ad.a6
04.08.14, 10:01
....swoje mocno nastoletnie dziecko na Woodstock? Pytam, bo byliśmy całą rodzinką, we trójkę, autem. Córka (lat 11, bywała z nami wcześniej na koncertach) chciała zobaczyć jeden z zespołów, który lubi. W planie było wynajęcie pokoju, zostawienie auta na parkingu strzeżonym, kolacja, po czym mieliśmy iść na koncert, wrócić do hotelu, umyć się/najeść/wyspać i wrócić następnego dnia, zwiedzając coś po drodze. Nic z tego nie wyszło. Wróciliśmy zniesmaczeni. Pijane tłumy, wszechobecny brud, smród, ludzie z małymi dziećmi koczujący na kocach, ręcznikach, śpiący w samochodach. Żeby nie było, lubię podróże, biwakowanie, koncerty, ale to co tam zobaczyliśmy było dla mnie z lekka szokujące. A najdziwniejsze było to, że wszędzie było pełno Policji, lecz nie reagującej na nic. Samochody poupychane wszędzie, gdzie się da, w rowach nawet, służące za sypialnię, kuchnię, łazienkę... O jakikolwiek wolny pokój trudno. Gdy już objechaliśmy całe miasto i wszędzie mówiono nam że pokoje rezerwuje się już w lutym/marcu, pojechaliśmy do hotelu, gdzie za pokoik krzyknięto mi 500 zł/doba, bo powiedziałam że jesteśmy z dzieckiem i chcielibyśmy się porządnie umyć i wyspać jak cywilizowani ludzie. Koncertu nie udało się zobaczyć, bo nie chciałam zostawiać samochodu "gdziekolwiek", gdyż potem w ciemnościach i tłumie mogłam go po prostu nie znaleźć, poza tym lubię mieć wszystko pod okiem i pod kontrolą. Ci, którzy byli na imprezie, piszcie swoje spostrzeżenia. Jak dla mnie to kompletny brak organizacji. Jeśli ktoś organizuje tak wielką imprezę masową już po raz 20-ty, powinien mniej więcej przewidzieć ilość osób, samochodów, miejsc noclegowych. Chyba że chodzi o to, by się młodzież wyszalała z dala od domu, a ludzi, którzy chcą posłuchać muzyki w sposób cywilizowany organizator ma w d...? Już nie mówię o tym, jakie zagrożenia mogą spowodować samochody pozostawione same sobie po prostu wszędzie, w takim upale. O dzieciach koczujących przy pijanych rodzicach nie wspomnę. Policja się temu przyglądała, nic nie robiąc...