18lipiec
27.08.04, 08:59
Pracuję w jednej instytucji z mamą.
I jak to z mamą, wszyscy traktują to w ten sposób, że jak coś do mnie mają,
idą z tym do mojej mamy - jakbym miała 15 lat, zamiast do mnie.
Ostatnio poskarżył się mojej mamie pewien kolega z pracy, około 40 letni
stary kawaler, zero atrakcyjności, zero polotu że jestem jakaś dziwna, że
spojrzałam na niego spod byka jak coś do mnie zażartował itp.
Mama oczywiście "co ludzie powiedzą, czemu się tak zachowujesz, czemu sie nie
usmiechnelas, nie pogadalas?"
No sorry, ale facet upatrzył sobie mnie chyba na żonę ( bo sie wypytywal o
mnie kiedys) bo stosuje jakiś głupi podryw.
Pamiętam tą sytuację, palnął jakieś głupstwo, ja się tylko spojrzałam, lekko
sie usmiechnęłam i tyle.
Czyli rozumiem że wg. niego powinnam się zaczerwienić, zachichotać i podjąć
rozmowe???
Kur,,, a jak ja nie chcę? Jak ja nie lubię takich żartów, zaczepek? Jak mnie
to nie bawi ?
Czy musze sie do każdego usmiechac?
Do kazdego faceta ktory się mną"zainteresuje", powie komplement ?
Mam sie poczuć nobilitowana bo szanowny pan się odezwał?
Prawda jest taka że o wiele lepszych facetów moge miec na pęczki, zawsze
bylam adorowana, i nie robi na mnie wrażenia taki podryw.
Dlaczego facet sobie wyobraża nie wiadomo co i potem rozpowiada że zadzieram
nosa? Przecież nic mu nie powiedzialam, tylko sie usmiechnęlam i nie
skomentowałam niczego?
Dlaczego kobieta jak nie sika po nogach po jakims komplemencie jest uwazana
za zarozumialca?
Czemu ludzie nie mają jakiegos wyczucia?
No ludzie bez przesady!