temat klasówek- archiwizacja?

08.05.14, 10:36
Wrzucę do jednego worka kilka spraw, pomóżcie światłe kobiety, bo ja znerwicowana baba ze wsi jestem, i chyba mi zaraz nerwy puszczą....jedna z wielu spraw, która mnie wkurza w szkole, i jeszcze jedna kropla... i nie ręczę za siebiewink))

Jest teraz tak:
w związku z nakazem odgórnym (kuratorium? dyrekcji?)
nauczyciele nie oddają uczniom klasówek, bo argument: muszą klasówki archiwizować, w razie kontroli.
a ewentualnie daja do ręki klasówkę uczniowi i odbierają jeszcze na tej samej lekcji.

Czyli uczeń zna ocenę ze sprawdzianu, a rodzic? tak również, o ile jego córka/syn powie mu o tej ocenie. Ale już z czego, jak napisał? tego rodzic nie wie (w dobie testów? i wykreślanek?)

Z bogiem sprawa, gdy uczeń dostanie 4 czy 5 z klasówki, ale jak ma pałę, i musi pałę poprawić, no to wlaściwie nie zapamieta, gdzie zrobił błąd/błędy, jak ma się powtórnie do poprawy przygotować, rodzic tym bardziej nie wie, jak pomóc uczniowi, bo na oczy nie widział klasówki, która należałoby poprawić (o ile wie, że jego syn/córka ma coś do poprawy).

I teraz tak: klasa V, mamy piedolniętą nauczycielkę z przyrody. Sprawdzian/klasówka/teścik raz w tygodniu przynajmniej, uczniowie mają średnio po 15 (!) stopni z tegoż przedmiotu (od stycznia, a dziś mamy maj). moja córka uczy się sama, wychodzi jej w tej chwili powiedzmy, że 4, a chciałaby mieć na koniec roku 5, zatem wystarczy poprawić ze dwa sprawdziany- logiczne.
i za cholercie nie wie, z czego, co i dlaczego itp. a babsztyl nie wypożycza uczniom klasówek do domu. ani nawet jej babsztyl klasówki nie pokaże (argument- juz widziałaś!) .
o ksero- można zapomnieć.
więc wypadałoby, zebym ja przeszła sie do szkoły, bo BO JA MAM PRAWO WIEDZIEĆ O STOPNIACH MOJEGO DZIECKA, I MAM PRAWO ZOBACZYĆ KLASOWKI MOJEGO DZIECKA ale żeby to miało sens- to musiałabym chodzić RAZ W TYGODNIU, np po każdym sprawdzianie i po każdej klasówce .nie chcę tego- to mi zdezorganizuje życie na maksa (ja pracuję do licha)
i można powiedzieć, że zdezorganizuje życie szkole- bo co jesli takich Solejrolii zbierze się cała garstka, i raz w tygodniu bedą przyłazić i będą żądać do wglądu cholerne klasówki z przyrody.
zresztą żeby tylko przyroda?,
to samo matma, to samo inne przedmioty- tylko tam nie ma tylu zagrożeń, nie ma tyle ocen!
A zebrania? Zebrania są rzadko-mieliśmy w styczniu i dopiero teraz,w maju, i jak pisze z samej przyrody 15 ocen (w szeregu wypisanych, ani z czego, ani kuźwa nic).

Mam ochotę napisać petycję, (zupełnie nie wiem, jak napisać takie pismo, prosze pomocy.....smile )
i zebrac podpisy w klasie, i podać- no właśnie gdzie- do dyrekcji, czy walić od razu do kuratorium? może do kuratorium ale anonimowo?
ale czy są jakieś przepisy którymi mogłabym się podeprzeć w tej petycji? że to bezprawne przetrzymywanie czegoś, co do szkoły nie należy (a do ucznia i rodzica- takie mam zdanie).

Inna rzecz, skoro kuratorium każe archiwizować te klasówki, to co sie z nimi dzieje? bo my ich z powrotem nie dostajemy. a przeciez szkoła nie ma niszczarki. czy to jest jakiś argument w dyskusji z dyrekcją, z kuratorium? (ochrona danych osobowych itp.)


Powiedzcie jak ten temat ugryźć. Jak to jest u was w szkole zorganizowane
Pomocy, bo coś mnie zaraz trafi.
    • ichi51e Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 10:44
      U maja sporo rozsadnych uwag chetkowski.blog.polityka.pl/2013/07/05/co-robic-z-klasowkami/
      Podoba mi sie pomysl zeby rodzic podpisywal klasowke -to by zmuszalo do zaangazowania a nie tylko ocena ktora w sumie malo co mowi.
      • bri Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:00
        U nas w szkole tak jest. Ale nie co tydzień oczywiście. Podpisujemy tylko większe sprawdziany na zebraniach, które są średnio co dwa miesiące.
    • miliwati Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 10:44

      > Z bogiem sprawa, gdy uczeń dostanie 4 czy 5
      z klasówki, ale jak ma pałę, i musi
      > pałę poprawić, no to wlaściwie nie
      zapamieta, gdzie zrobił błąd/błędy, jak ma
      > się powtórnie do poprawy przygotować,
      rodzic tym bardziej nie wie, jak pomóc u

      Jak ma pałę to błedy ma wszędzie i powinien się douczyć wszystkiego. Proste, nie szukaj zbędnych komplikacji.

      > I teraz tak: klasa V, mamy piedolniętą
      nauczycielkę z przyrody. Sprawdzian/kla
      > sówka/teścik raz w tygodniu przynajmniej,
      uczniowie mają średnio po 15 (
      > !) stopni z tegoż przedmiotu (od stycznia, a
      dziś mamy maj). moja córka uczy si
      > ę sama, wychodzi jej w tej chwili powiedzmy,
      że 4, a chciałaby mieć na koniec r
      > oku 5, zatem wystarczy poprawić ze dwa
      sprawdziany- logiczne.
      > i za cholercie nie wie, z czego, co i dlaczego
      itp. a babsztyl nie wypożycza

      A dlaczego babsztyl miałby sobie zawracać głowę tym, że pindzia dopiero na koniec roku zainteresowała się poprawą jakichś starych klasówek?

      > uczniom klasówek do domu. ani nawet jej
      babsztyl klasówki nie pokaże (argument-
      > juz widziałaś!) .
      • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 10:58
        Miliwati? Normalna jesteś?

        Moja córka nie jest pindzią.
        Jest dobrym uczniem, a ma ambicje i jeszcze sporo czasu do wystawiania ocen końcowych, w związku z tym mam prawo poprawić sprawdzian, albo nawet dwa, jak jej się zechce, żeby podnieść ocenę końcową.

        Dobra, napiszę, dlaczego nauczycielkę nazwałam babsztylem, bo z mojego postu wynika tylko tyle, że jej się czepiam.
        Ja ją znam, uczyła mnie (25lat temu) i chociaż wtedy była młoda, to też normalna nie była. Znerwicowana, strasznie chaotyczna, i w ogóle nie panowała (już wtedy) nad dzieciakami. Teraz jest podobnie, tylko gorzej, bo jest starsza, i dodatkowo stała się straszną służbistką.
        Jak się przychodzi do niej i prosi się o wgląd do klasówek, to ona czuje się o razu atakowana i zaczyna się wydzierać na rodzica. Wiem, bo przyszłam spytać, jak mogę pomóc dziecku w nauce, to glosowała tak, że na korytarzu było ją słychać. Normalnie znerwicowany babsztyl.
        W końcu jakoś ja obłaskawiłam, pokazała mi te klasówki, ale wypożyczyć do domu nie mogłam- ja jako rodzic(!)
        bo dzieci sobie spiszą odpowiedzi, i będzie musiała od nowa układać pytania. Rozumiesz? Dlatego o ksero mozna zapomnieć- to z góry jest skazane niepowodzenie, bo babsztyl zwyczajnie na taki układ nie pójdzie.
        wystarczy, by oddać obraz sytuacji na przyrodzie?

        A klasówek nie oddają tez inni nauczyciele
        tylko odbywa się to w innej atmosferze, i mniej to wkurza, no i samych zagrożeń nie ma az tak wiele jak z przyrody.
        • miliwati Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:04
          > Moja córka nie jest pindzią.

          Och jej. Biedne, skrzywdzone dziecko. Natomiast jej nauczycielka jest babsztylem i masz na to urzędowe potwierdzenie.
          • paskudek1 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:27
            ale nauczycielka na prawdę ŻADNEJ ŁASKI nie robi rodzicowi pokazując klasówki dziecka. Serio serio, to jejm ZAKICHANY, ZAPLUTY, ZAS...RANY I JAKI CHCESZ obowiązek panimajesz??? Jak również ma zakichany itd obowiązek poinformować rodzica, jeżeli ten wykazuje zainteresowanie Z CZYM dziecko ma problem i jak temu zaradzić. To jest praca nauczyciela i koniec. Owszem, z tym archiwizowaniem wszelkiej maści kartkówek itp jest/ problem i zamieszanie ale NORMALNY nauczyciel po prostu ma to ogarnięte i na prośbę rodzica udostępnia. a nie wydziera się na rodzica.
      • arwena_11 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:04
        Ale z tego co zrozumiałam, to nie chodzi o to czego się douczyć, tylko z czego była dana klasówka. Pisała sprawdzian np. z wyżyn, nizin, paprotników itd. Ma oceny 1,5,3 i nie wie która z jakiego sprawdzianu ( a nauczyciele nie zawsze wpisują po kolei, czasami hurtem i sami nie wiedzą jaka ocena za co )
        U nas jest dziennik elektroniczny u syna i każdą ocenę mogę "otworzyć" w osobnym okienku i tam jest podane z czego ją dostał.
        Przy 15 ocenach też miałabym problem. U córki zebrania obowiązkowe co 2-3 miesiące, ale co miesiąc tzw dzień otwarty i można pójść do każdego nauczyciela i porozmawiać. Sprawdziany dostają do podpisu i muszą oddać.
        • miliwati Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:12
          > Ale z tego co zrozumiałam, to nie chodzi o to
          czego się douczyć, tylko z czego
          > była dana klasówka. Pisała sprawdzian np. z
          wyżyn, nizin, paprotników itd. Ma o
          > ceny 1,5,3 i nie wie która z jakiego
          sprawdzianu

          No bez jaj. Jak można nie wiedzieć z czego się dostało pałę? Przecież oceny dostaje się w miarę na bieżąco. Zresztą o ile można nie czuć czy się umie na 4 czy na 5, to własnego betoństwa uczeń jest jednak zwykle dość świadomy i bez stopnia z klasówki.
          • arwena_11 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:16
            A to się mylisz. U nas pani od angielskiego trzymała sprawdziany prawie 3 miesiące zanim podała oceny, bo chciała żeby wszyscy napisali. A że był sezon grypowy, ferie zimowe itd, to tak zeszło. Oceny podała w dniu zebrania. Większość dzieci nawet nie pamiętała, że taki sprawdzian był.
            Z niektórych przedmiotów podobnie. Brak ocen i nagle przed zebraniem wpisywane hurtem 4-5 ocen. Była afera na zebraniu, bo od czegoś ten dziennik elektroniczny jest.
            • mamma_2012 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:29
              Nauczyciel ma określony czas na oddanie sprawdzonych prac, zwykle są to dwa tygodnie. Jeśli tego nie zrobi można próbować "unieważnić" ocenę.
            • miliwati Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:29
              > A to się mylisz. U nas pani od angielskiego
              trzymała sprawdziany prawie 3 miesi
              > ące zanim podała oceny, bo chciała żeby
              wszyscy napisali. A że był sezon grypow

              Pojedyncze przypadki głupoty bywają, ale norma to nie jest przecież. Zwłaszcza jak babsztyl wystawił, co za skandal, kilkanaście ocen już.
        • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:14
          dziennik elektroniczny- nie ma.
          a zebrania są - wyłącznie z wychowawcą- i było w styczniu, i było teraz w maju. (przyrodnica też ma w tym czasie zebranie, oczywiście, ale dla swojej klasy)
          dni otwarte- nie ma.

          do przyrodnicy mogę iść na konsultacje, w czasie, gdy prowadzi kółko przyrodnicze- czyli de facto przerywam jej w zajęciach, rozmawiam o swojej córce, a inni uczniowie słuchają. BOSKO.
          a pani od matmy ma w innym terminie konsultacje.
          i pani od angielskiego- w innym.
          itd.
          czyli generalnie od nauczyciela do nauczyciela. każdego dnia, powinnam zrobić sobie taki mały grafik, kiedy do kogo, i przemarsz po szkole (a skoro pracuję, to powinnam zarzucić to, ważniejsze jest łażenie od- do) i każdemu rozwalić lekcję, albo zajęcia dodatkowe.
          przychodzi 5takich jak ja- i nauczyciel zajęć już nie poprowadzi.


          rozumiecie absurd sytuacji?uncertain
          • yeerba Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:44
            U nas rodzic musi podpisać każdą ocenę. Pani buja się (niestety) z rodzicami, od których sprawdziany nie wracają wcale i co zebranie straszy, że zaprzestanie wypożyczeń tylko będziemy podpisywać na zebraniach hurtem. Też mnie wkurzają rodzice, przez których niebawem stracimy ten przywilej.
            Jest też dziennik elektroniczny i przy ocenie jest opis za co. Można też napisać wiadomość do dowolnego nauczyciela.

            Wg mnie masz pełne prawo do wglądu w oceny i sprawdziany, zatem jak chcesz możesz podreptać i obejrzeć.
            Od wrzasków pani (choć ja jeszcze nie doświadczyłam) jest u nas dyrektor. Super babka, logiczna, poukładana zawsze ma czas na spotkanie z rodzicami. Dreptałam do niej w innej sprawie - bardzo pomocna.

            Od "konsultacji" jest dzień otwarty raz w miesiącu - nauczyciele mają dyżury, ustawiasz się w kolejkę i rozmawiasz.

            Wszystko zależy od tego jakie osoby pracują w szkole i jak dyrektor zarządza. Kiedy nie ma dobrej organizacji a to Tobie zależy - po prostu musisz znaleźć sposób i niestety dopasować się do możliwości Twoich i szkoły. Głową muru nie przebijesz a rewolucja pochłonie jeszcze więcej czasu i energii.

            Ps. Dobrą strategią jest wytworzenie atmosfery, w której nauczyciel musi znaleźć rozwiązanie. Czyli idziesz i mówisz jak jest. Zależy mi, aby córka poprawiła te oceny czy może mi pani pomóc i wskazać co jeszcze powinna uzupełnić.
            Postaw się w roli wymagającej matki, która piłuje dziecko a nie w roli matki-adwokata w opozycji do nauczyciela.



            • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:54
              >
              > Ps. Dobrą strategią jest wytworzenie atmosfery, w której nauczyciel musi znaleź
              > ć rozwiązanie. Czyli idziesz i mówisz jak jest. Zależy mi, aby córka poprawiła
              > te oceny czy może mi pani pomóc i wskazać co jeszcze powinna uzupełnić.
              > Postaw się w roli wymagającej matki, która piłuje dziecko a nie w roli matki-ad
              > wokata w opozycji do nauczyciela.
              >

              no i tak postąpiłam już nie raz. pani od przyrody, już wspominałam, ustawia się w pozycji bojowej i atakuje rodzica. to ja, jako rodzic, muszę się bronić, muszę udowodnić jej, że nie jestem przeciwko niej, ani w opozycji, ani wcale nic, że przyszłam (i przeszkadzam w jej zajęciach, ale tak ma wypisane konsultacje dla rodziców, więc trudno), ponieważ przyszłam porozmawiać, i po radę, w jaki sposób mogę pomóc córce w nauce, z czego powinnam szczególniej przypilnować dziecko. ta rozmowa nie trwała kilka minut, bo miła pani (acz znerwicowana) w końcu udostępniła mi swój bałagan klasówkowy, bym mogła zerknąć. o wypożyczeniu klasówek mogę zapomnieć. ksero- też nie. bo musiałaby układać od nowa pytania.
          • paskudek1 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:29
            a nie macie czegoś takiego jak "konsultacje indywidualne"? Owszem trzeba swoje odstac w kolejce ale mam wtedy prawo isc do każdego nauczyciela który uczy moje dziecko i on mi MUSI udzielic informacji.
    • solaris31 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 10:57
      w mojej szkole też są takie przepisy - mówi o tym i regulamin ocenania, i statut szkoły. oba dokumenty są napisane w oparciu o przepisy prawa oświatowego, działanie szkoły jest więc absolutnie zgodne z prawem.

      jeśli Cię interesują oceny - to zapytaj córki.

      jeśli chcesz zobaczyć pracę - pofatyguj się do szkoły.

      ze strony nauczyciela wygląda to inaczej - i w dobie roszczeniowych rodziców jest to lęk uzasadniony - co ma zrobić nauczyciel, jeśli się mu zarzuci, że ocenił dziecko niesprawiedliwie? jak to zweryfikowac, jak nie ma kartki ze sprawdzianu?

      pisząc takie przepisy, szkoła zabezpiecza nauczycieli przez rodzicami-idiotami. i zapewniam Cię, że takich jest bardzo dużo, i tego typu przepisy nie powstają, bo dyrektor się nudzi, tylko raczej jest to wynik niestety smutnych doświadczeń.
      • ewa_mama_jasia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:21
        Co prawda temat na razie mi obcy, dziecko jeszcze za małe. Ale z tego, co piszecie, nauczycielki, obraz się wyłania taki: najważniejsze są procedury szkolne, nauczycielskie, a dziecko i rodzic - na szarym końcu. Załóżmy - dziecko zawaliło część klasówki, nawet nie może pokazac rodzicowi czy korepetytorowi błędów. Żeby rodzic dowiedział się o postępach czy błędach dziecka, do czego ma prawo, musi iść do nauczyciela na konsultacje lub w razie ich braku - łapać nauczyciela na korytarzu w trakcie jego całkowicie zasłużonej przerwy. Oczywiście nauczyciele nie mają tych konsultacji w godzi. 17-19 tylko załóżmy 13 - 14, kiedy rodzic w większości przypadków jest w pracy. Czyli przy założeniu że dziecko pisze raz na dwa tygodnie sprawdzian z 6 przedmiotów, rodzic częściej będzie bywał w szkole niż we własnej pracy.
        • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:24
          ewa_mama_jasia napisała:

          ...najważniejsze są procedury szkolne,
          > nauczycielskie, a dziecko i rodzic - na szarym końcu. Załóżmy - dziecko zawalił
          > o część klasówki, nawet nie może pokazac rodzicowi czy korepetytorowi błędów. Ż
          > eby rodzic dowiedział się o postępach czy błędach dziecka, do czego ma prawo, m
          > usi iść do nauczyciela na konsultacje lub w razie ich braku - łapać nauczyciela
          > na korytarzu w trakcie jego całkowicie zasłużonej przerwy. Oczywiście nauczyci
          > ele nie mają tych konsultacji w godzi. 17-19 tylko załóżmy 13 - 14, kiedy rodzi
          > c w większości przypadków jest w pracy. Czyli przy założeniu że dziecko pisze r
          > az na dwa tygodnie sprawdzian z 6 przedmiotów, rodzic częściej będzie bywał w
          > szkole niż we własnej pracy.

          TAK< TAK< TAK. tak to mniej więcej wygląda
          sad
          • ewa_mama_jasia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:30
            Fajnie. Brawo. Czyli szkoła już nie wychowuje (mają to robić rodzice), nie uczy (w dużej mierze dzieci uczą się od rodziców i korepetytorów), nawet nie współpracuje z rodzicami. To w takim razie od czego jest szkoła?
        • miliwati Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:36
          > cie, nauczycielki, obraz się wyłania taki:
          najważniejsze są procedury szkolne,
          > nauczycielskie, a dziecko i rodzic - na szarym
          końcu. Załóżmy - dziecko zawalił

          Tak, tak. Oczywiście. Zamiast zrobić tak, że o dowolnej godzinie w dowolny dzień nauczyciel byłby na gwizdek rodziców w dowolnej sprawie. W dokumentacji byłby bajzel i nic by nie można, z braku procedur, ustalić, ale za to jakie prawa człowieka!

          > na korytarzu w trakcie jego całkowicie
          zasłużonej przerwy. Oczywiście nauczyci
          > ele nie mają tych konsultacji w godzi. 17-19
          tylko załóżmy 13 - 14, kiedy rodzi
          > c w większości przypadków jest w pracy. Czyli
          przy założeniu że dziecko pisze r

          A powinno być tak, że nauczyciel siedzi do nocy po normalnych godzinach pracy, żeby rodzice, Boże uchowaj, nie musieli raz wyjść wcześniej.

          > az na dwa tygodnie sprawdzian z 6
          przedmiotów, rodzic częściej będzie bywał w
          > szkole niż we własnej pracy.

          Jak przy każdym sprawdzianie trzeba analizować co też dziecko znowu napłodziło to się po prostu trzeba zastanowić nad szkołą specjalną. Nomalnemu uczniowi starcza spotkanie rodziców z nauczycielem raz na parę miesięcy.
          • ewa_mama_jasia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:46
            Nie, wystarczyłoby żeby choć 3- 4 godziny raz czy dwa razy w miesiącu (z tych ponad 160ciu, które nauczyciele wykazują miesięcznie jako swoja pracę, przecież żaden nie rpacuje 18 tygodniowo tylko ponad 40) poświęcił na konsultacje w godzinach powszechnie dostępnych dla normalnego człowieka. Żeby można się było umówić na godzinę, żeby nauczyciel miał przy sobie klasówki i pozwolil je kserować albo sfotografować. Żeby rodzic, który ma prawo się nie znac na danej tematyce mógł wziąć cokolwiek do domu, przestudiować na spokojnie podkreślone błędy, skonsultować z korepetytorem czy kimś innym, kto się na danym temacie zna. No ale to byłby wyciek informacji, w sytuacji gdy nauczyciele lecą tą samą klasówką przez kilka lat (tylko dlatego kilka, że zmienia się podstawa programowa) z kolejnymi rocznikami uczniów.
        • kub-ma Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 16:24
          Sprawdzian jest przede wszystkim dla dziecka, nie dla rodzica. To dziecko ma zauważyć gdzie popełniło błąd. Po to oddaję sprawdziany, po to omawiamy, po to tłumaczę wszystko, po to odpowiadam na pytania, wyjaśniam wątpliwości, żeby DZIECKO wiedziało gdzie miało problem. To dziecko ma się nauczyć ogarniać swoje błędy. Ale oczywiście w sporadycznych sytuacjach rodzic może sprawdzić, upewnić się jak to jest i przychodzi na dzień otwarty, bądź umawiam się w innym dogodnym czasie (np. 7:30).
          • ewa_mama_jasia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 17:27
            Ok. Rozsądne to co piszesz, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Dzieci na lekcji 26 albo więcej. Naprawde masz czas, żeby kazdemu wytłumaczyć gdzie popełnił błąd i dlaczego? Bo że popełnił, to wie. Ale dlaczego? Co jest błędne w jego toku myslenia?
            Zakładając, że ten problem z klasówkami zaczyna się od IV klasy, to dziecko 9 letnie musi ogarnąć temat. Naprawdę ogarnia? Na tyle, żeby zrozumieć, wytłumaczyć rodzicowi albo komus, kto pomaga mu w lekcjach?
    • atojaxxl Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:06
      Jestem byłym pier....tym babsztylem, więc nie wiem czy mogę udzielić rady, ale powiem tak:
      1. Na początku każdego roku szkolnego w szkole odbywają się zebrania, podczas których rodzice są informowani o zasadach oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i rodzice potwierdzają własnym podpisem, że zostali o tym poinformowani.
      2. W szkołach obowiązują przepisy w postaci rozporządzenia Ministerstwa Edukacji w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów, w którym to rozporządzeniu jest zapis mówiący o obowiązku udostępniania prac kontrolnych na wniosek ucznia lub jego rodziców.
      3. W większości szkół jest e-dziennik, do którego w każdej chwili masz dostęp, w szkole Twojego dziecka pewnie też takowy jest.
      Nie rozumiem, dlaczego nie powołujesz się na przepis, który na pewno znasz, skoro nie zna go pier....ty babsztyl. Proste jak budowa cepa.
      Moi uczniowie mieli po 20 ocen cząstkowych, przynajmniej miałam przegląd ich postępów w nauce i nie wystawiałam ocen z powietrza.
    • marzeka1 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:10
      Jestem pierd..tą panią z polskiego, moi uczniowie mają spokojnie ponad 20 ocen.
      Co miesiąc są dyżury pedagogiczne,gdzie zainteresowani rodzice mają wgląd do prac uczniów.
      Nauczycielką jestem ponad 20 lat i naprawdę nie zdarzyło mi się popaść w konflikt z żadnym z rodziców, moze dlatego ,że nigdy nie podchodziłam do tych rodziców, ze przychodzi do mnie "pied...ty babsztyl".
    • demonii.larua Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:10
      W podstawówce młodszych moich jest tak, że potomstwo przynosi sprawdziany i kartkówki do podpisu i potem zwrot do szkoły. Z przyrody przynoszą do podpisu, robią poprawę i poprawa też musi być podpisana przez rodzica. Czyli można. A nawet jak sprawdzian nie dotrze, to w librusie ocena jest opisana np. z jakiego rozdziału to był sprawdzian. Dziecko w piątej klasie to już chyba powinno wiedzieć z czego akurat jest sprawdzian i co jest do poprawy jeśli poszło gorzej - z tym, że zgodnie z WSO poprawia się do dwóch tygodni po terminie pierwszego sprawdziany/klasówki i jest ok, nie ma masowego zaliczania pod koniec roku, jak się kto nagle obudzi że lepsza ocena na świadectwie by lepiej wyglądała. I dobrze.
      A na wywiadówki nie chodzisz czy jak, że nie wiesz o ocenach dziecka? Bo trochę nie rozumiem... U nas funkcjonuje dziennik elektroniczny, więc podgląd ocen jest niemal codzienny, jeśli takowego nie ma to jakieś spotkania z nauczycielami na bank są w szkole.
      Zresztą jak dziecko sobie słabiej radzi, to nauczyciel przedmiotowy za pośrednictwem wychowawcy prosi rodzica o spotkanie albo zwyczajnie pisze wiadomość bezpośrednio do rodzica i po problemie.
    • kawka74 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:18
      jak ma pałę, i musi
      > pałę poprawić, no to wlaściwie nie zapamieta, gdzie zrobił błąd/błędy, jak ma
      > się powtórnie do poprawy przygotować, rodzic tym bardziej nie wie, jak pomóc u
      > czniowi, bo na oczy nie widział klasówki, która należałoby poprawić (o ile wie,
      > że jego syn/córka ma coś do poprawy).

      A nauczycielka nie podaje wcześniej zakresu materiału do klasówki? Jeśli tak, to co wniesie oglądanie pracy?

      > więc wypadałoby, zebym ja przeszła sie do szkoły, bo BO JA MAM PRAWO WIEDZIEĆ
      > O STOPNIACH MOJEGO DZIECKA,

      Masz. Ocena powinna być wpisywana do dziennika elektronicznego, dzienniczka czy zeszytu.

      że to
      > bezprawne przetrzymywanie czegoś, co do szkoły nie należy (a do ucznia i rodzic
      > a- takie mam zdanie).

      Odpowiednia ustawa mówi, że szkoła udostępnia do wglądu, nie oddaje.
      Nie dziwię się wcale.
    • solejrolia przepraszam 08.05.14, 11:21
      chciałabym przeprosić wszystkie nauczycielki. nie wszystkie takie jesteście. zdecydowana większość z Was nawet w promilu nie będzie przypominać kobiety, która opisałam.
      uwierzcie mi jednak że o naszej miłej pani od przyrody nie da się inaczej napisać, jak znerwicowany babsztyl.
      • solaris31 Re: przepraszam 08.05.14, 11:27
        przyjmuję przeprosiny wink

        nie neguję faktu, że są w szkołach tak zwane nieużytki, ale tak czy siak- pani, nieważne, nieużytek czy babsztyl - postępuje zgodnie z prawem, i musisz to zaakceptować.
        • solejrolia Re: przepraszam 08.05.14, 11:33
          no to uf.

          ale pismo mogę napisać? sprzeciw, czy petycję jakąś? da to coś, czy bicie piany, ja poczuję się lepiej, że coś zrobiłam, a tak w ogóle to nikt nie zwróci uwagi na to?
          • kawka74 Re: przepraszam 08.05.14, 11:36
            Przeciw czemu konkretnie chcesz się sprzeciwiać?
            • solejrolia Re: przepraszam 08.05.14, 11:45
              Moim zdaniem, jako rodzic, mam prawo do wglądu klasówek, a jest mi to utrudnione. Nie wiem ani jak, ani skąd wzięły się oceny mojego dziecka. (kilkanaście ocen wypisanych w szeregu, to jakby ciut mało, by wiedzieć, w czym mogę pomóc córce w nauce, by mogła poprawić co jest do poprawienia, by podciągnęła się z tego, w czym jest słabsza, a pochwaliła za to, co jej poszło)
              Dzieci albo tylko słyszą ocenę, albo dostają na chwilkę klasówkę, i muszą oddać natychmiast z powrotem. Nie ma szans na przyjrzenie się, gdzie był błąd. Nie ma mowy o spokojnym przeanalizowaniu sprawdzianu.
              Nie ma mowy o skserowaniu.
              Nie ma mowy o wypożyczeniu klasówek. (Argument miłej pani od przyrody- nie, bo będę musiała od nowa układać pytania)
              • klamkas Re: przepraszam 08.05.14, 11:51
                Ależ masz prawo - idź na konsultacje.
              • kawka74 Re: przepraszam 08.05.14, 11:54
                > Moim zdaniem, jako rodzic, mam prawo do wglądu klasówek, a jest mi to utrudnion
                > e.

                Utrudnione w jakim sensie? Bo w końcu dostałaś te klasówki do ręki, zgadza się? Czy coś pomyliłam?

                > Dzieci albo tylko słyszą ocenę, albo dostają na chwilkę klasówkę, i muszą odda
                > ć natychmiast z powrotem. Nie ma szans na przyjrzenie się, gdzie był błąd.

                A to bardzo źle. Dziecko nie tylko powinno mieć możliwość obejrzenia pracy klasowej, ale też ta praca powinna zostać omówiona przez nauczyciela.

                > Nie ma mowy o skserowaniu.
                > Nie ma mowy o wypożyczeniu klasówek. (Argument miłej pani od przyrody- nie, bo
                > będę musiała od nowa układać pytania)

                To ile tam jest tych pytań, dwieście?
                Z drugiej strony - wypożyczać nie musi, nie ma takiego obowiązku.
    • klamkas Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 11:36
      Nauczycielka może i jest znerwicowanym babsztylem, ale jak nazwać piątoklasistę, który nie jest w stanie zapamiętać z czego był sprawdzian i czego nie umiał? Toż to nie mała zagubiona dzidzia, tylko młody człowiek, który zaraz będzie w gimnazjum.

      Nie wiem jak jest u was, ale u nas do poprawy sprawdzianu można podejść do 2 tygodni po sprawdzianie (lub później, jeśli dziecko było w tym czasie chore), a sprawdziany są udostępniane dzieciom na lekcji i rodzicom na konsultacjach. Wszystko zgodnie z WSO i regulaminami, które podpisywaliśmy na początku roku. Sprawdziany są archiwizowane i po jakimś czasie (nie pamiętam ile) niszczone. KAŻDA szkoła ma niszczarkę, myślisz, że urzędowe dokumenty palą nad umywalką, albo pani dyrektor je zjada, żeby nikt nie poznał ich treści?

      Moja córka jest w piątej klasie. To rozumne dziewczę, które potrafi np. sporządzić notatkę na temat tego, które pytania na sprawdzianie zawaliła i czego musi się douczyć. Może zamiast pastwić się nad nauczycielką, która może i niemiła i nieprzyjemna, ale działa zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole, lepiej zacząć trochę usamodzielniać dziecko?
    • niktmadry Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:02
      Jeśli dziecko dostaje słabą ocenę (czyli np. 3) i chce ją poprawić to uczy się całego działu, zakresu materiału na dany sprawdzian, ja odpytuję według podręcznika. Nie potrzebuję do tego wglądu do sprawdzianu. Jeśli dziecko nie chce poprawiać (moje dzieci nie sa zagrożone, uczą się dobrze więc jak wpadnie im zła ocena to decyzję o tym czy poprawiają czy nie podejmują samodzielnie) a ja widzę sprawdzian to nakazuję poprawić błędy, jeśli nie maja sprawdzianu do wglądu "ich szczęście" .
      • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:20
        wiesz, no i u nas nie jest tak prosto, jak zobaczyłam jeden ze sprawdzianów,
        (w obecności miłej pani, która patrzyła mi na ręce, i czułam się jak intruz, ale trudno)
        i mimo iż powiedzmy znałam dany rozdział, i chociaż jestem po studiach przyrodniczych, to sama znajomość zagadnień z podręcznik- na cóż, niekoniecznie. bo pytania są tak sformułowane, że można dyskutować. naprawdę.
        zdecydowanie lepiej poszłoby przygotowanie się do sprawdzianu poprawkowego, gdy wiemy co z danego rozdziału należy doczytać ze szczególną dokładnością, albo z innych źródeł niż podręcznik.

        dałam młodej Villego, nieco na wyrost, ale co tamwink
        • niktmadry Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:30
          co z danego rozdziału należy doczytać ze szczególną dokładnością, albo z
          > innych źródeł niż podręcznik.

          W szkole podstawowej wymagam by na sprawdzianach pojawiało się to czego można się nauczyć z podręcznika lub/i własnego zeszytu. Nie wyobrażam sobie inaczej !!!! Myślę, że to jest temat do omówienia z nauczycielem. Dzieciaki nie zapamiętają z lekcji wszystkiego.
          • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:53
            oczywiście, że masz rację.

            a bo przypomniało mi się- problem jest jeszcze inny.
            pani daje sprzeczne komunikaty.
            podam przykład całkiem z głowy, ale chodzi mi o typ komunikatów:
            nauczcie się, trzeba tylko wymienić, podkreślam, wymienić, 3 miasta w województwie łódzkim.
            a na sprawdzianie- opisz 5 miast w województwie łódzkim i podaj co tam jest.
            nosz kuźwa, ręce, nogi opadają. miła pani od przyrody to samo robiła z nami 25lat temu, najpierw sygnalizowała- to to to nauczcie się, trzeba tylko orientować się, a tymczasem waliła po szczegółach (z zakładki co było z boku napisane drobnym druczkiem)
            ale to jakby obok tematu.
    • isa1001 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:29
      A dziecko nie może zrobić zdjęcia swojej klasówki telefonem, tabletem czy innym sprzętem?

      • isa1001 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:30
        Nauczyciel ma obowiązek archiwizować klasówki. Tymczasem u nas w klasie, jak pani dała do domu do wglądu to połowa nie wróciła, więc teraz już nie daje. I słusznie moim zdaniem.
      • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 12:33
        sam pomysł zły nie jest.
        ale dziecko ma telefon najprostszy z możliwych do sms-ów i dzwonienia, na kartę
        (w dodatku wysłużony, bo po swoich rodzicach, ale wstydu nie ma, bo tak ma wiele dzieciaków w jej klasie)
        więc aparat- musiałabym zobaczyć czy ma w telefonie w ogóle aparat (nie wiem, serio) i jakie te zdjęcia wychodzą, czy da się coś tam odczytać.
        ale pomysł jest ok.
    • daga_j Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 13:10
      Właściwie zdałam sobie sprawę z tego, że nie widziałam żadnego sprawdzianu/klasówki mojego dziecka... Ale ponieważ zwykle dostaje 5 to rzeczywiście nie mam takiej wielkiej potrzeby. U córki pani z angielskiego stwierdziła, że założą zeszyt do kartkówek, który będą ze sobą nosić, i dzięki temu widziałam już dwa takie sprawdziany w zeszycie (zwykle ze słówek), fajna sprawa.
      Gdyby dziecko przynosiło jedynki to też "łatwiej" bo wiadomo, że nie umie praktycznie nic - wszystko trzeba powtarzać. Natomiast jakby dostawała 3 to już warto wiedzieć, co umie a które części materiału są niezrozumiałe co nie, masz rację. Nie miałam takich problemów to nie wiem co doradzić. Chyba na zebraniu porozmawiać z nauczycielką - najpierw wychowawczynią, ale podejść do tamtej pani od przyrody i powiedzieć, że prosisz aby wydawała uczniom ich ocenione klasówki jeśli mają inne oceny niż 6,5 czy 1 - czyli takie oceny, w których są jakieś braki ale nie wiadomo jakie - by uczeń z rodzicem w domu mógł przeanalizować swoją wiedzę, a potem by odnosili znowu te klasówki. Według mnie to nie byłby problem - jak uczeń nie będzie chciał, nie zaciekawi się co ma źle, że dostał 4 czy 3, to jego wola, ale paru uczniów pewnie weźmie te prace do domu, a potem co za problem włożyć do plecaka i odnieść z powrotem... Wtedy rodzic nie musiałby kursować.
      Po prostu spróbuj przeforsować taki pomysł jak nie z nauczycielkami to u dyrekcji, kulturalnie, myślę, że przejdzie.
    • kitty4 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 13:18
      Mój syn jest w V kl SP. Ja załatwiłam to tak : we wrześniu napisałam do każdego nauczyciela informację, że życzę sobie obejrzeć każdy sprawdzian, wobec czego jeśli nie dają dzieciom do domu, to moje dziecko KAŻDY sprawdzian po oddaniu na lekcji sfotografuje SWOIM telefonem kom. i Koniec. Nie była to prośba, tylko informacja , którą każdy z nich mi podpisał (prawie).
      I już. Młody przychodzi do domu i pokazuje. (najlepszy uczeń w klasie, średnia 5,8).
      • bogusia1231 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 14:58
        Myślę, że nie jest to takie oczywiste, że dziecko po zobaczeniu sprawdzianu będzie wiedziało czego nie wiedziałosmile Ostatni tak mieliśmy na sprawdzianie z angielskiego - jak nie zrozumiał pytania (po angielsku) to trudno było, żeby dobrze zrobił zadaniesmile
        Wydaje mi się, że tak może być wieloma przedmiotami, w szczególności jeżeli dziecko za jakieś pytanie dostanie część punktów, bo: czegoś nie dopisało (nie ma skreśleń), źle zinterpretowało pytanie....
        • kub-ma Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 16:26
          Ale po to jest lekcja na której omawia się sprawdzian, żeby dziecko dopytało, poprosiło o wyjaśnienie itd.
          • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 16:47
            nie ma omawiania sprawdzianów, sprawdzian dostają na kilka minut, 5-10 minut, żeby sobie zobaczyć, ale w tym czasie pani prowadzi normalnie lekcję.
            i prawie od razu jeden z uczniów zbiera klasówki
      • kub-ma Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 16:28
        Nie rozumiem takiego podejście, ale nie muszę smile
        A tę informację o średniej to w dlaczego podałaś?
        • solejrolia Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 16:44
          bo z innych przedmiotów wystawionych ocen jest 6-8, ale też mniej,
          np. z zaj. technicznych 5 ocen, z historii- 6 ocen (dobra, historia jest raz w tygodniu), ale angielski? też 6 ocen w tym semestrze. a w-f, odbywa się 4razy w tygodniu i 4stopnie.
          i tylko ta jedna przyroda (na tle innych przedmiotów) wyraźnie odcina się. bo 15stopni w dzienniku, to naprawdę średnia, i niektórzy mają nadziubane ich jakby co lekcję mieli wpisywany stopień, a nawet po kilka na jednej lekcji (pani idzie w ilośćtongue_out)

          a wychowawczyni - ręce rozkłada, usłyszeliśmy: no przecież wiecie państwo, jak jest pani od przyrody...
    • oqoq74 Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 17:56
      Tak sobie czytam i czytam. Także, a może przede wszystkim, wypowiedzi innych nauczycieli.
      Czy trudno sobie wyobrazić, że w niektórych szkołach nauczyciele, nie zawsze wypełniają swoje obowiązki zgodnie z tym co zapisane w przepisach? Ja wiem, że jest solidarność zawodowa, ale w każdym zawodzie zdarzają się osoby, z którymi trudno się dogadać.
      Moje dziecko jest jeszcze w 3 klasie i te opisywane problemy przede mną. Jednak chyba łatwiej jest, gdy i rodzice, i nauczyciele starają się porozumieć, a nie działać na zasadzie czyja racją jest "mojsza".

    • asia_i_p Re: temat klasówek- archiwizacja? 08.05.14, 18:38
      U nas w szkole też mamy nie dawać uczniom i trzymać. Chodzi o to, że te słabiej napisane jakoś się łatwo gubią i to niekoniecznie po tym, jak je rodzic zobaczy, częściej przed. Mnie kiedyś także uczeń odniósł klasówkę napisaną na cztery, protestując, że w dzienniku ma dopuszczający. Rękę sobie dałabym uciąć, że to nie moje pismo ta czwórka - ale to był drugi czy nawet pierwszy rok mojej pracy i dałam się zmanipulować.

      Ale rzeczywiście, należałoby to tak zorganizować, żeby uczciwi uczniowie nie cierpieli za tych nieuczciwych. Może rzeczywiście możliwość kserowania.

      Co do tego, co dzieje się z klasówkami, u nas wygląda to w ten sposób, że pod koniec czerwca oddaję je uczniom, a resztę (czyli klasówki tych, którzy po radzie pedagogicznej już nie chodzą) wyrzucam, po uprzednim przepuszczeniu przez niszczarkę ręczną, czyli porwaniu na wąskie paski. Trochę ręce bolą, fakt.
Pełna wersja