ni.mi
07.07.14, 19:43
Sytuacja jest następująca. Niedawno wprowadziłam się do nowego mieszkania. Mieszkanie po generalnym remoncie , wszystko nowe. Zaprosiłam na parapetówkę rodzinę męża. Przyszedł między innymi brat męża z żoną i 6 miesięcznym synkiem. Posadzili dziecko na sofie i zajęli się rozmową . A dziecko sobie grzecznie siedziało, zabawiane podsuwanymi mu zabawkami. Kiedy po jakimś czasie teściowa wzięła go na ręce okazało się ,że na sofie jest plama z moczu. Dziecko zasikało mi nowiutką sofę, wszystko wsiąkło do środka !!! Szwagierka przeprosiła za sytuację i westchnęła, że używają wielorazowych pieluszek i one niestety często przeciekają po bokach . Przebrała dziecko i dla niej temat był zakończony. A we mnie się gotowało. To była nowiutka stylowa sofa, obita luksusowym materiałem. Kosztowała prawie 6000 zł. Od ust sobie odkładałam żeby ją kupić, marzyłam o niej, dla mnie to ogromny wydatek !!! Wyjaśniłam szwagierce to i poprosiłam o zwrot pieniędzy za sofę . Wraz z mężem popatrzyli na mnie jak na głupią i stwierdzili, że nie ma mowy bo przecież to tylko dziecko i sofę wystarczy wyprać. Tylko że dla mnie nie wystarczy. Mocz wsiąkł głęboko i zawsze tam zostanie a ja nie zniosę myśli że wypoczywam na zasikanej przez cudze dziecko sofie. Nie chcę zasikanych mebli w domu i mam do tego prawo. Chyba mam prawo domagać się zwrotów kosztów za straty wyrządzone przez ich dziecko ?! Ja zawsze pilnowałam swoich córek, szczególnie u kogoś i nigdy nie zdarzyło się ,żeby coś w gościach zniszczyły. Mój mąż w tym wszystkim zachował się jak d..a i w ogóle się nie odzywał. Mam rację że domagam się zwrotu kasy za sofę czy powinnam wyczyścić sofę i udawać że już jest czysta i pogodzić się z zasikanym meblem w domu?