Jak sobie radzily matki w dawnych czasach...

23.07.14, 10:53
Moja babcia miala 7 dzieci. Jedno sie urodzilo podczas drugiej wojny swiatowej. Nie bylo pralek automatycznych, zmywarek, mikrofalowek, komputerow... Nie bylo smoczkow, bujaczkow, hustawek, mat edukacyjnych, zabawek, karuzelek... Wiem, ze w tamtych czasch dzieci owijalo sie ciasno do 6 miesiaca zycia. Jak sobie kobiety dawaly rade? Jak sobie radzily z obowiazkami? Mnie przerasta dwojka dzieci. Nic nie robie, nawet obiadu czasami nie gotuje, w domu posprzatam albo nie. Czy dzieci byly inne czy podejscie do dzieci sie zmienilo???
    • wilkowaona Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 11:05
      Ja mam jedno (6mc) i tez mnie przerasta. Mam wszystkie udogogodnienia jakie sa możliwe, a mimo to zajmuje sie tylko dzieckiem, bo nie mam czasu zając sie sobą czy domem. O gotowaniu nie wspomnę. Kiedyś sporo gotowalam, pieklam, a teraz posucha smile
      Dawniej żyło sie zazwyczaj w wielopokoleniowych domach, byli dziadkowie, starsze rodzeństwo i jakos leciało. I choć wtedy nie było poradników Tracy Hogg, to pewnie podobny do jej poglądów model wychowania rządził w większości rodzin.
      • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 11:33
        To chyba zależy raczej od dzieci i rodziców - od ich wymagań i osobowości. Ja mam dwoje dzieci - 3,5 roku i 3,5 miesiąca i w porównaniu do pracy i jednego dziecka mam wakacje smile
        • kandyzowana3x Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 15:51
          a 3.5 latek w domu czy przedszkolu, bo jak w domu to podziwiam szczerze. ja mam 2.5 latke i 2 miesieczniaka i ledwo wyrabiam smile.
          • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 16:13
            3 dni w tygodniu w przedszkolu, 4 w domu. Z tym, ze ojciec moich dzieci pracuje w tygodniu od 6 do 20, plus w sobotę od 6 do 14. Jestem emigrantka, rodziny na miejscu nie mam smile
            Nie mowię, ze jest łatwo, ale ja bardzo lubie spędzać czas z moimi dziecmi, szczegolnie po dwóch latach pracy, kiedy wspólnego czasu było mało smile doceniam wlasnie rożne udogodnienia, jakie są dostępne dla mam (i nie tylko). Bez pralki, zmywarki, samochodu i zakupów online byłoby mi duzo ciężej.
            Moja mama chyba przez taki pryzmat patrzy na moje macierzyństwo i sie nade mną troche uzala i stara sie mi pomoc na ile moze - jak jestem u nich, to w zasadzie nie robię nic smile próbuje jej tłumaczyć, ze nie jest zle, ale jak chce mnie rozpieszczać, to nie będę protestować wink
            • kandyzowana3x Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 22:29
              Mam dokladnie to samo, z tym ze maz wyjazdowy. Nie moge sie doczekac gdy mloda pojdzie do przedszkola i troche odetchne smile bo corke mam baaaaaardzo towarzyska i wymagajaca ciaglej uwagi, a niemowlaka baaaaaaardzo piersiowego.
              • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 24.07.14, 00:01
                O, mam taki sam zestaw, tylko różnice wieku większa smile
                Córka w domu skacze po ścianach, a syn w ciagu dnia je co godzine (noce dzięki Bogu przesypia wink). Znalazłam sobie grupę chustomam i tam zalatwiam dwa w jednym - córka ze starszymi sie wybiega, a syn moze wisieć na piersi smile
                Ale to prawda - trzy dni w przedszkolu dają nam odrobine wytchnienia - syn tez potrzebuje, zeby mu nikt po głowie nie skakał wink
    • jak-kania-dzdzu Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 12:10
      Moje obie babcie jeszcze żyją, z racji, że sama urodziłam 4m temu dużo z nimi rozmawiam o wychowaniu dzieci i wysłuchuję 'jak to drzewiej bywało'. Jedna babcia urodziła 10!!! dzieci, druga 4, obie ze wsi głębokiej, obie biedy sporej w życiu zaznały. Obie miały mężów pracujących, a same ogarniały dom i gospodarstwo (świnie, krowy/owce, kury, kaczki itp). I żadna z nich nie miała matki ani teściowej do pomocy, a dziadkowie jak z pracy wracali, to pierwsze co, to obrządek szli zrobić, pole skosić/zaorać/zasiać, a nie przy dzieciach pomóc. Do tego pranie w rzece na tarce, szycie ubrań i przygotowywanie wszystkich produktów spożywczych samemu, kupowało się tylko sól i cukier.
      Obie zgodnie twierdzą, że wtedy się mniej czasu dzieciom poświęcało, nie rozmawiało się z dziećmi, nie uczyło ich, nie zabawiało. Dzieci po prostu uczestniczyły w życiu dorosłych i bardzo szybko dostawały pierwsze obowiązki, dziewczynki - gotowanie, pranie, sprzątanie, opieka nad młodszymi, chłopcy - pasienie gęsi, krów, obrządki w stajni i oborze.
      Żeby jako tako funkcjonować obie z dziećmi spały, ewentualnie dzieci spały w kołyskach przy łóżku, karmiły piersią do roku albo i dłużej, nosiły w czymś na wzór dzisiejszych chust, bo jak szły w pole plewić, to jakoś te dzieci musiały ze sobą zabrać, a wózkiem po kartofliskach i miedzach to raczej ciężko.
      Ale oprócz tego, że kp, to podawały też obie mleko krowie od początku i mannę na tymże mleku. W przypadku babci z dziesięciorgiem dzieci, to po piąty czy szóstym, to już było łatwiej, bo te starsze się młodszymi zajmowały. Ta babcia opowiadała mi jak po którymś z kolei porodzie, z komplikacjami, musiała dłużej w szpitalu poleżeć, chyba 11 dni. Jak wróciła do domu, to starsze dzieci wyjadły wszystko co w domu to zjedzenia było, co im przygotowała przed pójściem do szpitala i głodne chodziły, więc połóg nie połóg, zabrała się za rozczynianie chleba w dzieży na 12 bochenków...
      Wstawanie o 5 rano i praca non stop do 21-22, to było dla nich naturalne. Nie miały zupełnie czasu dla siebie, nawet 5 minut wytchnienia w ciągu dnia, ale to też było dla nich naturalne. A w niedzielę zamiast odpocząć, to 6km w jedną stronę piechotą do kościoła szły.
      Podziwiam te kobiety przeogromnie. I widzę po sobie, że my jesteśmy do czegoś innego przyzwyczajone, ja nie mówię, że to źle mieć czas dla siebie i korzystanie z ułatwień XXI wieku to źle, ale widzę też ile czasu marnuję (wg moich babć), a ile z tego mogłabym wykorzystać jakoś produktywniej.
      Też mieszam na wsi, mam zwierzęta, ogródek warzywny, ale dla mnie niewyplewienia chwastów z buraczków ćwikłowym nie skończy się tym, że moje dziecko nie będzie miało co zimą zjeść, dla moich babć w ich czasach - tak.
      • panirogalik Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 12:45
        Ale oprócz tego, że kp, to podawały też obie mleko krowie od początku i mannę na tymże mleku.


        O to nieźle. Moja prababcia jednemu dziecku, urodzonemu w trakcie wojny, podawała od urodzenia rozgotowane, rozcieńczone z wodą ziemniaki, była niedożywiona i nie miała swojego ani żadnego innego mleka.
        • mag1982 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 13:14
          Dziecko przeżyło i rozwijało się normalnie?
          • panirogalik Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 14:02
            przeżyło, dożyło późnego wieku ale miało coś z kościami
        • kjut Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 13:16
          > Ale oprócz tego, że kp, to podawały też obie mleko krowie od początku i mannę n
          > a tymże mleku.

          Nie tylko krowie dostawały od początku ale i od niego umierały. Moja babcia jeździła z wujkiem na ręku (chust tam nie znali, wózków nie było) po szpitalach dziesiątki kilometrów od jej wsi, bo wujek "co zjadł to zwymiotował". I nawet w szpitalach nie chcieli pomóc. Dopiero gdzieś jakas jedna lekarka stwierdziła, że spróbuje "ale nic nie mo że obiecać". I jakoś go wprowadziła z niedożywienia. Z długich opowieści babci dot późniejszych lat łatwo się zorientować ze to zwykła nietolerancja białka krowiego była.

          Przy okazji - czwórka niewiele starszych braci zostawała w tym czasie sama. Nie, nie z ojcem (to długa historia).
        • 00zuza00 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 16:49
          panirogalik napisała:
          > O to nieźle. Moja prababcia jednemu dziecku, urodzonemu w trakcie wojny, podawa
          > ła od urodzenia rozgotowane, rozcieńczone z wodą ziemniaki, była niedożywiona i
          > nie miała swojego ani żadnego innego mleka

          Straszne... Nie potrafię sobie wyobrazić co musiała czuć matka, która miała świadomość, że dziecko może przy niej umrzeć z głodu i musiała podejmować takie decyzje sad
      • ikselk Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 29.07.14, 19:04
        Jak mądrze i sensownie napisałaś! Mało która kobieta dziś zauważa, jak bardzo ma DOBRZE. Jedno lub dwoje dzieci - i już tragedia, dom nie funkcjonuje, ona sama również. A w kuchni bateria urządzeń AGD, w łazience pralka, czasem i mąż pomoże - znam dużo takich młodych matek, co wręcz czekają na jego powrót, aby garnki do zmywarki wsadził czy zakupy zrobił, obiad ugotował - serio!
        Kiedyś było inaczej, gorzej, ciężej - tak, to prawda. Ale czy aby dzisiejsze kobiety nie są po prostu wydelikacone, niezorganizowane, słabsze fizycznie i nienawykłe do pracy? Skąd to? - ano stąd, jak napisałaś: nie ma rodziny wielopokoleniowej w domu, a dzisiejsze matki to dawne dziewczyny z domów, gdzie ich matka szła do pracy równo z ojcem i nie było czasu ani wymagań - nie miał kto dziewczynę nauczyć, jak choćby garnki umyć, obiad sprawnie ugotować, zorganizować sprawnie wszelkie zajęcia domowe. Pozostawało jej lakierowanie paznokci i imprezowanie, to i swych dzieci nie nauczyła. Chłopaków też to dotyczy, nie umieją niczego, nawet ruszać się skladnie nie potrafią, biegać nawet. A przyjrzyjcie się dzisiejszym dziewczynom - no co one mają do roboty? Nic. Bo nikt od nich niczego nie wymaga. A potem padną w tydzień i wpadną w depresję, bo im się dziecko urodzi...
        • ana-ana2 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 02.08.14, 18:44
          Dokładnie. Myślę że to w dużej mierze jest właśnie wydelikacenie obecnych młodych ludzi i nieprzyzwyczajenie do obowiązków i ciężkiej pracy. Niewiele potrafią z takich codziennych, praktycznych rzeczy, nie potrafią mądrze zorganizować sobie czasu. Przyzwyczajeni są do siedzenia w necie, przed tv albo chodzenia po sklepach z ciuchami, czy też po kawiarniach z koleżankami. Nie mówię, że wszyscy ale myślę że sporo jest takich. To całe obecne pokolenie młodych jest nienawykłe żeby radzić sobie z przeciwnościami. tak jak napisałaś:rodzi się dziecko i koniec świata nastaje. Moja mama miała ciężko, moja babcia jeszcze ciężej, ja już dużo lżej chociaż w porównaniu do dzisiejszych rodziców to nadal ciężko, ale wcale jakoś nie wspominam mojego wczesnego macierzyńswa że było trudne.
          • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 05.08.14, 15:36
            Ciekawe kto tych rzekomo wydelikaconych leni wychował?
            • ikselk Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 07.08.14, 01:15
              Jak to kto? - pokolenie postkomunistyczne wychowało, samo będąc wychowanym źle, bo przez rodziców w systemie komunistycznym. I nie o politykę tu chodzi, ale o ogólny kryzys rodziny jako jedynego nośnika tradycji i jako jedynego środowiska, któremu NAPRAWDĘ zależy na dobru dzieci. Stąd totalny BRAK wychowania. Przecież kobiety do roboty, dzieci do żłobka i przedszkola, podkreślmy - PAŃSTWOWEGO, czyt. deprecjonujacego rodzinę i jej wartości, wychowujacego do funkcjonowania w komunistycznej machinie, gdzie "wszystkie dzieci są nasze", znaczy niczyje. To jak miały być wychowane te dzieci? A ich dzieci? - no i tu się właśnie DZIŚ zgina ten dziób pingwina!
              • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 07.08.14, 03:55
                Piękne uogólnienie.
                Tylko ja tego wokół siebie w ogole nie widze.
    • kjut Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 12:11
      Podejście się zmieniło. Nikt się wtedy nie bawił w wielogodzinne noszenie dziecka "bo marudzi". Dawało się jeść, zmieniało pieluchę, zostawiało w łóżeczku i szło do roboty.
      • 125katrina Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 12:24
        Dokładnie. Nikt się przesadnie nie angażował w wychowywanie dzieci, to było raczej "chowanie". Kochało się dzieci, owszem, bawiło w wolnym czasie (czyli rzadko), ale nie skakało wokół nich jak dzisiaj. Kobiety robiły wszystko to, co normalnie, tyle że z noworodkiem u boku. Podczas pracy w polu dziecko po prostu leżało na prześcieradle gdzieś w cieniu i czekało, a matka przychodziła tylko co jakiś czas je nakarmić. Nikt nie biegł do dziecka, bo płacze, uważało się że to normalne że dziecko płacze i nic się z tym nie da zrobić, musi się wypłakać tongue_out Generalnie o wiele mniej się przejmowano tym, co dziecko robi, czy nie zje czegoś z podłogi, nie wczołga się pod łóżko, nie zrobi sobie krzywdy jakimś rupieciem, czy je zgodnie z tabelką żywieniową i czy nie za późno siada. Problemem były ekstremalne przypadki, pierdołami, które dziś zaprzątają głowy mamuśkom nikt się nie przejmował wink Moim zdaniem i wtedy i dzisiaj zdecydowanie się przesadza, tylko w przeciwne strony. My w tamtych czasach złapałybyśmy się za głowy, jak się chowa niemowlaki, a nasze babcie i prababcie uznały by nas za niespełna rozumu czytając 99% wątków z tego forum big_grin
        • 125katrina Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 12:30
          literat.ug.edu.pl/zeromski/zmierzch.htm Np. w tym opowiadaniu Żeromskiego mamy co nieco o hierarchii wartości w tamtych czasach uncertain
          • beatrix_75 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 18:30
            mocne sad
            a w kwestii wychowania natomiast ja twierdze ,ze im więcej wiedzy , tym gorzej .
            Nasze babki nie slyszały zapewne o róznych możliwych chorobach , powikładniach itp.
            człwoiek sie naczyta i przejmuje .
            A z ztym zawijaniem w bety to prawda , tylko ,ze do 3-m-ca smile
            mama mi opowiadała .
        • landora Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 24.07.14, 07:05
          Nikt się przesadnie nie angażował w wychowywanie dzieci, to było rac
          > zej "chowanie".

          Bez przesady, nie "nikt". A opowiadanie Żeromskiego to jednak odrobinę wcześniejsze czasy, niż czasy naszych babć.
          Obie moje babcie miały po dwoje dzieci. O metodach mamy mojego ojca niewiele wiem, bo nie byłyśmy blisko. Ale moja mama i jej brat to były dzieci wychowywane całkiem nowocześnie. Rodzice spędzali z dziećmi, chodzili na spacery, jeździli na wycieczki. Dzieci nie były bite ani zawijane ciasno na 6 miesięcy (!). W zajmowanie się dziećmi angażował się również mój dziadek. Podobnie jak dzisiaj, byli różni ludzie i różne modele wychowania.
          • ponis1990 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 28.07.14, 14:40
            By the way, to ja do dzisiaj mam w głowie motyw jak w ,,Antku'' spalono jego siostrę w piecu coby wyzdrowiała. Płakała, płakała aż płakać przy paleniu przestała... brrr, po co takie lektury w podstawówce ja się pytam?
            • momas Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 30.07.14, 17:29
              gwoli wyjasnienia... na Podlasiu była taka metoda wygrzewania przy przeziebianiach. Wkladalo sie osobe do cieplego jeszcze pieca chlebowego.
              To nie byl wymysł autora...
        • ikselk Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 07.08.14, 01:29
          125katrina napisał:

          > Dokładnie. Nikt się przesadnie nie angażował w wychowywanie dzieci, to było rac
          > zej "chowanie".

          Nieprawda. Może Ty masz takie obserwacje, ja nie. Generalnie owszem, taki był trend, ale MĄDRZY rodzice zawsze byli, są i będą, na przekór wszelkim antyrodzinnym systemom.
      • ikselk Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 07.08.14, 01:26
        Mam 54 lata, dzieci moje 30 i 25, córka starsza ma 9-mies. maleństwo i sobie świetnie radzi, choć owszem, zmęczona. Ale radzi sobie i uważam, że właśnie dlatego, że miała matkę, co się nią zajmowała, a nie przyklejała sobie tipsy i nie imprezowała. Sama też swoim dzieckiem się zajmuje tyle, ile tylko ono wymaga, czyli tak, jak miała sama. Jest matką na 300 procent. Nie wiem, skąd Twoje generalizowanie na temat "nienoszenia" kiedyś, a "noszenia" dziś - przecież to nie ma związku z czasami, tylko z typem psychiki i wyniesionymi z domu wzorcami. I powiem Ci, że chociaż nie jestem młoda, to w "moich" czasach dzieci też się dopieszczało, ale właśnie trzeba byo to wynieść samemu z domu,. Kto ulegał systemowi, wierzył w to, ze dziecko am spać samo w ciemnym pokoju, a rano o 6ej być zawiezione do żłobka/przedszkola i oddane pod opiekę państwu...

        I nie chodzi o to, czy się dziecko nosi, czy nie, ale o to, czy się z nim naprawdę JEST - czyli czy się POTRAFI poświęcić mu wszystkie swoje siły i całego siebie. A system komunistyczny właśnie to w ludziach rugował przejmując wychowanie dzieci.
        • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 07.08.14, 03:59
          Haha, tak wlasnie myslalam - zle wychowują 'inni', tępe masy. Nie to co my, dzielne i oświecone. Ale my to jesteśmy wyjątki, jakich ze świeca szukać.

          Moja mama nigdy mnie do żłobka nie oddała, wychowywała mnie dość blisko rodzicielstwa bliskości, miałam zawsze z rodzicami dobre układy.
          Ja mam lat 28, moja mama 52, moje dzieci 3,5 i 0,5.
          Ale to pewnie dlatego, ze moi rodzice nigdy nie byli partyjni, lol. I moja mama tipsów tez nie naklejala, ale imprezowali aż miło.
    • corka.czarownicy Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 12:44
      Nie było zmywarek, mikrofalówek...
      Nic to.
      FORUM NIEMOWLĘ NIE BYŁO!!!
    • baba_za_kolkiem Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 14:13
      Jak pytałam babcię co robiła, kiedy jej dziecko zapłakało, powiedziała mi, że brała kawałek szmaty, wsypywała cukier do środka, zawiązywała taką jakby saszetkę, taką sakiewkę sznurkiem i dziecko sobie ssało tą szmatę i był spokój smile
      MASAKRA.
      Ale babcia jedno z czworga dzieci urodziła w polu przy burakach, to już mnie nic chyba nie zdziwi.
      Pamiętam też, że jako dzieci spędzaliśmy u babci wakacje na wsi. Jeden z moich kuzynów, wieku wczesnoszkolnym lub późnoprzedszkolnym był bardzo nadpobudliwy, babcia pewnego dnia przywiązała go za nogę od szafy sznurkiem, żeby mieć go na oku, bo jej ciągle uciekał. Siedział przy szafie i bawił się jabłkami co dzień na czas gotowania obiadu.
      Tak to właśnie kiedyś było.
      • kina82 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 15:27
        Zdecydowanie wolę te czasy mimo wszechobecnego wyszukiwania problemów czy dobrze, je, śpi i czy dobrą kupe robi.
    • mmajcka Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 19:46
      Czasami zadaje sobie to samo pytanie smile
      Ale tez jak sie dopytalam to okazuje sie, ze to najstarsze rodzenstwo mialo dosc przykre dziecinstwo. Moja prababcia na przyklad nie poszla do szkoly (ukonczyla moze ze 4 klasy) bo musiala zajac sie domem i mlodszym rodzenstwem. A bylo ich 10cioro. A byl tez taki okres, ze zajmowala sie rodzenstwem i swoimi dziecmi! Babcia natomiast jest z piatki rodzenstwa. I sama przyznala, ze nie wie jak to jej mama ogarniala càly ten balagan smile
    • mag1982 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 20:10
      Jeszcze 30 lat temu nie cackano się tak z dziećmi jak dziś. Rodzicie nie bawili się z nami prawie nigdy, bo nie mieli czasu, dzieci latały samopas a jak podrosły pomagały w gospodarstwie. Najstarsze córki przejmowały opiekę nad młodszym rodzeństwem. Moja mama, urodzona niedługo po wojnie, opowiadała, że gdy miała 5 lat "opiekowała się" dwuletnim bratem, gdy babcia miała dużo roboty. Płaczem nikt się specjalnie nie przejmował bo "dziecko musi ćwiczyć płuca", na fanaberie przeważnie nie było pieniędzy, jak dzieci stroiły fochy to stosowano klapsy lub "ścierą po łbie".
      • landora Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 24.07.14, 22:09
        Znowu - zależy od rodziny. Moi rodzice się ze mną bawili tongue_out i nigdy nie latałam samopas. Młodszego rodzeństwa brak. Klapsów moi rodzice nie stosowali. Nie ma co uogólniać.
    • missgiggles Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 21:03
      Ja struchlałam, jak mi teściowa oznajmiła, że przywiązywała mojego wówczas rocznego męża do szczebelków łóżeczka za pomocą paska od sukienki, bo za bardzo się ruszał... I była przy tym dumna ze swojego patentu...
      • mat799 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 22:42
        Mi tesciowa mowila, ze jakas kobieta wywozila dziecko do lasu, zeby sie wyplakalo, bo bylo strasznie wymagajace. Stawiala wozeczek i sie oddalala a dziecko plakalo. Chyba w jej mniemaniu uczyla dziecko, zeby sie nauczylo samo sie soba zajmowac, albo uczylo sie samouspokojenia, sama nie wiem...Mi tesiowa mowila, ze jak dziecko placze a ja biegne mu na ratunek, to tak jakby dziecko mna rzadzilo. Czyli ze jak placze, to mam je zostawic, niech sobie poplacze.
    • semi-dolce Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 23.07.14, 22:37
      To zależy które matki. Biedocie było ciężko, jak ze wszystkim. Bogaci do dzieci oraz do wszelkich prac okołodomowych mieli po prostu służbę. Wszystko stanęło na głowie (nie tylko w kwestii wychowania dzieci, ale zasadniczo dokładnie wszystko) po II wojnie, wówczas ludzie radzili sobie jak umieli, ale też i liczba dzieci w rodzinach spadła. No i niewątpliwie, wśród ogółu społeczeństwa dziecko stanowi dziś dużo większą wartość niż niegdyś. Smiertelność niemowląt i małych dzieci też spadła wielokrotnie.
    • ashraf Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 24.07.14, 08:30
      Mysle, ze w gre wchodzillo kilka czynnikow. Jeden to mniejsza wartosc dziecka jako jednostki - dzieci rodzilo sie sporo, smiertelnosc niemowlat i malych dzieci byla wysoka (zwlaszcza przed era antybiotykow), wiec smierc malucha przyjmowalo sie jako tragiczna, ale jednak czesc zycia. Poza tym nie bylo czasu na zastanawianie sie nad charakterem czy upodobaniami dziecka, nie bylo filozofii wychowawczych, wiedzy z zakresu psychologii, zywienia czy pielegnacji. Nikt nie mial czasu na wpatrywanie sie caly dzien w kolyske - na wsi trzeba bylo obrobic pozostale x dzieci, gospodarke, dom, pole itd., jezeli juz, to starsze dzieci dogladaly niemowlat. Dzieci byly tez duzo wczesniej wdrazane w zycie domu, w obowiazki. Z kolei w bogatych rodzinach opieke nad dziecmi sprawowaly mamki (dobrze urodzonym kobietom nie wypadalo kp), nianki, bony, guwernantki, potem szkoly z internatem. Mezczyzni pracowali, a kobiety zarzadzaly sluzba, domem, zyciem towarzyskim - dzieci byly na dalszym planie. Obowiazki domowe dla tych pan nie istnialy. Z kolei po wojnie komunizm zaczal bardzo szybko zmieniac wzorce rodziny - norma stalo sie 2-4 dzieci, rodziny wielodzietne byly rzadsze. System powszechnie i za grosze dostepnych zlobkow i przedszkoli pozwolil laczyc zycie rodzinne z zawodowym, no i umowmy sie - w PRL trudno bylo mowic o oszalamiajacych karierach, wymagajacych 12 h pracy i siedzenia z laptopem (jakim laptopem?) po nocy, doksztalcania sie na 3 kierunkach i robienia kursow 5 jezyka itd. Tempo zycia bylo troche inne, wiec i bez pralek, zmywarek czy mikrofali dalo sie zyc. Nie bylo tez innych, dostepnych dzisiaj mozliwosci (chocby zajec popoludniowych, okreslonych rozrywek), presji (zadbanego wygladu wymagajacego nieustannej pielegnacji, fitnessow itd.)... mozna by dlugo wymieniac. Kiedy wyobraze sobie, ze moglam na macierzynskim miec czas tylko dla dziecka, zadnego rownoczesnego studiowania, nauki jezykow, zalatwiania tysiaca spraw), to bylyby prawie wakacje wink
      • dlugaaga Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 24.07.14, 09:04
        też się czasem nad tym zastanawiam...i ja podziwiam te wszystkie babcie, że jeszcze dziś niektóre siłę mają!
      • landora Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 24.07.14, 22:07
        Jeden to mniejsza wartosc dziecka j
        > ako jednostki - dzieci rodzilo sie sporo, smiertelnosc niemowlat i malych dziec
        > i byla wysoka (zwlaszcza przed era antybiotykow), wiec smierc malucha przyjmowa
        > lo sie jako tragiczna, ale jednak czesc zycia.

        Ale znowu mówimy o czasach naszych prapradziadków, a nie babć. Moi dziadkowie urodzili się w latach dwudziestych XX wieku, zdecydowanie w erze antybiotyków. Jedna z babć miała pięcioro rodzeństwa, ale sama miała już tylko dwoje dzieci. Druga miała siostrę i sama miała dwoje dzieci. Jeden dziadek miał dwóch braci, drugi miał siostrę. Więc wcale nie były to jakieś oszałamiająco liczne rodziny.
        • illegal.alien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 01:00
          Antybiotyki odkryto w 1928, wiec nie tak zdecydowanie wink
          Ale zgadzam sie z Toba - era naszych dziadkow to nie jest jakies sredniowiecze i niewiadomo co. Chociaz w duzej mierze zalezy to od srodowiska, w ktorym dziadkowie mieszkali smile
          • kjut Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 07:29
            Moich dziadków wysiedlili w czasie wojny razem z tysiącami innych osób. Budowali domki z lepianek w środku nocy, mieszkali u innych po piwnicach. Nawet jeśli antybiotyki istniały to nie mieli o nich pojęcia albo nie było ich stać.

            Historia jest smutniejsza i bardziej skomplikowana niż tylko "nikt się dziećmi nie przejmował".
          • semi-dolce Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 09:17
            Antybiotyki poczatkowo stosowano prawie wyłącznie dla potrzeb wojskowych, więc dla zwykłych ludzi czasy przedwojenne to czasy przedantybiotykowe.
          • landora Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 14:06
            No dobrze, większość życia przeżyli w erze antybiotyków wink
        • ashraf Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 08:12
          Zgoda, pisalam po prostu o "dawnych czasach", a te obejmuja tez kilka pokolen wstecz. Czasy moich dziadkow to zupelnie co innego, moja babcia byla wychuchana jedynaczka z niania, sluzaca itd., takze u niej opcja posiadania dzieci obejmowala opiekunke w pakiecie - i tak sie stalo, ma 2 dzieci i zajmowala sie nimi ta sama niania, co moja babcia smile Sama babcia miala do dzieci zdrowy stosunek - dawala im duzo milosci, ale i wolnosci, no i nie rezygnowala z pracy, zycia towarzyskiego, wyjazdow (na tyle, na ile to bylo w PRLu mozliwe), byla zdecydowanie raczej typem feministki niz matki-Polki. Dziadek mial 6 rodzenstwa, ale nie chcial powielac tego modelu. Bardzo angazowal sie w dom - opieke nad dziecmi, sprzatanie, odprowadzanie, psa itd., swietnie gotowal. W ich pokoleniu wiele wzorcow zmienilo sie drastycznie, ale na pewno nie wszedzie i nie w kazdej rodzinie.
          • matka.madzi Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 12:22
            "Czasy dziadków" to też bardzo pojemna kategoria. Ukochany śp. dziadek mojego męża był "sprzed wojny", co w tym przypadku oznacza sprzed PIERWSZEJ wojny. I był najmłodszym z ośmiorga rodzeństwa. Męża dwie babcie i drugi dziadek to roczniki coś około 1924-1930, nie pamiętam dokładnie kto ile ma lat (babcie jeszcze żyją) i wtedy dzieci w rodzinie bywało już mniej, trójka-piątka.
    • heca7 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 12:48
      Zamiast smoczków brano kawałek szmaty z cukrem i dawano do ssania. Na wsiach często dodawano maku i dzieciak spał tylko potem taki trochę... durny był uncertain
      Zamiast bujaczków były huśtawki zrobione z materiału lub wiklinowe uwieszone u powały. Często nad łóżkiem- wystarczyło w nocy bujnąć. W jednym ze skansenów widziałam nawet chodzik! Coś na kształt małego kieratu, wkładało się dziecko i chodziło w kółko.
      Za matę robił zwykły koc. Za zabawki to co się znalazło lub ojciec zrobił.
      Pieluchy szybko szły w kąt bo jak dzieciak chodził tylko w koszuli to mu dołem wylatywało wink
      • ewakot0 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 14.08.14, 13:58
        kiedyś jakiś historyk wyjaśnił, dlaczego te bujaczki były zawieszane pod sufitem, a nie stawiane na podłodze. Z dość makabrycznego powodu, by szczury nie weszły do kołyski by pożywić się świeżym mięsem...
        • stacie_o Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 15.08.14, 23:47
          żałuję że to przeczytałam...
    • theexpert Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 13:52
      Kiedyś musiało być wyjątkowo ciężko - teraz jest naprawdę wszystko.
      • missgiggles Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 14:58
        No wlasnie wszystko jest, tylko czesto brakuje tej przyslowiowej wioski, ktora dziecko pomoglaby wychowac. To jest jak Mastercard - bezcennewink
        • 00zuza00 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 25.07.14, 16:55
          Masakra. Ten wątek pokazuje, jakie szczęście mamy my i nasze dzieci , że dane nam jest je wychowywać w takiej a nie innej rzeczywistości. I że większość z nas ma tylko takie problemy jak "plan dnia noworodka" wink
          • kopiko-lol Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 01.08.14, 15:49
            za 100 - 200 lat tez powiedza o nas MASAKRA, albo co tam wymysla tongue_out Generalnie tez beda sie zastanawiac jak dalysmy sobie rade. Swiat sie zmienia ....
          • ewakot0 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 14.08.14, 14:02
            pralka i lodówka to nie wszystko, moja babcia mieszkała ze swoją mamą, moja mama miała teściową, która do nas przychodziła, a ja nie mam nikogo. Żelazko mi samo ubrań nie uprasuje, a zmywarka nie ponosi płaczącego dziecka, więc sama technologia nie czyni ze mnie szczęściary...
    • elzbieta.24 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 26.07.14, 12:13
      Szanowne młode mamy,nie wiem czy 30 lat to dawno,bo właśnie tyle ma obecnie mój syn ale nie było tak strasznie.Urodziłam zaraz po stanie wojennym,w sklepach nie było dosłownie niczego.Na ubranka dla dziecka dostawało się tzw.talon do zrealizowania w wyznaczonym sklepie.Syn urodził się w lipcu a ja dostałam w przydziale dwa grube sweterki,jedne grube śpiochy i trzy pieluchy flanelowe.Nastąpiła pełna mobilizacja rodziny i znajomych.Teść załatwił przez znajomego belę tetry na onuce.Z niej zostały uszyte pieluchy.Za ceratki do pieluszek służyły przycięte torebki foliowe.Nie było Gerberków, pamiętam ile się namordowałam przecierając włóknistą cielęcinę przez sitko.Oczywiście mięso kupowane było od pani ,która raz w tygodniu przyjeżdżała za wsi.Jakoś potrafiłam zorganizować czas,zakupy,codzienne pranie,gotowanie to była zwyczajna codzienność.Może nie było pięknych zabawek,ale były pięknie ilustrowane książeczki,gdzie kot czy pies wyglądał jak żywy a nie jak bezkształtny bohomaz.Były wspaniałe płyty których syn słuchał z fascynacją,zabawki były pięknie wykonane z drewna.Ukochanym kolorowym motylem na kijku bawił się jeszcze mój wnuczek.Większość z nas potrafiła szyć ubranka,dziergać na drutach.Dużo czasu spędzaliśmy w parkach,ogrodzie zoologicznym.W telewizji oglądał tylko dobranocki.Na pewno było trochę ciężej niż teraz ,tylko że my nie znałyśmy obecnych udogodnień.Dziś mam 53 lata,opiekuję się dwuletnią dziewuszką i widzę jakie problemy są teraz.Malutka ma problemy z jedzeniem normalnie gotowanych obiadków,nie chce gryźć,nadal siusia w pieluchy.Tetrowe pieluchy powodowały dyskomfort,roczny syn siadał już na nocniczku.Nie zrozumcie mnie źle,ale nie wszystkie obecne udogodnienia wyszły maluchom na lepsze.Wszystkim mamom dużo siły i radości z maluchów.
      • agunia777 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 26.07.14, 14:00
        Moja prababcia urodziła czworke dzieci - pierwsza dwojke po slubie ok 1927 roku a pozostala dwojke przed czterdziestka 1939 i 1940 r (wojna). Kiedy spalila sie kamienica w ktorej mieszkali, a meza zabrali Niemcy, wziela dzieci (1,5 roczniak i 2 miesieczniak, 12 latek i 13 latka) i poszli piechota na wies ok 50 km. Jako, ze na wsi nie miala niczego (bo rodzenstwo juz ja splacilo), a maz wrocil dopiero po 7 latach, musiala ogarnac wynajecie malego pokoiku i znalezienie lichej pracy. Wowczas 13 latka (moja babcia) opiekowala sie rodzenstwem. Maluchy byly karmione piersia do 2 rz, kiedy matka wracala z pola. Wczesniej dostawaly gotowane siemie lniane oraz kasze na wodzie. 13 latka musiala sprzatnac, zajac sie dziecmi, uprac, ugotowac. Mowila, ze plakala, ze nie ma juz dawnego zycia, szkoly...ladnych ubran, tego co mieli w Warszawie... ale matce nawet slowem o tym nie mowila. Modlila sie, braciom spiewala piosenki i bawila sie z nimi. Pozniej - jak wychowywala swoje dzieci - 1953 r.. mowila ze ma prawdziwy hajlajf, że dzieci nie płaczą za nią pół dnia za mlekiem. Żyła już w normalnym domu, miala bieżącą wodę w kranie, dzieci miały porządne łóżeczka i wózek - pełen luksus smile Ubranka szyła im do dorosłosci - lubila to, ale inaczej organizowala czas, bo zamiast na necie, siadala przy maszynie wink) Maz wracal o 15.00 z pracy. Mieli pole, ale male, na wlasne potrzeby. Kiedy zaczeli je "obrabiac" dzieci mialy jakos po 3 lata i 5 lat wiec jak na tamte standardy byly "samowystarczalne".
        Ulatwienia... Pamietam jak opowiadala, ze czasami same zostawiala w domu, na chwile, jak spaly. Miala wozek, to wtedy tez bylo ulatwienie. Dzieki tetrom szybko odpieluchowala. Dzieci szybko rosna - dla niej 3 latek to juz konkret, ktory moze sie sam czyms zajac.
        • elzunia25 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 26.07.14, 14:11
          Ciekawy wątek.
          Kiedy ja narzekam mojej mamie, że sobie nie radzę ona opowiada mi historie jak wychowywała mnie i siostry,
          Stan wojenny, ciężko dostac się do lekarzy, brak samochodu, telefonu...W śnieżyce kilometr do przystanku szła z dzieckiem na rękach, zeby dojechac do lekarza.
          Kiedy pomieszkiwała na wsi u swoich rodziców, a siostra zachorowała dziadzio wozem wiózł ich do sąsiedniej wioski oddalonej o kilka km do przychodni...Tam nie umieli pomóc, więc oczekiwanie w zimie z chorym dzieckiem na karetkę która jechała 50 km z miasta...3 dzieci , urodzonych rok po roku...
          Jestem pełna ppdziwu dla mamy i dla innych kobiet, które w tamtych trudnych czasach dawały sobie radę i nawet nie przyszło im do głowy że mogą nie dac sobie rady...

          Ekstremalne sytuacje np. czasy wojny, obozy koncentracyjne, gdzie dzieci były często przez dugie okresy ukrywane są dla mnie wielkim bohaterstwem. i po częstych refleksjach dochodzę do wniosku,że ja nie dałabym rady w tak trudnych sytuacjach. a moze dałabym, bo nie miałabym wyjścia....
        • truscaveczka Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 16.08.14, 16:53
          agunia777 napisała:
          CytatDzieki tetrom szybko odpieluchowala.
          Co wy z tym odpieluchowaniem. Znajomi lekarze twierdzą, że wtedy było tak samo dużo nieodpieluchowanych trzylatków, co i teraz - a raczej niekontrolujących się, ubranych w majtki, z mamą wytresowaną do sadzania na nocnik co chwilę.
          Na moim synu, pieluchowanym tradycyjnie z powodu alergii, mokra tetra nie robiła wrażenia ;P
      • zebra12 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 27.07.14, 17:34
        To chyba nie pracowałaś. Moja mama nie miała czasu na parki, zakupy czy gotowanie. Pracowała i wracała z pracy tylko ciut wcześniej niż tata. Czasem zostawała do późnej nocy w pracy. Zakupy robiła nam babcia, obiady jedliśmy w placówkach typu przedszkole czy szkoła, a czasem u babć.
      • marynica Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 29.07.14, 12:54
        Pierwsze dziecko urodziłam w 1979 roku, drugie w 1981. W 1981 było strasznie, nie było nic do kupienia. Jako wyprawkę można było kupić 10 tetrowych pieluch, 6 par śpiochów, 6 kaftaników. Gdyby nie ciuszki po starszym dziecku, nie byłoby w co ubrać drugiego malucha. Na kartki było mleko dla dziecka, 5 paczek miesięcznie, chociaz dziecku było potrzeba 7 paczek. Własnego pokarmu nie miałam.
        Na kartki było mięso, masło, cukier, mąka, słodycze, buty dla dziecka (jedna para rocznie), mydło, proszek do prania, właściwie wszystko. Najgorzej było z opraniem rodziny, bo proszku nie starczało. Po to masło (na kartki) trzeba było stać pod sklepem od 4 rano. Wracałam z masłem przed wyjściem męża do pracy.
        Zaopatrzenie domu było horrorem, tym bardziej że nie miałam żadnej pomocy, bo mieszkaliśmy daleko od obu babć.
        Takie cuda jak pampersy, podgrzewacze, wilgotne chusteczki do mycia pupy, grające nocniki i co tam jeszcze w naszej siermiężnej Polsce nie istniały.
        Nie było też łatwo o papier toaletowy, a na środki higieniczne dla kobiet robiło się polowanie po aptekach. I to żadne tam podpaski czy tampony tylko zwykła wata lub lignina. Ech.....
        W jednym wózku chowały się wszystkie dzieci w rodzinie, ubranka artystycznie pocerowane służyły też kilkorgu. Te wózki były toporne, robione ze sklejki i ciężkie jak diabli. Bujaczków, leżaczków, karuzel, mat edukacyjnych tez nie było. Ani słoiczków dla dzieciaków.
        Tetrowe pieluchy gotowało się w wielkim garze w mydlinach z resztek mydła, żeby jak najdłużej zachowały biel.
        Ciężko było, poprawiło się po paru latach, jak zlikwidowali stan wojenny. Więcej rzeczy można było kupić bez kartek.
        Ale jakoś więcej dzieci się rodziło niż teraz.

        Bardzo wiele się zmieniło i dobrze.
    • nowamama2 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 27.07.14, 17:41
      Dzieci po prostu musiały sobie radzić. Starsze zajmowało sie mlodszym. Dzisiaj nieczęsto widuje się starsze rodzeństwo opiekujące się młodszym ( przynajmniej ja tego nie widzę). Na moim osiedlu była dziewczynka, która zajmowała się rodzeńswem- jedno w wózku około 6 msc a drugie chodzące ok 5 letnie i opieka społeczna szybko się zainteresowała dlaczego dziecko opiekuje się dzieckiem. Nie wiem jak sprawa się zakonczyła ale widzę, ze ta dziewczynka dziećmi się juz nie opiekuje. Kedyś standardem było, że 10 latek miał pod opieką kilkuletnie dziecko. A co do reszty.... nie mam pojęcia. Podejrzewam, ze dziecko płakało to matka nie leciła od razu do niego tylko wyznawała zasadę PŁACZ ROZWIJA PŁUCA.
    • smoczy_plomien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 29.07.14, 21:42
      Bardzo ciekawy wątek. Ciekawe wpisy dotyczące czasów naszych babci. Ja trochę pracuję z XIX-wiecznymi materiałami i to, co mogę przytoczyć:
      1. W biedniejszych rodzinach chłopskich przeżywalność niemowląt to ok. 10%. Dzieci do lat 10 nawet nie były traktowane na równi z "dorosłymi". W aktach zgonów ksiądz pisał np. "zmarło dziecię Stanisław, syn Tomasza i Marianny Zdunów". Dopiero starsze dziecko wystąpiłoby z imienia i nazwiska.
      2. Zgon dzieci był niejako normalny. Fragment listu do brata w Stanach: "Kochany Bracie, dziękuję za ostatnią paczkę. Te dziewuszki com je miał od parki [bliźniaczki] to mi poumierali. Tera mamy syna, imię jego Jakub. Co u ciotki Stasi?". Czasem przeżywano to jako tragedie, ale jeśli rozchodziło się o to, żeby w ogóle przeżyć, bo taka była bieda, to podejście było niestety "jak nie to dziecko, to następne".
      3. Mam listę pracowników młyna. Wśród nich 10-letni chłopiec pochodzący ze wsi oddalonej o kilka kilometrów.
      4. Mam spisaną na papierze historię śmierci kilkumiesięcznego dziecka. Jest opisane, że zmarło po tym jak świnia wyżarła mu pół twarzyczki, 2 palce od jednej ręki i 3 palce od drugiej.
      5. Pamiętnik z XIX-wiecznego Śląska, sposób na spokojny sen niemowlaka: tłuczemy ziemniaka, nasączamy spirytusem, zawijamy do pieluszki i dajemy maleństwu do ssania.
      6. Czy to deszcz, czy mróz, czy śnieg, z noworodkiem na drugi dzień pędziło się do kościoła do chrztu. Czasem było to kilka, kilkanaście kilometrów furmanką. To nie pomagało przeżywalności. Natomiast co ciekawe, rodziny zamożne, wysoko urodzone chrzciły swoje dzieci później, najczęściej po 2-4 tygodniach, ale czasem nawet kilkuletnie.
      7. Mam historię jak prababka mojego znajomego urodziła jego babcię w polu w czasie robót. Odniosła dziecko do wioski i wróciła na pole pracować.
      8. To prawda z rodzinami wielopokoleniowymi. Moja prababcia w 1928 roku urodziła moją babcię, a w tym samym roku jej matka urodziła ostatnie swoje dziecko. Prababcia nie mogła skończyć szkoły, bo musiała opiekować się młodszym rodzeństwem, którego było tyle, że prapradziadkowie nie mogli siedzieć w domu i się nimi opiekować, tylko musieli iść do pracy. Zresztą bieda była taka, że kiedy brata prababci rozstrzelało gestapo, jeszcze jego spodnie praprababcia uprała z krwi i zacerowała i nosił je najmłodszy syn.
      9. W rodzinach ziemiańskich i arystokratycznych faktycznie wyglądało to inaczej. Po pierwsze ciężarna nie musiała pracować [co prawda nie mogła też uczestniczyć w życiu towarzyskim], po drugie nie chrzciło się dziecka na następny dzień jeśli była niesprzyjająca pogoda, po trzecie były opiekunki do dzieci. Dziecko mogło się wychowywać praktycznie nie widząc matki [vide Anna Karenina i jej córka].
      • kjut Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 29.07.14, 21:51
        Ciekawe rzeczy opisujesz, chociaż wiek XIX (a Zatem lata 1801-1900) to zdecydowanie nie czasy naszych babć. Sama zauważyłaś, że Twoja prababcia urodziła w XXw wink

        Co do chrztu. Biedota wiozła do chrztu od razu, bo dzieci szybko umierały. Wśród bogatszych było większe prawdopodobieństwo, że dziecko przeżyje to i z chrztem się nie spieszyli - nic w tym dziwnego wink
        • madziatd Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 30.07.14, 11:49
          Moja babcia opowiadała mi że zabierała dzieci ze sobą do pola. Rozwieszała prześcieradło np. na gałęzi drzewa, wkładała w nie dziecko i tak maluch sam się bujał. Jak było niespokojne to zawiązywała trochę cukru w chusteczkę i dawała do ssania. Jak to nie pomogło to dawała herbatkę z maku smile i malec spał.

          A tato mój opowiadał mi taką historię.
          Łódzkie, koniec lat 60-tych, ok. 21 godziny, tato jedzie pustą wiejską drogą, nagle widzi że coś na niej siedzi... to około roczne niemowlę. Wokół pustka, gdzieś w oddali jeden dom. Wziął malucha na ręce i idzie do gospodarstwa, akurat ze żniw właściciele wracali i jakież ich było zdziwienie gdy zobaczyli obcego faceta z ich dzieckiem... Okazało się że matka położyła malucha spać i poszła w pole, a ten musiał się obudzić i przeraczkować spory kawał drogi.
          Nawet nie chcę myśleć co by się z tym malcem stało gdyby nie nadjechał mój tato.
        • smoczy_plomien Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 30.07.14, 13:12
          Wiem, jakie lata to XIXw, chociaz faktycznie wplotlam kilka historii z XXw. Niemniej wątek jest o czasach 'dawnych', niekoniecznie czasach naszych babć, więc mam nadzieję, że historie z xix w. nie sa nieuprawnione.

          Masz trochę racji z chrzczeniem szybko, bo może umrzeć, ale na pewno takie podróżowanie w niepogodę niestety jeszcze pogarszało statystyki.

          W dawnych czasach najczęstszym miesiącem na branie ślubu był luty. Jak przyszła wiosna, to miał chłop od razu babę do pomocy w polu, a jak zaciążyła to rodziła dopiero na jesieni, czyli juz po żniwach. Same korzyści smile A jak matka młodo odumarła to trzeba było szybko się znowu ochajtać, żeby był ktoś do opieki nad dziećmi. A jak się taka baba opiekowała cudzym potomstwem to już inna historia wink
          • jak-kania-dzdzu Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 30.07.14, 13:23
            Moje babcie rodziły dzieci w latach 40. i 50. i też sprawę chrztu załatwiano tydzień, najpóźniej dwa po porodzie. Śmiertelność to raz (chociaż nie ma co porównywać powojnia z przedwojennymi czasami), a dwa to że z takim nieochrzczonym dzieckiem się z domu nie wychodziło, nie wynosiło się go, nie jeździło do lekarzy, nie oddawało pod opiekę sąsiadkom, bo ono przed chrztem jeszcze niepełnowartościowym człowiekiem i chrześcijaninem było. Takie 'nieczyste' czy coś w ten deseń. No niestety tak też wtedy księża z ambon grzmieli i na wsiach palcami wytykali jak ktoś z chrztem zwlekał. Dopiero ochrzczone dziecko można było światu pokazywać. Moje obie babcie się nadziwić nie mogły i nie w smak im było, że syna chrzciłam jak miał aż 3 miesiące!
            • kubara1 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 01.08.14, 08:42
              bardzo ciekawy wątek, jak siępoczyta to człowiek patrzy z innej perspektywy na swoje życie
              wczoraj byłąm masakrycznie zmęczona po pracy i pobycie z dziećmi na plaży oraz zrobieniu dwóch prań
              moja babcia uznałaby to zapewne za relaks wielki

              moja babcia miała pięć córek
              dwie urodziła w czasie wojny
              siedziała z nimi w schronie w czasie bombardowań
              dwie córki urodziła zaraz po wojnie
              do tego pracowała, szyła ubrania dla ludzi całe noce
              moja mama i moje ciocie wspominają swoją mamę jak świętość
              nigdy nie narzekała, nigdy nie podnosiła głosu
              nigdy też nie widziały żeby siadła, poczytała, posłuchała radia, zawsze w biegu
              wysłała na studia wszystkie pięć
              ja pamiętam ją jako energiczną, uśmiechniętą babcię która co niedzielę robiła obiad dla swoich pięciu córek i ich rodzin

              jak mi jest czasem źle, jak jestem zła i zmęczona, że mam tyyyyyyyyyyyyle pracy i obowiązków myślę o mojej babci i mi wstyd
              • bieniewicka Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 01.08.14, 10:01
                No właśnie... Też z ogromnym zainteresowaniem śledzę ten watek. I zwłaszcza dzisiaj zastanawiam się jak wyglądało życie z noworodkiem, niemowlęciem podczas wojny... sad
                • ewelina.90 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 01.08.14, 20:41
                  Moja babcia opowiadała mi o swoich teściach. Jakaś dziewczyna we wsi zaczęła rodzić. Wiec zapakowali się na furmanke i do szpitala. Była zima, siarczysty mróz. Dziewczyna urodziła w lesie. Pradziadek nie miał przy sobie noża (zostawił w roboczych spodniach) wiec przegryzl (!) pepowine a dziecko owineli w reformy, które prababcia zdjęła i tak dojechali do szpitalasmile
                  • tankky Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 01.08.14, 21:44
                    Dziwna historia, bo porody szpitalne to dopiero w połowie XX wieku. Wcześniej raczej donikąd się nie wybierano.
                    • mag1982 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 02.08.14, 10:18
                      Moja jedna babcia wszystkie dzieci łącznie z moim ojcem rodziła w domu, druga babcia w szpitalu rodziła tylko najmłodszego syna. Wszystko w latach przed i tuż po II wojnie. Jak już to akuszerki wzywano albo lekarza w ostateczności.
                    • kiddy Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 02.08.14, 14:59
                      Nie masz racji. Oczywiście, że były porody szpitalne, choć w żadnym razie nie były regułą. To właśnie doświadczenie porodów szpitalnych naprowadziło lekarzy na przyczyny gorączki popołogowej. Przy czym o to akurat dotyczy wieku XIX i raczej kobiet ubogich oraz samotnych. Ale już w międzywojniu zamożne kobiety rodziły w dobrych klinikach położniczych.
                    • ewelina.90 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 05.08.14, 14:28
                      Babcia czwórkę swoich dzieci rodziła w szpitalu (ostatnie wracało nawet do domu autem a nie wozem). Nie widzę nic dziwnego w tym, że Jej teść "chwile" wcześniej wiózł jakąś dziewczynę ze wsi do szpitala bo rodziła. Za to moja druga babcia miało dziewięcioro dzieci i nie wiem czy chociaż jedno rodzila w szpitalu (choć opowiadała kiedyś, że z jednym jechała juz do szpitala, ale na dolach na wozie się przekrecilo i wróciła do domu). Babcia nr 1 zawsze wspomina, że lubiła patrzeć na dzieci, ale w dzień nie miała na to czasu. Wieczorem jak spały to siadała obok i się im przyglądała. Trochę to smutne. Ja czasem mam dość swojego Malucha i choć chwile chce od Niego odpocząć. A wtedy nie było czasu nacieszyć się dziećmi.
    • q_fla Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 01.08.14, 21:19
      Moja babcia podczas wojny urodziła dwie córki, jedną na początku roku 1940, drugą pod koniec roku 1942. W 1943 roku dziadek trafił do obozu, z którego wrócił w 1945 roku.
      Zdarzały się takie dni kiedy musiała swoje półroczne dziecko zostawić na cały dzień z trzyletnią starszą siostrą same w domu na cały dzień. Jakaś sąsiadka miała tam do nich zajrzeć raz na chwilę. Babcia jechała na wieś po mięso na handel i nigdy nie wiedziała, czy wróci, raz cudem uniknęła aresztowania. Trzyletnia wówczas Ania musiała nakarmić wcześniej przygotowanym zimnym mlekiem siostrę i zmienić jej pieluszkę. Do dzisiaj jak o tym sobie przypomnę przechodzi mnie dreszcz...
    • stacie_o Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 02.08.14, 09:05
      Z opowiadań babci (11 dzieci)

      1. Najgorzej miało pierworodne, bo jak nie było starej babki lub sąsiadki w domu, to najczęściej musiało się samo sobą zająć. Potem to pierworodne opiekowało się młodszym, w zasadzie od samego początku.
      2. Trzylatek to było już na tyle duże dziecko, że mogło się zająć rodzeństwem. Nawet podać butlę czy przewinąć (!)
      3. Normą było, że dziecko leżało głodne, czy brudne. Od tego się nie umiera, a krzyk wyrabia płuca uncertain
      4. Od najmłodszych lat dzieci były gonione do roboty: 4 latek oporządzał kury i niemowlaka, 5 latka pieliła, 6 latek robił przy świniach, 7 latek pasł krowy, 8 latka gotowała obiad i prała.
      5. Jak było dużo pracy, nikt się nie przejmował jedzeniem. Jadło się to, co było pod ręką. Czyli świeżo udojone mleko, przegryzało kalarepką, potem kilka jabłek, jakaś jajecznica na szybko i voila.
      6. Cukier w pieluchę i do possania.
      7. W czasie choroby nacierano spirytusem i wygrzewano, jak nie pomogło to wołano babę od uroków, dopiero w ostateczności do lekarza.
      8. Odświętne ubrania były schowane w szafie pod kluczem. Do kościoła chodziło się na raty, jak jedno przyszło oddawało ciuchy drugiemu.
      cdn...
    • 125katrina Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 04.08.14, 10:40
      Przypomniało mi się, jak mama opowiadała o jakiejś jej ciotce, która w zaawansowanej ciąży i potem z noworodkiem raz na 2-3 tygodnie podczas wojny "autobusem" czyli ciężarówką przewożącą ludzi z miasta do miasta jeździła sama na wieś i wracała z workiem ziemniaków, metalową "bańką" z 20 litrami mleka i paroma kilogramami słoniny, a od miejsca, gdzie ciężarówka ją zostawiała szła jeszcze na tą wieś 5-6 km i z powrotem...
      • londynwarszawaparyz Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 06.08.14, 22:01
        No ale w domu sprzatac te matki to chyba nie sprzataly, moze urzadzen mialy mniej AGD ale za to ile rak do pomocy smile Jezeli taka babcia miala 10 dzieci wtedy to jedno bujalo najmlodsze, inne robilo obiad, trzecie z czwartym oporzadzalo gospodarstwo, dziewczyny sprzataly dom, chlopcy zajmowali sie gospodarstwem/zwierzakami a babcia mogla lezec i pachniec tongue_out Pomoc starszych dzieci jest nieoceniona smile Oczywiscie jezeli potrafia robic cokolwiek, a w dzisiejszych czasach ze swieca szukac dziecka ktore choc raz wstawilo samo pranie (po pralki) czy wogole zrobilo cos bez zaganiania. Ja rozumiem ze babcie mialy ciezej bo nie bylo zmywarki pralki auta ale byla micha z woda, tara i furmanka. Ale my mamy mniej czasu chyba przez zaganianie i natlok obowiazkow i nie zyjemy zgodnie z 4-rema porami roku, ktore wyznaczaly kiedys zycie ludzi na wsi.
        Watpie by babcie spieszyly sie na wywiadowki do syna, zabieraly prace do domu, zajmowaly sie tak troskliwie dziecmi jak dzisiejsze matki.
        • kjut Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 07.08.14, 08:08
          Ha! Opowiem babci jak to mogła leżeć i pachnieć bo piątkę dzieci miała w domu a ja to zaganiana jestem... pośmieje się kobiecina z rana.

          Rozmawiałas kiedyś ze swoją babcią? Pytałaś jej jak było?
          • londynwarszawaparyz Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 08.08.14, 11:14
            szkoda ze nie masz humoru i nie zrozumialas ironii
            ot,tyle...
    • truscaveczka Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 15.08.14, 16:03
      Jedna moja babcia miała służącą, druga - w pełni sprawnego męża, który pracował krócej od niej i jak wracała do domu, dzieci były umyte, nakarmione a gary pomyte.

      Parcie na odpieluchowanie łatwo wyjaśnić brakiem pralek wink
      Zmywarki nadal nie są aż tak powszechne.
      Zamiast smoczków były mamuny z lnianych szmatek albo kciuk.
      A dzieci leżały w łózeczkach cały boży dzień, wyjmowane do przewinięcia i do karmienia. Taki system sugerowała prababcia moich, wzburzona, że ja chustuję i tulę.

      Teraz wiemy dużo więcej o rozwoju dziecka, no i matki często mają hobby, czytają książki i tak dalej - więc nie chcą poświęcać tego czasu na obszywanie pieluszek czy ich bielenie.

      PS Pieluch wielorazowych to i ja używałam, także tetry w otulaczu zrobionym na drutach, czyli całkiem retro wink
    • magdamama24 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 15.08.14, 20:18
      Myślę że mentalność się zmieniła, ludzie po prostu dawniej nie przejmowali się aż tak dziećmi mieli ich tak jak twoja babcia po 7 z czego przeżyło może 3... Dawali jeść co było a nie tak jak teraz papki i sprawdzanie czy dziecko nie ma czasem alergii tongue_out Dawano zwykłe mleko od krowy, chleb i co tam było... Dzieci od małego uczone były pracy i podejście było inne do nichsmile Tak myślę ale nie wiem bo żyje na szczęście w obecnych czasach smile
      • k.c Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 19.08.14, 09:50
        Masz rację. Moja mama była najstarsza z czwórki. Babcia pracowała w polu, ale dom już miała koło d*. Sobie wzięła ziemniaków w pole, a czy dzieci coś wtedy miały do jedzenia, to nie było jej problemem. Moja mama w wieku 5 lat gotowała rodzeństwu, co było w domu, szorowała podłogę z kup na kolanach (pamiętajcie, że nie było pieluch), w wieku 6 lat pasała sąsiadowi krowę za pieniądze (a mała i drobna była, obecnie mi wchodzi pod pachę), w wieku 7 lat uszyła najmłodszemu bratu pierwsze spodenkomajtki. Zresztą ten na nią wołał "mama". Ona się nimi zajęła, ale jak sama była malutka, to nawet boję się wyobrażać, co było. Mało kto (ktokolwiek?) wtedy z dziećmi rozmawiał, przytulanie też nie było na porządku dziennym. Mama nawet nie miała jajek do jedzenia i mleka do picia, mimo że prosiła, bo babcia sknera wszystko sprzedawała (pieniądze za krowę też oczywiście sama brała). Teraz mama ma lekką osteoporozę i problemy ze stawami.
        Może teraz za bardzo się z dziećmi "niuniamy", czasem powinniśmy krzyknąć, zabronić, a wychowujemy małego kapryśnika. Ale uwierzcie mi, tamte czasy nie były dobre. Może nasi rodzice wyrośli twardzi (ci, co przeżyli), ale często czuli się niekochani, skrzywdzeni, często mieli problem z okazywaniem nam uczuć, bo nikt ich tego w domu nie nauczył. I może babcie jednej z przedmówczyń twierdzą, że marnuje ona skoro czasu, ale dla mnie przytulenie dziecka i przeczytanie mi książeczki jest ważniejsze niż wyplewienie ogródka.
        • gnusmas12 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 20.08.14, 10:22
          k.c napisała:

          > Masz rację. Moja mama była najstarsza z czwórki. Babcia pracowała w polu, ale d
          > om już miała koło d*. Sobie wzięła ziemniaków w pole, a czy dzieci coś wtedy mi
          > ały do jedzenia, to nie było jej problemem. Moja mama w wieku 5 lat gotowała ro
          > dzeństwu, co było w domu,

          Sorry, ale to już jakaś patologia. Nie wierzę, że to było normą. To znaczy - wierzę, że pięciolatki opiekowały się młodszym rodzeństwem i gotowały, ale nie w to, że każda matka miała gdzieś, czy dzieci w ogóle jedzą i co.
    • kosmitka590 Re: Jak sobie radzily matki w dawnych czasach... 31.08.14, 11:35
      Dziewczyny, ja juz tylko podsumuje ten watek. Zakladajac ten watek nigdy nie sadzilam, ze bedzie tyle wpisow.
      Moim zdaniem w dawnych czasach, zylo sie duzo gorzej. Dla dzieci nie mialo sie tyle czasu, jak obecnie. Smiertelnosc dzieci bla wysoka i nie przejmowano sie smiercia dziecka, tak jak teraz. Dzieci czesto byly glodne, bo matka musiala pracowac w polu. Starsze rodzenstwo albo pomagalo w gospodarstwie, albo opiekowalo sie mlodszym rodzenstwem. Lepiej sie zylo ludziom zamoznym. Nawet w czasach naszych mam, bylo ciezko i w stanie wojennym nie bylo ubranek i wszystko bylo na kartki. Teraz jest duzo lepiej, ale przede wszystkim mamy forum niemowlak wink Za sto lat pewnie ludzie beda sobie myslec- o kurcze, jak to naszym babciom bylo ciezko- nie bylo robotow, ktore nosza dzieci, wozkow, ktore imituja spacery i innych gadzetow, ktore za sto lat beda pomagac mamom w wychowaniu swoich dzieci. Ciekawe czy za 100 lat bedzie forum niemowlak na gazeta.pl???
Pełna wersja