czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"?

    • merlott Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 12:20
      U nas jest tak, ze to ja pracuje zawodowo, srednio nie ma mnie w domu od 8 do
      19, moj mezczyzna zas zajmuje sie coreczka i - jesli ma czas - domem. Gdy
      wracam po pracy przejmuje zabawe z corcia, zas tatus grzecznie gotuje obiadek.
      Potem tata kapie dzidzie a mama zmywa po obiadku, potem mama ubiera i bawi sie
      z malenstwem, a tata odpoczywa przy kompie. a potem dzidzia spi, a rodzice
      ciesza sie soba bawiac w swoje wspolne lub indywidualne pasje smile)
      W domu jest zawsze dosc czysto, ale nie pedantycznie, nie jest jednak tak
      dlatego, ze szorujemy ciagle i sprzatamy, lecz raczej dlatego, ze obydwoje
      lubimy wzgledny porzadek i niebalaganimy (a corcia jest jeszcze za mala smile)
      Raz na tydzien badz dwa robimy wieksze sprzatanie (maz szoruje podlogi, ja
      scieram kurze). Pranie? bez przesady - przeciez to pralka pierze, ja sie tylko
      schylam 2 razy: raz, by zaladowac, raz by wyjac pranie. Prasowanie? tego tez
      nie ma za wiele - swoich rzeczy nie prasujemy (preferujemy ubrania sportowe,
      nie wymagaja duzo zachodu), a corci rzeczy to 2 razy w tygodniu po pol godzinki
      prasowania. No dosyc czasochlonne sa zakupy, ale to tez obowiazek meza, wiec
      nie odczuwam smile)

      Nie wiem, moze to dlatego, ze tak sie dzielimy obowiazkami, moze dlatego, ze w
      sumie w domu wiecej robi moj maz niz ja, moze dlatego, ze corcia jeszcze mala i
      ze ogolnie bardzo grzeczna, ale naprawde nie czujemy czego takiego jak ciezar
      obowiazkow domowych. Najbardziej nam doskwiera fakt, ze mamy tak malo wspolnego
      czasu dla naszej rodzinki, no ale coz, tego sie nie zmieni..

      Pozdrawiam i zycze dystansu do obowiazkow smile)
      • cytrynka3 Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 17:58
        Mój mąż także robi zakupy.
        Cytrynka
    • marianna72 Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 14:48
      A mnie dziwa niektore postu od kiedy jestem na tzw wychowawczym w domu robie
      prawie wszystko sama prasowanie, sprzatanie, pranie zakupy, gotowanie itp . Maz
      pracuje do 18.30 i kiedy wraca zajmuje sie naszym synem 1.5 roku , ktory
      uwiesza sie na nim i nie popuszcza dopoki nie pojdzie spac 20.30.Kiedy
      pracowalismy obydwoje zawodowo przy pierwszym dziecku ( starszy synma 11 lat )
      wielkie sprzatanie robilismy w sobote dom duzy dwa pietra zajmowalo na to sporo
      czasu. Teraz robie te porzadki sami rozkladam sobie na caly tydzien ,kiedy maz
      jest w pracy abysmy mogli sobote spedzic obydwoje odpoczywajac a nie pomiedzy
      miotla a odkurzaczem
      Mam porzadek i radze sobie gotuje 2 razy dziennie bo maz i starszy syn
      przychodza na obiad.Wieczorem maz wrzuca naczynia do zmywarki i sprzata ze
      stolu. Nie czuje sie pokrzywdzona czy wykorzystywana mysle ,ze gorzej ma moj
      maz , ktory nie moze byc kiedy chce z naszymi dziecmi.
      Szczerze mowiac bardzej zmeczona bylam kiedy pracowalam zawodowo i na nic nie
      mialam czasu . Teraz mam czas i na porzadki i na dobra lekture i na neta.
      Mysle o trzecim maluchu aby przedlozyc ta sielanke.
      Pozdrowienia
    • aha44 Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 15:04
      Nie gotuję obiadów , maż je w pracy.Raz w tygodniu przychodzi pani , robi
      generalne sprzątanie i prasowanie.Jak mały budzi się w nocy to mamy dyżury na z
      mianę.Mój mąż pracuje ok.10 godz. ,ja nie pracuję.Koszule prasuję jak jest
      bardzo zmęczony i jak mnie poprosi.Z natury miła jestem.Zajmuję się synkiem ,
      gotuje tylko dla niego , jest alergikiem , dbam o dietę ,zdrowie i zabawę.No i
      zajmuję się sobą , to znaczy głównie czytam. Raz w tygodniu mam wychodne i
      robie co chcę.
    • yenna_m Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 17:15
      wszystko chyba jest kwestią organizacji czasu

      gdy miałam jedno dziecko - trudniej było mi się zebrać

      a teraz?
      obiad (fakt, zwykle raczej jednodaniowy) ugotowany. Ale zwykle gotuje sporą
      ilość wywaru mięsnego na sporej ilości mięsa, dzielę go na dwie-trzy części i
      każdego dnia robię zupę innego smaku na porcji wywaru (to zawsze tylko chwila a
      nie długie stanie nad garem z gotującym się mięsem). Z pozostawionych z obiadu
      ziemniaków na szybkiego robię na obiad kopytka czy kluski śląskie wink
      Piekę rzeczy szybkie, łatwe - takie, co to wystarczy wymieszać dobrze mikserem
      wszystkie składniki na raz, robię bułki na parze (często) ale przepis i tu
      przepis łatwy - wystarczy zagnieść wszystkie składniki, ciastem z 20 razy
      solidnie rzucic o stolnice i odstawic do wyrośnięcia wink

      sprzątam wieczorami
      z lenistwa pozwijałam dywany - zawsze sprzątania mniej

      przyjażnię się ze zmywarką (polecam!), mam pralko-suszarkę w domu (w razie
      ataku lenistwa nie wieszam prania na suszarce, tylko suszę mechanicznie)
      pranie, jeśli wieszam - to wieszam tak, żeby nie musieć już więcej prasować
      a gdy suszę mechanicznie to też strzepię rzeczy suszone w pralce i składam od
      razu - żeby rzeczy nie były pogniecione.

      i jeszcze na spacer z dziećmi wyjdę ze 2-3 raz dziennie (w sumie dzieci wietrzą
      sie i 4-5 godzin).


      no i po necie naprawdę duzo buszuję
      i ksiażkę poczytam
      i mam czas na pisanie trzech blogów
      i w tym roku zrobiłam już ponad 50 słoików
      i zdarza się, że położe się spać przed 22 smile

      wszystko się da smile
      jak napisałam - kwesita zorganizowania czasu tak, żeby nie rozmieniac się na
      drobne smile i żeby go na maksa wykorzystać smile
      • yenna_m Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 17:17
        dodam, że mam w domu 3,5 - latka i 22-miesieczniaka wink
        i na dokłądkę męza pracoholika tongue_out
        • cytrynka3 Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 24.08.04, 18:03
          No nie mogę, czytam i czytam, coby się jakoś podbudować, a w kompleksy wpadamsmile))
          Pozdrawiam
          Cytrynka
        • grzalka Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 25.08.04, 08:49
          Yenna, ale ty lubisz gotowac wink
          Co do innych obowiazkow, to nie wiem, wiec sie nie wypowiem.
      • adzia_a Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 25.08.04, 08:21
        yenna_m napisała:

        > wszystko chyba jest kwestią organizacji czasu
        >
        > gdy miałam jedno dziecko - trudniej było mi się zebrać

        Dokładnie, logistyka.
        No i zmywarka, pralka, i obiady typu Eintopf wink a bardziej skomplikowane
        rzeczy szykuję na niedzielę. Albo np. robię większą ilość klopsików czy kapusty
        i zamrażam. Generalnie jest mnóstwo patentów na szybkie potrawy smile
        Naprawdęzmęczona czułam się ostatnio, kiedy uparłam się na robienie przetworów.
        No, ale za to w zimie zamiast stać przy garach otworzę słoik z leczo i obiad
        mam smile
        Dodam, że pracuję, więc obowiązki domowe rozkładają się między mnie i męża, z
        tym, że tenże mąż często pracuje na wyjazdach, więc siłą rzeczy nic zrobić nie
        może.
        I nie wyobrażam sobie sytuacji, że nie chodzę do pracy i narzekam, że nie mam
        czasu. No po prostu sobie nie wyobrażam.
        • donatta sprawiedliwość w imię czego? 25.08.04, 15:26
          Poczytałam sobie trochę ten arcyciekawy wątek zamiast iść i coś posprzątaćsmile
          I wiecie co? Naprawdę widać, że feministki nie próżnowały przez ostatnie lata.
          Urobiły kupę kobiet i teraz ewidetnie passe jest kiedy mąż przyłazi z ciężkiej
          pracy i nie zasuwa w domu. To po co on jest? Niech pracuje 8 godzin, potem
          zajmuje się dzieckiem, posprząta, ugotuje obiad na następny dzień, potem się
          wykąpie, wypachni i zaspokoi żonęsmile Która w imię źle pojętej sprawiedliwości,
          siedząc cały dzień w domu nie zrobiła wiele, chociaż mogła.
          Daleka jestem od idealizowania funkcji meżczyzny w domu, ale kurcze coś tu
          chyba jest nie tak. Jeżeli żona nie pracuje zawodowo, to chyba jasne i logiczne
          jest, że dba o dom. Czyli pierze, sprząta i prasuje. Tudzież gotuje obiadki.
          To jest sprawiedliwy podział obowiązków: jedna strona zarabia na utrzymanie
          gniazdka, druga to gniazdko pielęgnuje.
          Dzieci to osobna sprawa, bo tu nie ma zmiłuj. Zajmować się muszą obie strony,
          choć oczywiste jest, że ta niepracujaca poświęci dziecku więcej czasu. Tym
          bardziej, że tak naprawdę liczy się jakość czasu poświęconego dzieciakom, a nie
          jego ilość.
          Co nie znaczy, że odpowiada mi funkcja "przynieś, podaj, pozamiataj". Robię to,
          co uważam za słuszne. Jeśli mój mąż twierdzi, że gdzieś jest brudno, zawsze
          może posprzątać. Jeśli chce założyć koszulę, która leży niewyprasowana, to wie
          gdzie stoi żelazko. A jak mówię, że nie mam ochoty gotować, to zamawia pizzę
          albo kebab.
          I to uważam za sprawiedliwe.
          • wieczna-gosia podaje pani lapke 25.08.04, 15:40
            i ide sprzatac bo maz niedlugo wraca a tu pierdzielnik zeby szczerzy wink))

            Moj maz nigdy nie wygarnal mi ze cos jest niezrobione- chociaz w zasadzie
            moglby wink
            ale oboje rozumiemy ze ja jestem glownie w domu dla dzieci a nie po to zeby
            bylo czysto wink) i ze jesli z czyms sie drastycznie nie wyrobilam, to nie
            dlatego ze lezalam i pachnialam wink) ale dlatego ze wlasnie zajmowalam sie
            dzieckiem i nie wyrabiam sie w zwiazku z tym w czynnosciach ktorych z dzieckiem
            absolutnie robic nie nalezy typu pieczenie kurczaka, stosowanie
            rozpuszczalnika, zelazka i innych niebezpiecznych narzedzi natomiast takie
            pranie/ wyjmowanie/ wkladanie moge robic 1000 razy oraz zmywac podlogi na trzy
            mopy wink)
            Tym niemniej to JA sie nie wyrobilam mimo wszystko i chociaz jesli naprawde
            trzeba moj maz zrobi to ZA mnie tym niemniej jest to ZA mnie a nie po prostu
            zrobi. Bo JA pracuje w domu. Nie opoeprza mnie facet bo kiedy on zostaje z
            dziecmi w domu to zajmuje sie w zasadzie tylko nimmi a na obiad zamawia pizze
            bo sie nie wyrabia wink)ja zas jako typowa kura domowa posiadam zdolnosci
            oferowania high quality time podczas wykonywania czynnosci low brain wink)
            wash and go wink))
            • melka_x Re: podaje pani lapke 25.08.04, 16:30
              Dla mnie rzecz jest prosta:
              - oboje pracują w podobnym wymiarze, oboje w takim stopniu są obciążeni domem,
              - jedno pracuje więcej poza domem, to drugie więcej w domu,
              - jedno pracuje poza domem, drugie nie, większość czynności domowych spada na
              drugie, a pierwsze faktycznie wtedy pomaga
              Jakikolwiek inny układ (czy to ten w którym kobieta pracuje na dwa etaty, jeden
              zarobkowy i jeden domowy, a mężczyzna z gazetą, czy to ten w którym facet
              przychodzący po pracy jest regularnie goniony do garów, mimo że kobieta nie
              pracuje zarobkowo) uważam za niesprawiedliwy.

              A weźcie jeszcze pod uwagę jedną rzecz. Faktyczny czas pracy zarobkowej
              (faktyczny, nie ten ustawowy) wydłużył się i to sporo (kto dziś kończy pracę o
              16-tej? nieliczni). Za to obowiązków domowych ubyło. Zamiast Frani pralka
              automatyczna, zamiast kurczaka do skubania i patroszenia porcjowane udka czy
              piersi, zamiast śledzi do moczenia, patroszenia i krojenia - matiasy, zamiast
              gotowania krochmalu - środek w butelce, zamiast stania w wielogicznych
              kolejkach - w najgorszym razie kilkanaście minut do kasy, zamiast szorowania
              desek na kolanach - lakierowany parkiet czy panele, którym wystarczy
              przejechanie mopem, często zamiast zmywania - zmywarka, a jeszcze pizza po
              którą zawsze można zadzwonić (kto z tego nie korzystał?), oj długo by jeszcze
              wymieniać. Jakieś wnioski?smile))
              • joanna35 Re: podaje pani lapke 25.08.04, 17:11
                Kiedy napisałam ostatni post do Kingi myślałam, że się już nie odezwę na tym
                wątku, ale coś mi nie daje spokoju i postanowiłam napisać jeszcze raz, bo
                podejrzewam, że napisałam zbyt ogólnie o sprawie, która dla mnie jest jasna,
                ale przecież dla Was taka być nie musi, bo nie macie za sobą akurat takich
                doSwiadczeń - i dobrze, że nie macie.
                Kochane dziewczyny(wybaczcie zbytnią poufałość) przecież tak naprawdę to wcale
                nie chodzi o to co kto robi i ile robi - chodzi o szacunek dla drugiej strony,
                o docenianie jej wysiłków. Tylko to miałam na myśli gdy pisałam wcześniejsze
                posty. Równy podział obowiązków to jest zawsze temat zastępczy, bo w którymś
                momencie łatwiej się wykłócac o porządki niz poruszyć zasadniczy temat o jakim
                wyżej wspomniałam. Może ktoś mi wytłumaczy dlaczego ja mam go całowac po
                piętach za to, że chodzi do pracy i zarabia na nasze utrzymanie, a on uważa za
                rzecz oczywista, że ma wszystko podane pod nos? To naprawdę jest takie
                oczywiste? Ja nie dokonałam wyboru - wyboru dokonało za mnie życie, choć
                oczywiście teoretycznie go miałam i to nie mnie jest z tym łatwiej tylko jemu.
                Więc powiedzcie mi czy to takie trudne do zrozumienia, że chcę
                usłyszeć "dziekuję". Ja naprawde nie mam nic przeciwko mężczyznom, natomiast
                mam bardzo wiele przeciwko traktowaniu ich jak półgłówków niezdolnych do
                zajęcia się domem czy własnymi dziecmi, bo to może na początku jest śmieszne,
                ale później grozi utratą szacunku. I nie mam oporów przed docenianiem mojego
                męża, ale taka a nie inna jego postawa wobec mnie sprawiła, że teraz reaguję na
                jego gesty tak jak on na moje. Jestem tylko człowiekiem i nie zamierzam dawać
                w nieskonczonośc nie otrzymując nic w zamian. serdecznie pozdrawiam.Asia
                • kingaolsz Re: podaje pani lapke 25.08.04, 18:17
                  Zgadzam sie.
                  Szacunek, jak i docenianie pracy drugiej strony powinno byc zawsze. I
                  niezaleznie od plci sie nalezy.
                  Mam nadzieje Asia, ze Twoj maz przejrzy na oczy.
                  Moj szczere mowiac najwiecej przejrzal jak ja na weekend musialam pojechac do
                  Polski i oni ( maz z dzieckiem) zostali sami. Przezyli calkiem niezle, ale od
                  tego momentu chyba maz mocniej docenia.
                  Moze zostaw swojego na weekend z dzieckiem?

                  Pozdrawiam
                  Kinga
                  • wieczna-gosia pani tez podaje ;)) 25.08.04, 21:07
                    Zostawienie sam na sam z dzieckiem skutkuje.
                    bo niby skad facet ma wiedziec ze to tak naprawde dosyc ciezka praca fizyczna
                    (ja o 17 mam kryzys i zasypiam gdzie stoje po 8 godzinach ganiania) plus niezla
                    praca intelektualna:
                    -kochanie co chciales
                    -yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy
                    Kotka?
                    aaaaa yyyyyyyyyyyyyyy
                    jesc?
                    yyyyyyyyyyyyyyyyyy
                    pic?
                    yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy
                    aaaa paluszek ci wytrzec....

                    Mozna to porownac do pracy w punkcie obslugi kienta gdzie przychodzi do nas
                    marsjanin ktorego nie rozumiemy, on nas nie rozumie, albo zrozumiec nie chce
                    chce natomiast miec zalatwione zaraz natychmiast bo jak nie to bedzie
                    wrzeszczal....

                    Ja meza zostawiam regularnie nie wymagajac od niego niczego poza zajmowaniem
                    sie dziecmi, a jednak niejednokrotnie zdarzalo sie tak ze wracam a tu sajgon,
                    tez z dziecmi na brzuchu, niepomyci nie pokarmieni- a bo nie zdarzylismy....
                    podczas gdy on wraca z pracy a tu obiad (jednogarnkowy ale zawsze) zakupy
                    zrobione (na bazarze w tlumie) posprzatane, a ja lulajac przemka noga sprawdzam
                    w encyklopedii czy RPA bylo kolonia angielska czy holenderska (dziecko
                    obstawialo angielska by RPA ma znak wspolnoty narodow na fladze, ja holenderska
                    bo mowia tam afrikaans jak we wszystkich koloniach holenderskich- okazalo sie
                    ze holenderska a po wojnie burow angielska).
                    Co wiecej dlugi czas nie wiedzialam co robi moj maz i bylam przekonana ze sie
                    raczej opieprza wink) np wychodzi kiedy chce- no tak ale telefony odbiera jeszcze
                    o 1 w nocy....
                    u nas w kazdym razie po rowno- ja bylam na piwku wczoraj on dzisiaj- ja co
                    prawda zostalam zawezwana do domu o 23 a jego to raczej nie czeka, ale za to
                    nalezy winic tylko Przemka ktory nienawidzi wszystkiego poza cycem wink)
          • jagienkaa Re: sprawiedliwość w imię czego? 26.08.04, 00:34
            donatta,
            Ja mam dokładnie to samo zdanie co Ty. Bardzo ładnie to napisałaś.
    • pesteczka5 Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 26.08.04, 00:45
      Już dawno powiedziano, ze w dobrym stadle naczynia zmywają się same...
    • malwina18 Re: czy wywiązujecie się z "obowiązków domowych"? 26.08.04, 00:50
      Olej to. Tym bardziej, że mężowi to nie przeszkadza. Ciesz się dzieckiem.
      Dzieci szybko rosną ani się spostrzeżesz jak nie będzie chciało ci asystować i
      będziesz mieć mnóstwo czasu na gotowanie, sprzątanie, prasowanie i malowanie
      paznokci bez dzieci przy boku.
Pełna wersja