Więz z dzieckiem

28.08.04, 11:40
Dziewczyny,od 1 września wracam do pracy.
Wiem że temat już był wałkowany,ja jednak proszę te z was,które pracują
zawodowo,o odpowiedz na konkretne pytanie.
Czy wasza więz z dzieckiem uległa osłabieniu?Nie zmieniła się?Czy nadal
jesteście tą jedyną,niezastąpioną mamą?Czy już tylko mamą,która jest po
południu ale mogłoby jej nie być?
Ile wasze dzieci miały gdy wracałyście do pracy?

Smutna Mabrulki
    • reszka2 Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 11:49
      Nie, nie uległa osłabieniu. Wręcz przeciwnie - jako że miałam czas, żeby od
      dzieci zawodowo odzipnąć - po przyjściu do domu miałam dla nich więcej
      cierpliwości, nowe pomysły na zabawy, itd. Więc u nas obie strony skorzystały.
      Co nie znaczy, że pierwszych kilka dni nie miałam guli w gardle jak wychodziłam
      z domu.
      Jak wracałam do pracy Michał miał 6 miesięcy, potem Madzia - 5 miesięcy (ale
      pracowałam na pól etatu, więc Madzia większość czasu mojej nieobecności
      przesypiała, zresztą pracuję niedaleko). Jakoś łatwiej było mi wrócić do pracy
      po drugim dziecku.
      Mabrulki, nie smuć się. Będzie dobrze, choć może nie od razu. Mama to zawsze
      mama. I twoje dziecko nigdy się nie pomyli i nie powie do opiekunki "mamusiu".
      A co do popołudnia - to raczej się nastaw że Twoje dziecko z Ciebie nie
      zejdzie, jeśli karmisz piersią - może też cię częśćiej budzić w nocy, żeby cię
      więcej "pomieć" dla siebie.
    • domali Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 12:11
      Witaj!
      Ja co prawda jeszcze nie pracuję, ale studiuję dziennie, więc też w ciągu dnia
      nie jestem z synkiem (on jest wtedy w żłobku). Wróciłam na studia, gdy Wiktor
      miał rok (byłam na urlopie dziekańskim).
      I jednego jestem pewna - więź z dzieckiem z powodu kilkugodzinnych rozstań nie
      ulega osłabieniu. Co więcej, nawet kilkudniowe rozstania tego nie czynią.
      Zawsze będziesz najważniejszą, najkochańszą mamą.
      No i przychylam się do tego, co napisała przedmówczyni - bo kilkugodzinnym
      niewidzeniu masz tyle energii, cierpliwości i chęci do zabawy i bycia z
      dzieckiem, ze rekompensujesz mu ten czas bez Ciebie.
      Głowa do góry i powodzenia smile
      • polibius Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 21:09
        Wracam do pracy za 3 tygodnie, moja Aneczka będzie wówczas miała 6,5 miesiąca.
        Jednakże ogromnie się tego obawiam, może nie utraty więzi, ale prawie 9 cio
        godzinnego rozstania. Tym bardziej, ze córeczka nie wyobraża sobie życia bez
        cycusia.. Od 2 tygodni wprowadzam Ani nowe posiłki. Początkowo szło
        rewelacyjnie, teraz niestety juz tak super nie jest, zwłaszcza że Ania nie
        potrafi pić z butli i wszystko należy podawać łyżeczką. OD tygodnia co wieczór
        ryczę, gdyż nie wyobrażam sobie płaczu Ani, kiedy okaże się, że nie ma cyca w
        pobliżu.
        POzdrawiam
        I niech mnie ktoś pocieszy..
        • alpepe Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 21:14
          ciesz się, że mała je łyżeczką. Moja też nie naumiała się pić z butli, tylko
          łyżeczka i szklanka! Może dziecko nie pozna, co to próchnica? smile
          • polibius Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 21:27
            zawsze zastanawiałam się, jak można takie małe dziecko poić szklanką.. NIezła
            jesteś, ja próbowałam kubeczkiem i o mały włos Ania nie zaksztusiłaby się.
            Wiesz, cieszę się, ze Ania potrafi jeść łyżeczką, ale karmienie trwa wieki i
            kilka razy musze podgrzewać. Teraz zresztą Aneczka podnosi już główkę, więc też
            ciężko wycelować, gdyż najciekawsze jest coś, co znajduje się pod brodą.
          • pesteczka5 Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 21:35
            A ja się wyłamię.

            Moja więź z dziećmi uległa jeśli nie osłabieniu, to w każdym razie zmianie.
            Byłam z dziećmi długo ( z pierwszym 8 mcy, potem kilka miesięcy w drugiej ciąży
            na zwolnieniu, a potem z dwójką rok) i wiem na pewno, że być z dziećmi non stop
            a być z dziećmi popołudniami to dwie różne rzeczy. Wtedy wiedziałam, czułam
            dokładnie, czego moje dzieci w każej chwili potrzebują, czemu są smutne, czemu
            złe, jak je uśpić, wprawic w dobry humor itp. Mam poza tym tak w życiu, że "jak
            się nie zmęczę, to mnie nie cieszy" - w tym byciu z dziećmi 24/24 był głęboki
            sens, nie potrafię tego dokładnie nazwać.

            Wróciłam do pracy, pracuję do pierwszej - drugiej, więc nie tak długo, ale dużo
            mi umyka. W pracy odpoczywam od domu, to prawda, ale wielu rzeczy nie widzę, ni
            wiem. Umykają długie lewniwe poranne pieszczoty, spacery i wycieczki przed
            południem, przynoszę do domu problemy i zmęczenie "pracowe", nie wiem, co
            dzieci robiły, czemu mają humory, co powiedziały... Opuszczałam je długo rano w
            poczuciu kompletnego bezsensu, a ich płacz i łapki wkładane w drzwi 'mama nie
            idź' towarzyszyły mi przez cały dzień. O chorobach nie wspomnę.

            Teraz są bardziej samodzielni - prawie dwulatek i trzyipółlatek, nie potrzebują
            mnie tak dosłownie i fizycznie w każdej chwili, umieją porozmawiać przez
            telefon, opowiedzieć, jak im minął dzień. Ja tak zorganizowałam życie, że
            jestem dużo dla nich i z nimi na co dzień. Poza tym sześciotygodniowy urlop,
            wyjazdy, potem spacery rower itp. Jest już dobrze.

            Reasumując, jestem bardziej wypoczęta, zadbana, w pracy odpoczywam od dzieci,
            przy nich natomiast łapię dystans do pracy i poczucie sensu wszystkiego.
            Stęskniona, naprawde cieszę się nimi po powrocie.
            Ale też czuję, że pewien rodzaj więzi, magii naszej domowej cudownej krainy -
            prysł.

            Może po prostu wszystko się zmienia - więc cieszę się tym co teraz, tym, ze
            dzieci są samodzielne, otwarte, pojawiają się nowe rzeczy, które można robić
            razem i inne rodzaje bliskości...

            Trzymam kciuki za Twoje pierwsze dni w pracy i wszystkiego najlepszego!!

            P.S. Bywało i tak, że dzieci chowały bony, a rodzice dawali tylko buzi w
            niedzielę i przed zaśnięciem oraz dbali o ekstra przyjemności - ale dla mnie
            ten czas tylko z dziećmi był absolutnie magiczny i ciężko przeżyłam zmianę.
            • pesteczka5 Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 21:40
              Przepraszam, dodam jeszcze, że u mnie działa takie coś - albo wszystko, albo
              nic.

              Będąc z dziećmi non stop, miałam więcej zpału, energii, pomysłów mimo zmęczenia
              i monotonii - teraz, odprężona od domowego młyna, z pomalowanymi paznokietkami
              mam ciągoty, żeby pomyśleć - a może jeszcze gazetka zamiast malowania łapkami,
              robienia masy solnej albo bałaganienia pieczeniem ciasteczeksad((
            • polibius Re: Więz z dzieckiem 28.08.04, 21:43
              zazdroszczę, że juz jestes po. Moim marzeniem jest zostanie z dzieckiem do
              momentu, w którym nauczy się chodzić. NIe wiem , naprawdę nie wiem, z czego ta
              chęć wynika. Ale pewnie, gdyby udało mi się zostać tak długo z dzieckiem, to
              wymyslałabym kolejne przeszkody.
              Niestety, na urlop wychowawczy nas nie stać.. sad
Pełna wersja