oronga79
21.06.14, 20:49
Mój post jest trochę przekorny, ale faktycznie to brak pieniędzy jest powodem rozwodu. Właściwie to ja nie umiem się przestawić, że mieszkając z moim mężem muszę zrezygnować z kupowania kremu za 50zł oraz pistacji 40zł/kg.
Własnie o te pistacje pokłocilismy się znowu bo mąż stracił pracę a ja kupiłam 15 dag dla dziecka. Nie umiem kupić dla całej rodziny zywności za 600zł na miesiąc..sory a tyle mamy.
Mamy kredyt na mieszkanie-połowa pensji, wzięty w dobrych czasach.
To niby ja jestem problemem, bo wydaje na drogie według mojego męża produkty luksusowe do których byłam przyzwyczajona jako panienka mieszkająca z rodzicami czyli:
mega drogie gazety luksusowe twój styl za 10zl, miękki papier toaletowy, pistacje i kremy.
w sumie nadprogramowe 200zl w miesiącu za które możnaby kupić mieso, kasze i cebulę.
Mam dość. Nie chcę rozwiązań typu - znajdź sobie lepszą pracę, proszę nie piszcie, to rozwiązanie już od roku próbuję wdrożyć i okazuje się, że ja chcę nieosiągalnych w mojej okolicy 3000 zl netto, ktore mają kierownicy działów w branży w której pracuje. Poszłam na studia żeby zostać tym kierownikiem ale chodzi o to że nie ma takiej możlwości, bo siedzą na tych stanowiskach osoby znajome, rodzina etc.
na rozmowach znajdą zawsze coś czego jeszcze nie umiesz i kolejne szkolenie i podyplomowka nie ma sensu, bo czasem po prostu nie ma lepszych miejsc pracy czyli pow. 2500 zł netto na rękę....po prostu nie ma. Może są ale nie w pobliży 30 km ode mnie.
Pieniądze mogą zabić uczucia i własnie się tak stało z moimi.
Kłotnie o pistacje itp. a ja uparta jestem i nie umiem zrezygnować z ulubionych rzeczy i żreć kaszę z kapustą i nie kupować ulubionych kosmetyków (średnia półka i tak już zeszłam nisko).
"wiedziały gały co brały" zaraz napiszenie i to prawda, ale ja walczę i nie zgadzam się i męczę się i nie wiem ile mi sił starczy. Czasem mam ochotę wyjechać i zostawić wszystkich.
Oczekuję za wiele od życia, a nie udaje mi się.Może zabardzo chcę. Ja naprawde się staram, od 25 lat nieprzerwanie sie uczę i dokształcam, mialam chyba rok przerwy jak byłam w ciązy i karmilam, tak to cały czas jakieś kursy - angielski, niemiecki, grafika wektorowa.......i wiele innych.
Musiałam się wyżalić, bo mam dośc tego kraju, gdzie pistacje są wielkim luksusem.