Dodaj do ulubionych

potrzebuję kubeł zimnej wody

22.04.14, 11:58
...na głowę gdyż sama z tą sytuacją sobie nie poradzę. Poradźcie mi coś proszę. Jestem stałą forumką, o prawda więcej czytam niż piszę, ale udzielam się. Tego nicka założyłam jednorazowo gdyż o tym co mnie trapi zwyczajnie wstydzę się pisać pod swoim nickiem.
Jestem mężatką od prawie 4 lat. Małżeństwo z tzw rozsądku, wiem niektóre z Was już na tym etapie mnie nie lubią i nie wierzą ,że w dzisiejszych czasach tak moze być. Postaram się opisac to niezbyt rozwlekle. Byłam 8 lat w związku z "miłością zycia", ten ktoś zginął w wypadku samochodowym, a mnie zawalił się świat. Poznałam mojego męża, który doskonale wpasował się w okres kiedy byłam potwornie samotna i potrzebowałam "męskiego ramienia". Myślałam,że uda mi się go pokochać, lubiłam go bardzo ale nic poza tym. Byłam jak kukła sparaliżowana rozpaczą po śmeirci ukochanego. Do dziś tesknię za nim. To mój mąż zaplanował nam zycie, byłam mu wtedy wdzięczna bo sama nie byłam zdolna do jakichkolwiek decyzji. Zaliczylismy wpadkę, która zaowocowała cudownym chłopczykiem, dziś lat pięć. Po urodzeniu synka pomyślałam,że może teraz pokocham jego tatę i będziemy szczęsliwi. Jak synek miał prawie dwa lata wzięliśmy ślub cywilny, byliśmy na etapie kupowania mieszkania i slub był potrzebny do uzyskania tzw "rodziny na swoim". Wtedy myslałam ,że tak już zostanie. Nauczę się zyć jako 'przykładna zona" i będę miała swoją stabilizację i będzie ok. Nie było. Krótko po slubie mąż przestał zwracać na mnie uwagę, nie interesowałam go ja jako kobieta. Mąż spędzał całe dni wolne przy komputerze, zrobił się niemiły, ciagle mi dogryzał jaką to złą gospodynia jestem. Nie miałam w nim wsparcia. Przestał mi też mówić ile zarabia, załozył inne hasło na swoje konto tak bym nie mogła z niego korzystać ( zarabia więcej, dodatkowo ma "lewe" zlecenia). To tak w skrócie. Takie zachowanie sprawiło, że nie tylko nie udało mi się go pokochać, a jeszcze przestałam go nawet lubić. Pierwsza wzmianka o rozwodzie padła z mojej strony rok temu. Pomogło na chwilę, przestraszył się i zaczął się starać. Starania trwały dwa miesiące i znów wróciła dawna rutyna, komputer i brak zainteresowania. Od grudnia zeszłego roku nie uprawiałam seksu z moim mężem, miesiac temu wróciłam do małżeńskiego łóżka, wczesniej spałam osobno. Wróciłam tylko dlatego, że synek niepokoił się co się dzieje i w dodatku odwiedziła nas teściowa i musiała gdzieś spać. Generalnie pozycia małzeńskiego brak. Wspólnych spraw brak, oddzielne konta, rozlicza się ze mna jak ze współlokatorką. Koszmar.W marcu tego roku pojechałam w delegację z pracy 400 kilometrów od miejsca zamieszkania i poznałam kogoś. Zauroczenie od pierwszego wejrzenia, najpierw nieśmiało "obwąchiwaliśmy" się w pracy, pod koniec delegacji poszliśmy na obiad...i grom z jasnego nieba. Walnęło to w nas z taką siłą,że niewiele brakowało a nie wsiadłabym w pociag powrotny. Wiem jak to brzmi i jak wygląda, jak wytarty do granic możliwości frazes, ale nic nie poradzę. Trafiło nas. Tydzień później on ptrzyjechał do mojego miasta tylko po to by na parę godzin się ze mna zobaczyć, parę dni później spontanicznie wylądowalismy na następnej randce gdzieś pośrodku drogi między naszymi miejscowościami. Dwa tygodnie później ja pojechałam do niego i spędziliśmy razem weekend. Teraz szykuje nam się kolejne spotkanie, ale widzę ,że mój kochanek (?) nienawidze tego określenia, ma dylematy, wątpliwości i całkiem słuszne wątpliwości. Ja sama je mam , ale oboje nie potrafimy tego przerwać. Co robić, błagam poradźcie. Chcę się rozwieść, nie mam gdzie pójść, a w dodatku moja nowa znajomość nie doszła jeszcze do takiego etapu by o czymkolwiek decydować, w ogóle się nie znamy, ale jak jesteśmy razem to czas staje w miejscu, jest cudownie. Co robić? Zbluzgajcie mnie, albo poradźcie jak to rozwiązać. Mieszkanie na kredyt, syn i na dodatek mąż reaktywacja namawia mnie na terapię, ale ja już nie chcę. Co by zrobiła emama?
Nie jestem trollem, potrzebuję trzeźwego spojrzenia na tę sytuację, bo ja chyba utraciłam tę zdolność. Czasem myślę o tym by mój mąż po prostu zniknął. Głupie...wiem sad
Obserwuj wątek
          • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:19
            właśnie z tymi spotkaniami tez nie jest tak do końca różowo. Mieszkamy od siebie prawie 400 km. Każde spotkanie wymaga zaplanowania, ale jak planować skoro nie jestem sama? Boję się brnąć w kłamstwa, a jednoczesnie nie umiem się powstrzymać przed spotkaniami. Codziennie do siebie piszemy, dzwonimy, tęsknimy. To tez staje się zauwazalne.
        • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:13
          to byłaby opcja idealna pod warunkiem ,że miałabym się gdzie z tym moim synkiem podziać. Boję się, że po ewentualnym rozwodzie będzie trzeba to mieszkanie sprzedać, bo żadne z nas nie udźwignie kredytu samemu. Wstępnie rozmawiałam z przyjaciółką o wynajęciu jej kawalerki gdy ona kupi większe mieszkanie, ale oni są na etapie rozglądania się i może to potrwać. Jestem skłonna odstawić obu panów po to by zająć się sobą i synkiem, jednak na dzień dzisiejszy nie mam dokąd pójść i boję się zburzyć synkowi świat. w takiej kropce nigdy nie byłam, codziennie wyrzucam sobie "po co za niego wychodziłaś idiotko?"
            • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:27
              mąż w ogóle podchodzi do sprawy dziwacznie. Ja chciałabym by nasze rozstanie odbyło się z jak najmniejszą szkodą dla synka. Nie zamierzam ograniczać mężowi spotkań z synem. Mógłby robić to nawet codziennie.Jedynym warunkiem byłoby wynajęcie mieszkania tu, na miejscu. Sęk w tym ,że mąż już zapowiedział, że wróci do swojego rodzinnego miasta i tym samym te kontakty już nie byłyby tak częste. Tłumaczyłam mu, że sam sobie utrudnia kontakty z dzieckiem na co miał albo odpowiedź absurdalną "zabiorę go ze sobą" albo wzruszenie ramion. Bez pomysłu, bez konkretnej propozycji, a jedynie z zapowiedzią "będę walczyć o syna" tak jak ja w ogóle chciałabym z nim walczyć uncertain
                • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 17:25
                  mieszkanie jest wspólne z tym ,że na kredyt. Tu jest kolejna 'zagwozdka' jak to rozwiązać. W rodzinnych stronach męża mieszkanie jest teściowej. Ja raczej nie mam co liczyć na powrót "do domu" z powodów nieistotnych dla opisywanej tu sprawy więc generalnie w czarnej dupie jestem ...
                  Domyślam się, że sąd nie byłby przychylny planom męża niemniej jednak ja naprawdę wolałabym by on został tu na miejscu i brał nadal udział w wychowaniu syna gdyż syn jest bardzo z tatą związany i nie wyobrażam sobie jakby miało go w jego zyciu zabraknąć
                  • aankaa Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 17:47
                    Domyślam się, że sąd nie byłby przychylny planom męża niemniej jednak ja naprawdę wolałabym by on został tu na miejscu i brał nadal udział w wychowaniu syna

                    bardzo to piękne, nie dość, że puszczasz w trąbę faceta, którego poślubiłaś czort wie po co, to jeszcze chciałabyś żeby wynajmował mieszkanie blisko (koszty) mimo, że ma gdzie się wyprowadzić. Rozumiem, że alimenty to inna para kaloszy i pana stać będzie na takie wydatki
                      • triss_merigold6 Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 18:18
                        To są jakieś oceany żenady. Dorosła baba kilka razy spotkała się z facetem i nie może przestać o nim myśleć.
                        Rozwód rozumiem, ale to operacja logistyczno-finansowa, którą IMO należy przeprowadzić niezależnie od osób trzecich i bez liczenia na to, że nowo poznany gościu będzie kolejnym partnerem.
                        • aankaa Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 22:09
                          poznała (30-letniego) singla na firmowej imprezie, ze 2-3 razy spotkali się "intymnie" i już nie może o nim przestać myśleć...
                          No, mocno pani niewyżyta
                          ale żeby dziecku nie zaszkodzić sugeruje żeby aktualny zamieszkał gdzieś blisko coby spotykać się (choćby codziennie) z synkiem

                          paradne ! jak panie potrafią mieć poprzestawiane w głowach (?)
      • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:08
        i tak i nie. Jednego dnia jest miły i widzę, że się stara, a drugiego wraca do dawnych tekstów i zachowań. Funduje mi niezłą hustawkę, nie wiem czego się spodziewać każdego dnia. Jak mam żyć z kimś kogo nie kocham. Da się po takich sytuacjach?
          • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:17
            wiem to. Wbrew pozorom ma łeb na karku mimo iż teraz może to nie wygląda. Między innymi dlatego, że zdaję sobie sprawę z tego ,że najwazniejszy jest mój syn to jeszcze tkwie w tym domu, bo o ile mój mąż jest beznadziejnym mężem tak ojcem jest wspaniałym. Byłoby łatwiej gdyby nie był, ale jest i pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia
      • vayacondios Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 13:53
        mam takie wrażenie, że mąż się odsunął bo chyba zorientował się co jest grane z twojej strony, i nie chodzi o kochanka, tylko o to że był dla ciebie kołem ratunkowym. Uświadomienie sobie takiej rzeczy bardzo boli. Może dlatego przestał być miły itd. Szkoda mi go.
        • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:30
          nie, to nie to. Od początku było oczywiste, że to nie jest wielka miłość. Zdawał sobie z tego sprawę, że jesteśmy razem tylko ze względu na syna ja jednak liczyłam na to ,że choć nie będzie mnie poniżał i że będziemy dośc zgodnie współpracować. Szczerze mówiąc kto wie czy w końcu z czasem nie pokochałabym go gdyby był fajniejszym człowiekiem po prostu...
          Tego niestety się już nie dowiem, a może "stety" sama już nie wiem...
    • male.szczescia Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:10
      twoja historia to nie wytarta bajeczka. mnie spotkalo cos podobnego. 4 letnia corka, maz od dawna traktuje mnie jak pomoc domowa, brak zainteresowan, seks przypadkowy i spotkalam w pracy kogos kogo mialam spotkac dawno temu. takie rzeczy sie zdarzaja.
    • inguszetia_2006 Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:14
      Witam
      Spóźniłaś się... Kubły były wczoraj;-P Ja to ci nie doradzę, bo będę stronnicza. Stoję w każdym razie po twojej stronie. Kobiety górą!;-D zasługujemy na fajne rzeczy,a nie na jakiegoś tam chłopa opryskliwego przy kompie. Swoją drogą, on też pewnie zasługuje na żonę, która go będzie kochać i wspierać.
      Pzdr.
      Ing
          • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:53
            pisałam wcześniej, że on funduje mi potworną huśtawkę. Ja w zasadzie podjęłam decyzję, powiedziałam mu o swoich uczuciach a on oszalał. Twierdzi, że z miłości, tak nagle zaczął się starać, płakać, błagać. Jednego dnia jest taki, że się waham a drugiego stara śpiewka, czyli to za co go "znielubiłam"
            Ze względu na wzgląd zgodziłam się na tę terapię. Nie mam pojęcia jaki ona przyniesie skutek, ale raczej moich uczuć nie wróci. Jednak jak któraś napisała wyżej tą terapią chcę mu troszkę udowodnić bezsens utrzymywania tego małżeństwa na siłę i zminimalizować krzywdę synka, bo pod okiem specjalisty można więcej zdziałac niż na własną rękę
    • alpha.sierra Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 12:22
      Mogę napisać, co ja bym zrobiła:

      1. Zorientować się, jakie są opcje wynajmu mieszkania, najlepiej w pobliżu, dla mnie i dla synka;
      2. Z mieszkaniem niech się buja mąż, na zdrowie - po co mi kłopot?
      3. Przekalkulowanie, czy jestem w stanie sama, bez udziału finansowego i logistycznego męża, utrzymać i ogarnąć siebie i dziecko;
      4. Obowiązkowo terapia z mężem: nie w celu powrotu do siebie, ale żeby dać radę rozstać się z godnością i zminimalizować szkody dla dziecka (tak czy siak będą, ale trzeba się starać, żeby były jak najmniejsze);

      Jeżeli byłabym w stanie utrzymać siebie i dziecko, to mówię mężowi "au revoir". Kochanek to sprawa wtórna - uda się, to super. Nie uda się - trudno. Ale pozbędziesz się męża. Sorry, ale huśtawka, jaką on Ci funduje jest jedną z gorszych tortur psychicznych. Prędzej czy później wykończy Cię w ten sposób.
      • beverlyja90210 Jaka jest sytuacja rodzinna kochanka? 22.04.14, 13:11
        Jest sam/ ma żonę dzieci?
        Ile macie lat?

        Moja bliska przyjaciółka była w podobnej sytuacji. Ślub odwołała dokładnie tydzień przed terminem. Sama podjęła tą decyzje ich synek miał wtedy 3 latka chodził do przedszkola ona miała pracę i po slubie mieli sfinalizować kupno mieszkania (podobnie jak u Ciebie chodziło o program rodzina na swoimsmile). Ona nie do końca była do tego wszystkiego przekonana, z dnia na dzień spakowała się i przeniosła się do rodzinnego miasta (prawie 500 km dalej)
        Zamieszkała u ojca z którym całe zycie miała trudne relacje. Szybko znalazła pracę i przeprowadziła się z małym do wynajmowanego mieszkania. Za trzy tygodnie wychodzi za mąż za, jak go nazywa miłość swojego zycia. Jedynym problemem jaki ja widze u niej z perspektywy czasu, ona zreszta też to syn, który bardzo przeżył rozłąke z ojcem. Ojciec i cała jego rodzina sie na nią obrazili (nie chce tu roztrząsać czy mieli prawo czy nie) i nie odwiedzali jej i synka. Teraz mają bardzo słaby kontakt, ojciec jest nadal obrażony.
        Ona wydaje się być bardzo szczęsliwa Kuba mówi do jej przyszłego męża tato a jak to bedzie dalej czas pokaże .

        Ja sama nie wiem co bym zrobiła, jednak trzymam kciuki aby wszytsko ułożyło się dla Ciebie dobrze.
        • zagubiona_zona Re: Jaka jest sytuacja rodzinna kochanka? 22.04.14, 16:38
          nie cierpię słowa kochanek, jeśli nie macie nic przeciwko będę pisać o nim po prostu "S" od pierwszej litery imienia.
          S ma 30 lat, jest troszkę młodszy ode mnie. Po traumatycznym związku, w którym jego była zaszła z nim w ciążę a potem ją usunęła przez ponad rok nie był z nikim. Wrócił do domu rodzinnego i zmienił pracę. No i tak się spotkaliśmy. Ja zostałam oddelegowana na uroczyste otwarcie nowego sklepu naszej sieci a on tam był. Samo się stało wink"
          Co do planów. Nie ma ich. Za krótko się znamy i to, że teraz absolutnie wszystko nam w sobie odpowiada nie znaczy, że tak będzie zawsze. On wie o mojej sytuacji i wiem, że jakby mocno zaangazował się uczuciowo to fakt, że mam syna nie miałby znaczenia. Zapowiedział jedynie, że "swoje" dziecko też chciałby mieć co jest zrozumiałe.
          Dziękuję za kciuki. Na pewno się przydadzą smile
          • mozambique Re: Jaka jest sytuacja rodzinna kochanka? 22.04.14, 17:33
            look in the future
            bezdzietny swobodnie żyjący 30-letni singiel wyrywający towar do bzykania na imprezach służbowych
            plus 30-paroletnia rozwódka z dzieckiem , z problematycznym byłym mężem walczącym o dziecko, z poważnymi problemami lokalowymi itp

            be optimistic smile
    • vilez Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 14:49
      Bardzo trudna sytuacja. Bardzo.
      Nie pozostaje moim zdaniem nic innego, jak zacząc pzrygotowywać rozstanie z mężem. Niezależnie od tego, jak sie potoczy twoja nowa relacja. Meża nie oszukuj, powiedz, że chcesz sie rozstać, zaproponuj pokojowe rozwiazanie.
      A co do nowej relacji- kontynuować, skoro chemia spora. Tylko nie podejmuj wiążących i nieodwracalnych decyzji.

      Byłam w podobnej sytuacji, da się z tego wyjść dobrze. Głowa do góry.
    • default Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 15:08
      Skoro i tak zamierzałaś się z mężem rozwieść, to teraz masz dobrą motywację i "kopa" smile
      Co oczywiście nie znaczy, by od męża pakować się od razu do kochanka (zresztą z tego co piszesz to i tak na ten moment raczej niemożliwe).
      Zrób, jak Ci tu radzą - zorganizuj sobie samodzielne życie z synem, z mężem się rozwiedź, kochanka trzymaj "na podorędziu", ale na razie zupełnie niezobowiązująco. Co będzie dalej - się okaże smile
      Tak czy owak będziesz wygrana, bo zerwiesz układ, który Ci ciąży (czyli życie z niekochanym facetem).
      • azja001 Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:05
        Myślę, że najlepsze wyjście to bycie uczciwą wobec samej siebie i męża. Może ten grom to też efekt wcześniejszej samotności w małżeństwie a nie prawdziwe uczucie. Może separacja dla nabrania dystansu i uporządkowania swoich własnych uczuć
    • mozambique Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:38
      statystyczny romans trwa 8,5 tygodnia
      ty spółkujesz z kochankiem od miesiąca

      pospółkuj z nim jeszcze przez 2 miesiące a potem hormony , naturalną koleja rzeczy zaczną opadać
      wtedy się zobaczy
      np. czy facet ma żonę i dzieci

      tylko broń boże nie pzredstawiaj go dziecku , zadnych tu wujków i kolegów mamy ma nie być
        • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:47
          jak zwał tak zwał. Jak inaczej nazwać kogoś z kim bądź co bądź zdradziło się męża fizycznie i zdaje się psychicznie, kogos o kim myśli się każdego dnia i każdego dnia ma się kontakt choćby przez telefon? Kolegą? Chyba jednak nie. Pisałam już, że nie znoszę określenia "kochanek" więc może darujmy sobie terminologię i skupmy się na faktach. To czy w ogóle z nim w przyszłości będę jest zagadką nawet dla mnie. Nie ukrywam ,że na tym etapie bardzo bym chciała, ale wiadomo hormony szaleją więc i nieobiektywna jestem wink
      • zagubiona_zona Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 16:43
        tak wiem, znam teorię i nie snuję planów z S gdyż oboje wiemy jakie są realia. On jest singlem, nie ma dzieci. Nie zamierzam uzależniać swoich planów od niego gdyż to nie o to chodzi by jak któras wczesniej napisała puścić jedne portki po to by zaraz złapać drugie. Na pewno jeśli dojdzie do rozwodu będzie mi potrzebny czas na ochłonięcie i przyzwyczajenie do myśli, że od teraz jestem sama z synkiem.
    • lauren6 Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 17:36
      Z mężem łączy Cię kredyt i dziecko. Ciężko ten stan nazwać jeszcze małżeństwem.
      Z mieszkaniem różnie można kombinować, nie koniecznie od razu sprzedawać to i dzielić się groszami, które pozostaną. Np. Ty pozostajesz w mieszkaniu z dzieckiem, spłacasz kredyt i wkład męża. Mieszkanie wynajmujecie i pieniędzmi z wynajmu dzielicie się. W przyszłości spłacone mieszkanie będzie dla dziecka. Wspólny wynajem mieszkania z inną matką po rozwodzie, zawsze będzie trochę taniej. Rozwiązań jest kilka i ja szłabym w tym kierunku. Sama widzisz, że to małżeństwo Cię ogranicza i masz szansę poznać w życiu kogoś, z kim będzie żyło się lepiej.
    • bei Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 18:32
      Teoretycznie to powinnam radzić, byś sformalizowała rozwód a dopiero później szukała partnera.
      Praktycznie ( opierając się na doświadczenia znajomych) to romans jest skuteczną motywacją do zakończenia nieudanego małżeństwa.
      Tylko nie nastawiaj się, ze partner od romansu to musi być ten na całe życie.
      Rzadko się tak zdarza, w tym przypadku gdy pan już ma problem co tu z Tobą zrobić smile moze okazać się, ze to niewypał.
      Myślę, ze Twoj mąż ma kogoś, trudno jest mi zrozumieć, ze zdrowy facet nie am ochoty na seks ( chyba, ze ma, tylko Ty stawiasz opór)
      • najma78 Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 18:51
        Przeczytalam watek zalozycielski. Co bym zrobila? Rozwiodlabym sie. Wasz zwiazek nie ma sensu. Nowa znajomosc albo sie rozwinie albo nie ale wazniejsze abyscie byli wolni od siebie. Dziecko tez nie powinno w takim zwiazku sie wychowywac.
        • 3-mamuska Re: potrzebuję kubeł zimnej wody 22.04.14, 20:35
          Ja moge ci napisac tylko tyle , żebyś była ostrożna, i nie robiła nic pochopnie, pod wpływem zauroczenia.

          Mam koleżankę była w związku takim jak ty z mężem.
          Był taki wspaniały rozpieszczal ja, tyle ze ona go nie kochała, była z z wygody.
          Dopóki nie poznała faceta zycia, wtedy ten wspaniały partner pokazał prawdziwe oblicze.
          Bo powiedziała mu uczciwie ze sie zakochała.
          Postawiła wszystko na jedna kartę .

          Ty mozesz mieć podobnie z mężem, wojna o synka i mieszkanie.


          A nowy partner moze tez wcale nie okazać sie cudowny, ten koleżanki tez jej opowiadał jak to byle dziewczyny go zdradziły, odwoływały zaręczyny, lub poszły do lozka z kolega.
          Ona teraz nie przyzna sie bo wszyscy ja ostrzegali przed tym chłopakiem, ale doskonale wiemy ze wpadła z deszczu pod rynnę.
          Nie bede pisac szczegółów, ale facet ja osaczyl ,chce ja uzależnić od siebie.


          Napisałam o tym, żebyś zdała sobie sprawę ze "kochanek" moze ci powiedzieć co chcesz usłyszeć.
          I on nie powinien byc powodem rostania, ani motywacja.
          Jesli jestes nieszczęśliwa powinnas odejść dla siebie.


          A wydaje mi sie ze bez faceta zyc nie mozesz.
          Przesyłane tragedie i zamiast isc na terapie ułożyć sobie zycie, złapałas koło ratunkowe, i zylas w nieszczęśliwym związku dopóki nie spotykalas następnego kogos lepszego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka