A odchudzanie dziecka?

17.05.14, 12:43
Moja córka ma 11 lat, w ciągu ostatniego roku - dwóch sporo przytyła, waży 56 kg przy wzroście ok. 145 cm.
Nigdy nie była szczupła, ale teraz zmiana jest naprawdę zauważalna - jest okrągła, ma duży brzuch, jest problem z kupnem ubrań, szybko się męczy. Odstaje od rówieśniczek.
Przy tym uprawia sporty (3 x w tyg. basen, 1 x taniec), jeździ na rolkach, na rowerze, choć ostatnio jakby mniej chętnie - waga przeszkadzasad W ogóle zrobiła się bardziej leniwa, nic jej się nie chce. Badania w normie.

Problemem jest to, że córka dużo je, ciągle jest głodna, muszę bardzo pilnować, żeby nie podjadała. Budzi się rano z pytaniem, co jest do jedzenia. Ograniczyłam jej słodycze i pilnuję tego podjadania, ale jej naprawdę ciągle chce się jeśćsad W domu robi się nerwowo, nie podoba mi się to, że wszystko zaczyna się kręcić wokół jedzenia, ale gdybym go nie ograniczała, to wrzucałaby w siebie jeszcze większe ilości.

Córka ma dość wysoką samoocenę, jest lubiana, ale na punkcie swojej wagi jest mocno wrażliwa, szczególnie, że wszystkie koleżanki szczuplutkie. Płakała już z tego powodu.
Zapisałam ją do endokrynologa w poradni leczenia otyłości, czekamy na wizytę, ale nie chciałabym, żeby czuła się z tego powodu źle, żeby ta nadwaga stała się jakimś wiodącym tematem w naszym domu. Na co dzień rzadko poruszamy ten temat, czasem mąż się zdenerwuje, jak znajdzie gdzieś zachomikowany papierek po lodzie (np. gdy koleżanki ją poczęstują) i mówi córce, żeby "pomyślała, co robi".

Miałyście taki problem? Macie jakieś praktyczne rady? Dodam, że drugie dziecko jest szczupłe.

    • imsad Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 14:02
      przede wszystkim endokrynolog. mądrze zrobiłaś. na pewno zleci detaliczne badania. po diagnozie dodatkowo umów się z dietetykiem
    • mary_lu Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 15:30
      Bardzo dobrze, że nadal szukasz pomocy u lekarza.

      Zwróć uwagę na indeks glikemiczny potraw. Jeśli lekarz dopatrzy się nieprawidłowości hormonalnych, to najczęściej i tak zaleceniem będzie dieta o niskim indeksie glikemicznym. Pilnuj spożywania sporej ilości węglowodanów o najniższym IG, zdrowych tłuszczy - tranu, oliwy z oliwek, oleju lnianego.

      Na stronach o dietach i fitnesie poszukaj wytycznych o właściwych ilościach tłuszczy/węglowodanów/białka w diecie. Czasem za napady głodu odpowiada niepotrzebne ograniczenie któregoś składnika.
    • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 15:52
      Osobuscie nie wierze w idchudzanie dzieci dieta. Wywalic slodycze i wiecej ruchu.
      Czy basen to siedzenie w wodzie i zjezdzalnia czy autentyczne plywanie? Bo basen spala tylko jesli plywasz i to technicznie poprawnie. Taniec - 45 min tygodniowo to tez nie jest duzo ruchu. Lepszy bylby ruch przy ktorym ciezko oszukac - wrotki tenis siatkowka zumbatomic judo...
      • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 16:04
        zwiekszenie ruchu (takiego na zajeciach) spowoduje wzros apetytu. W efekcie bedzie wiecej i czesciej jesc. Zajecia ruchowe moga sie stac dla niej pretekstem do bycia jeszcze bardziej glodna.
        Skoro jest caly czas glodna, to nie tylko do lekarza, ale I do psychologa mz trzeba sie wybrac, bo sama sobie z tym nie poradzi.
        Ja bym z dzieckiem jezdzila na rowerze, z dala od sklepow, zeby nie bylo mozliwosci zaspokajania pierwszego glodu. Do plecaka woda + mala kanapka i w droge na 2h. I zmniejszyc przede wszystkim porcje i pilnowac zeby powoli jadla.
        • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 14:41
          Lol
    • noname2002 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 15:52
      ZDECYDOWANIE najpierw poradziłabym się lekarza, a u pediatry byliście? co na to wszystko pediatra?
      Szczerze mówiąc chyba pytasz na niewłaściwym forum, czasem mi się włos jeży na głowie jak czytam niektóre wypowiedzi o odchudzaniu dzieci(był wątek o odchudzaniu dziewczynki, która tak naprawdę nie potrzebowała odchudzania, bo miała po prostu mocniejszą budowę niż matka i siostra, był wpis gdzie forumka się chwaliła, że nie dawała nastoletniemu snowi kolacji itd)
    • klamkas Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 16:07
      Skonsultować się z lekarzem (pediatrą i endokrynologiem) i dietetykiem. Zachęcać córkę do ruchu (najlepiej jakbyście znaleźli coś co możecie robić razem - wtedy łatwiej będzie kontrolować czy faktycznie się rusza a i motywacja będzie inna, bo chodzi o fajne i zdrowe spędzenie czasu razem, a nie odchudzanie). Dokształcić się w zakresie zdrowego (a nie odchudzającego) jedzenia i wprowadzić dobre zasady dla wszystkich domowników. Zdrowo jeść i samemu dużo się ruszać. Pracować nad relacjami z córką, żeby wiedziała, że może wam ufać i że kochacie ją nawet jak ma nadwagę.

    • moofka Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 16:26
      omatko
      to sie nie stalo nagle
      mam syna w tym samym wieku o tym samym wzroscie
      wazy prawie polowe mniej a do drobinek nie nalezy
      pewnie zlozylo sie na to wiele bledow pielegnacyjnych i dietetycznych od urodzenia
      a zmiana to zapewne nie bedzie kosmetyczne zmniejszenie porcji, albo jeden spacerek wiecej dziennie
      tylko gruntowne przebudowanie zwyczajow zywieniowych calej rodziny
      • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 16:55
        moofka napisała:

        > omatko
        > to sie nie stalo nagle
        > mam syna w tym samym wieku o tym samym wzroscie
        > wazy prawie polowe mniej a do drobinek nie nalezy

        no i co z tego że masz takiego syna? ludzie sa rózni i to czesto w jednej rodzinie przy podobnym jadłospisie.
        • aquella Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 10:26
          dokładnie, mój syn 7letni wciąga na raz więcej niż syn 11lat mojej koleżanki a jest wymiarowo w normie
      • salimondrali1 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 21:22
        No to dziwne ze Twoj nie nalezy do drobnych bo mój ma 145 cm wzrostu tez 11 lat i wazy 32 kilo czyli wiecej niż polowe wagi corki etonmess75 i uważam ze jest przerazliwie chudy smile
        • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:41
          mój ma jakies 147 moze 149 cm i waży 32 kg i jest jak TYCZKA i sprawia wrażenie, że jest bardzoooo wysoki, ale to przez wagę
      • budyniowatowe Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 23:20
        moofka napisała:

        > omatko
        > to sie nie stalo nagle
        > mam syna w tym samym wieku o tym samym wzroscie
        > wazy prawie polowe mniej a do drobinek nie nalezy

        Naprawde? Czyzbys stosowala diete ostanio "znanego" znachora? Wzrost 145 I waga ponizej 30 kg to jest niedozywienie. Mam corke o wzroscie 130cm I wadze 30 kg I jest szczupla.
        >
        • moofka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 05:37
          Nie poniżej, napisałam prawie połowa czyli około 30, plus minus kilka kg wazy większość dzieci z jego klasy, na tle chłopców jest jednym z wyższych, zakładam wiec ze to normalne wymiary dla dziecka w tym wieku. A jeść to oni wszyscy młócą teraz jak kozy, bo sa tuż przed skokiem wzrostowy i dojrzewaniem
          .
          • azjaodkuchni Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:06
            Znam dziewczynkę lat 12 wzrost 163 i 60 kg wagi... i wcale nie jest gruba ani potężna. Wygląda trochę na straszą, ale brzuch ma płaski jak deska, szczupłe raniona, i wcięcie w pasie i stopę rozmiar 39. Biust ma już spory i dość mocne nogi no, ale to sportowiec trenujący codziennie. Gdy usłyszałam jej wagę to nie mogłam uwierzyć, że mnie nie wkręca i na serio tyle waży...Nikt owej dziewczynki nie odchudza.
            Kilogram kilogramowi nie równy i nie wszyscy muszą mieć gabaryty baletnicy. Kilogram mięśni wygląda na ciele inaczej niż ten sam w tłuszczyku. Kto nie wierzy niech popatrzy na kilogram słonicy i wołowego udźca.
            Nie rezygnowałabym z ruchu w przypadku wspomnianej dziewczynki łatwiej spalić 1 kg na basenie niż przed telewizorem no i w tym konkretnym przypadku zapisywałam by co dziecko je przez tydzień ... każdy kęs ciasteczka i loda a potem poszła do lekarza. Według mnie dziecko ma sporo mięśni które tłuszczykiem obrosły i to wygląda bardzo niekorzystnie. No, ale ja nie jestem specjalistą i nie widzę dziecka , więc trochę wróżę z fusów.
            Kiedyś tu była mama która odchudzała nastolatkę. Nika niestety nie pamiętam, ale wiem, że panie piekły razem zdrowe zbożowe ciasteczka z rodzynkami i sezamem a potem wykopały niezdrowe snickers robiły lody z domowych soków, obie zrezygnowały z białego chleba na rzecz ciemnego pieczywa i zmieniły talerze na mniejsze. Jeśli jadły ryż, kaszę czy makaron to zawsze mieszały go z warzywami. Posiłek komponowały tak, że 1/3 to było zielone warzywo, 1/3 mięso ( bez panierki ) a 1/3 ryż lub kasza ( pomieszana z warzywami)... Co ważne dziecko nie miało świadomości, że jest odchudzane, a schudło w ciągu roku 6 kg rosnąc przy tym kilka centymetrów. Odchudzanie dziecka to delikatna sprawa... nie wystarczy coś zabrać trzeba coś dać w zamian...
            Niedawno tu był wątek Kocianny o 8 latce jedzącej nie zdrowo i wiele ematek uważało, że wystarczy dziecku zabrać pieniądze i po kłopocie. Według mnie nie tędy droga... Zabranie rozwiąże problem na chwilę, ale nie nauczy zdrowych nawyków. Jeśli nie baton to co? Może domowy jabłecznik gdzie jabłka praży się z odrobiną cukru i soku z cytryny a kruszonkę robi się z płatów owsianych i mleka kokosowego lub jajka. Zainteresowanym podam przepis smile,
            --
            azjaodkuchni.blogspot.sg/
            • nanuk24 Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 02:32
              prosze o przepissmile
        • saszanasza Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 08:41
          > Naprawde? Czyzbys stosowala diete ostanio "znanego" znachora? Wzrost 145 I waga
          > ponizej 30 kg to jest niedozywienie.

          Mam syna o wzroście 147 cm. i wadze 30 kg, Swego czasu badany był na "niedożywienie" i nic takiego nie stwierdzono, tak więc twoja teoria jest z dupy wzięta. Można być chudym i mieć dostarczaną wystarczającą ilość składników niezbędnych do właściwego funkcjonowania organizmu.
          Poza tym gdyby odnieść twoje wnioski analogicznie do osób otyłych, można je zakwalifikować jako świetne okazy zdrowia, bo przecież "dożywione"są na pewnobig_grin
        • viviene12 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 18:20
          budyniowatowe napisała:

          > corke o wzroscie 130cm I wadze 30 kg
          > I jest szczupla.
          > >

          jest moze sredniej budowy, ale z pewnoscia nie szczupla
      • kitty4 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 23:51
        mam syna w tym samym wieku o tym samym wzroscie
        > wazy prawie polowe mniej a do drobinek nie nalezy

        Co ty nie powiesz ? A ja mam syna 11 lat i 9 miesięcy i ma 172 i wazy 68 kg i rozmiar stopy ma 44! Nie wszystkie dzieci są jednakowe !!!
        • moofka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 05:33
          Mój syn przyjaźni sie z chłopcem podobnych rozmiarów. Chłopczyk jest bardzo kiepski z wf, nie ma kondycji, ma problemy ze stawami i kręgosłupem. Kiedy syn wraca od niego z domu jest mocno zaskoczony, mamo oni go molestują jedzeniem :o samo z siebie sie bierze. Ja może w zaawansowanej ciąży tyle warzyłam, nie wiem co trzeba dziecku dawać, żeby jeszcze przed dojrzewaniem ważyło więcej niż dorosły czlowiek
          • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 08:43
            moofka napisała:

            > nie wiem co trzeba dziecku dawać, żeby jeszcze przed dojrzewaniem ważyło więcej niż dorosły czlowiek
            dziecko w wieku 11 lat to nie jest pudełko, do którego sie wkłada co sie chce i ile sie chce. Takie dzieci juz czesto same sobie szykują posiłki a rodzic nie zawsze chce być żandarmem lodówki bo to zreszta jest bardzo szkodliwe. Co z tego, że dziecko może i schudnie jak psychika będzie do leczenia?
            a chłopiec o którym tu mowa ma wzrost jak dorosły to i ważyc może jak dorosły.
            • moofka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 08:50
              na nawyki zywieniowe pracuje sie od pierwszego dnia
              zdrowe dziecko nie da sie zaglodzic ani przekarmic
              ale jak napychamy dzieci obowiazkowym 280 ml sztucznizy w niemowlectwie
              potem zageszczonym kasza zeby "dobrze spalo"
              nastepnie dopasamy sztuczna kasza z cukrami, a jeszcze lyzeczka dokarmiamy i podkarmiamy bo przeciez tak malo zjadlo
              danonki sronki i sosy z torebek
              to nie ma sie co dziwic ze zoladki rozepchane a nawyki niewlasciwe
              • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:03
                moofka napisała:

                > na nawyki zywieniowe pracuje sie od pierwszego dnia
                > zdrowe dziecko nie da sie zaglodzic ani przekarmic

                A przesadne dbanie o zdrowa dietę ma nawet nazwę i sie ostatnio szerzy jak zaraza. To sie nazywa ortoreksja.
                • moofka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:11
                  > A przesadne dbanie o zdrowa dietę ma nawet nazwę i sie ostatnio szerzy jak zara
                  > za. To sie nazywa ortoreksja.

                  nie przesadne, rozsadne
                  dziecku zywionemu na codzien normalnie, w niewielkich porcjach i w miare naturalnie wydaje sie to oczywiste
                  moje dzieci - jak wszystkie uwielbiaja slodycze, ale na raz nie zjedza wiecej niz princese xxl, po juz ich mdli
                  ostatnio na pewnym konkursie widzialam chlopczyka, ktory jest odchudzany, a kiedy podano paczki zjadl na raz 3, poprawil 2 kawalkami ciasta z kremem i popil politrem soczku
                  nawyki i zdrowe smaki
                  to wg mnie klucz do tego zeby dziecko samo wiedzialo co mu sluzy a co nie, ile moze zjesc, a kiedy ma dosc
                  i jednak wydaje mi sie, ze nadwaga i problemy zywieniowe to zazwyczaj problemy calych rodzin
                  • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 14:01
                    moofka napisała:

                    > moje dzieci - jak wszystkie uwielbiaja slodycze, ale na raz nie zjedza wiecej n
                    > iz princese xxl, po juz ich mdli

                    ja tez nie zjem i w ogóle mało słodyczy jadam, mąż - zero słodyczy a córka może jeść tonami i nigdy jej nie mdli... no i kto ja nauczył? bo napewno nie rodzice.
          • kitty4 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:21
            A ty to lekarzem może jesteś ? Bo dietetyk , pod opieką którego jest mój syn , mówi że wszystko jest oki.
            To pewnie nie widząc mojego syna jesteś w stanie ocenić go lepiej niż rządek lekarzy pod opieką których się znaduje.
            Zadziwiające ....
            • moofka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:35
              ja nie oceniam twojego syna
              jest oki, to jest oki
              skoro jest tak oki to po co wam opieka rzadka lekarzy i dietetykow?
          • noname2002 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:27
            Ja może w zaawansowanej ciąży tyle warzyłam, nie wiem c
            > o trzeba dziecku dawać, żeby jeszcze przed dojrzewaniem ważyło więcej niż doros
            > ły czlowiek

            Myślę, że się powinnaś leczyć uncertain Dzieci są różne, jak mają wysokich rodziców, to mogą być wyższe niż rówieśnicy i więcej ważyć- mój 12letni syn mierzy 158cm i waży około 50kg, stopa 43 rozmiar. Nie ma nadwagi ani nie jest otyły. Właśnie dwa dni temu mieli na wf bieganie na dłuższy dystans i je wygrał.
            • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:48
              dokładnie -dzieci maja bardzo różną budowę

              mój jest tyczkowaty, ma wszystko chude i cienkie, klata zapadniętawink

              jego kolega ( z domu ma chyba dobre nawyki, bo zjada bardzo ladnie wazywa, owoce etc) jest potężny, nie gruby, ale to kawał chłopa- widac po dłoniach, stopach, ramionach, tyłku
        • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:45
          mam znajomą, która ma syna w wieku lat 12 i ten ma juz ponad 170, przechodzi mutację, noga jak u konia, w klasie wyglada jakby był starszy od wszystkich o 3 lata

          po prostu wielkie chłopiskobig_grin
    • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 16:50
      tak niewiennie się zaczynają problemy poważne z łaknieniem a skad niedaleka droga do anoreksji, bulimii itd.
      Moja rada jest taka absolutnie nie rozmawiać z dzieckim na temat jej nadwagi. Jeżeli w ogóle to jedynie na temat zasad zdrowego żywienia. Słodyczy nie kupowac w ogóle i słodkich napoi /w słodkich napojach jest kupa cukru/, śniadanie nie na słodko, kolacje zjadać wcześnie, ograniczać rozmaite kaloryczne potrawy ale tylko ze wzgledu na zdrowie. Nie przesladowac dziecka z powodu nadmiernego apetytu tylko odwracac uwagę np. iśc na spacer czy co tam innego lubi. Dzieci czesto podjadaja z nudy.
      A tak w ogóle to lepiej miec dziecko z nadwagą niz wpędzić w anoreksję, a ona sie czesto od odchudzania i diet zaczyna.
      • zuzik30 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 19:43
        Ojej, a co wy w kolko z tym endokrynologiem, badaniami, dietetykiem. Jestem lekarzem, prowadze bilanse dzieci i liczba dzieci z nadwaga w wieku 4 lat (kiedy to po raz pierwszy powinno sie zwrocic uwage na ewentualna nadwage i zareagowac) jest ogromna. W klasie mojego nastoletniego dziecka co najmniej 2 dziewczyny waza 100 kilo. Taki jest po prostu trend, dzieci jedza za duzo weglowodanow, rozpychaja sobie zoladki a potem juz tylko zostaje operacja zmniejszenia zoladka. Dodam, ze na proby zwrocenia uwagi przy bilansie 4-latka wiekszosc rodzicow reaguje fochem.
        Wyrzuc calkowicie weglowodany, no moze troche pelnoziarnistych moze zostac. Ruch ma drugorzedne znaczenie, czesto tylko zaostrza apetyt.
        • noname2002 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:33
          > Wyrzuc calkowicie weglowodany, no moze troche pelnoziarnistych moze zostac. Ruc
          > h ma drugorzedne znaczenie, czesto tylko zaostrza apetyt.

          Następna wariatkauncertain 4letnie dziecko ma nie jeść żadnych węglowodanów, tak? Tak samo rosnąca nastolatka? ma się nie ruszać, bo to zaostrza apetyt?
          • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:49
            a jak, niech się połozy i dostaje jabłka i wodę przegotowaną

            i nie przytyjetongue_out
        • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:05
          >>>Ruch ma drugorzedne znaczenie, czesto tylko zaostrza apetyt.

          To naprawde pisze lekarz? Nie wierze!
          • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:33
            No teoria - ruch w sumie tuczy bije wszystko co tu widzialam i slyszalam big_grin
            • black_halo Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 20:32
              ichi51e napisała:

              > No teoria - ruch w sumie tuczy bije wszystko co tu widzialam i slyszalam big_grin

              Sam ruch oczywiscie odchudza, problem w tym ze po takim basenie wiekszosc ma ogromny apetyt a te 500 kcal co sie spalilo w godzine plywania mozna ekstra szybko pochlanac w formie dwoch batonikow plus jeszcze jakis ekstrasik i final tego taki, ze sie tyje zamiast chudnac. Mialam w podstawowce kolezanke, wlasnie bardzo gruba i rodzice jej wymyslili, ze przeniosa ja do klasy sportowej plywackiej. Treningi odbywaly sie codziennie rano przed lekcjami i po lekcjach. Na koniec roku byla dobre pare kilo grubsza niz na poczatku a sportu uprawiala wiecej niz 90% dzieciakow z sasiedztwa, szczuplych.
        • ira_07 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 20:30
          Ty jesteś lekarką big_grin ?

          > Wyrzuc calkowicie weglowodany, no moze troche pelnoziarnistych moze zostac. Ruc
          > h ma drugorzedne znaczenie, czesto tylko zaostrza apetyt.

          Ale ten apetyt można zaspokoić rybą z warzywami, nie tylko snickersem. Zdrowy człowiek nie tyje od tego, że dużo ćwiczy i dużo je, bo sobie podkręca metabolizm. Tyje jak za mało się rusza i/lub je nieodpowiednio.

          Wyrzucić węglowodany? Nawet fani diet tłuszczowych nie odpuszczają ich sobie całkowicie, przyjmują węgle choćby w warzywach. Tak, pani lekarzu, warzywa to węglowodany, owoce takoż. Fakt, że ludzie jedzą węgli za dużo. Ale to nie oznacza, że trzeba je całkiem wyeliminować. Ma dzieciak jechać na białku i tłuszczach non stop?
          • madzioreck Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 15:01
            > Wyrzucić węglowodany? Nawet fani diet tłuszczowych nie odpuszczają ich sobie ca
            > łkowicie, przyjmują węgle choćby w warzywach. Tak, pani lekarzu, warzywa to węg
            > lowodany, owoce takoż. Fakt, że ludzie jedzą węgli za dużo. Ale to nie oznacza,
            > że trzeba je całkiem wyeliminować. Ma dzieciak jechać na białku i tłuszczach n
            > on stop?

            Chciałaś się czepić i udajesz, że nie rozumiesz? Raczej nie chodziło o warzywa, to nie od węgli w pomidorze doopy rosną.
    • kj-78 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 21:05
      Mysle, ze rozmowy o jej wadze/tuszy, zeby sie pilnowala, wzbudzanie wyrzutow sumienia po zjedzonym lodzie to zla droga! Dziecko nabawi sie kompleksow i bedzie jadlo w ukryciu. Do komentowania wygladu (nawet niedoslownie) nalezy podchodzic baaardzo ostoznie, zeby powaznie nie zaszkodzic...

      Ja tez bylam pulchnym dzieckiem i jak patrze z perspektywy czasu, to bardzo sie ciesze, ze nikt nie robil z tego wielkiej sprawy. Powiem, ze teraz po 2 ciazach moja waga jest podobna do tej, jaka mialam w wieku 14-15 lat. Mimo wszystko (tak, jadlam duzo i niezdrowo, i kupowalam chipsy za kieszonkowe) udalo mi sie zachowac normalny stosunek do jedzenia i sama schudlam jak do tego kroku dojrzalam (na studiach). Mysle, ze jesli rodzice ciagle w bardziej lub mniej zawoalowany sposob dawaliby mi do zrozumienia, ze powinnam sie odchudzac/nie jesc kolacji/cos z moim wygladem jest nie tak, moja psychika teraz bylaby calkiem inna. W liceum mialam troche kompleksow z powodu wagi (tak, sama to widzialam, wcale nie trzeba bylo mnie usiwadamiac, ze jestem troche za gruba), na szczescie wyroslam na pewna siebie kobiete z normalnym stosunkiem do wlasnego ciala. Czego zycze wszystkim pulchnym nastolatkom!
      • jola-kotka Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 21:12
        • jola-kotka Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 21:31
          Wcale nie złośliwie to pisze.
          To ze Ty chcesz aby twoja córka schudła to jedno i super bo waga jaka opisujesz to masakra tylko,ze twoje chęci to zamalo.
          Istotne i najważniejsze jest aby twoja córka tego chciała w każdym innym przypadku wszelkie twoje starania na nic sie zdadzą. Wydaje mi sie ze wiek w jakim jest twoja córka nie jest jeszcze wiekiem w którym dociera do główki ze trzeba coś z ta waga zrobić,nawet jesli zdaje sobie z tego sprawę to cieżko jej bedzie samej zredukować ilosc posiłków i ich jakość. Nie zapominaj ze to nie jest malutkie dziecko i totalnej kontroli nad nią nie masz. Chodzi do szkoły tam moze kupić albo dostać jedzenie. Moze sie buntować w domu na zmianę diety. Doprowadzisz ja do choroby i bedzie sie z nią bujac do końca życia. A ja wiem doskonale jak taka choroba sie zaczyna co sie dzieje przez kolejne lata i ze z tego cieżko wyjść często jest to nierealne. Dlatego uważam ze do odchudzania trzeba dorosnąć i samemu chcieć schudnąć. Wszystko inne niszczy psyche.
          Moja matka całe życie dawała mi sałaty byłam szczupła a dla niej ciagle za gruba nie mowię ze ty tak robisz bo u ciebie problem jest faktycznie. Jednak schemat ten sam i efekty mogą byc takie same. Im bardziej będziesz sie spinac nad tym tym większa krzywdę zrobisz dziecku. Zmuszanie do wysiłku fizycznego tez nic nie da ewentualnie da efekt taki ze dziecko sport,ruch znienawidzi.
      • rycerzowa Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 21:45
        kkj-78 napisała:

        > Mysle, ze rozmowy o jej wadze/tuszy, zeby sie pilnowala, wzbudzanie wyrzutow su
        > mienia po zjedzonym lodzie to zla droga! j-78 napisała:

        Czyli nic nie mówić? Udawać, że nie ma problemu, skoro jest?

        Znajoma dziewczynka w klasie III szk. podstawowej miała 30 kg nadwagi.
        Wyglądała koszmarnie!
        Ale wszyscy mieli przykazane, żeby nic nie mówić, aby w kompleksy nie wpędzić.

        Trzy lata później było jeszcze gorzej, i wtedy nie wytrzymała starsza siostra, która właśnie przyjechała z zagranicy odwiedzić rodzinę.
        Ponieważ nie pomogła spokojna rozmowa, zwyczajnie wyzwała siostrzyczkę od grubych świń, a rodzicom zagroziła, że jej noga więcej w domu nie postanie, jeśli dalej będą małą tuczyć.
        I wiecie co? Pomogło.
        Więc chyba czasem tak trzeba.
        A samoocena dziewczynie skoczyła do góry, bo gdy schudła, przestali jej dokuczać koledzy, a nawet ten i ów się dziewczyną zainteresował...
        • jola-kotka Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 21:53
          Ok to niech wyzwa córkę od grubych świń na bank pomoże bo komuś pomogło.a tak serio zamiast samemu przekonywać niech to zrobi psycholog bo nieświadomie zrobicie dziecku krzywdę.
          • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 22:12
            Wielu dziewczynom wyzwanie od grubych świń pomogło - naprawdę, spora część z nich zaczęła sie odchudzać. Część nie dała rady, ale już wie, ze jest grubą świnią i nikomu w życiu się nie spodoba - powinna to wiedzieć, bo jak może gruba dziewczyna myśleć, ze może dla kogoś być atrakcyjna i mieć o sobie dobre mniemanie? Gruby nie ma prawa dobrze o sobie myśleć - jest zwykłym tucznikiem i ma mieć tego świadomość. Niektóre dziewczyny schudły, fakt. Niektóre nawet umarły od tego odchudzania, ale to drobiazg - bo przecież lepiej umrzeć, niż być grubym.
            Rycerzowo, to co piszesz jest niezwykle szkodliwe. Moze doprowadzić do autentycznej tragedii.
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 22:18
              jakie badania byly robione? byl kortyzol i insulina?
        • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 08:30
          wspaniała porada: nawyzywać grubych od tuczników, chudych od szkieletów. Psychologowie powinni to stosować wink
          • mamameg Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 09:16
            wspaniała porada: nawyzywać grubych od tuczników, chudych od szkieletów. Psycho
            > logowie powinni to stosować wink

            I nauczyciele! wyzywanie od nienormalnych debili na pewno dużo szybciej zmobilizowałoby słabszych uczniów do wytężonej nauki niż jakieś tam zajęcia wyrównawczesmile
        • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:52
          mysle, że zamiast ją strofować " nie jedz tego, nie rob tak, znowu przytyjesz

          trzeba po prostu zmienic tryb zywieniowy rodziny ( no niestety), ZERO slodkich napojow, slodyczy w domu, angazować córke w pieczenie zdrowych ciastek np owsianych czy robienie chipsów z jabłek, zdrowa, róznorodna i apetyczna dieta- ale stopniowo zeby dziecko szoku nie doznałowink

          pewnie, ze czasem zje loda, czy chipsy- nie unikniemy tego, a strofując tylko spowodujemy, że bedzie jadła w ukryciu- ale chodzi o to, aby zminimalizować to

          ale skoro czuje się caly czas glodna to warto porozmawiac z lekarzem, psychologiem, bo przy takim uczuciu nawet dorosłej osobie trudno trzymac dietę
    • aka10 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 22:32
      etonmess75 napisała:

      Ograniczył
      > am jej słodycze i pilnuję tego podjadania, ale jej naprawdę ciągle chce się je
      > śćsad

      Slodycze wywal calkowicie, do picia woda, chude mleko i szklanka soku dziennie. Zadnych sosow, na obiad 1 ziemniak plus jakies chude mieso. Duzo warzyw.
      Zastanawiam sie zawsze w takich wypadkach, dlaczego nie reaguje sie od razu, tzn. jak dziecko zaczyna miec 2- 3 kg nadwagi i ciagle je.


      >
    • etonmess75 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 23:04
      Dziękuję za odpowiedzi.
      To nie jest tak, że dopiero teraz obudziliśmy się z problemem. Córka zawsze była raczej okrągła (miała tendencje do tycia, ale nie była gruba), ale była aktywna, uprawiała sporty, no i kiedyś tak dużo nie jadła. Do pewnego wieku powiedziałabym nawet, ze jadła dość mało. My jesteśmy raczej przeciętni, waga w normie.
      W domu jemy zdrowo, po prostu odkąd zaczęło jej tak przybywać, zaczęłam myśleć, jak jej pomóc i niestety stałam się takim trochę żandarmem, który pilnuje, żeby się nie objadała.
      Dla niej to, że tyle waży nie jest na razie jakimś wielkim problemem, ale zaczyna się tym przejmować i myślę, że będzie coraz bardziej. Dlatego zastanawiam się, czy ta poradnia leczenia otyłości to dobry pomysł - nie chcę, żeby zafiksowała się na tym, że jest otyła (choć przecież jest).
      Słysze czasem, jak jej koleżanki (wszystkie szczupłe) rozmawiają: diety, cellulit, ależ jesteśmy grube i w ten deseńsad
      Ten basen to 45 minut z instruktorem 3 x w tyg. i taniec 1,5 godz. Mimo wagi jest bardzo dobra z wf-u, jeździ (z sukcesami) na zawody międzyszkolne. Pediatra każe wprowadzić dietę, badania tarczycy, lipidogram, morfologia, cukier - wszystko OK.
      • etonmess75 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 23:07
        I oczywiście dziękuję za wszystkie rady, część z nich postaram się zastosować (np. wspólne długie przejażdżki rowerowe).
        • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 14:38
          Prosze bardzo smile
          Wiesz co jeszcze u nas sie sprawdza oprocz jazdy rowerem. Ja z dziecmi wyjezdzam kazdego roku nad jezioro na ponad miesiac. Dzieciaki tam jedza kiedy naprawde sa glodne, a nie kiedy sie nudza. To jest najlepsza metoda na odchudzanie, czy utrzymanie zdrowej wagi. Nie ma wybrzydzania. Nie ma tez jedzenia w tej samej chwili, co poczuja glod. Czekaja tak, jak i ja czekalam w dziecinstwie, az mama przygotuje jedzenie.
          Jedzenie jest jak paliwo (mozna jeszcze dlugo jechac na oparach jezeli jest wysokiej jakosci wink) , nie zastepuje przyjemnosci, bo plywania w jeziorze nie moze zastapic.
      • altz Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 08:12
        etonmess75 napisała:
        > W domu jemy zdrowo, po prostu odkąd zaczęło jej tak przybywać, zaczęłam myśleć,
        > jak jej pomóc i niestety stałam się takim trochę żandarmem, który pilnuje, żeb
        > y się nie objadała.

        Myślę, że powinnaś pilnować, żeby córka jadła. Od otyłości od węglowodanów do anemii jest bardzo blisko.
        Ruch tak, dłuższe wycieczki choćby na kajak i i na rower tak, ale trzeba pamiętać, żeby było przygotowane jedzenie, regularne posiłki, tak samo do szkoły, można przygotować potrawkę w pojemniku, dać widelec, chusteczkę. Białko, warzywa, owoce, ryż, kasze, zamiast słodyczy owoce, ograniczyć chleb i wyrzucić bułki.
        Teraz jest świetny czas na odchudzanie, bo pojawiają się tanie owoce i warzywa. Trzeba znaleźć kilka zdrowych zapychaczy, po które córka lubi i niech je do woli. Jak jest głodna, to podjada, a węglowodany wzmagają tylko apetyt i powodują huśtawki poziomu cukru we krwi, głód i senność.
    • kitty4 Re: A odchudzanie dziecka? 17.05.14, 23:54
      Autorko wątku, napisz proszę mail'a do mnie.
      Mój syn jeszcze półtora roku temu ważył 83 kg przy wzroście 157. w Ciągu 14 m-cy schudł 20 kg i waga sie utrzymuje.
      Teraz jest 4 kg więcej ale 15 cm wzrostu również więcej.
      Odchudzałam syna z dietetykiem z CZD w Międzylesiu, więc nie są to jakieś szarlatańskie metody, a ruchu mu zwiększyć nie mogłam ze względu na uszkodzenie kości.
    • guderianka Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 08:41
      Mądrze piszesz i mądre rady dostajesz- ja bym napisała jeszcze tylko jedno- córka mogła wejść w etap dojrzewania a u wielu dziewczynek objawia się on między innymi wzmożony łaknieniem i zwiększeniem masy ciała. Rozsądna dieta tak, woda tak, rozmowa z córką nt nawyków żywieniowych i tego co się z nią dzieje. Czy lekarz sprawdzał gruczoły piersiowe i owłosienie łonowe i pod pachą?
    • black_halo Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:13
      Wyrzucilabym basen bo po godzinie plywania bardzo wzrasta apetyt. Wlasciwie kazdy intensywny ruch wzmaga apetyt wiec uwazalabym. I moze kupila psa, niezbyt duzego i takiego, ktory nie wymaga trzech godzin wybiegania dziennie, ale takiego z ktorym trzeba wyjsc na dluzszy spacerek codziennie.

      Po drugie przestan byc zandarmem. Robila to moja matka i wpedzila mnie tym w ogromne kompleksy bo wszystko sie krecilo wokol jedzenia i mojej wagi chociaz absolutnie nie bylam otyla, po prostu mialam jakas tam kosmtyczna nadwage, latwa do skorygowania w starszym wieku jak czlowiek mial juz jako takie poczucie wlasnej wartosci i piec kilo na wadze do przodu nie nie sprawialo, ze czul sie jak cytuje "spasiona swinia". O wiele latwiej byloby mi w zyciu gdybym w doroslosci weszla z nadwaga i duza pewnoscia siebie. A tak w pakiecie mialam juz i nadwage i jojo i przekonanie o sobie, ze jestem gowno warta bo za duzo waze.

      Przyznam szczerze, ze wlasnej matki za to nienawidze. Wiem, ze moze i chciala dobrze ale zabrala sie do tego od czterech liter strony, ze tak powiem i nie umiem jej tego wybaczyc. Wszystkich innych osob z rodziny, ktore mi wypominaly wage, tez. Zrobilam sie dla nich okropnie zlosliwa i komentuje ich braki w wygladzie czy wyksztalcenie, rownie bolesnie co oni kiedys moja wage. A jednoczesnie sama ze soba musze walczyc, zeby pilnowac tego co jem, zmuszam sie do cwiczen, ciagle musze sobie tlumaczyc, ze chcec na cokolwiek to raczej kompuls a nie zwykla chec. To jest okropnie ciezki bagaz, ktory wlozono mi na plecy jako nastolatce i ktorego nie potrafie sie pozbyc do dzisiaj i nie mowie o samej wadze a wlasnie o okropnym obciazeniu psychicznym. Poradzenie sobie z nienawiscia do rodziny jest jeszcze trudniejsze niz schudniecie. I nawet jesli kiedys uda mi sie schudnac to raczej na pewno rodzinie tego terroru szczuplosci nie wybacze.
      • noname2002 Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 09:43
        Pozwolisz, że będę wrzucała twoją wypowiedź w wątkach o odchudzaniu dzieci?
    • aquella Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 10:38
      ja bym w domu wprowadziła zdrowe nawyki, słodycze raz w tygodniu, ( ale bez obsesji) na co dzień suszone owoce, więcej warzyw, owoców, skonsultowałabym się też z dietetykiem - dziecko się rozwija i absolutnie nie można dopuścić aby na całe życie wpadła w spiralę niezdrowego odchudzania, zadbać też o ruch. Dla osoby z tendencją do tycia i nadmiernego apetytu świadome jedzenie to sprawa na resztę życia a nie tylko jednorazowy wyskok , dlatego to nie może być katorga.

      W domu mam szczupłego odkurzacza na jedzenie ale też walczę, żeby to nie były śmieci, ostatnio odkryłam że uwielbia pomidorki koktajlowe i tak w śniadaniówkę do kanapki pakuję zamiast dwóch misiów żelkówwink dwa takie pomidorki.
    • daga_j Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 18:30
      Współczuję bo najtrudniej to dziecku odmawiać jedzenia, prawda. Ona chyba bardzo szybko urosła i co za tym idzie musiała przybrać na wadze, może coś w badaniach wyjdzie dlaczego, ale nie pozostaje Wam chyba nic innego poza tradycyjnymi metodami dbania o nieprzybieranie ponad miarę - tak jak mówisz, mało słodyczy (nie wyobrażam sobie, aby już całkiem odmówić, ale wybierajcie mądrze - np. lody sorbetowe może polubi bardziej niż śmietankowe, normalnej czekolady zamiast drożdżówki), dużo owoców, czasem nawet jabłko potrafi dać uczucie sytości, a jest mało kaloryczne.
      Ja to pewnego razu "przeraziłam się" że moje dziecko na wakacjach z babcią w 3 tygodnie przybrało 1kg, ale miała wtedy 8 lat i mogła w zasadzie tak przybrać, choć gdyby tak było co miesiąc to byłoby źle. Zauważyłam już więcej "miękkiego ciałka", nawet zdjęcia w stroju kąpielowym to potwierdzały, ale babcia rozpieszczała ją lodami kilka razy dziennie, a po powrocie dziecko przystopowało, potem przez cały kolejny rok przybrała tylko kilogram. Teraz ma 10 lat i waży 28kg, ale nie jest wysoka. Właściwie to teraz martwię się, że waży za mało bo już te 28 długo jest na wadze wink
      • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 19.05.14, 14:27
        np. lody
        > sorbetowe może polubi bardziej niż śmietankowe,

        niestety jest odwrotnie. Lepiej juz smietankowe jesc (tylko takie domowej robioty). Organizm nie liczy kalori z cukru.
        • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:56
          czyli lepiej najeść się czekolady niż truskawek?
          • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 14:13
            przeczytalas od poczatku? Zauwazylas, co zacytowalam?
            • aneta-skarpeta Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 14:35
              tak, przeczytałam i odniosłam sie do tego zapisu
              Organizm nie liczy kalori z cukru. w odniesieniu, że lepiej jeść lody smietankowe niż sorbety
              • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 15:32
                "Sorbet to rodzaj orzeźwiającego mrożonego deseru, robionego z posłodzonej wody z zamrożonymi owocami "

                te sklepowe z wartosciowymi owocami nie maja nic wspolnego (wiec jest to sam cukier z chemia), wiec wybralabym czekolade. Tylko po co sie najadac czekolada? Czy nawet truskawkami? To jest wogole niemozliwe. Predzej pawia puscisz niz sie najesz.
                Czekolada starczy jednak ci na dluzej niz truskawka.
    • helufpi Re: A odchudzanie dziecka? 18.05.14, 21:02
      > w ciągu ostatniego roku - dwóch sporo przytyła,
      Obserwowałam kilkoro dzieci, które utyło w takim okresie, jak piszesz. Prawidłowość była jedna - radykalne zmniejszenie uwagi matki. W jednym przypadku była to ciężka choroba matki, w innym bardzo angażująca nowa posada, w trzecim nowe dziecko. I oczywiście znalazły się uczynne babcie, zostały odkryte dobrodziejstwa sklepików okołoszkolnych itd.
      Tu też coś się musiało stać z matką, że nie zauważyła pierwszych 5-10-15 kilogramów. Odpowiedź na pytanie "co?" może być kluczem do odchudzenia dziecka.
    • rycerzowa Re: A odchudzanie dziecka? 19.05.14, 13:02
      Etonmess, sama wiesz, że odchudzanie dziecka powinno przebiegać we współpracy z lekarzem, dietetykiem, może psychologiem.
      Mnie zdumiewa, dlaczego ludzie mają takie opory, gdy trzeba jakoś regulować sprawę jedzenia, dlaczego boją się, "aby to nie stało się obsesją dziecka".
      Dlaczego nie boją się o taką obsesję, gdy gonią do nauki, odganiają od kompa, zaganiają do domowych obowiązków albo do domu po zapadnięciu zmroku?

      Chyba w większości rodzin jakieś jedzeniowe restrykcje istnieją, inaczej małolaty jadłyby tylko frytki, słodycze i popijały to colą. Pięć razy dziennie.
      Moje dzieci w każdym razie mogłyby się tak żywić, ja zresztą też.
      Ale nie żywimy się tak, co jest oczywiste, i dramatu nikt z tego nie robi.

      Gdy młoda wskutek otyłości dostanie cukrzycy lub innego paskudztwa, dopiero wtedy jedzenie stanie się centralnym punktem jej życia. Nie należy do tego dopuścić.

      Dziecko jest na progu dojrzewania, to jest ostatnia szansa, by w miarę bezboleśnie doprowadzić ją do normalnej wagi. Jeszcze masz nad nią jakąś kontrolę, jeszcze można dawać jej coś w zamian, a przede wszystkim ma przed sobą skok wzrostowy, który sam wiele załatwi.

      PS. Co do brutalnych komentarzy, to ty możesz być wzorem delikatności i tolerancji, ale zawsze znajdzie się jakiś dzieciak, który krzyknie, że król jest nagi a świnia jest gruba!
      • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 19.05.14, 13:21
        Dlatego, ze na taką obsesję się umiera.
        Albo do końca życia ma się świadomość, że jest sie nieatrakcyjnym pasztetem. Niezależnie od wyglądu.
        Co innego pewne jedzeniowe restrykcje, a co innego stałe pilnowanie, aby dziecko jadło niewiele, bo utyje. A utycie jest klęską. Klęską dziecka, bo nie umie się powstrzymać, bo jest głodne i je. Dziecko jest akceptowane jak nie je. Do anoreksji jeden krok.
        Dziecko odchudzać wolno tylko pod kontrolą taktownego dietetyka i tak, aby waga nie stała sie centralnym problemem i wyznacznikiem tego, czy dziecko jest udane czy nieudane - nawet we własnych oczach.
        Naprawdę sądzisz, że aga jest o wiele ważniejsza od samopoczucia i samooceny?
        I wiesz co? W życiu nie usłyszałam od żadnego rówieśnika, ze jestem za gruba. Słyszałam to tylko od lekarzy i w domu, choć w domu bardzo dyskretnie. Ale i tak nigdy nie rozbiorę sie na plaży, raczej nie pójdę na basen, a po zjedzeniu normalnego posiłku mam wyrzuty sumienia. Nie, nie mam ani anoreksji,m ani bulimii, ani zaburzeń odżywiania, ani nawet specjalnej nadwagi - mam tylko pewność, ze wyglądam obrzydliwie. Moja córka, tęższa ode mnie jakoś tej świadomości nie ma.
        • amandaas Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 05:48
          Verdana, z racji tego, że ktoś Ci właśnie w dzieciństwie wmówił, że jesteś gruba, co jak piszesz jest dla Ciebie do dziś problemem, moim zdaniem patrzysz na sprawę jednokierunkowo. Jasnę, na anoreksję się umiera, na bulimię też, a zrobienie z jedzenia obsesji prowadzi do porządnych zaburzeń psychicznych.
          Ale jak tak czytam Twoje posty w wątkach tego typu to mam wrażenie, że zapomniałaś, że na otyłość też się umiera. Duuuużo częściej niż na anoreksję. Że nadwaga i otyłość rownież zaburzają funkcjonowanie w społeczeństwie- teraz to rzeczywiście matka może dziecko naznaczyć łatką "grubasa", ale za parę lat dziecko i jego równieśnicy zorientują się, że dziecko jest grube i IMO to będzie gorsze niż rozpracowanie problemu w domu. Grube osoby mają większe problemy w funkcjonowaniu w społeczeństwie, częściej czują się nieakceptowane, dużo trudniej znaleźć im pracę, nie wspominając już o trudności w znalezieniu odpowiedniego partnera i założeniu rodziny (choćby nadwaga znacząco obniża płodność)- możemy się obrażać, ale takie jest nasze społeczeństwo i tyle.

          Jak już kiedyś pisałam, ja właśnie byłam takim dzieckiem- bez nadwagi, ale zawsze pulchniutkim i jakimś większym od koleżanek. I moja mama kochała mnie bezgranicznie, waga nie była żadnym problemem. Zorientowałam się, że cos jest nie tak kolo 18, schudłam do rozmiaru 34 ale do teraz mam ŻAL do matki, że nie zwróciła uwagi na problem wcześniej, że nie uświadomiła mnie, że coś z tym jedzeniem trzeba zrobić- teraz dzięki temu muszę się pilnować jak głupia i tyję o patrzenia na czekoladę.
          Także medal ma dwie strony wink
          • black_halo Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 09:25
            > Ale jak tak czytam Twoje posty w wątkach tego typu to mam wrażenie, że zapomnia
            > łaś, że na otyłość też się umiera.

            Nie zapomniala. Jednak monstrualnie otylych, ktorzy ulmieraja na choroby zwiazane z otyloscia nie jest wiecej niz tych co umieraja na anoreksje. Ludzie z nadwaga lub lekka otyloscia zyja jednak w dosc dobrym zdrowiu, podobnie jak szczuplejsi.

            > Jak już kiedyś pisałam, ja właśnie byłam takim dzieckiem- bez nadwagi, ale zaws
            > ze pulchniutkim i jakimś większym od koleżanek. I moja mama kochała mnie bezgra
            > nicznie, waga nie była żadnym problemem. Zorientowałam się, że cos jest nie tak
            > kolo 18, schudłam do rozmiaru 34 ale do teraz mam ŻAL do matki, że nie zwrócił
            > a uwagi na problem wcześniej, że nie uświadomiła mnie, że coś z tym jedzeniem t
            > rzeba zrobić- teraz dzięki temu muszę się pilnować jak głupia i tyję o patrzeni
            > a na czekoladę.
            > Także medal ma dwie strony wink

            Patrzysz na to bardzo jednostronnie. Mialam podobnie jak verdena tyle, ze moja rodzina nie byla ani dyskretna ani delikatna. Ty schudlas w odpowiednim wieku, kiedy juz sama chcialas, w doroslosc weszlas pewna siebie, kochana i przekonana o wlasnej wartosci. Ja weszlam w doroslosc z kilkunastoma kilogramami z efektu jojo (tak, moja matka mnie jako szesnastolatce zaaplikowala najpierw diete kapusciana a potem kopenhaska). A zaczynalam sie odchudzac kiedy nosilam rozmiar 38 przy wzroscie 169 cm. Moze i bylam pulchna w stosunku do rowiesniczek ale na pewno nie mialam ani nadwagi ani tym bardziej otylosci.

            Ty masz do matki tylko zal. Ja zas odczuwam taka nienawisc, ze naprawde trudno to opisac. Ona jest nadal przekonana, ze robila dobrze. To nic, ze jako dorosla osoba swietnie radze sobie za granica, mam trudna ale satysfakcjonujaca prace, udany zwiazek od wielu lat. Ale to wszystko nic, nie czuje sie wystarczajaco dobra bo nie nosze rozmiaru 36 tylko znacznie wiekszy. Nienawidze jej za zniszeczenie mi najlepszych lat mojego zycia. Jak moje przyciolki biegaly na randki to ja chodzilam w swetrze 3XL bo wydawalo mi sie, ze na takiego paszteta i tak nikt nie spojrzy. To jest wlasnie roznica, ktorej nie widzisz.
            • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 18:48
              black_halo napisała:

              > Nie zapomniala. Jednak monstrualnie otylych, ktorzy ulmieraja na choroby zwiaza
              > ne z otyloscia nie jest wiecej niz tych co umieraja na anoreksje. Ludzie z nadw
              > aga lub lekka otyloscia zyja jednak w dosc dobrym zdrowiu, podobnie jak szczupl
              > ejsi.
              Z moich obserwacji wynika, że ludzie z nadwagą mają dużo pozytywniejszy stosunek do życia niż chude pilnujace wciaz diety.
              Zresztą chudy czy z nadwaga najważniejsza jest samoakceptacja, a to się tworzy w dzieciństwie przy ogromnym udziale rodziców.
              • madzioreck Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 15:12
                > Z moich obserwacji wynika, że ludzie z nadwagą mają dużo pozytywniejszy stosun
                > ek do życia niż chude pilnujace wciaz diety.

                Jako osoba, która była otyła, a teraz jest "chuda pilnująca wciąż diety" powiem Ci, że chrzanisz, ewentualnie czarujesz rzeczywistość.
                • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 22:36
                  madzioreck napisała:

                  > Jako osoba, która była otyła, a teraz jest "chuda pilnująca wciąż diety" powiem
                  > Ci, że chrzanisz, ewentualnie czarujesz rzeczywistość.
                  Twoja agresja potwierdza moje obserwacje.
                  • madzioreck Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 10:51
                    Jak się chce komuś zamknąć usta, to zarzuca mu się agresję, chwyt stary jak świat. Ale jeśli chcesz wierzyć, że radość życia wzrasta wraz z ilością tłuszczu w organizmie, to oczywiście Twoja sprawa i tyj sobie.
                    • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 19:47
                      madzioreck napisała:

                      > Jak się chce komuś zamknąć usta, to zarzuca mu się agresję, chwyt stary jak świ
                      > at. Ale jeśli chcesz wierzyć, że radość życia wzrasta wraz z ilością tłuszczu w
                      > organizmie, to oczywiście Twoja sprawa i tyj sobie.

                      Jesteś na specjalnej diecie? bo poziom agresji wzrasta? tongue_out
          • krecik Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 10:06
            > Jak już kiedyś pisałam, ja właśnie byłam takim dzieckiem- bez nadwagi, ale zaws
            > ze pulchniutkim i jakimś większym od koleżanek. I moja mama kochała mnie bezgra
            > nicznie, waga nie była żadnym problemem. Zorientowałam się, że cos jest nie tak
            > kolo 18, schudłam do rozmiaru 34 ale do teraz mam ŻAL do matki, że nie zwrócił
            > a uwagi na problem wcześniej, że nie uświadomiła mnie, że coś z tym jedzeniem t
            > rzeba zrobić- teraz dzięki temu muszę się pilnować jak głupia i tyję o patrzeni
            > a na czekoladę.

            A, znaczy sie, masz zal do matki, ze ci nie powiedziala, ze jestes gruba? Ze nie spedzalas godzin zastanawiajac sie, co na siebie ubrac, zebynie wygladac grubo? Ze twoja mama nie uswiadomila ci, ze wygladasz gorzej niz rowiesniczki? Ze nie uswiadomila ci, ze jestes gorsza niz rowiesniczki? Ze dzieki swojej mamie nie spedzilas swoich lat nastoletnich w przeswiadczeniu, ze zaden chlopak na ciebie nie spojrzy, bo sadlo wylewa ci sie ze spodni/spodnicy? Ze (prawdopodobnie) nie mialas problemu, aby zalozyc kostium, bluzke na ramiaczkach, spodnice. Ze bylas SZCZESLIWA taka, jaka bylas?

            No naprawde, masz miec o co zal.

            Zdaj sobie sprawe, ze to, jak teraz patrzysz na swoja nadwage z perspektywy osoby doroslej, nie byloby twoim udzialem z perspektywy nastolatki, ktora kwestionuje swoja wartosc, wyglad i atrakcyjnosc. Nie wiesz, jak by na ciebie i na twoja psychike wplynal przekaz "jestes gruba".
            Badz wdzieczna swojej mamie, ze oszczedzila ci tych wspanialych atrakcji powyzej.

            Ag
            • amandaas Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:44
              No mam żal o to, że nie zajęła się moją wagą i odzywianiem odpowiednio wcześnie. Patrząc na zdjęcia już jako dziesięciolatka byłam większa niż inni, widać papuśne policzki i brzuszek- trzeba było się tym zająć wtedy, to może nie musiałabym tak walczyć ze swoim wyglądem wkraczając w dorosłość, nie musiałabym się pilnować teraz z każdym kawałkiem ciasta. Tak, mam żal, że nie uświadomiła mi jako dziewczynce/kobiecie, że o sylwetkę trzeba dbać, bo sama z siebie ładna nie będzie (jeśli się ma tak beznadziejne geny jak moja rodzina).

              I tak, patrzę na to ze swojej perspektywy, ale absolutnie nie chcę nikogo przekonywać do najmojszej i jedynej racji- pokazuje tylko, że medal ma dwie strony i że może postawa "absolutnie nie daj jej poznać, że jest gruba, absolutnie niech się w domu nie mowi o jedzeniu" nie jest jedyną postawą zapewniającą sukces.
              • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 14:07
                Mylisz się, niestety. Moi dietetycy załamują ręce m.in. dlatego, ze odchudzanie się od wczesnych lat powoduje, ze teraz odchudzenie sie jest prawie niemożliwe. Masz nierealistyczną wizję - odchudzasz dziecko i one już jest szczupłe. Taj jest tylko wtedy, gdy dziecko przytyło nagle, np. na wakacjach u dziadków, przekarmiających je. Natomiast zazwyczaj jest tak, że przy skłonności do tycia dieta nie polega na jednorazowym odchudzaniu - na takiej diecie trzeba być do końca życia. Nie, nigdy nie mogłabyś nie pilnować się, przeciwnie, bo gdy się zaczynasz wcześniej odchudzać, to nie musisz potem pilnować sie z kazdym kawałkiem ciasta - tylko pilnować, tak jak ja, aby nigdy nie jeść ciasta.
              • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 19:46
                amandaas napisała:

                > No mam żal o to, że nie zajęła się moją wagą i odzywianiem odpowiednio wcześnie
                > . Patrząc na zdjęcia już jako dziesięciolatka byłam większa niż inni, widać pap
                > uśne policzki i brzuszek- trzeba było się tym zająć wtedy, to może nie musiałab
                > ym tak walczyć ze swoim wyglądem wkraczając w dorosłość.

                Kto wie co by było gdyby sie radykalnie zajęła polepszaniem Twojej sylwetki...to sie czesto kończy tragicznie, niestety.
              • krecik Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 23:37
                > No mam żal o to, że nie zajęła się moją wagą i odzywianiem odpowiednio wcześnie
                > . Patrząc na zdjęcia już jako dziesięciolatka byłam większa niż inni, widać pap
                > uśne policzki i brzuszek- trzeba było się tym zająć wtedy, to może nie musiałab
                > ym tak walczyć ze swoim wyglądem wkraczając w dorosłość, nie musiałabym się pil
                > nować teraz z każdym kawałkiem ciasta.

                No chwila, przeciez sama napisalas ze " ja właśnie byłam takim dzieckiem- bez nadwagi, ale zawsze pulchniutkim i jakimś większym od koleżanek."
                Jesli nie mialas nadwagi, to o co ci chodzi? Masz zal o swoje geny czy o to, ze dostalas parcie na wyglad dopiero w wieku lat 18?

                >Tak, mam żal, że nie uświadomiła mi jako
                > dziewczynce/kobiecie, że o sylwetkę trzeba dbać, bo sama z siebie ładna nie bę
                > dzie (jeśli się ma tak beznadziejne geny jak moja rodzina).

                Wiesz, Juz ci inni napisali, jak to wyglada od strony osob, ktorym albo otwartym tekstem klarowano, ze sa grube, albo delikatnie wdrukowywano obsesje jedzeniowa. Z tego, co napisalas wynika, ze dopiero gdy sama sobie wmowilas , ze wartosc ma tylko kobieta, ktora ma "zadbana sylwetke", zaczelas miec z wlasna tusza problemy. Jesli uwazasz, ze bedac nastolatka za komunikat "musisz uwazac na jedzenie" podziekowalabys i zaczelabys studiowac dietetyke, to masz troche idealistyczne spojrzenie na nastolectwo. WIekszosc nastolatek w takiej sytuacji odbiera ow komunikat jak "jestes spasiona swinia i nikt na ciebie nie spojrzy".
                Mozesz oczywiscie kultywowac swoje zale, ale skoro sama piszesz, ze nadwagi nie mialas, to zastanow sie na ile ten zal jest osadzony w twoim wyimaginowanym postrzeganiu "co by bylo, gdyby" a na ile w rzeczywistej mozliwosci "odchudzenia" dziecka, ktore podobno nie mialo nadwagi.

                Ag
          • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:49
            Mnie nikt nie wmówił, ze jestem gruba, tylko bardzo pilnowano co jem i ile jem. Wystarczyło.
            A że z mojego pokolenia mało kto ma takie doświadczenie, jestem przekonana, ze kobiet takich jak ja będzie coraz więcej. Miałam studentkę, która organizowała zbieranie kri dla chorego kolegi. Powiedziałam jej, ze od niej chyba nie wezmą, bo wazy mniej niz 50 kg.
            Okazało sie, że dziewczyna była kiedyś gruba. Odchudzono ją. Ale ona nadal postrzegała siebie nie jako atrakcyjną laskę, ale jako grubą dziewczynę. Nie kupowała ubrań, bo nie znosiła ich mierzyć, nie malowała się, bo nie lubiła patrzeć w lustro. No i nawet do głowy jej nie przyszło, ze na coś może byc za szczupła.
            Jestem pewna, ze to zjawisko będzie sie rozszerzało. Nie mówię, aby dzieci nie odchudzać, bo czasem trzeba - ale należy to robić niezwykle dyskretnie, a nie czynić z odchudzania centrum życia.
            I problem, którego nie widzisz jest taki, ze matka, która zatuczyła dziecko, raczej go nie odchudzi. Odchudzać zaczną te, których dziecko w okresie dojrzewania przybrało na wadze.
        • kosheen4 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 14:27
          verdana napisała:

          > mam tylko pewność, ze
          > wyglądam obrzydliwie. Moja córka, tęższa ode mnie jakoś tej świadomości nie ma.

          mam wrażenie, że przeprojektowanie problemów na swoją córkę zaowocowało drugą skrajnością. utwierdzanie osoby grubej w przekonaniu że wszystko jest ok również może być dla tejże osoby szkodliwe.
          twoja córka nie jest tęższa, jest zwyczajnie gruba. świetnie że nie ma z tym problemu psychicznego, bo byłby bezpodstawny, jest śliczna, ale jak amen w pacierzu w ciągu kilku lat coś jej poleci, jak nie kręgosłup, to kolana, i przyznam, że nie rozumiem sensu utwierdzania kogoś w opinii, że duża waga to nie problem. zwłaszcza w sytuacji, gdy ta osoba nie ma kłopotu z postrzeganiem samej siebie, tym łatwiej jest chyba zrzucić wagę racjonalnie.

          pół życia przekonywano mnie, że jestem za gruba. uwierzyłam w to smile zdjęcia sprzed dziesięciu lat mówią zupełnie co innego, spore zdziwienie zaliczyłam, wracając do nich po latach, bo widziałam się w lustrze zupełnie inaczej - wiem doskonale, z własnego doświadczenia, jak bardzo można mieć zaburzony obraz własnej fizyczności. wiem również, że można się od niego spokojnie uwolnić, ale do tego trzeba pewnej dawki wysiłku psychicznego. ty widzisz same skrajności, ale oprócz nich istnieje zarówno racjonalne pilnowanie wagi dziecka, jak i nietoksyczne sposoby na racjonalne schudnięcie. a ty dorabiasz ideolo i wychodzi, że każdy trud naprawy zaniedbań czy okiełznania predyspozycji wiąże się z trwałymi ranami na psychice. co jest, wybacz, ale bzdurą.
          • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 15:05
            Moja córka nie jest gruba, tylko ma nadwagę. A nadwaga żadnych problemów, prócz wizerunkowych, nie generuje.
            Poza tym córka je mało, jest wysportowana, w przeciwieństwie do chudego brata. Jeśli któreś z nich będzie miało problemy, to zdecydowanie on, nie ona.
            Jakbyś uważnie czytała, to doczytałabyś, ze twierdzę, ze cześć dzieci nazlezy taktownie odchudzać. Ale nie należy liczyć na to, ze wszyscy ludzie mogą być szczupli.
            • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 15:07
              Przeraza Twoja beztroska. Nadwaga nie generuje problemow z wyjatkiem wizerunkowych?? Skad czerpiesz takie madrosci? Zdecydowanie on bedzie mial problemy? Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
              • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:30
                >Skad czerpiesz takie madrosci? Zdecydowanie on bedzie mial problemy? Na j
                > akiej podstawie tak twierdzisz?

                Nie wiem, skąd czerpie Verdana, natomiast twierdzenie, że nadwaga+wysoka aktywność fizyczna jest znacznie zdrowszą opcją niż brak nadwagi+brak aktywności fizycznej ma solidne podstawy naukowe. Ba, nawet ludzie już nie z nadwagą, ale z otyłością 1-stopnia, ale aktywni fizycznie mają szanse średnio na 3 lata dłuższe życie niż ci o wadze normalnej, ale nieaktywni.

                Zobacz np tu:

                singularityhub.com/2012/11/20/longevity-shocker-exercise-increases-life-expectancy-regardless-of-your-weight/
                (Badania na próbie 500 tys, wyglądają dość solidnie.)

                W przypadku nadwagi (BMI w granicach 25-30) w ogóle nie ma o czym mówić. Zmiany długości życia w stosunku do wagi optymalnej są niewielkie.

                A w ogóle to na najdłuższe życie mają największą szansę ludzie z BMI 24-25, czyli wskaźnikiem, który pewnie dla niektórych oznacza ohydnie zapasionego pulpeta.
                • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 17:47
                  Ciekawe te badania. Jednak troszke cos mi sie nie zgadza. Pisza tam ze niski stopien aktywnosci to do 75 min szybkiego marszu tygodniowo i to jest najgorzej i te osoby zyja krocej. Toc to jest 11 minut szybkiego marszu dziennie! To jest zaden wysilek fizyczny.
                  Wg tego jestem osoba uprawiajaca sport w ilosci ogromnej bo codziennie robie godzine szybkiego marszu. Tymczasem uwazam ze jest to zadna aktywnosc i jestem wyjatkowo malo aktywna fizycznie osoba. Wg tyxh badan bede zyla 3 lata dluzej.

                  Czyli te badania wcale nie dowodza ze aktywnosc fizyczna wydluza zycie tylko to ze absolutny bezruch zabija. Jesli nie ruszasz sie 11 minut dziennie to umierasz duzo szybciej. No chyba nikt nie ma watpliwosci ze siedzenie/lezenie przez 23h49min na dobe nie moze sie dobrze skonczyc.

                  Ale te badania nie dowodza, imho, ze normalna szczupla osoba normalnie chodzaca i nie siedzaca bez ruchu jest w jams sposob mniej zdrowa od osoby otylej.
                  Pokazuja tylko ze jak sie grubas na 10 minut dziennie ruszy sprzed telewizora to bedzie mialo to na niego wiekszy wplyw niz na osobe szczupla ktora sie nie rusza. Stad jeszcze dluuuga droga do dowiedzenia ze szczuple osoby slabo aktywne maja sie gorzej.
                  • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 18:01
                    Mmoze takiej korelacji po prostu nie ma? Moze poprawia sie jakosc zycia nie zycie sie wydluza?
                  • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 21:56
                    > Ciekawe te badania. Jednak troszke cos mi sie nie zgadza. Pisza tam ze niski st
                    > opien aktywnosci to do 75 min szybkiego marszu tygodniowo i to jest najgorzej i
                    > te osoby zyja krocej. Toc to jest 11 minut szybkiego marszu dziennie! To jest
                    > zaden wysilek fizyczny.
                    > Wg tego jestem osoba uprawiajaca sport w ilosci ogromnej bo codziennie robie go
                    > dzine szybkiego marszu. Tymczasem uwazam ze jest to zadna aktywnosc i jestem wy
                    > jatkowo malo aktywna fizycznie osoba.

                    Nie wiem, co ci się tu "troszkę nie zgadza". Jeśli się ruszasz godzinę dziennie to fajnie i pewnie ci wyjdzie na zdrowie. Te badania natomiast nie dotyczą ciebie, ani nasza rozmowa ciebie nie dotyczy. Z badań wynika, co jest zresztą explicite napisane w towarzyszącym tekście, że brak ruchu przy normalnej wadze oznacza średnio trzy lata krótsze życie niż ruch przy otyłości pierwszego stopnia. (A jak obejrzysz wykresy, zobaczysz, że prawie pięć lat krótsze życie niż ruch przy nadwadze.) Stwierdzenie Verdany, na które zapałałaś takim świętym oburzeniem, jest zatem w świetle tych badań jak najbardziej prawdziwe. Tak samo jej inne stwierdzenie, że że nadwaga (nie otyłość, a nadwaga) nie ma negatywnego wpływu na długość życia (w przypadku osób skrajnie nieaktywnych ma nawet wpływ pozytywny).

                    > Pokazuja tylko ze jak sie grubas na 10 minut dziennie ruszy sprzed telewizora t
                    > o bedzie mialo to na niego wiekszy wplyw niz na osobe szczupla ktora sie nie ru
                    > sza.

                    Jak to uprzedzenia upośledzają percepcję... Z zamieszczonych wykresów wynika coś dokładnie przeciwnego. Brak ruchu ma największy negatywny wpływ na długość życia właśnie osób szczupłych (takich z BMI od 19 do 25 - z badań wyłączyli osoby z niedowagą, a szkoda). Co prawda, dotyczy to osób po czterdziestce, w młodszym wieku efekt może być nieco inny.

                    > Stad jeszcze dluuuga droga do dowiedzenia ze szczuple osoby slabo aktywne
                    > maja sie gorzej.

                    A to, że żyją prawie pięć lat krócej, to?
                    • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 00:59
                      Nic nie zrozumialas. Te badania sa do bani bo nie badaja wplywu uprawiania sportu a jedynie wplyw ledwie 10 minut aktywnosci dziennie. A taka aktywnosc, z pewnoscia, ma syn Verdany, ktory podobno ma miec sie gorzej niz jego uprawiajaca sport otyla siostra. Nic dziwnego ze efekty 10 minitowego ruszania sa wieksze u otylych bo Ci generalnie riszaja sie duzo mniej. A jezeli szczytem wysilku u nich jrst 10 minut szybkiego marszu dziennie to i minuta takiego marszu by im zycie wydluzyla! Nie ma w tym zadnej filozofii. Pokaz mi badanie, ze normalnie ruszajacy sie chudzielec zyje krocej od normalnie ruszajacego sie grubego, a nie porownanie osob ktore sprzed telewizora nie wstaja...
                      • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 01:51
                        Tadam! TaDammmmm!
                        edition.cnn.com/2013/01/16/health/weight-study/
                      • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 13:39
                        >Nic dziwnego ze efekty 10 minitowego ruszania sa wieksze u
                        > otylych bo Ci generalnie riszaja sie duzo mniej.

                        Groch o ścianę. NIE SĄ WIĘKSZE. Dosiu, widzisz ten obrazek?

                        https://cdn.singularityhub.com/wp-content/uploads/2012/11/life-expectancy-decrease1.jpg

                        A teraz test ze znajomości liczb z ułamkami dziesiętnymi: która liczba jest największa?

                        a) 4,7 - 0,0
                        b) 3,9 - 0,0
                        c) 5,0 - 1,6
                        d) 7,2 - 4,5

                        >Pokaz mi badanie, ze normalnie ru
                        > szajacy sie chudzielec zyje krocej od normalnie ruszajacego sie grubego, a nie
                        > porownanie osob ktore sprzed telewizora nie wstaja...

                        Mówisz, masz. Bardzo porządna metanaliza całej populacji:

                        jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1555137
                        A tu badanie na populacji z dużym procentem "zdrowo żyjących" Brytyjczyków (członków Vegetarian Society of the UK i ich znajomych i krewnych):

                        jech.bmj.com/content/57/2/130.full
                        Nie wiem, jesteś w stanie przeczytać i zrozumieć?
                        • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 15:46
                          Rozumiesz co to jest 10 minut ruchu dziennie? I jakie z tego moga wychodzic wnioski?? Ze jak z fotela ruszy sie gruba baba to dzieki tym 10 minutom przybedzie jej 7 lat zycia bo jak sie jest grubym i sie nie ruszasz nic to umierasz duzo mlodziej niz taka sama osoba szczupla!
                          Co do ostatniego study to rozumiesz chyba ze jest to analiza ludzi z wyjatkowo mala masa 18bmi w porownaniu do SZCZUPLYCH osob 20-22? To pokaz mi palcem gdzie tu mowa o ludziach z 20 kg nadwagi!
                          Boszz. Wy juz naprawde macie odjazd od rzeczywistosci...
                          • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 15:00
                            > Rozumiesz co to jest 10 minut ruchu dziennie? I jakie z tego moga wychodzic wni
                            > oski?? Ze jak z fotela ruszy sie gruba baba to dzieki tym 10 minutom przybedzie
                            > jej 7 lat zycia

                            Dosiu, czy ty masz ciężką dyskalkulię, czy tylko czytać liczb nie umiesz? Z jakich wyliczeń ci te 7 lat wyszło? Bardzo jestem zaciekawiona.

                            >jak sie jest grubym i sie nie ruszasz nic to umierasz duzo
                            > mlodziej niz taka sama osoba szczupla!

                            A teraz jeszcze spróbuj policzyć, ile to jest to "dużo" (podpowiadam - dane są na wykresie). Ponownie, bardzo jestem ciekawa odpowiedzi.

                            > Co do ostatniego study to rozumiesz chyba ze jest to analiza ludzi z wyjatkowo
                            > mala masa 18bmi w porownaniu do SZCZUPLYCH osob 20-22? To pokaz mi palcem gdzie
                            > tu mowa o ludziach z 20 kg nadwagi!

                            Dosiu, ten artykuł zawiera coś więcej poza abstraktem. Ale będę uczynna i faktycznie pokażę palcem (i jeszcze odpowiednie fragmenty zdań wytłuszczę), bo widzę, że u "naukowca" nie tylko z liczeniem fatalnie, ale i z czytaniem nie jest różowo:

                            By comparison with participants with a BMI between 20 and 22 kg/m2, those with a BMI below 18 kg/m2 had a significantly increased death rate ratio for all causes of death combined of 2.07 (95% CI 1.58 to 2.70) after adjustment for age at recruitment, gender, smoking, and pre-existing cardiovascular disease or diabetes, and for each of the selected causes of death except for all malignant neoplasms. The death rate ratio for all causes of death in the most overweight category (28 kg/m2 or more) was also increased, but not by as much and the increase was not quite significant (1.28 (0.97 to 1.70)), although the death rate ratios for circulatory diseases and ischaemic heart disease in this category both showed significant increase.
            • lusitania2 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 15:11
              erdana napisała:

              > Moja córka nie jest gruba, tylko ma nadwagę.

              ROTFL

              A nadwaga żadnych problemów, prócz wizerunkowych, nie generuje.

              pod tym nie napiszę rotfl, bo taka głupota nie jest już śmieszna, tylko przerażająca.
              • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 15:43
                Nie, nie generuje. Poczytajcie sobie - problemy powoduje duża nadwaga i otyłość. Nie niewielka nadwaga. Największe problemy zdrowotne generuje efekt jo-jo. Czyli naprzemiennie chudnięcie i tycie, co przerabia zasadnicza większość stale odchudzających sie ludzi. Znam dziesiątki odchudzających sie kobiet i tylko dwa przypadki, kiedy waga nie wróciła po paru latach. Owszem, widziałam kobiety które schudły po 20 kilo. Na 3-5 lat. Naiwnością jest sądzić, że wszyscy, albo nawet większość osób może się odchudzić do pożądanej wagi i takimi pozostać. Gdyby to było proste, wystarczyło raz sie odchudzić i nieco zmienić dietę, to ludzie grubi byliby rzadkością.
                Poważnym problemem jest też stałe, niewielkie przybieranie na wadze. Natomiast stabilna nadwaga nie jest groźna - no, ale na odchudzaniu zarabia tyle osób, że nie należy tego mówić głośno.
                wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,15954761,Uwaga_na_watrobe__szkodzi_jej_tlusta_dieta__alkohol_.html
                Tu o efekcie jo-jo. I o odchudzaniu, ale juz w przypadku problemów zdrowotnych. I o realistycznych wyobrażeniach.
                • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 15:55
                  Verdano.Ile tej nadwagi jest? 5 kg czy 30?
                  Zbyt wysoki poziom tkanki tluszczowej generuje multum problemow min. insulinoopornosc, arterioskleroze, obciazenie serca, nadcisnienie, zmienione wchlanianie i metabolizm lekow i toksyn (tkanka tluszczowa kumuluje lipolubne substancje). Nie ma dowodow ze afekt jojo mialby powodowac jakies problemy - niby na jakiej zasadzie?
                  • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:09
                    > i metabolizm lekow i toksyn (tkanka tluszczowa kumuluje lipolubne substancje).
                    > Nie ma dowodow ze afekt jojo mialby powodowac jakies problemy - niby na jakiej zasadzie?

                    Najbardziej widoczny efekt uboczny to starzenie sie. Zawsze osoby, ktorym waha sie waga wygladaja starzej.

                    Verdana: Nie, nie generuje. Poczytajcie sobie - problemy powoduje duża nadwaga i otyłość. Nie >niewielka nadwaga.

                    U mnie nadwaga 2-4 kg juz negatywnie na mnie wplywa. Nie wiem jaka moja waga powinna byc wedlug tabelek. Ja sie slugam swojego ciala. Jak zaczynaja mnie stawy w kolanach bolec, podczas wchodzenia na schody, to moge na wage nie stawac, wiem , ze mam wiecej 2 kg.
                    • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:14
                      > Najbardziej widoczny efekt uboczny to starzenie sie. Zawsze osoby, ktorym waha
                      > sie waga wygladaja starzej.

                      Ale to jest Twoja radosna obserwacja czy sa badania na ten temat? Np. o tym ze odchudzanie przyspiesza apoptoze komorek, degeneruje kolagen, czy cokolwiek innego?
                      • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:20
                        > Ale to jest Twoja radosna obserwacja czy sa badania na ten temat? Np. o tym ze

                        Radosna raczej nie, ale moja. Czy ty o wszystko pyatsz naukofcow, czy wiezysz jeszcze sobie?
                        • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:22
                          Jako naukowiec wierze w naukowe badania a nie intuicje.
                          • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:41
                            w moim przypadku to nie intuicja, ani nawet nie rozwinieta wyobraznia. To zwykla obserwacja ludzi. Slowianska uroda (widoczna tkanka tluszczowa na twarzy) bardzo ulatwia taka obserwacje.
                          • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 13:49
                            d.o.s.i.a napisała:
                            Jako naukowiec wierze w naukowe badania a nie intuicje.

                            Postanowilam zrobic to , co ty powinnas miec we krwi, skoro twierdzisz zes naukokwiec. (Pozwol ze bede watpic, skoro googla nie umiesz nawet uzyc, tylko z kogos szydzisz za swoje obserwacje i zainteresowanie swiatem. Zaden naukowiec by tak nie zrobil.)
                            tu masz pare nazw , ktore mozesz dalej przestudiowac. Mi sie nie chce , bo ja do takich wnioskow sama doszlam ( w przypadku niektorych osob 2 lata , to nic).

                          • przeciwcialo Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 19:57
                            badania mozna tak ustawic że się udowodni co sie chce wink
                    • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 01:57
                      Gdybys wrzucila 2 kg masy a nie dwa kg tluszczu od razu czulabys sie lepiej. Fruwalabys po schodach big_grinDwa kilo czego? Wody? Tluszczu? Miesni?
                    • mamameg Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 09:28
                      Jak zaczynaja mnie stawy
                      > w kolanach bolec, podczas wchodzenia na schody, to moge na wage nie stawac, wi
                      > em , ze mam wiecej 2 kg.

                      Chore stawy?
                      • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 14:06
                        > Chore stawy?

                        Wedlug badan, to nie, ale wedlug genow to pewnie tak. Moja mama jest otyla i ma problem ze stawami. Wiec ja nie bede dokladac na te stawy. Bolaly mnie pod koniec pierwszej ciazy. Moja tesciowa miala wymieniane kolano, jej corka terapie (obie otyle). Nadal twiedzi, ze nie da sobie zoperowac drugiego, mimo ze minelo juz pol roku po operacji. Wiec ja postanowilam sie uczyc na bledach innych. Doswiadczylam tego bolu i wcale mi sie to nie podobalo. Bardzo sie ciesze, ze tak wczesnie (czyli po przybraniu tylko kilku kg ponad moja norme) organism daje mi znac. Moja mamuska ignorowala pierwsze objawy zbyt duzego tarcia, tyla dalej.

                        W necie jest bardzo dokladna mapa gdzie na siecie wystepuje najwiecej problemow ze stawami. Polska jest w czolowce. Wiec nie cieszylabym sie za wczasu, ze sei nie ma problemow ze stawami , czy innymi narzadami.
                        • srubokretka Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 17:47
                          kjshimek.wordpress.com/article/rheumatoid-arthritis-an-analysis-of-the-3r447oqavyyh8-4/
                          commons.wikimedia.org/wiki/File:Rheumatoid_arthritis_world_map_-_DALY_-_WHO2004.svg
                          Wiec wiedzac o tym z jakiego rejonu pochodze nie bede sobie i dziecku wagi dorzucac. A gdybym miala otyle, zrobilabym co w mojej mocy zeby to zmienic.
                      • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 15:56
                        Ja sie kiedys przespacerowalam po gorach z 20kg plecakiem na plecach przez tydzien i pamietam do dzis jak moje kolana dostaly w kosc.
                        Jesli myslisz ze 20kg nadwagi nie ppzostawia sladow w Twoich stawach to gratuluje dobrego samopoczucia.
                  • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 22:43
                    > Nie ma dowodow ze afekt jojo mialby powodowac jakies problemy - niby na jakiej
                    > zasadzie?

                    "Do Yo-yo dieters die young?" Health 7(2):10, 1993.

                    (Odpowiedź jest - tak, choć badania na dość małej próbie 11,703 osób.)
                  • bri Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 08:25
                    Dosiu, skup Ty się na swoim zdrowiu i może zrób ze dwadzieścia przysiadów zamiast pouczać innych. Twój tryb życia - siedząco-leżący - jest równie tragiczny dla zdrowia co otyłość. Widzę, że kompletnie nie chcesz tego przyjąć do wiadomości.
                    • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 09:47
                      Toc wg przytoczonych badan jestem w grupie super wysportowanych! big_grin
                • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:02
                  >>Owszem, widziałam kobiety które schudły po 20 kilo. Na 3-5 lat.

                  Przynajmniej przez 3-5 lat byly szczuplejsze o 20 kg. I zdrowsze. Bez odchudzania mogly w tym czasie nabawic sie cukrzycy nie mowiac o obciazeniu stawow dodatkowymi kilogramami zywej wagi.. Wiec twierdzenie ze nie nalezy odchudzac sie przy nadwadze 20 kg bo i tak sie przytyje jest tak bledne ze az mi sie wierzyc nie chce ze osoba wyksztalcona moze dojsc do rownie absurdalnych wnioskow.
                  Jojo nie jojo. Kazdy dzien bez 20 kg tluszczu do noszenia to dobrodziejstwo dla organizmu.
                  • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 22:37
                    > Przynajmniej przez 3-5 lat byly szczuplejsze o 20 kg. I zdrowsze.

                    >Kazdy dzien bez 20 kg tluszczu do noszenia to dobrodziejstwo dla
                    > organizmu.

                    A masz jakieś dane na poparcie tego twierdzenie? Z tego co wiem, kwestią sporną jest, czy i w jakim stopniu efekt jojo pogarsza zdrowie, ale nie natknęłam się na pracę, w której wykazano by, że polepsza.
                    • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 01:07
                      Potrzebujesz badan? A powies sobie na ciele DZIESIEC DWULITROWYCH butli z woda i pochodz tak przez JEDEN dzien. A potem mi powiedz w jakim stanie beda Twoje serce i stawy po PIECIU latach czegos takiego.
                      I przestan szerzyc BZDURY o tym jak nie warto sie odchudzac bo jojo.
                      Dla serca liczu sie kazdy JEDEN nadprogramowy kilogram. I kazdy dzien bez tego kilograma, nie mowiac o 10 latach z 20kg nadwagi to ratowanie zycia.
                      • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 01:48
                        Wszystko zalezy czy masz do tych kilogramow dopasowana muskulature - to nie jest tak ze kazfy kilogram ci serce oslabia big_grin mozna byc chudym tlusciochem albo pozornie grubym.
                      • mamameg Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 09:35
                        Potrzebujesz badan? A powies sobie na ciele DZIESIEC DWULITROWYCH butli z woda
                        > i pochodz tak przez JEDEN dzien. A potem mi powiedz w jakim stanie beda Twoje s
                        > erce i stawy po PIECIU latach czegos takiego.

                        Dzięki że tak się o nas grubasów troszczysz, ale moje stawy mają się dobrze. Serce właśnie zamierzam sprawdzić. A jak tam Dosiu twoje stawy i mięśnie? nie zanikły jeszcze od bezruchu?
                        kiedy się zapiszesz na siłownię, basen albo fitness?
                      • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 10:04
                        > Potrzebujesz badan?

                        Potrzebuję. "Jako naukowiec wierze w naukowe badania a nie intuicje." Tylko widzisz, ja tak na serio.
                • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:34
                  Najwieksze problemy to generuje niedowaga - masakra.
                  • paszczakowna1 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 22:39
                    > Najwieksze problemy to generuje niedowaga - masakra.

                    Tak, to jest niesamowite. Bardzo zdrowi ludzie, zdrowo żyjący - tyle, że umierają szybciej.

                    jech.bmj.com/content/57/2/130.full
                • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 20:12
                  verdana napisała:

                  > Nie, nie generuje. Poczytajcie sobie - problemy powoduje duża nadwaga i otyłość
                  > . Nie niewielka nadwaga. Największe problemy zdrowotne generuje efekt jo-jo.
                  Zgadza się.
                  Strasznie mnie irytuje to wszechobecne odchudzanie, odwaszanie, odtruwanie i tego typu pseudomadrości.
              • ichi51e Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 16:43
                Mozna nie byc grubym a miec nadwage - np jak sie jest sportowcem. Pojecie nadwagi to bardzo nieprecyzyjne okreslenie zreszta. Znam laske ktora jak mowila ile wazy wszystkim kapcie spadaly. A najlepsze ze ygladala lepiej niz niejeden chudy tluscioch.
          • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 19:58
            kosheen4 napisała:

            >wiem doskonale, z własnego doświadczenia, jak bardzo można mieć zaburzony obraz >własnej fizyczności.

            Zdecydowanie lepiej dla psyche uważac się za osobe atrakcyjna nawet jak sie nie jest. Takim osobom jest ze soba dobrze i innym jest z nimi dobrze. To jest najważniejsze - żeby akceptowac siebie.
            • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 20:12
              Takie podejscie pt. jestes piekny bez wzgledu na to ile wazysz i kochamy Cie takim jakim jestes, doprowadzilo brata mojej bylej wspolokatorki do wagi ponad 250kg a moze i wiecej. Kwestii jego obzerania sie nie podnoszono od kiedy zaczal tyc w wieku 5 lat, bo przeciez "to by zranilo jego uczucia". Zreszta do tej pory o jego wadze sie nie mowi, jestes piekny, jestes wspanialy, kochamy Cie no matter what.
              Gosciu w wieku 35 lat nawet nie mogl sie polozyc do lozka bo by sie udusil. Spal na siedzaco. Nie powiem juz jak smierdzialo od niego. Uwazam ze rodzice i ich porabane podejscie akceptacji dla wszystkiego w polowie odpowoada za to jak sie koles roztyl. No co, jak mowisz, najwazniejsze ze umrze szczesliwy...
              • black_halo Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 20:26
                > Takie podejscie pt. jestes piekny bez wzgledu na to ile wazysz i kochamy Cie ta
                > kim jakim jestes, doprowadzilo brata mojej bylej wspolokatorki do wagi ponad 25
                > 0kg a moze i wiecej. Kwestii jego obzerania sie nie podnoszono od kiedy zaczal
                > tyc w wieku 5 lat, bo przeciez "to by zranilo jego uczucia". Zreszta do tej por
                > y o jego wadze sie nie mowi, jestes piekny, jestes wspanialy, kochamy Cie no ma
                > tter what.

                Nie wiem dlaczego sie Tobie wydaje, ze jakby go wszyscy za wyglad gnoili to by wazyl mniej. Moze wazylby np. 500 kg i pokazywaliby go w tefauenie. Nie sadze, zeby on byl szczesliwy ale jesli przynajmniej nie dokopuja mu komentarzami to jest juz cos.

                Dziwi mnie troche podejscie do odchudzania dzieci - wedle ematki dziesieciolatek nie jest w stanie zrobic sam zakupow, nastomiast powszechne jest tu przkonanie, ze dziewczynka w tym samym wieku powinna umiec ogarnac dlaczego ma sie odchudzac i tej diety sie trzymac. Nie udaje sie ta sztuka wiekszosci doroslych a co dopiero dzieciom ...
              • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 22:20
                d.o.s.i.a napisała:

                > Takie podejscie pt. jestes piekny bez wzgledu na to ile wazysz i kochamy Cie ta
                > kim jakim jestes, doprowadzilo brata mojej bylej wspolokatorki do wagi ponad 25
                > 0kg a moze i wiecej.
                Naiwna jesteś jeżeli uważasz że to przez rodziców i ich akceptację człowiek robi sobie krzywdę.
                • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 01:02
                  Nie jestem naiwna tylko wiem ze mamusia kupowala synkowi na sniadanie kilka wielkich (srednica 20cm) ciastek z lukrowa polewa, bo przeciez kochamy go takim jakim jest...
                  • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 22:11
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Nie jestem naiwna tylko wiem ze mamusia kupowala synkowi na sniadanie kilka wie
                    > lkich (srednica 20cm) ciastek z lukrowa polewa, bo przeciez kochamy go takim ja
                    > kim jest...

                    O tuczeniu dziecka słodyczami przeciez nie rozmawiamy, tego nikt nie zaleca na tym wątku. Mówimy o akceptacji dziecka, od tego się nie tyje.
              • cosmetic.wipes Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 07:56
                d.o.s.i.a napisała:

                > Takie podejscie pt. jestes piekny bez wzgledu na to ile wazysz i kochamy Cie ta
                > kim jakim jestes, doprowadzilo brata mojej bylej wspolokatorki do wagi ponad 25
                > 0kg a moze i wiecej.

                A mnie takie podejście nie doprowadziło do wagi 250 kg i więcej. Nawet nie doprowadziło do 100kg.

                Mam nadwagę całe dorosłe życie, zaczęła się od wieku dojrzewania. Moja mama, sama drobna i szczupła, nigdy z tego nie robiła wielkiego halo, zawsze twierdziła, że jestem śliczna (bo jestem smile) i jedyne uwagi jakie miała dotyczyły mojego stylu ubierania się - ja kochałam w nastolęctwie wielkie swetrzyska, a ona twierdziła, że lepiej prezentuję się w spódniczkach.

                Teraz jestem po czterdziestce, nadal mam nadwagę, przy tym jestem pewna siebie i zadowolona z życia, atrakcyjna, kochająca i kochana, spełniona zawodowo, ZDROWA i sprawna fizycznie. Powiem więcej - jestem wybitnie zdrowa. Jestem też wybitnie szczęśliwa, bo nikt nie wtłoczył mi do głowy, że jestem gorsza. Nie mam problemu, żeby wyskoczyć na plażę w stroju kąpielowym - odpowiednio dopasowanym do rozmiaru oczywiście, żeby z przyjemnością jeździć konno, żeby wskoczyć na łajbę przez burtę podciągając swoją dobrze zbudowaną dupę na półtora metra w górę. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek słyszała nieprzyjemne uwagi na temat wygladu - właśnie wysoka samoocena powoduje, że ludzie odbierają mnie tak, jak ja siebie widzę.

                Za to wszystko jestem mojej mamie dozgonnie wdzięczna i jeśli moja córka miałaby nadwagę, to będe postępować dokładnie tak samo jak ona.

                Nadwaga to nie otyłość.

                Dziwnym trafem cukrzycy II typu dorobił się w wieku średnim mój brat, który całe życie był szczypiorem.
      • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 19.05.14, 21:55
        poniewaz odchudzanie kogoś, kto nie współpracuje w tej kwestii jest szkodliwe dla psychiki, oznacza pilnowanie dziecka na każdym kroku i wmawianie dziecku że jest beznadziejne, że trzeba go koniecznie poprawić.
        To niezwykle delikatna kwestia, jeżeli juz koniecznie to naprawdę nalezy to robić umiejetnie i maleńkimi krokami bez radykalnych reżimów.
        • penelopa40 Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 10:43
          dzieci się nie odchudza! można stosować jakiś rodzaj diety ale nie ma mowy o klasycznym odchudzaniu
          moja córka w wieku lat 8-9-11 była okrągła, miała brzuszek, no widać było, ze ma za dużo kilogramów, udałam się do dietetyczki, prywatnie, nie do żadnej poradni leczenia otyłości (brzmi fatalnie), która ją zmierzyła, zważyła, zrobiła jakiś komputerowy pomiar tłuszczu, mięśni, pogadała, na temat odżywiania, porcji, jedzenia słodyczy, itd itp, zaleciła zmiany, tych zmian się pilnowałyśmy, stopniowo wyrzuciłam słodycze, słodkie napoje, soki, zmniejszyłam porcje, jakiś bunt był ale powoli się przyzwyczaiła... poza tym nie kupowałam, w domu nie było to nie było co jeść... po kilku miesiącach różnica była zauważalna, wróciłyśmy do pani dietetyk, znów pomiary, tym razem satysfakcjonujące, więc i jej satysfakcja, córka zeszczuplała, urosła, potem była szczupła, nawet chuda, przeszła na wegetarianizm jako 13latka, w wieku lat 13-14 otarła się o anoreksję, a w każdym razie eksperymenty z (nie)jedzeniem, aktualnie jest wegetarianką ale jada normalnie, zdrowo, i ma szczupłą ładną figurę...
          do endokrynologa nie chodziłyśmy, nie było potrzeby, bo zmiana nawyków żywieniowych dała efekty... + zachęcanie, tłumaczenie, kibicowanie... ale nie pilnowanie i tropienie papierków po cukierkach!
          • verdana Re: A odchudzanie dziecka? 20.05.14, 13:51
            Otarła sie o anoreksję, hurra!
            • penelopa40 Re: do verdany 21.05.14, 10:11
              a możesz mi wytłumaczyć o co chodzi???
              córka poeksperymentowala z odżywianiem, piciem kawy i uczeniem sie nocami... eksperymentów zaprzestała, napisałam że otarła się o anoreksję bo były takie podejrzenia, anoreksji nie miała i nie ma, nie rozumiem twojego wpisu...
              • aurita Re: do verdany 21.05.14, 13:17
                no nie zabrzmialo to zachecajaco aby Twoj model powielac: nie jest norma aby 13-14 latki "ocieralysie o anoreksje" (ani pily kawe i uczyly sie nocami)
                • penelopa40 Re: do verdany 22.05.14, 09:09
                  opisałam swoje doświadczenia a nie model do powielania to raz
                  po drugie gruba 10 latka może być chudą lub bardzo chudą 13 czy 14 latką, to miałam na myśli, aby nie mówić o odchudzaniu i nie wprowadzać terroru poszukiwania batonika w szafie...
                  zostałam chyba źle zrozumiana
    • rycerzowa Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 12:53
      Jak widać, argumenty ludzi otyłych ważą więcej, niż tych o normalnej sylwetce.
      Czyli dyskusję można podsumować następująco:

      Otyli są zdrowsi i żyją dłużej, są na to odpowiednie badania. Jest to zresztą zgodne z ludową mądrością - nim gruby wysechnie, to ten chudy zdechnie.

      Jeśli twoje dziecko jest otyłe, nie zabraniaj mu absolutnie czwartej porcji frytek z MD, ani trzeciej porcji lodów! Bo cię znienawidzi! I będzie mieć traumę na całe życie!

      Nie wprowadzaj w domu żadnych zasad zdrowego odżywiania, bo ci dziecko wpadnie w anoreksję i umrze! Na śmierć!

      Nawet jeśli jest otyłe, nie martw się o jego kontakty towarzyskie, o powodzenie wśród płci przeciwnej. Bo nie jest ważne, jak się wygląda, ważne jest, co ci mama na temat twego wyglądu powiedziała.
      Skoro powiedziała, że grube jest piękne, to jest!

      Amen.

      • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 15:53
        Doskonale napisane. No to ide troche sie nawpie...c coby wrzucic jakies 20kg sadla.
      • cosmetic.wipes Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 16:35
        Żeby uściślić:

        - wskaż, która z forumek wypowiadających sie w tym watku jest otyła,
        - wykaż, że ktoś argumentował, że OTYLI żyją dłużej,
        - udowodnij, ze autorka wątku chce żywić swoje dziecko w fast foodach lub, że ktoś tak doradzał,


        Jak już to wszystko zrobisz, to uznamy, ze twoje argumenty maja jakąkolwiek wagę.

        A dosia przytakuje, bo jej nieuzywane z racji wiecznego leżenia stawy dają w kość i choćby zasuszyła się jak bibułka, to i tak jest nieruchawa i schorowana. Boszsz, dwa tygodnie z plecakiem w górach i narzeka na bóle - to jest dopiero katastrofa, a nie rozmiar 42.
        • d.o.s.i.a Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 22:24
          Nie masz pojecia o chodzeniu po gorach z 25 kg na plecach przy wadze 54kg po 25 mil dziennie.
          Sama jestes katastrofa.
          • cosmetic.wipes Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 09:43
            > Nie masz pojecia o chodzeniu po gorach z 25 kg na plecach przy wadze 54kg po 25
            > mil dziennie.

            Nie masz pojęcia o czym ja mam pojęciebig_grin

            > Sama jestes katastrofa.

            Brawo! Bardzo naukowy argumenttongue_out
          • mdro Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 13:11
            > Nie masz pojecia o chodzeniu po gorach z 25 kg na plecach przy wadze 54kg po 25
            > mil dziennie.

            Obawiam się, że nikt nie ma pojęcia. Poza żołnierzami z jakichś jednostek specjalnych, ale oni raczej ważą sporo więcej. Jak już kłamiesz, to zadbaj chociaż o pozory prawdopodobieństwa.
            • aurita Re: A odchudzanie dziecka? 22.05.14, 13:58
              dokladnie z 25 kg corka na plecach biega moj kumpel: wazy wiecej niz 54 kg i sam przyznaje, ze mala robi sie zbyt ciezka (kumpel trenuje wschodnie sztuki walki na wysokim poziomie)
      • mama303 Re: A odchudzanie dziecka? 21.05.14, 22:25
        rycerzowa napisała:

        > Nawet jeśli jest otyłe, nie martw się o jego kontakty towarzyskie, o powodzenie
        > wśród płci przeciwnej. Bo nie jest ważne, jak się wygląda, ważne jest, co ci m
        > ama na temat twego wyglądu powiedziała.
        No nawet nie wiesz jak ogromny wpływ na dalsze życie ma akceptacja rodziców, rodzic jest w zasadzie od akceptacji czy to grubego, czy chudego, czy brzydkiego dziecka. Rodzic zmieniajacy na siłe dziecko to rodzic toksyczny. Problemy psychiczne murowane.
Pełna wersja