solejrolia
08.05.14, 10:36
Wrzucę do jednego worka kilka spraw, pomóżcie światłe kobiety, bo ja znerwicowana baba ze wsi jestem, i chyba mi zaraz nerwy puszczą....jedna z wielu spraw, która mnie wkurza w szkole, i jeszcze jedna kropla... i nie ręczę za siebie

))
Jest teraz tak:
w związku z nakazem odgórnym (kuratorium? dyrekcji?)
nauczyciele nie oddają uczniom klasówek, bo argument: muszą klasówki archiwizować, w razie kontroli.
a ewentualnie daja do ręki klasówkę uczniowi i odbierają jeszcze na tej samej lekcji.
Czyli uczeń zna ocenę ze sprawdzianu, a rodzic? tak również, o ile jego córka/syn powie mu o tej ocenie. Ale już z czego, jak napisał? tego rodzic nie wie (w dobie testów? i wykreślanek?)
Z bogiem sprawa, gdy uczeń dostanie 4 czy 5 z klasówki, ale jak ma pałę, i musi pałę poprawić, no to wlaściwie nie zapamieta, gdzie zrobił błąd/błędy, jak ma się powtórnie do poprawy przygotować, rodzic tym bardziej nie wie, jak pomóc uczniowi, bo na oczy nie widział klasówki, która należałoby poprawić (o ile wie, że jego syn/córka ma coś do poprawy).
I teraz tak: klasa V, mamy piedolniętą nauczycielkę z przyrody. Sprawdzian/klasówka/teścik raz w tygodniu przynajmniej, uczniowie mają
średnio po 15 (!) stopni z tegoż przedmiotu (od stycznia, a dziś mamy maj). moja córka uczy się sama, wychodzi jej w tej chwili powiedzmy, że 4, a chciałaby mieć na koniec roku 5, zatem wystarczy poprawić ze dwa sprawdziany- logiczne.
i za cholercie nie wie, z czego, co i dlaczego itp. a babsztyl nie wypożycza uczniom klasówek do domu. ani nawet jej babsztyl klasówki nie pokaże (argument- juz widziałaś!) .
o ksero- można zapomnieć.
więc wypadałoby, zebym ja przeszła sie do szkoły, bo BO JA MAM PRAWO WIEDZIEĆ O STOPNIACH MOJEGO DZIECKA, I MAM PRAWO ZOBACZYĆ KLASOWKI MOJEGO DZIECKA ale żeby to miało sens- to musiałabym chodzić RAZ W TYGODNIU, np po każdym sprawdzianie i po każdej klasówce .nie chcę tego- to mi zdezorganizuje życie na maksa (ja pracuję do licha)
i można powiedzieć, że zdezorganizuje życie szkole- bo co jesli takich Solejrolii zbierze się cała garstka, i raz w tygodniu bedą przyłazić i będą żądać do wglądu cholerne klasówki z przyrody.
zresztą żeby tylko przyroda?,
to samo matma, to samo inne przedmioty- tylko tam nie ma tylu zagrożeń, nie ma tyle ocen!
A zebrania? Zebrania są rzadko-mieliśmy w styczniu i dopiero teraz,w maju, i jak pisze z samej przyrody 15 ocen (w szeregu wypisanych, ani z czego, ani kuźwa nic).
Mam ochotę napisać petycję, (zupełnie nie wiem, jak napisać takie pismo, prosze pomocy.....

)
i zebrac podpisy w klasie, i podać- no właśnie gdzie- do dyrekcji, czy walić od razu do kuratorium? może do kuratorium ale anonimowo?
ale czy są jakieś przepisy którymi mogłabym się podeprzeć w tej petycji? że to bezprawne przetrzymywanie czegoś, co do szkoły nie należy (a do ucznia i rodzica- takie mam zdanie).
Inna rzecz, skoro kuratorium każe archiwizować te klasówki, to co sie z nimi dzieje? bo my ich z powrotem nie dostajemy. a przeciez szkoła nie ma niszczarki. czy to jest jakiś argument w dyskusji z dyrekcją, z kuratorium? (ochrona danych osobowych itp.)
Powiedzcie jak ten temat ugryźć. Jak to jest u was w szkole zorganizowane
Pomocy, bo coś mnie zaraz trafi.