córka nie lubi tańca, jej najbliższe koleżanki tez nie. Ale ogólnie lubi się ruszać i ma swoja ukochana dyscypline sportu, w której osiaga wyniki. Ale ja mowię o ciaganiu dziecka do sportu czy do innej formy spędzania czasu na siłę.
                                • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:28
                                  lily-evans01 napisała:

                                  > Najwidoczniej nie masz dziecka, które wzrostem wykracza od 1 roku życia poza si
                                  > atkę centylową i w I klasie miało 145 cm wzrostu, a to jeszcze nie koniec - ort
                                  > opeda zaleca sport, ruch, coś ogólnorozwojowego w przeciwnym wypadku będzie po
                                  > prostu krzywa (a gimnastyka korekcyjna jest 100 razy bardziej nudna niż np. kar
                                  > ate). Zresztą chodzi też o pewien przekaz, że się ruszamy, żyjemy czynnie, a ni
                                  > e kiśniemy nad laptopem.

                                  Przekaz jak najbardziej, narzucanie przy oporze dziecka - NIE! to droga do znienawidzenia sportu.
                                  • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 18:23
                                    Zofijka, każde zdrowe dziecko lubi się ruszać w ten czy inny sposób i zawsze sobie wybierze jakieś zajęcie ruchowe, bo po prostu nie usiedzi na tyłku cały dzień.
                                    A jak nie lubi, to po pierwsze bym się zastanowiła nad stanem zdrowia, a nie nad mityczną "niechęcią" do sportu czy ruchu. Mnie np. zwiększony ruch męczył, z wfu byłam ostatnią łamagą - po latach okazało się, że mam wadę serca, gdybym nie zemdlała na szkolnej wycieczce, to może i nie wiedziałabym tego do dziś. A co się nałykałam upokorzeń przez ten wf, to brrr.
                      • andaba Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:52
                        triss_merigold6 napisała:

                        > W sumie organizacja czasu pozaszkolnego też jest ingerencją w dobór towarzystwa


                        Tak, i dlatego uważam, że dziecko powinno chodzić wyłącznie na takie zajęcia, na jakie ma ochotę. No chyba że chce na pińcet, to wtedy trzeba nieco pohamować zapędy.

                        Może wyjątkiem są korepetycje, jak dziecko ma poważne problemy z nauką. Poważne problemy to nie czwóra z chemii, chyba że wybiera się na medycynę, lepsza ocena jest potrzebna jak powietrze i dziecko o korepetycje prosi.
                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:41
                      Komentarzy seksulanych to sie dziecko i tak nasłucha prędzej czy później i wulgaryzmów....tyle że nic Ci nie powtórzy znając mozliwosc reakcji z Twojej strony.
                      • aandzia43 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:54
                        Zdecydowanie.lepiej, jak to nastąpi później. Udowodnione. Wszelki patologie w otoczeniu mniej szkodzą, jeśli zetknięcie się z nimi następuje, gdy mózg i osobowość dziecka są już jako tako ukształtowane.
                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:09
                          aandzia43 napisała:

                          > Zdecydowanie.lepiej, jak to nastąpi później. Udowodnione. Wszelki patologie w o
                          > toczeniu mniej szkodzą, jeśli zetknięcie się z nimi następuje, gdy mózg i osobo
                          > wość dziecka są już jako tako ukształtowane.

                          Zdecydowanie lepiej jak nie nastąpi w ogóle Tyle że nie wszystko jestesmy w stanie przewidzieć, chociaz niektórzy naiwnie tak myślą.
                          • aandzia43 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 14:18
                            Gdyby babcia wąsy miała.to by dziadkiem była itd. Nie wywijaj konwersacyjnych hołubców, tylko przyjmij do wiadomości, że już dawno temu mądrym ludziom nauki i praktyki wyszło czarno na białym: wczesne zetknięcie się z patologiami przy braku wsparcia że strony autorytetu (np. rodzica) jest bardziej niszczące i wykrzywiajace dla młodej formującej się osobowosci niż zetknięcie w wieku późniejszym. A zetknięcie następuje zawsze.
                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:00
                              aandzia43 napisała:

                              > Gdyby babcia wąsy miała.to by dziadkiem była itd. Nie wywijaj konwersacyjnych h
                              > ołubców, tylko przyjmij do wiadomości, że już dawno temu mądrym ludziom nauki i
                              > praktyki wyszło czarno na białym: wczesne zetknięcie się z patologiami przy br
                              > aku wsparcia że strony autorytetu (np. rodzica) j

                              Nie opowiadaj truizmów, z którymi każdy sie zgodzi tongue_out

                              > A zetknięcie następuje zawsze.

                              A to akurat bzdura
                          • triss_merigold6 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 14:51
                            Ale dlaczego uparcie kopiesz się z koniem? Kontakt z wulgaryzmami, seksualizacją języka i zachowań, nadmierną agresją, inicjacja alkoholowa etc. nastąpi, ale lepiej, żeby nastąpił później.
                            • andaba Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 15:26
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Ale dlaczego uparcie kopiesz się z koniem? Kontakt z wulgaryzmami, seksualizacj
                              > ą języka i zachowań, nadmierną agresją, inicjacja alkoholowa etc. nastąpi, ale
                              > lepiej, żeby nastąpił później.

                              Czemu ma nastąpić?

                              Jak ktoś unika, to nie spotka.
                              Słowo daję, że w życiu nikt mi alkoholu ani papierosów nie proponował.

                              • aandzia43 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:45
                                Ale chyba znałaś osobiście, miałaś w klasie, wśród sąsiadów czy dalszych znajomych dzieciaki nazwijmy to: z lekka zdemoralizowane? Chyba nie.spedzilas całego dzieciństwa i młodości w klasztornej szkole z internatem? Więc kontakt miałaś. Wystarczyłoby, żeby proporcje dzieci w klasie czy w.kółku zainteresowań zmieniły się, żeby zachwiana została delikatna, a wychodzaca n plus dla "grzecznych" dzieci równowaga środowiskowa, a bardzo prawdopodobne, że spotykalabyś się często z nieprzyzwoitymi propozycjami wink
                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:07
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Ale dlaczego uparcie kopiesz się z koniem? Kontakt z wulgaryzmami, seksualizacj
                              > ą języka i zachowań, nadmierną agresją, inicjacja alkoholowa etc. nastąpi, ale
                              > lepiej, żeby nastąpił później.

                              A czy ja gdziekolwiek pisałam, że lepiej jak nastąpi wcześnie? ...Ja pisze tylko, że MOŻE nastąpic to wcześniej, dziecka przeciez nie prowadzasz nie wiadomo do kiedy za raczkę. Jest samo w szkole, w świetlicy, spotyka sie z dziećmi na podwórku lub w innych miejscach.
                      • rhodesian_ridgeback Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:54
                        Moje dzieci są starsze od twojej córki i jak na razie moje metody nie spowodowały wzajemnego spadku zaufania oraz problemów z komunikacją. Wręcz przeciwnie raczej.
                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:11
                          rhodesian_ridgeback napisał(a):

                          > Moje dzieci są starsze od twojej córki i jak na razie moje metody nie spowodowa
                          > ły wzajemnego spadku zaufania oraz problemów z komunikacją. Wręcz przeciwnie ra
                          > czej.

                          Może wszystko przed Tobą.... Wiem że wiele dzieci cenzuruje rodzicom swoje opowieści, szczególnie takim rodzicom skłonnym do ostrych reakcji.
                          • rhodesian_ridgeback Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:05
                            > Może wszystko przed Tobą....

                            Jesteś wróżką, czy światowej sławy ekspertem w dziedzinie psychologii dziecięcej?


                            Wiem że wiele dzieci cenzuruje rodzicom swoje opow
                            > ieści, szczególnie takim rodzicom skłonnym do ostrych reakcji.

                            Moje metody wychowawcze to nie ostre reakcje, ale odpowiedzialność za młodego człowieka, i dawkowanie mu wrażeń dostosowanych do wieku i dojrzałości w postaci wypośrodkowania pomiędzy totalnym luzem, a chowaniem pod kloszem.

                            Bardzo mnie interesuje skąd wiesz, jakie dzieci, co i komu cenzurują? Może podasz źródła tych rewelacji.

                            Myślisz, że skoro przez 17 lat miałam bardzo ciepłe, bliskie i pełne wzajemnego zaufania kontakty z synem, to on nagle zacznie być milcząco-tajemniczy, bo jakaś zofijka tak sobie ubzdurała?
                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:40
                              rhodesian_ridgeback napisał(a):

                              > Bardzo mnie interesuje skąd wiesz, jakie dzieci, co i komu cenzurują? Może poda
                              > sz źródła tych rewelacji.

                              Z rozmów z rodzicami koleżanek córki.

                              > Myślisz, że skoro przez 17 lat miałam bardzo ciepłe, bliskie i pełne wzajemnego
                              > zaufania kontakty z synem, to on nagle zacznie być milcząco-tajemniczy, bo jak
                              > aś zofijka tak sobie ubzdurała?

                              Nie koniecznie milcząco - tajemniczy. Lecisz stereotypami. Może byc wesołych rozgadanym chłopakiem, który mówi dozującej wrażenia matce połowę albo i ćwierć, żeby nie truła pogadanek albo co gorsza nie podjeła ostrych interwencji tongue_out
                              • rhodesian_ridgeback Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 18:01
                                > Z rozmów z rodzicami koleżanek córki.

                                Ulala. Autorytety, aż mi w pięty poszłosuspicious
                                A na jak dużej grupie statystycznej robili badania?

                                > Może byc wesołych ro
                                > zgadanym chłopakiem, który mówi dozującej wrażenia matce połowę albo i ćwierć,
                                > żeby nie truła pogadanek albo co gorsza nie podjeła ostrych interwencji tongue_out

                                Moze być, a nie jest. I co zdziwiona?

                                Teraz czekam na twoją odpowiedz, że się mylę i on na pewno mnie okłamuje. Oraz pije, ćpa, nie chodzi do szkoły i uprawia kompulsywnie homoseks, a ja jako zaślepiona matka tego nie wiemtongue_out
                                Bo jak wszyscy wiemy zofija z internetu nie dość, że ma konszachty z domorosłymi podblokowymi socjologami w postaci rodziców koleżanek córki, to zna wszystkie nastolatki świata osobiście, a zwłaszcza dzieci ematek.

                                Jednym słowem w d.. byłas, g... widziałaśsuspicious

                                • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 19:09
                                  rhodesian_ridgeback napisał(a):

                                  > Ulala. Autorytety, aż mi w pięty poszłosuspicious
                                  > A na jak dużej grupie statystycznej robili badania?

                                  No sorry ale Ty tez autorytet mierny.

                                  > Moze być, a nie jest. I co zdziwiona?

                                  A co możesz innego napisać? Zdziwiona nie jestem.

                                  > Jednym słowem w d.. byłas, g... widziałaśsuspicious

                                  nie wzniecaj sie tak smile i nie odbieraj tak osobiscie każdego mojego słowa.
                                  • rhodesian_ridgeback Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 21:06
                                    > No sorry ale Ty tez autorytet mierny

                                    Do bycia autorytetem dla ciebie nie aspiruję, jesteś totalnie zabetonowana na argumentybig_grin

                                    > A co możesz innego napisać?

                                    Mogę napisać jeszcze to: oby twoja córka wyrosła na tak rozsądnego człowieka jakim jest mój syn. Niestety twoje "wychowywanie" może to bardzo utrudnićtongue_out

                                    > nie wzniecaj sie tak smile

                                    Ja się nie wzniecam, ja jestem rozbawiona twoimi kategorycznymi sądami, na tematy, w których nie masz najmniejszego doświadczenia.

                                    >i nie odbieraj tak osobiscie każdego mojego słowa.

                                    Ależ nie odbieram osobiście, po prostu jestem uczulona na chwalenie się głupotą i nieodpowiedzialnością. Oraz na wróżki, którą być musisz, skoro wiesz lepiej niż ja, co dzieje się w moim domu suspicious
                                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 11:09
                                      rhodesian_ridgeback napisał(a):

                                      > Do bycia autorytetem dla ciebie nie aspiruję, jesteś totalnie zabetonowana na a
                                      > rgumentybig_grin

                                      A jednak próbujesz do końca. Nie wysilaj się już tak smile

                                      > Mogę napisać jeszcze to: oby twoja córka wyrosła na tak rozsądnego człowieka ja
                                      > kim jest mój syn. Każda mamusia ma klapki na oczach.
                                      >
                                      > nie wzniecaj sie tak smile
                                      >
                                      > Ja się nie wzniecam, ja jestem rozbawiona twoimi kategorycznymi sądami, na tema
                                      > ty, w których nie masz najmniejszego doświadczenia.

                                      A cóż Ty wiesz o mnie i o moim doswiadczeniu dziecko?

                                      > Ależ nie odbieram osobiście, po prostu jestem uczulona

                                      > To zażyj coś na alergię tongue_out
                                      • rhodesian_ridgeback Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:09
                                        > Każda mamusia ma klapki na oczach.

                                        Znowu takie kategoryczne stwierdzenia - KAŻDA.
                                        I znowu poproszę o źródło, tylko tym razem poważne. Wikipedia i osiedlowe "specjalistki" to nie jest źródło.


                                        > A cóż Ty wiesz o mnie i o moim doswiadczeniu dziecko?

                                        Tyle wiem o tobie, ile ty o moim synu.
                                        Następnym razem, kiedy będziesz wróżyć o czyimś życiu, to nie zadawaj takich pytań, bo obalają całą urojoną teorię twojej wszechwiedzy.

                                        Opowiedz o swoich doświadczeniach w byciu matką 17latka. Skoro udzielasz mi tak światłych pouczeń, na pewno wypróbowałaś je wcześnie w praktyce.

                                        Zwracanie się do mnie per "dziecko" znacząco obniża twoją i tak niewielką wiarygodność, ale jeżeli ma ci to pomóc w obniżeniu ciśnienia, to proszę bardzo, mnie to rybkabig_grin

                                        > To zażyj coś na alergię tongue_out

                                        Zażyłam, moje objawy minęły.
                                        Niestety na twoją niefrasobliwość wychowawczą lekarstwa nie masuspicious





                                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:57
                                          rhodesian_ridgeback napisał(a):


                                          > I znowu poproszę o źródło, tylko tym razem poważne. Wikipedia i osiedlowe "spec
                                          > jalistki" to nie jest źródło.

                                          Nie bądx śmieszna, podaj źródła swych "mądrosci"

                                          > Tyle wiem o tobie, ile ty o moim synu.

                                          Kobieto, wyluzuj mnie Twój syn szczerze mówic wisi i powiewa.

                                          > Opowiedz o swoich doświadczeniach w byciu matką 17latka. Skoro udzielasz
                                          > mi tak światłych pouczeń, na pewno wypróbowałaś je wcześnie w praktyce.

                                          A Ty wielue tych siedemnastolatków nawychowywałaś bo ja z racji zawodu miałam kontakt ze sporą liczbą i to dosc trudnych przypadków?

                                          > Zwracanie się do mnie per "dziecko" znacząco obniża twoją i tak niewielką wiary
                                          > godność, ale jeżeli ma ci to pomóc w obniżeniu ciśnienia, to proszę bardzo, mni
                                          > e to rybkabig_grin

                                          Rybula, napij się melisy smile

                                          > Niestety na twoją niefrasobliwość wychowawczą lekarstwa nie masuspicious

                                          To po kiego sie do mnie doczepiłaś? Nie czytaj...psychofanka?
                                          • rhodesian_ridgeback Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:44
                                            > Nie bądx śmieszna, podaj źródła swych "mądrosci"

                                            Nie wykręcaj się. Skoro używasz kategorycznych twierdzeń, typu "każda", "zawsze" i "na pewno" to podaj z jakich badań wynikają takie wnioski.

                                            Lub się po prostu przyznaj, że palnęłaś głupstwotongue_out


                                            > Kobieto, wyluzuj mnie Twój syn szczerze mówic wisi i powiewa.

                                            Jak na wiszenie i powiewanie wykazujesz zadziwiającą aktywność w zakresie przewidywania jego reakcji.

                                            > A Ty wielue tych siedemnastolatków nawychowywałaś bo ja z racji zawodu miałam k
                                            > ontakt ze sporą liczbą i to dosc trudnych przypadków?

                                            Pytanie było o doświadczenia w roli matki. Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy rolą rodziców, a zadaniami profesjonalistów, tym gorzej dla ciebie.

                                            > Rybula, napij się melisy smile

                                            Nie muszę, twoje "argumenty" działają na mnie rozweselająco, a to lepsze niż meliskabig_grin

                                            > To po kiego sie do mnie doczepiłaś? Nie czytaj...psychofanka?

                                            Piszesz na forum publicznym, nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stroniesuspicious

                                            Literki ci się coraz bardziej mylą, pewnie z nerwów. Może meliski? big_grin

                                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 17:44
                                              rhodesian_ridgeback napisał(a):

                                              > Nie wykręcaj się. Skoro używasz kategorycznych twierdzeń, typu "każda", "zawsz
                                              > e" i "na pewno" to podaj z jakich badań wynikają takie wnioski.

                                              Rybcia, z żadnych badań. To forum dyskusyjne, tu się przedstawia swoje zdanie a nie dowodu naukowe smile

                                              > Jak na wiszenie i powiewanie wykazujesz zadziwiającą aktywność w zakresie przew
                                              > idywania jego reakcji.

                                              Rybcia, nie znam Twego nadzwyczajnego synusia, może nawet go nie masz. Tak czy siak wisi mi to. Odnosze się do przedstawionych słów i tez a nie do konkretnych osób.

                                              > Pytanie było o doświadczenia w roli matki. Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy
                                              > rolą rodziców, a zadaniami profesjonalistów, tym gorzej dla ciebie.

                                              Ogromne masz Rybka doswiadczenie z tym swoim jednym syniem. Daj spokój, co Ty możesz wiedziec o problemach z nastolatkami?

                                              > Piszesz na forum publicznym, nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stroniesuspicious

                                              No nie wiem, psychole sa wszędzie sad
                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:58
                        Owszem, PÓŹNIEJ. I to "później" jest kluczowe w wielu sytuacjach.
                        Jak byłam blisko końca podstawówki i koledzy przynieśli do klasy tatusiowego "świerszczyka" i się zarykiwali z nagich babek, to po lekcjach biologii połączonych z wychowaniem do życia w rodzinie w klasie IV i chyba V nawet mnie te widoki nie zszokowały i po prostu patrzyłam na gamoni z politowaniem. Natomiast, jakby mi ktoś podetkał pod nos tego typu obrazki w klasie I-II i jeszcze dosadnie i baaardzo szczegółowo uświadomił mnie co do wszystkich etapów stosunku seksualnego, to chyba bym zwróciła.
                        W dzisiejszych czasach z kolei myślę, że dziecko 7-letnie, które tak szczegółowo fascynuje się seksem, chyba musi być po prostu w jakiś sposób molestowane.
                        PS. I super, że z drugiego końca Polski wiesz telepatycznie, w jaki sposób rozmawiam z córką i jakie są moje reakcje na to czy tamto.
                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:18
                          lily-evans01 napisała:

                          > Owszem, PÓŹNIEJ. I to "później" jest kluczowe w wielu sytuacjach.

                          Ale zastanów sie jaki masz wpływ na to kiedy? Czwarta klasa juz ok? czy nie?

                          > PS. I super, że z drugiego końca Polski wiesz telepatycznie, w jaki sposób rozm
                          > awiam z córką i jakie są moje reakcje na to czy tamto.

                          Ale to nie było osobiscie do Ciebie, raczej pewne uogólnienie: Ci rodzice którzy dość ostro reaguja na to co usłysza od dziecka będa słyszeć coraz mniej. To pewne!
                          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:11
                            Ale ja nie reaguję ostro. Tłumaczę, rozmawiam, czasami nawiązuję do czegoś , co córka czytała albo oglądała. Pytam, jak się czuje z czyimś zachowaniem. Bo przecież na bozię, to nie mojej córki wina, że ma w szkole koleżankę, która potrafi użyć słowa "chu*" - i nie jej wina, że to usłyszała. Ale mój komentarz na temat I-klasistki używającej takich słów usłyszała, i owszem - dlaczego mam udawać, że jest ok, skoro to mi się nie podoba. (Komentarz nie oznaczał, że wrzeszczałam i pomstowałam, wyjaśniłam po prostu, że tak nacechowanych słów używa patologia, a nie normalne 7-letnie dziewczynki).
                            Co do seksualnych podtekstów i kawałów, u młodej dziewczynki takie zachowanie w ogóle nie wydaje mi się normą - bo z kolei np. 13-, 14-letni chłopcy są napędzani makabrycznie testosteronem, nic więc dziwnego, że rechoczą na widok gołego zadka (co nie znaczy, że mając syna bym tego nie korygowała - może nie tyle zainteresowanie anatomią, co sprośne komentarze raczej wink ). Ale takich kolesiów mając w klasie po prostu traktowałam ich z daleka, z lekkim obrzydzeniem, nie przyjaźniłam się z nimi, unikałam ich, co chyba też było normalne.
                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:48
                              lily-evans01 napisała:

                              > Ale ja nie reaguję ostro. Tłumaczę, rozmawiam, czasami nawiązuję do czegoś , co
                              > córka czytała albo oglądała. Pytam, jak się czuje z czyimś zachowaniem. Bo prz
                              > ecież na bozię, to nie mojej córki wina, że ma w szkole koleżankę, która potraf
                              > i użyć słowa "chu*" - i nie jej wina, że to usłyszała.

                              No ale tu chyba dyskusja sie tyczy właśnie ostrych reakcji typu: nie wolno Ci się kolegowac z wulgarnym kolegą! Co do rozmów z dzieckiem jestem jak najbardziej za.
                              > Co do seksualnych podtekstów i kawałów, u młodej dziewczynki takie zachowanie w
                              > ogóle nie wydaje mi się normą - bo z kolei np. 13-, 14-letni chłopcy są napędz
                              > ani makabrycznie testosteronem, nic więc dziwnego, że rechoczą na widok gołego
                              > zadka (co nie znaczy, że mając syna bym tego nie korygowała - może nie tyle zai
                              > nteresowanie anatomią, co sprośne komentarze raczej wink ).
                              Zmartwie Cię- duzo młodsi chłopcy sypia takimi sprosnymi tekstami lub dowcipami, że mnie starej babie czasem głupio jak mi córka opowiada A dziewczyny nie są lepsze. Nie mówie że wszycy sie seksem fascynują ale dzieci poprsotu wcześniej teraz o tym słyszą! u córki w klasie IV gdzieś tak sie zaczęło.
                              • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:26
                                No to najwidoczniej to też zależy od środowiska tongue_out.
                                • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:34
                                  lily-evans01 napisała:

                                  > No to najwidoczniej to też zależy od środowiska tongue_out.

                                  Ze niby jest specyficzne środowisko sprośno-seksualne? Poprostu w szkole spotykają sie rózne dzieci a teraz dostep do tematyki seksualnej jest praktycznie nieograniczony.
                                  • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:40
                                    No właśnie to pojęcie RÓŻNE dzieci tu jest kluczowe tongue_out.
                                    I wydaje mi się, że w rodzinie normalnie funkcjonującej i dbającej o dzieci ten dostęp do treści erotycznych jednak jest zerowy dla dzieci w tym wieku - bo np. dziecko korzysta z internetu pod nadzorem, masz blokady treści dla dorosłych, a na wierzchu nie walają się gazetki tylko dla dorosłych.
                                    • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:50
                                      A co do wizyt w innych domach i korzystania z komputera - to też nie wyobrażam sobie, że dziecko z podstawówki odwiedza ludzi, których np. ja na oczy nie widziałam, nie znam ich i nie mam do nich kontaktu. A naprawdę często gęsto wystarczy parę rozmów, żeby sobie opinię nt. danej rodziny wyrobić - jeśli np. jest dziewczynka mająca na własność w pokoju telewizor i tablet, i korzystająca z tego nieumiarkowanie, bo matka zajmuje się młodszym dzieckiem, to na pewno moja córka jej odwiedzać nie będzie (btw, to właśnie ta znająca odpowiednie słownictwo).
                                      • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 19:02
                                        lily-evans01 napisała:

                                        > A co do wizyt w innych domach i korzystania z komputera - to też nie wyobrażam
                                        > sobie, że dziecko z podstawówki odwiedza ludzi, których np. ja na oczy nie widz
                                        > iałam, nie znam ich i nie mam do nich kontaktu. A naprawdę często gęsto wystarc
                                        > zy parę rozmów, żeby sobie opinię nt. danej rodziny wyrobić .

                                        Poważnie tak wypytujesz nowo poznanego rodzica co ma i gdzie w mieszkaniu? A jak dziecko chce odwiedzic koleżankę po szkole to robisz wnikliwy wywiad? tongue_out
                                        • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 19:37
                                          Akurat dziewczynka wszem i wobec chwaliła się takim sprzętem na własny użytek.
                                          Jej mama potwierdziła to na spotkaniu w szerszym gronie, kiedy była mowa o nadmiernym używaniu komputera przez niektóre dzieci - ja jej o nic nie wypytywałam, sama się użalała, że inaczej nie miałaby czasu i nie poradziłaby sobie z dwójką dzieci.
                                          I nie wyobrażam sobie, żeby 7-latka poszła do domu do ludzi, których absolutnie nie znam i słowa z nimi nie zamieniłam.
                                          • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 10:42
                                            lily-evans01 napisała:

                                            > I nie wyobrażam sobie, żeby 7-latka poszła do domu do ludzi, których absolutnie
                                            > nie znam i słowa z nimi nie zamieniłam.

                                            Zamienic słowo a wypytac o szczegóły zycia rodzinnego to różnica. Szczerze mówiąc nawet rodziców, których dobrze znam nie inwigiluję i nie orientuje się jaki tryb zycia prowadzą i co maja w pokojach smile
                                            • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:52
                                              Może Cię ani ziębi, ani grzeje, czy np. dziecko nie trafi do koleżanki w sam środek alkoholowej/rozwodowej awantury. Mnie raczej tak.
                                              • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:14
                                                lily-evans01 napisała:

                                                > Może Cię ani ziębi, ani grzeje, czy np. dziecko nie trafi do koleżanki w sam śr
                                                > odek alkoholowej/rozwodowej awantury. Mnie raczej tak.

                                                ja wole żeby wiedziało, że jak nie daj Boże trafi to ma poprostu wyjść. Ty naiwnie myslisz że jak zamienisz słowo z mamuśką i ona Ci cudów naopowiada o swoim życiu to napewno jest to prawda? Ciekawe że w tak zwanych "dobrych domach" dzieja się czasem takie rzeczy że potem ludziska ze zdumienia nie moga wyjśc.
                                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 18:58
                                      lily-evans01 napisała:

                                      > I wydaje mi się, że w rodzinie normalnie funkcjonującej i dbającej o dzieci ten
                                      > dostęp do treści erotycznych jednak jest zerowy dla dzieci w tym wieku - bo np
                                      > . dziecko korzysta z internetu pod nadzorem, masz blokady treści dla dorosłych,
                                      > a na wierzchu nie walają się gazetki tylko dla dorosłych.

                                      Teraz to dzieci nosza internet przy tyłkach w telefonie smile
                                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 19:41
                                        A muszą?
                                        Skoro korzystają z niego w niewłaściwy sposób i oglądają pornografię?
                                        To już rodzice ściągają sobie na głowę problem na własne życzenie.
                                        Nie przesadzajmy, mam znajomych rodziców w starszych klasach, rozmawiamy o tym i owym i naprawdę nie jest tak, że większość dzieci od IV kl. w górę ma własne smartfony czy tablety. A jest to raczej niebiedne środowisko.
                                        Komórka - ok. Ale czy naprawdę 10-latka musi mieć swój internet w telefonie? I natrafić nawet przypadkowo na coś, co absolutnie nie jest dla niej przeznaczone?
                                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 10:55
                                          lily-evans01 napisała:

                                          > A muszą?
                                          > Skoro korzystają z niego w niewłaściwy sposób i oglądają pornografię?
                                          > To już rodzice ściągają sobie na głowę problem na własne życzenie.

                                          Tu nie chodzi o ocene rodziców tylko kwestię, że TY nie jestes w stanie zapanowac nad kazdym dzieckiem, z którym koleguje sie dziecko, co nosi w kieszeni

                                          > Nie przesadzajmy, mam znajomych rodziców w starszych klasach, rozmawiamy o tym
                                          > i owym i naprawdę nie jest tak, że większość dzieci od IV kl. w górę ma własne
                                          > smartfony czy tablety. A jest to raczej niebiedne środowisko.

                                          To ciekawe, bo w szkole córki nie ma dziecka, które nie miałoby smartfona. Nie jest to jakas wyjatkowa szkoła, zwykła rejonówka a szkoła z tej okazji wprowadza zakaz uzywania telefonów na terenie szkoły. Jest to plaga, dzieci na przerwach siedza i gapią sie w telefony.
                                          > Komórka - ok. Ale czy naprawdę 10-latka musi mieć swój internet w telefonie? I
                                          > natrafić nawet przypadkowo na coś, co absolutnie nie jest dla niej przeznaczone
                                          nie musi, ale czesto ma i już. Nie żebym to pochwalała ale nie zapanuje nad wszystkimi dziecmi i ich rodzicami smile
                                          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:56
                                            U nas też jest zakaz, a w związku z tym nikt się nie bawi na przerwach telefonami - dyżurujący nauczyciel konfiskuje telefon do końca dnia. Jeden dłuższy korytarz, 160 uczniów, cokolwiek kto zmaluje, widać w mgnieniu oka i m.in. dlatego też wybrałam tego typu szkołę.
                                            I nie ma plagi grania na telefonach, czy co tam, na przerwach mamy otwartą salę gimnastyczną z różnym sprzętem i ścianką wspinaczkową, teraz są też dyżury na dworze, pełno dzieciaków gra w piłkę, reszta na placach zabaw wink.

                                            A oczywiście, że nie wpłynę na inne dzieci, ja jednak małolacie swobodnego dostępu do internetu nie dam, po to, żeby przypadkiem nie trafiła na rzeczy obrzydliwe lub drastyczne. I rozmawiamy też dużo o bezpiecznym korzystaniu z internetu, mam nadzieję, że z tego coś w głowie zostanie.
                                  • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 09:20
                                    oj lily-idealna i naiwna wink
                                    • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 09:37
                                      Kotuniu, w klasie poza jedną dziewczynką, zresztą niespecjalnie sobie radzącą w szkole, nie mamy w ogóle dzieci z własnym sprzętem elektronicznym, a większość ma bardzo limitowane korzystanie z komputera. Akurat takie mamy dzieciaki, które dużo rzeczy dodatkowo robią poza szkołą, taki styl życia, miejmy nadzieję, że tak im pozostanie dalej, no w sumie pozytywnie na siebie wpływają. Ale i większość rodziców faktycznie dba o nie, w tym dobrym sensie - poza tą mamuśką, która odsyła córę do jej pokoju, do własnego telewizora, bo się nie wyrabia z dwójką (jak inni się wyrabiają, oto wielka tajemnica wink).

                                      A wykupienie dostępu do internetu w telefonie u 10-latki uważam nadal za strzał we własną stopę - bo wtedy nie masz pojęcia, na jakie treści się natknie, nawet zupełnie przypadkowo. Jak dla mnie, bardzo duże ryzyko.
                                      • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 10:05
                                        Do mnie Kotuniu ? wink Fajnie smile
                                        Pogadamy za 10 lat smile

                                        A wykupienie dostępu do internetu w telefonie u 10-latki uważam nadal za strzał
                                        > we własną stopę - bo wtedy nie masz pojęcia, na jakie treści się natknie, nawe
                                        > t zupełnie przypadkowo

                                        Też tak uważam. Trzeba minimalizować ryzyko a nie na nie narażac
                                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 11:25
                                          guderianka napisała:

                                          > Też tak uważam. Trzeba minimalizować ryzyko a nie na nie narażac

                                          Ja tez tak uważam i co z tego jak dzieciaki maja w telefonach w-f.
                                          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:59
                                            Hm, ja nie mam telefonu z wf i na pewno nie wydam ze 2 tysiące, żeby małolacie zafundować Sony XPerię czy co tam, będzie musiała zadowolić się bardziej tradycyjnym i tańszym sprzętem, jak przyjdzie na to czas wink.
                                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:24
                                              lily-evans01 napisała:

                                              > Hm, ja nie mam telefonu z wf i na pewno nie wydam ze 2 tysiące, żeby małolacie
                                              > zafundować Sony XPerię czy co tam, będzie musiała zadowolić się bardziej tradyc
                                              > yjnym i tańszym sprzętem, jak przyjdzie na to czas wink.

                                              Jestes pewna że nie masz? .... weź przestan teraz takie cudeńka pare groszy kosztują, sa rozmaite promocje. To nie jest towar finansowo niedostepny dla przecietnego rodzica.
                                          • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:08
                                            Nie każdy telefon ma tę opcję
                                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:26
                                              guderianka napisała:

                                              > Nie każdy telefon ma tę opcję

                                              teraz to niewiele nie ma.
                                        • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:58
                                          Ten Kotunio to tak z czystej sympatii big_grin big_grin big_grin.
                                          (cmok!)
                                          • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:09
                                            wiem smile
    • vocativa Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 10:24
      Nie tyle lęk, co niechęć do etykietowania innych dzieci, jak również postrzeganie w innych dzieciach czegoś więcej niż środka do celu (odpowiednie towarzystwo dla mojego dziecka), ale widzenie w nich po prostu innych ludzi.
      • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 11:48
        vocativa napisała:

        > ale widzenie w nich po prostu innych ludzi.

        Dobrze powiedziane smile
      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:08
        Wiesz, ludzie bywają różni, czy mali, czy starzy.
        Jako dorosła potrafię stwierdzić, że dana znajomość przyniesie mi więcej szkody niż pożytku i np. ucinać znajomości z kimś, kto wiecznie chce pożyczać kasę albo ma wieczne problemy i przelewa je na cały świat wink.
        Małe dziecko niekoniecznie ma tę wiedzę, że nie wszystko musi akceptować - czasem warto mu podpowiedzieć.
        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 12:20
          lily-evans01 napisała:

          > Małe dziecko niekoniecznie ma tę wiedzę, że nie wszystko musi akceptować - czas
          > em warto mu podpowiedzieć.

          trzeba podpowiadac ale niekoniecznie ostro ingerować. Taki niuas który ma znaczenie.
          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:17
            Tzn. ja mam wrażenie, że ta dyskusja poszła trochę nie w tę stronę, co trzeba.
            Triss pisała o spotkaniach na gruncie pozaszkolnym, o zapraszaniu się do domu - wiadomo, że kontaktów dzieci na gruncie szkolnym nie unikniesz. I trudno truć "nie wolno ci z nią/nim rozmawiać". Ale już jak powiesz, dziecko, Marysia/Asia używa brzydkich słów, wiecznie od ciebie pożycza pieniądze na słodycze, przeszkadza ci gadaniem na lekcjach, jest niegrzeczna i agresywna, więc może lepiej poszukaj sobie mniej kłopotliwej koleżanki - to myślę, że pomagasz dziecku uświadomić sobie pewne rzeczy. I to trzeba robić zawsze.
            I tak samo mam prawo nie zapraszać do siebie niefajnego dziecka, i nie życzyć sobie, żeby moje chodziło do domu, który jest nie za bardzo ok.
            A my mamy w tej chwili inną perspektywę, dziecko w IV klasie ma zupełnie inną optykę niż to z I czy nawet II.
            • vocativa Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:35
              Ja myślę, ze można dziecku uświadamiać,że pewne zachowania są niefajne, np. widzę, że koleżanka Asia przeklina i tłumaczyć dziecku, że przeklinanie nie jest pożądanym zachowaniem. I jak Asia przyjdzie do naszego dziecka i przeklina to można nawet powiedzieć " wiesz Asiu w naszym domu mamy taką zasadę, że nie przeklinamy". Ja bym szła bardziej w tym kierunku, niż "nie zapraszaj Asi".
              • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:48
                Ale dlaczego mam czuć się przymuszona, w wolnym czasie domowym zajmować się wychowaniem od podstaw cudzego dziecka i męczyć się we własnym domu, cały czas nadzorując czyjeś niewłaściwe zachowania?
                Ja też nie zapraszam do domu osób, których zachowanie wprawiałoby mnie czy moją rodzinę w dyskomfort.
                • triss_merigold6 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 14:59
                  Dokładnie. Są zachowania, które toleruję słabo i które IMO świadczą o zaburzeniach u danego dziecka albo o demoralizacji. 9-latek, który ma problemy z dystansem wobec obcych dorosłych i nie kryje się z chamskimi, często wulgarnymi odzywkami, zapraszany nie będzie (i nie jest, bo syn za nim nie przepada).
                • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:56
                  lily-evans01 napisała:

                  > Ale dlaczego mam czuć się przymuszona, w wolnym czasie domowym zajmować się wyc
                  > howaniem od podstaw cudzego dziecka i męczyć się we własnym domu, cały czas nad
                  > zorując czyjeś niewłaściwe zachowania?
                  Może dlatego, że nie mieszkasz tam sama?...
                  • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 17:32
                    Nie przesadzajmy, moje dziecko jest owszem moim współmieszkańcem - ale nie jest tak, że może ustalać w domu tylko swoje prawa, nie licząc się z odczuciami i chęciami innych mieszkańców. Bo ja tego nie robię, np. nie spraszam ludzi na głośne imprezy, bo nie mam do tego warunków i wiem, że nie dam się wyspać własnemu dziecku i sąsiadom. Ani nie prowadzę bujnego życia osobistego, mieszając w głowie córce na siłę znajomością z kolejnym "wujkiem" - jak robią to czasami inne same mamy. Powiem więcej, mam w rodzinie osoby dość niechętne mojemu dziecku - bo są niechętne jej ojcu i to przerzucają na nią - i ja się z tymi osobami nie widuję, a nawet życzenia świąteczne, jak muszę, to składam smsem.
                    Na dzieci rozwydrzone, klnące, nie umiejące zachować granic w stosunku do dorosłych, bezczelne i buszujące w moich szafach zgody nie ma w moim domu i już. A sądzę, że jako dorosła mam nieco więcej rozsądku niż 7-latka, dla której głównie będzie się liczyła zabawa z koleżanką.
                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 18:55
                      o ja odwrotnie, potrafię znieśc osobe przez siebie nielubiana w moim domu, jesli lubi ja moja córka czy mój mąż
                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 19:32
                        Ale tu nie chodzi o bezpodstawne nielubienie... O ile zawodowo trzeba czasem współistnieć z ludźmi, którym masz coś do zarzucenia, o tyle na gruncie prywatnym nie widzę powodu, żeby tolerować dziecko zachowujące się przykładowo tak, jak opisywałam i po prostu źle wychowane. Tak jak i ja nie spraszam, dajmy na to, okolicznych pijaczków.
                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 10:38
                          lily-evans01 napisała:

                          > Tak jak i ja nie spraszam, dajmy na to, o
                          > kolicznych pijaczków.
                          Pijaczków nie, ale np. starego przyjaciela męża ze studiów, którego nie znosisz a Twój mąz ma sentyment, ciocię Kazię, która jest wści...ka ale to chrzestna męża.....no i pyskatą koleżanke córki, której nie cierpisz, a którą lubi Twoje dziecko. To sa oczywiscie przykłady, kiedy nie ważne jest co lub kogo TY lubisz....
                          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:30
                            Wścibskiej ciotki na pewno nie zaproszę, żeby mi tyłek obrabiała wink.
                            A co do dziecka - podkreślam, jeśli mam coś konkretnego do zarzucenia jego zachowaniu - zapraszać go nie będę. Chodzi mi o kwestie innego kalibru niż to, że np. Zosia jest zanadto wygadana albo z kolei marudna i mnie denerwuje, natomiast moje dziecko może przepadać za marudą akurat wink.
                            • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:59
                              lily-evans01 napisała:

                              > Wścibskiej ciotki na pewno nie zaproszę, żeby mi tyłek obrabiała wink.

                              Nawet jak mąż nalega?
                              > A co do dziecka - podkreślam, jeśli mam coś konkretnego do zarzucenia je
                              > go zachowaniu - zapraszać go nie będę. Chodzi mi o kwestie innego kalibru niż t
                              > o, że np. Zosia jest zanadto wygadana albo z kolei marudna i mnie denerwuje, na
                              > tomiast moje dziecko może przepadać za marudą akurat wink.

                              To Twoja sprawa oczywiscie ale to dośc egoistyczne podejcie, czy z Twoimi uczuciami tez tak nikt sie w domu nie liczy?
                    • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 20:37
                      Mam wrażenie, że żyję w jakimś matriksie. Nie spotkałam na swej drodze nigdy buszujących po szafach małoletnich, przeklinających i zmanierowanych. Szczerze mówiąc nie wiew co powiedzieć.
                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 09:06
                        vresna, na miłość bozi, mówię teoretycznie - o tym, jakie cechy są dla mnie nie do zaakceptowania. Dziewczynkę klnącą, czy też raczej powtarzającą wulgarne słówka niestety znam. Znam też taką, która przekręca nazwiska w kierunku wulgaryzmów, i to nawet nazwiska nauczycieli (a dzieciątko niby ę, ą, ze szkoły muzycznejwink ). A co do reszty... O naruszaniu granic nawet wobec dorosłych niejeden raz nawet tu na forum jakaś mamcia się wypowiada i użala - typu: dziecko sąsiadki nas nachodzi o 8 rano w sobotę, włazi do wszystkich pomieszczeń, samo bierze coś z lodówki itp. Akurat ja miałam za czasów podstawówki taką buszującą koleżankę, ze 2 razy ją zaprosiłam, narobiła mi bałaganu w pokoju, więcej nie przyszła - no, ale wtedy już miałam z 11 lat i byłam w stanie świadomie zwerbalizować, dlaczego nie chcę się z nią widywać poza szkołą.
                        Zofijka wciąga mnie w dyskusję, więc po prostu wymieniam, jakie cechy gościa są dla mnie NIEPOŻĄDANE, nawet chociażby moje dziecko go uwielbiało. Nie jestem od wychowywania czyichś dzieci.
                        Btw, na szczęście zdecydowana większość dzieci z kręgów znajomości mojej córki jest zupełnie inna.
                      • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 11:02
                        vre-sna napisała:

                        > Nie spotkałam na swej drodze nigdy bu
                        > szujących po szafach małoletnich, przeklinających i zmanierowanych.

                        Ja szczerze mówiac tez nie, każdy nawet najbardziej rozwydrzony dzieciak zachowuje jednak jakies pozory u rodziców kolegi.
                        • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:50
                          Poczytaj na forum o dzieciach, które: wydzwaniają domofonem od świtu w weekend, chcą przesiadywać w cudzym domu cały dzień, łażą samopas do lodówki i po innych pomieszczeniach itd albo przyjdą i chcą bite parę godzin spędzać na gierkach komputerowych (no chyba, że to jakieś przejaskrawione sytuacje - ale ja np. autentycznie miałam taką upiorną, wścibską koleżankę, była u mnie dwa razy i nigdy więcej).
                          A mamuśki żalą się, że cudzy dzieciak dezorganizuje im weekend swoim zachowaniem i nie umieją pozbyć się upierdliwego 7-latka, nie goszcząc go po prostu po raz enty.
              • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 16:53
                vocativa napisała:

                > Ja bym szła bardziej w tym kierunku, niż "nie zapraszaj Asi".

                O to to! O to mi też chodzi.
              • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 09:11
                I jak Asia przyjdzie do naszego dziecka i przeklina to mo
                > żna nawet powiedzieć " wiesz Asiu w naszym domu mamy taką zasadę, że nie przekl
                > inamy". Ja bym szła bardziej w tym kierunku, niż "nie zapraszaj Asi".

                Dla mnie to czysta relatywizacja.
                Dajemy Asi przekaz: w naszym domu nie przeklinamy, a jaka jesteś Asiu, gdzie indziej, to nas nie obchodzi.
                A otóż mnie na przykład obchodzi - jacy są znajomi mojego dziecka na codzień, a nie tylko w moim domu, na pokaz. Bo Asia przestanie kląć na godzinę, żeby np. pobawić się z moim dzieckiem, a jak zniknę z jej pola widzenia, to znowu zacznie tak się zachowywać. To ja wolę wprost doradzić dziecku, żeby się nie zadawało z dziećmi, które klną, bo naprawdę szkoda czasu i życia na takie bezwartościowe znajomości...
                • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 09:14
                  to znowu zaczni
                  > e tak się zachowywać. To ja wolę wprost doradzić dziecku, żeby się nie zadawało
                  > z dziećmi, które klną, bo naprawdę szkoda czasu i życia na takie bezwartościow
                  > e znajomości...

                  Serio ? wink
                  Ja zaczęłam klnąć w II klasie podstawówki żeby sobie zarobić trochę grzechów przed I spowiedzią. I tak mi zostało. Czuję się w obowiązku uprzedzić-nim zorganizujemy na Zakątku kolejne spotkanie wink
                  p.s. dzieci przeklinają i nie zawsze świadczy to o degrengoladzie-to zbyt uproszczone podejście
                  • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 09:29
                    Wiesz, moje dziecko nawet tych grubszych, zwłaszcza odwołujących się do sfery hmm genitalnej, słówek nie zna...
                    Ja nie mówię o słowach typu "dupa" czy "cholera", które nieodmiennie cieszą dzieci w wieku wczesnoszkolnym wink. Ale jakby jakaś panna przyszła do nas i powiedziała mojej I-klasistce "ty ku..." albo "piz..." - to by wyleciała z mojego domu zaraz potem.
                    A co do komunii, ta pierwsza spowiedź to jakiś żenujący absurd u tak małych dzieciakówwink. Pamiętam, jak z trudem zbierałam grzechy, typu nie sprzątnęłam na czas pokoju, a mama prosiła wink. Chore, chore, zaczynam żałować, że dziecko chodzi na tę nieszczęsną religię - z własnej komunii pamiętam strój, obiad, jakąś miłą atmosferę, ale o tej durnowatej spowiedzi zapomniałam.
                    • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 10:02
                      Wiesz, moje dziecko nawet tych grubszych, zwłaszcza odwołujących się do sfery h
                      > mm genitalnej, słówek nie zna...

                      No to Twoje, dzieciaki są różne. Moja Młodsza też nie zna -w tym sensie że ch.. określa część ciała, Starsza w jej wieku wiedziała doskonale,,
                      Ale jakby jakaś panna przyszła do nas i powiedz
                      > iała mojej I-klasistce "ty ku..." albo "piz..." - to by wyleciała z mojego domu
                      > zaraz potem.

                      No cóż-a ja bym zwróciła jej uwagę na to, ze w naszym domu dzieci tak nie mówią, nie wyrzucałabym żadnego gościa. A gdyby gość powtarzał dupa i dupa -to byś nie reagowała wcale ? (nota bene moja Młodsza nawet tych nie używa ale ona jest naprawdę wyjątkowa)
                      Chore, chore, zaczynam żałować, że dziecko chodzi
                      > na tę nieszczęsną religię - z własnej komunii pamiętam strój, obiad, jakąś mił
                      > ą atmosferę, ale o tej durnowatej spowiedzi zapomniałam.
                      >
                      '
                      ja tego problemu na szczęście nie mam wink
                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:35
                        Nie, za "dupę" bym nie wyrzucała z domu (choć moja też nie używa takich słówek) - ale uwagę bym zwróciła, i to dość stanowczo.
                        I jeszcze raz powtórzę, to nie o to chodzi, że W NASZYM DOMU dzieci nie mówią ku... czy ch... - po prostu dziecko z podstawówki wyrażające się w ten sposób jest jak dla mnie poniżej wszelkiego poziomu, i nie mam obowiązku go gościć. To nie jest tak, że ktoś może mieć jedne (żadne) normy dla siebie, a inne na pokaz, bo tak naprawdę, realnie, to on właśnie nie ma żadnych, tylko się dostosowuje do sytuacji.
                        • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:10
                          To n
                          > ie jest tak, że ktoś może mieć jedne (żadne) normy dla siebie, a inne na pokaz,
                          > bo tak naprawdę, realnie, to on właśnie nie ma żadnych, tylko się dostosowuje
                          > do sytuacji.

                          Nie zgadzam się
                          Miałam-mam -i będę miała normy według których zachowuje się tak a nie inaczej w rożnych sytuacjach (zwłaszcza że niestety lubię bluzgać )
                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 11:21
                      lily-evans01 napisała:

                      > Wiesz, moje dziecko nawet tych grubszych, zwłaszcza odwołujących się do sfery h
                      > mm genitalnej, słówek nie zna...

                      To pozna, masz jak w banku.

                      > Ja nie mówię o słowach typu "dupa" czy "cholera", które nieodmiennie cieszą dzi
                      > eci w wieku wczesnoszkolnym wink. Ale jakby jakaś panna przyszła do nas i powiedz
                      > iała mojej I-klasistce "ty ku..." albo "piz..." - to by wyleciała z mojego domu
                      > zaraz potem.

                      Ale ona nie powie tego w Twoim domu!
                      • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:38
                        Akurat córka jest w takim wieku, że mi powtarza, co kto mówi, jak się zachowuje itd. I mniej więcej wiem, czego się spodziewać po danym dziecku - a raczej zapowiada się, że w tym samym kręgu rówieśniczym zostanie na następne parę lat. I nie powiesz mi, że normalnie wychowywane i zadbane dziecko z np. IV, V klasy ma wewnętrzną potrzebę rzucać obscenicznymi wyzwiskami. Ja nie rzucałam, uważałam to za coś poniżej mojego poziomu jako dziewczyny, dobrej uczennicy itd. itp.
                        • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:13
                          Lily- moja Młodsza jest patologicznie szczera i uczciwa. I wiem, że będzie taka nadal-z żelaznymi zasadami. Wychowana w tym samym domu, z tymi samymi zasadami i normami Starsza jest absolutnie inna. I kilka razy zdarzyło się jej przeklnąć tak że ja słyszałam i wiem, że poza moimi uszami też przeklina, wśród rówieśników. Jest bardzo zadbanym i dobrze wychowanym dzieckiem (opinia sąsiadów, nauczycieli, lekarzy i moja )
                        • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:05
                          lily-evans01 napisała:

                          > Akurat córka jest w takim wieku, że mi powtarza, co kto mówi, jak się zachowuje
                          > itd.
                          No i oby tak dalej, jak bedziesz reagowac zbyt gwałtownie i np. zabraniać kolegowania to przestanie Ci mówić i tyle.
                          Moja mi klepie dużo, niejednokrotnie wiem duzo wiecej niz inni rodzice.
                • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 11:17
                  lily-evans01 napisała:

                  > A otóż mnie na przykład obchodzi - jacy są znajomi mojego dziecka na codzień, a
                  > nie tylko w moim domu, na pokaz. Bo Asia przestanie kląć na godzinę, żeby np.
                  > pobawić się z moim dzieckiem, a jak zniknę z jej pola widzenia, to znowu zaczni
                  > e tak się zachowywać.

                  Sorki ale naiwna jesteś. Twoje dziecko jeśli jeszcze nie to napewno spotka nie raz jak nie Asie to Ole klnacą i wulgaryzujacą. A pewnie i dorosłą osobę. Nie jestes w stanie pilnowac swego dorastajacego dziecka w każdej chwili i nadzorowac jej kontakty z innymi ludźmi. A dzieci w obcych domach raczej nie klną nawet te źle wychowane. Tak że słodka koleżanka po wyjsciu z domu Twojej córki moze przestac byc taka słodka i grzeczna.
                  • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:41
                    Ale to będzie za jakiś czas, jak sama zauważyłaś - i sądzę, że do tego czasu córka też będzie już wiedziała, z kim warto się zadawać, a z kim nie. Mnie np. nie imponowały absolutnie dzieciaki bluzgające i rozrabiające, kiedy byłam w późniejszych klasach, bo w domu się tak nie robiło i miałam od małego przekaz, że to ani ładne, ani kulturalne. Naprawdę uważasz, że nie mamy żadnego wpływu na formowanie się opinii i przekonań u 6- czy 7-latków? Jeśli te przekonania są sensowne i podparte konkretem, rozmową, tłumaczeniem, wyciąganiem wniosków, to zostaną do dorosłości. A jeżeli jest to tylko gadanie dla samego gadania... no to wiadomo, co dalej wink.
                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:07
                      lily-evans01 napisała:

                      > Ale to będzie za jakiś czas, jak sama zauważyłaś - i sądzę, że do tego czasu có
                      > rka też będzie już wiedziała, z kim warto się zadawać, a z kim nie. Mnie np. ni
                      > e imponowały absolutnie dzieciaki bluzgające i rozrabiające, kiedy byłam w późn
                      > iejszych klasach, bo w domu się tak nie robiło i miałam od małego przekaz, że t
                      > o ani ładne, ani kulturalne.

                      Ale dziecko bluzgajace może imponowac z zupełnie innego powodu, np. jest smiałe, wygadane, ma szalone pomysły.
              • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:36
                Skąd ta wiedza, że mały Jas przeklina, a Marysia gada o seksie? 9,10,11 lat to okres, w którym dziecko owszem, opowie, ale już nie jest tak hm naiwne jak siedmiolatek, żeby o wszystkim mowic.
                Jak dziecko będzie chciało się z kims kumplowac to nic nie powie o durnych zachowaniach kolegi. Chyba że obecnie sposobem na pozbycie się kumumpla jest naskarżenie na niego swoim rodzicom.
                • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:45
                  No widzisz, a ja w wieku tych 10 lat byłam już na tyle rozsądnie ukształtowana, że nie pasowała mi ani klnąca Marysia, ani nakręcony seksualnie Jasio. Miałam spokojne koleżanki, normalne i raczej nikt by im nic nie zarzucił.
                  Tak, jak tutaj już napisano wcześniej - do nieciekawego towarzystwa ciągną w późniejszym okresie te dzieci, które sobie tym jakieś swoje braki kompensują.
                  • vre-sna Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 12:58
                    Ale cały czas o tym mowię. Zaufajmy dziecku. Mam takie wrażenie, że dziś matki chcą wszystko kontrolowac. A mnie cieszy, że moja dziesięciolatka biega po podwórku z dzieciakami. Jakoś dla mnie to ważne, żeby ona na tym podwórku była beze mnie i z kolezankami, które sobie sama wybrała. I dla mnie nie jest to synonimem szlajania się - tylko elementem dorastania i odpępniania się od rodziców.
                    • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:05
                      Wiesz, może nie kontrolować, ale dyskretnie czuwać wink. I dać sensowne podstawy, ale sensowne też w sensie ludzi, z jakimi na codzień kontaktuje się dziecko, które wchodzi w te pierwsze szkolne relacje.
                      Ja np. zmieniłam córce szkołę, w której środowisko wychowawcze było niefajne (choć zupełnie z innych względów niż podawane tu przykłady wink) - teraz mamy i w podstawówce, i w SM dzieci normalne, zadbane, gdzie są tylko pojedyncze wyskoki (ale to wynika z dość dziwnych rodziców akurat), no i w szkole w wielu sytuacjach jest bardzo szybka interwencja wychowawcza. W poprzedniej szkole nauczycielka bała się ustawić dzieci do pionu, tutaj jest to traktowane poważnie.
                    • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:21
                      vre-sna napisała:

                      >A mnie cieszy, że moja dziesięciolatka biega po podw
                      > órku z dzieciakami. Jakoś dla mnie to ważne, żeby ona na tym podwórku była beze
                      > mnie i z kolezankami, które sobie sama wybrała. I dla mnie nie jest to synonim
                      > em szlajania się - tylko elementem dorastania i odpępniania się od rodziców.
                      mam podobne zdanie w tej kwestii. Moja córka jak była młodsza czasem całe dnie latała po dworze z całymi grupami dzieci w róznym wieku. Teraz troche mniej czasu bo nauka. Mieszkamy na specyficznym, sporym osiedlu, wokół łaki i lasy, sporo miejsca do tzw. latania jeżdzęnia na rowerach...uważam że to akurat kwintesencja dzieciństwa, poszalec bez ciągłej kontroli rodzica nad głową!
                      Córka mi duzo opowiada, wiem co sie dzieje.
                  • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:14
                    Lily-nie powinnaś porównywać swojego dziecka do siebie. Inne czasy , inni ludzie, inny człowiek. Ona nie jest Tobą.
                    • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 13:50
                      Eee, wiesz co, ja nie lubię takiego tłumaczenia, że teraz są inne czasy, więc dzieci np. bez opamiętania i w sposób nie nadzorowany korzystają z internetu, nadmiernie interesują się seksem albo nie chcą się uczyć, czy co tam jeszcze wink. Już nawet starożytni Egipcjanie żalili się hieroglifami, że młodzież jest rozwydrzona i nie słucha starszych wink.
                      Zawsze są jakieś pokusy, zawsze są jakieś zmiany cywilizacyjne - a dziwnym trafem człowiek zaniżający własne standardy życia, rozwoju zawodowego, wychowania własnych dzieci itp. zazwyczaj niespecjalnie dobrze na tym wychodzi.
                      Jakbym nie widziała, jak rodzice zmarnowali córkę, puszczając ją całkowicie na żywioł i akceptując jej wszystkie znajomości - bo nastolatka powinna już mieć rozum - to może i bym była za no control, no rules. Ale przykro mi patrzeć na młodą kobietę, teoretycznie w pełni sił i potencjału zawodowego/intelektualnego, która żyje jak wykluczona społecznie. Bo czasami nadmierna możliwość wyboru szkodzi tak samo, jak jego brak.
                      • zofijkamyjka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 30.03.14, 14:32
                        lily-evans01 napisała:

                        > Jakbym nie widziała, jak rodzice zmarnowali córkę, puszczając ją całkowicie na
                        > żywioł i akceptując jej wszystkie znajomości

                        A wiesz jakie straszne konsekwencje na całe późniejsze życie może miec toksyczna nadmierna kontrola dziecka, ustawianie mu zycia, dobieranie znajomych i ciagły brak zaufania?
                        • guderianka Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 31.03.14, 11:22
                          Lily- przyjrzyj się swoim relacjom ze swoją mamą , potem zastanów się nad tym co napisała zofiamyjka. Czasy są inne- i tego nie da się zmienić. Egipcjanie nie mają nic do tego-że jest większa dostępność do wszystkieg, i trudniej dobrze wychować dziecko. Dobrze-czyli metodą złotego środka, bez przeginania w żadną stronę
                          • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 01.04.14, 12:11
                            Nie wydaje mi się, żebym przeginała.
                            Ale nie chciałabym na przykład, żeby moja córka chodziła do domu do dziecka z patologii, głównie ze względu na BEZPIECZEŃSTWO, a nie wiesz, jaki kto jest i co się u niego dzieje, zanim z nim chociażby nie porozmawiasz...
                            Zanim usłyszę, że nie jestem wróżką i że niewiele wywnioskuję z pobieżnego kontaktu z kimś - mam na to pewien patent: najpierw my zapraszamy dziecko, potem przychodzi mama, jest okazja, żeby parę słów zamienić, widzę, jak się zachowuje dziecko i jak rodzic.
                        • lily-evans01 Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 01.04.14, 12:17
                          Osoba, o której piszę, miała rozwijającą się chorobę psychiczną - nie leczoną, nie konsultowaną z żadnym lekarzem, bo rodzice jej nienormatywne zachowania i łamanie wszelkich reguł społecznych uważali za młodzieńcze wybryki i przymykali na to oko. Szkoda kobiety, bo ani do studiowania się nie nadaje, ani do stałej pracy, ma za sobą pobyt w psychiatryku. A ta choroba akurat dobrze poddaje się farmakologii i prawidłowo prowadzona nie oznacza wykluczenia z normalnego życia, byle w porę.
                          Nigdzie nie napisałam nic o nadmiernej kontroli czy dobieraniu znajomych na siłę, bardzo proszę, nie sprowadzaj normalnej troski rodzica dbającego o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka do jakiejś formy totalitarnej opresji. Którą dla mnie jest zupełnie coś innego, np. narzucanie wierzeń religijnych, określonego stroju, wyboru konkretnego profilu kształcenia, który młodej osobie nie podchodzi, rozliczanie z wolnego czasu itp. Jest oczywiste, że wraz z wiekiem dziecka ma ono coraz więcej swobody, ale lepiej, żeby młodsze dziecko dostało wskazówkę czy ostrzeżenie od rodzica, zanim się przekona, co to jest przyjaźń ze złodziejką albo np. córką pijaków.
          • vocativa Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 29.03.14, 13:31
            Myślę dokładnie tak samo smile
    • echtom Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 31.03.14, 10:01
      Przekonanie, że dziecko z "dobrego domu", nie będzie lgnąć do "patologii". Tzn. może się zainteresować na zasadzie egzotyki, ale nie przejmie wzorców, bo to nie jego świat. Sama miałam w szkole koleżanki z takich środowisk, jako 19-latka nawet chodziłam przez rok z dość podejrzanym typem z półświatka i w najmniejszym stopniu mnie to nie zdemoralizowało.
    • attiya Re: Skąd macie to dziwne podejście do kolegów dzi 01.04.14, 10:21
      nie widzę powodu aby wtrącić się w znajomości dziecka, szczególnie niepełnoletniego
Inne wątki na temat:
Pełna wersja