Dzien swistaka matki niepracującej?

    • myszmusia Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 16:07
      Bycie w domu to najwspanialszy czassmile zadnego dnia swistaka i odczuwania ze "siedze" w domusmile
    • dziennik-niecodziennik Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:15
      jakbym miala tyle atrakcji wokoł to tez bym wolała przynamniej jakis czas siedziec w domu.

      a wyobraz sobie ze jestes kobietą domową w małym miasteczku, gdzie najwieksza atrakcja dla dzieci są place zabaw i jedna kulkownia, a dla dorosłych jest JEDNA kawiarnia i JEDNA pizzeria (aczkolwiek naprawde dobra). samochód macie jeden, mąż nim dojeżdza do pracy, drugiego nie ma sensu kupowac. najbliższe ZOO jest oddalone o 300km, o reszcie atrakcji mozesz pomarzyc big_grin Czasem wspomogą Cie dziadkowie,ale czsem, bo jedni pracują, a drudzy mieszkają na tyle daleko żeby sens mialy wizyty 1-2 razy w tygodniu. plaża jest blisko, ale polska plaża - czyli słońca raczej mało a woda zimna.
      w tych okolicznosciach siedzenie w domu jest mało atrakcyjne, zapewniam.
      • eo_n Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 20:47
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > jakbym miala tyle atrakcji wokoł to tez bym wolała przynamniej jakis czas siedz
        > iec w domu.

        Atrakcje? Kawiarnie, sklepy, itp? No nie wiem...

        Poza tym opisałaś sytuację podobną do mojej. I jakoś się nie nudzę... Wręcz przeciwnie smile A mam dziecko przedszkolne, więc teoretycznie czasu na nudę mnóstwo tongue_out
        • dziennik-niecodziennik Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 21:36
          > Atrakcje? Kawiarnie, sklepy, itp? No nie wiem...

          raczej zoo, delfinarium, oceanarium itd. Kawiarnia i sklepy mi nie robią.

          > Poza tym opisałaś sytuację podobną do mojej. I jakoś się nie nudzę... Wręcz prz
          > eciwnie smile A mam dziecko przedszkolne, więc teoretycznie czasu na nudę mnóstwo
          > tongue_out

          to nie to ze nuda. to jednostajnosc. monotonia. bo co to za zroznicowanie jak do wyboru masz plac zabaw i kulkownie?...
          • eo_n Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 21:44
            dziennik-niecodziennik napisała:

            > > Atrakcje? Kawiarnie, sklepy, itp? No nie wiem...
            >
            > raczej zoo, delfinarium, oceanarium itd.
            No tak, to jest fajne - ale czy chodzi się tam rzeczywiście tak często, kiedy jest blisko? Może i tak smile
            >

            bo co to za zroznicowanie jak d
            > o wyboru masz plac zabaw i kulkownie?...
            Najwięcej czasu i tak spędzam w domu, prawdę mówiąc. Z tym, że dla mnie jednostajność nie jest teraz nużąca. Inaczej, kiedy córka była mała - wtedy rzeczywiście, musiałam nam organizować wyjścia, bo o ile sama ze sobą się nie nudzę, to już zabawiając niemowlę owszem...
            • dziennik-niecodziennik Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 21:49
              > No tak, to jest fajne - ale czy chodzi się tam rzeczywiście tak często, kiedy j
              > est blisko? Może i tak smile

              przypuszczam ze to kwestia po prostu "mania" takiej mozliwosci. co sie niezwykle przydaje jak np jest zimno albo leje. bo u nas w deszcze sa dwie opcje - kulkownia albo dom. koniec.

              > Najwięcej czasu i tak spędzam w domu, prawdę mówiąc. Z tym, że dla mnie jednost
              > ajność nie jest teraz nużąca. Inaczej, kiedy córka była mała - wtedy rzeczywiśc
              > ie, musiałam nam organizować wyjścia, bo o ile sama ze sobą się nie nudzę, to j
              > uż zabawiając niemowlę owszem...

              no to mam to samo. sama ze soba sie nie znudze, sama z dzieckiem - jestem nie tyle znudzona ile psio zmęczona. wykonczona. odmóżdzona. ja nienawidze sie bawic laleczkami, misiami itd, dla mnie to katorga. a moje dziecko nie chce przez cały dzien malowac czy lepic z plasteliny big_grin
      • franczii Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 03.04.14, 02:29
        na samym poczatku pobytu we Wloszech nie mialam samochodu i dziecko wloczylam pociagiem lub atobusemtongue_out Pakowala sie na caly dzien ze wszystkimi papkami, pampersami i zupka w termosie. Potem samochod mialam ale i tak codziennie nie uzywalam bo dziecko doroslo do fotelika rowerowego.
    • franczii Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:24
      Ja tez swoja prace lubie ale wychowawczy to byl najlepszy okres w zyciu. Bylam z dziecmi dopoki nie poszly do przedszkola. Lubilam ten czas z dziecmi, wloczenie sie z nimi i cieszylam, ze nie musialam wynajmowac do nich opieki. Nigdy sie nie nudzilam, odwyklam od rutyny i powtarzalnosci ale jednak siedziec w domu kiedy dzieci poszly do placowek bym nie mogla. dlatego sobie zrobilam trzecie, znow sobie posiedzetongue_out
    • lauren6 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:40
      E tam, inteligentny człowiek się nie nudzi we własnym towarzystwie big_grin

      Cenię sobie i czas, który spędziłam z dzieckiem siedząc w domu i obecną pracę. Nie uważam ani jednego, ani drugiego czasu za stracony. Wcześniej realizowałam się jako matka, czytając masę poradników, pogłębiając swoją wiedzę nt. wychowywania dziecka, teraz realizuję się zawodowo i nie są to dupogodziny spędzane bezmyślnie przed biurkiem. Tyle, że fakt, wróciłam dość szybko do pracy i nie miałam okazji siedzieć przy starszym, w dużej mierze samoobsługowym dziecku.
    • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 18:59
      To Wam opowiem jeszcze jak dzisiaj wyglądał mój dzień.

      Wstałam o 8:00, wyprawiłam Starszą z ojcem do szkoły, potem siedziałam na ematce i karmiłam Młodszą, kiedy zasnęła zjadłam 2 śniadanie, wstawiłam pranie, poslałam łóżka, pozmywałam, trochę ogarnęłam duzy pokój, wzięlam prysznic. Mała się obudziła, pokarmiłam, dopilam kawę, wsadziłam ją w chustę, zrobilam sobie obiad (omlet z tunczykiem), drugi omlet zapakowałam w pojemnik termiczny, wsadziłam do wózka i poszłam do szkoły po starszą. O 15:00 byłysmy już w delfinarium, tam Starsza zjadła omleta, ja jej zjadłam churrosy i wypilam jej czekoladę, pooglądałyśmy przedstawienia, wróciłyśmy do domu o 18:00. Starszej zrobiłam grillowanego cycka kurzego z kolbą kukurydzy i makaronem, sobie kanapkę, Młodsza znow śpi a ja siedze na ematce. Zaraz przygotuję dziewczynom kąpiel, położe spać, o 20:00 przyjdzie M, teściowa popilnuje dzieci oglądając tv w naszym salonie a my z M pójdziemy razem na siłownię.

      Czy chciałabym ten dzien zamienic na dzien pracy? Nigdy w zyciu!
      • szamanta Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 19:39
        A po co mu siłownia jak wywalić śmieci jeździ autem, a na I piętro wjeżdża windą, na spacer z dzieciakami tez ani ci się śni, aby wyszedł?
        Chyba tyko na silke chodzi z tego powodu , aby pooglądać dupcie big_grin
        • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 23:34
          Na siłownię też jeździ autem. Dupci tam nie ma o tej porze, chyba że męskie tongue_out
      • kobieta_z_polnocy Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 22:10
        Czyli pozny prysznic, do popoludnia siedzialas w domu, a potem zywilas sie churrosami i kanapka. No rzeczywiscie, szalony dzien wink
        • naomi19 Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 22:53
          ale zobacz, jaką miała pracę, po czymś takim nawet niedzielny spacer do lasu jest ekscytującym wydarzeniem tongue_out
        • sueellen Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 23:36
          Umkneło Ci, że 3 godziny spędziłam z dziećmi w delfinarium smile
        • yenna_m Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 02.04.14, 23:36
          też odniosłam takie wrażenie
          snucie się między garami, zapychanie czasu na forum, jakieś wyjście na spacer dziećmi...

          co kto lubi, oczywiście
          ale mnie takie życie już nie rajcuje chociaż w pewnym momencie życia rajcowało, i to bardzo tongue_out)
        • xxe-lka Re: Dzien swistaka matki niepracującej? 03.04.14, 09:07
          a może ty opiszesz swój szalony dzień? na pewno przebijesz dzień sueellen
          Nie do końca pojmuję taką gloryfikację pracy zawodowej która przecież "kradnie" ogrom czasu na "normalne życie"
          Pracuję bo chcę zarabiać i być niezależna, to dla mnie ważne, ale żebym czuła się lepsza od kogoś kto nie pracuje bo nie chce lub nie musi??? Szanuję swoją pracę za to co mogę za nią kupić wink li i jedynie, oprócz tego żal mi każdej chwili którą spędzam stukając w klawisze i prowadząc rozmowy od lat mniej więcej te same.
          Czy wasza praca zawodowa faktycznie aż tyle wnosi do świata że nie jesteście w stanie uwierzyć że ktoś może być zadowolony nie pracując?
          Tak WIEM tu same wąskie specjalistki w szerokich dziedzinach wink kształtujące rzeczywistość i tak dalej
Pełna wersja