kobieta wyksztalcona, niepracujaca

    • awidyna Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 16:27
      A co mam sądzić? Chcą to niech siedzą wink Jedne muszą pracować, inne chcą, inne nie chcą. Najważniejsze aby się dogadywać z mężem. A że jedne wróżą, co będzie jak Cię zdradzi, coś go zezre czy jeszcze inne historie, to chyba z zazdrości.
      • anomalia_pogodowa81 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 16:44
        Uwielbiam, jak inne zdanie tłumaczy się zazdrością big_grin Tak to się robiło, jak się miało 10 lat, w podstawówce big_grin To jest komentarz, który całkowicie odbiera szacunek dla rozmówcy.
        Nie zazdroszczę niepracującym kobietom, będącym na utrzymaniu mężów. Zazdroszczę niepracującym kobietom, które mają WŁASNE pieniądze. Ale nie znam takich, ani jednej. Kobiety z własnymi pieniędzmi lubią pracować. Na mężach zwykle wiszą te, które pracy zawodowej nie kochają wink
        • eo_n Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:18
          Owszem - zazdrość to niska pobudka. Zachowanie dokładnie jak w podstawówce. I tacy są wg mnie ludzie, którzy w ten sposób komentują czyjś życiowy wybór. Jednak z drugiej strony, jeśli nie zazdrość, to co popycha ludzi do wygłaszanie, czy wręcz zalewania Autorki tym swoimi mądrościami życiowymi? Bo ona ich zdaje się o zdanie nie pyta... Jak gadają, to muszą mieć jakiś powód. Jaki Twoim zdaniem?
          • d.o.s.i.a Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:24
            > ę o zdanie nie pyta... Jak gadają, to muszą mieć jakiś powód. Jaki Twoim zdanie
            > m?

            Bralas pod uwage zwykla zyczliwosc, czy od razu zakladasz najgorsze intencje?
            Gdyby to byla moja przyjaciolka to bym jej powiedziala wprost: Krycha, zazdroszcze Ci, ze nie musisz pracowac I pewnie to kuszaca sytuacja, bo sama bym tak chciala, ale pamietaj Krycha, zebys nie dala sie w jajo zrobic, miej leb na karku kobieto I zatroszcz sie o siebie.
            • iwoniaw Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:34
              A widzisz różnicę w tym, co napisałaś, a tym, o czym mówi autorka wątku? Po pierwsze, jej nie mówią o tym osoby bliskie, lecz zaledwie znajome, po drugie - życzliwości i troski w tym zero, za to napastliwego oczekiwania na przyznanie, że _teraz_ coś jest nie tak, tyle, że autorka to czuje. A wszystko w dawce co najmniej męczącej.
              To tak, jak jest różnica między życzliwym szepnięciem _przyjaciółce_ "Krycha, chyba się ostatnio nieco zaokrągliłaś, coś się zmieniło w twych poglądach, że sylwetka to priorytet?" a powtarzaniem przy każdej okazji znajomej/dalekiej kuzynce/koleżance bez żadnej zachęty/pytań w temacie z ich strony: "Krycha, taka jesteś spasiona, mieścisz się jeszcze w jakieś ubrania? Nie boisz się, że Władek cię puści w trąbę, jak pierwsza chuda laska na niego życzliwie spojrzy? No i nie zapomnij, że zawał serca cię dopadnie lada moment, jak nie schudniesz. A w ogóle to jeszcze max dwa kilo przytyjesz i schudnięcie będzie niemożliwe". A do tego wszystko jeszcze w sytuacji, gdy wspomniana Krycha ma ciągle rozmiar 38 (no fakt, nie 34) i nic nie wskazuje na to, by miała mieć więcej...
            • eo_n Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:51
              d.o.s.i.a, umówmy się, że rady udzielane, kiedy nikt o nie nie prosi nie są ani pożyteczne, ani przyjemne, ani nie mają skutku. I chyba jako matki, córki i synowe wiemy coś na ten temat... Innych relacji to Twoim zdaniem nie dotyczy? Bo moim wszystkich.
              • rosapulchra-0 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 07:54
                dośka to taki sam oszołom jak wc, obie siebie warte.
        • awidyna Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 20:52
          A ja lubię takie tłumaczenia jak Twoje wink A szacunku od Ciebie naprawdę nie wymagam wink
    • goodnightmoon Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 16:48
      Ja jestem wlasnie taka, nie pracuje od 7 lat, nadal zdrowa psychicznie smile

      Ludzie nie wypytuja, jakos zaakceptowali. Mi sie czasem zateskni za zyciem w wiecznym biegu, ale szybko przechodzi.
    • mruwa9 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 16:55
      Zdziwienie, ze po zainwestowaniu ogromnej pracy, wysilku i czasu tak walkowerem marnuje sie wszystko, co sie w pocie czola uzyskalo.
      Zdumiewa mnie naiwna wiara, ze tak cudownie bedzie zawsze i kobieta w dostatku i szczesciu dozyje poznej starosci u boku kochajacego Ksiecia Pana.
      Dziwi mie latwosc , z jaka kobieta pozwala sie ubezwlasnowolnic ekonomicznie.I krotkowzrocznosc, jesli chodzi o przewidywanie roznych scenariuszy w zyciu, rowniez w kwestii niewypracowanej emerytury.
      Nie mowiac o tym, ze siedac w domu czlowiek uwstecznia sie intelektualnie. Na wlasne zyczenie glupieje. No, ale to nie moj cyrk...
      • goodnightmoon Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:02
        Co do emerytury - przewidujesz taki scenariusz, jak prywatne ubezpieczenie?
      • fomica Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:19
        A nie zdumiewa Cię czasem przekonanie, że człowiek z którym dzielisz życie, masz wspolne dzieci, to w rzeczywistości niegodny zaufania burak, obcy nieoswojony typ, który przy pierwszej okazji odejdzie/porzuci/odleci na księżyc? Przeciez to mowa o najbliższym człowieku, naprawde tyle osób ma tak złe zdanie o swoich facetach? To musi byc bardzo obciążające psychicznie.
        • przeciwcialo Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:26
          Podpisze sie.
        • d.o.s.i.a Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:37
          > z wspolne dzieci, to w rzeczywistości niegodny zaufania burak, obcy nieoswojony
          > typ, który przy pierwszej okazji odejdzie/porzuci/odleci na księżyc?

          A mozna nie myslec o kims ze to niegodny zaufania burak a jednoczesnie zdawac sobie sprawe z tego, ze w zyciu bywa roznie i nawet najbardziej najblizszy czlowiek moze po prostu kiedys odejsc?
        • najma78 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:44
           Co sadzicie o paniach, ktore zawodowo nie pracuja ale sa odpowiednio wyksztalcone. Poznaja meza, ktory bardzo dobrze zarabia i one rezygnuja z kariery na rzecz zajmowania sie domem. 

          Co sadze? A wiec sadze ze takie panie sa krotkowzroczne, naiwne i brak im wyobrazni. Jestes lekarzem i nie zal ci? Wow to po co wybralas taki zawod, dlaczego nie zrezygnowalas wczesniej ze studiow a wogole to po co ci one byly skoro wolisz byc full time housewife? Do tego zajecia studia chyba potrzebne nie sa? Sa zawody ktore mozna zawiesic na kilka lat ale i tak lepiej pracowac na niepelny etat. Kobieta korzysta ze wspolnego konta tak dlugo jak maz jej na to pozwoli a naiwnoscia jest sadzic ze sielanka bedzie zawsze. Moze sie skonczyc predzej niz myslisz. A po co masz zamiar studiowac inny kierunek?
        • memphis90 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:57
          Jasne, to cudowny, oddany człowiek, w dodatku nieśmiertelny.
          • kolorowekolor Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:08
            Tylko nie rozumiesz, ze i zabezpieczona jestem w odpowiedni sposob nawet jakby sie cos stalo, oczywiscie wtedy tez bym sie spiela i pracowala
            • mruwa9 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:14
              tylko po latach niepracowania w zawodzie lekarza trzeba powtarzac staze, LEPy, zeby odzyskac prawo wykonywania zawodu.
              Poniewaz to zawod wymagajacy nieustannego ksztalcenia , po latach przerwy w praktyce nie ma do niego powrotu. Posprzatane. Zreszta kto by chcial zatrudnic (i leczyc sie) u lekarza, ktorego poziom wiedzy zatrzymal sie na poziomie sprzed dwudziestu lat?
            • bi_scotti Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:50
              kolorowekolor napisała:

              > Tylko nie rozumiesz, ze i zabezpieczona jestem w odpowiedni sposob nawet jakby
              > sie cos stalo, oczywiscie wtedy tez bym sie spiela i pracowala

              Ale Dziecko Kochane, jak Ty mozesz byc zabezpieczona finansowo? On ma life insurance, tak? Wiec jedyne zabezpieczenie to masz na okolicznosc gdyby go szlag trafil, wszystkie inne opcje zycia dajacego w kosc masz bez zabezpieczenia a tych bywa sporo. Jestes imigrantka zalezna w 100% od meza, nie masz planow pracy, chcesz kiedys tam w przyszlosci studiowac za jego pieniadze - to NIE jest najrozsadniejszy plan na zycie na tym etapie i w takiej sytuacji w jakiej jestes, ale masz pelne prawo taki plan miec. My mozemy co najwyzej dobrze Ci zyczyc, podobnie jak to czynia Twoi znajomi lojalnie Cie ostrzegajac, ze life IS/MIGHT BE brutal, eh ...
        • araceli Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:06
          fomica napisał:
          > Przeciez to mowa o najbliższym człowieku,
          > naprawde tyle osób ma tak złe zdanie o swoich
          > facetach? To musi byc bardzo obciążające psychicznie.

          Większość porzuconych żon/partnerek nie obciążało się psychicznie tą myślą smile
          • kolorowekolor Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:08
            a te pracujace to maz moze nie porzucic? tym bardziej, jeszcze z kredytem na glowie
            • araceli Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:12
              kolorowekolor napisała:
              > a te pracujace to maz moze nie porzucic? tym bardziej,
              > jeszcze z kredytem na glowie

              Bo porzucając niepracującą mąż będzie super-honorowy i kredyt weźmie na siebie?
              • kolorowekolor Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:14
                Poki co obeszlo sie bez kredytow
                • araceli Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:18
                  kolorowekolor napisała:
                  > Poki co obeszlo sie bez kredytow

                  Acha! Czyli niepracujące żony powodują brak kredytów a pracujące - posiadanie kredytów?
            • najma78 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:19
              kolorowekolor napisała:

              > a te pracujace to maz moze nie porzucic? tym bardziej, jeszcze z kredytem na gl
              > owie

              W kazdym zwiazku moga wystapic problemy , moze dojsc do rozstania, mozna zostac samemu bo maz np umrze nie ze starosci itp. jednak kobieta ktora pracuje zawsze jest wtedy a lepszej sytuacji a ta z dobrymi zarobkami szczegolnie bo przynajmniej ten problem jej odpadnie.
              oczywiscie, mozna nie pracowac jesli sie nie chce, nie lubi jesli ma sie dochody np z wynajmu albo odziedziczylo fortune itp. Jesli ma sie tylko zamiar korzystac z kasy meza to ryzykowne i to bardzo.

              A co do kredytu to malzenstwo bierze go razem i w takim przypadku po rozstaniu splaca razem.
            • princesswhitewolf Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 00:17
              a te pracujace to maz moze nie porzucic? tym bardziej, jeszcze z kredytem na glowie

              nie martw sie. damy rade. Na dobre CV pracowalysmy cale zycie. Wiele z nas zarabia lepiej niz nasze chlopy...
              ciekawe jednak jak oni sobie dali by rade he he...
      • eo_n Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:20
        mruwa9 napisała:


        > Nie mowiac o tym, ze siedac w domu czlowiek uwstecznia sie intelektualnie.

        Ależ jest wręcz przeciwnie - aby rozwijać swoje zainteresowania, zdobywać wiedzę trzeba mieć czas i energię. Goniąc z biura do rodziny i z powrotem, jak ma wystarczyć zasobów na wszystko?
        • mruwa9 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:32
          terefere. Jakie to niby zainteresowania? Lenistwo lezy w naturze czlowieka i z czasem zapal opadnie, a zainteresowania ogranicza sie, w najlepszym razie, do uprawy papryczki chili na parapecie kuchni.
          Praca zawodowa i koniecznosc (nie- dowolnosc, ale wlasnie koniecznosci) ruszenia tylka z domu stawia przed doroslym czlowiekiem inne wyzwania, chocby w kwestii zorganizowania logistyki domowo-zawodowej, punktualnosci, przestrzegania dyscypliny, terminow, ulozenia relacji miedzyludzkich na innym poziomie. Chocby dlatego, ze w swiecie zawodowym przebywa sie nie tylko w towarzystwie osob lubianych, ale tez jest sie zmuszanym do towarzystwa osob nielubianych. I z tym tez trzeba sie zmierzyc, a to tez jest inny rodzaj wyzwania.
          • eo_n Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 20:09
            mruwa9 napisała:

            > terefere.
            Nie bardzo wiem co na to odpowiedzieć smile

            >Jakie to niby zainteresowania?
            Hmmm... Ludzie mają różne. Ja na przykład, kiedy mam czas, najczęściej czytam (ale już to co wybiorę zależy od poziomu energii, więc zmęczona obowiązkami wezmę pewnie kryminał, czy romans, a wypoczęta, mając sporo czasu, oprócz literatury rozrywkowej poczytam też o filozofii, religii, historii...), czasem maluję, na studia podyplomowe poszłam, kilka kursów zrobiłam. Zapewniam, że zagoniona nie miałabym do tego zapału.


            >Lenistwo lezy w naturze czlowieka
            Niektórych na pewno smile

            i z
            > czasem zapal opadnie, a zainteresowania ogranicza sie, w najlepszym razie, do u
            > prawy papryczki chili na parapecie kuchni.
            Rozumiem, że masz takie doświadczenia, ale nie rozszerzaj ich na wszystkich innych.

            > Praca zawodowa i koniecznosc (nie- dowolnosc, ale wlasnie koniecznosci) ruszeni
            > a tylka z domu stawia przed doroslym czlowiekiem inne wyzwania, chocby w kwesti
            > i zorganizowania logistyki domowo-zawodowej, punktualnosci, przestrzegania dysc
            > ypliny, terminow, ulozenia relacji miedzyludzkich na innym poziomie.
            Fascynujące te wyzwania uncertain

            Chocby dl
            > atego, ze w swiecie zawodowym przebywa sie nie tylko w towarzystwie osob lubian
            > ych, ale tez jest sie zmuszanym do towarzystwa osob nielubianych. I z tym tez t
            > rzeba sie zmierzyc, a to tez jest inny rodzaj wyzwania.
            Na nielubiane i nie lubiące cię osoby możesz trafić też w innych miejscach (lekarz, nauczyciel dziecka, sąsiadka, pani w pobliskim sklepie...). Generalnie dorosły człowiek radzi sobie z byciem nielubianym i z osobami, których nie lubi... Wg mnie to nie powinno stanowić żadnego wyzwania. Raczej to jedna z podstawowych umiejętności społecznych. Tak to widzę.
            • mruwa9 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 22:44
              i twoj maz chetnie funduje ci kolejne , zupelnie bezuzyteczne kursy i studia? Zebys mogla oddawac sie czytaniu harlequinow?
              A twoj maz w pewnym momencie zejdzie z tego swiata, zaharowawszy sie na smierc, zeby zarobic na twoje kolejne fanaberie, a ty sie obudzisz z reka w nocniku. Oczytana, a jakze. Ale bez prawa do emerytury i szans na prace.
              • eo_n Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 22:51
                Nie czytałaś moich wcześniejszych wpisów w tym wątku. Ja pracuję, tyle że mało. Nawet co jakiś czas dostaję oferty pracy czy współpracy, tyle że póki co nie jestem zainteresowana. I skoro już tak sobie miło gawędzimy, to muszę Ci powiedzieć, że harlequinów nie czytam tongue_out
                Mąż pracuje jakieś 6h dziennie przez 5 dni w tygodniu - też się nie przemęcza i bardzo mnie to cieszy.
                A studia hobbystyczne sfinansowałam sobie sama - przed dzieckiem pracowałam i zarabiałam więcej.
                Uspokoiłam Cię? Nie będziesz już teraz martwiła się o przyszłość moją i mojej rodziny? tongue_out
    • naomi19 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:49
      Nie rozumiem tego zdziwienia,
      naprawde nie rozumiesz?
      dla mnie zdziwienie jest tu czyms naturalnym i zdrowym, najpierw kobieta inwestuje w siebie wiele lat, noce nad ksiazkami, praktyki, a nagle ze wszystkiego rezygnuje.
      Mnie to dziwi i chyba mam do tego prawo?
      • naomi19 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:49
        a no i przede wszystkim kwestia niezaleznosci ekonomicznej i emerytury...
      • ad.a6 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 09:44
        naomi19 napisała:

        > Nie rozumiem tego zdziwienia,
        > naprawde nie rozumiesz?
        > dla mnie zdziwienie jest tu czyms naturalnym i zdrowym, najpierw kobieta inwest
        > uje w siebie wiele lat, noce nad ksiazkami, praktyki, a nagle ze wszystkiego re
        > zygnuje.
        > Mnie to dziwi i chyba mam do tego prawo?

        Mnie też dziwi. W moim odczuciu autorka nie "brzmi" jakby była lekarzem. Na takie studia idzie się z pasji lub powołania czy kto jak ma, ale idzie się po to, by pomagać później ludziom, z zapałem lub jakąś chęcią przynajmniej. Chyba że autorka poszła na te studia po to, by spełnić ambicje rodziców. I teraz jest jak jest.
    • naomi19 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 17:55
      Eneduerabe odslona nr 16.
    • araceli Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:08
      kolorowekolor napisała:
      > Co sadzicie o paniach, ktore zawodowo nie pracuja ale sa odpowiednio wyksztalco
      > ne. Poznaja meza, ktory bardzo dobrze zarabia i one rezygnuja z kariery na rzec
      > z zajmowania sie domem.

      Myślę 'stracona kasa, energia i czas na studia'. W przypadku kierunków takich jak np. medycyna - 'odebranie innej osobie szansy na zostanie lekarzem'.
    • fragile_f Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:29
      Pomyslalabym, ze bardzo, bardzo mi zal osoby, ktora nie dostala sie na studia z twojego powodu (bo zabraklo miejsc) a moglaby byc teraz wspanialym lekarzem.

      Pomyslalabym, ze zmarnowalas mase kasy pochodzacej z naszych podatkow.

      Pomyslalabym, ze zmarnowalas mase czasu wykladowcow akademickich i nauczycieli.

      Pomyslalabym, ze nie masz absolutnie wyobrazni i jestes dziecinna.


      A ty jeszcze chcesz isc na kolejne studia... Po jaka cholere?
      • najma78 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:36
        fragile_f napisała:

        > Pomyslalabym, ze bardzo, bardzo mi zal osoby, ktora nie dostala sie na studia z
        > twojego powodu (bo zabraklo miejsc) a moglaby byc teraz wspanialym lekarzem.
        >
        > Pomyslalabym, ze zmarnowalas mase kasy pochodzacej z naszych podatkow.
        >
        > Pomyslalabym, ze zmarnowalas mase czasu wykladowcow akademickich i nauczycieli.
        >
        > Pomyslalabym, ze nie masz absolutnie wyobrazni i jestes dziecinna.
        >
        >
        > A ty jeszcze chcesz isc na kolejne studia... Po jaka cholere?
        >
        Miejmy nadzieje ze za nastepne zaplaci maz smile
        • bi_scotti Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:53
          najma78 napisała:

          > Miejmy nadzieje ze za nastepne zaplaci maz smile

          Innej opcji w moim kraju nie bedzie wink Meza szkoda - moglby wydac forse na wlasne przyjemnosci a tak bedzie wspieral jakas uczelnie tongue_out
      • d.o.s.i.a Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:42
        > Pomyslalabym, ze bardzo, bardzo mi zal osoby, ktora nie dostala sie na studia z
        > twojego powodu (bo zabraklo miejsc) a moglaby byc teraz wspanialym lekarzem.

        Ale to tez nie fair cos takiego pisac. Autorka dostala sie na studia (jak mniemam) dzieki swojej pracy I dzieki temu, ze byla lepsza od innych kandydatow. Osoba ktora nie dostala sie na studia mogla sie lepiej przygotowac. Widocznie byla gorsza.
        Natomiast kazdy ma prawo do zmiany zdania odnosnie tego co chce w zyciu robic. Nie popadajmy w paranoje.
        • araceli Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:50
          d.o.s.i.a napisała:
          > Ale to tez nie fair cos takiego pisac. Autorka dostala sie na studia (jak mniem
          > am) dzieki swojej pracy I dzieki temu, ze byla lepsza od innych kandydatow. Oso
          > ba ktora nie dostala sie na studia mogla sie lepiej przygotowac. Widocznie byla
          > gorsza.

          Ależ jest fair - to, że ktoś był 'gorszy' wcale nie znaczy, że nie był wystarczająco dobry, żeby te studia skończyć i być dobrym w zawodzie. Medycyna jest dość specyficzna bo liczba miejsc jest ograniczona - nie można iść na inną / gorszą / prywatną uczelnię. Jak się chce studiować np. bankowość to opcji jest bardzo wiele.
        • fragile_f Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:05

          > Ale to tez nie fair cos takiego pisac. Autorka dostala sie na studia (jak mniem
          > am) dzieki swojej pracy I dzieki temu, ze byla lepsza od innych kandydatow. Oso
          > ba ktora nie dostala sie na studia mogla sie lepiej przygotowac. Widocznie byla
          > gorsza.
          > Natomiast kazdy ma prawo do zmiany zdania odnosnie tego co chce w zyciu robic.
          > Nie popadajmy w paranoje.

          Najwyrazniej autorka ani nie czula powolania.

          To, ze ktos byl o jedno miejsce nizej niz prog na egzaminie o niczym nie znaczy - mogl byc wspanialy ale z przyczyn losowych napisal odrobinkę gorzej. Zreszta - na medycyne jest wiele osob na jedno miejsce i tu nie chodzi o osobę na miejscu 4329 z 4500 tylko np. 51 z 4500.
          • d.o.s.i.a Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:17
            > To, ze ktos byl o jedno miejsce nizej niz prog na egzaminie o niczym nie znaczy
            > - mogl byc wspanialy ale z przyczyn losowych napisal odrobinkę gorzej. Zreszta
            > - na medycyne jest wiele osob na jedno miejsce i tu nie chodzi o osobę na miej
            > scu 4329 z 4500 tylko np. 51 z 4500.

            Niemniej jednak czepianie sie uwazam za przesade. Kazdy ma prawo do bezplatnych studiow w Polsce, a co z tym zrobi to jego sprawa. Nie ona pierwsza I nie ostatnia, ktora konczy studia I nie pracuje w zawodzie. Moze przydadza jej sie do czegos innego.
    • nikki30 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 18:44
      Wiesz mam nadzieję że dalej tak dobrze będzie Ci się żyć i mąż Cię nie zostawi na lodzie po nastu latach. Rozwodziłam wiele taki niepracujących kobiet jak Ty. Teraz rozwodzę moja najlepszą przyjaciółkę którą mąż zostawił po 20 latach bo miał zwyczajnie dość. Nie ma tej drugiej. Po 7 latach siedzenia w domu moja dobrze wykształcona przyjaciółka przyzwyczajona do życia na bardzo wysokim poziomie musiała pójść pracować w perfumerii bo owszem kilka milionów z majątku ona dostanie ale dopiero po podziale majątku, który może potrwać kilka lat. Kochający do tej pory mąż nagle zaczął mniej zarabiać, więcej chorować i alimenty nie pokrywają nawet opłat za mieszkanie...Gdyby pracowała nawet na część etatu jej sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. No ale cóż takie jest życie. Każdy ma wybór.
      • mruwa9 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:06
        nikki30 napisała:

        > Po 7 latach siedzenia w domu moja dob
        > rze wykształcona przyjaciółka przyzwyczajona do życia na bardzo wysokim poziomi
        > e musiała pójść pracować w perfumerii

        po latach siedzenia w domu dobrze wyksztalcona przyjaciolka z interesujacej towarzyszki zycia, z ktora mozna podyskutowac na rozne tematy, stala sie prosta kura domowa, ktorej zyciowe dylematy ograniczaja sie do wyboru butow do kiecki, menu na obiad, najlepszego proszku do prania i kolejnosci ogladanych seriali.
        Stoczywszy sie intelektualnie nie stanowi juz rownego partnera w zwiazku.
        • nikki30 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:14
          Tak masz rację. Mąż w międzyczasie awansował, zdobył ogromne doświadczenie zawodowe...
    • kol.3 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:00
      Dla mnie kobieta niepracująca jest osobą nieroztropną.
      • kol.3 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:14
        Uściślenie: kobieta wychowująca małe dziecko a niepracująca długofalowo przy odchowanych już dzieciach to dwie różne sprawy. Tytuł wątku sugeruje że kobieta w ogóle zrezygnowała z pracy.
    • arwena_11 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:09
      Ja tak mam. Studia ukończyłam z wyróżnieniem. Mam licencje MF, wiele lat prowadziłam własną firmę pracowałam też na etacie. Zrezygnowałam po urodzeniu syna. Firmę zamknęłam po macierzyńskim z córką.
      Dobrze mi tak jak jest, mam czas dla siebie, domu, dzieci i meża.
    • kolorowekolor Pozdrawiam 05.08.14, 19:09
      OK dzieki za wypowiedzi w temacie, sytuacje sobie przemysle. Narazie jak pisalam mam niemowlaka w domu, wiec i tak praca odpada. Moze sie zdecyduje jak maly skonczy rok zdobywac uprawnienia, a potem pracowac ale napewno nie w pelnym wymiarze czasu majac male dziecko i dzieci planujac. Pozdrawiam smile
      • bi_scotti Re: Pozdrawiam 05.08.14, 19:38
        kolorowekolor napisała:

        > Moze sie zdecyduje jak maly skonczy rok zdobywac uprawnienia

        Najpierw zrob porzadny research zebys wiedziala co Cie czeka - it's not easy! No i nie jest za darmo. I tak musisz zaczac od jezyka, co akurat mozesz robic bedac z dzieckiem w domu.
      • princesswhitewolf Re: Pozdrawiam 06.08.14, 00:20
        Narazie jak pisalam mam niemowlaka w domu, wiec i tak praca odpada

        na pewno? bo serio nikt ze znajomych nie walkowalby ci glowy na temat pojscia do pracy jesli masz niemowle na reku. Wiadomo ze jak niemowle to matka zostaje w wiekszosci w domu.

        Twoja opowiesc kupy sie nie klei.
      • nangaparbat3 Re: Pozdrawiam 06.08.14, 12:39
        Jeśli masz niemowlaka, Twoje poglądy i potrzeby mogą sie jeszcze diametralnie zmienić. Za rok albo za 5 lat - kto wie. Więc nie pal za sobą zawodowych mostow.
        W przeciwieństwie do wiekszości rozumiem, że chcesz zacząć drugie studia. Jeśli czujesz, że aktualny zawod to nie to, a jesteś gotowa uczyć się, by zacząć coś nowego, masz moje blogosławieństwo.
    • rzodkiewa3 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:44
      Nie pracuje, ksztlace sie i co jakis czas gdzies zatrudniam, by nie wypasc z obiegu i troszke popraocwać. Jako, ze pracodawcom nie oplaca sie tworzyc miejsc pracy na pol etatu czy mniej pracuje po 8 godzin dziennie, 5 dni w tyg. Wtedy czuje sie parszywie i NIE WYOBRAZAM sobie zyc tak naprawde. Gora pracowalam 6 miesiacy ciurkiem i dziekuje-ciesze sie, ze nie musze. Powiedzmy sobie szczerze-ludzie pracuja, bo muszą, a nie dlatego ,ze sie realizuja. Wiekszosc to robile, czy learze czy inni. Taka prawda.. Siedza te 8 godzin i widza tylko jak im slonce wschodzi i zachodzi. Jednak, jednak ja pracuje do 3 miesiecy w roku i tyle mi wystarczy. Potem mnie wypiep.. bo mi sie nie chce, ale przynajmniej okres probny przeczekam... Caly moj staz to 9 miesięcy pracy w zawodzie, bo wybieram tylko w zawodzie...
      Czy chcialabym byc robolem irrpacować tak cale zycie-Musialabym na łep upaśc.
      Kocham wstawac o 10, potem toaleta, spokojne śniadanko. Siedzenie przed kompem. Czytanie. Co jest lepszego???????
      Od 8 lat siedze w domu, Chryste, głąb by pipep.. o pracy zawodowej. Zarabiam miesięcznie 500-1000 zlotych, ale to nie jest praca.. nie licze tego jako pracy.. jest to praca przy komputerze.. wiecej z tego nie wyciągnę, chociaz co miesiac biorę wiecej... wszystko wkaldam na oszczedniosciowe, reszte oplaca mąż... Mam swoje oszczednosci, pokazne, mam miekszanie...od czasu do czasu pracuje i wypadam z obiegu. Mnie sie podoba. Wracac do regularnej pracy i poddac sie marketingowi pt. kariera? Nigdy
      Zreszta kto dzis robi kariere, chyba minister...
      • fragile_f Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 20:16
        A myslalam, ze autorka watku jest mimozą big_grin

        Oj znam takich ludzi - studiuja 10 lat, po to tylko zeby w wieku 30 lat isc na kolejne studia, trzecie. Oczywiscie za wszystko placa rodzice, bo gwiazdy sie praca nie skalaja..

        >Powiedzmy sobie szczerze-lu
        > dzie pracuja, bo muszą, a nie dlatego ,ze sie realizuja.

        Powiedzmy sobie szczerze - jestes smierdzacym leniem pasozytujacym na mezu.

        Wiekszosc ludzi, ktorych znam KOCHA swoja pracę. Praca jest dla czlowieka naturalna, bez niej glupieje.

        Ba, pomimo ze czasami wracam do domu na czworakach jak konczymy projekt - satysfakcja po domknieciu wszystkiego jest olbrzymia. Uwielbiam kombinowac, czytac, doksztalcac sie, znajdowac nowe rozwiazania - i nie jestem w tym osamotniona.

        Powiem wiecej - gdybym miala juz nigdy nie przepracowac ani dnia w moim zyciu (tylko zerowac na mezu/rodzicach) - chyba strzelilabym sobie w łeb.

        A tak z ciekawosci - co zrobisz, jak maz odejdzie/straci prace/zachoruje?
    • anika772 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 19:46
      Sądzę o tych kobietach, że niechaj robią to, co uważają za najlepsze dla siebie i swoich bliskich.
      • solange123 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 21:01
        Uważam je za głupie z powodu zaprzepaszczenia lat ciężkiej nauki (studia i specjalizacja lub studia i aplikacja). To raz.
        Dwa: nie znam żadnej niepracującej prawniczki ani lekarki. A znam ich sporo.
    • landora Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 21:54
      To Twoja sprawa, ale ja nigdy tego nie zrozumiem. Chodzi nie tylko o zależność od męża, ale też o moje własne ambicje i karierę. Nie po to studiowałam tyle lat, żeby moje wykształcenie marnowało się w domu.
      Swoją drogą, dlatego między innymi jestem za wprowadzeniem opłat za studia. Państwo zmarnowało na Twoje wykształcenie kupę kasy, której nigdy nie zwrócisz w formie podatków...
    • kleo881 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 05.08.14, 22:55
      Wlasnie bede miala okazje przekonac sie na wlasnej skorze, jak to jest wrocic na rynek pracy po dlugiej przerwie ;-p
      Mam dyplom SGH-u, choc w dziesiejszych czasach sam dyplom nic nie daje.
      Doswiadczenia zawodowego 6 lat.
      Kolejne 6 lat przerwy podzielonej na 3 dzieci.
      I lekko ponad 33 lata.
      Bycie kura domowa nie nudzilo mnie bo lubilam spedzac czas z dziecmi.
      Zabepzieczenie finasowe tez mialam wiec tak jakby bylam niezalezna od meza.
    • obrus_w_paski Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 00:23
      Eneduerabe jak nic.
      Nastawienie do zycia, niedojrzałość i wykształcenie (stomatologia?) sie zgadza.

      Ciekawe kiedy napisze ze ci krytykujący znajomi to źli Żydzi, jak na neo przystało wink

      Dla mnie brak pracy jest nie do przyjęcia bo:
      - uwielbiam byc i czuć sie niezależna finansowo
      - lubię moja prace
      - o ile wyobrażam sobie roczna przerwę o tyle na myśl o dłuższym bezrobociu mam drgawek

      Na moje enedue i te wątek to kolejne twory niecierpka, który chce pobić rekord wątku (a jak wiadomo dziecko któremu odmówiono kolonii zawyżyła mocno poprzeczkę).

      A jesli autorka nie kest trollem to pewnie podświadomie czuje ze ta opcja nie kest najlepsza. Pewnie partner namawia ja intensywnie do rodzenia dzieci, jak juz bedzie dokumentnie uziemniona to zacznie sie inna bajka.
      • paliwodaj Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 03:03
        > $5,000.00
        >
        > gdzie tak tanio?
        >
        > a przeciez niby zalozycielka watku opowiadala ze skonczyla medycyne i bedzie si
        > e nostryfikowac. Albo do Polski wroci aby robic specjalizacje. A o powtorym LEP

        dobre, te 5000$ to pewnie jeden kredyt na jeden semester na dobry poczatek, dorzuc jeszcze z $500,000.00
        Jak sie domyslam mloda stazem malzenskim jeszcze jestes, masz niemowle, planujesz jeszcze 2, tak po 3 lata z kazdym w domu I trzeba cale studia powtarzac bo po 10 latach nic ci nie zalicza
        Dla mnie glupota, mozna swietnie prace pogodzic z dziecmi, tez mam 3 dzieci I zaluje jak cholera ze moje studia po kilkunastu latach w USA szlag trafil.
        Tez wierzylam ze mis jest taaaki dobry, zaradny i konto wspolne, naiwna jestes i mow co chcesz ale taka jest prawda. Ja sie obudzilam ze z moim misiem cos nie tak, jak wrocilam od ginekologa i mialam skierowanie na mamografie z powodu " czegos" a mis , zapytal czy "tam" wszystko w pozadku i poszedl spac. Tak, byl dobrym niedzwiedziem, ale to zdecydowalo ze podjelam decyzje o odejscu, prawie nie zarabialam bo dzieci, bo jest wspolne konto w banku, bo ja musze im ugotowac zupke i drugie i zawiezc na pierdylion zajec. Pojsc na trening i na lunch z kolezanka. A po co mi bylo zarabiac. Wzielam sie za siebie, poszlam do pracy w ktorej idzie mi coraz lepiej, szkoda mi tylko studiow
        A pozniej mis sie smial " ciekawe gdzie pojdziesz ?". Zabrac kazse z konta i zalozyc oddzielne konto to naprawde nie problem, zreszta tak zrobil.
        Obys sie nie obudzila z ...glowa z nocniku, licz tylko na siebie ,
        Pamietaj wydrukuj moj wpis , powieksz i w ramki
        • przeciwcialo Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 06:38
          Dlaczego studia ci przepadly? Powaznie pytam. czy to z powodu niepracowania w zawodzie?
    • nowi-jka Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 07:18
      eee cos tu naciagasz jak masz niemowle to kto sie tak bardzo dziwi ze siedzisz w domu
    • rosapulchra-0 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 07:27
      To pani sprawa, co zrobi ze swoim życiem. Mnie nic do tego.
    • guderianka Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 07:54
      nie rozumiem ich
      myślę, że cierpią na lenistwo umysłowe-bo jak inaczej nazwać fakt, że miały ambicję, zdobywały wiedzę , by osiągnąć jakiś cel i nagle cel z tego obszaru przestał być ważny ?
      myślę, że z czasem żyjąc w ten sposób mogą popaść w coś rodzaju depresji, mentalną katatonię, zombie -odcięcie się od pewnych bodźców i maksymalnie skupienie na innych,
      myślę, że to mało przydatne jednostki we współczesnym społeczeństwie- niestety czasy wymagają od nas (kobiet) by wydawać na świat potomstwo ale także wnieść swój wkład w formie pracy
    • yenna_m Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 08:18
      Byłabym hipokrytką gdybym źle myślała. 2 magisterki, podyplomówka. Od 5 lat nie pracuję. Ale nuuuuudzę się czasami. Wiec wymyslam sobie zajecia. Hoduje koty, czasami szaleje na wystawach wink szydelkuję. Ostatnio maluję (zasugerowała mi to kiedyś jakas forumka w ramach zlosliwosci i o dziwo - bardzo satysfakcjonujace zajecie smile ).
    • kropkacom Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 08:19
      Trollujesz, ale już pomijając to matki pracujące na tym forum wiedzą, ze jak się ma dzieci to trzeba zwolnić. No przynajmniej jeden z rodziców musi.

      My sobie chwalimy brak spinki jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi w czasie chorób, pobytów w szpitalach. Trochę tego było i nie wyobrażam sobie jak byśmy dali radę pracując. Bez rodziny pod bokiem. Kosmos. Zdanie innych mam gdzieś. Chociaż czasami bolało.
      • kropkacom Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 08:21
        Męża mam takiego, że konie z nim kraść. I takiego partnera życzę każdej forumce smile
    • beverly1985 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 10:23
      "Mam wyksztalcenie pozwalajace zarobic ale w swoim zawodzie przepracowalam pol roku. Poznalam meza, pojawilo sie dziecko i raczej do pracy nie wroce, "

      myśle, że masz bardzo wysokie mniemanie o sobie. Pracowałas jedynie pół roku, zapewne na jakimś stażu albo stanowisku asystenckim. Po pół roku jakiejkolwiek pracy nie umie się tyle, aby byc w stanie powiedzieć "mam wykształcenie i doświadczenie pozwalające zarobić".

      Oczywiście mozesz nie wracac do pracy. Poszukać jakiejs za 5 lat, gdy skonczysz kolejne studia. Będziesz wtedy po 30-tce, bez żadnego doświadczenia, i będziesz znów prosiła o zatrudnienie na najniższych stanowiskach, aby powolutku piąć się w górę.

      Nie wszyscy pracodawcy chcą zatrudniać takie osoby- bo dużo łatwiej "urobić" sobie studenta albo świeżego absolwenta, niż przyuczac osoby starsze i z obowiązkami domowymi (jak rozumiem trójką dzieci).
    • anusia_magda Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 10:28
      Ciekawy temat. Z jednej strony chyba nie chciałabym tylko siedzieć w domu. Mam przykład teściwoej , która zrezygnowała z pracy ( ale oczywiście takiej sobie) i jest gospodynią domową. Żyje życiem swoich dzieci, generalnie chyba ją to trochę uwsteczniło jesli chodzi o rozwój, znajomość świata itp. Ale tak wybrała i jest zadowolna. Ok. Ja po powrocie do pracy widzę minusy tegoż powrotu ( siedziałam rok z dzieckiem). Jednak wolałabym byc z córką np. do ukończenia przez nią trzech latek. Potem chętnie wróciłabym np. na pół etatu. Natomiast mój powrót na cały etat to koszmar. Dziecko poszlo do żłobka, chorowało, ja na zwolnieniach, nerwy , zaległosci w pracy z tego tytyłu do dziś, zero nagród itp. To jest bezsensu. Teraz doceniam czas spędzony z dzieckiem. Cieszę się że byłam z córką rok, choć to mało. Ogólnie własnie mi osobiście odpowiadałby model siedzenia w domu z małymy dzieckiem/dziećmi a nastepnie powrót ale nie na caly etat, ew. np. powrót do pracy typu nauczyciel z podstawową liczbą godzin. Dziecko rosnie i potem siedzenie w domu już chyba by mi przeszkadzało. Tyle że mi na karierze w ogóle nie zależy smile
    • black-cat Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 12:15
      Odwróć sytuację. Twój wykształcony mąż postanawia zostać z dzieckiem w domu. Uważacie, że to doskonały pomysł. Dziecko rośnie, Twoje zarobki wystarczają na życie na całkiem wysokim poziomie, mąż zajmuje się domem, ma do pomocy gosposię, czyta, chodzi na siłownię, jogę, kawę. Myśli o dodatkowych studiach na które Ty zarobisz. Przecież tak bardzo się kochacie, na pewno go nie zostawisz, a wszyscy, którzy przedstawiają mu czarne scenariusze to zazdrośnicy. Ty się rozwijasz, często wracasz zmęczona do czystego i pachnącego domu, mąż opowiada Ci jak było na siłowni i co nowego sobie kupił. I teraz pytanie: po jakim czasie będziesz miała ochotę kopnąć swojego kochanego, zajmującego się domem męża w tyłek?
    • lilly_about Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 12:55
      Że i takie kobiety muszą istnieć dla równowagi w przyrodzie
      • kleo881 Re: kobieta wyksztalcona, niepracujaca 06.08.14, 14:19
        lilly_about napisała:

        > Że i takie kobiety muszą istnieć dla równowagi w przyrodzie


        Zabrzmialo to tak, jakby matki spedzające pewien czas ze swoimi dziecmi w domu byly co najmniej jakims 'gatunkiem dziwadel'?
        No litosci.
        Dorosli ludzie tworzac zwiazek ustalaja wspolnie zasady prowadzenia gospodarstwa domowego i opieki nad dziecmi w ramach swoich mozliwosci fiansowych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja