Budżetówka vs prywaciarz

23.06.14, 14:17
Powiedzcie mi, dobre kobiety...
Skąd ten mit, że budżetówka tak super zatrudnia, krótki okres próbny i od razu umowa stała, że nie trzeba się wykazywać, że to wylegatury...
Pracowałam i u "państwowego" i u prywatnego pracodawcy (fakt, że to były to zawsze duże i bardzo duże podmioty), mój mąż takoż - i tu, i tu trzeba pracować i nie można się wałkonić, wszędzie zdarza się bezpłatnie zostawać po godzinach, w polskich warunkach różne przywileje trzeba "wychodzić", procedury bywają naginane etc. Lepszy socjal dawały podmioty prywatne. Kasa bywała porównywalna. Prestiż... no, w budżetówce częściej spotykałam się ze stwierdzeniem, że "żyję z pieniędzy podatników". Podejście do zwolnień, przyprowadzania dziecka do pracy etc. zależały wyłącznie od szefa, nie od firmy. Firmowa rozrzutność czy oszczędność też zależała od szefa.
Ja mam takie szczęście, że mi się tak samo pracuje niezależnie od miejsca, czy może "wy też tak macie"?
    • jehanette Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 14:28
      Chyba z "dawnych czasów".
      Pracuję w "budżetówce", zarabiamy przeciętnie ale jak słucham znajomych nie jest wcale źle na tle innych, socjal standardowy (grusza, 13tka), pracujemy merytorycznie i uczciwie, czasem bierze się nadgodziny, których nie ma kiedy odebrać bo ciągle jest coś do zrobienia, czasem można sobie pozwolić na więcej luzu, co do L4, ciąż i urlopów - wszystko zależy od zespołu i zwierzchników. Zdarza się i mobbing i dobra relacja z przełożonymi. Podmiot bardzo duży.

      Ja akurat robię to m.in dlatego, że uważam swoją pracę za pracę z misją. Po prostu to co robię jest ważne dla społeczeństwa. Nie potrafiłabym pracować sprzedając odkurzacze czy telefony, nie miałabym motywacji.

      Co do warunków pracy to najgorsze były NGOsy. Brak kasy, brak "stabilności", brak socjalu (haha) i wymaganie poświęcenia się w imię misji, którą to misją jest głównie zdobywanie grantów na cokolwiek. HAHA.
      • ola Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 15:39
        socjal standardowy (grusza, 13tka),

        No rzeczywiście "standard". Jak żyję nie widziałam takiego standardu w sektorze prywatnym...
        • jehanette Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 15:46
          Standartowy dla budżetówki. W sensie wiem że nic więcej nie będzie, w korpo pewnie można dostać więcej, a można nie dostać nic.
        • kocianna Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 15:48
          A ja widziałam. Może nie 13, ale grusza jak najbardziej tak, i jeszcze co kwartał wyjazdy integracyjne do spa na koszt firmy, nie mówiąc o takich rzeczach, jak prywatne ubezpieczenie medyczne, karnet na siłownię czy inne coś, czym wyraża się "troska o pracownika".
          • ola Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 15:55
            Podobno takie firmy istnieją. Ja nie miałam przyjemności na taką trafić. Może kilka procent największych korporacji to zapewnia. W ogólnej masie przedsiębiorstw prywatnych to pewnie mniejszość. Zwłaszcza po kryzysie.
            Przywileje związane z etatem w budżetów są powszechne. Płatny urlop i 13 pensję dostanie i górnik, i nauczycielka i pracownik Ministerstwa Sportu. Kwestia skali.
            • triismegistos Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 20:00
              Pracowałam kiedyś w korpo. Płacili nam grosze (najniższą krajową, kadra kierownicza naprawdę niewiele więcej), mobbbing był jak się patrzy a darmowe nadgodziny to był standard (9 godzin pracy liczone jako 8), ale mieliśmy i trzynastki, bony, a dzietni grusze. I pakiety medicover.
          • ichi51e Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 16:05
            Plus bony sodexo na swieta i bonus w postaci wielokrotnosci pensji...
    • hunkis Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 15:22
      Pracowałam u kilku niedużych prywaciarzy
      częścią wspólną było to, że nie ma żadnego ale to żadnego socjalu tylko goła pensja,
      brak zapłaty za nadgodziny, brak możliwości wykorzystania całego należnego urlopu, jesli pracownicy zaczynali chorowac to się ich zwalniało, szkoleń i dokształcania żadnego.
      W jednej z firm na święta pracodawca dał bony pracownicze- za ktore pracownicy musieli oddać mu gotowkę. (Czyli pracownicy nie maja nic, a on ma koszty podatkowe i kasę..)
      Aha- i u każdego prywaciarza część pensji jest na czarno. Więc wszystko ok, gdy jesteś zdrowy i wydajny. Bo jak chorujesz to lądujesz na zasiłku z zus liczonym od oficjalnej pensji - czyli kasy nie pozwalającej na przeżycie..
      Inna sprawa, że ja już trochę lat mam, ale widzę, że obecnie młodzi nie dają z siebie robić niewolników, o urlop się upominają, o nadgodziny tez wojna, w pracy wysilać im się nie chce ale o swoich prawach i przywilejach przypominają intensywnie. O ile nie przegna i ich pracodawca nie wywali na bruk.
      • madzioreck Re: Budżetówka vs prywaciarz 17.12.16, 02:32
        "Inna sprawa, że ja już trochę lat mam, ale widzę, że obecnie młodzi nie dają z siebie robić niewolników, o urlop się upominają, o nadgodziny tez wojna, w pracy wysilać im się nie chce ale o swoich prawach i przywilejach przypominają intensywnie."

        Wtedy nazywa się ich roszczeniowymi...
    • ola Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 15:50
      Może to zależy od doświadczeń.
      Ja cale życie pracuję w firmach prywatnych ale współpracuję z jednostkami budżetowymi.
      Widzę, że komfort pracy w budżetówce jest bez porównania większy. Mniej więcej stałe godziny pracy (nadgodziny raz na kwartał nie równają się z ciągłym kołowrotkiem u prywaciarza), etat i związane z nim przywileje (np płatny urlop). O takich kosmosach jak 13-tka nie wspomnę. Ale ta sama budżetówka zatrudnia mnie na śmieciówce bez skrupułów wink
      Z kolei ja jako prywaciarz cenię sobie swoją elastyczność, brak ścisłej hierarchii, produkcji miliona papierków z pieczątkami. Czuję się skuteczniejsza w działaniu, choć finansowo i socjalnie wychodzę na tym gorzej.
      • una_mujer Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 16:23
        A ja potwierdzam, że wszystko zależy od firmy i od szefa... Dwóch moich znajomych uciekało z pewnego ministerstwa do wyzyskującej korporacji i twierdzą, że dopiero tam znaleźli spokój od podgryzania, politykierstwa i mobbingu...
        Inna znajoma, na kierowniczym stanowisku w budżetówce, jest najbardziej zestresowaną pracą osobą, jaką znam - z tych samych, co wyżej powodów. Mniej miała stresu w korporacji, gdzie pracowała poprzednio - tyle że ją niestety zredukowali.
        Z kolei ja moją pierwszą po studiach pracę w budżetówce wspominam jako super niesamowite przeżycie, boski szef, świetna atmosfera, ciekawe rzeczy się robiło. Tyle, że patrząc na moich znajomych, którzy tam pozostali, to oni ciągle mniej więcej to samo robią, co wtedy. A to już kilkanaście lat minęło. Ja bym tego nie wytrzymała, dlatego też poszłam do korpo i nie żałuję.
        Wszystko zależy od szefostwa i od atmosfery, a finansowo co do zasady hierarchia jest: korporacje, budżetówka, małe prywatne firmy. Przynajmniej statystycznie, bo pewnie wyjątki od zasady się zdarzają.
    • jdylag75 Re: Budżetówka vs prywaciarz 23.06.14, 18:50
      Pracowałam w korporacji, w średniej firmie, w małych firmach i w budżetówce, najmniej zarabiałam w budżetówce, gdzie poszłam za namową pewnego kierownika. W sumie teraz widzę, że namawiał mnie w sposób nieco naiwny, właśnie zachwalając 13-ki i wczasy pod gruszą, a ja łyknęłam to. Po zsumowaniu rocznego wynagrodzenia i pozostałych bonusów i podzielenia przez 12 nadal wychodziła kwota jaką u mojego obecnego "prywaciarza" dostaje pracownik po studiach z praktykami zawodowymi. Owszem, nie dostajemy bonusów, ale pieniądze są przyzwoite, jeśli potrzebuję wyjść to wychodzę, nie ma pracy po godzinach, czasami tylko mam narady w weekend. Moje dzieci nie dostają paczek mikołajkowych ale za to zawsze jak chorują mogę pracować zdalnie albo wziąć opiekę, nikt łaski nie robi.
      W mojej budżetówce, pewna pani, która nawet nie była moją przełożoną osoba niezwykle opiniotwórcza, rozpowiadała, ze to bezczelność ze wychodzę o 16.00 kiedy jest tyle pracy ( oficjalne godziny pracy do 15.30) i że matka powinna mi dzieci z przedszkola odbierać bo przecież mówiłam, ze nie są one problemem.
      Znać zależy jak się trafi.
    • izak31 Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 04:08
      Ja mam lepsze doświadczenia z budżetówki. Na początku to luz, mało pracy, zero odpowiedzialności ale i niewielkie pieniądze. Mogłam się spokojnie dokształcić bo miałąm czas. Teraz jest już inaczej. Większy zakres obowiązków ale i forsa lepsza. Co prawda mniejsze szanse na awans ale w sumie nikt mnie tam na siłę przecież nie trzyma wink
    • zebra12 Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 06:02
      Wolę budżetówkę.
      Pracuję w szkole i w państwowej zarabiałam 2800 na rękę, teraz w prywatnej 1540 zł... sad
      Brak 13, gruszy, płatnych nadgodzin, zastępstw, praca w dni wolne dla innych i dużą część wakacji. O bonach na święta czy paczkach - można zapomnieć. Nie ma nawet wysługi lat! Słowem: kicha totalna!
    • aagnes Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 07:53
      Zeby daleko nie szukac - ja pracuje w prywatnej firmie, kolezanka w budzetowce, jedno i drugie duze. Ona zarabia polowe tego co ja, ma mase ciezkiej pracy, urlop musi sobie wyznaczyc w styczniu, lacznie z pojedynczymi dniami, typu łatanie dlugiego weekendu, trzynastek nie ma, podwyzek nie ma, warunki pracy masakra - u nas jest o niebo lepiej jezeli chodzi o ww elementy. moim zdaniem prace ma bardziej odpowiedzialna i ciezsza, do tego kontakty z petentami w mocno zaawansowanym wieku - juz za samo to powinna dostawac z 500 % dodatkowej kasy. to pierwszy przyklad z wielu, sporo znajomych mam w US - ci zapieprzaja ze glowa mala, kasa nędzna - to malo powiedziane.
      nie wiem skad przekonanie, ze budzetowka przeklada papierki z jednego konca biurka na drugi koniec, moim zdaniem to bylo minelo, teraz jest zapieprz nieraz gorszy niz w firmach prywatnych w ktorych praca jest mniej "wartosciowa" i potrzebna (powiedzmy np w agencjach reklamowych, mediach, tabloidach i innych jakze waznych firmach).
      • naturella Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 08:23
        Pracowałam i w administracji samorządowej, i w rządowej, i w korporacji, dużej i przynoszącej spore dochody. Najlepiej pod względem finansowym pracowało się w korpo. Niby brak nagród czy premii (rzadko), ale pensja wyższa (teraz w administracji zarabiam mniej niż w korpo 9 lat temu), i masę innych dodatków typu jakieś gadżety, wejściówki do kina, jakieś inne atrakcje. Zważywszy, że dla rodziny itp nie musiałam kupować żadnych prezentów, bo cały czas coś dostawałam, to był to duży plus. I nie mówię o gadżetach typu parasol z nadrukiem, ale o skórzanych rękawiczkach, portfelach, płytach DVD, książkach, słodyczach itp. Co do jakości pracy - była lepsza niż w budżetówce, jeśli chodzi o stabilność i nadgodziny. Nie wiem, gdzie pracujecie, ale w jednostkach, w których ja pracowałam stabilności zatrudnienia nie ma, umowa na czas nieokreślony po dłuuuugim czasie, nadgodziny jako coś obowiązkowego, bez uprzedzenia. Nagrody coraz mniejsze, płace zamrożone, więc szału nie ma. Owszem, 13-stki i grusza. ale tak czy siak, w porównaniu z 2012 rokiem w 2013 r. zarobiłam 3 tys. netto mniej, mimo, że pensja taka sama. Mitem absolutnym jest twierdzenie, że w budżetówce tylko się pije kawę i o 16 jest się w blokach startowych. Ja wychodzę z pracy, jak wszystko zrobię na dany dzień, więc o 16, 17, 18, czasem mam telefony o 20, 21, czy 6.30 rano. Pracowałam i o północy, i w niedzielę, i w święta. Nie ma za to płatnych nadgodzin, można sobie najwyżej odebrać ten czas.
    • mc30 Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 09:33
      nigdy nie pracowałam w budzetówce
      zawsze pracowałam w prywatnych firmach, ale za to dużych lub bardzo dużych - sp. z o.o., S.A.
      generalnie bilans jest na plus

      nigdy za to nie pracowałam w małej firemce u jakiegoś prywaciarza prowadzącego słynną DG
      i mam nadzieję nie pracować
      z doświadczeń właściwie wszystkich znajomych którzy choć raz mieli okazje u takich pracować wiem
    • joxanna1 Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 11:45
      Ja akurat zawsze prywatnie. Znam światek korporacji, ale jak popytam znajomych, to wszystkie duże instytucje są jakoś podobne - czy to uniwersytet, czy szpital, czy administracja. Wszystko zależy od organizacji firmy i osób zarządzających na każdym poziomie.

      Nie wiem, jak jest w małych firmach, bo mam małą próbę i to raczej z negatywnymi doświadczeniami.
      • to_ja_tola Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 11:50
        zdarzyło mi się pracować u prywaciarza i mieć"wczasy pd gruszą".
        • wlazkotnaplot Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 13:25
          Z obserwacji.
          Mijam firmę państwową , ilekroć jadę o 15 z minutami panie stoją przed przejściem a samochody wylewają się z parkingu. Fakt, nie wiem do której pracują może do 14,40?
          Z doświadczenia.
          Pani w U.M upomina żeby przyjść do 14,30 bo później mnie nie "przyjmie". Dodam że godz przyjęcia interesantów do 15,
          Ten sam urząd 14.30 mycie szklanek, luźne rozmowy na korytarzu, 15 ta z minutami kolejka przy windzie.
          Kiedy pracowałam u prywatnego wyłączało się komputer o 15 i to był koniec pracy.
          Teraz prowadzę działalność i denerwuje mnie utyskiwanie na brak pieniędzy na nagrody.
          A za co? Bo za pracę jest wynagrodzenie.
          • premeda Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 14:13
            Wydział komunikacji w Świdnicy we wtorki pracuje do 17-tej ale o 15:20-15:30 zabierane są numerkownice, bo państwo nie zdążą już być obsłużeni. Do tego tempo pracy takie, że ślimaki by ich przegoniły.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Budżetówka vs prywaciarz 24.06.14, 13:35
      Ja mam porównanie pracy w budżetówce (duża i prestiżowa) i u prywaciarza (duży i prestiżowy).
      Prace nieporównywalne ale z taką samą ilością plusów i minusów, po prostu rozłożonych w innych miejscach. Też nie potrafię zrozumieć, skąd to przekonanie o cudowności budżetówki.
      Tak jak niektóre z Was piszą - tak naprawdę wszystko zależy od szefów i pomniejszych procedur, które oni sami na co dzień wdrażają.
    • ppo Re: Budżetówka vs prywaciarz 17.12.16, 00:14
      U januszy pracują ci, co nie mają kwalifikacji na porządną, państwową robotę. Ani jaj, żeby samemu zostać januszem i dymać bliźniego. A że niektórzy to sobie chwalą? Cóż... kulawy też sobie znajdzie zalety braku nogi. Jak się nie ma co się lubi...
    • nenia1 Re: Budżetówka vs prywaciarz 17.12.16, 00:27
      W życiu bym nie poszła pracować do budżetówki, układy i układziki, biurowe koterie, słaby rozwój zawodowy, niewielka bądź żadna samodzielność, sztywne podporządkowanie, niskie wynagrodzenia na szeregowych stanowiskach, słaba możliwość zrobienia kariery - jak dla mnie więcej minusów niż plusów.
    • nastjaa Re: Budżetówka vs prywaciarz 17.12.16, 07:46
      Ja pracuję w budżetówce. Umowy przez okolo 2 lata na czas określony. Wszystko zależy od polityki, partie wewnątrz urzędu walczą ze sobą. W 99 procentach awansują ustawieni politycznie ludzie. bez znajomości mozna być co najwyżej głównym specjalistą (jak trafi się na dobrego dyrektora). Jest grusza (500 zl), premia swiateczna (100-200zl brutto), trzynastka. Poza tym warunki jak w innych firmach: każde 5 minut trzeba odpracować, dużo pracy, często niezapowiedziane nadgodziny (w grudniu 3 razy pracowałam od 7 do 20) głównie do odbioru, sporo wyjazdów służbowych, sztywna atmosfera itp. Moj maz pracuje na stanowiskach kierowniczych na produkcji - byly lepsze o gorsze firmy. Do dwóch z nich sama bym chętnie przyszła, kilka bym ominęła szerokim łukiem. Niestety nie tak łatwo urzędnikowi zmienić pracę.
Pełna wersja