Co Wy na to?

24.08.04, 16:16
Muszę poprosić Was o ocenę, bo już nie wiem, czy potrafię być obiektywna.
A chodzi o taką sytuację:
Pojechaliśmy na wakacje - 2 tyg. Przez 5 dni domem i psami miała się zająć
teściowa - wcześniej mój brat. Nie jesteśmy zaprzyjaźnione, szczerze mówiąc
jej nie lubię, ale zawsze jestem miła i uczynna. O nic przed wyjazdem nie
prosiłam, bo - zdaniem męża - "to dorosła, normalna osoba i wie, co się robi
w domu". No to ok. Wracamy, a tu: kwiatki i trawa w ogrodzie uschnięte,
wypalone, miski psiaków nieumyte - zjadły jedno, to nakładała następne.
Albumy ze zdjęciami (moje, przedmałżeńskie) - powkładane nie na miejsce -
znaczy się - ogladała. Według mnie to nie w porządku. Zostawiliśmy pranie na
suszarce - kilka bluzek męza - nie wyprasowała, a przecież by mogła, no
choćby z nudów. Wie, ze mi cięzko, bo sama zajmuję się domem i córką - mąż
dużo pracuje. Właziła do domu z ogrodu w butach, to się naniosło piachu - ja
zostawiłam mieszkanie sprzątnięte - po sobie przecież mogła odkurzyć? Ale nie
to mnie oburzyło - w kuchni, na półce - takiej na ozdobę, stoi mała
porcelanowa filiżanka, a w niej zasuszona różyczka. Obok puszki z herbatą i
kawą. Rózyczka była dla mnie bardzo ważna, bo dostałam ją kiedyś od moich
Rodziców (już nie dostanę - nie zyją). Wracamy - nie ma jej. Poryczałam się,
ale mąż stwierdził, ze to na pewno nie jego mama ją wyrzuciła. Jedziemy do
niej wczoraj, mąż pyta ją, czy pamięta rózyczkę, a ona, ze tak, oczywiście,
była w kuchni, ale ją wyrzuciła, bo chciała sie napić kawy z filizanki. A ja
wiem, niestety, ze kłamie, bo filiżanka jest brudna i zakurzona - takim
kilkuletnim kuchennym brudem - jest tak krucha, ze wewnątrz jej nie
czyściłam. Na pewno nikt z niej nie pił od kilku lat.Może bym zrozumiała,
gdyby powiedziała cos prawdopodobnego -np.: spadła mi na podłogę i
rozdeptałam. Ale ona od razu powiedziała - A co, była dla ciebie wazna?
Przepraszam, chciałam się napić kawy. I co myślicie? Zrobiła mi na złość
(ciągle się dziwi, ile mozna cierpieć po stracie Rodziców)? Czy jest jakieś
inne wytłumaczenie? Boli mnie też, że mąż (ogólnie miły i kochany) trzyma jej
stronę i twierdzi, ze "takich" rzeczy nie możan trzymać na widoku. Ale
przecież to moje mieszkanie! I czy w ogóle można sobie, będąc gościem, ot,
tak, coś komuś wyrzucić? Nie wiem, co myśleć, mam mętlik w głowie. Przykro
mi, bo jestem sentymentalna i przywiązuje się do rzeczy (rózyczka przetrwała
8 lat i 2 przeprowadzki), ale nie chcę się zacietrzewiać i myśleć nie wiadomo
co o teściowej, bo może jestem nieobiektywna. Oj, rozpisałam się ,ale
powiedzcie, jakie jest Wasze zdanie.
    • ewulka303 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 16:31
      Sprzatania nie czepiałabym się, ale podlewania kwiatków i wyrzucenia ważnej dla
      Ciebie rzeczy - tak. Może należało jednak porozmawiać przed wyjazdem i ustalić,
      czym teściowa się zajmie? A co do różyczki - może nie zrobiła tego na złość,
      tylko nie umiała się przyznać, że zepsuła niechcący (najlepszą bronią jest
      atak). Rozumiem, że jest Ci przykro i masz do niej żal. Masz pełne prawo
      oczekiwać przynajmniej "przepraszam".
    • burza4 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 16:43
      Częściowo cię rozumiem, bo szlag by mnie nagły trafił, gdybym straciła pamiątke
      i to jeszcze tak cenną emocjonalnie.

      Nie rozumiem, dlaczego oczekiwałaś, że tesciowa ci posprząta wasze rzeczy (no,
      po sobie powinna), i zajmie się ogrodem, skoro nie prosiliście jasno? nie wiem,
      gdzie mieszka tesciowa, ale np. dla osoby mieszkającej w bloku wiele rzeczy nie
      jest tak oczywiste. Mi tez się kiedyś wydawało, że taka trawa to sobie rośnie i
      tyle smile), kwiatki w domu bym podlała, miskę tez umyła... ale z pewnością nie
      prasowała cudzych rzeczy.

      Natomiast resztę doskonale rozumiem - moja eks-teściowa kiedyś wyrzuciła mi
      kwiatek, który starannie odchuchiwałam (no fakt, wyględny to on nie był, ale
      ona została z dzieckiem na godzinę raptem), z kolei ostatnio jak wyjeżdżaliśmy
      maz zostawił klucze swojemu synowi i jego dziewczynie, bo chcieli sobie
      pogrillować. I dla odmiany podlali mi kwiatki nieproszeni, i teraz moja
      ukochana begonia gnije bo ją przelali (opiekę dla kwiatków mieliśmy
      zapewnioną). Że nie wspomnę o tym, że po powrocie zastałam opróżnioną lodówkę.
      Wróciliśmy w środku nocy, następnego dnia dziecko skoro świt jechało dalej, a
      ja nie miałam z czego zrobić jej kanapek na 6-godzinna drogę, mimo, że w
      zamrażarce zostawiłam i bułeczki i wędlinkę... i też - przeglądanie zdjęć,
      wchodzenie do sypialni itd. Tez się wściekłam.
    • madelaine6 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 16:49
      Wiesz,nie chce Cie jakos buntowac
      na tesciowa,bo nie wiem jak calosciowo przedstawia
      sie sytuacja,ale to bardzo smutne,co napisalas...
      Zwlaszcza o tej rozyczce...Nawet gdybym chciala sie
      napic u kogos kawy,to nie szperalabym po szafkach,
      nie wyrzucala czyichs pamiatek,dla mnie to glupia
      wymowka.A grzebanie w rzeczach,przegladanie zdjec...
      To okropne.Naprawde bardzo nie w porzadku...I masz
      prawo jej cos powiedziec na ten temat,w koncu
      to Twoj dom.
      > (ciągle się dziwi, ile mozna cierpieć po stracie Rodziców)-
      to juz jest dla mnie najstraszniejsze i bardzo
      Ci wspolczuje,ze musisz sie jeszcze komus tlumaczyc albo
      czuc winna z powodu utraty Najblizszych...
      Zycze Ci duzo sily i wsparcia ze strony meza,no
      i poprawy sytuacji.
    • slimak13 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 18:33
      Albo się zamawia usługę, albo prosi o przysługę. Na rynku jest mnóstwo firm,
      które zaopiekują się domem podczas nieobecności gospodarzy, wyprowadzą psy,
      skoszą trawnik i podleją kwiaty. I takiej firmie można stawiać warunki i
      wybrzydzać.
      > O nic przed wyjazdem nie
      > prosiłam, bo - zdaniem męża - "to dorosła, normalna osoba i wie, co się robi
      > w domu".
      Każdy w swoim domu robi to, co uważa za stosowne. Dowodem na to są chociażby
      psie miski, które nie wszyscy myją po każdym karmieniu.
      > Zostawiliśmy pranie na
      > suszarce - kilka bluzek męza - nie wyprasowała, a przecież by mogła, no
      > choćby z nudów. Wie, ze mi cięzko, bo sama zajmuję się domem i córką - mąż
      > dużo pracuje.
      A to mnie mocno ubawiło. Nie wpadłabym na to, żeby wymagać od osoby
      dopilnowującej domu prasowania ciuchów gospodarzy. Poza tym piszesz, że nie
      jesteście z teściową zaprzyjaźnione, więc dlaczego ona miałaby się martwić tym,
      czy sobie radzisz z WŁASNYMI obowiązkami domowymi?
      Rozumiem Twoje oburzenie z powodu ruszania Twoich rzeczy. Jeśli takie macie
      układy, to nie powinna nic dotykać.
      A jeśli idzie o kwiatek, to czy ona wiedziała co to i jakie to ważne? Mówiłaś
      jej kiedyś? A może zupełnie bezmyślnie wyrzuciła zeschniętą różę(w jej
      mniemaniu) i teraz, jak wyszło, że to nie byle co, to wymyśla głupie
      wyjaśnienia?
      >I czy w ogóle można sobie, będąc gościem, ot,
      > tak, coś komuś wyrzucić?
      Ona nie była u ciebie tylko gościem. Poprosiliście ją by pełniła poniekąd
      obowiązki gospodyni.
      Po co prosisz o pomoc kogoś, kogo nie lubisz?
    • poleczka2 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 19:15
      W zeszłym roku zanim pojechaliśmy do POlski na wakcje zapytałam szwgierkę czy
      będzie mi kwiaty podlewać. Powiedziała, że tak. W ogrodzie miałam takie piękne
      kwiaty i jak wróciłam to zauważyłam, że nie dostały kropli wody (a wtedy były
      straszne upały) i wyschły zupełnie. Te w domu były przelane. Na początku
      wściekłam się ale potem przypomniałam sobie, że nie powiedziałam jej dokładnie
      jakie kwiaty ma podlewać. Szwagierka ma swój ogród ale kwiatów nie ma więc
      pewnie nie wpadła na to, że w naszym ogrodzie mogą też być kwiaty do podlania.
      Trudno, pomyślałam, sama jestem sobie winna.
      Nie widzę powodu dlaczego teściowa miałaby prasować wasze ubrania choć wiem, że
      moja by to zrobiła.
      Jeżeli chodzi o różyczkę to rzeczywiście strata takiego sentymentalnego
      przedmiotu bardzo boli. Może rzeczywiście zrobiła ci na złość choć nie chcę się
      wypowiadać bo sytuacji tak bardzo dobrze nie znam.
      W każdym razie, przykro mi, że takie miałaś doświadczenie.
      • bze.bze24 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 19:29
        Współczuję ci.Moja teściowa to nawet poprasowała i opłaciła rachunek za telefon
        (zwrotu pieniędzy nie chciała)
        Ale żeby tak się stało to najpierw trzeba było zrobić awanturę i nie odzywać
        się 3 lata.Po tym fakcie stała się idealną teściową a przedtem była tylko
        zgryźliwą osobą.

    • josik11 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 19:37
      Co do rozyczki to moze nie wiedziala ze jest dla ciebie tak wazna?
      A to ze masz ja na pamiatke to powinna uszanowac, jesliby wiedziala, tym
      bardziej ze jak piszesz mialas ja od swoich niezyjacych rodzicow.
      Przykro mi ze juz nie zyja....
      Co do opieki nad mieszkaniem to moglas jej powiedziec czego od niej oczekujesz,
      bo wiadomo kazdy jest inny i kazdy inaczej dba o dom a tym bardziej o ogrod.
      Moze go nie ma i nie wiedzala ze ma tam kwiaty podlewac.
      Tak samo z miskami psow. Moze jej nie przyszlo do glowy ze te miski sie myje?
      Szperanie w rzeczach to chyba jest juz normalne hihihi.
      Na drugi raz popros kogos innego i moze wtedy bedziesz zadowolona.
      Pozdrawiam
    • martyna1 Re: Co Wy na to? 24.08.04, 20:40
      Różyczki bym nie wybaczyła nigdy w życiu !!!!
      A jeśli nie rozumie twojej tęsknoty za rodzicami to jest bezdusznym, marnym
      stworzeniem...
      Nie miała prawa nic wyrzucać i kropka.
      Jeśli chodzi o sprzątanie i ogród to wydaje mi się oczywiste, że powinna sie
      tym wszystkim zająć...w końcu to nie tylko Twój dom ale także jej Syna ...
      powinna była się domyślić o podlaniu trawki...to przeciez` takie oczywiste.
      Nie dziwię się,że jej nie lubisz....
      Bardzo mi przykro z powodu różyczki
      pozdrawiam gorąco
    • mamaestery Re: Co Wy na to? 24.08.04, 20:46
      moj dom moja twierdza,moja prywatnosc i nikt nie ma prawa przestawiac moich
      rzeczy a tym bardziej wurzucac cos bez mojej zgodysadsadbardzo by mnie to
      zabolalo,niby nieswiadomie(?) twoja tesciowa to zrobila ale czulabym sie tak
      samo jak ty....i nigdy nie poprosilabym juz o taka "opieke"....
      pozdrawiam
    • erinaceus Re: Co Wy na to? 24.08.04, 22:08
      Dzięki, dziewczyny za listy - te miłe i te mniej smile
      I gwoli wyjaśnienia: teściowa ma działkę, na której naprawde dużo pracuje, a
      przez 10 lat zajmowała się psem szwagra - rano go przyprowadzali, wieczorem
      zabierali.
      Może źle to ujełam na początku listu - nie chodziło mi o to, ze teściowa MA
      obowiązek coś robic, tylko o to, ze byłoby to zwyczajnie, po ludzku miłe -
      zrobić komuś niespodziankę, jakoś mu pomóc. Taki odruch serca. Niestety teraz
      zaczynam sobie uświadamiać, ze pewne jej zachowania wobec mnie są złośliwe -
      byliśmy u niej wczoraj krótko, bo czekało nas dużo obowiązków w domu. Na
      pytanie jakich, mąż powiedział ,że np. musi poprasować (dzielimy się
      obowiązkami), a ona się b. zdziwiła - może myślała, ze to tylko moja domena -
      miałam wrażenie, ze żałuje, iż nie odciążyła syna. Tak w ogóle dochodzę do
      wniosku, ze jestem "karana" za to, ze nie chcę jej potraktować jako zastępczej
      mamy, ale może ona naprawdę nie potrafi zrozumieć, ze nie zwracam się tak do
      niej, bo to słowo fizycznie nie jest mi w stanie przejść przez gardło?
      Dodatkowo ona i moi Rodzice to dwa różne światy.
      No cóż - z rózyczką nie dowiem się, jak było, ale wiem, ze mnie okłamała. Nie
      zapytam wprost, bo nie chcę się przy niej rozpłakać. Jeszcze bardziej się od
      niej oddalę, a ona jeszcze bardziej bedzie się dziwić, dlaczego jestem takim
      dziwakiem...
      pozdrawiam aga
      • matmam Re: Co Wy na to? 24.08.04, 23:13
        Wiecie co a dla mnie ta kobieta jest bezduszną podłą babą.Jak można nie podlać
        trawy czy kwiatów w ogrodzie nie mówiąc już o nie umyciu miski dla psa.Czy ona
        jedząc obiad nie zmywa po sobie talerza tylko kolacje nakłada na brudny.No
        chyba to jest zbyt oczywiste i nie trzeba tego tłumaczyć.Grzebania w czyichś
        rzeczach już nawet nie komentuje bo brak słów.A co do rózyczki to nie
        wybaczyłabym jej tego chyba nigdy i powiedziałabym jej prosto w twarz co o tym
        sądze.Sama co wakacje opiekuje się domem brata i nie mam 5 czy 10 lat żeby mi
        tłumaczyć co mam zrobić.Szczerze WSPÓŁCZUJE CI TAKIEJ TEŚCIOWEJ i mam nadzieje
        że mąż odziedziczył geny teściasmile)))))))))

        POZDRAWIAM
    • 18lipiec Hehe najlepsze zdanie TO : 25.08.04, 07:29
      "Zostawiliśmy pranie na
      suszarce - kilka bluzek męza - nie wyprasowała, a przecież by mogła, no
      choćby z nudów. "

      Buahahahahahhahaa!!!!!!
      • ewa2233 Re: Hehe najlepsze zdanie TO : 25.08.04, 08:17
        Chyba po raz pierwszy przychylam się do 18lipiec smile
        To zdanie o prasowaniu jest najlepsze !
        NIE CIERPIĘ PRASOWAĆ i żebym nie wiem jak się nudziła,
        to nawet we własnym domu nie wymyśliłabym sobie takiej "rozrywki".

        A buszowanie po prywatnych rzeczach potępiam w całej rozciągłości!

        Natomiast gdy ktoś mnie prosi o opiekę nad zwierzęciem lub kwiatami,
        robię dokładnie to o co prosił.
        Nie "wychylam się" by później nie było narzekania, że coś nie tak zrobiłam.
        Przychodzę przed wyjazdem gospodarzy i pokazują mi: te kwiatki podlać,
        chomika nakarmić "taką" porcją co 2 dni itp.
        Pozdrawiam!
      • erinaceus Re: Hehe najlepsze zdanie TO : 25.08.04, 10:18
        Ha - śmieszne? Może,ale:
        - przed ślubem tesciowa ŻYŁA prasowaniem koszul mojego męża (to w ogóle typ
        kury domowej)
        - mieszkamy na lekkim odludziu - teściowa podobno nigdzie nie wychodziła, nie
        licząc spacerów z psami
        - drukowane ją męczy, więc nie oddawała się namiętnie lekturze
        - telewizji podobno nie lubi oglądać
        Więc co? Siedziała na stołku, wpatrując się w jakiś punkt - taka kilkudniowa
        katalepsja?
        A może ja rzeczywiście jakaś głupio naiwna i niedzisiejsza jestem - chcieć z
        własnej woli zrobić coś dla kogoś, jakiś malutki dobry uczynek, który dobrem
        powróci? pozdrawiam aga
    • cubus1 Re: Co Wy na to? 25.08.04, 10:18
      Ja tez uważam ze komuntakt powinien byc jasny.
      Zrobic to,to i to.
      Jak mozna czegos wymagac jesli sie tego nie powiedzialo???

      Kwiatka nie powinna wyrzucic-fakt ale wymagac prasowania tez nie powinnas.

      Czy jednak to nie jest głębsza sprawa?
    • melka_x Re: Co Wy na to? 25.08.04, 12:14
      Wyrzucać niczego nie powinna, bez względu na to, czy wiedziała, że to jest dla
      Ciebie ważna pamiątka czy nie.
      Skoro podjęła się opieki nad zwierzętami to powinna myć miski.
      Natomiast co do reszty...
      Albumy stały na półce, jesteście najbliższą rodziną, nie widzę nic złego w
      obejrzeniu zdjęć w takiej sytuacji, to jednak zupełnie co innego niż grzebanie
      w szufladach, szafach i generalnie miejscach zamkniętych.
      Nie podlała kwiatków - tu odpowiedzialność rozkłada się po połowie, dorosła
      osoba chyba zdaje sobie sprawę, że rośliny potrzebują wody, ale Wy też
      mogliście o to poprosićsmile.
      Nie posprzątała po sobie - hmm ja w takiej sytuacji sprzątałam, ale opiekując
      się cudzymi psami czy kotami oddaję komuś przysługę, więc uważam, że choć
      posprzątanie jest ładnym gestem, to na pewno nie obowiązkiem.
      No co do koszul, co to mogła je uprasować z nudów, no jednak zdecydowanie Cię
      poniosłowink
Pełna wersja