Dodaj do ulubionych

Ludzie "dysfunkcyjni"?

29.03.14, 16:09
Kobieta ładna, mądra i....wycofana.
Co myślicie o takich ludziach. Lubicie czy unikacie?
Wracając do tematu- życzliwość i pozytywne nadstawienie do świata sprawia,że zjednuje sobie przyjaciół. Jednocześnie na wyjazdach zawodowych swoją obecność ogranicza do części merytorycznej, na spotkaniach towarzyskich się nie pojawia. Widać, że wśród ludzi się dusi.
Na zakładowej wigilii swoją aktywność przy stole ogranicza do uśmiechów i potakiwania, po czym jako pierwsza się żegna. Nie można liczyć na to,że zagai, albo chociaż podtrzyma rozmowę z szefem. Mimo tego,że ma wyrażny potencjał intelektualny i organizacyjny nigdy nie zajmie stanowiska kierowniczego, bo nikt jej go nie powierzy. Widać,że lubi działać w samotności, nie przejawia zdolności przywódczych (boi się ludzi? nie wierzy w siebie?)
Co myślicie o takich ludziach, zwłaszcza jeśli pozostajecie w relacjach zawodowych?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:13
      Lubię, bo mi nie zawracają d..y.
    • cherry.coke Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:13
      Widocznie nie realizuje sie towarzysko w pracy i tyle. Albo jest introwertyczka. Znam duzo takich osob i w niczym mi to nie przeszkadza, jest to klasyczny charakter do bycia specjalista.
      • lafiorkkkaaa przeciez to typowy zespol aspergera-kobieca wersja 29.03.14, 16:18
        sama sie tak zachowuje...............
        tylko, ze maskuje go intelignecja.Zalzoe sie, ze tak obieta bardzo che, ale nie moze..... zespol lubi depresję. Gdyby nie inteligencja i umiejetnosci pewnie dostalabym rentę... za niedolnośc....
        • 3eneduerabe Re: przeciez to typowy zespol aspergera-kobieca w 29.03.14, 18:13
          Niekoniecznie zespol aspargera bez przesady, dlaczego ludzie na wszystko znajduja choroby. Moze miec taka osobowosc. Woli trzymac dystans w pracy, ma swoje zaufane grono znajomych. Zaraz posypia sie rady zeby wybrala sie do psychiatry...
    • peggy_su Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:22
      Jeśli wykonuje swoje zawodowe obowiązki to co za problem? Zdolności przywódcze to mus? Chyba nie.
      Sama napisałaś że "życzliwość i pozytywne nadstawienie do świata sprawia,że zj
      > ednuje sobie przyjaciół".
      Czyli nie jest gburem który ma ludzi w nosie. Po prostu nie ma potrzeby udzielać się towarzysko w pracy.
      Zresztą wielu ludzi nie znosi tych firmowych wyjazdów, wigilii itd. ale chodzi, uśmiecha się, rozmawia bo uważa że trzeba. Jak widać nie trzeba smile

      Poczytaj sobie wczorajszy wątek o introwertykach. Niektórzy po prostu tak mają i już.
    • dantonka Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:26
      Zakładowa wigilia - brzmi fatalnie. Ja w ogóle nie znajduję przyjemności w pojawianiu się na tego typu spędach.
      Trudno, żeby wszyscy mieli stanowiska kierownicze - mimo że jest ich sporo (w końcu rodziny polityków też muszą pracować), jednakże nie wystarczy ich dla wszystkich. W czym problem, jeżeli wyżej opisana nie ma ochoty na takie stanowisko?
      Generalnie bardziej dysfunkcyjna wydaje mi się autorka wątku.
      • cherry.coke Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:36
        Tru. W sumie takie podejscie (serdecznosc dla przyjaciol, na korposztukach niezbedne minimum) wydaje sie bardzo zdrowe. Nie kazdy jest karierowiczem brylujacym wsrod menedzerki.
      • amsterdama Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 17:20
        Ja jestem absolutną fanką soby, o której piszę. Natomiast widzę,że ogół odbiera ją jako osobę dysfunkcyjną, która "nie umie się znaleźć".
        • cherry.coke Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 17:23
          A tam ogol. Z takimi osobami sie super pracuje, nie sa wscibskie ani falszywe i nie podkladaja swin.
          • amsterdama Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 17:26
            Potwierdzam.
        • dantonka Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 11:58
          Jednak to Ty dopasowałaś termin "dysfunkcyjna".
      • mallard Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:10
        dantonka napisała:

        > Generalnie bardziej dysfunkcyjna wydaje mi się autorka wątku.

        Bo?
    • anorektycznazdzira Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:27
      > Co myślicie
      Myślimy, że każdy ma prawo do takiego sposobu bycia, tylu kontaktów towarzyskich i wchodzenia w role, na jakie ma ochotę, a bycie na stanowisku kierowniczym nie jest ogólnie obowiązującym szczytem marzeń.
    • krejzimama Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 16:34
      Myślę, że dysfunkcyjni są głośni, krzykliwi, peplający głupoty ekstrawertycy, pieprzone usze towarzystwa.
      Zazwyczaj z takim sposobem bycia wiążę się pustka we łbie.
      Dużo gadają tylko żadnej w tym treści
      • pochodnia_nerona Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 18:38
        Oooo, taaaaak. Gwiazdy towarzystwa, wodzireje, tryskający dowcipami 100 na minutę. No wszyscy MUSZĄ ich lubić i śmiać się z ich żartów. To wolę "dysfunkcyjnych" wink Oni sa przynajmniej intrygujący.
    • malwa51 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 17:26
      Szczerze? - nie zauwazam ludzi z ktorymi "pozostaje w relacjach zawodowych". Nie wiem jakie maja cechy i myla mi sie ich imiona. Chociaz z przyjemnoscia slucham opowiesci o zyciu w innych krajach, pracuje w towarzystwie multikulti, gdzie na papierosku czesto wspomina sie kraj rodzinny. I zdarza sie,z e zadaje nawet pytania, ale nie prywatne tongue_out
      Bo jestem wycofana i najmilej spedzam czas w samotnosci. A gdybym byla z wierzacej rodziny pewnie wybralabym zakon zamkniety. Tak czuje sie najlepiej, ludzie mnie mecza. I wszystko jedno, zyczliwi czy nie. Pogadac to moge przez maila, nawet czatow nie lubie.

      Totez na pytanie autorki odpowiem - nic nie mysle. Nie interesuja mnie. Chyba ze doszlyby mnie sluchy, ze wspolpracownik siedzial za morderstwa tongue_out wtedy bym miala na niego oko.
      Nie trzeba "bac sie ludzi" czy tam "nie wierzyc w siebie". Mozna kontaktow towarzyskich czy "dowodzenia"nie lubic. Ja nie znosze mowic komus, co ma robic. Nienawidzilam byc nauczycielka, z calego serca, wiec calkiem zmienilam branze i ludzi widuje jedynie "na papierosku".
      Rozmawiac czy integrowac sie jakos inaczej w trakcie obecnej pracy nie mozna zupelnie, fizycznie sie nie da big_grin chyba ze przez walkie talkie tongue_out I bardzo mi to odpowiada.

      Czemu tak w ogole tak cie ta pani zajmuje, autorko? Chcialabys sie z nia umowic czy widzialabys ja na wyzszym stanowisku, tylko niesmialosc nie pasuje? wink
      • amsterdama Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 08:46
        Czemu mnie zajmuje? Zastanawiam się, czy można jakoś pomóc? Wydaje mi się,że nieśmiałość jest stresująca i utrudnia życie. Stawiam na nieśmiałość, nie introwertyzm.
        • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 10:41
          A skąd przekonanie, że jest nieśmiała? Może jako grupa jest dla niej mało atrakcyjni, ale bywa, bo wypada? Więc zaciska zęby, ładnie się uśmiecha i odpowiada jak musi...

          Ja też nie lubię gadać z ludźmi. Mam iść na terapię, czy poprosić na forum o pomoc, bo tobie się wydaje, że to dysfunkcja i coś co unieszczęśliwia?
        • black_halo Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 11:13
          amsterdama napisała:

          > Czemu mnie zajmuje? Zastanawiam się, czy można jakoś pomóc? Wydaje mi się,że ni
          > eśmiałość jest stresująca i utrudnia życie. Stawiam na nieśmiałość, nie introwe
          > rtyzm.

          Tez tak mam i nie wynika to z niesmialosci tylko z tego, ze spora czesc ludzi w pracy uwazam za debili. Ot i tyle. Przezornie malo sie udzielam bo jak znow bede musiala prowadzic kretysnkie rozmowy o pogodzie to chyba komus zrobie krzywde. A tak chodze, usmiecham sie, potakuje i w sumie mysle, ze mnie lubia i po prostu uwazaja za wyjatkowo niesmiala osobe. Zycie towarzyskie mam poza praca.
        • sumire Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 11:49
          nie bardzo rozumiem, po co pomagać - czy ta pani sprawia wrażenie nieszczęśliwej, udręczonej, zestresowanej?
          nie każdy musi chcieć być duszą towarzystwa, przejawiać zdolności przywódcze (zwłaszcza że zarządzanie ludźmi to orka na ugorze), uprawiać ploteczki i błyszczeć na imprezach firmowych. można mieć fascynujące życie poza pracą, a w pracy, oh well, pracować po prostu.

          w sumie ja też pasuję do opisu takiego 'wycofania' - ale ono spowodowane jest głównie tym, że nie przepadam za ludźmi w ogólności i wolę zachowywać dystans.
        • cherry.coke Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 01:02
          Ale pomagac w czym konkretnie? Wydaje sie, ze w rzeczach istotnych pani radzi sobie bardzo dobrze. Za to ty grzeszysz wscibstwem. Moze ona powinna ci pomoc?
    • ida771 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 17:56
      dobrze myślę o sobie.
      nie lubię imprez bo
      -nie piję alkoholu, nie żre czipsów
      -kiedy siedze na krześle to mnie kręgosłup boli.
      -chodze spać z kurami.
      -na wyjazdach zawodowych nie mozna byc soba bo trzeba uwazac co sie mowi do kogo a meczace to jest.

      Kierownikiem byłabym dobrym ale nie będę. Nie umiem się sprzedać, do tyłków nie wchodze.
      Jest to dysfunkcja bo mojej rodzinie będzie się żyło biedniej.
    • antyideal Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 18:05
      amsterdama napisała:
      Co myślicie o takich ludziach, zwłaszcza jeśli pozostajecie w relacjach zawodow
      > ych?

      Dobrze mysle, bo lubie ludzi podobnych do siebie heh.
      Nie widze tu dysfunkcji, introwertyzm najwyzej i to rozsadny, bo sama
      piszesz, ze umie zjednywac sobie ludzi - gdy chce. Ot, utrzymuje kontrolowany dystans.
    • 3eneduerabe Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 18:09
      Ja np lubie byc sama dla siebie szefem i mam wlasnie taki zawod. Nie znosze sie podporzadkowywac ale nigdy nie dominuje w grupie. Po prostu lubie byc niezalezna, jak kot chodzic wlasnymi drogami ale mam chyba slaby charakter bo jednak w grupie ludzie probuja wejsc mi na glowe, a wtedy zazwyczaj rozluzniam kontakty. I co? i nic...taka jestem. Nie przeszkodzilo mi to w znalezieniu fantastycznego meza, posiadaniu dziecka, podjeciu satysfakcjonujacej pracy. Mam grono przyjaciol ale dusza towarzystwa i przywodca nigdy nie bylam ale to nie jest jakas wada. I bez cech przywodczych mozna sobie w zyciu tak poustawiac zeby byc szczesliwym. Moj maz w towarzystwie zawsze bylszczal i blyszczy to on zabawia towarzystwo, to go ludzie sluchaja, nie przejmuje sie opinia innych, jest smialy, przywodczy. Od zawsze szefem, dzialaczem kol naukowych, roznych przedsiewziec. I uduislby sie z druga taką samą osobą. Chociaz z niego taki przywodca i tak w domu to ja rzadze smile.
      Ta kobieta taka jest, ma takie czy inne cechy osobowosciowe i tyle. Nie kazdy musi gwiazdorzyc. Ona moze woli stac z boku, wykonywac spokojnie polecenia, ma swoje grono przyjaciol i jest jej z tym dobrze.
    • tais86 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 18:13
      ja jestem taka, jak opisałaś (z jednym wyjątkiem - trudno przychodzi mi zjednywanie sobie przyjaciół, z wiekiem coraz trudniej) i wcale nie czuję się z tym dobrze. nie wiem, co myślą o mnie współpracownicy, ale zachowują się wobec mnie w porządku, są życzliwie nastawieni i nikt nie wyciąga ze mnie więcej, niż sama chcę powiedzieć. wykonuję swoje obowiązki rzetelnie i staram się być pomocna i "użyta", może dlatego zapracowałam sobie na ich miłe nastawienie. a może po prostu miałam szczęście do ludzismile
    • lily-evans01 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 18:36
      Uch, czy ta działalność zawodowa to marketing bezpośredni, że kobita w każdej sytuacji musi błyszczeć kontaktowością? Najwidoczniej nie potrzeba jej tego stanowiska kierowniczego, a na te wszystkie spotkania i integracje jeździ, bo to jest konieczne/związane z doszkoleniem się/jest to strategia utrzymania się w pracy w tej firmie.
      • lily-evans01 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 18:41
        PS. Mam trochę podobny charakter, co nie oznacza, że nie umiem się bawić i "zaszaleć" - ale akurat wyjazd firmowy nie jest specjalnie wskazany do szaleństw, więc pewnie bym sztywno siedziała cały wieczór i męczyła się, nie mogąc swobodnie się powygłupiać.
        Od ładnych paru lat pracuję na własny rachunek, tylko ja i komp, a wszelkie zawodowe życzliwości i informacje wymieniam mailem - boziuniu, jaki to komfort psychiczny!!!! Tak sobie właśnie uświadomiłam, że od 3, 4, 5 lat pracuje dla ludzi, których głosu nawet w większości przypadków nie słyszałam, już nie mówiąc, że nic nie wiem o ich prywatnych sprawach. Raj.
    • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 19:23
      Bardzo lubię taki typ w pracy - nie znoszę spoufalania, wypytywania, rozmawiania o swoich rodzinach, zwierzeń i innych takich z ludźmi, z którymi pracuję. W pracy mam dużo znajomych, tylko z jedną osobą jestem naprawdę zaprzyjaźniona, ale to tylko dlatego, że jakiś czas temu spędzaliśmy ze sobą dużo czasu na wyjazdach serwisowych, a potem byliśmy razem kilka miesięcy służbowo na końcu świata. Gdyby nie to, że nasza sekretarka wie wszystko o wszystkich i jest straszną plotkarą, to pewnie nie wiedziałabym o nikim niczego co związane z życiem prywatnym.
    • morekac Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 20:05
      Wiesz, introwertycy chyba niezbyt dobrze czują się na wszelkiego typu spędach. A to, jak się z nimi pije, raczej nie wpływa na to, jak się z nimi pracuje.
    • amsterdama Introwertyk/nieśmiały ? 29.03.14, 20:39
      Dla mnie ta osoba jest nieśmiała. A Wy dlaczego uważacie,ze jest introwertykiem?
      • cherry.coke Re: Introwertyk/nieśmiały ? 29.03.14, 21:25
        Bo dla introwertyka przebywanie wsrod ludzi nie jest wartoscia sama w sobie. Lubia rozmowe z sensem w malym gronie, a nie ogolne spedy albo gadke-szmatke. Jesli twoja znajoma nie ma problemow ze znajomosciami i przyjaznia tak w ogole, to problem (?) nie lezy w niesmialosci.
      • anorektycznazdzira Re: Introwertyk/nieśmiały ? 30.03.14, 22:53
        Ja nie uważam. Może jest a może nie jest, nie ma to większego znaczenia. Proponowanie jej etykietki "dysfunkcyjna" to jakieś totalne nieporozumienie.
    • koronka2012 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 20:51
      Wolę takie osoby niż gadatliwe i nadmiernie towarzyskie, szczególnie w pracy.

      W czym problem? Siedzi i robi swoje, nie każdy ma ciśnienie na kierownicze stanowiska i użeranie się z zespołem.

      Nie musi się ani bać, ani nie wierzyć w siebie. Może zwyczajnie nie mieć ochoty na skracanie dystansu, bo nie interesują jej small talki i zwyczajnie szkoda jej czasu na takie bzdety.
    • mruwa9 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 29.03.14, 21:01
      o mnie piszesz?
      aa.. ale ja raczej zrezygnowalabym z uczestnictwa w firmowej imprezie..zawsze znajdzie sie jakis powod bedacy przeszkoda..
    • biala.czekolada Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 07:03
      Jakbyś napisała o mnie...
      ale w życiu nie nazwałabym siebie człowiekiem dysfunkcyjnym - raczej jako osoba mocno zakompleksiona i przy tym nieśmiała długo nie potrafiłam się otworzyć w większej grupie ludzi,
      jednocześnie czuję się dobra w swojej dziedzinie zawodowej, więc merytorycznie jak najbardziej się udzielam
      w moim przypadku następuje blokada wstydu, wolę się wycofać niż za bardzo "pokazać"
      być może opisana osoba też za uprzejmym uśmiechem nr 5 po prostu kryje swą nieśmiałość...
      • maxivision Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 08:04
        A czy każdy musi kochać imprezy i życie towarzyskie,bo inaczej jest "człowiekiem dysfunkcyjnym"??? No,to ja jestem i to bardzo. Nie znoszę wszelkiego rodzaju imprez, pubów, centrów handlowych, spędów "z okazji", wyjazdów integracyjnych, czy "szkoleń".Właściwie to wolę towarzystwo zwierząt i roślin niż ludzi. Świr ze mnie?? Ale jakoś "funkcjonuję" - mam wspaniałą rodzinę, swoją firmę, skończyłam studia, uczę się czwartego języka i jestem szczęśliwa.
        • lauren6 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 08:38
          Widocznie dziewczyna jest za madra i za ladna, wiec ktos zyczliwy inaczej postanowil jej przypiac chamska latke.
    • kawka74 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 12:54
      > Co myślicie o takich ludziach. Lubicie czy unikacie?

      Lubię.
      Nie cierpię ludzi głośnych, którzy robią wokół siebie zamieszanie i hałas, nie znoszę dusz towarzystwa, które nie potrafią zostawić innych w spokoju, dostaję wysypki w towarzystwie gaduł.

      Widać,że lubi działać w samotności, nie przejawia zdolności przyw
      > ódczych (boi się ludzi? nie wierzy w siebie?)

      Może po prostu ma alergię na pracę grupową?
      Ja mam od urodzenia ;p, a praca zawodowa tylko to spotęgowała.
    • zona_mi Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 30.03.14, 23:25
      Uważam takie osoby za wygodne we współpracy, wiadomo czego się po nich spodziewać itd.
      Sądzę, że ich nieśmiałość/introwertyzm/asertywność/coś tam w poczucie dyskomfortu wpędza tych, którzy lubią przekraczać czyjeś granice, "dobrym serduszkom" chcącym "ratować" innych, niezależnie od tego czy oni rzeczywiście potrzebują, czy nie.
    • inguszetia_2006 Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 09:47
      amsterdama napisała:
      Kobieta ładna, mądra i....wycofana.
      Witam
      To jasne jest. Ładna, mądra - to musi mieć jakieś wady;-P A tak serio to myślę, że odsuwa się od ludzi w pracy, bo w pracy to są czasami takie gadzie języki i padalce żerujące na człowieku, że lepiej się grzecznie wycofać. Jak ładna i mądra nie wycofa się - to ma pozamiatane.
      W sensie - zawiść ludzka ją zaleje. A nie każdy ma duszę wojownika. Zresztą, nawet wojownik kiedyś potrzebuje odpocząć i odłożyć broń.
      Pzdr.
      Ing
    • echtom Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 10:11
      Nie widzę w opisie cech dysfunkcyjnych - normalna funkcjonalna introwertyczka. W sumie podobna do mnie wink
      • echtom PS. 31.03.14, 10:15
        Ogólnie myślę, że problem nie leży w pani, tylko w sztucznych normach kulturowych, które promują ekstrawertyków i lekceważą społeczny potencjał introwertyków.
    • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 11:44
      > Na zakładowej wigilii swoją aktywność przy stole ogranicza do uśmiechów i potak
      > iwania, po czym jako pierwsza się żegna.

      ... i idzie odkleić plaster, który ma za uszami.
      Dla mnie to nie żadna introwertyzm czy tajemniczość tylko zwykła drętwota i nieumiejętność bycia z ludźmi.
      • sumire Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:20
        dlaczego nieumiejętność? skoro nie ma problemu ze zjednywaniem sobie ludzi, to chyba raczej umie z nimi obcować. a że niekoniecznie chce być najlepszą przyjaciółką wszystkich i mieć coś do powiedzenia na każdy temat - cóż, szczęśliwie przymusu nie ma.
        • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:27
          To nie chodzi o bycie najlepszą przyjaciółką wszystkich tylko o umiejętność bycia wśród ludzi. Jakie zjednywanie ludzi? Po prostu nikomu nie przeszkadza taka osoba. Tak zazwyczaj jest.
          Dziewczyna ma jakieś ograniczenie, które być może lubi, ale na pewno taka cecha stoi na przeszkodzie jeśli myśli się o menedżerskich stanowiskach.
          • sumire Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:29
            tylko że nie każdy o nich myśli smile
            • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:33
              > tylko że nie każdy o nich myśli smile

              Owszem, ale to cicha tajemnica tej dziewczyny.

              Czy wystarcza jej taka praca jaką ma?
              Czy może chciałaby zawalczyć o coś więcej ale nie wystarcza jej siły przebicia?
          • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:32
            Dlaczego? Ja potrafię być duszą towarzystwa wśród ludzi, ale tego nie lubię i rzadko mi się chce. Pracuję na stanowisku menadżerskim i to raczej nie ze względu na moje zachowanie na imprezach firmowych.
            • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:41
              "Jednocześnie na wyjazdach zawodowych swoją obecność ogranicza do części merytorycznej, na spotkaniach towarzyskich się nie pojawia. Widać, że wśród ludzi się dusi.
              Na zakładowej wigilii swoją aktywność przy stole ogranicza do uśmiechów i potakiwania, po czym jako pierwsza się żegna. Nie można liczyć na to,że zagai, albo chociaż podtrzyma rozmowę z szefem".

              Ja nie mówię o byciu lwicą salonową tylko o aktywnym uczestniczeniu w spotkaniach a nie zmywaniu się z uroczystości firmowych przy pierwszej okazji. Według mnie jest to część pracy na tym stanowisku. Jak ktoś się dusi w takich sytuacjach, to moim zdaniem nie powinien być na takim stanowisku.
              • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:46
                Tak, to jest część pracy, którą sobie wyćwiczyłam i świetnie sobie w takich sytuacjach radzę - co nie znaczy, że się nie duszę i po wyjściu z takiego spotkania nie mam ochoty się urżnąć butelką wina w samotności w ramach odreagowania ;>.
                • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:51
                  Współczuję!
                  • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:54
                    Nie ma czego - takie spotkania to u mnie w branży na szczęście rzadkość, a poza tym praca jest super. Czasami można się przemęczyć.
                    • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:05
                      Można się przemęczyć a można wyjąc kołek z tyłka i trochę pogadać z ludźmi. Naprawdę nie gryząwink
                      • sumire Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:10
                        ale czemu zakładasz, że tu chodzi o kołek w tyłku?
                        nie każdy lubi prowadzić konwersacje o niczym z ludźmi, których słabo zna, nie każdy też ma talent do takiej gadki-szmatki - za to miewa inne. to nijak się ma do poziomu wyluzowania.
                        praca to praca poza tym.
                        • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:27
                          Bo umiejętność prowadzenia rozmów na luźne tematy bardzo się przydaje w życiusmile W dobie internetu, gdzie ludzie coraz częściej zamykają się w 4 ścianach zaczyna to być ważna i pożądana społecznie umiejętność. Zawsze byłam zdania,że widać po tym klasę człowieka,że umie i ze sprzątaczką zagadać na jej tematy i z kimś sobie równym. A tu co mamy? Impreza firmowa, ludzie z branży, wiec o tematy łatwiej, ale dla niektórych to istne męki. Jak to nazwać? Kołek w tyłku i wywyższanie się.
                          • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:33
                            Ale dlaczego? Ja naprawdę umiem to robić. Tylko nie lubię. Lepiej czuję się w małym gronie dobrych znajomych, lepiej się czuję z książką na kanapie, lepiej się czuję na kolacji z mężem niż z kontrahentami. I z kołkiem nie ma to nic wspólnego. Rozumiem, że nie istnieje typ introwertyka, istnieją tylko ekstrawertycy i ci z kołkiem w tyłku?

                            To tak jakby powiedzieć, że nie ma ludzi, którzy nie lubią pomidorowej i czy innych placków, tylko są sztywniacy z kołkiem w tyłku, no bo luzak nie ma upodobań, luzak lubi wszystko.
                            • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:55
                              Introwertycy pewnie są, ale często taki dyskomfort związany z przebywaniem z ludźmi wynika z kompleksów. Widzę,że są ludzie którzy dobrze się odnajdują w towarzystwie a ja nie, to lepiej będę ich unikać. Unikam, to nie wiem o czym się rozmawia w towarzystwie, więc znowu unikam bo nie mam o czym rozmawiać. I tak w kółko.To jedno. Druga sprawa.Przecież mąż, to nie cały świat. Moja mama została wdową i teraz w wieku 60 plus uczy się prowadzenia tych wyśmiewanych gadek szmatek, żeby nawiązać jakieś kontakty. Sama przyznała,że wcześniej leciała do domu i nic ją nie interesowało a teraz jak nie chce być samotna, to się stara rozmawiać z ludźmi.
                              • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 14:02
                                To, że nie uprawiam życia prywatnego i towarzyskiego w pracy, nie znaczy, że takiego nie mam. Na szczęście mam życie poza pracą. Może dlatego nie muszę sobie niczego udowadniać i rekompensować na spotkaniach służbowych. Ale fakt - mam małe grono sprawdzonych znajomych. Nie jestem typem, który potrzebuje setki ludzi dookoła siebie, starczy mi ta garstka, którą mam.
                                • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 14:40
                                  Chyba jednak wiesz,że teraz szczególnie na szczeblach kierowniczych liczą się tez kompetencje miękkie. Menedżer czy szef zespołu powinien znać ludzi z którymi pracuje. Jak przed nimi ucieka i zmywa się po części oficjalnej, to traci na to najlepszą okazję.
                                  • sumire Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 15:04
                                    ale bohaterka tego wątku nie zajmuje stanowiska kierowniczego, to po pierwsze. po drugie, współpracowników niekoniecznie najlepiej poznawać na imprezach, a dla przełożonego właściwie lepiej, żeby zachowywał dystans. on ma wiedzieć, jak ludzie pracują i co potrafią, a nie, czym karmią swojego kota.
                                    • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 15:10
                                      >Mimo tego,że ma wyrażny potencjał intelektualny i organizacyjny nigdy nie zajmie stanowiska kierowniczego,

                                      Po pierwsze to przecież Autorka wątku martwi się o karierę tej dziewczyny nie ja.

                                  • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 20:17
                                    Znam moich pracowników. Z pracy, nie z imprez. Wiedza o tym jak się zachowują na gruncie prywatnym nie jest mi do niczego potrzebna. Znam ich, bo z wieloma z nich pracowałam na równorzędnych stanowiskach. A "nowych" poznaję, bo nie pracuję na 50-tym piętrze wielkiego biurowca patrząc na 49 pięter pracowników, tylko w małej filii firmy, w której czy chcemy czy nie chcemy mamy ze sobą duży kontakt. Więcej mi trzeba.

                                    PS. Mój szef nie miał wątpliwości, że się nadaję na to stanowisko i jest zadowolony z mojej pracy. Ciekawe, czemu ty próbujesz mi wmówić, że nie mam szans sobie radzić dobrze?
                              • crises Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 15:03
                                Pierdu, pierdu.

                                Równie dobrze z nadmiernie wybujałego mniemania o sobie ("oni są tak głupi, że nie mam ochoty z nimi rozmawiać").
                                • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 15:14
                                  To też. Jakby nie patrzeć na pytanie "ja oceniacie takie osoby?" Można odpowiedzieć jako drętwe i nieprzystępne. Krótko, bez całej tej otoczki i wnikania w motywywink
                                  • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 20:18
                                    Mogę być drętwa i nieprzystępna, tak długo jak jestem dobrym specjalistą i dobrze wykonuję swoją pracę.
                              • cherry.coke Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 16:23
                                giokonda.it napisała:

                                > Introwertycy pewnie są, ale często taki dyskomfort związany z przebywaniem z lu
                                > dźmi wynika z kompleksów. Widzę,że są ludzie którzy dobrze się odnajdują w towa
                                > rzystwie a ja nie, to lepiej będę ich unikać. Unikam, to nie wiem o czym się ro
                                > zmawia w towarzystwie, więc znowu unikam bo nie mam o czym rozmawiać. I tak w k
                                > ółko.To jedno. Druga sprawa.Przecież mąż, to nie cały świat. Moja mama została
                                > wdową i teraz w wieku 60 plus uczy się prowadzenia tych wyśmiewanych gadek szma
                                > tek, żeby nawiązać jakieś kontakty. Sama przyznała,że wcześniej leciała do domu
                                > i nic ją nie interesowało a teraz jak nie chce być samotna, to się stara rozma
                                > wiać z ludźmi.

                                Ale ta kobieta ma przyjaciol i jest wobec nich serdeczna, wiec nie ma sie co bac o jej kontakty. Ze nie szczerzy sie na korpookazjach - widocznie kariery nie chce robic, wolno jej chyba?
                          • crises Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 15:26
                            Nie, wcale nie łatwiej.

                            Po pierwsze, w środowiskach korporacyjnych nie rozmawia się na temat pracy z osobami, które nic do naszej pracy nie mają. Rozmawiamy z przełożonymi, podwładnymi, osobami, z którymi współpracujemy, ale poza tym takie gadanie jest niebezpieczne.

                            Po drugie - naprawdę, nie jest tak, że większość ludzi tylko marzy o tym, żeby po pracy rozmawiać o pracy z ludźmi, z którymi spędza co najmniej 8 h dziennie.
                            • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 15:40
                              Mam nadzieję,że życie mnie nie zmusi do pracy w korporacjiwink U mnie w pracy, ludzie lubią się spotykać na polu prywatnym, często przyjaźnią się. Pracujemy tu po kilkanaście lat. Także z mojej strony to wszystko.
                      • klamkas Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:21
                        Ale ja gryzę big_grin.
                        • giokonda.it Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:28
                          klamkas napisała:

                          > Ale ja gryzę big_grin.

                          Bo nie masz nic do powiedzenia.
                      • crises Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:40
                        To nie jest kwestia kołka w tyłku.

                        W ramach drogi zawodowej zdarzało mi się już spotykać ludzi, z którymi świetnie się spędzało czas po pracy, całkowicie dobrowolnie, jak i takich, z którymi spotkania pozazawodowe były męką, bo nie mieliśmy wspólnych neutralnych tematów (zero wspólnych zainteresowań, zupełnie inna sytuacja życiowa), o polityce i religii się nie rozmawia, a o sprawach zawodowych niebezpiecznie (wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie), a ileż można small-talk o pogodzie. Też spierniczałam byle szybciej, po odwaleniu części obowiązkowej.
              • crises Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 13:26
                A niby czemu? Na wyjazdach zapewne w części merytorycznej robi swoje. Spotkania towarzyskie zapewne wynikają wyłącznie z faktu, że to jakiś wyjazd i nie bardzo jest co robić po pracy - na wdrożeniach też się intensywnie socjalizowaliśmy, bo nie alternatywą był powrót do wynajętego pokoju i telewizor albo książeczka.

                Tylko że my się akurat znaliśmy, lubiliśmy i utrzymywaliśmy intensywne kontakty towarzyskie poza pracą. Bardzo łatwo mogę sobie wyobrazić kogoś, kto woli telewizor i książeczkę niż nudzenie się w towarzystwie ludzi, których ma po kokardy przez cały dzień.
    • olewka100procent Re: Ludzie "dysfunkcyjni"? 31.03.14, 12:44
      ludzie są różni , nie na darmo ktoś kiedyś określił różne typy osobowości. Na pewno nie nazwała bym takich ludzi dysfunkcyjnymi. Przecież babka tą prace jednak dostała . Czy to jest temat na posta ? hmm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka