Praca, praca, praca

05.09.14, 20:57
Baby, poradzić się chciałam. Dostałam ofertę pracy, a w zasadzie kontraktu. Uprzedzam, nie szukałam, jakoś dotarło do mnie pocztą pantoflową. To teraz + i -
+
po macierzyńskim nie mam gdzie wracać, więc trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno
praca tylko 2 dni w tygodniu
ale za te dwa dni w tygodniu wynagrodzenie takie jakie miałam za normalny etat w poprzedniej
praca dla znanej firmy
nudzi mi się trochę w domu wink
-
te dwa dni to zawsze sobota i niedziela, wyjeżdżać musiałabym już w piątek, żeby w sobotę być rano na miejscu, co oznacza, że jako rodzina, nie spędzimy przez najbliższe miesiące ani jednego dnia w całości (poza świętami)
dalej karmię, więc nie wiem, co się będzie działo z laktacją, jak będę sobie robiła przerwy minimum 48 godzinne
i największy minus jak dla mnie: branża szkoleniowa, co znaczy że pracuję w hotelach w różnych częściach Polski (miejscowości turystyczne), o ile samo prowadzenie szkoleń lubię, to tego co się wiąże z nimi (pracownicy zostają na weekend w hotelu) już nie. Rozmawiałam z poprzedniczką i ona ma dość nocowania co weekend w innym miejscu, widoku ludzi z spuszczonych ze smyczy, głośnej muzyki i balangi do białego rana, a rano widoku skacowanych twarzy na zajęciach. Nie zawsze tak jest, ale ponoć dosyć często.

I się przyznam przed wami, że nie planowałam powrotu do pracy przed ukończeniem przez córkę roku, ale zewsząd słyszę, że mi się kaszka z mózgu zrobi, że wypadnę z obiegu, że potem to tylko kamienie tłuc, więc się zastanawiam... czy odrzucając ofertę nie igram z losem.
    • 18lipcowa3 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:04
      A ile ma dziecko ?
      • stacie_o Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:08
        7 mcy.
        • 18lipcowa3 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:13
          Kusząca propozycje ,tylko faktycznie szkoda weekendów.
          A jest opcja by spróbowac ,a potem odpuścić w razie co?
          Macierzyskiego masz rok, potem nie masz gdzie wracać , ale szanse na inną pracę, są ?
        • wielkafuria Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:17
          nawet minuty bym sie nie zastanawiała.
          ZAWSZE po kilku miesiacach mozesz zrezygnować.
          • murwa.kac Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:20
            to jest kontrakt.
            wiec nie moze zrezygnowac w kazdej chwili.
          • stacie_o Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:21
            Właśnie nie mogę, jak podpiszę, to jeśli zrezygnowałabym przed upływem 6 mcy to jeszcze dopłacę do kary, jak powyżej to wyjdę na 0. I lojalkę podpisuję, tak że jakby mi się coś trafiło w międzyczasie lepszego to ni huhu.
            • helufpi Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:18
              No to też jakby trochę zmienia postać rzeczy. Kontrahent doskonale wie, że ta praca to nie miodzio i każdy chciałby się lekko odkuć, a potem zwiać.
    • cherry.coke Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:12
      A jak dlugo ten kontrakt?
      Na stale to makabra, ale jak na jakis czas...
      Maz rozumiem raczki ma i dziecko obsluzy?
      • stacie_o Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:15
        Rok. Nie można wcześniej się wycofać, bo są kary umowne, które zjadłyby wynagrodzenie.
        • 18lipcowa3 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:16
          stacie_o napisała:

          > Rok. Nie można wcześniej się wycofać, bo są kary umowne, które zjadłyby wynagro
          > dzenie.
          >
          >

          Bity rok, weekend w weekend ?
          • stacie_o Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:20
            Tak.
            • stacie_o Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:23
              Poza świętami, dnami wolnymi ustawowo itp. Jest przerwa bodajże tygodniowa w wakacje, ale wtedy mam wykonać ewaluację i papierkologię.
            • 18lipcowa3 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:38
              stacie_o napisała:

              > Tak.


              Nie brałabym.
              • isa1001 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:41
                Wzięłabym, gdyby mi na chleb brakowało. W innym wypadku absolutnie nie. Nie na darmo umieścili w umowie klauzulę, że nie możesz zrezygnować przed upływem roku. Pewnie inaczej każdy by im podziękował po miesiącu.
        • cherry.coke Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:25
          Na rok to bym wziela... Szczegolnie jesli umiesz podczas takiego noclegu sie zrelaksowac. Mlodej matce przyda sie chwila dla samej siebie. Wspolne bedziecie miec swieta.
    • murwa.kac Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:14
      ja bym brała.
      wynegocjowalabym mozliwie najkrotszy czas trwania kontraktu (z mozliwoscia przegluzenia).
      jakby cos nie pasowalo, nie gralo, nie podobalo sie - po ukonczeniu kontraktu bym sie grzecznie pozegnala.
    • mikams75 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:18
      a jakbyscie chociaz co drugi weekend jechali do hotelu cala rodzina?
      Ty do pracy, maz z dzieckiem - na spacer itd.
      W imprezach przeciez udzial nie jest przymusowy.
    • inguszetia_2006 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:22
      Witam
      Ja bym to brała. Ze względu na różne miejscowości w Polsce i spanie w hotelach. Uwielbiam spać w hotelach. Ale moja córa już duża i raczej z gatunku, "kiedy cholero wyjdziesz z domu, żebym mogła robić w nim to, co chcę";-P Ludźmi na kacu i takimi innymi w ogóle bym sobie głowy nie zawracała. Pić z nimi nie musisz. W ogóle nie rozumiem tego wtrętu w tych okolicznościach przyrody. Robisz szkolenie, potem wypożyczasz rower i jedziesz po okolicy. Albo idziesz spać, albo snujesz się bez sensu i celu;-P Jak ci zależy na karmieniu piersią to oczywiście bez sensu pomysł. Aha, i nie uważam, że igrasz z losem. Bez przesady, maluch nie ma jeszcze roku. Możesz z nim siedzieć w domu bez wyrzutów sumienia. Przez rok nie wypada się z obiegu. Nie demonizujmy.
      Pzdr.
      Ing
    • mika_p Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:32
      Długich weekendów trochę jest.
      Poza tym, mąż chyba bierze urlopy? To moglibyście robić sobie weekendy na przykład wtorkowo-środowe.
      A jeśli chodzi o laktację, to im dalej, tym będzie łatwiej, bo dziecko będzie jadło coraz więcej stałych pokarmów i automatycznie przerwy między karmieniami będą dłuższe, więc uciekających karmień będzie coraz mniej.
    • eilian Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:35
      Każdy weekend poza domem? Jak dla mnie byłaby to ostateczność.
      • zuzanna56 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:44
        Raczej bym tej pracy nie brała. Nie przy tak małym dziecku. Nie jeśli to każdy weekend przez cały rok. Chyba że wyjątkowo dobrze płatna.
    • helufpi Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 21:42
      Źle liczysz, że to tylko 2 dni. To jest 6x8-godzin tygodniowo + plus piątek wieczór. Praca w nieprzyjemnych warunkach (delegacja, hałasy, dalekie dojazdy, znoszenie niemiłych zachowań). Dziecko po 2 dniach bez ciebie będzie na tobie wisieć przez resztę tygodnia, wykończysz się. Nie mówiąc już o tym, że 7-miesięczne dziecko jest fajne i kumate, szkoda zostawiać.
      Nie trafiło ci się jak ślepej kurze ziarno tylko ta praca wykończyła już poprzedniczkę. Nie brałabym. Co innego okazjonalne szkolenia na miejscu - to bym brała, potrafią nieźle podreperować budżet.
      • stacie_o Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:02
        Rozmawiałam z poprzedniczką. I tak, kasa zawsze o czasie, bonusy w postaci spa wink, hotele z tej wyższej półki, projekt dość ciekawy. Ale...to co ją zniechęciło, to to że miała odpowiadać za warstwę merytoryczną, tymczasem była jedynym przedstawicielem firmy i to na nią spadało uspokajanie rozochoconego towarzystwa, spisywanie protokołów zarzyg..anej łazienki czy też dbanie o to, by podpite towarzystwo poszło grzecznie lulu zamiast na miasto. Przy czym nie każda grupa była taka, ale ponoć wystarczył jeden wodzirej by inni też poszli w tango.
        • cherry.coke Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:05
          O a to zupelnie inna melodia.... Jak pilotka wycieczek...
        • nevada_r Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:05
          Brałabym w ciemno. Praca-cudo. Jeżeli ty jej nie chcesz, to proszę, przekaż namiary. big_grin
          • najma78 Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:35
            Nie widze nic atrakcyjnego w takiej pracy.
        • klamkas Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:33
          Jeśli to ma być praca szkoleniowca i niańki w jednym to wzięłabym tylko, gdyby te pieniądze były bardzo potrzebne. W innym przypadku w życiu - ale ja nie lubię ludzi, nie lubię bezmyślności, chlania do rzygania i innych takich. I żal by mi było czasu z mężem (bo z dzieckiem spędzasz go spędzałabyś chyba sporo wink). W opcji: koniec szkolenia o 18.00 i możesz się zająć sobą mocno bym się zastanowiła. W opcji: na każde pierdnięcie uczestników masz odpowiedzieć ty - tylko w sytuacji bez wyjścia (finansowo).
    • mayaalex Re: Praca, praca, praca 05.09.14, 22:36
      to jest praca ktora dla kogos moze byc idealna (fajne hotele, co tydzien gdzie indziej, co chwila nowi ludzie, tylko dwa dni roboty), dla kogos innego koszmarna (kazdy weekend poza domem, spanie po hotelach jak w domu maz i malutkie dziecko, upierdliwi ludzie). i Tobie chyba jednak blizej do koszmaru niz idealu sad Nie bralabym, to moze byc naprawde fajna praca ale chyba nie dla Ciebie. Gdybys jeszcze finansowo miala noz na gardle to jakos bys ten rok przetrzymala ale w Twojej sytuacji to bez sensu. Wykonczysz sie.
    • karla.on Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 05:28
      a nigdy w zyciu nie bralabym takiej pracy majac rodzine i dziecko.
      Teraz pokalkuluj, ile czasu bys spedzala w tej pracy --to nie 2 x po 8h, tylko 3 x 24h (czyli wychodzi wiecej niz normalny tydzien pracy)
      i to jeszcze przez caly rok, dla mnie niewyobrazalne. Jeszcze sie w zyciu napracujesz kobieto, a teraz poki dzidzia mala, to cieszcie sie ze wspolnie spedzonych weekendow
    • mamma_2012 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 06:28
      Do zaakceptowania, tylko i wyłącznie w sytuacji baaardzo kryzysowej.
      Dla mnie to praca dla desperatów, ewentualnie singli bez zobowiązań i z zamiłowaniem do adrenaliny i podróży (względnie imprez, ale bez alkoholu).
    • mid.week Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 09:51
      Ludziom nie dogodzisz wink
      Jak oferta pracy w tygodniu to żal, bo dziecko nie ma opieki, bo będzie zostawało z wredną teściową, albo koszt opiekunki zje dochody. Jak w weekendy to jeszcze gorzej. Jak umowa śmieciowa to źle - bo cie zatrudnią, a kiedy już zorganizujesz sobie opiekę i życie to mogą ci po tygodniu podziękować. Jak pewny, półroczny kontrakt to też niefajnie, bo nie można go zrewać. Zawsze pod górkę https://emotikona.pl/emotikony/pic/0dash2.gif

    • guderianka Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 09:58
      Płyń z prądem wink Powodzenia!
    • isa1001 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 12:16
      Czyli żaden rowerek, zwiedzanie okolicy i relaksik w samotności nie wchodzą w grę. To jest praca dla osoby o określonych cechach charakteru. Sprawdzi się typ twardej baby, co potrafi się postawić pijanemu chamowi i zapanuje nad gromadką zalanych imprezowiczów. Jeśli jesteś typem wrażliwca, to wykończysz się po miesiącu. Ja bym się nie nadawała do takiej roboty. Będziesz wracała uchetana na maksa.
    • rosapulchra-0 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 12:23
      Bierz - to tylko rok. Uwierz mi, nim się zorientujesz, to ci tak szybko minie ten czas, że się zdziwisz. A od przybytku głowa nie boli. I to tylko łykędy. Naprawdę do przeżycia.
    • run_away83 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 12:32
      Wzięlabym tylko gdyby finanse leżały i kwiczały. W z adnym innym wypadku. To jest wymarzona praca dla wyspanej, bezdzietnej singielki. A nie dla matki, która cały tydzień ma uwieszone na sobie wymagające niemowlę.

      I jeszcze jedno - nie wyobrażam sobie przez rok nie spędzic ani jednego weekendu z mężem. Widzialam jak podobny kierat załatwił małżenstwo mojej koleżanki (mąż robił karierę i był w domu tylko w weekendy, a ona zajmowała się dzieckiem i poszła na studia zaoczne w innym mieście) - przez dwa lata mijali się w drzwiach w piątek i w niedzielę wieczorem. Po tych dwóch latach odkryli, że nie mają sobie nic do powiedzenia i wszystko się rypło.
      • aqua48 A gdyby to mąż dostał taką propozycje? 06.09.14, 13:26
        Nie brałabym. Ze względu na małżeństwo. Pojawienie się nowego członka rodziny to stresująca sytuacja, rozmijanie się z wolnymi dniami to dodatkowy stres, którego małżeństwo może nie wytrzymać.
        Wyobraź sobie, że masz męża tak widywać przez najbliższy rok?
        • stacie_o Re: A gdyby to mąż dostał taką propozycje? 06.09.14, 13:51
          Przez całą ciążę prawie widywalismy się tylko w weekendy. Było bardzo ciężko. Nie zrozumcie mnie źle, sama utrzymywalam się od matury, pracowałam ciężko, żadnej pracy się nie boję tylko po raz pierwszy w życiu mam na tyle finansowego luzu ze przed upływem urlopu mogę szukać na spokojnie, nie brać co leci.
          • pole_koniczyny Re: A gdyby to mąż dostał taką propozycje? 06.09.14, 14:04
            Nie wzięłabym (o ile pieniądze z tej pracy nie byłyby mi niezbędne) ze względu na pracę w weekendy.

            O ile z dzieckiem będziesz spędzać dość dużo czasu przez resztę tygodnia, to z mężem rozminiesz się zupełnie. Zakładam, że on też pracuje w normalnym wymiarze godzin, a więc w tygodniu macie dla siebie co najwyżej wieczory - czyli trochę mało. Przez rok nie ma mowy o wspólnym wypadzie na weekend czy nawet rodzinnym spacerze do zoo albo czymś takim bo ty jesteś w pracy. Mnie byłoby bardzo ciężko.
            Od roku mam pracę w kombinacji 5+2 (5 dni w tygodniu w robocie, z dojazdami do klientów więc nie ma mnie od 7 do 19, weekendy spędzone na doszkalaniu się, w szkole albo w domu nad książkami) i jest mi cholernie ciężko, to zjada moje życie.
            Macie małe dziecko, niepowtarzalny czas, żeby przeżyć to fajnie i razem i sytuację finansową, która pozwala wam się tym cieszyć. To nie jest moim zdaniem dobra oferta, szukaj czegoś innego.
            • zlotonaiwnych Re: A gdyby to mąż dostał taką propozycje? 06.09.14, 14:14
              Nie brałabym w żadnym wypadku - są w życiu ważniejsze sprawy niż pieniądze i kariera.
      • rosapulchra-0 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 14:11
        No ja akurat znam trochę kobiet, które właśnie w ten sposób żyją. W tygodniu zajmują się dziećmi, a pracują tylko w łykędy.
        • isa1001 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 14:37
          Ale co innego praca w weekend w miejscu, gdzie się mieszka a co innego wyjazd w piątek po południu i powrót w niedzielę wieczorem albo w nocy. Po pracy na miejscu wraca się do domu i ma dla siebie i rodziny popołudnie i wieczór a w najgorszym wypadku przynajmniej wieczór. A tak na marginesie - gdyby to była taka hiper super oferta, to poprzedniczka trzymałaby się tej roboty ręcamy i nogamy.
          • aqua48 Nie, nie, nie 06.09.14, 14:46
            isa1001 napisała:

            > Co innego praca w weekend w miejscu, gdzie się mieszka a co innego wyjazd w
            > piątek po południu i powrót w niedzielę wieczorem. Po pracy na mie
            > jscu wraca się do domu i ma dla siebie i rodziny popołudnie i wieczór a w najgo
            > rszym wypadku przynajmniej wieczór. A tak na marginesie - gdyby to była taka hi
            > per super oferta, to poprzedniczka trzymałaby się tej roboty ręcamy i nogamy.

            Popieram w 100% Małżeństwo i rodzina ważniejsze od takiej pracy dla singli.
    • isa1001 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 15:03
      Zresztą w kontekście kariery zawodowej ta propozycja też jest do du...py. Bo ile wytrzymasz? Najwyżej ten rok, do którego zobowiązuje cię kontrakt. I będziesz znowu w punkcie wyjścia. Lepiej spędzić ten rok na luzie, z dzieckiem, w domu. A jak się nudzisz, to znajdź sobie jakieś zajęcie. Możesz się np. nauczyć mandaryńskiego wink. Z własnego doświadczenia powiem, że jak już wrócisz do pracy, to dopiero docenisz to, co masz teraz. A głupiego gadania nie słuchaj.
    • ashraf Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 15:25
      Z tego, co piszesz na forum, to mąż i rodzina są dla ciebie ważni, więc warto się zastanowić jak taka praca na nich wpłynie... bo owszem 2,5 dnia pracy za dobrą stawkę wydają się kuszące, ale na 99% kosztem będzie wasze życie rodzinne/małżeńskie. Jeżeli pracuje się w tygodniu, to weekendy są święte - to czas na budowanie relacji, wspólny relaks, ranne odsypianie z dzieciakami, długie rodzinne śniadanie, wycieczki, kino, pikniki, rowery, film z lampką wina jak dzieci zasną - cokolwiek, co łączy was jak rodzinę, małżeństwo. Jeżeli tego nie ma, to każda osoba zaczyna sobie układać życie po swojemu i po takim roku może się okazać, że wspólny weekend nie jest długo oczekiwanym świętem, tylko katorgą. Plusem jest niewątpliwie brak opłat za opiekę nad dziećmi, ale nie poświęcałabym dla tego małżeństwa. Żeby nie było - nasi przyjaciele zdecydowali się na taką opcję, na początku wydawało się, że jest super, bo oszczędzają 2-3 k chf miesięcznie na opiece nad synem, ale z czasem zaczęli sobie skakać do gardeł, bo cały czas się mijali i nie mieli okazji pobyć ze sobą bez presji czasu. Obecnie ona rzuciła pracę weekendową i szuka normalnej, w tygodniu.
    • ewa_mama_jasia Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 16:27
      Wzięłabym. Ale ja z tych, co to nie wisi na mężu i docenia dwa źródła dochodów. Dwa czy trzy razy w życiu zdarzyło mi sie, ze wisieliśmy tylko na mojej pensji. Idealny układ - Ty zajmujesz się dziećmi w tygodniu, mąż - w weekendy. W razie potrzeby czy możliwości - rodzina przyjeżdża do Ciebie i spędzacie weekend razem (poza godzinami Twojej pracy). Ty pracujesz dwa dni zamiast pięciu, mąż - musi się ogarnąć z dziećmi. A laktacja się przystosowuje, sama jeździłam na szkolenia trzydniowe od kiedy młody skończył pół roku, studiowałam co 2 weekend po 12 godzin dziennie, odciągałam laktatorem... karmiłam do 18 miesięcy.
      • isa1001 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 18:04
        ewa_mama_jasia napisała:

        > Wzięłabym. Ale ja z tych, co to nie wisi na mężu i docenia dwa źródła dochodów.

        Kocham to forum. Tylko na e-matce można się dowiedzieć, że roczny urlop macierzyński to "wiszenie na mężu". wink
        • ewa_mama_jasia Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:04
          Tez kocham to forum, bo zawsze ktoś nie omieszka przyczepić sie do skrótu myslowego. Owo "wiszenie na mężu" miało znaczyć wiszenie na mężowskiej pensji jako jedynym źródle dochodu.Tylko i wyłącznie,bez seksistowskich czy antyfeministycznych podtekstów.Bezpieczenstwo dwóch pensji doceni tylko ktos,kto ma za sobą chudy finansowo okres.
          • triss_merigold6 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:21
            Laska ma jeszcze macierzyński przez kilka miesięcy.
            Równie syfną robotę jak ta zaproponowana, znajdzie bez problemu, bo chyba tłumów chętnych nie ma na robienie za kaowca narąbanym integrującym sie.
            • ewa_mama_jasia Re: Praca, praca, praca 07.09.14, 12:34
              Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji. Tego, z jakich źródeł i w jakiej wysokości się utrzymują, praktycznej możliwości powrotu do pracy oraz chęci wyjscia poza dom. Macierzyński przez rok zdaje się nie jest wypłacany w pełnej wysokości tylko chyba 60 czy 80%. Poza tym mieć pensję przez kolejny rok a nie 7 miesięcy i to wyższą niż teraz (bo zakładam, ze gdyby pensja wynosiła tyle co zasiłek macierzyński, dziewczyna nie zastanawialaby się nad wzięciem tej pracy). No i pracować 2 (z kawałkiem) dni w tygodniu a 5 to różnica.
              Ja patrzę również na tę sytuację z punktu widzenia bezpieczeństwa. Dla mnie podstawa bezpieczeństwa finansowego jest dywersyfikacja dochodu, czyli dwie pensje. Dwa razy mąż "wisiał na mnie" smile . Obie sytuacje wynikły nagle, bez przygotowania i gdybyśmy polegali tylko na mężowskiej pensji, byłoby krucho.
              A stacie zrobi to, co będzie najlepsze dla niej i dla rodziny.
      • ashraf Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 18:05
        Hmmm, ja też nie wiszę na mężu i pracowałam przed ciążą i po niej, ale mimo wszystko daleka jestem od twierdzenia, że sytuacja, kiedy rodzina przez x miesięcy nie ma ani jednego weekendu dla siebie, to idealny układ...
    • isa1001 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 18:27
      I w ogóle co to określenie "wisi na mężu"? Ona pracuje - zajmuje się domem i malutkim dzieckiem. Pomijam już fakt, że dostaje płatny macierzyński. Ogarnijcie się kobiety! Jak faceci mają docenić pracę żony w domu, jeśli w babskich pogaduchach jedna drugiej robi kisiel z mózgu i przekonuje, że najważniejsze to jak najszybciej wracać do roboty? Droga autorko postu! Ciesz się tym, co masz teraz. Praca zawsze się znajdzie a dziecko tylko raz ma 7, 8 czy 9 miesięcy. Rozumiem, że często w domu nie ma co do gara włożyć, buty dziurawe i kredyt ciśnie. Wtedy nie ma wyjścia, trzeba iść do roboty zaraz po urodzeniu dziecka. Ale po co to robić, jeśli ma się luz finansowy i jeszcze na dodatek płatny macierzyński?
    • minor.revisions Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 19:08
      czy ten kontrakt przewiduje karę umowną w odpowiedniej wysokości dla firmy, jeśli to oni zrezygnują przed czasem? Kontrakt powinien chronić obie strony, a nie być dokumentem, na podst. którego jedna wyzyskuje drugą i jest kryta.

      Jeśi się wahasz - sprobuj im powiedzieć, że chcesz najpierw okres próbny, bo chcesz, żeby obie strony się przekonały, że jesteś "good fit". Jeśli się nie zgodzą, zadaj sobie pytanie, dlaczego?

      Ta praca to nie jest "tylko w weekendy" - to nie tylko jest Twoja gotowość przez ponad dwie doby, to również zapewne jakiś czas włożony w przygotowania do tych szkolen, a przede wszystkim - dziecko masz w wieku, w którym kończy się słodki okres "posadzisz go i tam będzie siedział", za chwilę będzie "wszędzie". To jest chyba najbardziej wyczerpujący okres macierzyństwa, kiedy już umie się przemieszczać, a jeszcze nie kuma konsekwencji, noce też nie zawsze przespane. Normalnie w weekend chłop by mógł dziecko przejąć, żebyś odsapnęła, ale jak pójdziesz wtedy do pracy, to nie odsapniesz. Więc pakujesz się w 365 dni pracy bez przerwy pod groźbą sporej kary finansowej. Nie twierdzę, że nie do zrobienia - ale raczej dla osoby dwudziestoparoletniej, która ma praktycznie niewyczerpane baterie (nie znaczy, że Tobie się nie uda, może akurat dziecko masz idealne, dom tak urządzony, że spokojnie możesz drzemać, a jemu się nic nie stanie i masz nadwyżkę energii, z którą nie wiesz, co zrobić. Ale weź te aspekty pod uwagę.
    • triss_merigold6 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 19:15
      Ja bym na taką propozycję nie poszła.
      Wyczerpujące, stresogenne, niszczące życie rodzinne i ryzykowne - co jeśli zdarzy Ci się choroba i nie będziesz dyspozycyjna w dany weekend?
      Nieprzypadkowo firma broni się takimi zapisami w kontrakcie, to musi być wyjątkowo wredna robota.
    • stara-a-naiwna Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 21:53
      ile osób tyle zdań
      wink

      ja bym wzięła bo:

      - siedzenie w domu z dzieckiem nie rozwija (i mnie frustrowało w jakiś tam sposób)
      - rynek pracy jest jaki jest - możesz potem znaleźć prace do razu a możesz szukać 2 lata i nic lepszego nie znajdziesz (ryzyko "zawodowe' - nie szukasz i nie nastawiasz się na coś w stylu sklepowa czy pomoc kuchenna albo fryzjerka gdzie ofert jest dużo)
      - skoro to znana firma będzie dobrze wyglądało w CV
      - po dłuższej przerwie będzie Ci trudniej
      - żadna praca nie jest idealna (i szkolenia trudno chyba złapać tak do 15.00 jak by się chciało pracować - nie jest tak, ze one są często popołudniami?)

      my się z facetem też mijaliśmy - jak wróciłam do pracy (z tym, że ja wróciłam szybko - jak dziecko miało 3m, i facet zrezygnował z pracy częściowo - jak był wolny robił umowy zlecenie a ja zabierałam dziecko, żeby mu nie przeszkadzać - o tym, że z dzieckiem nie za wiele da się zrobić nie będę Ci tłumaczyć) i na mijanie się, się nie umiera (i to nie rozwala związku)
      mało tego - twój facet ma 20 kilka dni urlopu pewnie - jak go weźmie będziecie za każdym razem po kilka dni dla siebie.
      Rok to nie bóg wie ile (twoje dziecko ma już 7m - szybko zleciało, co?)

      co z laktacją/ nie dasz rady robić sobie przerw 48 godzinnych smile cycki Ci eksplodują
      będziesz odciągać mleko i wylewać (żeby ta laktacja nie ustała - w końcu tylko 2 dni na 7 nie będziesz fizycznie karmić) (ja karmiłam do 6m, zgodnie z moim "planem" - przez 3m. wszędzie łaziłam z laktatorem - może nie było to super komfortowe i wygodne, ale tez nie jakieś mega skomplikowane i czy przeszkadzające w życiu)

      co do nocowania w hotelu - dla mnie atrakcją by to nie było. Ale to chyba typowe dla branży szkoleń? no i (niestety) towarzystwo = uczestnicy = jacy by nie byli... nie jedziesz tam po to, żeby ich lubić, tylko po kasę smile
      pogódź się z tym, będzie Ci łatwiej

      mało które szkolenia uczestnicy (pracownicy) opłacają sobie sami i chcą z nich jak najwięcej wyciągnąć - za te co płaci firma zawsze się znajdą tacy co idą na nie "przymusowo"

      pomyśl co jest dla Ciebie najważniejsze
      jak Ci się siedzi z dzieckiem w domu
      oceń realnie swoje szanse na rynku pracy (czy faktycznie ta oferta to okazja czy będzie takich dużo - czy masz szansę na pracę taka jaką chcesz czy musisz wciąż co jest i tylko kwestia czy teraz czy za kilka miesięcy)


      • minor.revisions Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:13
        > - siedzenie w domu z dzieckiem nie rozwija

        bo, wiadomo, to rzygi i kupy niemowlaka, nie to, co wspomniane rzygi dorosłego człowieka, te są znacznie bardziej rozwijające.
        • minor.revisions Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:17
          no i wiadomo, że próba edukowania dorosłego człowieka, który ma to w dupie, to coś znacznie ambitniejszego niż edukacja malutkiego dziecka od podstaw (czyli w praktyce zbudowania mu tych podstaw).
          • triss_merigold6 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:18
            Oczywiście. Przecież to takie w stylu Madzi Środy i Kazi Szczuki.
          • stara-a-naiwna Re: Praca, praca, praca 07.09.14, 08:53
            luzie mają rożne prace i jeśli starają się je wykonywać dobrze (niezależnie od okoliczności) mają szansę na bycie dobrym w tym co robią (a więc w swojej branży)
            kwestia wyboru
            czy ktoś woli siedzieć w domu czy pracować

            proste



            a czepianie się zdań wyrwanych z kontekstu i ich nadinterpretacja... dużo mówi o rozmówcy
            smile


            > no i wiadomo, że próba edukowania dorosłego człowieka, który ma to w dupie, to
            > coś znacznie ambitniejszego niż edukacja malutkiego dziecka od podstaw (czyli w
            > praktyce zbudowania mu tych podstaw).
        • stara-a-naiwna Re: Praca, praca, praca 07.09.14, 08:50
          dobrze - inaczej
          mnie siedzenie z dzieckiem 24/24 w domu nie rozwijało
          potrzebowałam kontaktu z dorosłym człowiekiem z którym mogę porozmawiać
          (tak teraz pewnie bedzie argument że kto mi się bronił gdzies umówić - owszem po 16-17.00 jak wszyscy znajomi wracali z pracy to wielce mi się umawianie)

          nie uważam, ze czas na wychowanie dziecka jest stracony
          ale ja nie potrafię siedzieć z dzieckiem w domu i nie mieć pracy zawodowej

          i nie wiem jak jest w przypadku autorki wątku, bo to ona musi podjąć decyzję (zastanowić się jak jej samej jest z siedzeniem w domu)

          i jak by nie było - nie wraca do pracy na 5 dni w tygodniu tylko na 2 dni + 2-3 noce, i czasu na poświęcanie go dziecku zostanie jej dużo




          > > - siedzenie w domu z dzieckiem nie rozwija
          >
    • lauren6 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:09
      Praca cudo dla kobiety bez zobowiązań, najlepiej takiej, która dopiero co się zerwała z rodzicielskiej smyczy i chce poszaleć. Dla młodej matki, żony fatalna. Rozwali Ci życie rodzinne, do tego trudno będzie Ci zrezygnować, bo kara finansowa.

      Nie brałabym.
      • triss_merigold6 Re: Praca, praca, praca 06.09.14, 23:14
        Amen. Schrzani jej życie i jeszcze okaże się, że będzie wisiała firmie kasę. Fucha idealna dla młodych samotnych z prowincji.
        • ichi51e Re: Praca, praca, praca 07.09.14, 12:36
          Albo jak ktoras potrzebuje dorobic na boku (wink wink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja