Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój styl

12.04.14, 21:55
ubierania dla partnera? Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie. Ubiór to dla mnie o wiele więcej, niż strój godowy. Komunikuję się z jego pomocą z całym otoczeniem, wyrażam osobowość. Nie wiem, jak bym zareagowała na coś takiego:

forum.gazeta.pl/forum/w,16,150401802,150401802,Dziewczyna_uwaza_ze_jej_styl_to_niedbanie_o_siebie.html
A ematki?
    • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:09
      Rozważam uwagi i porady męża, bo to mądry chłop, a ja lubię błysk w jego oku wink. Nie stosuję się do nich bezkrytycznie. Często sam się wycofuje, jak zaprezentuję mu w celach szkoleniowych efekty jego porad wink. A czasami ma rację. Ja jemu też czasami coś powiem i reaguje podobnie.

      Wszystko zależy od formy przekazania uwag: pamiętam jak poprzedni partner powiedział mi "nie zakładaj tego więcej" bardzo nieprzyjemnym tonem - wpadłam w szał i nosiłam na złość jemu.

      Osobiście nie mam nic przeciwko, kiedy mąż mówi, że coś mu się podoba, albo nie, albo, że mogłabym spróbować założyć to i tamto bo jest ciekawy efektu. I lubię sprawiać mu przyjemność, mam parę ciuchów, które on lubi i z radością je noszę "dla niego". ALE... lubię to, bo wiem, że nawet jeśli nie założę tego czy tamtego on i tak mnie akceptuje, podobam mu się itp.

      Jak dla mnie - najbardziej na uwagi partnera o wyglądzie najeżają się kobiety zakompleksione i z poczuciem braku akceptacji.

      • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:20
        Klamkas podpisuję się.

        Dodam jeszcze, że sama nie chciałabym mieć partnera, który nie dba o siebie. A opis tej dziewczyny, jeżeli jest zgodny z prawdą, nie brzmi dobrze.
        • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:26

          > opis tej dziewczyny, jeżeli jest zgodny z prawdą, nie brzmi dobrze.

          W kolejnych postach wyłania się pełniejszy obraz.
          • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:43
            Nie chce mi się przewalać przez 400 postów, trzeba było streścić tongue_out
            W każdym bądź razie, nie chciałabym mieć partnera, który ciągle by łaził np. w spranych podkoszulkach i dresach i nie używał dezodorantu albo jakiś śmierdzący shit z kiosku.
            • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:52
              kota_marcowa napisała:

              > Nie chce mi się przewalać przez 400 postów, trzeba było streścić tongue_out
              > W każdym bądź razie, nie chciałabym mieć partnera, który ciągle by łaził np. w
              > spranych podkoszulkach i dresach i nie używał dezodorantu albo jakiś śmierdzący
              > shit z kiosku.

              smile Pan ma największe pretensje, że jej nie zależy, aby być bardziej kobiecą. Dziewczyna nie jest niechlujem, po prostu stawia na wygodę i upodobała sobie koszule z wzorkami, które on uważa za babcine. Poza odmiennym gustem i pewną nonszalancją w doborze strojów (wygoda na pierwszym planie), dba o siebie: codzienny prysznic, golenie nóg, prostowanie włosów, fryzjer, zdrowa dieta, sport. Aha, nie podoba mu się jeszcze zapach jej perfum.
              • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:05
                No to nie wróżę im długiego związku, panna raczej nie zacznie biegać w mini, na szpilkach, a panu w końcu wpadnie w oko jakaś "kobieca" laska.
              • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:10
                Myślę, że świadome nieliczenie się z upodobaniami i potrzebami partnera jest czymś innym niż miłość do flaneli i na tym polega problem autora wątku - on czuje, że jej nie zależy... że flanela jest dla niej ważniejsza od niego.

                PS. Gdyby mój partner powiedział, że nie lubi moich perfum to pewnie bym ich nie użyła bo uwielbiam ten moment gdy wtulając się we mnie głęboko wciąga powietrze i okazuje zadowolenie smile. Podobnie ja lubię mieszankę jego zapachu i perfum - gdyby mi śmierdział i robił to świadomie wiedząc, że mi śmierdzi, byłabym niezadowolona i po czasie nieszczęśliwa.

                • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:18
                  rownie dobrze mozna powiedziec ze dla niego waznejsze perfumy i podziw kolegow niz jej potrzeby
                  • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:23
                    Ok, dodaję dla tych, którzy nie czytają fragmentami - to ma sens, kiedy jest wzajemne, kiedy w związku jest równowaga i każdy czuje się kochany i akceptowany. Wtedy warto rozpatrywać wzajemne potrzeby i zachcianki.

                    Lepiej? smile
                    • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:28
                      ale na cholere ktos ma sie zmieniac dla drugiej osoby
                      skoro sie zwiazal z nia kiedy byla jaka byla to no kij ja zmieniac
                      mogl sobie znalesc taka ktora mu bedzie odpowiadac
                      dla mnie taka ingerencja ( czy proba ingerencji) to dowod ze sie ma partnera w doopie a traktuje tylko jak przedmiot do stuningowania wg wlasnego widzimisie
                      • moofka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:32
                        nie do konca jedna
                        wazne w zwiazku jest jak sadze
                        zeby sie sobie podobac
                        i widziec w drugiej osobie nie zonogospodynie
                        albo mietkagwozdzioprzybijacza
                        tylko atrakcyjna osobe
                        i to ze jej spodnie na dupie nie wisza
                        i ze jest atrakcyjna, seksowna itd sprawia ze bardziej sie chce dbac i nie rozglada sie po obcych zagrodach smile
                        • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:35
                          ale skoro zawsze jej te spodnie na tylku wisialy to po co to zmieniac ?
                          juz widze faceta ktory z checia zacznie uzywac eylinera bo dziewczyna sie umalowani faceci podobajatongue_out
                      • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:35
                        No nie wiem - lubię jak mąż o siebie dba i lubię to, że o siebie dba, to jedna z jego atrakcyjnych zalet. Ja robię to samo. Jakbym lubiła niechlujnego Mietka spod monopolowego to bym nie wymagała, nie radziła, nie komentowała i gdybym była Mietką spod tego samego monopolowego to też bym pewnie nie miała wymagań.
                        • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:40
                          o to sa tylko dwa bieguny ?
                          albo tapeciara w mini i metro gogus albo niedomyty mietek spod monopolowego ?
                          • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:52
                            Oczywiście, że nie - ale jeśli wybrałam sobie/zakochałam się w zadbanym dbającym o siebie mężczyźnie z klasą, to mogę być rozczarowana, kiedy zmieni się na gorsze, prawda? Albo jeśli zakochałam się w pięknym mężczyźnie (fizycznie i wewnętrznie), który jednak nie umiał się ubrać, nie miał klasy, nie umiał zadbać o swój wygląd i wizerunek (bo miał kompleksy, albo nie miał wzorców, albo miał złe doświadczenia albo cokolwiek), to mogę próbować mu podpowiadać zmiany na lepsze (nie mówię o wymuszaniu i fochach, ale o dobrych intencjach i chęci pomocy i nauczenia go czegoś dobrego)?

                            Gorzej jeśli ktoś odmówi mojej pomocy, a ja się nadal narzucam - to jest niewłaściwe i jest dowodem na brak akceptacji.
                            • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:17
                              > Oczywiście, że nie - ale jeśli wybrałam sobie/zakochałam się w zadbanym dbający
                              > m o siebie mężczyźnie z klasą, to mogę być rozczarowana, kiedy zmieni się na go
                              > rsze, prawda?

                              ona sie nie zmienila
                              zawsze miala wiszace na doopie spodnie i sie nie malowala

                              > Gorzej jeśli ktoś odmówi mojej pomocy, a ja się nadal narzucam - to jest niewła
                              > ściwe i jest dowodem na brak akceptacji.

                              o dotarlo
                              i jak widzisz opisana dziewczyna pana pomocy nie chce i nie potrzebuje
                              wiec na kij on sie dalej narzuca ?
                              • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:21
                                Pytanie czy faktycznie nie chce... bo jednak cielęce spojrzenie i teksty typu "nie podobam ci się?" krzyczą o akceptację z jednoczesnym upieraniem się przy flaneli czy innej śliczności...

                                Akurat dziewczyna z wątku (nie czytałam całego, bo mi się nie chce) moim zdaniem ma większy problem niż to, że on chciałby, żeby ładnie pachniała...
                                • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:30
                                  a jakiz ma problem wg ciebie ?
        • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:31
          jak dla mnie gorzej brzmi opis faceta ktory lubi sobie kupowac perfumy i szuka stylowych spodni tongue_out
          • tais86 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 10:19
            > jak dla mnie gorzej brzmi opis faceta ktory lubi sobie kupowac perfumy i szuka
            > stylowych spodni tongue_out

            Dlaczego? Który mężczyzna bardziej przypadnie Ci do gustu: ten w workowatych dżinsach z chińskiego marketu, pachnący dymem papierosowym lub dezodorantem z kiosku, czy ten w estetycznych, dobranych do sylwetki ubraniach i lekko skropiony np. Loewe 7? Przecież nie każdy zadbany mężczyzna wygląda jak pedał i nie spędza całego wolnego czasu w galeriach. Ci zadbani też muszą swoje gustowne rzeczy znaleźć, wybrać i kupić.
            • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 12:37
              obaj tak samo odpychajacy
      • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:22
        A gdyby mąż ci powiedział, że chciałby, żebyś "była bardziej kobieca"? Czy tylko mnie się wydaje to obraźliwe? Niewielu znam facetów, którzy zareagowaliby spokojną postawą "to co mam zrobić?" na ogólnikowe "jesteś za mało męski". Ponadto brak poczucia akceptacji zwłaszcza uzasadniony to jednak nie to samo co zakompleksienie.
        • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:35
          Nie wiem. Dla mojego męża kobiecość to nie kiecka i koronki, a i ja jestem raczej kobieca w kwestiach ubioru/wyglądu/dbałości o siebie.

          A tak poważnie - zależy od formy przekazania tego komunikatu, od naszej relacji, itp.

          Jak napisałam - kiedyś (w poprzednim związku) uwagi o ubiorze i wyglądzie doprowadzały mnie do szału, bo zawsze były dyktowane przez złe intencje, zawsze ich podłożem była patologiczna zazdrość i kompleksy mojego partnera. Teraz (gdyby mąż mi wyjechał z takim tekstem i zakładając, że nasze układy są jakie są) - przemyślałabym potrzeby męża w tej kwestii i zastanowiłabym się czy mogę coś zmienić.
    • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:26
      wcale
    • 18lipcowa3 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:28
      no tutaj to ewidentnie pan cudów nie wymaga
      tylko podstawy, zadał się się z niechlujem i ma problem
      • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:34
        18lipcowa3 napisała:

        > no tutaj to ewidentnie pan cudów nie wymaga
        > tylko podstawy, zadał się się z niechlujem i ma problem


        No, właśnie nie. Dziewczyna dba o higienę, codziennie prostuje włosy, regularnie ćwiczy, ogólnie dba o siebie na tyle, że nie sposób jej nazwać niechlujem. Jednak on uważa, że za mało chce się podobać.
        • landora Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:08
          >Dziewczyna dba o higienę, codziennie prostuje włosy,

          A jakby nie prostowała włosów, to byłaby niechlujem? big_grin
          • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:11
            landora napisała:
            >
            > A jakby nie prostowała włosów, to byłaby niechlujem? big_grin

            big_grin Nie. Zastanawiałam się, do czego to prostowanie włosów podpiąć, bo wydało mi się ważne i nic mądrego nie wymyśliłam.
          • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:32
            Zależy od włosów i tego co by z nimi robiła zamiast prostowania - moje np. nie nadają się do rozpuszczenia bez prostowania i bez tego rozpuszczone wyglądają niechlujnie. Można to ominąć ładnym upięciem.
    • run_away83 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:32
      Hmmm... ja nawet jak się stroję w kieckę i szpilki to raczej dla własnej przyjemności niż dla mężowskich oczu. Czasem pytam go o zdanie jak się nie mogę zdecydować co na siebie włożyć, ale to są wybory między kiecką A i kiecką B, tudzież dźinsami A i dżinsami B, a nie pomiędzy kiecką i dżinsami...

      Z drugiej strony - nie jestem, nigdy nie byłam i mam nadzieję, że nie będę, babochłopem w bojowkach i flanelowej koszuli; ani zmamusiałą i rozlazłą kwoką z odrostami, oskubanumi łapkami; przyodzianą w wyciagnięte dresy. Ktoś, kto nie zadaje sobie trudu, by zadbać o estetykę ubioru; lub, co gorsza, intencjonalnie ubiera się w ubrania, w których wygląda jak w worze pokutnym, ma IMHO jakieś problemy ze sobą.
    • beverly1985 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:33
      Ojej, ja też nie kupuję perfum, a po kupnie ciucha nie urządzam rewii mody w domu (to inni tak robią??). Od Sephory trzymam sie z daleka- odrzuca mnie nagromadzenie zapachów i formalna atmosfera.
      • simply_z Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:46
        nie chodzi o perfumy ,z tego co pisał kobieta ma fatalny styl.Nosi jakies dziwaczne,źle dobrane stroje ,w ktorych wygląda śmiesznie i po prostu to go razi.
    • drinkit Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:44
      To zależy od punktu wyjścia. Tu laska ma ewidentnie styl "na studenta polibudy", rozumiem faceta. Na jej miejscu bym się zaniepokoiła, szczególnie po tego typu uwadze: Zgrabna, szczupla - wszystko na miejscu, ma 31 lat a ja 32. Ubiera sie jak 45lat lub wiecej, takie odnosze wrazenie.
      • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:13
        ale dlaczego ona ma sie niepokoic ?
        czym niby ?
    • moofka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:49
      nie przebilam sie przez watek
      ale temat znam, bo rozkminiamy z babkami przy winie wink
      no wiec ja jestem w stanie w stopniu znacznym, bo wiem, ze to dla niego wazne
      moj styl zycia i pracy sprawia, ze uwielbiam wygode
      maz lubi pindziowato i seksownie
      na szczescie czesto wyjezdza tongue_out
      wtedy biegam w ukochanych dzinsach
      kiedy ide z nim stroje sie w te kiecki i dekolty
      trudno smile
      jakby sam byl trollem, to moze bym zlala
      no ale nie jest
      jest przystojny szczuply i wyglada dobrze
      przyklada wage do wygladu, ciuchow i higieny
      spotyka sie z wieloma ludzmi i atrakcyjnymi babkami
      wiec chcac nie chcac poziom trzymac musze
      smile
      • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 22:58
        Uff, brzmi okropnie uciążliwie smile Musi mieć mnóstwo zalet, tak myślę. Inaczej byś się tak nie poświęcała smile
        • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:04
          Serio założenie sukienki z dekoltem i ładnych butów zamiast dżinsów i klapek wydaje ci się uciążliwe? To dokładnie to samo co z dżinsami - otwierasz szafę, sięgasz, zakładasz i odczuwasz mężowską radość wink.
          • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:07
            klamkas napisała:

            > Serio założenie sukienki z dekoltem i ładnych butów zamiast dżinsów i klapek wy
            > daje ci się uciążliwe? To dokładnie to samo co z dżinsami - otwierasz szafę, si
            > ęgasz, zakładasz i odczuwasz mężowską radość wink.

            Serio, to sama zmiana myślenia wydaje mi się uciążliwa. Musiałabym myśleć o nim za każdym razem, kiedy otwieram szafę wink Naprawdę to nie męczy, gdy małżonek tak wyskakuje na was z szafy?
            • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:12
              Nie męczy mnie sprawianie mu przyjemności - taka jestem nudna i mało wyzwolona wink.
              • andaba Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:17
                Gdyby nie to, że mój mąż tylu słów na raz w życiu nie napisał oraz to, że nie noszę dżinsów ani koszul, to pomyślałabym, że to o mnie.
                Oczywiście zakładając, że mąż zwróciłby uwagę na to, co mam na sobie.
          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:14
            co to sa ladne buty ?
            bo np szpilek dla zadnego faceta bym nie zalozyla ( no ewentualnie do lozka ... moze... jakby zasluzyl )
            • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:21
              rhaenyra napisała:

              > co to sa ladne buty ?
              > bo np szpilek dla zadnego faceta bym nie zalozyla

              Ale np. na wesele w adidasach byś nie poszła jednak?
              • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:29
                w adidasach to bym nigdzie nie poszla
                ale w glanach na wesele czemu nie ?suspicious
            • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:27
              Ładne czyli nie crocsy, nie adidasy, nie conversy, nie kapcie, i nie obuwie zdrowotne - w zależności od upodobań i możliwości jako ładne klasyfikuję: baleriny (nie wszystkie!), szpilki, koturny (niektóre), sandały (nie trekingi i nie crocsy). Istnieje dużo ładnych butów dla każdej z frakcji smile.
              • moofka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:28
                protestuje
                mam sporo ładnych crocsów smile
                • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:30
                  Dobra - mi też niektóre crocsy się podobają, ale nie nazwałabym ich "ładne" w kontekście sukienki i podobania się mężczyźnie wink.
              • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:31
                no to wiekszosc bym nie zalozyla big_grin
                baleriny i sandaly tak ale pewnie nie takie ktore bys uznala za ladne tongue_out
                • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:44
                  No wiesz - ja też niektóre ubrania/buty uważam za ładne, ale w życiu bym ich nie założyła. Ale wydaje mi się, że można wybrać jakiś zbiór wspólny między "mi się podoba" i "konwencja/ogół uważa, że..." - przynajmniej ja nie miałam z tym nigdy problemu, a cenię sobie wygodę i daleko mi do cukierkowej modelki.
                  • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:48
                    a burke tez bys zalozyla jakby facet chcial czy to tylko w strone uatrakcyjniania dziala ?
                    • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:00
                      Na siłę próbujesz wprowadzić jakąś antyfeministyczną ideologię czy o co chodzi?

                      Jestem zdania, że idealnie jest kiedy kochający się ludzie chcą się sobie podobać i jednocześnie się akceptują - między jednym i drugi jest złoty środek inny dla każdej pary. Akceptuję to, że Mietek i Mietka kochają się takimi jakimi są z zapachem jabola i pijackim rumieńcem na twarzy, że Arab wielbi Arabkę w burce, że kibol w dresie zachwyca się panienką w dżinsowej mini i szaliku odpowiedniego klubu, a mężczyzną dbający o siebie w jakimś stopniu zachwyca się kobietą dbającą o siebie w podobny stopniu. Ale akceptuję też, że Mietek zachwyci się panienką z wybiegu, a kobieta sukcesu (taka chadzająca do kosmetyczek i fryzjera raz w tygodniu) pokocha dresa z łańcuchem i w Golfie III.

                      Za to W MOIM związku cieszy mnie to, że jesteśmy do siebie podobni i oboje dbamy o swoje potrzeby - również te estetyczne (w granicach rozsądku i przy akceptacji gustów i granic drugiej strony).

                      Widzisz w tym coś niewłaściwego?

                      Masz z tym jakiś problem?
                      • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:09
                        ale jaka ideologie ?
                        normalnie pytam
                        czy zmienisz sie dla faceta pod kazdym wzgledem i w kazda strone gdyby chcial czy tylko stroic sie dla niego bedziesz ?

                        > Za to W MOIM związku cieszy mnie to, że jesteśmy do siebie podobni i oboje dbam
                        > y o swoje potrzeby - również te estetyczne (w granicach rozsądku i przy akcepta
                        > cji gustów i granic drugiej strony).

                        no wlasnie w twoim ciebie
                        ty sie lubisz stroic i lubisz wystrojoneo faceta
                        ona najwyrazniej nie lubi
                        • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:15
                          Pisałam kilka razy, że nie przyjmuję uwag bezkrytycznie i w zależności od sytuacji albo idę na kompromis, albo noszę się z uwzględnieniem moich potrzeb, albo urządzam demonstrację.

                          PS. Tak, w moim związku to norma, że chcemy się sobie podobać i uważam to za zdrowe i normalne. Ty możesz uważać po swojemu i oceniać zgodnie ze swoimi normami.
                          • falka_85 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:33
                            Tak, tylko co innego dostosować się do upodobań partnera na zasadzie: częściej noszę z ubrań, które mnie się podobają te, które podobają się mojemu mężowi, a co innego na zasadzie lubię dżinsy i trampki, ale dla męża zakładam ołówkową spódnice i szpilki. Jak tak patrzę wstecz to zalążki mojego stylu ubierania się teraz można było zobaczyć już w przedszkolnych upodobaniach (w przeciwieństwie do mojej siostry falbanki i spódniczki mnie nie pociągały i to ma odzwierciedlenie w naszym wyglądzie teraz), tak więc to jest coś głęboko tkwiącego w człowieku. I nie widzę siły żeby się zmienić o 180 stopni dla chłopa. Na szczęście nie muszę.
              • k1k2 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 07:26
                "Ładne" to kwestia gustu. Mój facet na przykład woli coversy od szpilek.
                • 18lipcowa3 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:40
                  Poważnie uwierzyłas?
        • moofka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:18
          to do mnie?
          co uciazliwie konkretnie?
          spodnica czy dekolt?
          smile
          • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:24
            moofka napisała:

            > to do mnie?

            Noo.

            > co uciazliwie konkretnie?
            > spodnica czy dekolt?
            > smile

            Nie wiem smile "Na szczęście często wyjeżdża" tongue_out
            • moofka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:26
              no tak
              bo wtedy bardziej wybieram to co wygodne
              ale i tak codziennie sie maluje i chodze na obcasie
              lubie po prostu
              wiec moe po przemysleniu wcale az tak bardzo sie nie naginam?
              hm
          • gryzelda71 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 15:39
            Ani dekod, ani kiecka po waginę nie jest uciążliwa, pod warunkiem,że pani tak lubi i chadza nie tylko dlatego, że mąż lubi pindziowato. Jak się zmusza to niefajne.
    • jak_matrioszka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:23
      Tez mi sie kiedys trafil wielbiciel makijazu i szpilek, a ja bylam wtedy na etapie stylu "wygoda przede wszystkim", cos jak autorka postu. Nie bylam w stanie sie zmienic w zadanym kierunku smile
      • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:29
        No dobra, ale wygodnie dżinsy i wygodna góra to niekoniecznie dżinsy bez fasonu i flanelka, prawda?
        • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:37
          Otóż to, poza za dużymi, wypchanymi na tyłku gaciami, flanelowymi koszulami ala Bob budowniczy i 2 parami butów - jedne na lato, drugie na zimę, istnieje ogromne pole do manewru, zwłaszcza, że finanse nie stanowią problemu.
          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:41
            ale po co skoro jej to odpowiada?
            • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:46
              Ale co jest dobrego w wiszących na tyłku workach? Skoro ten sam poziom wygody można osiągnąć bez nieestetycznych zwisów?
              • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:53
                serio np jak ?
                • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:01
                  Normalnie - znajdując dobrze dobra spodnie w odpowiednim kroju, rozmiarze i z odpowiedniego materiału. Wygodne nie musi oznaczać brzydkie, a niewygodne nie zawsze są ładne.
                  • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:13
                    takie samo chrzanienie jak to ze szpilki moga byc wygodne
                    • simply_z Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:17
                      owszem mogą być ,jesli sa to np buty do tańca ,specjalnie w tym celu zaprojektowanesmile.
                      • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:19
                        nie sa
                        moga sie nadawac do tanca ( na kilkadziesiat czy kilkanascie minut tanca na przystosowanym do tego parkiecie)
                        ale wygodnymi butami nie sa i nigdy nie beda
                    • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:18
                      Akurat dla mnie szpilki wygodne nie są - żadne. Za to nie zwisające z tyłka spodnie owszem, wszystkie które mam (poza spodniami na pilates/jogę) są dopasowane w tyłku i wygodne.

                      Ale rozumiem, że ktoś ma inaczej i dopasowanie w kroku mu przeszkadza - ale znowu nieprzylegające nie muszą (ale mogą uncertain) być brzydkie.
                      • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:20
                        a czemu na joe czy pilates nosisz jednak nie dopasowane
                        o moj ra czyzby byly wygodniejsze ?
                        • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:25
                          Bo w normalnym życiu nie robię szpagatów, wypadów, nie rozciągam się w takim stopniu, nie robię nurkujących łabędzi i innych takich, więc normalne spodnie są wygodne. Na pilatesie w ŻADNYCH dżinsach, nawet najbardziej obwisłych nie będzie mi wygodnie, nawet gdybym zdarła je ze skejta z parku. Podobnie jak nie będzie mi wygodnie w rozlazłym dresie czy szortach.
                          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:36
                            a moze ona robi suspicious
                            • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:53
                              Na randkach z nim też? I to w ciuchach ? wink
            • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:53
              Po to, że w normalnych, kochających się związkach, dochodzi się do kompromisów.

              Odniosę się choćby do perfum, których ten chłopak nie znosi. U mnie niektóre zapachy powodują wręcz odruch wymiotny, tak więc jestem w stanie go zrozumieć. Korona by dziewczynie z głowy n ie spadła, gdyby na spotkania z partnerem używała innego zapachu albo jak żaden inny jej nie pasuje, nie używała wcale.

              Ale skoro ktoś wychodzi z założenia, po co, skoro mi tak odpowiada i nie liczy się ze zdaniem partnera w ogóle, to może niech zakończy ten związek i nie traci czasu cudzego i swojego, na z góry przegraną sprawę.
              • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:56
                moze chce mu tym delikatnie zasugerowac ze jej nie odpowiada jego bogata kolekcja perfum tongue_out
                • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:02
                  Jak jej nie odpowiada, to niech powie, zamiast sugerować pryskając się jakimś ochydnym syfem.
              • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 12.04.14, 23:58
                swoja droga jaka pokrecona logika
                facet ma jakies do niej uwagi wiec to ona powinna zerwac ?
                skoro jemu nie pasuje to niech on da jej spokoj
                • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:04
                  Jak widać facet się stara i pewnie na kompromis by jakiś poszedł, laska ma to ewidentnie w d** i nie wyraża ani odrobiny dobrej woli w kierunku kompromisu. I owszem, myślę, że facet w końcu z nią zerwie.
                  • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:07
                    jakie sie stara ?

                    facet lubi widocznie byc metro i spedzac duzo czasu w drogeriach
                    robi to co jemu sie podoba
                    wiec gdzie niby to staranie ?
              • andaba Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:04
                kota_marcowa napisała:


                > Ale skoro ktoś wychodzi z założenia, po co, skoro mi tak odpowiada i nie liczy
                > się ze zdaniem partnera w ogóle, to może niech zakończy ten związek i nie traci
                > czasu cudzego i swojego, na z góry przegraną sprawę.

                To dotyczy jego, czy jej? Bo nie widzę powodów, żeby ona miała coś zmieniać, przecież to o jej ubrania chodzi.

                No dobra, argument z perfumami rozumiem, ale portek już to nie dotyczy.

                Nawiasem mówiąc mój perfum nie znosi i za każdym razem jak otwiera szafkę, to grozi, ze je wyrzuci, bo zawadzają i śmierdzą. Jak się wyperfumuję to jęczy że mu niedobrze. Nie z powodu jakiegoś konkretnego zapachu, tylko ogólnie. I co, mam się przejmować? Niedoczekanie.
                • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:22
                  A gdyby twój mąż stwierdził, że od dzisiaj się nie myje i nie goli, bo nie lubi, jemu smród nie przeszkadza, a ty rób co chcesz, bo twoje zdanie ma w nosie.
                  Takie piep*enie, za przeproszeniem, że jednej stronie jest wygodnie, to druga ma się bezkrytycznie dostosować.
                  • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:29
                    pie&% jak potluczona co ma higiena do malowania sie np ?
                    zalozylabys burke dla faceta?
                    twoj facet zaczalby nosic szpilki albo zaczal sie malowac dla ciebie
                    bo jakos watpie
                    • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:30
                      Ktoś cię zmuszał do burki, że kolejny raz przywołujesz ten egzotyczny dla nas przykład?
                      • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:35
                        a czemu egzotyczny ?
                        skoro uwazasz ze dla ukochanej osoby trzeba sie poswiecic ( isc na kompromis) dotyczacy swojego wygladu to czemu nie burka ?
                        a jak chcesz mniej egzotycznie to czmeu nie dluga bezksztaltna spodnica golf i ulizane wlosy ?
                        • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:36
                          Nie TRZEBA, tylko w określonych okolicznościach MOŻNA. Jest różnica?
                          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:37
                            mozna jesli sie samemu chce
                            jesli sie cos robi wbrew sobie to juz nie jest kwestia mozna a trzeba
                            • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:43
                              Wydawało mi się to oczywiste, że trze chcieć... Ale jak się nie chce to warto się zastanowić czemu (nie dlatego, że MUSI to być problem, ale może).
                              • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:45
                                nadal nie odpowiedzialas
                                czy zaczelabys dla faceta chodzic w jakims calkowicie nielubionym dla ciebie stroju
                                a jesli nie to dlaczeo nie chcesz i jaki masz problem ?suspicious
                                • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:54
                                  Nie, nie nosiłabym całkowicie nielubianego stroju i wynika to jasno z moich poprzednich wypowiedzi.
                              • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:47
                                klamkas napisała:

                                > Wydawało mi się to oczywiste, że trze chcieć... Ale jak się nie chce to warto s
                                > ię zastanowić czemu (nie dlatego, że MUSI to być problem, ale może).

                                TRZEBA chcieć big_grin Bo jeśli się nie chce, to coś jest nie tak. Paragraf 22 albo inaczej jakbyś się nie obróciła doopa z tyłu smile
                                • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:57
                                  No toż prawie napisałam "trzeba" wink.
                        • moofka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 07:12
                          rhaenyra napisała:

                          > a czemu egzotyczny ?
                          > skoro uwazasz ze dla ukochanej osoby trzeba sie poswiecic ( isc na kompromis) d
                          > otyczacy swojego wygladu to czemu nie burka ?
                          > a jak chcesz mniej egzotycznie to czmeu nie dluga bezksztaltna spodnica golf i
                          > ulizane wlosy ?

                          moje ulubione pytanie dlaczego
                          dlaczego facet chce zeby babka zalozyla rurki i te szpilke nieszczesną
                          czy po to zeby ja zrobic na zlosc i udupic
                          czy taka ma fanaberie, zeby pokazac, kto tu rzadzi?
                          nie
                          intencja jest prosta
                          facet chce miec fajna laske u boku
                          kobiete, ktora wyglada jak kobieta, ktora go kreci i mu imponuje
                          tym ze jest kobieta
                          a nie inzynierem karwowskim
                          ktora chce wachac i podziwiac tongue_out
                          ktora mu sie podoba, podnieca i na ktora patrzy z przyjemnoscia
                          skad ten bunt sie odzywa w wiekszosci forumek?

                          a wemy przyklad inny i niech pierwsa rzuci kamieniem ta ktora tego nigdy nie zrobila
                          kiedy jazgocza babka mezu ze ma
                          nie rzucac skarpet i wynosic talerze
                          zalozyc krawat na wieksze wyjscie
                          zadbac o nastroj i pamietac o kwiatkach bez okazji
                          itd
                          to - chce go zmieniac? nie akceptuje go?
                          czy ma jakis standard, oczekiwania i dla jej komfortu on mogly sie postarac
                          dla niej
                          i wlasciwa postwa w odpowiedzi na oczekiwania jest kij ci na grzbiet stara krowo
                          widzialy galy co braly nie bede sie dla ciebie wysilal
                          czy - dobrze kochanie popracuje nad tym
                          dla ciebie

                          zreszta - sama lubie patrzec na zadbane kobiety
                          ladne
                          kobieco ubrane
                          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 12:55
                            > intencja jest prosta
                            > facet chce miec fajna laske u boku
                            chce miec kobiete - breloczek
                            czyli traktuje ja przedmiotowo
                          • gryzelda71 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 15:47
                            Fajnie jak facet co lubi kociaki w szpilkach i opasce z!amiast spódnic wśród takich szuka partnerek,a nie bierze panią szaroburą w maksi workach,żeby na siłę z niej seksi laseczkę robić.
                  • andaba Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:32
                    Golić się nie musi, mam to gdzieś, jak lubi wyglądać jak zarośnięty cap, to jego problem.

                    Mycie to trochę co innego, nie uważasz?
                    Jak ma się mycie do noszenia koszul z flaneli?
                    • klamkas Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:39
                      Naprawdę masz gdzieś? Nie przeszkadza ci całowanie się z takim drapiącym chłopem, czy się nie całujesz? wink
                      • andaba Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:45
                        klamkas napisała:

                        > Naprawdę masz gdzieś? Nie przeszkadza ci całowanie się z takim drapiącym chłope
                        > m,

                        Taa, ostatni raz to mnie przed ołtarzem pocałował.
                        Chyba to nie jest jego ulubiona rozrywka. Moja też nie, więc spokojnie golić się nie musi.
                        • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 01:14
                          W sumie smutne jest to co piszesz.
                          • andaba Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 01:17
                            Przykro mi, że cię zasmuciłam, mam nadzieję, że będziesz mimo to dobrze spała tongue_out

                          • gryzelda71 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 15:41
                            Toż jaja w was robi, nie pierwszy razbig_grin
                            • kota_marcowa Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 16:34
                              Może i tak, ale jeżeli, to jest niezwykle konsekwentna w trollowaniu.
                              I co jak co, ale ma ewidentnie problem z seksualnością, zwłaszcza kobiet.
        • jak_matrioszka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:04
          Kiedy ja mialam 20 lat to rurek nie bylo, ale bez fasonu w sensie krok w kolanach tez sie nie nosilo. Nosilam klasyczne jeansy, dresow nie lubilam (poza bieganiem z psem), gory miewalam rozne (wlacznie z brzuchem na wierzchu, hehe), ale flanelki nigdy.
          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:11
            no a teraz mamy 21 wiek i o wiele wiecej mozliwosci
            jak ktos chce alladynki i krok w kolanach to niech nosi
          • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:12
            i zauwaz co piszesz
            nosilas po lubilas
            nie nosilas bo nie lubilas
            czemu ktos inny ma nosisc to czego nie lubi ?
            • simply_z Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:19
              masz rację i niestety też nie wróżę temu związkowi dobrze.Jeśli baba chce się nosić jak niechluj to niestety nic i nikt tego nie zmieni.
            • jak_matrioszka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 00:54
              Ja nigdy nikogo nie zmuszalam ani nawet nie namawialam do zmiany stylu, wiec czemu akurat mnie sie o to pytasz? Odpowiedzialam na pytanie skierowane do mnie, czy nosilam bezksztaltne workowate ubrania, alladynki (przynajmniej moim zdaniem) tak calkiem bezksztaltne nie sa, mimo swego luzu.
              • yvona73pol Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 04:38
                Kurcze, co by gosciu nie napisal, to go forum babek zlinczuje. Pisze, ze proponuje zakup "fajnych" ciuchow i perfum, to juz krzyk, ze opresja, ze zmusza. Jakby nie napisal, to forum by zaraz zawyrokowalo, ze biedna dziewczyna nie ma za co, a ten cham nawet nie poczuwa sie do sponsoringu.
                Pisze, ze nie rozumie tego, ktos mu sugeruje kompleksy i jakies traumy seksualne partnerki i co, kilkanascie postow dalej inna go liczuje, ze to niby on to wymyslil i jej wciska. A sam chlopak wczesniej na forum wyrazil zaskoczenie i stwierdzil, ze to mu nie wpadlo do glowy.

                Do tego znamienne jest, czego nikt nie przywolal, ze partnerka nawet na tzw. galowe wyjscia nie stara sie, co w efekcie wyglada, jakby starala sie najgorzej ubrac. Uprzedzajac fale krytyki: poszlybyscie do teatru badz na slub kolezanki w wyciagnietych starych dzinsach, flanelowej koszuli i starych butach, w ktorych chadzacie wszedzie? Nie sadze. To znaczy mysle, ze wiele osob tak moze i chodzi, ale IMO to jest brak szacunku.

                Ja mysle, ze jesli w zwiazku jestesmy zaangazowani, to chociazby w jakims procencie staramy sie zadowolic partnera, przykladowo, gotuje cos, co wiem, ze mu smakuje, zeby mu sprawic przyjemnosc, bo go kocham, a nie serwuje ciagle podobny repertuar "bo taki mam styl gotowania i juz". Przeciez wiadomo, ze nie zyjemy po to, aby jesc, prawda? A jednak, mozna meza/zone dopiescic w temacie.
                Jak wczoraj, maz mial ochote na kozine, ale wrocil z kurczakiem, bo powiedzial, ze jak sobie pomyslal, ze ugotuje tylko dla siebie, a ja nie bede jadla, to wybral kurczaka. A mogl powiedziec, no przeciez ja lubie i nie bede sie naginal, skoro zona wiedziala ze mam takie upodobania i smaki.
                Innym razem upichci tylko dla siebie i nie ma problemu.

                Z ciuchami podobnie. Choc akurat u nas to ja jemu czasami kupuje, albo wybieram ciuchy w sklepie, ale pozniej on chodzi dumny jak paw z tego powodu big_grin
                A ja z kolei lubie, jak moje ciuchy podobaja sie jemu.
                • bei Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 07:13
                  Zmieniłabym na pewno zapach, ale na akceptowalny przez obie strony smile.
                • gretchen184 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 07:53
                  yvona73pol- świetnie napisane, zgadzam się w 100%
                • guderianka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 08:24
                  to chociazby w jakims proce
                  > ncie staramy sie zadowolic partnera, przykladowo, gotuje cos, co wiem, ze mu sm
                  > akuje, zeby mu sprawic przyjemnosc, bo go kocham, a nie serwuje ciagle podobny
                  > repertuar "bo taki mam styl gotowania i juz". Przeciez wiadomo, ze nie zyjemy p
                  > o to, aby jesc, prawda? A jednak, mozna meza/zone dopiescic w temacie.


                  co innego procent i szczegóły dla przyjemności partnera co innego CAŁOKSZTAŁT- styl ubierania się, makijaż, rodzaj perfum
                • sanciasancia Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 16:26
                  > Kurcze, co by gosciu nie napisal, to go forum babek zlinczuje. Pisze, ze propon
                  > uje zakup "fajnych" ciuchow i perfum, to juz krzyk, ze opresja, ze zmusza
                  E, tam. Problemem jest, że jak się z nią wiązał, to jak ona się nosi absolutnie mu nie przeszkadzało. A teraz chce to zmienić. Trochę mi się to kojarzy z nadzieją, że "on się po ślubie zmieni".
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:09
            Kraciaste flanele (i w ogóle koszule) są bardzo modne w tym sezonie. Może dziewczyna jest trendsetterką, a facet się po prostu nie zna?
            • guderianka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:13
              Zna się zna się- na makijażu, solarium i dekoltach w obcisłej bluzce oraz obcisłych spodniach suspicious

              No i dziwne, że skoro on taki zadbany, modny i szczodry to ma same ex tongue_out
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:23
                Może być też tak, że dziewczyna zakłada flanele, boyfriendy, świetne buty i wygląda naturalnie, bosko i na czasie, a facet chce z niej zrobić tipsiaroblacharę z solarką a la Courtney Stodden, z cienkimi dwudziestopięciocentrymetrowymi szpilami, krótką sukienką w której wszytko widać i scenicznym makijażem.
                • guderianka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:41
                  No i tak mi się to właśnie kojarzy. Laska wygląda tak :
                  https://wizaz.pl/szafa/pics/x600/43771_1.jpg
                  a powinna tak
                  https://img4.demotywatoryfb.pl//uploads/201009/1334260284_by_seba16011994_600.jpg
                  • antyideal Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 12:27
                    Pytanie jakim cudem zwrocil na nia uwage i obłaskawił ją, skoro to nie jego typ.
                    Dla mnie np.faceci w garniturach czy ubrani zupelnie nie w stylu, ktory lubie sa przezroczysci, chocby byli najprzystojniejsi na swiecie i w okolicy wink
                    Sposob prezentowania sie otoczeniu wiele mowi o czlowieku, wiec skad zdziwienie, ze ktos jest
                    taki jaki jest a nie taki jakim partner chcialby zeby był.
                    • gretchen184 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 12:43
                      antyideal napisała:

                      > Pytanie jakim cudem zwrocil na nia uwage i obłaskawił ją, skoro to nie jego typ
                      > .
                      jak poznałam mojego męża to owszem-zauroczył mnie jego uśmiech,podejście do różnych spraw, to w jaki sposób się wysławia itp.-ale wygląd mówiąc krótko nie powalał. koszmarnie ubrany, kompletnie bez stylu, byle jakie ciuchy.
                      to jak wygląda obecnie to ciężko wypracowany kompromis.czyli da się.
                      • antyideal Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 12:57
                        Mozna powiedziec, ze zagubiony był, jesli chodzi o styl, Twoj mąz a Ty pomoglas mu odnalezc drogę wink natomiast ta dziewczyna, o ile sie zorientowalam, ma jakąs wizję siebie,
                        nie jest abnegatką, wiec dziwi mnie oczekiwanie pana, ze ślepo podazy za jego oczekiwaniami.
                        To byloby niezdrowe wrecz.
                        • gretchen184 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:02
                          antyideal napisała:

                          > Mozna powiedziec, ze zagubiony był, jesli chodzi o styl, Twoj mąz a Ty pomoglas
                          > mu odnalezc drogę wink natomiast ta dziewczyna, o ile sie zorientowalam, ma jaką
                          > s wizję siebie,

                          co nie zmienia faktu,że tak samo on mi się nie podobał jak i panna autorowi wątku. jednakowoż pod innymi względami przypasowali.
                          ja tego faceta rozumiem.
                          • antyideal Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:13
                            Nie czytalam tamtego watku na Kobiecie w calosci i nie wiem jak bardzo
                            dziewczyna pasuje panu, oprocz wygladu, ale czuje w sobie sprzeciw, gdy ktos
                            probuje mnie naginac do swoich wyobrazen i tak samo nie mialabym odwagi probowac
                            kogos wizualnie zmieniac, predzej cierpialabym w milczeniu, wychodzac z zalozenia,
                            ze chcialam go to mam, z calym dobrodziejstwem zalet i wad.
                            No chyba, ze sam wysylalby sygnaly, ze potrzebuje wskazówek wink
                            Mozna pojsc na male ustepstwa, ale kompletna zmiana stylu ?
                  • rhaenyra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:03
                    10/10

                    ja chce taki kapelutek
    • bei Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 07:15
      Dla niego noszę dłuższe włosy, ale dla mnie to też wygoda- szybko można je spiąć i fryzura gotowa.
      • rosapulchra-0 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 10:50
        bei napisała:

        > Dla niego noszę dłuższe włosy, ale dla mnie to też wygoda- szybko można je spią
        > ć i fryzura gotowa.
        Ja również, choć zdecydowanie wolę bardzo krótkie.
    • guderianka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 08:22
      Szczerze-jakoś mi to nie idzie w parze. Jeśli wpada ktoś w oko-to pierwszą tego przyczyną jest wygląd zewnętrzny i uroda-przynajmniej ja tak miałam. Pierwszy look wypada dobrze, to można testować głębiej. M poznałam przez net, zakochałam się już przed pierwszym spotkaniem i bardzo obawiałam się co będzie gdy go zobaczę. I zobaczyłam chłopaka w glanach (ufffff), jeansach i swetrze. Gdybym zobaczyła kolesia w gajerku to niestety byłby to początek końca.
      Odpowiadając- nie, nie zmieniłabym stylu dla faceta, bo nie zmieniłabym siebie dla faceta ani nikogo innego. Jestem jaka jestem, kocham siebie i albo ktoś to akceptuje albo nie.
    • alpha.sierra Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 08:36
      Jestem w stanie czasami zrobić ukłon w stronę partnera - to znaczy, że jeśli wiem, że lubi mnie w czymś, co mi normalnie nie leży, to korona mi z głowy nie spadnie, jeśli jedną taką rzecz będę miała w szafie i założę od czasu do czasu. Jeżeli za to wyraźnie coś krytykuje, to może liczyć na to, że będę to nosiła częściej, z czystej małpiej złośliwości. Co do perfum - zawsze wybieramy razem i mamy spory zestaw zapachów, które nam leżą. Nie wyobrażam sobie pryskać się czymś, co faceta odrzuca, nawet jeśli dla mnie to najpiękniejszy zapach na świecie. Trudno, zadowolę się drugim najpiękniejszym smile.

      Ale w tym konkretnym przypadku rzeczywiście wygląda na to, że dziewczyna ma zbroję. Możliwe, że ma świetną figurę i po prostu jeżeli założy coś bardziej dopasowanego, to się nasłucha od bardziej i mniej znajomych panów, jaka jest sexi i inne takie. Może krępuje ją to na tyle, że profilaktycznie woli założyć worek?
    • inguszetia_2006 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 08:52
      Witam
      Jestem nieelastyczna w takich sprawach. Nie dałabym się przerobić. Bierzesz z całym dobrodziejstwem, albo spadaj. Zresztą, jak bym usłyszała zawodzenie: załóż spódnicę i szpile to bym się odkochała, bo nie lubię jak traktuje się mnie instrumentalnie,czyli jak kwiatek do kożucha. Ze mną nikt takich numerów nie praktykował. Pewnie dlatego, że ubieram się stosownie do okazji. Albo ze strachu;-P
      Pzdr.
      Ing
      • eo_n Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:22
        Byłabym skłonna się trochę nagiąć, ale bez przesady. No i pod warunkiem, że byłoby to dla mnie też w miarę ok. Np. mogłabym eksponować dekolt, ale nikt by mnie nie namówił na chodzenie w spódnicach zimą (nie znoszę rajstop); mogłabym bardziej podmalować oczy, ale do podkładu na co dzień nie dałabym się przekonać, itp.

        A swoją drogą, ja też miewałam takie okresy, kiedy "się chowałam za strojem". Rzeczywiście mało kto rozumie tę potrzebę (np. koleżanka-dobra-rada mnie przekonywała do bardziej seksownego stroju, czyli dokładnie tego, czego świadomie unikałam, aby faceci-debile się nie ekscytowali).

        I jeszcze taki facet, jak autor 1. posta z zalinkowanego wątku by mnie odstręczał. 40 minut w drogerii? Kolekcja wód toaletowych? Nie wiem, jakie by musiał mieć zalety, aby zrównoważyć takie nadmierne przywiązywanie wagi do wyglądu.
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:31
          No mnie by na pewno odstręczył. Lubię piękne rzeczy, lubię się stroić (przede wszystkim dla siebie), ale nie mam przepranego mózgu kulturą masową, nie nagięłabym się dla żadnego faceta i nie założyłabym czegoś, co mi się nie podoba, nie pasuje do mnie.
          Z facetem bardzo dbającym o wygląd, strojącym się godzinami, spędzającym dużo czasu na zakupach i w drogerii- nie doszłabym do porozumienia.
        • anulka.p Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 09:38
          eo_n napisał:

          > Byłabym skłonna się trochę nagiąć, ale bez przesady.

          I tu tkwi sedno sprawy. Można się TROCHĘ nagiąć, ale bez "łamania kręgosłupa", bo z moich obserwacji wynika, że to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.
    • nangaparbat3 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:10
      Nie zmieniłabym, chyba ze by mnie przkonal, ze w czyms tam mi lepiej/ładniej/wygodniej. Ale to kwestia raczej drobnych zmian, nie zmiany stylu, dla mnie w ogole nie do pomyślenia, od Pigmaliona in spe uciekalabym gdzie pierprz rosnie.
    • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:29
      Ciekawe, nie sądziłam, że znajdzie się tak liczna grupa zwolenniczek zmieniania stylu "pod partnera". Przypomniała mi się koleżanka, która po urodzeniu dziecka zmagała się z nadwagą i w którymś momencie zwróciła się do męża w desperacji: "Przytyj trochę i przestań się tak stroić. Nie pasujesz do mnie." wink Mam też znajomą, która dla byłego męża zaczęła się ubierać wyłącznie w mini lub bardzo obcisłe spodnie, bluzki z dekoltami do pasa, wielkie koturny, wszystko to wyłącznie w czarno-białych tonacjach. Biel na lato, czerń na pozostałe pory roku. Dopiero po rozwodzie zaczęła znowu wyglądać jak człowiek.
      Sama spotykałam się tak z 10 lat temu z facetem, który przywiązywał ogromną wagę do ubioru. Za każdym razem, kiedy gdzieś razem wychodziliśmy (albo i nie), czułam na sobie to taksujące spojrzenie i WIEDZIAŁAM, że on by coś zmienił. Brr.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 13:59
        Tu jest ogromna większość patriarchalnych pań pt. dla misia zrobię wszystko i chłop ma zawsze rację.
        • gretchen184 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 15:06
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

          > Tu jest ogromna większość patriarchalnych pań pt. dla misia zrobię wszystko i c
          > hłop ma zawsze rację.

          a ty tak strasznie uwiązałaś się do tego swojego pożal się boże feminizmu,że nie dopuszczasz myśli,że można być osoba niezależną a jednocześnie iść na kompromis?
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 15:46
            Ooo, to może pochwal się na jakie kompromisy chadzają znajomi Ci mężczyźni? Któryś zmienił styl ubierania, bycia dla kobiety? Bo jakoś na forum radzi się zawsze kobietom, co mają zmienić i jak się dostosować, od mężczyzn nikt tego nie oczekuje.
            • vilez Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 18:28
              Tak, mój mąż.
        • zeldaf Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 17:52
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

          > Tu jest ogromna większość patriarchalnych pań pt. dla misia zrobię wszystko i c
          > hłop ma zawsze rację.

          Nie odniosłam takiego wrażenia. Raczej sporo tu silnych kobiet. Można być wojującą feministką, a na to akurat machnąć ręką i pójść na kompromis. Można też być bierną, uległą łanią, w tej jednej kwestii nieustępliwą. Taki ostatni bastion. W tym przypadku stawiałabym na tę drugą opcję. Facet pisze, że jego związek jest w 99% idealny, tylko nad tym 1% musi popracować big_grin
    • saszanasza Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 14:04
      Bycie z kimś to sztuka kompromisów, wielu....
      Facet zakochał się w dziewczynie dość specyficznej, nie ze względu na wygląd zewnętrzny a ze względu na jej charakter. Jednak nie okłamujmy się, fajnie jest gdy te elementy grają w równym stopniu. On nie chce zmieniać jej wizerunku wedle własnych potrzeb, raczej sugeruje jej pewne rozwiązania, mając jednak na uwadze jej gust. Nie wybiera za nią, a stara się ją ukierunkować. Moim zdaniem zawodzi komunikacja między nimi. Albo ona nie potrafi zrozumieć jego intencji, albo on nie potrafi ich w jasny i zrozumiały sposób jej przekazać.
      Swoją drogą, trzeba być wyjątkowo ślepą, by nie zauważyć że partnerowi się mój styl lub jego elementy nie podobają i wyjątkowo bezkompromisową, by nie "nagiąć" własnego gustu by sprawić przyjemność partnerowi.
    • wrednarzeka Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 14:28
      Jak na moje oko kobieta chce być skrajnie aseksualna (szczególnie ta falbanka na tyłku w stroju kąpielowym).

      Albo nie lubi lepkich spojrzeń (jeśli jest zakompleksiona to jako lepkie spojrzenie będzie uważała każde gdy ma na sobie kobiecy atrybut) albo zwyczajnie lubi styl drwala.


      A o zmianie stylu dla faceta to ja się nie wypowiadam: jestem rozwódką którą były mąż stłamsił, cichcem obrzydzał mi kolejne atrybuty kobiecości (nie maluj ust - ta szminka robi mi pieczątki! po co rzęsy smarujesz? dla kogo ty dupę pokazujesz (spódnica do kolan)). A przy rozwodzi zarzucił mi że jestem skrajnie zaniedbana - jak miałam się nie "zaniedbać" jak mnie gnom krytykował za każdą "frywolność"?
    • ida771 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 15:45
      Facet przesadził z oglądaniem pornosów.
    • vilez Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 18:36
      Ja się ubieram oczywiście znakomicie wink , więc się zmieniać nie muszę. Mój luby ubierał sie mniej znakomicie, więc go trochę w tym podrasowałam.
      Problemu nie widzę. On mnie podrasował w innych względach. Luz.
      • ponis1990 Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 13.04.14, 23:17
        Nie zmieniłabym wcalesmile Albo mnie bierze taką, jaki mój styl, albo niech szuka takiej, która mu odpowiada. Za to jak wiem, że się facetowi podoba jakiś konkretny ciuszek który noszę, to mu w nim często wyskakuję potem coby mu radość sprawićsmile
        • nolus Re: Jak dalece byłybyście w stanie zmienić swój s 14.04.14, 10:22
          Raczej trafiałam na facetów,którym mój styl odpowiadał,więc trudno mi się ustosunkować. Mogę uwzględnić jakieś uwagi/wskazówki i trochę ten styl zmodyfikować,ale duża ingerencja jest niepożądana. Mam z resztą wrażenie,że jak facetowi to się nie podoba, tam by coś zmienił,tu poprawił, to znaczy,że nie akceptuje kobiety generalnie i zaraz będzie przeszkadzać sposób bycia,a potem charakter. Generalnie na początku facet powinien byc zachwycony - nie wyobrażam sobie tego inaczej smile Ja na pewno dla zaspokojenia gustu faceta nie powiększe sobie biustu,nie zafarbuje włosów na platynowy blond i nie założę tipsów wink A trochę takich kobiet znam...

          A co do zalinkowanego z forum kobieta wątku,to problem tkwi chyba w czyms głębszym niż sam mało "kobiecy" sposób ubierania się tej dziewczyny...
Pełna wersja