niutaki
31.08.04, 23:35
...no własnie nie wiem dlaczego są takie matki, które z premedytacją
doprowadzają swoje dzieci do płaczu, albo udają, że nie słyszą, albo mają
taką nienawiść do dziecka, że jak zaczną bić, szarpać i wrzeszczeć, to serce
pęka. A dziecko płacze "mamusiu", a dla mnie przepraszam to zwykła suka. Albo
dlaczego nie reagują jak tatus bije dziecko...ale tak naprawdę, nie mówię o
słynnym "klapsie". Nie mówię też o tzw. patologii, tylko o tych "normalnych".
Nie mówię, że jestem ideałem, mam dwuletnią córeczkę, która też potrafi mnie
wyprowadzić z równowagi, jak nikt, ale nie wyobrażam sobie, że w
którymkolwiek momencie mogłabym poczuc do niej nienawiść. Przecież jesteśmy
wszystkim dla naszych dzieci, one bezgranicznie nam ufają i kochają nas
bezwzględu na nasze wady. Smutne. A jaki smutny wyrośnie człowiek, z takiego
ciągle karconego, straszonego i chyba po prostu niekochanego dziecka? Smutne
to wszystko