sowa_hu_hu
20.08.04, 08:42
więc jade sobie tramwajem - ścisk straszny , gorąco... wszyscy sie o siebie
ocierają... za mną stoi facet , raz poczułam ze sie do mnie przycisnął za
bardzo... drugi raz - to samo! poczułam na tyłku jego f...a (bo jak mam to
nazwac w takiej sytuacji...?) obruciłam sie i wtedy pan przeszedł w inne
miejsce w tramwaju... widziałam ze mial rozpięty rozporek iz asłaniał sie
kurtką... gdybym zobaczyła że ma "interes" poza spodniami to chyba bym mu w
pysk przywaliła i wydarła sie na cały tramwaj... no ale prawda jest taka ze
nie byłam na 100% pewna że było to tak jak ja to odczułam - tzn niby jestem
pewna ale... nie mogłam zrobić awantury facetowi w "tylko" rozpiętym
rozporku... obrzydzenie mnie bierze na myśl o takich ludziach - pewnie
niektórzy z nich mają żony , dzieci...
pamietam jak chodziłam jeszcze do liceum - do szkoły szłam zawsze droga koło
lasu i tam tez kilka razy spotkałam pana który stał w krzakach i bawił sie
swoim małym - może to i śmieszne ale można sie nieźle przestraszyć gdy
idziesz , powtarzsz wzory z matematyki i nagle słyszysz "obciagnij mi...."!!!
kiedyś szlam z moją siostrą i spotkałysmy własnie takiego osobnika - on
wyjechał wlasnie z takim tekstem a moja siostra powiedziała mu "z takim to na
mrówki"

- ja nie potrafiłabym sie tak zreflektować , najczesciej
przyspieszłam kroku żeby znaleźć sie jak najdalej...
jak sobie pomyśle ze to spotyka np. dziewczynki z podstawówki...
a najgorsze jest to ze takiemu zboczeńcowi nic zrobić nie można...