kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole !!!

24.08.04, 08:51
A więc stało się, wrzesień zbliża się wielkim krokami i wkrótce mój prawie
dorosły 3,5 letni Maciuś wejdzie w nowe środowisko. Oczywiście jesteśmy
przygotowani, zajęcia przygotowujące w przedszkolu, kompletowanie 'wyprawki'
opowiadania na ten temat itp itd. wszystkie mozliwe artykułu które mi sie
tylko nawinęły pod rękę mam przerobione ...
...
i co z tego kiedy ja - jakby nie było dość 'dorosła' matka po 30-tce zaczynam
mieć objawy wielkiej paniki (w czasie matury - chyba się zahibernuję sad(( )
jak do tej pory byłam w pełni przekonana, ze to dobry moment, bo on bardzo
rozwinięty, spragniony kontaktu z rówieśnikami i żeby się uczył
samodzielnośći itp itd, tak z każdym dniem mam coraz więcej czarnych wizji, a
co będzie jeśli będzie płakał, a co będzie jak nie będzie chciała pójść, a co
będzie jak się zagapi i zasika, i czy ktoś go przebierze i powie 'nic się nie
stało' tych 'a co będzie' mam coraz więcej sad((

Koleżanki, napiszcie coś o pierwszych dniach i Waszych odczuciach ... albo o
czymkolwiek, żeby jakoś ten 'straszny' moment 'odczarować'.

Pozdrawiam
    • justyna1212 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 09:06
      Ja także się martwię. Mam różne obawy, oj jak ja to przeżyję... Wzięłam sobie
      tydzień urlopu.
    • ja_goda Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 09:22
      Nie przejmuj sie, ja w zeszlym roku to samo przezywalam, ale teraz wiem, ze
      martwilam sie na zapas. Tu ostatnio byl taki temat.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=15098356
      Pozdrawiam
      • iskra14 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 09:27
        Będzie dobrze. Misiek chodził rok do żłobka. Wiedział, że od września będzie w
        przedszkolu (zajęć przygotowujących nie było, ale często spacerowaliśmy w
        okolicach). Wszystko było o.k. ale gdy wysiedliśmy z samochodu mały uciekał.
        Wytłumaczyłam i poszedł. Dwa następne dni rano trochę popłakiwał, a później gdy
        zachorował to beczał, że nie może iść do przedszkola bo tam jest fajnie i wesoło
        a w domu nudno.
    • olaj10 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 09:38
      Też sie martwie, boję jak sobie mój wstydliwy maluch poradzi (dni adaptacyje
      przeszły koszmarnie i z wielkim płaczem).
      Tea ma 3lata8miesiecy, może jakos to bedzie. Wzielam 3 dni urlopu...
      Ola
    • kluska25 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 09:40
      Hej Beatko.Mogę ci tylko powiedzieć,że ja czuję to samo.Jak pomyślę o tym,to
      robi mi się słabo(autentycznie).Ale nie panikujmy!!!!Dziecko to wyczuje i co
      wtedy?Moja Kasia również ma 3,5 roku,jest towarzyska,rozgadana i mam nadzieję
      że tym razem się uda.Piszę "tym razem",bo byłam na tyle głupia,że posłałam ją
      do przedszkola rok temu.Chodziła 5 dni,i strasznie to przeżyła.Była poprostu za
      mała.Mam nadzieję,że będzie dobrze.Od jutra mamy dni otwarte,więc zapoznamy się
      z przedszkolem,z dziećmi i paniami.Najbardziej boję się że młoda nie będzie
      chciała jeść,bo nie lubi różnych rzeczy i wiem,że jak się uprze to nie
      zje.Powiem otwarcie MAM POTWORNEGO STRACHA ale wiem,że robię dobrze,bo trzeba
      dziecko powoli przyzwyczajać do życia w społeczeństwie.Wszystkim mamusiom,życzę
      udanego startu i piszcie jak było.Magda i Kasia
    • koleandra Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 09:54
      Moja idzie do przedszkola dopiero za rok ale ja najchetniej bym ją wysłała juz
      dziś. Jest odważna, samodzielna, umie sama się załatwic do ubikacji, podetrzec
      i spuścić wodę, uwielbia się bawic z dziećmi a zostawiona u kogokolwiek z
      rodziny nie tęskni za mną. Ale ja to taka trochę wyrodna matka jestem.

      Nie przejmuj się, pomyśl, że wprowadzasz dziecko w świat i dajesz mu to co
      najlepsze. A tak swoja drogą to myślę, że Twoje dziecko się o wiele mniej
      przejmuje nową sytuacją niż Ty sama.
      • beata32 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 10:52
        Tia, rok temu myślałam dokładnie tak samo.
        smile))
    • judytak Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 11:10
      beata32 napisała:

      > Oczywiście jesteśmy
      > przygotowani, zajęcia przygotowujące w przedszkolu, kompletowanie 'wyprawki'
      > opowiadania na ten temat itp itd. wszystkie mozliwe artykułu które mi sie
      > tylko nawinęły pod rękę mam przerobione ...

      może to "z przetrenowania"? ;o)
      wyluzuj, pomyśl o czymś innym...

      > co będzie jeśli będzie płakał,

      to pani bierze go za rękę i powie "chodź, pobawisz się ze mną"...

      > a co będzie jak nie będzie chciała pójść,

      jak ty się nie będziesz bała, i sama będziesz chciała, żeby poszedł, to on też
      będzie chciał (w poście literówka "freudowska" ;o))

      > a co będzie jak się zagapi i zasika,

      chyba każdemu małemu przedszkolakowi sie to zdarza, niektórym nawet nie raz ;o)

      i czy ktoś go przebierze i powie 'nic się nie
      > stało'

      oczywiście pod warunkiem, że nie zapomnisz zostawić mu ubrania na zmianę ;o)

      > tych 'a co będzie' mam coraz więcej sad((

      ... i w co trzeźwiejszych chwilach sama potrafię odpowiadać na każde z nich ;o)

      "odczarować" musisz sobie sama
      przecież nie ma w tym nic strasznego
      jakbyś uważała, że dzieciom w przedszkolu jest źle, to byś swojego tam nie
      wysłała, no nie?

      korzystajcie kepiej z wakacji, póki się da :o)
      pozdrawiam
      Judyta
      • beata32 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 11:17
        Racjonalnie - to ja to wszystko wiem - chyba po prostu muszę sobie pogadać.
        Przedszkole jest ok, jemu sie podoba, chce tam pójść. Świetnie się bawi z
        dziećmi - jak ma dzieci do towarzystwa to woli zabawę z dziećmi niż z
        dorosłymi, jest przyzwyczajony, że mnie nie ma. Wierzę, że sobie poradzi. Wiem,
        że większy problem mam ze sobą. ... zawsze mam jakieś 'ale'.

        Wogóle to skojarzyła mi się Twoja odp bardzo pozytywnie ... prawie czułam, że
        mogłabyś ją zakończyć 'Pozdrawiam, w imieniu redakcji Judyta' ... big_grin

        Pozdrawiam i dziękuję
        • jasmina251 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 12:46
          Ja też mam ten problem .Moja Julia ma 3,7lat.Nieby chce iśc -ale tak bardzo sie
          martwię.Często choruje na zapalenie gardła-nawte teraz masad((((((( Wiem tylk
          że musi is cbio ja szukam pracy a ona w domu piekielnie się nudzi
    • martad73 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 12:58
      Witam emamy
      Przezywałam podobne dylemty rok temu. Mały miał 3 lata, niby chciał iść do
      przedszkola, ale pierwszy miesiac był niestety beznadziejny, rano płacz, że
      mama zostawia, a po 5 minutach od wyjscia taty (mąż go odporwadzał) było super.
      Problem porannego rozstania był prawie przez cały rok z małymi przerwami ,
      kiedy biegł do sali z usmiechem, może nie płakał codziennie, ale zapewnienia o
      tym, że po niego przyjdziemy były potrzebne codziennie. Dziś, w przedszkolu
      jeszcze trwa przerwa wakacyjna (a Mateusz to już "jestem przecież czterolatek i
      średniak" ) bardzo chce już iść do przedszkola, ale dylemat mi pozostał, bo
      moze sytuacja po 2 m-cach przerwy może się powtórzyc, że będzie problem, a może
      już nie .... Generalnie mimotych zachwiań w jego nastawieniu do przedszkola
      widzę, że wpłynęło ono na mojego synka korzystnie. Jeśli mogę coś Wam poradzić,
      to nie nalezy rezygnować z przedszkola wcześniej niż po m-cu płaczu dziecka
      (może być tak, że rzeczywiście się nie zaadaptuje w danej grupie). Trzeba
      tłumaczyc, że mama czy tata przyjdą, że nie zostawią itp. Dla dziecka najgorsza
      jest niepewność powrotu roziców, anie strach przed obcą panią, czy nieznajomymi
      dziećmi.
      Pozdrawiam
      Marta
    • agy Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 14:44
      To ja też dołączam do klubu tych zestresowanych. Moja córcia nie ma nawet 3 lat
      (grudzień'01)i napawa mnie to lekkim przerażeniem. Dlatego rozumiem Was
      wszystkie. Powtarzam sobie,że innego wyjścia nie mam....
      Proponuję wrócić do wątku 1-go września.
    • slimak13 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 17:29
      Moje dziecko zaczęło chodzić do przedszkola od połowy minionego roku szkolnego
      (miała wtedy 2,5 roku). To był dobry moment, bo wszystkie dzieci już się
      wyryczały (chodziły od września),a panie miały grupę już "opanowaną". Sceny z
      płaczem potrwały kilka dni i to nie od pierwszego dnia, tylko dopiero po
      tygodniu - dwóch spokojnego chodzenia.
      Nie rozumiem tylko, dlaczego pytania o szczegóły życia przedszkolnego(np. co
      będzie jak się posiusia, albo nie zje?), zadajecie sobie, a nie paniom w
      przedszkolu? Przecież wystarczy pójść, zapytać i już mniej zmartwień, bo można
      wiedzieć, a nie zgadywać.
      Dziwi mnie także ten nastrój paniki i oczekiwania na trudnosci. Dla mnie
      oczywistym było, że przychodzi taki moment, kiedy dziecko zaczyna być
      przedszkolakiem i nie spodziewałam się z tego powodu trzęsienia ziemi. Jeśli
      tylko moment "wyjścia" dziecka z domu do przedszkola dopasuje się odpowiednio
      do jego tempa rozwoju, to nie powinno być wielkich trudności. I po co te czarne
      wizje i nerwy na zapas?
      • beata32 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 25.08.04, 13:02
        Słusznie, sama nie wiem po co te nerwy - racjonalnie to wszyściutko rozumiem,
        ale po prostu tak to czuję.
        Zazdroszczę podejścia.
        Pozostaje mi tylko liczyć, ze u nas będzie tak samo.

        Pozdrawiam
    • inez76 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 18:46
      Przeżywałam to samo rok temu. Mój Mały miał wtedy 2 lata i 10 mies. Pierwsze dni były straszne. On płakał histerycznie, rzucał się na drzwi, gdy wychodziliśmy - oczywiście siostry (chodzi do przedszkola prowadzonego przez zakonnice) go uspokajały, a ja ryczałam zaraz za drzwiami. Zastanawiałam się poważnie nad tym, żeby go stamtąd zabrać, tym bardziej, że prowadzę swoją działalność gosp. i tak naprawdę on nie musiał tam chodzić - wydawało mi się jednak, że brak mu kontaktów z rówieśnikami. Trwało to parę dni i ja już powiedziałam sobie, że jeśli to nie skończy się przed upływem dwóch tygodni to zabieram go, kiedy pewnego dnia przeżyłam szok - przyszłam go zabrać, a on stwierdził "mamo, czemu przyszłaś tak wcześnie? ja nie chcę jeszcze iśc". Potem było już tylko lepiej. Teraz w wakacje co parę dni pyta "a kiedy pójdę do przedszkola?".
      • agy Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 25.08.04, 08:09
        inez - moja córcia też idzie do sióstr (Łódź- a Wy?). I też mam nadzieję,że
        powie "dlaczego tak wcześnie?"...
        • inez76 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 31.08.04, 17:02
          Agy, dopiero dziś zajrzałam ponownie do tego wątku, mój Mały chodzi do przedszkola w małym miasteczku w małopolsce. Siostry są super... mój synek je bardzo lubi.
    • anita001 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 24.08.04, 21:15
      Moj 2 i pol letni syn tez idzie do przedszkola od wrzenia, i ja twarda baba juz
      rycze po nocach i przezywam ogromny stres, nie wiem jak sobie poradze jak, nie
      daj boze, bedzie tam plakal, pewnie bede razem z nim szlochac. Moj malenki
      synus ma byc oddany na pastwe pan przedszkolanek....chlip, chlip
      • grzalka Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 25.08.04, 09:01
        Moja coreczka jest nastawiona pozytywnie (listopad 2001) a ja stosuje z
        powodzeniem mechanizm wyparcia, bo jakbym dopuscila do glosu te wszystkie leki,
        watpliwosci, obawy, to po prostu bym jej do przedszkola w zyciu nie wyslala wink
        Zaraz idziemy pierwszy raz na dni adaptacyjne, napisze jak bylo.
        • new_live Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 25.08.04, 13:44
          Dobrze, ze racjonalnie - myślisz poprawnie. A co czujesz.. Pewnie to co
          niejedna matka i MASZ DO TEGO PRAWO...
          Tylko nie przerzucaj niepokoju czy leku na dziecko i myślę iż wiesz żeby tego
          nie robicie przeżyj to..
          Takie strachy , leki obawy , te wszystkie uczucia- są elementem macierzyństwa i
          bez nich nie było by całego uroku wychowywania i przechodzenie zmian w związku
          z dorastaniem dzieci.
          Wiec PRZEZYJ To.. Powolutku i ciesz się, ze było Ci to dane.. A z problemami
          jeśli będą na pewno sobie poradzisz smile)))

          Trzymama Kcuki.. Jeszcze przed nami szkola i studia i zycie dorosle dzieci..
          musimy troche sil zostawic na potem
    • ariana1 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 25.08.04, 15:11
      Skad ja to znamsmile? Moja córka kończy dziś 2 lata i 9 m-cy i też za tydzień
      powiększy grono przedszkolaków. Żeby było śmieszniej , parę m-cy temu, pisałam
      na studiach pracę zaliczeniową nt. problemów adaptacyjnych 3 latków. I teraz
      wszystkie one stają mi przed oczami w postaci mojego dziecka. Ania co prawda
      wie,że pani jej będzie pilnowała w przedszkolu , bo mama pójdzie do pracy. A
      dzisiaj mojej mamie , kiedy ta narzekała "co ja zrobię jak ty pójdziesz do
      przedszkola!", Ania odparła" nie bój się , jak zamkną to przyjdziesz do mnie".
      Poza tym pocieszam się ,że razem z nią idzie jeszcze trójka znajomych dzieci i
      żadne nie ma skończonych 3 lat.
      Będzie dobrze!
      • allija Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 25.08.04, 22:59
        Nie rozumiem dlaczego wszystkie tak się upieracie i cieszycie, że dziecko
        pójdzie do przedszkola. Ja musiałam oddac swoje do przedszkola kiedy skończył
        się urlop. Wspominam to jak horror. Było to tzw. państwowe przedszkole, z
        wszystkimi cechami przypisywanym takim przedszkolom. Panie kompletnie nie
        przejmowały się dziećmi, nie spełniały moich próśb, jak choćby to, żeby
        przypilnowała dziecko przy przebieraniu na i ze spaceru - co wydawałoby się
        powinno należeć do jej obowiązków. Dzieci były karcone za byle co bez wnikania
        w szczegóły np. skarżyło się, że podczas leżakowania nie wolno mu było wstać a
        on akurat potrzebował do toalety. No i w ogóle pełno takich kwiatków było. A
        kiedy odbierałam po pracy dzieci to miałam wrażenie, że prowadzę dwa takie
        zachmurzone "worki", bez życia. Co się stało z moimi wesołymi, pełnymi werwy
        smykami?
        Kiedy wreszcie po pół roku przepychanek i chorób jedeno z dzieci wylądowało w
        szpitalu z poświnkowym zapaleniem opon mózgowych powiedziałam - koniec!
        Zatrudniłam opiekunkę. Skończyły się choroby a dzieci odżyły. Znowu to były mje
        dzieci.
        Jestem zdecydowaną przeciwniczką przedszkoli, uważam, że dla tak małych dzieci
        oderwanie od domu jest złe. A kontakt z rówiesnikami na podwórku w zupełności
        im wystarczy. Ale, oczywiście, rodzice w domu muszą im poświęcić czas, także na
        wspólną zabawę choć rozumiem, że np. układanie godzinami klocków może być
        nudne. Nie mniej to poświęcenie póżniej procetuje i warto zająć się wychowaniem
        swoich dzieci, a nie tylko chowaniem.
        • new_live Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 26.08.04, 07:58
          Widzisz- ja dobrze wspominam - bo moje dziecko jest zadowolone i szczesliwe.
          Znam takie przedszkola jak opisalas, ale z wlasnych dzieciecych doswiadczen.
          I .. nie wybralam takiego dla mego dziecka. Dlugo szukalam i dlugo sprawdzalam.
          Zaczelam jak mial roczek.. Ale postanowilam sobie , ze do takiego przedszkola
          go nie posle.. I udalo sie.
          Znalazam takie , o jakim marzylam dla siebie i dziecka. Liczylam sie z faktem,
          ze dziecko moze go nie zaakceptowac , ale stalo sie inaczej...
          Wazne jest tez , by na pocztku dziecko nie chodzilo na zbyt dlugo..
          Ale uwazam ze przedszkole (DOBRE!!!) I kilka godzin poza domeme - nie duzo na
          poczatek , w grupie - dobrze robi dzieciom i duzo im daje....

          Pozdrawiam
        • beata32 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 26.08.04, 09:20
          Allija,

          Dziękuję i za Twój post, choć tak inny w wymowie.
          Myślę, że takie też są potrzebne i dzięki nim wiemy na co zwracać uwagę.
          Przedszkole które wybrałam, choć państwowe, ma dobrą opinię, miałam okazję
          rozmawiać z panią dyrektor, w kontekście tej rozmowy wiem, że take rzeczy nie
          powinny mieć miejsca.

          Napewno jeśli okazałoby się, że mój syn tak reaguje, że nagle z pełnego życia 3-
          latka staje się mrukliwy czy bez życia - nie będę go do chodzenia zmuszać - na
          szczęście nie ma takiej koniecznośći i w razie czego zostanie z opiekunką,
          która będzie się zajmować młodszym synem. Kocham mojego synka też i za to, że
          jest taki spontaniczny i nie zamieniłabym go na grzecznego, który nie
          przeszkadza nie pyta i tylko grzecznie sam się bawi.

          Myślę, że fajne przedszkole, do krórego dziecko chodzi z chęcią, z osobami,
          którym zależy i które lubią dzieci - to dla dziecka fajna sprawa.
          Mówię to z własnego doświadczenia - chodziłam do przedszkola prawie 30-ci lat
          temu - jedynego w małym miasteczku ... poszłam zanim ukończyłam rok (jestem
          listopadowa), podobno jak mama przyszła za wcześnie nie chciałam wychodzić.

          Oby tak samo było z moim synkiem i z Waszymi przyszłymi przedszkolakami. Tylko
          kilka dni zostało, żeby się o tym przekonać.

          Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki ...
      • grzalka do ariany1 :) 25.08.04, 23:25
        Czyzbys tez byla mama Ani z listopada 2001? Pozdrawiam serdecznie smile)
      • a_gram Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 26.08.04, 10:19
        A ja dołożę swoje:
        Moje dziecko płakało 1 rok, póżniej drugi i trzeci, w zerówce przedszkolej już
        nie tak oficjalnie, ale pojedyńcza łza czasami pokulała się po ślicznym
        policzku. Dziś idzie do 2 klasy, szkołę bardzo lubi, panią również a
        najbardziej duże przerwy.
        Poprostu dorosła do rozstania ze mną.
        Na moje pocieszenie mój bratanek w tym roku skańczył w lutym 6 lat i nadal
        płacze i zapowiedział, że płakać będzie (może nie jest to taki płacz jak płaczą
        maluchy ale jest)
        Powodzenia i wytrwałości. życzę wszystkim dzieciom i ich mamą wspaniałych i
        doświadczonych wychowawczyń.
        Agnieszka
    • blanqua Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 26.08.04, 09:23
      Biedne, bardzo biedne są te dzieci, które po siedzeniu w domu zamiast w
      przedszkolu idą do szkoły. Jednak przedszkole wielką rolę spełnia, uczy bycia
      grupie, poza tym kontakt z matką, z rodzicami nigdyu nie zastąpi kontaktu z
      innymi dziecmi,z rówieśnikami.
      Takie dzieci słabiej radzą sobie w kontaktach z dziećmi innymi nie mówiąc o
      tym, że po prostu rówieśników nie znają.
      Teraz jest wiele możliwości wybnoru przedszkola, jeżeli coś nie podoba się w
      jednym to można do innego przenieść.
      To właśnie jest dowodem na WYCHOWYWANIE dziecka, że matka wie, że ono
      potrzebuje być z innymi dziećmi, chce bawić się w grupie, rozwijać się i
      umożliwia mu to.
      Przedszkole bardzo uczy samodzielności, nabywania nowych umiejętności i jest
      bardzo ważne. Opiekunka i własny dom nie mogą zrównoważyć tej straty - nie ma
      dzieci z grupy, tych wszystkuich radości i problemów.
      Blanka
    • a_gram Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 26.08.04, 10:29
      chciałam jeszcze dodać, że córka gdy kończyła swą edukację w przedszkolu to
      pani wychowawczyni-bardzo miła, młoda i mądra kobieta-chciała wysłać mnie z
      dzieckiem do psychologa, ponieważ bardzo martwiła się jak Dominika
      zaalimatyzuje się w szkole a tym samym w nowym miejscu i z nowymi (ale
      również "starymi") dziećmi. Nie skorzystałam z rady bo moje dziecko jest po
      prostu bardzo, bardzo nieśmiałe. Martwiłam się ogromnie czy bądzie miała
      koleżankę czy poradzi sobie na przerwach, na pływalni... Okazało się, że do
      wszystkiego trzeba dorosnąć a mojej córce zajęło to trochę więcej czasu. Dziś
      ma koleżanki z którymi się odwiedza (5 dziewczynek w klasie), kolegów u których
      bywa na urodzinach i jest ok.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • ariana1 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 28.08.04, 09:19
        Brawo Blanqua! Powiedziałaś dokładnie to samo co ja miałam na myśli. Dodam
        jeszcze, że my mamy dwie babcie pod ręką a mimo to wolę dać córkę do
        przedszkola. Ale ja jestem dla odmiany dużą zwolenniczką przedszkoli. A strachy
        i lęki , to chyba normalne.
        Do Grzałki - tak , moja córcia jest z 25.XI.2001 i nosi najpiękniejsze imię na
        świecie: Anna smile Również pozdrawiam.
    • simona1 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 28.08.04, 21:11
      Pracuję w przedszkolu więć nie raz widziałam przestraszone mamy. A dla dziecka
      ważne jest żey widziało, że mama jest pewna swojej decyzji. Dziecko musi czuć,
      że w przedszkolu nic mu się nie stanie. Jeśłi Ty będziesz pełna obaw to maluch
      to wyczuje i może być kłopot. Na początku bywa trudno może być rozpacz ale
      jeśli przetrwasz to zafundujesz dziecku super rozwój oczywiście jeśli placówka
      jest na poziomie. Spróbuj naprawdę warto.
      • beata32 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 30.08.04, 09:31
        Dziękuję,
        Przed synem gram twardzielkę ... choć podobno dzieci i tak potrafią rozpoznać
        niepewność u rodziców. Myślę, że będzie dobrze. Musi być, MUSI.

        Pozdrawiam
    • beata32 Re: to już jutro ... 31.08.04, 14:50
      Trzymajcie kciuki!!!
      Wcale nie czuję się gotowa na ten moment, no ale przynajmniej jestem
      zmobilizowana.

      Pozdrawiam i również trzymam za innych świeżo upieczonych przedszkolaczków.
      • mammamija Re: to już jutro ... 31.08.04, 18:12
        No to trzymaj też kciuki za mnie... Jutro czeka na mnie 23 trochę
        przestraszonych, trochę zaciekawionych i mam nadzieję, że nie zapłakanych
        maluchów. Trzy i dwu- latków... Dużo...prawda? Mam nadzieję, że sobie poradzę.
        Pewnie będzie ciężko, bo nawet przy pomocy salowej mogę czegoś nie zauważyć,coś
        przeoczyć, czegoś nie dopilnować... Dzieci jeszcze nie znam. Pewnie będę
        musiała porozmawiać z każdą mamą z osobna.
        Mam nadzieję, że będzie dobrze...a potem coraz lepiej.
        Nie przelewajcie swoich lęków na wasze dzieci, bo to nie pomaga ani im, ani wam,
        ani mnie.
        Oddajecie do przedszkola największe wasze skarby, ludziom, których w zasadzie
        nie znacie... Wiem, że się boicie. Ale proszę o więcej zaufania...
        W przedszkolu naprawdę najważniejsze są dzieci...no...przynajmniej dla mnie.
        I trzymajcie za mnie kciuki.
        I za moich chłopaków - jutro debiut w szkole...bez mamy, bo mama w pracy.
        Mam nadzieję, że nie będą płakać.
        Pozdrawiam
        Mammamija
    • edytka73 Re: kilka dni do godziny 0 ... czyli przedszkole 31.08.04, 20:54
      Podpisałam dziś umowę, żeby jutro w przedszkolu miec czas tylko dla Małego.
      Który się cieszy i nwet obiecuje, że będzie tam jadł. W takie cuda to ja już
      nie wierzę. Rozmawiałam z wychowawczynią jego grupy (ok. 20 dzieci),
      sympatyczna, spokojna, taka 'ciociowata' (to pozytyw!!!). Podpisalismy razem
      wszystkie jego rzeczy, jutro wstanę chyba o 6-ej, żeby o z niczym się nie
      spieszyć. Do pzredszkola idziemy i tak dopiero na 8.30, odbiore go po obiedzie.
      Króciutko, nie?

      Napiszcie jutro, jak Wam i waszym dzieciczkom posżło.
      • wegatka Nie taki diabel straszny 01.09.04, 10:10
        Godzina "zero" wybila!!! Wrocilam do domu i czuje sie dziwnie. Moja Agatka (2l
        i 10 mies.) porzucila mamusie smile, po 10 minutach od wejscia na sale
        powiedziala "idz juz lepiej". Chyba nie bylo sie o co martwic. Mala "dostala w
        spadku" po starszej siostrze pania Mariole, ktora dzieci uwielbialy, wiec
        mysle, ze wszystko bedzie o.k.
        A za niecala godzine czeka mnie nastepny debiut - Weronika wybiera sie
        pierwszy raz do szkoly. Chyba zaparze sobie meliski smile
    • beata32 Re: no i stało się 01.09.04, 10:00
      Maciuś jest już w przedszkolu a ja w pracy siedzę i myślę ...
      Płacz - był, Adasia, że wszyscy wychodzą a on zostaje z nianią ...

      A Maciuś - całą drogę ściskał w ręku worek z kapciami, (który wieczorem szyłam
      i wyszywałam jego imię, żeby czymś się zająć i nie myśleć) wybrał sobie swoją
      szafkę, poszedł do swojej sali, przywitał z panią, zaczął od razu jeździć
      ciężarówką, na moje stwierdzenie że idę i babcia po niego przyjdzie po obiedzie
      powiedział 'dobrze' i przybił piątkę ...
      ... więc poszłam

      czy to rzeczywiście będzie tak bezproblemowo??? czy mogę już zacząć skakać z
      radości że mam takie odważne i samodzielne dziecko???
      pewno jeszcze za wcześnie na skakanie ale i tak się cieszę z tego pierwszego
      przyjścia

      Pozdrawiam i czekam na Wasze wrażenia
      • kubusala Re: no i stało się 01.09.04, 10:04
        Jeny, przede mną to dopiero za jakies 3 lata, ale juz dzis wiem,że będę ryczała
        jak bóbr. No dobra, ja na pewno Cię nie pocieszęsmile)
    • beata32 Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :(((((((((((((( 02.09.04, 11:32
      po pierwszym tak optymistycznym dniu drugi - zupełnie inny
      już z wyjściem z domu były problemy
      a w przedszkolu 'mamo, zabierz mnie do mojego domku, ja nie chcę tu być'
      sad((((
      teraz ja siedzę w pracy i łzy mi kapią na klawiaturę, a wszyscy wokół
      pocieszają mnie mówiąc to co sama wiem, czyli jakie to przedszkole jest ważne
      itp.

      czy to tak musi być że dzieci żeby się przyzwyczaić do przedszkola swoje muszą
      wypłakać???

      Pozdrawiam
      • new_live Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :((((((((((((( 02.09.04, 11:41
        Sorry .. Bardzo mi przykro.
        Maly wczoraj cos opowiadal? Niepododbala mu sie cos?
        Chodzil wczesniej na zajecia w tym przedszkolu??
        Dlugo zostaje w przedszkolu?
        Moze skrocic mu na poczatek czas?

        Pozdrawiami zycze zmiany...
        • dyrgosia Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :((((((((((((( 03.09.04, 10:15
          Beatko
          piszesz o braku odzewu
          przecież to istna lawina
          nic nie rozumiem....
          • beata32 Re: do dyrgosi 03.09.04, 10:45
            Może bez przesady z tą lawiną - nie będę się porównywać mojego malutkiego
            problemiku rozhisteryzowanej podstarzałej mamuśki np. z wymianą zdjeć wink

            Dyrgosiu, pisząc o braku odpowiedzi chodziło mi głównie o wczorajszy dzień -
            nie chciałam z tej okazji zakładać nowego wątku, skoro dotyczy tago samego
            tematu. W końcu to zaśmiecanie forum i niezgodne z regulaminem ...

            W sumie nowy wątek na 'przedszkolach' mogłam założyć - tam był wczoraj problem
            drugiego dnia, z tym, że tam zajrzą mamy, które mają problem i co najwyżej mogą
            się razem pożalić. Tu wydaje mi się, że łatwiej dotrzeć do mam, które mają
            problem już za sobą i mogą coś doradzić, jeśli uda im się wątek zauważyć, a
            raczej same z siebie nie zajrzą na 'przedszkola'.

            Mam nadzieję, że bardzo nie namieszałam.

            Nie mam zwyczaju brać udziału w forumowych dyskusjach, wolę doradzać jeśli mam
            coś do powiedzenia, właściwie pierwszy raz z czymś takim trochę zaczepnym
            wyskoczyłam - to dlatego, że naprawdę czułam się wczoraj fatalnie, to był
            pierwszy post w mojej sprawie od wieków, ryczałam w pracy, serce mnie bolało na
            wspomnienie mojego zaryczanego dziecka ... a tu - tylko jeden post ... trochę
            się poczułam olana i dlatego tak napisałam. Wiem, że nikt nie ma obowiązku
            odpisywać itp itd ... ale - przykro mi było. Po prostu - babskie emocje
            poniosły mnie.

            Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam.

            Pozdrawiam
      • new_live Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :((((((((((((( 03.09.04, 10:35
        Beato- napisz jak poszedl nastepny dzien?
        Rozmawiałs z małym?
        Moze trzeba sprobowac w jakimś innym przedszkolu ?
        A moze odłozyc te decyzje i prze rok niech pochodzi na zajęcia przedszkolne (
        takie po 2-3 godziny) ?
        Powiedz jak sie czuje maly i TY.

        Pozdrawiam
        • dyrgosia Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :((((((((((((( 03.09.04, 10:56
          Już nie tłumacz, tylko napisz jak mały.
          Najgorszy jest pierwszy tydzień.
          Głowa do góry....
          • beata32 Re: trzeci dzień .... 03.09.04, 11:05
            Dyrgosia ... starasz się - dzięki smile))

            so:
            Maciuś - wczoraj po przedszkolu całkiem nieźle. Wczoraj nawet cioci, która go
            odwiedziła opowiadał, że on chodzi do przedszkola i sam tam zostaje ...
            Problem jest z jedzeniem - niestety on z tych dzieci co jak spojrzą to już nie
            lubią ... ale tym się aż tak nie przejmuję, bo dobrze dzieciak wygląda.
            Podobno jak wyszłam i były zabawy - szybko się w nie włączył. Na jedzenie się
            obrażał i nie chciał.
            A dziś - niestety podobnie - z tym, że małżonek się męczył ale on - jak to
            facet tylko przez 15 minut, nie jak ja wczoraj przez 45 nie mogłam się rozstać
            i ryczałam pół dnia.
            Postanowiłam sobie, że próbujemy cały przyszły tydzień - jak nic się nie zmieni
            z nastawieniem, to będę wtedy myślec o jakiś innych krokach.

            Tia, żeby było śmiesznie to na zajęcia przygotowawcze chodziliśmy - tam był
            bardzo chwalony, że samodzielny, kontaktowy, ładnie się bawi - jak widać to nie
            to samo co zostanie bez mamy.

            Pozdrawiam
            • dyrgosia Re: trzeci dzień .... 03.09.04, 11:18
              Beata
              to norma , możesz mi wierzyć ,przerobiłam podwojnie przedszkole, szkoły, i
              dalej przerabiam....
              mój średni właśnie zaczął gimnazjum...,też był pewniak, a rano nie bardzo mu
              się chcało iść...
              moim zdaniem na początku lepiej jak odprowadza tata, dziecko wyczuwa lęki mamy
              i też się stresuje, tatusią jakoś to lepiej wychodzi..
              no i trzeba czasu..
              trzymaj się i opowiadaj jak idzie...
              nie muszę się starac
              • beata32 Re: trzeci dzień .... 03.09.04, 11:29
                dziękuję za to, że piszesz, mimo że nie musisz ...
                bardzo potrzebowałam tego potwierdzenia, że tak jest w większości przypadków i
                że to minie ...

                wszystkim koleżankom, które napisały też wielkie dzięki ... aż mi trochę
                głupio, że tak się przymówiłam ...
                • dyrgosia Re: trzeci dzień .... 03.09.04, 11:33
                  Przestań
                  Trzymamy kciuki za Ciebie i synka.
        • maniusza Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :((((((((((((( 03.09.04, 10:59
          cześć dziewczyny, piszę jako weteranka choć też z podobnym problemem...
          weteranka bo przedszkole mamy za sobą, dziś drugi dzień szkoły. i jako
          weteranka muszę Ci powiedzieć że z tym drugim dniem to.. całkowicie normalne!
          przeżywałam to w przedszkolu z Wiktorkiem i przeżywam z nim to teraz w szkole.
          pierwszy dzie - zachwyt, nie mógł się doczekać, a potem stwierdził że to nie
          tylko plusy ale i minusy i stąd bunt. teraz w szkole jest to samo - wczoraj
          zachwyt, dziś parę malutkich łez...
          nie panikuj, jeśli mogę Ci coś doradzić - przeczekajcie ten kryzys, spróbuj mu
          tłumaczyć jak najwięcej, że są dzieci, że się będą bawić... Wiktorek płakał
          rano w przedszkolu przez trzy miesiące, ale... tylko rano! potem okazało się że
          było OK. więc porozmawiaj z paniami, może tylko moment rozstania jest trudny -
          co jest zrozumiałe. i poczekajcie jeszcze, na pewno się "dotrze"
          pozdrawiam i trzymam kciuki!! (za mojego Wiktorka w szkole też trzymajcie...)
      • agy Re: drugi dzień i ..... wielki ryk :((((((((((((( 03.09.04, 11:04
        Dzień pierwszy - fajnie i bez ryku, ale: "A kiedy przyjdzie mój tata?" - razy
        kilka
        Dzień drugi- "nie chcę do przedszkola"
        Dzień trzeci- ryyyyyyyyyk od rana i kurczowe trzymanie

        Dobrze,że jutro sobota....
        • beata32 Re: trzeci dzień ... potem weekend 03.09.04, 11:32
          Też się cieszę na ten weekend. Pogadam z Maciusiem o przedszkolu, może w
          poniedziałek będzie lepiej.

          Trzymajmy się więc mamy debiutantów!!!
          Czekam na dalszą relację po weekendzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja