Tak boli...(zdrada)

    • saszanasza Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:57
      raczku, bardzo Ci współczuję...trzymaj się...dla dzieci.
      z czasem wszystko się ułoży...musi...
      • saszanasza Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:58
        a...i mam takie dziwne przeczucie, że pan mąż wróci...na kolanach....
        • capa_negra Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:13
          Mam podobne wrażenie, tym bardziej że z relacji raczka wynika, że facet przeżył szok że się wydało, a nie ulgę że wreszcie
    • mamajulki35 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:07
      Matko kochana sad
      Przytulam...
    • estelka1 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:14
      Raczku, na razie wypłacz się porządnie (ale raczej nie przy nim), a potem zastanów się głęboko, jakie warunki stawiasz, na wypadek rozstania oraz ewentualnego ratowania małżeństwa. Jak małżonek się pojawi, by porozmawiać postaw mu te warunki i trzymaj się ich twardo. Na negocjacje przyjdzie czas później, jak będziesz faktycznie na nie gotowa. Znajomych i jego rodziny w to nie mieszaj. Nic Ci to nie da. Przyjdzie na to czas, jeśli się definitywnie rozstaniecie. Nie wiem, czego Ci życzyć, bo niezależnie, jaką decyzję podejmiecie i tak będziesz, mniej czy więcej, cierpieć. Życzę Ci więc siły i szczęśliwego zakończenia tej sytuacji. Ps. 5 lat temu o mniej więcej tej samej porze, z podobnego powodu rozpadło się moje małżeństwo. Było ciężko, ale dziś jestem szczęśliwsza niż przez większość czasu spędzonego z ex, a przecież między nami było także mnóstwo dobrego. A do tego z ex jestem w bardzo dobrych relacjach.
    • cosmetic.wipes Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:22
      Qrva!
      Bardzo ci współczuję. Nawet nie wiem co napisać, żeby Cię jakoś pocieszyć...
    • eilian Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:42
      Bardzo współczuję i przytulam. I dziewczyny mają rację pisząc, żebyś zadbała teraz o własne dobro (zabezpieczenie finansowe, spokój, oddanie części obowiązków). Jak już dojdziesz do siebie, to wtedy będzie czas na poważne rozmowy.
      Nie zabijaj się, to nie koniec świata, masz dzieci, wszystko się ułoży. Zobaczysz.
    • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:46
      Bardzo , bardzo Ci wspolczuje. Jestes w szoku i trudno o racjonalne myslenie. Gdybys potrzebowala jakiejs rady, to podsune Ci taka. Postaraj sie, aby wszystkie wasze rozmowy byly nagrywane. Teraz usiadz i zapisz co maz powiedzial, jak sie zachowal, ze wyszedl, i na jak dlugo. I codziennie wszystko zapisuj. Zobaczysz, ze te notatki bardzo Ci sie w przyszlosci przydadza.
      To co Cie spotkalo jest zyciowa katastrofa sredniego kalibru, mimo, ze wydaje sie, ze swiat sie zawalil. Postanow sobie, moze jeszcze nie teraz, bo teraz jest czas na rozpacz i lzy, postanow sobie za pare dni, ze bedziesz dzielna i, ze nie zrobisz niczego, czego musialbys sie wstydzic. I tego sie trzymaj, to daje sile. Po prostu zachowaj powsciagliwosc i godnosc. W tak trudnych sytuacjach czesto mamy tylko to, te godnosc wlasnie. Nie daj sie sprowadzic do roli wspolwinnej za rozpad malzenstwa. Nie daj mu argumentow. Najlepiej jest sluchac i milczec. Niech on sie miota. Ty badz jak skala.

      A ...I jeszcze. Patrz na siebie troche jak na bohaterke filmu, czy ksiazki. To pozwoli zlapac dystans.
    • nenia1 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:02
      Bardzo ci współczuję, okropna sytuacja. Wydaje mi się jednak, że najlepiej zrobić tak ja radzą dziewczyny, w kontaktach z mężem zachować maksimum spokoju na jaki cię stać. Pewnie go zaskoczyło, że wiesz, no cóż, przerzucanie odpowiedzialności na ciebie to nic innego jak próba zmniejszenia własnej winy. W sumie teraz chyba nie ma za wiele rzeczy, które mogą ci pomóc, jednak z czasem wszystko mija, także ból i rozpacz. Pozdrawiam wirtualnie.
    • daszutka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:03
      Bardzo współczuje.
      Wierzę,że jesteś w rozsypce, bo zdrada to najgorsza podłość ze strony bliskiej osoby.
      Postaraj się nie robić żadnych nieprzemyślanych ruchów, jak ochłoniesz będziesz wiedziała co dalej. Emocje to kiepski doradca.
      Możesz co jednak śmiało wyczyścić wspólne konto, na wszelki wypadek by nie zostać goła i wesołą.
      Przytulam i wspieram.
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:27
        Bardzo wam dziękuję za wsparcie, bardzo, bardzo.
        M jeszcze nie wrócił, może nie wróci na noc, nie wiem(nigdy mu się nie zdarzyło nie wrócić, z wyjątkiem oczywiscie wyjazdów), nie wiem dalej, co zrobię,ale rzygać mi się chce, jak pomyślę,że spał z obcą babą, chyba nie będę mogła wybaczyc- z drugiej strony, nawet o to nie prosił.
        Za trzy tygodnie byłaby nasza 16 rocznica i męża urodziny-już szukałam prezentu, chciałam mu kupić wypasioną kamerę samochodową, już porównywałam parametry, za kilka dni miałam zamawiać-bo dużo jeździ...no i k...a, wyjeździł...
        jesteście wszystkie kochane, nawet te złośliwe żmije. Forum jest lepsze niż przyjaciółka bo daje ogląd z wielu stron na jedną rzecz, przyjaciółka tuli, da się wypłakać, ale będzie jednostronnie, czasem ślepo wspierać, a opinie wielu osób, po różnych przezyciach pozwalają szerzej zastanowić się nad problemem i pomysleć nad sposobem działania.
        super,że jestescie, dzięki
        • cherry.coke Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:35
          Raczku a on o dzieciach cos ci mowil skoro tak sobie wyszedl i was zostawil? A gdybys no nie powiem ze odkrecila gaz i wytrula rodzine, ale chocby wpadla w histerie nie do ogarniecia? On sie poczuwa do opieki nad dziecmi jakos?
          • nenia1 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:39
            cherry.coke napisała:

            > Raczku a on o dzieciach cos ci mowil skoro tak sobie wyszedl i was zostawil?

            Mnie to się wydaje, że dla pana emocje były za trudne. Pewnie się nie spodziewał, że żona wie coś o zdradzie. Może to trochę taki typ co się rozstaje wysyłając sms-a.
            Świństwa ludziom łatwo zrobić potem gorzej spojrzeć im prosto w oczy, to wymaga odwagi, a tak pan sobie poszedł pochodzić, bo się pewnie trochę wystraszył.
            • mamajulki35 Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 05.09.14, 22:41
              że mąż Raczka już zerwał z ową panią, a ona wysłała smsa z zemsty.
              • cherry.coke Re: Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 05.09.14, 22:44
                Watpie, zgodnie z zasada gibona nie mialby sie po wyprowadzac.
                • mamajulki35 Re: Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 05.09.14, 22:47
                  On się nie wyprowadził. Na razie wyszedł. A wyszedł prawdopodobnie dlatego, że nie ma słów na swoje usprawiedliwienie. To dość typowa reakcja - unikanie osoby, wobec której ma się poczucie winy.
              • riki_i Re: Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 05.09.14, 23:41
                No nie, tak dobrze to nie jest. Jakby zerwał, to by nie oznajmiał, że się wyprowadzi i nie wychodził z domu w nieznane.
                • tender-love Re: Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 05.09.14, 23:44
                  to że se chłopina powiedział, ze się wyprowadzi to jeszcze nic nie znaczy, nie tak łatwo się misiowie wyprowadzają z ciepłego gniazdka, poza tym był w szoku, że się wydało, w takiej sytuacji różne rzezcy się gada
                  • tender-love Re: Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 05.09.14, 23:51
                    Poza tym Raczku, co bys nie postanowiła czy zrobiła, dociąż faceta obowiązkami domowymi, i to najbardziej jak się da. Dom to nie Twój obowiązek, ale WASZ. Czyli jego też.

                    Niech się matką zajmuje, w końcu to jego matka, dziećmi, nie piszesz w jakim wieku macie dzieci więc nie wiem jak dużo opieki potrzebują, ale niech robi przy nich i w domu jak najwięcej. Nie daj mu wakacji od codzienności, od zwykłych domowych prac.
                    Nie może być tak, że Ty jesteś urobiona, zagoniona, żyjesz zwykłą codziennością z mnóstwem roboty na głowie, a pan się szlaja po fajnych hotelach i ma wakacje. O nie. Dzieci , dom to też jego sprawa i ja bym go tak dociążyła, zeby zobaczył jak to jest to po pierwsze, a po drugie, żeby miec czas dla siebie.
                  • rosapulchra-0 Re: Ja k się zastanowić, to całkiem prawdopodobne 06.09.14, 01:33
                    Chłopina??
          • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:40
            nie nic nie mówił o dzieciach, wyszedł bez słowa, właśnie, jak nie on- bo naprawdę zawsze był fajnym i troskliwym tatą, na pewno tez był w szoku, że się to wydało, bo znam go ponad 20 lat i umiem czytać jego reakcje (chociaż, no tak, nie zauważyłam jakoś,że mnie zdradza).
            dziećmi się opiekował zawsze, wszyscy bardzo się kocha(my)lismy...
    • rosapulchra-0 mnietoniemi, 05.09.14, 21:09
      spadaj stąd.
    • moofka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:21
      a na czym Tobie zalezy raczku?
      chcesz go zatrzymac, naprawic malzenstwo?
      niech sie kaja przeprasza i zapomni o nowej dupie?
      czy chcesz mu spakowac walizke i oddac go w prezencie po 16 latach
      (ona zapewne tylko na to czeka)
      nie rob nic i nie mow nic
      poukladaj soebie w glowie
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:30
        no własnie, na razie nie wiem, na czym mi zalezy
        nie mogę znieść myśli,że był z obca babą w łóżku, to najgorszy policzek dla mnie
        • moofka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:36
          to go nie wyganiaj
          niech sam sie odnajdzie w tym wszystkim
          nie ulatwiaj mu tego
          foch jest zrozumialy, decyzji natomiast nie podejmuj zadnych
          • konwalka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:07
            z duzym prawdopodobienstwem raczek kompletnie nie wie, czego chce
            chce, zeby m wrocil, a wtedy raczek go wywali na morde i to zbita
            chce po sekundzie, zeby wrocil i raczka orzytulil przeprosil
            chce zloyc pozew o rozwod i dostac alimenty
            chce isc na terapie, skonczyc ja z sukcesem, a potem kupic wypasione wakacje w peru

            pewnie raczek jest klebowskiem uczuc, a wszystkie skrajne i ogromne

            kochana- sprobuj- tylko sprobuj na moment sie uspokoic
            a potem cos wymyslimy
            no, ty wymyslisz
            a my cie poprzemy
          • azja001 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:09
            Teraz emocje tobą rządzą, daj im się wyszaleć przez kilka dni i jak poczujesz sie nieco z nich oczyszczona to podejmuj rozmowy i decyzje. Mówią że w takich sytuacjach dobrze jest zając się samą sobą, więc jak dasz rade zatroszcz się o siebie.
            A tak na marginesie to też za 3 tygodnie mam 16 rocznicę ślubu i też hucznie jej raczej nie będę obchodzić
        • mamula_to_ja Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:08
          sad
          A czy on przed wyjazdem i po powrocie spał z tobą?
          To chyba by mnie przerazało najbardziej - nie wiem.
          Jak jest oziębłość jak cos sie sypie ...ale jak nie to kuźwa nawet cięzko to sobie wyobrazić.
          Masakra po prostu sad
        • peggy_su Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:15
          Za wcześnie jeszcze żeby wiedzieć co dalej. Daj sobie czas, dużo czasu na zastanowienie. Tylko nie unoś się honorem w sprawie opieki nad dziećmi i wszelkich obowiązków. Niech mąż zajmuje się dziećmi, matką, zakupami i czym tam trzeba.
        • tol8 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:22
          Przede wszystkim mam dla Ciebie podstawową radę- nie ukrywaj prawdy przed dziećmi. Informuj, zgodnie prawdą, że sytuacja została spowodowana przez ojca, że wyrządził WAM krzywdę.
          Największy błąd, jaki robią w takiej sytuacji kobiety, to wybielanie faceta przed dziećmi, rodziną i znajomymi. Facet musi odczuć potępienie z każdej strony.

          Swoją drogą, powinno wrócić prawo Hammurabiego, ucięłybyśmy mu jajcasmile
          • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:47
            tol8 napisała:
            > Informuj, zgodnie prawdą, że sytuacja została spowodowana przez ojca, że
            > wyrządził WAM krzywdę.

            No pewnie - najlepiej grać dziećmi!
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:53
              Jak to grać dziećmi? Dzieci są duże, mają po kilkanaście lat, więc tu nie ma żadnej gry. Facet nie tylko zdradził raczka, ale również swoje dzieci. Swoją rodzinę. Dzieci powinny się dowiedzieć, co zrobił.
              • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:00
                rosapulchra-0 napisała:
                > Jak to grać dziećmi? Dzieci są duże, mają po kilkanaście lat, więc tu nie ma
                > żadnej gry. Facet nie tylko zdradził raczka, ale również swoje dzieci.

                Że jak???? Mężem tych dzieci jest? Seks z nimi uprawia?

                Relacja między dorosłymi jest relacją miedzy dorosłymi. Dzieci powinny dowiedzieć się faktów bez uczuciowej manipulacji 'tata WAS zdradził' 'tata WAS nie kocha'. Takie zagrywki to właśnie robienie krzywdy dziecku.
                • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:08
                  W którym miejscu jest napisane tak jak zarzucasz:
                  CytatDzieci powinny dowiedzi
                  > eć się faktów bez uczuciowej manipulacji 'tata WAS zdradził' 'tata WAS nie koch
                  > a'. Takie zagrywki to właśnie robienie krzywdy dziecku.
                  ??

                  I nie chodzi o seks. Chodzi o fakt, że koleś przedłożył kochankę nad rodzinę. Poświęca jej czas, pieniądze i siebie, zamiast swojej rodzinie: żonie i dzieciom. Oszukał zarówno żonę jak i dzieci. To jest również zdrada rodziny, zdrada dzieci, nie tylko samej żony.
                  • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:17
                    rosapulchra-0 napisała:
                    > Chodzi o fakt, że koleś przedłożył kochankę nad rodzinę.
                    > Poświęca jej czas, pieniądze i siebie, zamiast swojej rodzinie: żonie i dzieciom

                    Czyli jakby popołudniami grał w tenisa to też by 'zdradzał rodzinę'? Bo przecież i czas i kasa...

                    Facet zdradził żonę. To jej przysięgał wierność. Wciąganie w to dzieci to po prostu krzywdzenie ich.
                    • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:35
                      araceli napisała:
                      >
                      > Czyli jakby popołudniami grał w tenisa to też by 'zdradzał rodzinę'? Bo przecie
                      > ż i czas i kasa...
                      Dobrze wiesz, o czym piszę, więc nie spłycaj tematu, proszę.
                      >
                      > Facet zdradził żonę. To jej przysięgał wierność. Wciąganie w to dzieci to po pr
                      > ostu krzywdzenie ich.
                      Te dzieci już zostały skrzywdzone. Przez ojca.
                      >
                      • ponis1990 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 21:59
                        Ojcostwo to jedno, małżenstwo to drugie.
                        • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:03
                          ponis1990 napisała:

                          Ojcostwo to jedno, małżenstwo to drugie.

                          W tym przypadku to jedno...
                        • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:06
                          Nie, bo przykład małżeństwa rodziców wpaja pewne wzorce zachowań. W tym wypadku patologiczne.
                        • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:19
                          O nie, nie, nie. Facet zdradził całą swoją najbliższą rodzinę, włącznie z dziećmi. Tego się nie da rozdzielić.
          • tender-love Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:24
            zgazdzam się z tym jak najbardziej, dzieci powinny znać prawdę, powinny wiedzieć, że to ojciec odszedł od rodziny, a nie że mamusia wyrzuciła tatusia, bo tak jej się podobało

            dzieci to połowa tej rodziny, nalezy im się szacunek

            tym bardziej, że one bardzo odczują rozpad rodziny i powinny wiedzieć z jakiego, czyjego powodu ta rodzina im sie rozpadła

            oczywiście bez manipulacji, oczerniania ojca, po prostu powinny znać fakty, wtedy łatwiej im będzie to wszystko zrozumieć

            a nie na zasadzie: mamusia wyrzuciła ojca z domu, one nie wiedzą o co chodzi, przecież tatus nic złego nie zrobił, o co tej matce chodzi, dlaczego rozbila nam rodzinę itp

            dzieciom należy się prawda jak psu kość
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:38
              100/100
            • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:40
              tender-love napisał(a):
              > oczywiście bez manipulacji, oczerniania ojca, po prostu powinny znać fakty,
              > wtedy łatwiej im będzie to wszystko zrozumieć

              Powinny znać fakty - same je zinterpretują.
              • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:43
                Do tej pory nie pokazałaś, w którym miejscu ktoś zaproponował raczkowi manipulowanie dziećmi. Doczekam się?
                • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:45
                  rosapulchra-0 napisała:
                  > Do tej pory nie pokazałaś, w którym miejscu ktoś zaproponował raczkowi
                  > manipulowanie dziećmi. Doczekam się?

                  Odniosłam się do tego fragmentu i go zacytowałam. Czytać nie potrafisz? Na ślepo odpowiadasz na co popadnie?
                  • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:50
                    Tyle, że nie ma w nim żadnej sugestii, które zarzucasz. Stąd moje zdziwienie.
                    • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:55
                      rosapulchra-0 napisała:
                      > Tyle, że nie ma w nim żadnej sugestii, które zarzucasz. Stąd moje zdziwienie.

                      Ależ ja się zupełnie nie dziwię, że TY nie widzisz smile
              • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:00
                araceli napisała:

                > Powinny znać fakty - same je zinterpretują.

                I tutaj mozesz sie zdziwic, bo dzieci fakty bardzo roznie interpretuja.
                • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:03
                  laquinta napisała:
                  > I tutaj mozesz sie zdziwic, bo dzieci fakty bardzo roznie interpretuja.

                  Nie może mnie nic 'zdziwić' bo nie zakładam żadnego konkretnego efektu.
                  • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:11
                    Ale zarzucasz innym, że namawiają raczka do manipulacji nimi, co nie jest zgodne z prawdą. Nikt tak nawet nie zasugerował.
                    • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:04
                      rosapulchra-0 napisała:
                      > Ale zarzucasz innym, że namawiają raczka do manipulacji nimi, co nie jest
                      > zgodne z prawdą. Nikt tak nawet nie zasugerował.

                      Ależ już Ci pisałam - nie dziwię się, że TY tego nie widzisz, nie rozumiesz.
                      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:11
                        A ja się dziwię, że doszukujesz się czegoś, czego nie ma.
                        • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:13
                          rosapulchra-0 napisała:

                          A ja się dziwię, że doszukujesz się czegoś, czego nie ma.

                          To znaczy?
                          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:29
                            To nie było do ciebie.
                        • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:33
                          rosapulchra-0 napisała:
                          > A ja się dziwię, że doszukujesz się czegoś, czego nie ma.

                          Tylko debil nie odróżnia powiedzenia dzieciom:
                          1. Wasz ojciec odszedł do innej kobiety.
                          od
                          2. Wasz ojciec zdradził was i skrzywdził.

                          Dzieci mają własne rozumy - same ocenią co je zdradza czy krzywdzi.
                  • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:27
                    Nawet jesli nie zakladasz zadnego konkretnego efektu, to i tak mozesz sie zdziwic, nieprawdaz? smile
                    • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:03
                      laquinta napisała:
                      > Nawet jesli nie zakladasz zadnego konkretnego efektu, to i tak mozesz sie
                      > zdziwic, nieprawdaz? smile

                      Generalnie dziwi rezultat inny niż spodziewany smile
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:32
        > czy chcesz mu spakowac walizke i oddac go w prezencie po 16 latach
        > (ona zapewne tylko na to czeka)

        żenująca wypowiedź
        • 18lipcowa3 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:41
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

          > > czy chcesz mu spakowac walizke i oddac go w prezencie po 16 latach
          > > (ona zapewne tylko na to czeka)
          >
          > żenująca wypowiedź
          >

          powiedziała samotna stara bezdzietna panna z kryzysowym odkopanym narzeczonym
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:45
            > powiedziała samotna stara bezdzietna panna z kryzysowym odkopanym narzeczonym

            hahahaha, przekażę mężowi, uśmieje się big_grin

            stary wali cię w rogi, desperatko?
            • 18lipcowa3 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:52
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

              > > powiedziała samotna stara bezdzietna panna z kryzysowym odkopanym narzecz
              > onym
              >
              > hahahaha, przekażę mężowi, uśmieje się big_grin
              >
              > stary wali cię w rogi, desperatko?




              Mężowi? hahahahahahahaa
            • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:44
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

              > hahahaha, przekażę mężowi, uśmieje się big_grin

              Mężowi????
              • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:34
                Riki, ona za chwilę będzie rozwódką, bo znowu wciśnie na forum kolejną bajkę o tym, że jednak idealny strażak nie podołał jej oczekiwaniom.
                Kłamczucha okropna.
          • jesienna.nuta Re: Tak boli...(zdrada) 25.02.15, 10:27
            > wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:
            >
            > > > czy chcesz mu spakowac walizke i oddac go w prezencie po 16 latach
            > > > (ona zapewne tylko na to czeka)
            > >
            > > żenująca wypowiedź
            > >
            >
            > powiedziała samotna stara bezdzietna panna z kryzysowym odkopanym narzeczonym"

            Paskudne są te twoje wypowiedzi.
            Sama byłaś jedną z głównych fanatycznych bezdzietnych aż udało ci się zajść wreszcie w ciążę i zmieniłaś optykę. Nie wywyższaj się tylko dlatego, że masz dzieci. O twoim mężu nie będę się wypowiadać, bo wcale nie mam pewności, czy poza tobą ktoś by go chciał.
        • mamajulki35 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:45
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

          żenująca wypowiedź

          Bo?
          >
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:48
            Bo kobietą, która właśnie się dowiedziała o zdradzie się nie manipuluje, to chyba oczywiste. Nie daje rad: wywal gada, nie sugeruje: chyba nie chcesz oddać go w prezencie innej kobiecie po 16 latach? To uważam za żenujące.
            Raczek podejmie decyzję kiedy przyjdzie na to czas, a ten czas na pewno nie jest teraz.
            • mamajulki35 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:49
              No ale Moofka doradza jej właśnie nie podejmowanie pochopnych decyzji.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:51
                > > czy chcesz mu spakowac walizke i oddac go w prezencie po 16 latach
                > > (ona zapewne tylko na to czeka)

                to jest doradzanie niepodejmowania pochopnych decyzji?
                nie rżnij głupa
                to jest czystego sortu manipulacja
                • triss_merigold6 To jest jej mąż, jej własność 05.09.14, 23:01
                  Lipcowa ma rację.
                  To jest jej mąż (Raczka). Jej własność. 16 lat z nim spędziła, urodziła mu dzieci, prała gacie, dawała swój czas, energię i uczucia. Tego się nie oddaje, ot tak, na gwizdek, tylko dlatego że panu kryzys wieku średniego odbił chwilowo.
                  No chyba, że sama dojdzie do wniosku, że nie zniesie męża pod jednym dachem, ale niech to będzie jej decyzja, a nie jakiejś przygodnej dziuni i ego pana.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: To jest jej mąż, jej własność 05.09.14, 23:08
                    Człowiek jest czyjąś własnością? Serio?
                    Poza tym jasno napisałam, że decyzja będzie należeć do raczka- ale nie w tej chwili, tylko później, a za żenujące uważam manipulowanie i wskazywanie jej właśnie w TEJ CHWILI, co powinna zrobić. Zauważam, że moje poglądy dotyczące zdrady są szeroko znane, ale nie odważyłabym się ich wyrażać ani w dzień, kiedy kobieta dowiedziała się o zdradzie, ani przez długi czas później. To będzie raczka decyzja, czy będzie chciała zostać z panem czy nie-do podjęcia za parę dni/tygodni, a może nawet miesięcy.
                    • rosapulchra-0 Re: To jest jej mąż, jej własność 06.09.14, 09:58
                      wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                      > Człowiek jest czyjąś własnością? Serio?
                      Tak, jest. Jeśli kiedyś uda ci się w końcu z kimś związać na więcej niż tydzień, to może to zrozumiesz.

                      > Poza tym jasno napisałam, że decyzja będzie należeć do raczka- ale nie w tej ch
                      > wili, tylko później, a za żenujące uważam manipulowanie i wskazywanie jej właśn
                      > ie w TEJ CHWILI, co powinna zrobić.
                      Sama w tej chwili manipulujesz.
                  • jola-kotka Re: To jest jej mąż, jej własność 05.09.14, 23:33
                    Własność? Człowiek nigdy nie jest niczyją własnością.
                • mamajulki35 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 07:13
                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                  nie rżnij głupa

                  Sama nie rżnij dziewczynko

              • triss_merigold6 Raczku, napisz do mnie na priv 05.09.14, 22:56
                Raczku, napisz do mnie na priv, postaram się pomóc.
                Nie Ty pierwsza z forum, i nie ostatnia zapewne.
                Sytuacja wygląda na klasyczną do bólu.
                To się da ogarnąć, naprawdę.
                Różnie się może potoczyć, ale przynajmniej będziesz wiedziała, że to Twoja decyzja.
                Żadnych pochopnych ruchów, jak nie wiesz co powiedzieć i chcesz się zalać łzami, to wychodź do innego pomieszczenia/na dwór. Nie musisz robić nic, nie teraz.
          • jesienna.nuta Re: Tak boli...(zdrada) 25.02.15, 11:25
            Źle się skopiowało. To była odpowiedź lipcowej na wypowiedź Czerwia.
            Mnie się ta wypowiedź nie podoba jako NICZEGO nie wnosząca do sytuacji Raczka, a jedynie atakująca wypowiedź innej Forumki.
            • kamunyak Re: Tak boli...(zdrada) 25.02.15, 11:42
              > Źle się skopiowało. To była odpowiedź lipcowej na wypowiedź Czerwia.
              > Mnie się ta wypowiedź nie podoba jako NICZEGO nie wnosząca do sytuacji Raczka,
              > a jedynie atakująca wypowiedź innej Forumki.


              źle czy dobrze, uważasz, że twoja wypowiedź, a raczej wypowiedzi, wnoszą cos NOWEGO, WAŻNEGO, czego nie da się POMINĄĆ i musisz koniecznie nas o tym POWIADOMIĆ po pół roku?
              to wątek z ubiegłego roku,
    • czar_bajry Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:22
      zaraz się zabiję, pocieszcie mnie jakoś.

      Zwariowałaś jego zabij a nie siebie...
      A tak na serio to bardzo ci współczuję i naprawdę trudno w takiej sytuacji znaleźć słowa które pocieszą. Może tylko banał który jednak się sprawdza, czas leczy rany i co nas nie zabije to nas wzmocni.
    • edelstein Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:02


      "Mezczyzna może dotad kochac dwie kobiety, dokad jedna z nich się nie zorientuje"

      Samuel Taylor Coleridge

      Nie umiem pocieszac.


      "Zu behaupten, Amerika wäre nicht wegen dem Öl im Irak, ist dasselbe, wie wenn man sagen würde, dass Anna Nicole Smith aus Liebe geheiratet hat."
      • antyideal Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:09
        Ja tez.. ale bardzo mi przykro, wspolczuję Ci (Raczku)
    • asia_i_p Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:28
      Bardzo współczuję, niewyobrażalna sytuacja, człowiekowi się zawsze wydaje, że takie rzeczy tylko na filmach, że nie dzieją się w prawdziwym życiu. Musiałaś być w szoku.
      Durni jednak bywają ci faceci.
    • hrabina_murzyna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:43
      Kochany Raczku, nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi. Zapewne są i bardzo miłe i te mniej miłe i praktyczne. Wiem co przeżywasz i jest to cholernie trudne. Nie wiem co mam Ci napisać, bo nie ma takich słów, które ukoją Twoje cierpienie. Pozwól, że wyślę Ci na maila pewien wywiad- jest to wywiad ze mną, dokładnie 4 lata temu przechodziłam to samo. A wyślę Ci go, bo choć teraz nie wierzysz to za jakiś czas spojrzysz na to wszystko z dystansem i powoli zapalisz sobie słońce.
      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:32
        Hrabinko, pozdrawiam Cię przeserdecznie kiss
        • angestia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:38
          Napisałam ci świetną radę, wyjdziesz z tego w tydzień, bez szwanku, a on będzie pluł i palił sie ze wstydu. Priv.
          • paliwodaj Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 03:36
            dziewczeta,
            nie wiem jaka powinna byc dorazna rada, to pewnie boli i bedzie bolalo przez pewien czas zalezy od osobowosci naszej bohaterki.
            Nie wierze osobiscie w te historie w amerykanskiej telewizji w programie "cheaters" gdzie zdradzone panie rzuca kilka fu...ow I juz sa uzdrowione, to chyba sie nie dzieje w realu.
            Jezeli sie kocha i ufa i ma sie tyle wspolnego razem to musi bolec i na to trzeba czasu.
            Uwazam ze mis jest nie wart second chance , kopnij go w du...pe, wypij za swoja decyzje, nawet te panie tutaj ktore radza ci przemyslec i wogole, pewnie nie wiedza ze mozliwosc ze mis ponownie zdradzi istnieje.
            Z drugiej strony moja wredna anyfanka krejzi miala ponikad racje , kurde no faceci nie zdradzaja majac wszystko pod strzecha, ale to na dalsze rozmyslania. chociaz moze sa przypadki wyjatkowo perfidne, ktore nie potrafia wyartykulowac swoich needs and wants i po prostu szukaju uludy
            Ale ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, jak rosa, sorry, wiec moze moje opinie nie so miarodajene
            Do czego ja bym dazyla w tej chwili na autorki miejscu, to wyslac misia daleko w kosmos, ten zwiazek juz nie ma szans, jezeli nawet bedziecie ze soba, mysle ze nie bedzie minuty abys nie myslala ze on sie bzykal around, Wiec po co?
            • mamajulki35 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 07:19
              Bzdura. Nie wiesz co będzie, jak da związkowi szanse. Nie każdy, kto zdradził, powtarza proceder. Daj dziewczynie dojść do ładu ze sobą, nie podjudzaj.
            • semihora Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 08:05
              Super, że nie zdradzają jak mają wszystko pod dachem, ale życie takie jest, że nie można mieć wszystkiego. Raczek pewnie też nie dostawała wszystkiego od swojego męża i co? Nie zdradzała go.

              Tylko złamas może twierdzić, że zdradza, bo od żony dostaje za mało czegoś tam. Żeby usprawiedliwić zdradę zawsze będzie za mało, choćby go ptasim mleczkiem karmiła. Bo jak nie okaże się, że za mało ciepła, to wymyśli, że za mało dystansu, etc.
              • tender-love Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 12:32
                właśnie WTEDY zdradzają, jak mają wszystko pod dachem, bo im się zaczyna po prostu nudzić

                mają wszystko, o nic już nie muszą się starać, nic robić, to zaczynają przygód szukać na zewnątrz
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 10:06
              paliwodaj napisała:

              > Ale ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, jak rosa, sorry, wiec moze moje opin
              > ie nie so miarodajene

              To sarkazm?
            • tender-love Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 12:29
              " kurde no faceci nie zdradzaja majac wszystko pod strzecha,"

              paliwodaj co Ty pier.......

              oczywiście, ze zdradzają, znam takich i to sporo, dla zabawy, dla sportu, bo się nadarzyła okazja, bo kolezanka rozłożyła nogi to czemu nie skorzystać etc


              poza tym co to znaczy "wszystko"? bo wydaje mi się, że wg Ciebie to kobieta ma dostarczyć facetowi "wszystko", żeby nie chodził na boki. I dostarcza mu: zadbany dom, zadbane dzieci, seks, uczucie itp. I myśli, że to jest "wszystko". Ona tak myśli, ale niekoniecznie facet też tak musi myśleć.
              Ona myśli, że daje mu "wszystko", a on myśli inaczej.
              I co w takiej sytuacji facet powinien zrobić?

              Znaleśź kochankę? A może porozmawiać z żoną, że jednak ona nie daje mu wszystkiego i ze powinna robić więcej, żeby dać mu "wszystko". A żona może jeszcze w te pędy powinna uwijać się jak w ukropie, zeby dostarczyć misiowi "wszystko". A dla misia ciągle i tak będzie za mało.

              Ja w takiej sytuacji dostarczyłabym misiowi roboty. Żeby sie nie nudził. Bo niestety z obserwacji widzę, ze najczęściej zdradzają faceci, którzy nie są z domem związani, nie mają obowiązków, faceci, których żony robią w domu wszystko a oni przychodzą na gotowe. taki facet nie jest związany z domem, bo nad nim nie pracuje. A jak trochę popracuje to bardziej to doceni, w ogóle doceni.

              A jak zona zrobi wszystko, facet nie robi żadnego wysiłku, to niestety tak jest, że tego co łatwo przychodzie, się nie szanuje.
            • brak.polskich.liter Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:34
              paliwodaj napisała:

              > faceci nie zdradzaja majac wszystko pod strzecha

              Nie pij wiecej tej wody.
    • kowalka33 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 09:11
      Raczku , przytulam mocno , wiem że to dla ciebie koniec świata prawie. Musze przyznać że ematkę można dzisiaj chwalić , poza paroma debilnymi postami stanęła na wysokości zadania. Dobrze byłoby gdybyś faktycznie wyjechała , nie oglądając się na dzieci , teściową i całą resztę. Może powiedz w pracy jak jest (może masz ludzkiego szefa). Całkiem możliwe ze kochanka wysłała tego sms, myśląc ze sprawa się rozwiąże. Wiesz ja mam wrażenie że te panie mają bardzo romantyczny pogląd świata, w świecie tym nie ma zobowiązań , alimentów opieki nad starszymi rodzicami, gdy rozmawia się z takimi , one mówią to się ułoży jakoś. Jakoś czyli najczęściej gó...ano. Myślę ze twój mąż nie myśli teraz racjonalnie , jeśli narzeka że kasy mało jak będzie żył jak dojdą mu alimenty , opieka nad matką ....Chodzi o to żebyś tu wyszła z tego obronną ręką , żebyś ty dała radę i żebyś ty zmieniła podejście do życia, w końcu to jest jego dom , jego matka. My kobiety tak mamy , urobimy się jak męczennice , najpierw są dzieci, mąż , krewni którymi trzeba się opiekować a na końcu my....Myślę ze i tak zmieni się twoje życie niezależnie czy wyjdziesz z tego małżeństwa czy nie ale ważne jest żebyś ty i tylko ty podejmowała decyzje. A co do tego czy mąż jest twoją własnością czy nie , naturalnie nie jest w ścisłym znaczeniu ale to twoje życie z nim , twoje dzieci , wasza wspólna przeszłość i jakieś suce nic do tego.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 09:21
        Tak, mąż i suka, dupa, dziwka... Typowe.
        • konwalka Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 09:31
          ale na DZIEN DOBRY koniecznie zrzeknij sie tej jakiejs pracy na rzecz tesciowej
          cokolwiek by to nie było, scedowanie na nową oblubienicę chłopa albo i niego samego, bedzie skutkować pewnym ochłodzeniem relacji
          obiecuje
          • kawka74 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 09:37
            Daj spokój, przecież pani trzecia nie wyrwała sobie cudzego męża po to, żeby opiekować się jego matką wink
            Proza życia potrafi skutecznie uciąć niejeden głupi romans, na szczęście.
        • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 09:52
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

          > Tak, mąż i suka, dupa, dziwka... Typowe.

          Kolejna znawczyni tematu.. sciana
          • guderianka Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 09:56
            Rosa, ale pomyśl logicznie
            Świat się zmienia, idzie do przodu a nadal mężczyznom jest więcej wybaczane i przymykane są oczy na ich niecne czyny.
            Mąż to mąż - a grzyba prawda. Nie zasługuje na miano męża ten, który oszukuje najbliższa istotę, kłamie z premetydacją, wydaje wspólne małżeńskie pieniądze, zabiera czas swoim dzieciom by spędzić go z kochanką

            TO ON obiecywał, ON zakładał rodzinę, ON jest odpowiedzialny i jego zakichanym obowiązkiem było powiedzieć NIE albo wylać sobie kubeł zimnej wody na krocze
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 10:04
              Gude, znasz mój pogląd na takie sprawy. Mąż, który zdradził, jest szmatą - rzecz niezaprzeczalna, ale kobieta, która pcha się w cudzy związek (nie musi znać żony, sama świadomość wystarczy) i z premedytacją, mimo wiedzy o stanie cywilnym pana, kontynuuje schadzki, jest taką samą szmatą jak ten mąż.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 10:06
                Mąż, który zdradził, jest szmatą - rzec
                > z niezaprzeczalna, ale kobieta, która pcha się w cudzy związek (nie musi znać ż
                > ony, sama świadomość wystarczy) i z premedytacją, mimo wiedzy o stanie cywilnym
                > pana, kontynuuje schadzki, jest taką samą szmatą jak ten mąż.

                Miło, że składasz autokrytykę po latach. Przeprosiłaś byłą żonę swojego męża za to, że wpie...liłaś się w cudzy związek?
              • guderianka Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 10:54
                No właśnie, dlatego zdziwilo mnie to co napisałaś wyżej
                Oboje są winni, bo oboje zrobili coś niemoralnego i wbrew porządkowi społecznemu
                • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 10:58
                  Zareagowałam na jednostronną opinię wc, która jest daleka od prawdy.
    • mid.week Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 10:02
      aż za dobrze wiem jak się czujesz. Strasznie mi przykro. Gupi pisdus i tyle, ech...
    • ada1214 Jak sie dzisiaj czujesz Raczku? 06.09.14, 10:13
      Udalo Ci sie przespac choc troche? Mam nadzieje, bo to wazne...sen i jedzenie, nie zapomnij jesc!
    • annelle Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:16
      Bardzo Ci współczuję.
      Ja na,twoim miejscu wzięłabym L4 lub urlop i na te kilka dni gdzies wyjechala. Pomyśl z morzem jest dobry, teraz malo turystów. Odcięła byś sie od tego wszystkiego. A mężowi napisz wracaj do domu zajmować sie dziećmi i matka bo ja wyjeżdżam.
      • la-celestina Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:46
        ajaajajaaaaaaaaaaaaaa
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,133466889,133466889,Pani_Agnieszko_i_forumki_prosze_o_wsparcie_i_rade.html
        • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:52
          I co w związku z tym?
        • alexa0000 Oj, Raczku 06.09.14, 13:54
          Jesli sytuacja nie uległa zmianie, to sugerowała bym najpierw terapeutę, szybko. I prawnika. Bo sobie sama z takim człowiekiem nie poradzisz, czy to ratując małżeństwo, czy te rozstając się z nim. Nie przy twoim wspołuzależnieniu i obecnej, pełnej emocji sytuacji.
          • alexa0000 Re: Oj, Raczku 06.09.14, 13:58
            *sugerowałabym
        • araceli Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:01
          la-celestina napisał(a):
          > ajaajajaaaaaaaaaaaaaa
          > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,898,133466889,133466889,Pani_Agnieszko_i_forumki_prosze_o_wsparcie_i_rade.html

          Takiego człowieka należy z kwiatami wyprawić do kochanki.
          • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:08
            Dokładnie, z wielkim bukietem kwiatów i błogosławieństwem na drogę. Ale coś czuje, że nigdzie nie zechce iść. O ułożoną latami tresury ofiarę może nie być tak łatwo.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:12
            araceli napisała:
            > Takiego człowieka należy z kwiatami wyprawić do kochanki.

            Po przeczytaniu tamtego wątku zgadzam się w całej rozciągłości.
        • antyideal Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:10
          Co za typ uncertain
          Ta sprawa z kochanka to usmiech losu, zeby miec pretekst do wyrwania sie
          z tego toksycznego zwiazku, wykorzystaj to Raczku.
        • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:19
          Nie wysyłałabym kochance kwiatów, bo by się jeszcze zorientowała, co to za cudo.
          Ale pewnie byłabym jej wdzięczna, że dała mi impuls do uwolnienia się.
        • cherry.coke Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:34
          la-celestina napisał(a):

          > ajaajajaaaaaaaaaaaaaa
          > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,898,133466889,133466889,Pani_Agnieszko_i_forumki_prosze_o_wsparcie_i_rade.html

          O matulu.
          Raczku, uznaj babke za zrzadzenie losu, a smsa za poczatek wspanialej, slodkiej wolnosci dla ciebie i twoich dzieci. Uratujecie sie znad przepasci.
          Wykorzystaj tylko ten caly romans dobrze przy rozwodzie.
          • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:54
            cherry.coke napisała:

            > Raczku, uznaj babke za zrzadzenie losu, a smsa za poczatek wspanialej, slodkiej
            > wolnosci dla ciebie i twoich dzieci. Uratujecie sie znad przepasci.

            To co ta kobieta wypisuje, ze tak boli? Chyba troche masochistka. Kurcze.
            • brak.polskich.liter Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:04
              laquinta napisała:

              > To co ta kobieta wypisuje, ze tak boli?

              Widocznie tak do konca przepranego pod katem bycia ofiara mozgu nie ma. I cale szczescie.

              A ze boli? jasne, ze tak. Kazdy ma jakis tam prog wytrzymalosci. Jak widac, Raczek lykala przez lata upokorzenia, wyzwiska i inne kwiatki i dawale rade to sobie zracjonalizowac (przynajmniej na tyle, zeby w tym siedziec), a pukniecia jakiejs niuni okazalo sie nie do dzwigniecia. Cos o piorku i objuczonym wielbladzie mi sie przypomina.
              • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:32
                brak.polskich.liter napisała:

                > Widocznie tak do konca przepranego pod katem bycia ofiara mozgu nie ma. I cale
                > szczescie.

                Wyglada to raczej na syndrom sztokholmski.
                • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:34
                  Tu nie ma co rozkminiać, czy to syndrom, czy coś innego. Dziewczyna potrzebuje wsparcia. I już.
                  • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:37
                    Ale od tego jak naprawde wyglada sytuacja, bedzie zalezalo wsparcie.
                    • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:39
                      Masz rację.
          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:54
            Z jednej strony masz rację. Z drugiej potrzeba ogromnej siły, aby podjąć jakiekolwiek działania. Gdy kobieta przez lata jest gnębiona, w dodatku uzależniona od męża (nieekonomicznie w tym przypadku), to musi mieć jak największe wsparcie swojego otoczenia, aby mogła podołać zrealizować odejście od męża przemocowca i zdrajcy.
            Nam jest łatwo radzić, oceniać, kłócić się o niuanse, bo sobie siedzimy we własnych domach, bez tego udźwigu bólu i upokorzenia, jaki raczek teraz znosi. Ale wiem jedno - bez wsparcia bliskich osób jest, niestety, bardzo ciężko.
        • brak.polskich.liter Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:46
          Facepalm stopami.

          Raczek, kobieto, trafil Ci sie brylant w krowim placku.
          Proponuje, zebys tresc tego smsa sobie wydrukowala, oprawila w ramki i schowala do szuflady, zeby sie nim napawac od czasu do czasu (nie mowiac o tym, ze dla sadu to skarb - korzystne dla siebie warunki rozwodu masz z palcem w nosie).

          Jak juz bedzie po wszystkim, kochance meza mozesz kupic czekoladki (mozesz uprzednio w nie nacharchac czy cus) - zloto nie dziewczyna.

          Tak o tym mysl. A nie - ojabiedna, facet, ktory przez lata traktowal mnie, jak scierke, teraz jeszcze puknal jakas niunie, obiednaja. Zrozum, ze to, ze puknal niunie, to Twoj najmniejszy problem w kontekscie kanalu, jaki mialas - i przy okazji znakomity katalizator do tego, zeby wreszcie sie z tego kanalu wymiksowac.
        • barbibarbi Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 20:27
          uuuuUuu, sytuacja okazała się jeszcze bardziej parszywa niż wynikało to z tego wątku. Na miejscu raczka udałabym się na kolanach do Częstochowy w podzięce, że znalazła się jakaś chętna na zgarnięcie TAKIEGO męża. Kochance kwiaty i czekoladki, oby tylko się nie rozmyśliła.
          • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 20:46
            Przecież ta chętna nie wie jeszcze z kim ma do czynienia. Na razie Pan stroszy piórka i pokazuje się z jak najlepszej strony. Zabawowy Król Życia, Czuły Kochanek i co tam jeszcze jest pod ręką.
            • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 20:49
              riki_i napisał:

              Na razie Pan stroszy

              Naprawdę aż takim szacunkiem darzysz tego gnoja, że zawsze wielką literą - Pan, On.
              Zalatuje mi to gimbazą.
              • ponis1990 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:16
                Sarkazmu nie wyczuwasz?big_grin Riki dobrze prawi, na razie to pewno Bóg Życia, później Bóg Piekłasmile
    • pade Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:27
      Będę brutalna.
      Raczek, rozumiem, że zdrada bardzo boli. I współczuję. Ale po przeczytaniu Twojego wątku na Życiu rodzinnym, odnoszę wrażenie, że żałowałabyś, że mąż odszedł nawet, gdyby Cię bił. Masz teraz świetną okazję i to jest naprawdę ostatni moment, żeby zakończyć to małżeństwo.
      W tamtym wątku napisałaś, że pójdziesz do psychologa. Jestem pewna, że nie poszłaś. A minęło już 2,5 roku. I na pewno nic nie zmieniło się na lepsze, a jedynie na gorsze.
      Mąż poniżał Cię latami, przy dzieciach, na ulicy. Traktował Cię jak szmatę. Godziłaś się na to. Teraz Cię zdradził. To też mu wybaczysz, bo nie lubisz zmian???
      Na pewno mi się zaraz oberwie, ale ...jesteś egoistką. Myślisz tylko o tym, żeby nie być sama, żeby mieć męża, wszystko jedno jak Cię traktuje, byle by był. I tłumaczysz to sobie "dobrem dzieci". Jakim dobrem??? One nie są ani ślepe, ani głuche, już im zafundowałaś traumę zostając z tym człowiekiem. Jeśli teraz nie wykorzystasz sytuacji, tylko dasz się nabrać na : "tylko Ciebie kocham", przygotuj się na to, że następnym razem, gdy przesolisz zupę dostaniesz w nos. A może już dostałaś...
      Takie tłumaczenie: nie mam sił, nie umiem, nie dam rady, to wymówki. Owszem, masz prawo się bać, bo zmiany nie są łatwe. Wszyscy się czegoś boją.
      Ale jesli naprawdę leży Ci na sercu dobro dzieci, to nie pozwól mężowi na powrót. Poszukaj pomocy dla siebie. Dostaniesz ją na pewno, tylko musisz chcieć.
      • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:46
        100% racji.
        W wątku na życiu rodzinnym dostałaś masę rad, jak się przygotować do rozwodu. Wprowadź je w życie.
      • paliwodaj Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:48
        ok, czyli jest jeszcze i to znecanie sie nad toba przez lata i skad wogole zdziwienie ze mis cie zdrzadzil? Nigdy cie nie szanowal, kopnij w d..pe i odetchnij z ulga
      • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:49
        Też przeczytałam ten wątek.
        Nie rozumiem, jak spod palców raczka mogły spłynąć takie słowa:

        zawalił mi się świat w godzinę, świat od 16 lat ten sam, spokojny,miły i ciepły.

        To jak to w końcu jest, miły i ciepły czy taki, jaki opisujesz w wątku z "Życia rodzinnego"?
        Powiem Ci jedno - ten palant włożył w Twoje ręce karty, którymi nie możesz przegrać.
        Pytanie brzmi: czy zechcesz zagrać?
        • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:58
          A bierzesz pod uwagę, że wtedy, gdy pisała te słowa, to była obolała i zła, a potem, z dużym prawdopodobieństwem, sytuacja małżeńska się jako-tako ułożyła i stąd ten sam od 16 lat, spokojny, miły, ciepły świat? 2,5 roku to jednak trochę czasu jest?
          • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:07
            rosapulchra-0 napisała:

            a potem, z dużym prawdopodobieństwem, sytuacja małżeńska się jako-tako ułożyła i stąd ten sam od 16 lat, spokojny, miły, ciepły świat? 2,5 roku to jednak trochę czasu jest?

            Nie biorę pod uwagę, że można mieć ażtaki problem z liczeniem.
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:12
              Uwierz mi, że może tak być.
              • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:37
                rosapulchra-0 napisała:

                Uwierz mi, że może tak być.

                Hmm, i po tym, jak raczek założyła ten dramatyczny wątek na Życiu rodzinnym, poniżanie i upokarzanie od zawsze (jak pisze tam raczek) skończyło się jak ręką odjął.
                Wierzysz w to rosa???
                • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:40
                  Już napisałam do rikiego: jako-tako, czyli nijak dobrze, ale w miarę spokojniej. Tak mi się wydaje.
          • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:25
            Po tym co napisała w tamtym wątku sytuacja nie miała prawa się ułożyć. Pan doszedł do ekstremum stałego upadlania i znęcania się nad małżonką - takie coś nie mija samoistnie jak poranna rosa.
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 16:35
              Toć napisałam, że jako-tako, czyli nie tak, jak powinna, ale usypana kurzem tolerancji i uległości.
              • mid.week Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 20:36
                ale czy warto żyć jako-tako, skoro zycie ma się jedno... Przeczytałam tamten wątek i myślę że może być tylko lepiej.
                • paliwodaj Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 21:16
                  >A bierzesz pod uwagę, że wtedy, gdy pisała te słowa, to była obolała i zła, a potem, z >dużym prawdopodobieństwem, sytuacja małżeńska się jako-tako ułożyła i stąd ten sam od >16 lat, spokojny, miły, ciepły świat? 2,5 roku to jednak trochę czasu jest?

                  dla mnie nie do pojecia ze kobieta ponizana, obrazana, wyzywana moze nazywac swoj swiat mily i cieply. Jezu toz to przeciez chore. Chociaz znane zjawisko w psychologii
                  Jako tako, znaczy jak? ze jej nie wyzywal az tak czesto i nie ublizal przy innych?
                  Rosa, nie probuj wszystkim wmawiac ze twoja postawa zyciowa jest jedyna sluszna , sama piszesz ze nadal to sie za toba wlecze
                  Znasz to Rosa "“Trust is like a mirror, you can fix it if it's broken, but you can still see the crack in that mother fu...er's reflection.” wiem, wiem nie wypowiedziane przez guru madrosci zyciowej , ale jakze prawdziwe. Ani twoje zycie nie wroci do normalnosci z twoim misiem ani autorki watku.
                  • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:17
                    Mała uwaga - ja nie mam w domu misia. Ja mam męża.
                    I nie chcę na forum więcej z kimkolwiek dyskutować na temat mojego małżeństwa i proszę o uszanowanie mojej prośby. Jeśli ktokolwiek ma jakieś uwagi na temat mojego życia małżeńskiego, to zapraszam na priw.
                    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że trolle będą za mną łazić krok w krok i wymyślać na temat mojego małżeństwa niestworzone historie i wmawiać mi, że kłamię, ale wiem, są tu też osoby, które są nie tylko mądre, ale również na tyle empatyczne, że zrozumieją moją prośbę.
                  • ponis1990 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:20
                    Smutne, ale po prostu się przyzwyczaiła pewno, i słyszała może od niego ,,beze mnie i tak nie dasz rady''. Albo sama tak sobie wmawiała... wtedy bezpieczniej z misiem, bo bycie samej wydaje się tonięciem w oceanie.
                    • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:29
                      Cokolwiek się raczkowi wydarzyło - wszelkie pseudoanalizy na ten temat, IMHO, są zbędne.
                      • otonowaja Re: Tak boli...(zdrada) 07.09.14, 02:36
                        To może ja się wypowiem bo równo rok temu byłam w podobnej sytuacji o czym zresztą pisałam na forum.
                        Byliśmy razem 15 lat, 1 dziecko.
                        Do pewnego momentu wydawało się, że jest ok, ale wcale nie było.
                        Przy okazji czegoś co wyszło przyznał się do dziwek, romansów pracowych itp.
                        Dla mnie to był kubeł zimnej wody i motywacja do natychmiastowego działania.
                        Z perspektywy roku mogę powiedzieć, że było ciężko, trudno, mozolnie i nadal bywa ciężko, ale nie żałuję, nie rozpaczam, zorganizowałam życie swoje i dziecka na nowo.
                        Co mi pomogło w najgorszym, najczarniejszym okresie?
                        Rozmowy - przyjaciółki, siostra, mama. Mówienie i wałkowanie tematu, mówienie o emocjach.
                        Oprócz tego działania, decyzja o jego wyprowadzce i pilnowanie tego.
                        Prawnik - choć nie od razu złożyłam pozew, psycholog, znalazłam na nfz, brałam antydepresanty, trochę terapii.
                        W tej chwili jestem po rozwodzie, mieszkamy od roku osobno, choć ja jeszcze we wspólnym mieszkaniu. Ogarnęłam się choć po drodze wypadek samochodowy i zmiana pracy, jest inaczej, ale nie gorzej (może finansowo).
                        A ex? No cóż kupka nieszczęścia, co jakiś czas uwieszony na nowej pannie, która ma dać to czego ja nie dawałam, pogubiony, niespokojny, na zmianę składający mi propozycje powrotu albo dowalający, utrudniający, dokuczający.
                        Wiem, że moment jest fatalny, ale jeśli zechcesz sobie wszystko poukładać to dasz radę, nie ja czy Ty pierwsza i nie ostatnia. Na pewno masz wokół siebie ludzi którzy się zaktywizują, pomogą, wysłuchają...
                        Ja zyskałam kilka takich osób, wcześniej nie doceniałam niektórych relacji.
                        Jestem sama, koncentruję się na swoim dziecku, pracy, relacjach przyjacielskich, nie szukam nikogo, nie próbuje się uwiesić, słucham siebie i paradoksalnie jest mi lepiej ze sobą samą niż kiedyś, nie muszę się naginać, być wieczną terapeutka drugiej strony. Coś zyskałam.
                        Pewnie, że boli i do tej pory czasem... Ale można dac radę.
                        Działaj, myśl o sobie i dzieciach i pamiętaj, że po nocy przychodzi dzień.



                        • tender-love Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 19:45
                          hmmmm, autorka się jakos nie odezwała, najpierw założyła rozpaczliwy wątek, ludzie piszą, starają się pomóc, dają rady, poświęcając na to czas, a ona... nawet pocałuj mnie w d... nie napisze
                          żal
                          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 19:48
                            Odezwała się, ale prywatnie i nie do wszystkich.
                            • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 19:54
                              Ja z tych "nie do wszystkich", ale w końcu czemu miałaby się do mnie pisać.
                              Raczek prawdopodobnie ma na tyle przyzwoitości, że nie napisze, że układa stosunki z mężem.
                              W końcu szkoda tylu dobrych, ciepłych lat...
                              • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 19:59
                                Nie bądź sarkastyczna.
                                Nie w tej sytuacji i nie w tym miejscu, ani czasie.
                                Nie jestem upoważniona do upowszechniania informacji, które podała mi na mailu, więc będzie lepiej, gdy sama się zbierze i coś napisze.
                                A podśmiechujki, proszę, zostaw. Jak napisałam wyżej, to ani miejsce, ani czas, aby tak pisać.
                                • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 20:03
                                  rosapulchra-0 napisała:

                                  Nie bądź sarkastyczna.

                                  Będę sarkastyczna, nie zabronisz mi.

                                  Nie jestem upoważniona do upowszechniania informacji, które podała mi na mailu,
                                  więc będzie lepiej, gdy sama się zbierze i coś napisze.

                                  Nie ciekawam...

                                  • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 20:48
                                    To po co się wpisujesz do tego wątku?
                                    Poza tym nie zabraniam ci niczego, tylko uważam, że twoje uwagi są nie na miejscu. Chciałabyś, aby ciebie tak traktowano w podobnej sytuacji?
                                    • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 20:58
                                      rosapulchra-0 napisała:

                                      Chciałabyś, aby ciebie tak traktowano w podobnej sytuacji?

                                      Ja nie dokonuję ekshibicjonistycznych zwierzeń na forum, więc nie ma mowy o podobnej sytuacji.
                                      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 21:32
                                        Ludzie są różni.
                                        • toxicity1 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 21:43
                                          rosapulchra-0 napisała:

                                          Ludzie są różni.

                                          I muszą ponosić tego konsekwencje.
                                          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 23:16
                                            Ciebie też to dotyczy, wiesz?
                                            Dlatego uważam, że wszelkie złośliwości i chamskie odzywki są tu nie na miejscu.
                                • minor.revisions Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 21:41
                                  > Nie jestem upoważniona do upowszechniania informacji, które podała mi na mailu,
                                  > więc będzie lepiej, gdy sama się zbierze i coś napisze.
                                  > A podśmiechujki, proszę, zostaw. Jak napisałam wyżej, to ani miejsce, ani czas,
                                  > aby tak pisać.

                                  rosa, nie sarkastycznie, idź no może na jakąś terapię, To aż boli jak się czyta, jak się brandzlujesz członkostwem Klubu Zdradzonych Żon, Które Wiedzo O Życiu Więcej, Ale Co Te Pozostałe Mogą Zrozumieć...
                                  • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 23:15
                                    To twoje odczucie, nie moje.
                                    Podałam informację, że raczek się odezwała na priwie. Ale nie mam zamiaru pisać, o czym ona do mnie pisała. Tak trudno zrozumieć prosty komunikat? Bez zbędnych interpretacji?
                            • 18lipcowa3 Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 20:00
                              rosapulchra-0 napisała:

                              > Odezwała się, ale prywatnie i nie do wszystkich.
                              >

                              Muj bosze do ciebie?
                              Nie wie bidula co robi.
                              • konsta-is-me Re: Tak boli...(zdrada) 08.09.14, 23:41
                                Tak czy siak problem byc moze sam sie rozwiazal , raczek ma twarde dowody , na wypadek rozwodu ewidentna wina meza.Zabezpieczylabym telefon z smsem.Ja sie wcale nie dziwie ze raczkowi w pewnym sensie swiat sie wydawal "bezpieczny", po takim praniu mozgu .
                                Zupelnie serio warto wybrac sie na teraz do lekarza po jakies srodki, zeby przetrwac te pare dni i NIE DAC SIE ZMANIPULOWAC mezowi .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja