kolorowekolor
05.08.14, 14:49
Co sadzicie o paniach, ktore zawodowo nie pracuja ale sa odpowiednio wyksztalcone. Poznaja meza, ktory bardzo dobrze zarabia i one rezygnuja z kariery na rzecz zajmowania sie domem. Nie chodzi mi o panie, ktore studiow nie skonczyly i po prostu lepiej zeby juz zajmowaly sie tym domem, bo wiecej warte jest ogarnianie dzieci i ugotowanie obiadu niz ich praca za male pieniadze i mijanie sie z rodzina. Chodzi o calkiem dobrze wyksztlcone kobiety- prawniczki, ekonomistki i inne ktore dobrze zarabiaja ale rezygnuja z pracy. Zrezygnowalybyscie? gdyby maz swietnie zarabial i zabezpieczal was finansowo? czy raczej zwariowalybyscie w domu?
Akurat tak sie zlozylo u mnie. Mam wyksztalcenie pozwalajace zarobic ale w swoim zawodzie przepracowalam pol roku. Poznalam meza, pojawilo sie dziecko i raczej do pracy nie wroce, mysle nad rozpoczeciem nowych studiow wiec moze w tej pracy sie po prostu nie odnalazlam. Drazni mnie jednak zdziwienie znajomych, rodziny ale nie rodzicow bo oni akceptuja, ciesza sie ze moge byc z dzieciekiem 24h na dobę(poki co niemowlę) w planach jeszcze z dwoje dzieci. Nie rozumiem tego zdziwienia, tym bardziej, ze mam male dziecko i w Polsce przeciez kobiety mają jednoroczny urlop macierzynski. Jednak kolezanki zasypuja mnie pytaniami czy mi nie zal rezygnowac z pracy i byc "zaleznya" od meza. Zalezna sie nie czuje, mamy wspolne konto, kupuje co chce, kiedy chce i kiedy mam ochote. A przemoc ekonomiczna wystepuje u ludzi skrzywionych psychicznie. Uwazam, ze jesli koles stosusje taka przemoc to nawet gdyby kobieta pracowala stosowalby inna przemoc np fizyczna. Mam czas na kawę, na dobrą ksiązke, na gimnastyke i joge. Jedynym moim obowiazkiem jest gotowanie, nawet od sprzatania ktos przychodzi chociaz ja lubie miec porzadek wiec sama rowniez dom ograniam. Sa tutaj takie kobiety? czy ludzie was rowniez wypytuja, znajomi czy nie zal wam wyksztalcenia?