zazou1980 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 08:36 Po 7-miu latach, bez wyjawiania zadnych oczekiwan, to moze byc ciezka rozmowa, ale warto ja podjac. Ja tez jestem z facetem 7 lat, slubu nie mam, bo akurat ja mam pewien uraz z dziecinstwa i po prostu nie chce miec meza, obraczke i podpisane papiery traktowalabym jako balast na przyszlosc i duze obciazenie psychiczne. Konkubin 2 razy mi sie oswiadczal, ale raczej rozumie moj wybor i dzielnie trwa ze mna w zwiazku. Akurat my zyjemy szczesliwie i spokojnie, kwestie slubu, dzieci i wspolnego zycia mielismy obgadane w pierwszych miesiacach zwiazku i jak na razie wszystko realizujemy. Mamy corke, drugie dziecko w drodze, trzecie w planach do zrealizowania po 40-stce, wspolnie kupione mieszkanie, drugiego juz szukamy i mam nadzieje, ze nabedziemy niedlugo, wspolnego kota i duzo innych rzeczy, ktore chcemy zrealizowac razem. To wszystko da sie osiagnac bez podpisywania papierkow w urzedzie Troche pozno zabierasz sie za powazna rozmowe, trzeba bylo artykulowac swoje oczekiwania i plany od samego poczatku i ewentualne rozbierznosci korygowac w miare mozliwosci. Ja na samym poczatku opisalam, jeszcze wtedy moje plany na zycie, konkubinowi akurat tez bylo po drodze. W kwestii slubu na razie jest u nas otwarta furtka, nie mamy, ale dopuszczamy za jakis czas. Ja bym chciala, zeby wszystkie nasze dzieci na nim byly i byc moze zorganizujemy go za kilka/kilkanascie lat jako ukoronowanie naszego zwiazku. Pewnie trudno ci w to uwierzyc, ale slub nie jest potrzebny, do realizacji swoich planow. Moze spytaj partnera czy w ogole planuje i dlaczego ma akurat taki stosunek. Moze po prostu nie chce brac slubu z nikim? Odpowiedz Link Zgłoś
fanny Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 08:37 Ja sie na takich rzeczach nie znam, ale zajrzalam do ksiazeczki mojej corki "Not your mother's RULES" i tam sugeruja w podobnym do Twojego przypadku taki scenariusz: przez jakis czas byc bardziej wycofana a wiecej zajeta soba; wiecej czasu spedzac w pracy, pojechac gdzies samej lub z kolezankami na weekend, rzadziej odpowiadac na sms, maile, telefony, mniej zabiegac o niego. Tak zeby mial okazje odczuc, ze sie oddalasz i przekonac jak sie z tym czuje. Kolejny krok to powiedziec milo "Jestem staroswiecka i nie wierze w randkowanie w nieskonczonosc. Nie wiem czy dalej chce mieszkac z Toba bez podjecia wzajemnych powazniejszych zobowiazan." Koniec komunikatu. Jesli nastepuje brak reakcji, czyli sam nie wraca do rozmowy z konkretnymi deklaracjami za jakis czas (nadal jestes wycofana emocjonalnie) spokojnie i milo komunikujesz powtornie "Cieszy mnie czas ktory razem spedzamy, ale jestem staroswiecka i nie potrafie dalej pozostawac w takim zawieszeniu." I zasugeruj, ze chcesz mu dac czas, zeby zastanowil sie nad tym co do Ciebie czuje i proponujesz, zebyscie zrobili sobie przerwe od siebie polaczona z Twoja wyprowadzka. Jezeli bedzie gotowy do jakichs deklaracji na przyszlosc, to niech zadzwoni. Jezeli zacznie snuc wspolne plany na przyszlosc ale bez oswiadczyn, konkretnej daty slubu daj mu pol roku - rok, zeby zrobil to po swojemu, nie czujac sie przez Ciebie naciskanym. Wiec zadnych sugestii, napomkniec, zachwycania sie pierscionkiem zareczynowym kolezanki. Zeby nie mial wrazenia, ze bardziej zalezy Ci na slubie niz na nim samym. Trudne ale mozliwe. Po max roku porzuc nadzieje i odejdz na dobre. Nalezy pogodzic sie z juz zmarnowanym czasem i nie tracic go wiecej. f. Odpowiedz Link Zgłoś
sonniva Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 09:03 Otóż to: "przez jakis czas byc bardziej wycofana a wiecej zajeta soba; wiecej czasu spedzac w pracy, pojechac gdzies samej lub z koleżankami na weekend, rzadziej odpowiadac na sms, maile, telefony, mniej zabiegać o niego. " Tylko dodam jeszcze od siebie: nie przez jakiś czas ale zawsze taką być; nie wisieć na facecie jak bluszcz, nie żyć jego życiem, mieć swoje pasje i zainteresowania. I oto jest idealny przepis na udany związek. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 09:24 E tam. Ja mam meza miedzy innymi po to, zeby miec z kim spedzac wspony czas i sie tym cieszyc. Cale szczescie moj maz ma podobne odczucia. Nie oznacza to bynajmniej, ze na nim wisze, czy oplatam go jak bluszcz. Po prostu lubimy swoje towarzystwo i cieszy nas perspektywa wspolnie spedzanego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 09:34 Wlasne pasje i zainteresowania to jedno, a to, ze w zwiazku chce sie spedzac czas razem to drugie. I raczej, kiedy pojawia sie dzieci, trzeba bedzie wybrac - albo weekendy z kolezankami, albo z rodzina. I o ile od czasu do czasu wyjazd w pojedynke czy z przyjaciolmi jest ok, to jednak rodzine zaklada sie po to, zeby spedzac z nia czas, a nie byc para singli, ktorzy mijaja sie w drzwiach. Odpowiedz Link Zgłoś
feel_good_inc Rzeczywiście jesteś frajerką 26.08.14, 08:40 Od 7 lat nie przeprowadziłaś z facetem poważnej rozmowy o przyszłości, a teraz masz mu za złe, że on sam z siebie magicznie nie odgadł twoich marzeń o byciu zaobrączkowaną. I tobie i jemu taki układ do tej pory najwyraźniej pasował, więc dlaczego ma nagle wyskakiwać z wygodnej roli, skoro nawet nie wie, że ty poczułaś owczy pęd do obrączki? Dla twojej informacji - ani bycie zaobrączkowaną niczego nie gwarantuje, ani niezaobrączkowanie nie przeszkadza w posiadaniu dzieci czy mieszkaniu razem. Za to dość mocno komplikuje życie brak komunikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Rzeczywiście jesteś frajerką 26.08.14, 15:08 > Dla twojej informacji - ani bycie zaobrączkowaną niczego nie gwarantuje, ani ni > ezaobrączkowanie nie przeszkadza w posiadaniu dzieci czy mieszkaniu razem. Za t > o dość mocno komplikuje życie brak komunikacji. Zależy jak komu. Ja nie chciałam się decydować na dziecko z kimś, kto nie był w stanie zadeklarować się nawet, co do ślubu. Bardzo nie chciałabym wychowywać dziecka sama i jak na niewielu rzeczach zależy mi, żeby moje dziecko wychowywało się w dobrej, pełnej rodzinie. Oczywiście ślub nie jest żadną gwarancją, ale jeśli ktoś bez widocznych przeszkód bardzo się przed nim wzbrania, to pozwala to jednak domyślać się, że ma problem z podjęciem zobowiązania. W takiej sytuacji spłodzenie dziecka byłoby dla mnie zbyt dużym ryzykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia_magda Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 09:29 Cóż ja tez miałam swoje lata ( pona 30), chciałam mieć rodzine i dziecko i powaznie porozmawiałam z partnerem co on planuje. Chciałam wiedziec na czym stoje bo młoda juz nie byłam. Ogólnie wyszło,że on chce slubu tylko kasy nie było natomiast generalnie dzięki tym rozmowom sprawy nabrały tempa. Wydaje mi sie że tak czy inaczej nie byłabym go w stanie do czegoś przymusic gdyby nie chciał się żenić. Ja chcialam wiedzieć na czym stoję. Więc od siebie radzę poważna romowę, bo będziesz się zadręczać. Poza tym znam taką historię , niestety nie jedną gdy facet był z dziewczyna wiele lat a potem poznał inną i w przeciągu roku doszło do zaręczyn, ślubu a potem dziecka - zaplanowanego. Także jednak wychodzę z założenia że jak facet jest odpowiedzialny, wie z kim chce byc w życiu to ślub ( w jakiejs tam perspektywie) nie jest dla niego żadnym problemem. Raczej świadczy o dojrzałości i gotowości aby wziąć z drugą osobe odpowiedzialnosć. Jesli naprawde kocha to nie problem, tym bardziej że drugiej stronie na tym zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette A nie rozmawiacie o przyszłości? 26.08.14, 09:56 Nie rozumiem instytucji zaręczyn. Nie rozmawiacie ze swoim facetem o przyszłości? Po siedmiu latach związku czekanie na pierścionek wydaje mi się śmieszne, by nie rzecz uwłaczające. Mamy XXI wiek i takie decyzje jak małżeństwo powinno podejmować się po partnersku, wspólnie. Ja z moim mężem nie "zaręczaliśmy się". Tak się rozwijał nasz związek że zaczęliśmy rozmawiać o przyszłości i o ślubie. Ślub zresztą też wzięliśmy bez fajerwerków. Ważniejsza jest nasza codzienność, intymność i relacja niż jakieś rocznice i "specjalne dnie". Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 10:15 Po pierwsze primo. Jak można nazwać czas spędzony z ukochaną osobą "czasem który przeciekł przez palce". Przecież to właśnie jest celem. Nie ślub a bycie z tym kogo się kocha. I jeśli jesteś z nim szczęśliwa to, to nie jest czas stracony tylko kwintesencja związku - do tego się dąży - nie do ślubu a do bycia z kimś kogo sie kocha. Co do ślubu. Tak jak napisałam gdzieś powyżej. Ślub to detal. Można się ochajtać, rozwieść ochajtać rozwieść itd. W dzisiejszych czasach to naprawdę nie jest jakies specjalne wieczne połączenie. Już z kredytu trudniej się wyplatać. Prawdziwą deklaracją chęci zaangażowania na lata jest dziecko. Rodzicami zawsze będziecie i dziecko zawsze was będzie łączyć. Ponadto ślub możecie wziąć nawet po 50 latach związku. Na dziecko nasz ograniczony czas - nie ma przebacz. Jeśli facet będzie się wykręcał od dziecka, będzie odsuwał tą decyzje musisz się zastanowić czy masz ochotę czekać i czy masz ochotę zaryzykować ewentualne macierzyństwo dla tego faceta. Jeśli nie - trudno. Trzeba podjąć trudną decyzję. Bo na wszystko inne masz całe życie. Na dziecko nie. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 10:49 Oj, wbrew pozorom, nawet gdy się daną osobę kocha, to przeciąganie takiego związku bez żadnych planów na przyszłość może być stratą czasu. A to dlatego, że facet może mieć inną wizję tej przyszłości, albo nie mieć żadnej, na razie mu tak wygodnie, a potem ''się zobaczy''. Dziewczyna ma 30, nawet gdy na pytanie o dziecko facet jej odpowie, że pewnie za jakiś czas będzie gotowy, ale na razie ( i tu milion powodów, dla których teraz nie), to moim zdaniem dalsze życie z kimś takim to czas stracony. Bo biologii się nie oszuka i za 5 lat kobieta może mieć problemy z zajściem w ciążę. Pan w wieku lat 35 bez problemu znajdzie tę jedyną i to sporo młodszą,. a kobieta ma już trudniej, niestety. Jak bym w ogóle usłyszała, że facet się ożeni, gdy trafi na ''tę jedyną'', to bym odbyła poważną rozmowę, bo to nie jest temat do żartów. Problem polega na tym, że on wie, że sobie może jeszcze poczekać z założeniem rodziny i wcale mu się nie spieszy. A tak, prawdę mówiąc, wiem, że w dzisiejszych czasach niepopularne , ale bardzo praktyczne - wybierać partnera, który ma podobny plan na życie , czyli chce wziąć ślub, chce mieć dzieci. I nie, że on sobie tak powie, ale po prostu widać to w jego podejściu do tych spraw. Zakład, że tego typu facet nie będzie ciągnął kilkuletniego związku z dziewczyną, której nie widzi w roli żony i matki swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 10:54 I jeszcze jedno - wiem, że ślub nie jest gwarantem, że ktoś będzie z nami na zawsze. Ale są osoby, dla których taka kolejność, czyli ślub, dziecko itd jest ważna. Dlatego lepiej mieć faceta o podobnych poglądach, bo to wiele ułatwia. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 10:58 Oj, wbrew pozorom, nawet gdy się daną osobę kocha, to przeciąganie takiego związku bez żadnych planów na przyszłość może być stratą czasu. A to dlatego, że facet może mieć inną wizję tej przyszłości, albo nie mieć żadnej, na razie mu tak wygodnie, a potem ''się zobaczy''. Pomijając kwestię dziecka i biologii co do której się zgadzam - tu rzeczywiście można mówić o uciekającym czasie. Uważam że bycie z kimś kogo się kocha nie jest strata czasu (chodzi mi o emocje a nie o biologię). Co z tego że facet nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość. Przyszłość to przyszłość jeszcze jej nie ma. Tu i teraz jest ważne. Jeśli jesteśmy z kimś szczęśliwi to przecież to jest ostateczny cel budowania relacji. Nie ślub, nie obietnica wspólnej emerytury. Ważne jest to by relacja dawała nam szczęście. Bo jutro może nas nie być. Jeśli zatem przez 7 lat była szczęśliwa osiągnęła najważniejszy cel związku. To nie może byc czas stracony. Bo to jest to po co się zakłada związek. Jeśli mój facet z którym jestem szczęśliwa powiedziałby że czuje że tracił ze mną czas bo nie mamy ślubu byłoby mi strasznie przykro. Bo znaczyłoby to że to nie ja byłam w tym związku ważna a cel w postaci ślubu. Ja jestem przypadkowym elementem na drodze do ślubu. A to ja powinnam być ważna i każda wspólna chwila nie ślub. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:07 Nie zgodze sie. To jest bardzo analogiczna sytuacja do dziecka (zakladajac, ze komus na slubie/dziecku zalezy) - jezeli jestem przez x lat z kims, kto nie planuje ze mna potomstwa, to trace czas w tym sensie, ze w tym samym czasie moglabym sie zwiazac z kims, z kim moje plany zrealizuje. I jezeli dla kogos 7 lat przed slubem poprzedzilo ostateczna decyzje, to trudno mowic o straconym czasie, ale jezeli skonczylo sie rozstaniem (przez rozbieznosc priorytetow), to raczej trudno byc zadowolonym... I slub bynajmniej nie jest zadnym celem ani koncem, jezeli juz, to poczatkiem lub nowym etapem. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:20 No ale w kwestii dziecka mamy (kobiety) cezure czasową. I odwlekanie decyzji jest stratą czasu bo ten czas w określonym czasie się kończy. I tu się zgadzam. Ślub można wziąć kiedykolwiek. To jest dodatek do relacji. Najważniejsze jest to co jest pomiędzy. Czyli subiektywne uczucie szczęścia. Jeśli jesteś z kimś szczęśliwa to nie ma znaczenia czy po ślubie czy bez ślubu. Osiągnęłaś to po co z kimś jesteś. Szczęście. Ja rozumiem że kobiecie zaczyna zależeć na deklaracji. Rozumiem że jej chce. Że chce posunąć związek do przodu. I że niechęć do tych deklaracji może zakończyć ten związek. Ale nazwanie MINIONEGO szczęśliwego czasu, czasem straconym jest okropne. Czyli co leciała na jałowym biegu czekając na ślub po którym będzie już cudownie a wszystko co przed bez tego ślubu to tylko tracenie czasu?. Przecież była szczęśliwa. To nie był czas stracony. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:23 Ale uczucie szczescia podlega rewizji jezeli zorientujemy sie, ze ktos nie byl z nami szczery, nie podzielal naszego swiatopogladu - a przeciez dobry zwiazek to nie tylko, mowiac gornolotnie, wspolnota cial, ale i wspolnota dusz. Rownie dobrze moglabys powiedziec, ze nie ma co zalowac kilku lat spedzonych z facetem, ktory na boku sypial z innymi kobietami, jezeli dowiedzialas sie o tym po fakcie - przeciez w trakcie bylas szczesliwa... Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:34 Nie nie podlega rewizji. Możesz czuć się oszukana wkurzona i zraniona. Ale czujesz się tak teraz. Przeszłość już była i się nie zmieni. Przez X lat byłaś szczęśliwa - wtedy to czułaś. To byla twoja rzeczywiśtość. To co jest teraz jest teraz. Przyszłość jest za rogiem. ALe przeszłości nie zmienisz. Jak byłaś szczęśliwa to byłaś. Jak nie byłaś to nie byłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:40 Wg ciebie nie podlega - wg mnie tak. Nerwy i stres zwiazane z rozstaniem z moim ex nie byly warte kilku lat zwiazku i wolalabym nie poznac go i nie byc z nim, niz musiec przez to przechodzic. Moge sobie wiec wyobrazic, ze ktos, kto zorientowal sie, ze przez lata wcale nie byl numerem 1 (albo ze byly tez inne numery w tym zwiazku...), niekoniecznie jest pelen szczescia i satysfakcji z minionego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:46 Ale mówimy o czym innym. To co teraz czujesz (nerwy i stres czy poczucie zdrady) może wpływać na odbiór małżeństwa. ALe nie zmienia faktu że wtedy byłaś szczęśliwa. To czułaś i tego nie zmienisz. Możesz uważać że się nie opłacało. Ale uczucie jest uczuciem i koniec. Poza naprawdę ekstremalnymi przypadkami (przemocy itd) większość tego co przeżywamy cos nam daje. Zmienia nas, kształtuje. Autorka wątku jest w sumie dalej zadowolona ze związku. Na tyle że chce brać ślub. Czyli minione lata nie są dla niej zmarnowane. Jakby były to by nie marudziła o ślub tylko zerwała. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:59 Oczywiscie, ze przeszlosc nas ksztaltuje i trudno ja postrzegac wylacznie w czarno-bialych kategoriach. Niemniej jednak kontynuacja zwiazku z osoba, ktora nie podziela naszego planu na zycie i zyje tylko dniem dzisiejszym, najprawdopodobniej dlatego, ze w przyszlosci nie ma dla nas miejsca, jest traceniem czasu. I z tej perspektywy takze przeszlosc jest czasem, ktory mozna bylo wykorzystac inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:11 beataj1 napisała: > > Jeśli zatem przez 7 lat była szczęśliwa osiągnęła najważniejszy cel związku. To > nie może byc czas stracony. Bo to jest to po co się zakłada związek. się nie zgodzę i mam wrażenie, że autorka wątku też inaczej na to patrzy, skoro czegoś jej brakuje... Dla mnie i męża najważniejszym celem związku była jego trwałość w obopólnej szczęśliwości, że się tak wyrażę. I ciągły rozwój naszego związku, potem małżeństwa - i rozwój nas samych w związku i poprzez związek. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:22 Ja rozumiem że teraz zaczyna jej brakować deklaracji. Ale minione lata nie były tylko czekaniem na ślub były tym o co chodzi w związkach. Te 7 lat to nie był tylko czas czekania na ślub. To było życie z kochanym człowiekiem. Jak można powiedzieć że traciło się czas? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:24 No właśnie o to, jak ważna jest ta druga osoba tu chodzi. I być może dziewczyna zaczyna dochodzić do wniosku, że aż tak ważna nie jest. A jeśli nie jest ważna, to w jakiś sposób ten związek nie do końca uczciwy jest i ona traci w nim czas, zarówno ten biologiczny, jak i szansę na bycie z kimś, dla kogo byłaby tą jedyną. Ja sobie zdaję sprawę, że faceci trochę inaczej postrzegają świat , zbyt domyślni nie są, a w tym związku zabrakło rozmów i jasnego postawienia sprawy, czego dziewczynie do szczęścia brakuje. Natomiast wiem jedno - zakochany mężczyzna nie przeciąga tak pewnych spraw, zwłaszcza, jeśli nie jest przeciwnikiem małżeństwa (tak napisała autorka). Związek powinien się rozwijać, to raz, sama zainteresowana ma pewne poczucie dyskomfortu - zatem tak bezwzględnie szczęśliwa nie jest. I owszem, gdyby się okazało, że facet na razie ani o ślubie, ani o dziecku nie myśli, a ona tego chce, to są to dla niej stracone lata. Co prawda sama jest sobie trochę winna, bo o pewnych sprawach się rozmawia i już dawno powinna powiedzieć, że ślub jest dla niej ważny, że do pewnego wieku chciałaby urodzić pierwsze dziecko itd. Reakcja faceta jest odpowiedzią na to, czy związek kontynuować, czy kończyć. Przynajmniej w jej przypadku. Bo zakładam, że są kobiety, które odsuną wlasne pragnienia , aby być z tym konkretnym facetem i liczą się z tym, że kiedyś na rodzinę i macierzyństwo może być za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 11:31 Ale ja się absolutnie zgadzam że jeśli jej na tym zależy to powinna naciskać na deklarację. Bo ona w tym związku musi być szczęśliwa. Jeśli brak ślubu ją unieszczęsliwia to musi cos z tym zrobić. Z tym naprawdę nie dyskutuje. Co mnie ruszyło to nazwanie minionych 7 lat straconym czasem (czy podobnie). Gdybym dziś się rozstała z moim facetem naszego wspólnego czasu nie nazwałabym straconym. Bo przez wiele lat byłam z nim szczęśliwa. I po to sie z nim związałam by byc szczęśliwą. Nie było żadnego innego powodu. Nawet dziecko było po to by być szczęśliwą. I te minione lata nie były stracone bo dały mi to co ważne w związku. Teraz związku już nie ma ale to co było to nie stracony czas. Brak ślubu nie przekreśla minionego czasu jako szczęśliwego. To nie jest stracony czas. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 14:13 Opiszę ci moje życie w skrócie. Jak miałam lat 18 to zaczęłam się spotykać z kolegą z klasy, taka nagła wielka miłość. Mieliśmy wspólnych znajomych, wspólne tematy, było pięknie. Razem studiowaliśmy, nadal mieliśmy wspólnych znajomych, pasje, imprezy. Nie bawiliśmy się ciągle razem, bo miałam też swoje psiapsiółu a on swoich kolegów, ale wszyscy się znaliśmy. Studia dobiegały końca, praktycznie wszyscy znajomi w związkach wzięli ślub a my nadal się dobrze bawiliśmy. Po studiach praca i nadal się dobrze bawiliśmy i spędzaliśmy czas, nigdy żadne z nas się nie zdeklarowało co do ślubu, wspólnego zamieszkania, dzieci, tak jakby przyszłość dla nas nie istniała. W końcu ja poznałam faceta, szybka zdrada i koniec długoletniego związku. Za mąż wyszłam za owego „nowego” faceta po 4 latach znajomości w wieku 30 lat, a pierwsze dziecię urodziłam w wieku 33 lat. Nie muszę pisać że do tej pory w kręgach niektórych starych znajomych jestem wredną sucz, która rzuciła o ścianę sercem byłego - no cóż takie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 15:17 Presja otoczenia jako Argument za slubem? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 15:27 Jeśli nie jest to jedyny i decydujący argument, to owszem można to być dodatkowy powód, żeby ślub wziąć. Jest coś złego w tym, że ślub oprócz młodej pary ucieszy jeszcze parę innych osób? Odpowiedz Link Zgłoś
kruche_ciacho Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:05 jesli ma tesciow ucieszyc to cos jest na rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 15:59 Nic sobie nie robię z nacisków otoczenia i potrafię krótko uciąć temat własnego zamążpójścia czy braku potomstwa - i to się nie zmieni. Gorzej z wewnętrznymi przemyśleniami w tej materii. Kocham chłopaka, znamy się jak łyse konie, chodzimy na spacery/do kina/na basen/na dobre jedzonko. Nie oplatam go jak bluszcz, spotykamy się ze znajomymi i razem i osobno. Chłopak umie wstawić pralkę, wyprasować sobie koszulę i zrobić usmażyć kotleta. Dla mnie ślub jest pewną deklaracją, którą poprzedzają zaręczyny. Wiem że ludzie się rozwodzą bez względu na dzieci/kredyt itp. Wiem, ze z biologicznego punktu widzenia mam niewiele czasu, a chciałabym najpierw wyjść za mąż a potem mieć dziecko Oboje jesteśmy introwertykami i mnie osobiście nie interesuje pierścionek za 3 wypłaty i wystawne wesele na 100 osób. Chodzimy na wesela znajomych i rozmawiamy co było super a co byśmy odpuścili itp. więc nie omijamy zupełnie tego tematu. Absolutnie nie zmuszę go do ślubu ciążą, nie chcę też stawiać ultimatum. Myślę, żeby wyciągnąć go na jakąś kawę i ciastko i zapytać o przyszłość, jak to widzi i czy ze mną, bo chciałabym wiedzieć, na czym stoję. Teren neutralny, żeby mi nie powiedział, że teraz musi samochód umyć Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:08 > Myślę, żeby wyciągnąć go na jakąś kawę i ciastko i zapytać o przyszłość, jak to > widzi i czy ze mną, bo chciałabym wiedzieć, na czym stoję. Teren neutralny, że > by mi nie powiedział, że teraz musi samochód umyć W ten sposób nic się nie dowiesz, a co gorsza on też nic się nie dowie. Jeśli nie bierzesz pod uwagę ultimatum w żadnej formie, to będziesz zdana na jego decyzje, jakiekolwiek one będą i kiedykolwiek nastąpią. W takiej sytuacji faktycznie daruj sobie wszelkie rozmowy, bo one mogą najwyżej zepsuć atmosferę między wami. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:10 Swoją drogą uważam, że unikając jasnego postawienia sprawy zachowujesz się dokładnie tak samo jak on. To wręcz takie manipulacyjne wyciągać z niego zwierzenia na temat jego planów na przyszłość, nie zdradzając przy tym jakie ty masz plany. Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:18 A co jak się wygadam czego bym oczekiwała, a on nie powie na to nic? Stara d_upa ze mnie, a się boję Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:22 To daj parę dni na określenie się i wróć do tematu. Konkret: Ja chcę tego i tego w przyszłości takiej i takiej. Jeśli usłyszysz pier...ły w guście jeszcze nie teraz, po co Ci to, wojna, gradobicie, redukcje w pracy, prawdziwa miłość niepotrzebuje papierka, to znaczy że tracisz cenny czas biologiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
pole_koniczyny Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 19:31 panikara_28 napisał(a): > A co jak się wygadam czego bym oczekiwała, a on nie powie na to nic? Stara d_up > a ze mnie, a się boję O rany, dziewczyno. Tyle rozsądnych propozycji padło w tym wątku, a Ty ciągle swoje. Uświadom sobie, że nie masz innego wyjścia niż to już tu omawiane: zaczynasz konkretną rozmowę i prosisz chłopaka, żeby się określił, a jak unika odpowiedzi, to dajesz mu miesiąc do namysłu. I jeśli nadal nic się nie zmieni, to musisz go zostawić i koniec. Ja wiem, co Ty sobie roisz: opowiadasz sobie w głowie miłą bajkę, że chłopak, który przez iks lat nie mógł się określić nagle uświadomi sobie, że jesteś tą jedyną i przyleci z pierścionkiem, albo inną deklaracją, że chce z Tobą spędzić resztę życia. To się niestety praktycznie nie zdarza w realnym życiu. Jeżeli ktoś naprawdę zna kobietę, której to się przytrafiło (ale zna osobiście, a nie słyszał o znajomej znajomej) niech opowie. Ja nie znam. W realnym życiu na ogół jest tak, że związek, który w porę nie przerodził się w coś trwalszego (dzięki ślubowi, dzieciom, wspólnej budowie domu - cokolwiek, co najsilniej łączy konkretną parę) po prostu się wypala i kończy. Kończy się, bo kobieta nie ma już cierpliwości i odchodzi, albo dlatego, że któraś ze stron poznaje kogoś nowego. Niezwykle rzadko kończy się tak, że mężczyzna przyznaje, że nie umie się zdecydować i w związku z tym uważa, że nie ma prawa zajmować kobiecie dłużej czasu i chce się rozstać. Takie wyjście, choć bolesne, byłoby honorowe, ale mężczyźni na ogół nie kończą związków w ten sposób, tylko albo odchodzą do innej kobiety, albo stopniowo coraz bardziej się dystansują czekając, aż to kobieta powie na głos to, co już od dawna jest faktem - że nie są już razem. Weź się w garść, pogadaj ze swoim chłopakiem, a jak się nadal nie będzie mógł zdecydować, to odejdź. I nie słuchaj ludzi, którzy mówią, że to szantaż. Szantaż to by był, gdybyś zagroziła, że jak za Ciebie nie wyjdzie to mu spalisz samochód albo zabijesz psa. Innymi słowy, gdybyś postawiła go między młotem, a kowadłem. Ty mu dajesz wybór: życie z Tobą, albo bez Ciebie. Walcz o siebie, bo na razie masz dwadzieścia-parę lat i nic sobie jeszcze nie zmarnowałaś, ale za parę lat naprawdę pożałujesz, że nie poświęciłaś czasu na poznanie kogoś nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 10/10 26.08.14, 19:42 Bardzo trafnie. Takie związki trwają, ponieważ w zasadzie nie ma powodu dla którego facet miałby związek zakończyć. Źle mu nie jest, przyzwyczaił się, nic mu nie dokucza, stała pani pod ręką, zmieniać tu i teraz niczego nie zamierza. Odpowiedz Link Zgłoś
pole_koniczyny Re: 10/10 26.08.14, 19:51 triss_merigold6 napisała: > Bardzo trafnie. Dzięki. W 70% przetestowane niestety na własnym tyłku, a w 30% wiedza z obserwacji. Zawsze mnie zaskakuje jak bardzo te wszystkie historie miłosne są w gruncie rzeczy do siebie podobne. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: 10/10 26.08.14, 19:56 Bo trudno, żeby ludzie byli szczególnie oryginalni, u większości z grubsza potrzeby są zbliżone. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 27.08.14, 17:01 > Ja wiem, co Ty sobie roisz: opowiadasz sobie w głowie miłą bajkę, że chłopak, k > tóry przez iks lat nie mógł się określić nagle uświadomi sobie, że jesteś tą je > dyną i przyleci z pierścionkiem, albo inną deklaracją, że chce z Tobą spędzić r > esztę życia. > To się niestety praktycznie nie zdarza w realnym życiu. Jeżeli ktoś naprawdę zn > a kobietę, której to się przytrafiło (ale zna osobiście, a nie słyszał o znajom > ej znajomej) niech opowie. Ja nie znam. No ja znam. Od dwoch tygodni. Przyjaciolka wrocila z wyjazdu do Wiednia z pierscionkiem. Tyle ze jest potezne ALE. To dotyczy tylko slubu. Bo tak poza tym to raczej nie bylo watpliwosci, jakis czas temu zdecydowali na wspolne kupno domu (a jak wiadomo kredyt wiaze mocniej niz stula), plany na dzieci tez sie konkretyzowaly. Tylko on nie chcial slubu i teraz mu sie odmienilo. Nie wiem, co mu sie stalo, czy to slub jej najblizszego przyjaciela, ale slubne plany sa faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:16 Ano. Zrób tak, żebyś wiedziała na czym stoisz, bo może się okazać że wcale tak dobrze go nie znasz. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 16:20 panikara_28 napisał(a): > Myślę, żeby wyciągnąć go na jakąś kawę i ciastko i zapytać o przyszłość, jak to > widzi i czy ze mną, bo chciałabym wiedzieć, na czym stoję. Teren neutralny, że > by mi nie powiedział, że teraz musi samochód umyć No to tak zrob. Plan jest dobry. Tylko sama nie mow ogolnikami, bo sie wszystko znowu rozmyje. Powiedz otwarcie i bez nerwow "bo mnie osobiscie zalezy na dziecku/dzieciach, a po drodze jeszcze na slubie. Tyle lat jestesmy razem, ze czas ustalic, czy nasze plany sa zbiezne czy nie". Jesli nie bedzie w stanie nic konkretnego wyartykulowac, to powiedz "no trudno, to umowmy sie znowu na takie spotkanie za miesiac, a ty sobie pomysl". Jesli wtedy bedzie sie wykrecal i dalej nic nie powie... to jest twoja odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
kira02 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 20:25 W tym wątku padło wiele analogicznych przykładów z życia i było dużo dobrych rad. Ale po ostatniej wypowiedzi autorki wątku mam wrażenie, że i tak nic się nie zmieni. Autorka będzie przez kolejne lata robić podchody, kombinować, jak wybadać partnera, żeby samej się chociaż nie zdradzić z uczuciami i potrzebami, jakby to było coś wstydliwego co najmniej. Aż w końcu facet sam się rozmyśli i znajdzie inną, a autorka zostanie z poczuciem krzywdy, w końcu była taka wyrozumiała. Niestety, mam wrażenie, że pomimo naszych rad, by szanować własne pragnienia i potrzeby, autorka i tak nie postawi sprawy na ostrzu noża i nie przyciśnie partnera, bo wstydzi się przyznać, że zależy jej na ślubie. W związku z tym nie zrobi nic i będzie trwać w zawieszeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
panikara_28 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 20:44 I tu się mylisz, bo zamierzam przeprowadzić z nim tę rozmowę i powiedzieć o co mi chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kira02 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 20:45 Mam nadzieję, że się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia_magda Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 27.08.14, 09:10 panikara_28 napisał(a): > I tu się mylisz, bo zamierzam przeprowadzić z nim tę rozmowę i powiedzieć o co > mi chodzi. i dobrze i sie tego nie wstydź że mówisz jakie masz plany na życie i oczekiwania od partnera ( przecież chodzi o Twoje szczęście)...nie bądź osobą która zdana jest tylko na łaskę czy niełaskę faceta...wszystko to podaj zdecydowanym i spokojnym tonem powodzenia i daj znać jak poszło Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 21:18 panikara_28 napisał(a): > Nic sobie nie robię z nacisków otoczenia i potrafię krótko uciąć temat własnego > zamążpójścia czy braku potomstwa - i to się nie zmieni. > Gorzej z wewnętrznymi przemyśleniami w tej materii. Kocham chłopaka, znamy się > jak łyse konie, chodzimy na spacery/do kina/na basen/na dobre jedzonko. Piszesz, że znacie się jak łyse konie, ale jednocześnie nie wiesz o nim najważniejszych rzeczy. Czy kocha Cię na tyle, by planować z Tobą wspólne życie. Czy chce ślubu i dziecka. Dla mnie to trochę absurdalne, żeby po 7 latach związku nie wiedzieć tak podstawowych rzeczy o swoim partnerze życiowym. Po tym co piszesz można odnieść wrażenie, że bardzo idealizujesz swój związek i nie potrafisz się do niego zdystansować. Odpowiedz Link Zgłoś
rhysmeyers22 Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 26.08.14, 22:39 no to i ja sypne przykładem z zycia,facet 7 czy iles lat z dziewczyna,kupowali wspólnie mieszkanie ,niby miał się jej oswiadczac,wiadomo aluzje rodziny ect na dzieci jeszcze czas jeszcze młodzi bla bla ludzie 31 czy 32 lata ,no i poszlo się yebac,poznal inna która pol roku później była z nim w ciąży i której się oswiadczyl na pierwszej randce,inna sprawa ze z nia już tez ne jest bo zolza okrutna ale chodzi mi o sama zasade.a tak w wogole zgadzam się z tymi którzy twierdza ze prawdziwa deklaracja jest chec posiadania dziecka nie żaden slub,dzis jesteś zona jutro możesz być obca osoba a matka jego dziecka będziesz zawsze ,to jest cos co wiaze mocniej niż cokolwiek innego. na twoim miejscu bym nie czekala dluzej i nie karmila się złudzeniami ,jak zacznie brzakac o tym ze później ze cos ze sro to sama ogarnij ze jest do odstrzalu,po cholerę samej się wpedzac w lata Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 27.08.14, 11:51 ja doda wlasciwie podobnie jak facet w ciagu powiedzmy 2 lat stalego związku nie okresla sie "co dalej" to znaczy ze tego "dalej" nie ma jesli na konkretne pytanie swojej kobiety o slub i rodzinę majaczy ze "potrzebuje czasu do namyslu , tak powiedzmy ze 3 lata))" to znaczy ze tego slubu nie chce nic tu nie trzeba kombinaowac, owijac, snuc fantasmagorii przetestwoane na wlasnym tyłku, jak w wielu wątkach wyżej facet zdecydowany co do kobiet sam osobiscie zalatwi wszsytsko w usc, kupi obrączki i zorganizuje wesele na pół wsi Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Czuję się jak frajerka (staropanieństwo) 27.08.14, 12:09 Nie ma co rozkminiać. Jeśli facet wie, że to właśnie TA KOBIETA, to się szybko oświadcza i szybko żeni. Jeśli facet wie, że to właśnie TA KOBIETA, to się szybko oświadcza i szybko żeni. Jeśli kluczy, kręci, kombinuje, to facet wie, że związek na chwilę. I nie ma co mieć złudzeń w tej materii... Odpowiedz Link Zgłoś