Dodaj do ulubionych

Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...???

12.06.14, 08:56
niereformowalne w sprawie wnukow?

W koncu same byly matkami, to wiedza jak ciezko jest dobrze wychowac dziecko.
Dlaczego pasa dzieci slodyczami, nalesnikami, kopytkami mimo tego, ze sa proszone, zeby tego nie robily?

Czemu jak dziecko idzie w odwiedziny do babci to od razu zostaje posadzone przed telewizorem plus slodycze, lody itd. itp., ewentualnie 3 kromki chleba z dzemem badz nutella?

Czemu zlewaja to co im sie mowi (np. proszone, zeby dziecko wysac najpozniej (!!!) o 17:30 do domu wysylaja je o godzine, poltorej pozniej)?

Wrrrrr....
Obserwuj wątek
      • helufpi Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:16
        E, raczej same miały dzieci w żłobkach i przedszkolach i nie miały czasu im tych kopytek robić. A w ogóle to kiedyś wchodziły w grę domowej roboty kopytka z wody, z kapustą kiszoną, całkiem zdrowe. Teraz odsmażają przemysłową garmażerkę. Dżem kiedyś był domowy, teraz to jest słodzony regulator kwasowości z żelatyną i aromatem. A dla babć kopytka to kopytka, a dżem to dżem, co tu wydziwiać. W telewizji też kiedyś było jakby mniej do oglądania. A nutelli nie było wcale. Nie było też zatęchłych ciemnych kulkowni, tylko place zabaw na otwartym powietrzu.
        • andaba Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 15:18
          Teraz odsmażają przemysłową garmażerkę.
          > Dżem kiedyś był domowy, teraz to jest słodzony regulator kwasowości z żelatyną
          > i aromatem. A dla babć kopytka to kopytka, a dżem to dżem,

          Serio?

          Moja matka by kupnego żarcia kijem nie dotknęła, większość znanych mi babć też. Dżemy oczywiście kupują w sklepie (czasami, podobnie jak ja), ale jednak jedzenie robi sie w domu, a nie kupuje gotowe.
    • gazeta_mi_placi Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:05
      Za ich czasów wychowanie dzieci (także żywienie) było całkiem inne.
      Wy też kiedyś będziecie babciami i też siłą nawyku będziecie starały się nakarmić wnuki tym czym karmiłyście dzieci mimo, że wtedy jedzenie i dieta będą jeszcze całkiem inne.
      Będziecie uważały, że Wasza dieta jest lepsza bo przecież na tej diecie Wasze dziecko/dzieci dożyło w zdrowiu pełnoletności i nawet się zdrowo rozmnożyło.
    • niktmadry Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:11
      A dlaczego synowe tak bardzo narzekają na teściowe a mimo to wciąż korzystają z ich pomocy?
      Dzieciak nie chciał zupy, teściowej SIĘ CHCIAŁO usmażyć dziecku naleśniki, zadbała o to by dziecko nie było głodne a tu mamuśka strzela fochy. Ja osobiście też mam swoje, inne metody wychowawcze, szybciej dziecko przegłodzę niż nakarmię słodyczami, słodkie dziecko dostaje PO zjedzonym wartościowym posiłku a nie zamiast. Ale rozumiem babcie, że dogadzają wnukom i jak się to babciom moich dzieci zdarzy (a zdarza się) to się jedynie uśmiecham i cieszę się, że moje dzieci są przez babcie kochane i rozpieszczane. Babcia mogła się nie bawić w smażenie naleśników i sprzątanie po tym, mogła zwyczajnie kupić dziecku chipsy po drodze do domu a w domu włączyć sobie TV i wypić spokojnie kawę. Często mam wrażenie, że czegokolwiek by teściowa nie zrobiła - synowym się nie spodoba. Taka próba postawienia na swoim.
      • seniorita_24 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:20
        Co jest strasznego w naleśnikach? Sama smażę je przynajmniej raz w tygodniu i nie zauważyłam nadwagi ani u siebie ani u dziecka. Co prawda nie dodaję cukru do ciasta, oleju do smażenia daję kroplę a smaruję je dżemem lub powidłami domowej roboty (z minimalna ilością cukru). Dżemy wyrabia dla mnie kochana teściowa smile
      • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:21
        Jesli mnie masz na mysli, to ja nie korzystam z pomocy tesciowej.

        Wyobraz sobie, ze moja tesciowa co najwyzej by dala dziecku kromke chleba z dzemem, bo jej by sie nie chcialo jej cos zdrowego do jedzenia dac.

        Czesto jest tak, ze jesli o cos tesciowa poprosimy (np. niedawanie slodyczy przed kolacja, wyslanie mlodej o danejj porze do domu, nie sadzanie przed telewizorem itd. itp.) to ona to totalnie zlewa, a potem dziecko nie chce jesc bo sie najadlo syfu, albo nie moze sie wyciszyc przed spaniem.

        Takie robienie tesciowej na zlosc.
        • niktmadry Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:26
          Piszę ogólnie o tym co czytam na forum. Do nikogo osobiście. Jeszcze mnie zastanawia to, że większość matek skarży się na teściowe a nie na własne matki. Czy własne matki sa bardziej reformowalne czy może dla własnej matki matka dziecka ma więcej tolerancji?
            • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:42
              Matce to się mówi jak coś się nie podoba.
              Wobec teściowej stosuje się bierną agresję i strzela fochy i wszystko odbiera się jako " wtrącanie" i "wymuszanie".

              Jakim cudem wyszłaś za człowieka, którego wychowywała ta wredna kobieta? Pewnie ma nadwagę, pruchnicę i cały dzień siedzi przed telewizorem big_grin
          • daga_j różnica między synową a zięciem 12.06.14, 11:05
            Tak, swoją matkę bardziej rozumiesz, oraz w razie czego nie krępujesz się jej powiedzieć czegoś nawet ostro (nie mówię, że to dobrze ale tak jest). Przed teściową się krępujesz. Chcesz być oceniona dobrze przez tę osobę, bo ona nie jest Twoją matką więc poniekąd może obiektywnie Ciebie ocenić, jako żonę, matkę, gospodynię. Ponadto my synowe mamy trudniej niż nasi mężowie, którzy są zięciami, bo jednak między kobietami (synowa-teściowa) jest taka rywalizacja, która jest lepszą gospodynią, panią domu, matką, a mężczyzna ani ze swoją teściową ani z teściem nie rywalizuje na tych polach, mężczyźni będą bardziej chcieli przebić sukcesy zawodowe np. swojego teścia czy ojca, ale sprawy domowe są dla nich obojętne. To dlatego często nasi mężowie na nasze skargi "twoja mamusia nakarmiła nasze dziecko słodką bułą!" reagują zdziwieni "no to dobrze, że dała mu coś jeść, a zostawiła dla mnie bułeczkę?" smile
            Ponadto kobiety najczęściej uwielbiają swoich zięciów, nadskakują im, traktują inaczej niż swoje synowe (jeśli mają i to i to) - po prostu siłą rzeczy chcą się mężczyźnie przypodobać, nawet w tych relacjach rodzinnych. Posunę się do dalszego spostrzeżenia, że to kobiety, które już nie mają swoich mężów tym bardziej chcą zabłysnąć przed swoim zięciem, zawsze zaproponują mu dokładkę obiadu, liczą się z jego zdaniem. Wobec synowych nie mają takiego imperatywu.
            Takie moje obserwacje, jednak świat kobiet i mężczyzn się różni.
            • pitahaya1 Re: różnica między synową a zięciem 12.06.14, 16:19
              daga_j napisała:

              Posunę się do dals
              > zego spostrzeżenia, że to kobiety, które już nie mają swoich mężów tym bardziej
              > chcą zabłysnąć przed swoim zięciem, zawsze zaproponują mu dokładkę obiadu, lic
              > zą się z jego zdaniem. Wobec synowych nie mają takiego imperatywu.
              > Takie moje obserwacje, jednak świat kobiet i mężczyzn się różni.

              Wokół mnie jest kilka rodzin, w których matki zostały same (najczęściej rozwód lub separacja). W każdej z tych rodzin relacje na linii małżonek dziecka-teściowa są mocno zaburzone. Bez względu na to, czy małżonkiem jest kobieta, czy mężczyzna. Bywa też, że matka robi wszystko, żeby do małżeństwa dziecka nie doszło.
        • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:32
          Ty podejmujesz decyzję czy uznasz, że teściowa robi Tobie na złość (wersja pt. cały świat kręci się wokół mojej osoby), czy uznasz, że teściowa robi tak ja uznaje za słuszne i chcę sprawić przyjemność wnukowi (wersja pt. nie wszyscy ludzie myślą w ten sam sposób).

          Mój syn ogląda bardzo dużo telewizji u moich rodzicôw, bo moja mama nie umie powiedzieć mu nie. Nie mam ABSOLUTNIE żadnego problemu żeby u nas w domu egzekwować nasze zasady, czyli telewizja w określonych porach, przez określony czas.

          Oj chyba jednak korzystasz z pomocy teściowej wink bo gdyby to było tylko raz, że dziecko nie zjadło kolacji, nie byłoby takiego oburzenia tongue_out
          • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:43
            Nie korzystam z pomocy tesciowej, poniewaz o tej porze jestem w domu i nie mam nic przeciwko zeby moja corka czas spedzala ze mna ALE tez NIE ZABRANIAM jej kontaktu z babcia.
            Np. mlodsza corka chodzi do babci tylko z tata, nie zostaje z nia sam na sam (jeszcze nigdy a ma prawie 2 lata).

            Co do robienie na zlosc, to czy jesli prosisz osobe, zeby dziecku nie dawala slodyczy, a ona na drugi dzien jak dziecko do niej przychodzi otwiera cala czekolade i daje dziecku plus chleb z dzemem, to nie jest to robieniem na zlosc?

            • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:56
              Widzisz, jak byłam młoda i głupia, to też tak myślałam.
              Moja teściowa, na pierwszą gwiazdkę, kupiła synowi chodzik. Też myślałam, że na złość, bo mówiliśmy, że absolutnie i nie żadnego chodzika.

              Tylko, że przy trójce swoich dzieci chodzika używała. Nikt z nich nie ma problemów z kręgosłupem, więc dla niej chodzik nie miał wad. Kupiła chodzik po wizycie u nas, kiedy widziała, że nie mogę w spokoju zrobić obiadu. Kupiła w trosce o moje zdrowie psychiczne wink i życie dziecka, którego nie dało się odłożyć do kojca i który potrafił wejść wszędzie.

              Chodzik wylądował na strychu. Ale ja od tamtego czasu oceniam działania teściowej po intencjach.
              • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:04
                Moja tesciowa tez chciala kupic, M. jej powiedzial, ze absolutnie nie, poniewaz chodziki sa najczestszymi przyczynami ciezkich wypadkow u niemowlat i malych dzieci.
                To od razu byl tekst, ze to "przeciez nie jest zle"....i ze my wszystko i tak zle robimy wink.
                M. sie w koncu wkurzyl i jej powiedzial dobitnie, ze jak to nam przyniesie do domu, to ja to sama najpierw zdemontuje a potem wyniose na smieci wink....zrozumiala big_grin
              • madzioreck Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 01:12
                sko.wrona napisała:

                > Widzisz, jak byłam młoda i głupia, to też tak myślałam.

                I po co ten protekcjonalizm?

                Ale ja od tamtego czasu oceniam działania teściow
                > ej po intencjach.

                Intencje nie zmieniają faktu, że niejeden dzieciak jest przez babcię pasiony jak mały tucznik (oczywiście dzieci ematek są szczupłe, choćby jadły tony czekolady, kopytek i naleśniorów, próchnicy też nie miewają, wiem wiem). Albo przez dziadka. Mój tata bez przerwy coś ładował w mojego starszego siostrzeńca, a później w młodszego. Bez przerwy: a może kinderjajco, a może ciastko, a może kakałko, a dziadek Ci bananka obierze, a może to, tamto albo sramto. Potem foch i zdziwienie, że dzieciak nie chce obiadu i szantaże, że dziadziuś się nagotował specjalnie, a wnunio nie chce - no jak do jasnej ciasnej miał mieć na niego miejsce, skoro żarł bez przerwy od śniadania? Na co dzień siostrzeńcem zajmowałam się ja, kiedy siostra byłą w pracy, i ja po takich dniach z dziadkiem walczyłam następnego poranka z buntem pod szafką ze słodyczami, bo nie chciał jeść normalnego śniadania, bo dziadzio dawał słodkie syf-płatki albo ciastka albo inny badziew.
                Można było gadać jak do ściany. I nie dziwię się, że matki się wkurzają.

                Twój chodzik wylądował na strychu, ale gdyby teściowa pilnowała Ci dzieciaka i odpalała go codziennie, to pewnie byłabyś "głupia" i też się wkurzała. Pomaganie komuś nie oznacza, że jesteśmy panem i władcą i możemy nadużywać tego, że pomagamy, to niech potrzebujący nie fika. Do dupy z taką pomocą.
                • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 10:40
                  W ostatnim czasie na ematce pretensje na ematce były do teściowej o:
                  - dziecko dostało przez tydzień RAZ kopytka, a drugi raz naleśniki
                  - dziecko szkolne SAMO chodzi do babci na tosty z dżemem, lody i telewizję, bo w domu tego nie ma
                  - potem było jeszcze o czipsach, które koniec końców matka sama kupuje swojej pięciolatce

                  Nie było o "ładowaniu bez przerwy".

                  Było też o tym, że z matką lepiej się dogadać z teściową, bo z matką się rozmawia. Teściowej się ewentualnie rozkazuje, ale przede wszystkim strzela fochy. Mi się udało z moją wypracować kompromis.

                  Mówimy o dzieciach w różnym wieku. W dwulatkowa można ładować, ale w pięciolatka też?? Serio? Mam jednego na stanie. U nas nie ma żebrania o słodycze, czy telewizję. Na słodycze są na wierzchu. Tylko że reguły są bardzo jasne, kiedy co i jak.

                  Nie jemy tony kopytek, naleśników i czekolady. Cielężko zrozumieć, że pomiędzy codziennie i ładować, a nigdy i wcale jeszcze coś istnieje?

                  Skoro te teściowe są takie wredne i okropne to czemu zostawiacie im swoje dzieci?
            • aneta-skarpeta Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:45
              nie. to nie jest tobie na zlość

              mój tata taki jest- ale on nie robi tego na złość mi, tylko dlatego, ze jest z niego miękka pytka i ulega mojemu synowi, który to wykorzystuje, a dziadek chce jak najlepiej- jak z nim rozmawiam to mi przytakuje, ze mam racje, ze juz NA PEWNO nie da się namówić, po czym za 2 dni widzę, że mój syn jadł na obiad odsmażaną kiełbasę i dostał chipsy bo ŁADNIE ZJADŁ;>
        • 3-mamuska Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:03
          moni692 napisała:

          > Jesli mnie masz na mysli, to ja nie korzystam z pomocy tesciowej.
          >
          > Wyobraz sobie, ze moja tesciowa co najwyzej by dala dziecku kromke chleba z dze
          > mem, bo jej by sie nie chcialo jej cos zdrowego do jedzenia dac.
          >
          > Czesto jest tak, ze jesli o cos tesciowa poprosimy (np. niedawanie slodyczy prz
          > ed kolacja, wyslanie mlodej o danejj porze do domu, nie sadzanie przed telewizo
          > rem itd. itp.) to ona to totalnie zlewa, a potem dziecko nie chce jesc bo sie n
          > ajadlo syfu, albo nie moze sie wyciszyc przed spaniem.
          >
          > Takie robienie tesciowej na zlosc.

          Tak napewno teściowa robi co na złość.
          Weź dobrze sie rozbiegnij a ściana sama cie znajdzie.
          Masakra , takie idiotyzmy wypisywać.
          Ale no tak teściowa nie ma nic lepszego do roboty tylko wymyśla jak tu dręczyć swoją synowa.
    • kocianna Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:21
      Bo dziecko to najdroższa osoba dla jednej i drugiej strony. Na tyle droga, że jest gotowa walczyć o przeforsowanie swoich pomysłów za wszelką cenę. Albo matka ma fioła na punkcie dziecka, a babcia wie, że dziecku się nic nie stanie, jeśli... Poza tym matki są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania. A jeżeli dziadkowie robią za niańki, to trzeba wypracować wspólną strategię, pełną kompromisów, i inaczej się nie da, po prostu. Jeśli kompromis jest niemożliwy, to rezygnuje się z pomocy dziadków, dokonując rachunku zysków i strat.
    • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:21
      Dokładnie, same były matkami. Robiły swoim dzieciom kopytka i naleśniki. Nikt od tego nie umarł.

      Babcie nie są od wychowywania dzieci, ale od rozpieszczania.

      Ty sama też może będziesz kiedyś babcią. Jeżeli Twoja synowa, zamiast kremu z pieczarek będzie podawać Twoim wnukom naleśniki z nutellą, to nie będziesz reagować i przemycać zdrowego jedzenia? No chyba, że na wnukach nie będzie Ci zależało. Dla starszego pokolenia, krem z brokułów, to wcale nie jest synonim zdrowego i pożywnego jedzenia.

      A swoją drogą dlaczego tylko teściowe są tylko takie niereformowalne, hę? Zastanawiałaś się kiedyś?

      Moi rodzice, teściowie nie wychowują moich dzieci, tylko robimy to my, rodzice. I to ja odpowiadam za nawyki jedzeniowe i telewizyjne moich dzieci. Nie zabraniam dziadkom i babciom rozpieszczać ich po swojemu.



      • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:59
        sko.wrona napisała:
        > Ty sama też może będziesz kiedyś babcią. Jeżeli Twoja synowa, zamiast kremu z p
        > ieczarek będzie podawać Twoim wnukom naleśniki z nutellą, to nie będziesz reago
        > wać i przemycać zdrowego jedzenia?

        A może moni użyje po prostu otworu gębowego i porozmawia z synową czy synem o co jej chodzi, zamiast przemycać coś za ich plecami? Serio uważasz, że postępowanie wobec dorosłych ludzi na zasadzie "ja wiem lepiej, twoje zdanie nie ma dla mnie znaczenia i tak zrobię po swojemu jak nie będziesz widzieć" jest wobec nich w porządku?
        • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:28
          Ja uważam, że szkolne dziecko to już powinno wiedzieć co jest dobre, a co nie. Ktoś ją poczęstuje alkoholem to też weźmie? Problem w tym, że to autorce się nie udało najwyraźniej i teraz pretensje ma do teściowej, że córkę kusi tongue_out

          To nie jest tak, że "ja wiem lepiej". Moi teściowie uważają, np. że krem z brokuła jest niejadalny, a podawanie dzieciom tylko wody do picia, dla nich to już prawie znęcanie smile tutaj żadne tłumaczenie nie pomoże, więc sobie wypracowaliśmy jakiś kompromis.

          Dlaczego zaraz za plecami? Czekoladę babcia otworzyła przecież przy rodzicach.

          Ja sobie wyobrażam taką sytuację. Mojemu synowi trafi się "nowoczesna" żona co to nie pozwala wziąć wnuka na ręce i zostawia je do wpłakania. Już widzę jak mnie, matkę trójki dzieci, w tej kwestii instruuje synowa. Znaczy się mam teraz zapomnieć o swojej wiedzy na temat wychowania, popartej doświadczniem, bo tak?

          Uważam, że mąż i ja, zostaliśmy dobrze wychowani, że i moi rodzice i teściowie mają dużo większe doświadczenie niż my. W ich czasach były inne zalecenia mądrych głów. A każde nasze "starcie" w kwestii żywienia moich dzieci, oznacza, że im wszystkim ma wnukach bardzo zależy.
          • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:03
            sko.wrona na mój gust to większość dzieci, nawet tych chętnie jedzących warzywa, poczęstowane batoniekiem, lodem, czy nutellą, zje batonika, loda czy nutellę. Zwłaszcza poczęstowane przez babcię, do której ma zaufanie, a chyba nie chodzi o to, żeby tłumaczyć dziecku, że ma nie jeść u babci bo karmi je niezdrowym syfem? Co innego jeżeli dziadkowie widzą wnuki raz na czas w weekend i fundują lody, colę czy biorą na tydzień w wakacje do siebie. Co innego jeżeli mieszkają za płotem, albo na co dzień opiekują się dzieckiem. Wtedy uczestniczą w wychowaniu, a bez współpracy dorosłych i konsekwencji dużo w kwestii wychowania zdziałać się nie da. Mama zabroni telewizji, tata włączy bajkę. Tata mówi lody będą w weekend, babcia kupuje 3 rożki na osłodę. Mama twierdzi że 7 latek nie potrzebuje własnej komórki i tabletu, babcia kupuje bo wnuczek jej sąsiadki ma takie gadżety i nie chce by jej wnuk był gorszy itd. itd. A dziecko rośnie w przekonaniu, że nic nie można mu zakazać czy zabronić, bo jedna czy druga osoba zawsze się zgodzi.

            > Dlaczego zaraz za plecami?
            Dlatego za plecami, bo to ty pisałaś o "przemycaniu zdrowego jedzenia". Zdrowe jedzenie jest słuszne, przemycanie czegokolwiek bez wiedzy i zgody rodziców słuszne nie jest. Nie bij, przetłumacz.

            > Ja sobie wyobrażam taką sytuację. Mojemu synowi trafi się "nowoczesna" żona co
            > to nie pozwala wziąć wnuka na ręce i zostawia je do wpłakania. Już widzę jak mn
            > ie, matkę trójki dzieci, w tej kwestii instruuje synowa. Znaczy się mam teraz z
            > apomnieć o swojej wiedzy na temat wychowania, popartej doświadczniem, bo tak?

            A co jeżeli tobie trafiłaby się nowoczesna teściowa, która uważa że dziecko kładzie się do łóżeczka do wypłakania? I twierdziła, że twój instynkt macierzyński w starciu z jej doświadczeniem nabytym podczas wychowywania (a jakże na wspaniałych ludzi) 6 dzieci to pryszcz? Możesz przy własnym dziecku zrobić po swojemu czy nie?
            Chcesz się podzielić swoim doświadczeniem, ktoś pyta o radę? Śmiało. Ale decyzja nie należy do ciebie i rodzice mają prawo wychowywać dzieci po swojemu.

            Swoją drogą to już współczuję twojej synowej wink
            • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 12:09
              Nie rozumiem narawdę problemu. Kilka razy w tygodniu kanapka z dżemem zmieni nawyki żywieniowe dziecka? Naprawdę?

              Udowodniono, że metoda szwedzka, czyli słodycze jemy tylko w weekend, ale wtedy do oporu, nie przynosi pozytywnych efektów. Co zresztą widać na tym przykładzie: dziecko wymyka się do babci na słodkości.

              Rodzice mogą wychowywać dzieci jak chcą, ale nie można obwiniać całego świata o swoje porażki wychowawcze.

              Masz rację, napisałam o "przemycaniu", ale to nie ma tutaj miejsca, dziecko jest w wieku szkolnym i już widzę, jak babcia wymusza w nią te nieszczęsne tosty z dżemem i lody. Sama pamiętam, jak szło się do dziadka PO cukierki. Do dziadka też się uciekało kiedy czekała kara. Nie wyrosłam w przekonaniu, że wszystko mi wolno, za to miałam bardzo fajne dzieciństwo.
              Odniosł się do tego, że ktoś wyżej mówił, o "przemycaniu słodkości".

              Teściowa ma prawo uważać co tam chce, a ja mam świadomość, że nie mogę jej rozkazywać (mojej mamie również). Dlatego, albo to akceptuję i zostawiam u niej dziecko na jej zasadach, albo dziecka nie zostawiam samego. Proste?
              • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 23:09
                sko.wrona z jakiegoś powodu ludzkość tak wymyśliła, że większość decyzji dotyczących małych dzieci podejmują (lub moderują) ich rodzice, a nie małe dzieci osobiście. Myślę, że może to mieć niejaki związek z tym, że większość dzieciaków, gdyby im pozwolić, nie chodziłaby do szkoły, całymi dniami grała na kompie, tablecie, wstawała koło dziesiątej, pół dnia spędzała przed tv, kąpiel brała od przypadku do przypadku, a odżywiałaby się czipsami, batonami i colą. Kurcze wymagasz od 7-latki (bo jest już wystarczająco duża), rozsądniejszego podejścia do spraw żywienia niż od dorosłej babci.
                Nie piszę przecież, że babcia cokolwiek w dziecko wmusza, tylko że daje jej do jedzenia rzeczy, których nie chce jej dawać mama. Robi to za plecami matki, to mam na myśli pisząc przemycanie. Twój dziadek też karmił cię cukierkami wbrew zakazowi rodziców, a jak mama powiedziała, że czas na tv będzie po posprzątaniu pokoju i odrobieniu lekcji to dziadek pędem włączał ci bajki?
                Zresztą nie ma co porównywać czasów kilkadziesiąt lat temu, a czasów dzisiejszych, takiej jak obecnie plagi otyłości zwyczajnie nie było. Z różnych względów zapewne, ale nie bez znaczenia jest to, że obecnie połowa przestrzeni w sklepie to słodycze (nie bez powodu stoją też przy kasach, przez które musisz przejść, na takich niskich półeczkach na wysokości dziecięcych oczu). Czasy dziadzia trzymającego torbę cuksów "dla wnuków gdy przyjdą" i babci trzymającej słoik miodu w kredensie "dla wnusi żeby miała coś słodkiego" dawno minęły, nastały czasy cukierków, automatów z colą i batonami wszędzie, w każdym sklepie, kiosku, wielu szkołach. Co do telewizji to czasy dzieci czekających cały dzień na dobranockę (sama tak czekałam, na smerfy zwłaszcza) to też już przeszłość, teraz możesz posadzić dzieciaka przed TV na cały dzień i puszczać bajkę za bajką. A dzieci grubną, grubną, grubną. I są coraz słabsze fizycznie, czytałam kiedyś artykuł sporządzony na podstawie raportów z lekcji wf, jak bardzo spadły wyniki dzieci przez ostatnie dziesięciolecia. Aż szokujące to było.
                Wizja szczęśliwego dzieciństwa lat 70 czy 80 przystaje do dzieciństwa w drugiej dekadzie 21. wieku jak pięść do nosa. Są inne realia, "słodkie umilacze dzieciństwa" to nie jest nie wiadomo jaki rarytas wystany w kolejce, tylko coś co trzeba dawkować, bo jest wszędzie, prosto, szybko, bezwysiłkowo. Panie spędzające 30 czy 40 lat temu pół dnia na zakupach, też raczej nie musiały się obawiać uzależnienia od szopingu, co nie znaczy że teraz też tak jest wink
                • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 11:06
                  Skoro siedmiolatka jest na tyle duża żeby sama iść do babci, to jest na tyle duża, żeby powiedzieć babci: dziękuję zjem w domu. Mój pięciolatek potrafi smile
                  Problem w tym, że to pewnie wygląda tak: babcia masz lody? smile

                  Nie ma dyskusji, kiedy babcia wychowuje razem z rodzicami dziecko, trzeba wypracować jakieś wspólne stanowisko. Jak się nie da, to lepiej dla wszystkich będzie poszukać niani.
                  W każdym innym przypadku, pozwólmy dziadkom, być dziadkami.
                  • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 11:24
                    O widzisz pięciolatek kurka wodna potrafi, a taka duża babcia nie wink
                    Ale co to w ogóle ma do rzeczy? Babcia dobrze wie, że mama na lody czy tosty z dżemem nie pozwala, to na prośbę o lody powinna powiedzieć, że "nie ze mną te numery Brunner, lody będą w weekend", a nie za każdym razem ulegać prośbom dziecka. Dzieci cwane są i momentalnie łapią na kim można wymóc loda, godzinę bajek więcej dzięki czemu ze wszystkich zakazów można sobie kpić.
                    • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 12:25
                      No właśnie, dziecko jest cwane i wie, że babcia się zgodzi. Autorka sugerowała, że babcia robi to jej na złośćwink
                      Mój tata też nie potrafi moim dzieciom odmówić, a teścia ma uczulenie na płacz dzieci. Oni swoje dzieci już wychowali, nie mają obowiązku wychowywać moich.

                      Jeżeli dziadkowie nie są na codzień opiekunami dziecka, nie chcą również być złym policjantem. I ja jestem w stanie to zrozumieć.

                      Ten siedmiolatek zaraz dostanie kieszonkowe i nieograniczony dostęp do sklepiku szkolnego, kto wtedy będzie winny?
                      • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 12:42
                        Wyobraz sobie, ze ona w szkole nia ma sklepiku, a po poludniu co najwyzej moze zjesc owoca w szkole.

                        E. jest bardzo cwana i wie u kogo i na co sobie moze pozwolic. To nie jest tak, ze ona nie dostaje slodyczy, ale dostaje je sporadycznie i PO posilku, kiedy jest najedzona i zje ich mniej.

                        Wedlug dziadkow to jej jadlospis wygladalby tak: rano - jakies nadmuchane chrupki z mlekiem, ewentuaolnie biala bulka z dzemem lub miodem, w miedzyczasie danonki (no bo takie zdrowe), obiad z polproduktow (albo fast food, bo tesciowa nie umie/ nie lubi gotowac), na podiweczorek znowu slodkie, plus kolacje i na kolacje jeszcze deser.

              • madzioreck Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 01:20
                Dlatego, albo to akceptuję i zostawiam u niej dzi
                > ecko na jej zasadach,

                Z jakiegoś powodu ta zasada funkcjonuje tylko w układach z teściowymi. Pomaganie na swoich warunkach to coś jakby oksymoron. Jeśli chcę komuś pomóc, to pytam, co robić, żeby było dobrze, a nie się rządzę i narzucam swoje zasady.
                • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 11:12
                  Opiekowalam się dzieckiem koleżanki przez rok.
                  Pomagałam na "swoich warunkach". Ja opowiadałam jaki jest rozkład dnia, co będziemy jedli itd. Ona powiedziała, że ma do mnie zaufanie smile Przyjaźnimy się nadal i planujemy pożenić nasze dzieci wink
                  Też mam zaufanie do mojej teściowej.
                  • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 11:58
                    Acha, a teraz obieram czasem kolegę z przedszkola syna. Jeszcze nigdy nie miałam rozmowy przed co wolno, a co nie, dziecku jeść. Ja nie robię tego, kiedy mój syn zostaje u kogoś.

                    Potem tylko informuje co jadł i co robili. Ja zakładam, inni rodzice też, że pięciolatek potrafi "użyć otworu gębowego".

                    Wychodzi na to, że jestem wredną teściową, chciaż jeszcze bez synowej wink
                  • madzioreck Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 13:12
                    sko.wrona napisała:

                    > Opiekowalam się dzieckiem koleżanki przez rok.
                    > Pomagałam na "swoich warunkach". Ja opowiadałam jaki jest rozkład dnia, co będz
                    > iemy jedli itd. Ona powiedziała, że ma do mnie zaufanie smile

                    Widzę, że ludzie mają straszne kłopoty z logiką.
                    Jeśli ktoś mówi: a rób jak chcesz, ufam Ci, jak zrobisz, będzie dobrze, to to jest zupełnie inna sytuacja i nie bardzo wiem, co ma do tego wątku.
                    • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 16:02
                      Masz rację, ludzie mą straszne kłopoty z logiką.

                      Żalą się, że teściowa raz na jakiś czas da coś słodkiego, a dyskutują o faszerowaniu słodyczami non stop. Najpierw piszą, że dziecko nie je słodyczy i niezdrowych rzeczy, potem okazuje się, że jedzą czipsy, a słodyczy tylko nie mogą jeść u babci.

                      I podstawą żywienia dzieci powinny być brokuły i zupa pieczarkowa smile

                      Odpisywałam na komentarz, że ktoś sobie niewyobraża jak można komuś pomagać "na swoich warunkach". A dla mnie to jest logiczne, że jak ktoś Tobie robi przysługę, to dostosowujesz się do jego czasu, wymagań itd. To nie jest tak, że ja łaskawie robię teściowej przysługę, pozwalam się jej zająć moim dzieckiem smile
                      • madzioreck Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 16:22
                        > Odpisywałam na komentarz, że ktoś sobie niewyobraża jak można komuś pomagać "na
                        > swoich warunkach". A dla mnie to jest logiczne, że jak ktoś Tobie robi przysłu
                        > gę, to dostosowujesz się do jego czasu, wymagań itd. To nie jest tak, że ja łas
                        > kawie robię teściowej przysługę, pozwalam się jej zająć moim dzieckiem smile

                        I ja się odniosłam dokładnie do tego. Jeśli ktoś chce mojej pomocy, to pomagam mu tak, żeby pomóc, i nie sprawiać problemów. I w takim zakresie, o jaki mnie prosi. Dostosować się trzeba owszem, czasowo i tak dalej, ale karmienie tym, czego rodzice sobie nie życzą, jest po prostu manifestowaniem olewania rodziców. Czemu nie można nakarmić tym, o co proszą rodzice? Najwyraźniej odpowiedź brzmi: bo nie. Bo JA, pomocny dobroczyńca, tak sobie wymyślam, bo mam taki kaprys. I tu jest konflikt. A Ty podajesz przykład, w którym warunków nie ma, bo matce lata, czym będziesz karmić i co będziecie robić. Nie ma sprzeczności interesów, nie ma konfliktu. Przykład jest więc z dupy, a Twoje myślenie mało logiczne.
                        • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 16:51
                          > ale karmienie tym, cze
                          > go rodzice sobie nie życzą, jest po prostu manifestowaniem olewania rodziców. C
                          > zemu nie można nakarmić tym, o co proszą rodzice? Najwyraźniej odpowiedź brzmi:
                          > bo nie. Bo JA, pomocny dobroczyńca, tak sobie wymyślam, bo mam taki kaprys.

                          No wiadomo jedyną motywacją teściowej jest zrobić na złość synowej. Dochodzimy do momentu dyskusji, w którym musiałaby powtórzyć to co napisałam wcześniej, więc przeodzi mi chęć kontynuować ten wątek. Z koniem kopać się nie będę tongue_out
      • landora Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 12:13
        Dla starszego pokolenia, krem z brokułów, to wcale nie jest synonim zdroweg
        > o i pożywnego jedzenia.

        Zastanawiam się, w jakim wieku są wasi rodzice, bo z postów wynika, że mają minimum 90 lat. Zawsze się dziwię, czytając te posty o poglądach mam i teściowych.
        Serio, wasze mamy i teściowe nie wiedzą, że warzywa są zdrowsze od naleśników z cukrem? Że chipsy są niezdrowe? Że dziecko nie powinno jeść landrynek przed obiadem? Wydawało mi się, że dla pokolenia urodzonego w latach 50tych to jest oczywiste - ale może się mylę i moi rodzice są jacyś niezwykle nowocześni...
        • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 12:05
          Według mojej teściowej, najzdrowsze jest mięso big_grin
          Naleśniki, czy inne mączne potrawy, są w piątek jeśli akurat nie ma ryby. Zupa to nie obiad. Kremu z brokułów nie podałaby mojemu dziecku smile
          To nie jest tak, że oni czegoś nie woedzą, tylko zapomnieli jak to było. Moi musieli się empirycznie przekonać, że jak dziecko będzie piło słodkie soczki przed południem to nie zmieści obiadu, bo samo moje tłumaczenie nie wystarczyło. W związku z tym, że obiad do rzecz święta, nie mamy więcej problemu z tym kiedy wolno dzieciom słodycze smile
    • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:25
      Otoz to, w 99,9 % nie korzystamy z pomocy tesciowej za wyjatkiem sytuacji awaryjnej ostatnio, kiedy sie okazalo, ze mloda ma wolne w szkole, a my mielismy razem termin w poradni. I tak jakby normalnie ja trzymala u siebie caly czas, tak w tym wypadku juz po 1 godzinie tesciowa wydzwaniala, ze mamy brac mloda, bo ona sie zle czuje, wiec M. od razu po terminie pojechal ja odebrac, na co tesciowa dostala histerii, ze mloda ma u niej zostac i przeciez nic sie nie dzieje.
      A chodzilo jej tylko o to, zeby wydobyc z m. informacje o czym rozmawialismy w poradni. uncertain
      • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:38
        No i przez tą godzinę młoda oglądała telewizję, jadła naleśniki, kopytka i kanapki z dżemem?

        Kocham wątki o wrednych teściowych. W trakcie pojawia się drugie, trzecie i czwarte dno tongue_out

        szkolne dziecko trudno jest "zepsuć". A od JEDNEGO razu dziecko nie nabierze złych nawyków i nie nabawi się od tego jednego razu nadwagi big_grin
        • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:45
          Moja tesciowa to nawet nie wie jak sie kopytka pisze wink.

          Chodzi mi glownie o pasienie dziecka niezdrowym jedzeniem (chleb tostowy plus dzem, plus lody).
          Mloda chodzi pare razy w tygodniu do babci, gdyz babcia mieszka za miedza.

          I nie, nie dostajemy kasy od tesciow, nasz dom kupilismy za wlasne pieniadze i nie jestesmy od nich w zadny sposob zalezni.
          • sko.wrona Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:03
            Dobra, ale mówimy o dziecku szkolnym, a nie o dwulatce, prawda? Coś tam powinno już być w głowie.
            Serio dżem to takie śmiercionośne jedzenie? Rozumiem czipsy, alkohol, ale chleb z dżem, który najzwyrazniej córka lubi?
            Mój tata do każdej kolacji musi zjeść na koniec kanapkę z dżemem. Zęby ma w lepszym stanie niż jasmile
            • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:07
              Mloda korzysta, co jest oczywiste.

              To nie jest tak, ze dzem, miod czy nutella jest zabronione. Mloda je to wszystko w weekend na sniadanie, po tym jak zjadla przynajmniej 1 kromke czegos normalnego (kanapka z salata, jajkiem, pomidorem badz ogorkiem + owoc).

              3 kromki chleba z dzemem o 17 powoduja ze na kolacje juz nie zje nic (!!!) zdrowego, poniewaz jest juz zapchana na amen.
              • mdro Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 23:25
                > To nie jest tak, ze dzem, miod czy nutella jest zabronione. Mloda je to wszystk
                > o w weekend na sniadanie, po tym jak zjadla przynajmniej 1 kromke czegos normal
                > nego

                No i popełniasz błąd, bo Twoja córka je podwójną porcję pieczywa.

                > 3 kromki chleba z dzemem o 17 powoduja ze na kolacje juz nie zje nic (!!!) zdro
                > wego, poniewaz jest juz zapchana na amen.

                No i w czym problem? Nie zje kolacji. Jeśli te kanapki z dżemem nie są codziennie, to w niczym to nie zaszkodzi. Naprawdę przy w miarę zrównoważonej diecie trudno doprowadzić do niedoborów jakichś składników.
                • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 08:06
                  mdro szalenie logicznie to brzmi źle bo dwie kromki w weekend to podwójna porcja pieczywa (oczywiście zakładając, że kroma z nutellą jest dodatkowo, a nie zamiast), po kilka nadprogramowych kromek 3 razy w tygodniu jest już za to ok. Zdecyduj się, bo to co piszesz strasznie niespójne jest.
                  • mdro Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 09:05
                    Co jest niespójne? Przecież pisała, że wtedy córka już nie zjada "zdrowej" kolacji, ergo kanapki z dżemem są zamiast niej (i nie pisała, że trzy razy w tygodniu, przynajmniej nie w tej części dyskusji). Ile zjadła na śniadanie, tego nie wiemy, niemniej lepiej od czasu do czasu zastąpić słodyczami część posiłku czy nawet całość (ciasto drożdżowe na śniadanie, naleśniki na kolację) niż serwować je dodatkowo. Poza tym uczenie dziecka, że słodycze są nagrodą za zjedzenie czegoś innego, to też nie jest dobra rzecz.
                    • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 11:03
                      Twoja wypowiedź jest niespójna, bo stosując swoją pokrętną logikę próbujesz dowieść, że kromka z nutellą w weekend (jak możesz doczytać zamiast, nie dodatkowo), jest gorsza niż 3 kromki chleba tostowego (czyli dmuchanego syfu z miesięczną datą przydatności do spożycia i masa konserwantów) kilka razy w tygodniu. A dowieść próbujesz bo jedno daje mama, a drugie babcia. Jeżeli nie doczytałaś o częstości tych kromek z dżemem to dlaczego wypowiadasz się tak radykalnie? Wielokrotnie autorka wspominała, że babcia mieszka blisko i córka często ją odwiedza, kilka razy w tygodniu.

                      > Poza tym uczenie dziecka, że słodycze są nagrodą za zjedzenie cz
                      > egoś innego, to też nie jest dobra rzecz.
                      Na pewno lepsza niż uczenie dziecka, że może jeść słodkości kiedy tylko zapragnie, bo jak mama zabroni to babcia da. Normalna rzecz: deser jest po obiedzie a nie na odwrót, batonik po zjedzeniu śniadania, nie przed. Prosty sposób ograniczenia ilości pochłanianych słodyczy: najedzony człowiek zjada ich znacznie mniej.
                      • mdro Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 13:50
                        Sorry, ale z logiką to Ty na bakier jesteś, a w dodatku masz jakieś problemy z czytaniem. GDZIE pisałam cokolwiek o babci i mamie tudzież porównywałam kanapkę z nutellą do kanapki z dżemem? Odniosłam się TYLKO do tego, że dawanie słodyczy WYŁĄCZNIE wtedy, gdy dziecko zje przedtem coś innego, nie jest najlepszym sposobem postępowania, a zastąpienie raz na jakiś czas "zdrowego" posiłku czymś słodkim nie spowoduje żadnych fatalnych skutków.
                  • moni692 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 10:20
                    Moje dziecko by tak czy tak zjadlo dwie kromki pieczywa na sniadanie wink, wiec jedyne ustepstwo jest to, ze druga kromka jest posmarowana miodem/dzemem badz nutella.

                    Naprawde nie widzisz roznicy jedzenia pieczywa rano, po pierwszej tresciwej kanapce, a zjadanie 3 kromek chleba (bialego, tostowego, bezwartosciowego) po poludniu zamiast kolacji?
                    • mdro Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 13:55
                      O chlebie tostowym piszesz dopiero teraz. I o tym, że kanapka na śniadanie jest zamiast, też. Po prostu niekiedy rodzice, stosując zasadę "słodkie tylko po treściwym", w rezultacie wpychają w dziecko podwójną porcję kalorii (bo dziecko zadowoliłoby się tylko tym słodkim).
      • eo_n Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 09:44
        No dobra, a dlaczego matka (matki) potrafi zrozumieć i słuchać, ewentualnie kulturalnie wypracować kompromis między (zrozumiałą i fajną dla dziecka) potrzebą rozpieszczania dzieci a życzeniami mamy dziecka, a teściowa musi przeforsować swoje zdanie - prośbą, groźba lub oszustwem, nieważne? Terytorializm czy kie licho?
        • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:11
          eo_n dokładnie to mi przyszło na myśl. Nawiązując do wątku o kopytkach i naleśnikach to karmienie dziecka czym innym niż matka naszykowała jest zwyczajnie niekulturalne. Jeżeli babcia chciała wnuka rozpieścić naleśniczkami to można chyba ustalić to wcześniej?
          To tak jakbym pomagała siostrze w przeprowadzce i korzystając z tego że nie patrzy, zamiast naszykowanych zwiewnych firanek i zasłon w kwiaty (oczywiście dla jej dobra) założyła jej rolety bambusowe i dla równowagi przemalowała soczyste słoneczne ściany na minimalistyczne szarości. Bo mnie się takie bardziej podobają i ja wiem co lepsze dla niej i jej mieszkania. Dziwiłabym się jeszcze przy tym o co w ogóle te pretensje, przecież ma darmową pomoc przy przeprowadzce i urządzaniu wnętrza, a profesjonalista to wziąłby taką górę kasy, więc niech się cieszy i nie narzeka.
          • 3-mamuska Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:13
            falka_85 napisała:

            > eo_n dokładnie to mi przyszło na myśl. Nawiązując do wątku o kopytkach i naleśn
            > ikach to karmienie dziecka czym innym niż matka naszykowała jest zwyczajnie nie
            > kulturalne. Jeżeli babcia chciała wnuka rozpieścić naleśniczkami to można chyba
            > ustalić to wcześniej?

            Ta 3 dni wczesniej ma sie umawiać z synowa, ze dziecko bedzie chciało nalesnikami w czwartek o 15.
            • mamasiasiulki Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:22
              Wystarczyło przekonać dzieciaka, że najpierw zje filiżankę choćby zupy, a później będą naleśniki. I byłoby idealnie. Najwyżej zje jeden naleśnik mniej. Albo dzień wcześniej ugadać się z synową - skoro młodą odbiera codziennie - że następnego dnia zrobi dzieciakowi coś na słodko. Ciekawe, bo mam żyjącą jeszcze, ponaddziewięćdziesięcioletnią babcię, całe życie żyła na wsi, wychowała 5-cioro dzieci, wnuki i ZAWSZE był warunek - najpierw zupa, np. z zielonego groszku z makaronem, a później np. pierogi z truskawkami (swoją drogą i słodkie i zdrowsze niż kopytka, a i naleśniki można polać zmiksowanymi truskawkami smile ) Naśniadanie chleb z miodem (a jakże - pasieka własna była) mógł być po chlebie z białym serem. Było i słodko, i pewność że za dużo tego słodkiego po własnej produkcji twarogu się dziecku nie zmieści. Do tego do garści kalarepa albo marchewka, czasem prosto z grządki, wytarta o babciny fartuch (ha, do dziś czuję ten piasek między zębami). A tu babunia fuj-fuj zupkę odstawiła, bo przecież ona ugotuje normalne żarcie wink
        • mw144 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:57
          moni692 napisała:

          > Czemu uwazasz, ze hoduje moje dzieci?
          Bo widzę, że masz wszystko zaplanowane co do minutywink a jedzenie typu naleśniki i kapytka z naturalnych i zdrowych produktów uważasz za syf. Żeby chipsami i colą karmiła, to jeszcze możnaby mieć pretensje.

          > Tu nie chodzi o jeden raz, a o nagminne pasienie.
          Wcześniej napisałaś, ze korzystasz z pomocy babci sporadycznie, od sporadycznego spożycia kluska dziecko raczej nie przytyje.

          > Ona tego nie robi dla dziecka, ona to robi dla swietego spokoju big_grin
          Ja dla świętego spokoju dstawiam dziecko do babci na tydzień i nie chcę wiedzieć czym w tym czasie babcia je karmi i co z nim robi. Ważne, że dziecko u babci jest szczęśliwesmile
    • kawka74 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:10
      Nie wiem.
      Moja jest reformowalna. Ja też jestem reformowalna. Moja teściowa wychowała dzieci na całkiem porządne jednostki, więc jeśli w jakichś sprawach ma inne zdanie, niż ja, chętnie wysłucham. Problem z żywieniem odpada, mamy zbliżone gusta kulinarne, a dziecko moje, jeśli czegoś nie lubi, odmawia i nie ma takiej siły, która je zmusi do zjedzenia.
      Zdaję sobie jednak sprawę, że zderzenie dwóch kobiet absolutnie przekonanych o swojej racji może być bolesne; w takim wypadku racja stoi po stronie matki. To, że teściowa pilnuje dziecka, nie oznacza, że matka nagle przestaje mieć cokolwiek do powiedzenia.
    • antychreza Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:29
      Ehhhh, moja mama karmiła mnie po równo nutellą, domowym dżemikiem, kopytkami, domowym ciastem, serem białym, surówkami i innymi zdrowymi rzeczami. Chyba miała racę, bo wyrosłam zdrowa, inteligentna, bez problemów z wagą czy apetytem i ze szczęśliwymi wspomnieniami z dzieciństwa. To niech robi tak samo z moim dzieckiem, zwłaszcza że póki mieszkamy w Krakowie i nie wygraliśmy w totolotka, będzie współwychowywaczką moich dzieci.
      Teściowa mieszka dalej, to pozwolę rozpuszczać jak już dopadnie wnuka. Przecież odrobina cukru mi dziecka nie zabije ani nie roztyje (skoro mnie nie zabiła i nie roztyła sporo więcej niż odrobina...). Boje się raczej o pomysły mojego taty i teścia. Tata już zdurniał ze szczęścia, że wnuk będzie, teść jeszcze nie wie, ale przewiduję, że też dostanie małpiego rozumu.
      • eo_n Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:34
        antychreza napisała:


        Przecież
        > odrobina cukru mi dziecka nie zabije ani nie roztyje
        Odrobina nie, ale jeśli za sprawą teściowej (czy jak u mnie przedszkola sad ) cukier staje się stałym elementem diety, to już jest poważny problem imho. Bo w konsekwencji dziecko już nie sięga tak chętnie jak wcześniej po warzywa, czy owoce...
        • 3-mamuska Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:17
          eo_n napisał:

          > antychreza napisała:
          >
          >
          > Przecież
          > > odrobina cukru mi dziecka nie zabije ani nie roztyje
          > Odrobina nie, ale jeśli za sprawą teściowej (czy jak u mnie przedszkola sad ) cu
          > kier staje się stałym elementem diety, to już jest poważny problem imho. Bo w k
          > onsekwencji dziecko już nie sięga tak chętnie jak wcześniej po warzywa, czy owo
          > ce...

          Moja corka uwielbia słodycze, ale je tez i warzywa i tez lubi pogryza marchewkę, brukselek brokuły, do objadu 2 surówki zjadamy, małe pomidorki uwielbia, ale za. Czekoladke dałaby sie pokroić.
          Właściwie je i zdrowo i troche śmieci.
        • antychreza Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:22
          Hmmmmm, wpierdzielałam cukier i słodycze na kilogramy (dosłownie). Nijak nie zmniejszyło to mojej miłości do sałaty, ogórków, papryki, selera czy jabłek. A potem cukier przestał mi smakować, nie zjem słodzonego jogurtu, nie wypiję posłodzonej herbaty a zaczynałam od 2 łyżeczek. Pewnie każdy ma inaczej.
          O moją mamę jestem spokojna, sama jest na diecie cukrzycowej, całkiem smacznej nawiasem mówiąc, a gotować 2 razy nie będzie jej się chciało jak znam życie i mamę. A teściowa dopadnie wnuka pewnie raz na 2 tygodnie (80 km w jedną stronę to jednak jest kawałek).
    • edelstein Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:38

      Uwazam,ze moja tesciowa b.dobrze wychowala swojego syna.Jest b.chora i zrobienie kanapki z nutella to dla niej wyzwanie,ale chetnie to wyzwanie podejmuje,bo kocha wnuki.
      Gdy moj facet ma urodziny,jego Mama dostaje ode mnie bukiet kwiatow za cudownego czlowieka,ktorego wychowala.W sytuacji patowej zostanie z wnukami mimo swej choroby i nawet Jak nakarmi ich za nutella to moj swiat sie nie zawali.Nawet do glowy mi nie przyszlo,by jej cokolwiek narzucac.Wychodze z zalozenia,ze skoro wychowala tak wspanialego faceta to znaczy,ze to potrafi.Rozumiem,ze wasze tesciowe wychowaly swoich synow na grubych,leniwych facetow,bo jesli nie to nie wiem gdzie Problem.

      "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
      Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
      Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
      Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
    • daga_j Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 10:55
      Nie wiem czemu tak jest ale rzeczywiście często się sprawdza. Moja teściowa jest fajną, aktywną i nowoczesną kobietą ale jednak przyzwyczajenia wychowawcze ma "staromodne", a co do karmienia dzieci to nie wiem skąd jej się to wzięło, czyżby swoje dzieci też tak traktowała? Raczej nie bo mieliby nadwagę. A tu dokładnie jak piszesz, zawsze jak wejdziemy, nawet na chwilę, już szuka co by tu dać "do rączki" wnukom, czasem dziecko zauważy na półce jakieś cukierki do ssania i babcia od razu mówi weź całą paczkę, a tu masz drugą o innym smaku, podczas gdy dziecko zadowoliłoby się poczęstowaniem. Potem w domu ja trzymam słodycze w puszce i zjadamy te cukierki przez miesiąc smile (co prawda lubimy słodycze ale nie tak by paczkę cukierków twardych w dzień zjeść). W te wakacje drugi raz dziadki biorą nasze dzieci na tygodniowy wyjazd i już babcia się cieszy na wizyty w pizzeriach, na codzienne lody, ale już traktuję to z uśmiechem, wiem, że w tydzień mi dziecka nie popsują, a niech tam dzieci mają trochę rozpieszczania i rzeczywiście pizzę lubią (nie uważam pizzy za coś bardzo niezdrowego). Taka jest babcia, a dziadek z kolei z tą telewizją - jakby bał się, że dziecko bez ekranu zacznie się od razu nudzić, marudzić i przeszkadzać.
      • antychreza Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:29
        Mój tata robi dokładnie tak samo. Tylko że w stosunku do mnie big_grin Jak się wyprowadziłam i przyjeżdżałam z wizytą, to na odchodne musiał mi wetknąć ze 2 czekolady 300g i z pół kilo cukierków żebym mu nie zmarniała na zdrowej kuchni tongue_out
        Teraz przystopował i nie daje na wynos, ale zawsze ma żeby pokarmić na miejscu. A już za pól roku dopadnie wnuka...
      • madzioreck Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 01:34
        Nie wiem czemu tak jest ale rzeczywiście często się sprawdza. Moja teściowa jes
        > t fajną, aktywną i nowoczesną kobietą ale jednak przyzwyczajenia wychowawcze ma
        > "staromodne", a co do karmienia dzieci to nie wiem skąd jej się to wzięło, czy
        > żby swoje dzieci też tak traktowała? Raczej nie bo mieliby nadwagę.

        Tak właśnie jest. Widać dzieci traktuje się inaczej niż wnuki. Wnuki włażą moim rodzicom na głowę, gdybym ja tak mędziła, jak mój młodszy siostrzeniec, to dostałabym pasem po tyłku i tyle bym miała. Wnukom ulegają mamrocząc ewentualnie pod nosem. Są też pasione bez przerwy, co chwila coś podtykane. Nie przypominam sobie z naszego dzieciństwa czegoś takiego, słodycze były reglamentowane, nikt za mną nie biegał co chwilę z czymś do żarcia, a my siedziałyśmy nad talerzami, póki nie zjadłyśmy "zdrowego" obiadu, nie wypiły mleka, nie zjadły mięsa.
        W świetle tego argumenty, że teściowie jakoś swoje dzieci wychowali, jest dość z dupy wzięty, bo postępowali inaczej, niż przy wnukach.
        • falka_85 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 08:50
          Bo podkarmianie słodkościami to najprostszy sposób zaskarbienia sobie miłości i sympatii wnuków, a odpowiedzialność spoczywa już na innych barkach. Troska o zdrowie, rozwój, to że dziecko tyje, psują mu się zęby, nie zjada potem normalnych posiłków, brzuch go boli to już sprawa mamy i taty. Wziąć wnuka na ryby to trzeba by najpierw wpaść na ten pomysł, naszykować wszystko, wstać rano, pojechać, cały dzień by zeszedł itd. a kupowanie lodów, batonów, coli jest proste, tanie i działa natychmiast. A i szanse powodzenia są stuprocentowe, bo które dziecko nie ucieszy się z czekolady? A zadowolony wnuk = dobry dziadek, dobra babcia przecież.
          • madzioreck Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 13:08
            Myślę, że nie chodzi o to, albo nie tylko o to. Akurat moi rodzice mają mnóstwo pomysłów, czasu (odkąd nie pracują, choć tata nawet pracując często uprawiał żonglerkę z opieką) i cierpliwości dla swoich wnuków, dziadek jak najbardziej jest z tych zabierających na ryby, babcia z tych, co pozwoli całą kuchnię wypaćkać, bo "pieką ciasto", także w przypadku mojej rodziny zupełnie nie o to chodzi.
    • 3-mamuska Dlatego ze... 12.06.14, 10:59
      moni692 napisała:

      > niereformowalne w sprawie wnukow?
      >
      > W koncu same byly matkami, to wiedza jak ciezko jest dobrze wychowac dziecko.
      > Dlaczego pasa dzieci slodyczami, nalesnikami, kopytkami mimo tego, ze sa proszo
      > ne, zeby tego nie robily?
      >
      > Czemu jak dziecko idzie w odwiedziny do babci to od razu zostaje posadzone prze
      > d telewizorem plus slodycze, lody itd. itp., ewentualnie 3 kromki chleba z dzem
      > em badz nutella?
      >
      > Czemu zlewaja to co im sie mowi (np. proszone, zeby dziecko wysac najpozniej (!
      > !!) o 17:30 do domu wysylaja je o godzine, poltorej pozniej)?
      >
      > Wrrrrr....


      To nie ich dziecko i nie chca go pouczać wychowywać.
      Sa od rozpieszczana wnuków ,a nie od dyscypliny,
      Ja jak mam pod opieka dziecko cudze robię to co ono chce, bo chce zeby sie u mnie dobrze czuło.
      Po co mi płaczące dziecko?

      Co innego gdy kiedyś pracowałam jaki niania i robiłam wtedy tak jak rodzice chcieli.

      Jesli opiekuje sie dziecmi koleżanek to tylko w wypadku choroby/alergi bardzo był sie ilniwala.
      W innym wypadku nie chce byc wredna "ciocia"
      No oczywiście w granicach rozsądku.

      Wiadomo ze pilnuje tez zeby np. Nie zwymiotowalo od nadmiaru słodyczy, ale bardzie dyplomatycznie to robię.
    • yuka12 Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 11:49
      Mnie sie latwiej dogadac z moja mama. Jest bardziej otwarta na dyskusje, choc niekoniecznie akceptuje inne poglady smile. Ale jak sie jej porzadnie wyjasni, poda przyklady, wskaze ksiazki w jakis tam sposob przyswaja sobie, ze ktos moze miec inne zdanie. Zreszta moje dzieci zna nieco lepiej niz tesciowa, wiecej sie nimi opiekowala, widziala, jak chorowal moj syn, byla z nami u nas na codzien. Tesciowa zna nas z pobytow urlopowych w jej domu, w ktorym zdarza sie nam pomieszkac nawet i dwa tygodnie. Ale to jej dom, jej porzadki i zasady. Poza tym nalezy do osob niezbyt towarzyskich, nie bardzo ma mozliwosc porozmawiania z wieloma ludzmi, spotkania sie z innymi postawami czy modelami zycia. Dlatego dopiero po kilku latach przekonala sie, ze to co jej mowilismy o zywieniu naszych dzieci (zwlaszcza syna) jest prawda. A i tak wciaz stara sie forsowac wlasne poglady. Podam przyklad. Nasz syn jak zje cos poza surowymi owocami (warzyw nie jada) lub wypije jakis slodki soczek na mniej niz 2 dwie godziny przed obiadem, tego obiadu, cokolwiek by to nie bylo, juz nie ruszy. A jego babcia czyli moja tesciowa serwuje: slodkie drozdzowki, jogurty bakusie, serki danio, paroweczke, chleb chrupki, chrupki, orzeszki, soczki owocowe itp. itd. Ostatnio wreszcie zauwazyla, ze jednak nie jest to najmadrzejsze, bo nameczy sie z obiadem, a dzieci i tak go nie chca. I nie obraza sie juz tak, jak prosimy, by nic nie stawiala na stol poza owocami i woda. Wreszcie, po 6 latach tlumaczen smile.
      Moja mama juz od dawna wie, ze slodkie i desery sa po a nie przed.
    • anoresk Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 12.06.14, 12:11
      Nie zawsze teściowe smile

      Moja np przestrzega moich zaleceń tym bardziej , że są one natury medycznej - córka ma alergię wziewną i pokarmową i reflux.

      Natomiast problem mam z moją babcią , prababcią córki - rady babci nie są nawet neutralne , są po prostu dla mojego dziecka szkodliwe - np ciągłe pretensje do mnie o zbyt małą ilość słodyczy w diecie ( a młoda po prostu nie może, boli ją brzuch , ma rozwolnienie i wysypkę ) , gdy młoda miała ograniczaną do min zawartość nabiału babcia potrafiła zapodać dziecku kanapkę z szyneczką , z grubymi pokładami masła po szyneczką ( wgniecionym w chlebek , coby więcej masła się zmieściło ) , nagminnie częstuje młodą czekoladą ( wysypka + reflux po niej ).

      Babcia twierdzi , że dziecko jest wychudzone ( waga powyżej 50 percentyla) , żle ubrane ( za chłodno ) a ostatnio wymyśliła , że zamęczamy córkę spacerami smile.

      I tak na koniec , swojemu innemu wnukowi , WIEDZĄc , że ma alergię na miód , tenże mód podała - dziecko wylądowało we wstrząsie w szpitalu.

      A im jest babcia starsza , tym babcia wie lepiej. Najgorsze , że dziecka nie mogę z nią zostawić nawet na wyjście do łazienki , bo babcia od razu ( naprawdę ) próbuje podać coś , co ewidentnie młodej szkodzi.
      • znowu.to.samo Re: Czemu tesciowe sa (zazwyczaj) takie...??? 13.06.14, 10:45
        Postępowania mojej teściowej zupełnie nie rozumiem
        Jako matka kompletnie nie kupowała słodyczy, a te co dostał zabierała i ukradkiem oddawała innym dzieciom: Była zafiksowna na punkcie zdrowia zębów, toteż mąż ma do dziś super zdrowe zęby. Natomiast jako babcia pasie wręcz wnuki słodyczami i nic sobie nie robi z uwag, że jak dziecko będzie miało dziurę w zębie to ja będę musiała z nim po dentystach latać, a nie ona. A zrobienie plomby dziecku to nieraz masa stresu i nerwów. O nadwadze nie wspomnę. Nic to nie daje, wręcza dzieciom prezent w postaci całego kartonu prince polo. Potem jest szarpanina z dziećmi żeby nie zjadły całego kartonu naraz. Powiedziałam, że jak dziecko znowu będzie miało dziurę to ona z nim pójdzie do dentysty. Przytakneła ze śmiechem i dalej daje dzieciom czekolady, batony.....rozumie ktoś coś z tego? bo ja kompletnie nie pojmuję jej postepowania.
    • vilez Czemu matki zadają takie debilne pytania 13.06.14, 14:00
      Czemu matki zadają takie debilne pytania? Precież te pytania polazują, ze sa równie nieprzemakalne, jak te nieprzemakalne babcie. Tylko z drugiego kierunku.

      A wystarczyłoby choć trochę zrozumiec uwarinkowania. w których wychowywały się babcie i ich rodziny. Dla tamtych pokoleń częstym było, że słodycze były synonimem kuksusu, nagrody, specjału. To była bardzo wazna cześc kultury  życia. Dac komus czekolakde, bobmonierę- dlatego wręczało sie je w prezencie, a nie- twaróg czy razowy chleb.
      Wy ejstescie tak uwarunkowane, że słodycze to "zła zywność". Tu i uy- uwarunkowanie.

      Dalej -babcie są od rozpieszczania bardziej, niż rodzice. Tak było, jest i będzie, i bardzo dobrze .

      Zapytajcie siebie, młode mamy, czy na pewno warto walczyć o to, by dziecko nie jadło zdrowych, dobrze zrobionych nalesników i dobrych słodyczy.
      Zaptajcie się też same siebie, w czym czujecie się aź tak niepewnie, że walczycie z babcią o władzę nad dzieckiem, terytorium i pozycję.
      Zapytacie siebie, dlaczego chcecie odebrać obu stronom (dzieciom i babciom) te trochę frajdy z czegoś niecodziennego i wyskokowego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka