nie wiem...

31.08.04, 23:35
...no własnie nie wiem dlaczego są takie matki, które z premedytacją
doprowadzają swoje dzieci do płaczu, albo udają, że nie słyszą, albo mają
taką nienawiść do dziecka, że jak zaczną bić, szarpać i wrzeszczeć, to serce
pęka. A dziecko płacze "mamusiu", a dla mnie przepraszam to zwykła suka. Albo
dlaczego nie reagują jak tatus bije dziecko...ale tak naprawdę, nie mówię o
słynnym "klapsie". Nie mówię też o tzw. patologii, tylko o tych "normalnych".
Nie mówię, że jestem ideałem, mam dwuletnią córeczkę, która też potrafi mnie
wyprowadzić z równowagi, jak nikt, ale nie wyobrażam sobie, że w
którymkolwiek momencie mogłabym poczuc do niej nienawiść. Przecież jesteśmy
wszystkim dla naszych dzieci, one bezgranicznie nam ufają i kochają nas
bezwzględu na nasze wady. Smutne. A jaki smutny wyrośnie człowiek, z takiego
ciągle karconego, straszonego i chyba po prostu niekochanego dziecka? Smutne
to wszystkosad
    • josik11 Re: nie wiem... 01.09.04, 00:01
      smutne ale prawdziwe...
      • niutaki Re: nie wiem... 01.09.04, 00:11
        no właśnie i nic nie można zrobić, żal dzieciątek. Mam taki głupi charakter, że
        czasem się odezwę, ale nieraz widzę, że to obraca się przeciw dziecku,
        bo "mamusia" wkurzona, że ktoś jej zwrócił uwagę podwójnie odbije sobie na
        dziecku, szkoda słów.
    • koleandra Re: nie wiem... 01.09.04, 09:20
      A gdzie Ty takie sytuacje widzisz? bo ja się jeszcze nie spotkałam....
      • niutaki Re: nie wiem... 01.09.04, 16:14
        Gdzie widzę? wokół siebie, mieszkam w małym mieście, pracuję w sklepie. W
        sezonie letnim kilka dziennie takich przypadków.
    • makami1 Re: nie wiem... 01.09.04, 09:31
      niutaki, a skąd wiesz, że one czują nienawiść? Z boku czasem inaczej pewne
      sprawy widać. Gdy moja cóka będzie ciężko przechodzić bunt dwulatka (co nie daj
      Bożewinki zrobi mi histerię w miejscu publicznym, to może też udam, że nie
      słyszęwink
      Co do szarpania, też tego nienawidzę po prostu, ale mogę sobie wyobrazić, że
      nie każdy rodzic ZAWSZE postępuje jak należy, co nie znaczy, że swojego dziecka
      nie kocha...

      Zapewne faktycznie są takie matki, o których piszesz, ale pewnie jest ich mniej
      niż się wydaje

      Pozdro
      • niutaki Re: nie wiem... 01.09.04, 16:18
        Ale ja nie mówię o histerii. Mi chodzi o to, że dziecko mówi do matki, lub
        jęczy, kręci się, bo mu gorąco, niewygodnie źle po prostu. Ja też NIE ZAWSZE
        postępuję PRAWIDŁOWO, chyba nikt nie jest ideałem, prawda? Czasem chodzi też o
        dzieci np. roczne, więc o buncie raczej nie ma mowy, prawda?
    • sylwia.ax Re: nie wiem... 01.09.04, 10:07
      Smutne,ale prawdziwe. To się chyba częsciowo bierze z niedojrzałości do
      macierzyństwa i z wzorców wyniesionych z domu. MOja przyjaciólka jechała
      ostatnio autobusem (jest z resztą w zaawansowanej ciąży z drgumi dzieckiem) i
      była świadkiem rozmowy panienki też w ciązy z kumplami (panienka typ dresiara,
      ewidentnie zaliczyła wpadkę - z góry zaznaczam, ze to nie jest afront pod
      adresem innych mam "nieplanowanych", chodzi mi tylko o ten konkretny
      przypadek). Panienka opowiada kumplom jak to jest być w ciąży i m.in stwierdza,
      ze ona przytyła tylko parę kilo, bo specjalnie pali, żeby nie przytyć za
      dużo!!! i ze jej znajoma przytyła AŻ 9 kilo i jest teraz strasznie gruba!!
      To jaka matka wyrośnie z takiej panny?! Niestety na 99% taka jak wyżej
      opisana.Szkoda tylko tych dzieciaczków sad
    • anek.anek Re: nie wiem... 01.09.04, 16:33
      W Twoim sklepie taka mam jest przez dziesięć minut, nie wiesz co zdarzyło się
      przed przyjściem.
      Mój syn też potrafi mnie wytrącić z równowagi. i często zdarzają się sytuację,
      że "nie słyszę" tego jęczenia. Zresztą wlę jak płacze niż jak jęczy.
      Np. najpierw awantura w domu, bo mały chce iśc ze mnądo sklepu. Ok, zgadzam
      się, ale pod warunkiem, że będzie grzeczny.Później awantura o to, że chociaż
      jest 30 stopni, to on założy półbuty. Jęśli nie uda mi się go przekonać, to
      idzie w takich zabudowanych butach. Po 10 minutach zaczyna się jęczenie:
      mamusiu weź mnie ręce, bo mi niewygodnie (w tych butach w taki upał!), mamusiu
      kup mi loda", mamusiu ja nie chcę iść do tego sklepu tylko do innego. Kończy
      się tym, że ja się nie odzywam, tylko stanowczo syna biorę pod pachę, załatwiam
      sprawunki i wracamy do domu. W oczach niektórych ekspedientek jestem wyjątkową
      zołzą, bo: nie chcę wziąć dziecka na ręce, źle ubrałam, nie reaguję na jego
      jęki. To sytuacja dzisiejsza. tyle, że gdybym go brała na ręce i uśmiechała się
      za każdym razem gdy zajęczy, to miałabym w domu terrorystę.
      • niutaki nie wiem... 01.09.04, 16:38
        Ale nie patrz na mnie jak na EKSPEDIENTKĘ, ja też jestem MATKĄ, mam dwuletnią
        córkę, więc mam pewne wyobrażenie o tym co mówię. A poza tym, jak napisałam,
        często dotyczy to dzieci młodszych, które nie mają raczej wpływu na to w co
        mama je ubiera. A i jeszcze jedno, ja też nie mam terrorystki w domu, co bardzo
        mnie cieszysmile
        • anek.anek Re: nie wiem... 01.09.04, 21:11
          Ej, "ekspedientka" nie jest obraxliwe, a chyba tak to odebrałaś?Zawsze mogę
          napisać "sklepowa" smile) Oczywiście żartuję. Po prostu nie rozumiem
          kategorycznego tonu Twojej wypowiedzi. Obserwując kogoś przez kilkanaście minut
          trudno porywać się na stwierdzenia o nienawiści i "sukach"...
          Ja najpierw staram się pomyśleć o tym, że matka to przede wszystkim CZŁOWIEK:
          być może urodziła dziecko nie w tym momencie co trzeba, być może po prostu
          sobie nie radzi. Zgadzam się co do braku reakcji w przypadku bicia dziecka.
          Ale wszystko wynika z braku dojrzałości, a czasem z braku sił (fizycznych i
          psychicznych). Podejrzewam, że opisujesz mamy, które są sfrustrowane siedzeniem
          z dzieckiem w domu, jego płaczem, tym, że życie stanęło do góry nogami. Zresztą
          nawet niesfrustrowanej matce zdarzają się gorsze dni. Bardzo dużo można by
          pisać. Tak czy inaczej wychodzę z założenia, że zanim napiszesię tak ostresłowa
          jakich Ty użyłaś, to trzeba zrozumieć i postarać się pomóc, bo przyczyn takich
          zachowań może być tysiące.
          • niutaki Re: nie wiem... 02.09.04, 13:29
            Nie odebrałam obraźliwie, tylko chciałam, żebyś zrozumiała, że patrzę jako
            MATKA. Matki o których piszę to osoby, które widzę częściej i dłużej niż
            kilkanaście minut, jeśli w drodze do domu spotykam codziennie matkę z córką i
            na dziesięć takich spotkań mała płacze osiem razy, to coś jest nie tak. Tak jak
            pisałam już wcześniej moja córka też mnie czasem doprowadza do szału, bo ani
            ona ani ja aniołami nie jesteśmy, znam też syndrom "jęczącego" dziecka, tak jak
            chyba każda z nas, prawda? Ale jeśli matka do swojego własnego dziecka mówi "ty
            szmaciarzu" to kim jest ta matka? Jak to dziecko powie do niej za parę lat? Jak
            czuje się taki mały człowiek, który wszystkim przeszkadza, albo widzi, że
            ważniejsze są dla mamy spodnie, które akurat mierzy? Ja też siedziałam z
            dzieckiem w domu 10 miesięcy, moja córka miała prawie pół roku kolki, mąż
            pracował długo, były dni, że naprawdę miałam dość życia, ale nie tłukłam z tego
            powodu dziecka. Ja właśnie staram się zrozumieć co powoduje takie zachowanie
            matek. Tak jak napisałam w tytule : nie wiem.
    • diara Re: nie wiem... 01.09.04, 21:42
      Mam taką koleżankę, która właśnie z premedytacją doprowadzała swoje dziecko do
      płaczu. Nie wiem czy nadal to robi, bo wyprowadziła się do innego miasta. A
      teraz ma dwoje dzieci.
      Przychodziła ona często do mojej przyjaciółki, więc znam sytuację głównie z jej
      opisu. Sama byłam raz świadkiem, jak wyszarpała małą za włosy bo się wierciła w
      wózku. Czyżby nie była w stanie się opanować aż do tego stopnia! I dodam, że
      byłam z nimi przez wcześniejsze dwie godziny i dziecko wcale nie było bardzo
      niegrzeczne żeby ona mogła być aż tak wsciekła.
      Ale to co opowiadała moja przyjaciółka to przechodzi ludzkie pojęcie. Nie będę
      tego opisywać, ale zastanawiałysmy się czy nie zadzwonić na policję. W gruncie
      żeczy przyjaciółka nie zadzwoniła a ta dziewczyna się wyprowadziła i nie wiem
      co się z nimi dalej dzieje. Pewnie bije teraz obie córki.
    • kolgosia Re: nie wiem... 01.09.04, 21:59
      Moja sąsiadka tak robi. Ma 5 letnią dziewczynkę, do której nigdy nie zwraca się
      normalnie tylko zniecierpliwionym krzykiem. Mała strasznie często stoi na
      podwórku i wyje jak trąba godzinami i nikt nie reaguje. Takie 5 letnie dziecko
      to już chuyba nie powinno tak wyć? Czasem pożaluję tego dziecka i wołam ją do
      nas. ALe potem mamusia jest zła na mnie i na nią. Okropność...
      • danwik Re: nie wiem... 02.09.04, 13:48
        Niestety ... mnie też boli płacz dziecka i choć daleko mi do idealnej matki, i
        nie raz krzyknęłam na syna (uwierzcie dziewczyny, że pyskowanie 10-latka
        potrafi wyprowadzić z równowagi) to pewnych zachowań sobie niewyobrażam ...
        Opowiem Wam co ja przeżyłam... niby nic ale choć czasu już troche upłynęlo
        nadal pamiętam te zdarzenie jakby się wydarzyło wczoraj .... Gdy byłam
        zaawansowanej już ciąży z Wiktorią byłam świadkiem jak w
        hipermarkecie "mamuśka" uderzyła 2-3 letnie dziecko W TWARZ !!! Dlaczego, bo
        nie chciało siedzieć grzecznie w tym cholernym, metalowym wózku na zakupy. Może
        tłuumu w sklepie akurat nie było ale oprócz mnie świadkiem tej sceny było
        napewno kilkanaście osób. Spytacie ile osób zareagowało ? Nikt ... więc
        dokulałam się do tej baby i GRZECZNIE powiedziałam, że dzieci się nie bije a
        już napewno nie po twarzy! A ona na to, cyt.: "Jak se pani urodzi to se pani
        będzie wychowywać". Moja odp. trochę ją zatkała (powiedziałam, że już mam
        niespełna 9-letniego syna i nigdy go w twarz nie uderzyłam). .. Wiem, że to nic
        nie da, że może się "wyżyje" za moją uwagę na tym chłopczyku ... ale na samą
        myśl jak taka, taka (ech brak mi słów) musi traktować dzieci w domu gdy nikt
        nie widzi ...serce mi się kraje.... a fakt faktem, że MY rodzice jesteśmy
        wzorem i ideałem dla swych dzieci, które zawsze z miłością i oddaniem wyciągną
        do nas swoje rączki i nawet najdroższa zabawka nie zastąpi naszej
        rodzicielskiej miłości i czułości ...
        pzdr. aga
    • mib28 Re: nie wiem... 02.09.04, 13:42
      ja jestem bardzo tolerancyjna, poleniam bledy jak wszytskie mamy i nie
      jestemidealem. Nic ale to nic nie usprawiedliwia matki ktora szarpie swoje
      dziecko i je bije. To wlasnie jest suka tak jak napisala autorka pierwszego
      postu. Bylam kilka razy swiadkiem tego jak dziecko bylo publicznie zbite przez
      zrodzica, nawet ostatnio na placu zabaw: synek dostal wpiernicz od ojca bo
      wyszedl za barierke, mogl mu przeciez wytlumaczyc ze niewolno sie oddalac itd,
      a on najzwyczajniej w swiecie lal go przy wszytskich gdzie popadnie. Myslalam
      ze oszaleje. Lzy mi sie zebraly w oczych ale nie zareagowalam bo balam sie ze
      sama jeszcze dostane.
      Jak bylam mala czesto dostawalam od rodzicow lanie, i przyzeklam sobie ze nigdy
      nie uderze swojego dzieckA. Dlaczego dzieci sa bite? Bo sa bezbronne i
      niepotrafia sie obronic. ehh
      • oyate do mib28 02.09.04, 13:52
        Dzieci są bite nie dlatego, że są bezbronne ale dlatego, że niektórzy rodzice
        są poprostu BEZRADNI!!!
        • mib28 Re: do mib28 02.09.04, 14:05
          Rodzice sa bezradni? Ah to znaczy ze nie maja zadnej rady na zachowanie dziecka
          i jedynym rozwiazaniem tego jest jego zbicie? Tlumacze ich czasami tym ze moze
          sami kiedys byli byci i nie znaja innego rozwiazania...Czesto sama jestem
          bezradna, nie mam juz sil, ale nigdy by mi nie przyszlo do glowy zeby zlac
          dziecko. Sa inne metody postepowania. naprzyklad czytalam ostatnio ze przy
          atakach histeri powinno sie dziecko przytulic z calej sily i tak dlugo trzymac
          az przestanie. Nie dyskutowac odrazu po zdarzeniu tylko przypomniec za jakas
          godzinke i o tym porozmawiac jak dziecko sie uspokoi.
          jak muj maly byl marudny to zawsze staralam sie znalesc tego powod. Czy moze
          brzuch boli, za goraco, pic sie chce, kupa, zabki wychodza itd itd, zawsze
          wszytsko na spokojnie, im bardziej matka sie denerwuje tym bardziej dziecko
          jeczy i jest niedozniesienia. Szarpanina niczego nie zalatwia. A male dziecko
          nie potrafi sobie samemu zmienic pieluszki, pomasowac brzuszka, zrobic jesc czy
          pic..
          • oyate Re: do mib28 02.09.04, 14:09
            Czyli nie jesteś do końca bezradna, ponieważ znajdziesz zawsze inne wyjście z
            sytuacji. A są (niestety) rodzice, którzy nie mają pomysłów na poradzenie sobie
            z niesfornym maluszkiem.
            Ja mam dwie córeczki (27 miesięcy), które teraz przechodzą bunt dwulatka (wiem,
            że w wątku chodzi o młodsze dzieci) ale wolę jak już nie mam sił, niereagować
            niż wstać i uderzyć dziecko. Dam klapsa w konieczności.
            Serdecznie pozdrawiam!!
            • mib28 Re: do mib28 02.09.04, 14:12
              Zawsze jest jakies wyjscie z sytuacji. A zbicie dziecka to jest nasze lenistwo
              bo wydaje nam sie ze tym szybko zalatwimy sprawe. Ja nie mowie o klapsach tylko
              o biciu, a to jest wielka roznica.
              • oyate Re: do mib28 02.09.04, 14:20
                Bicie...dla jednego biciem jest klaps a dla drugiego skatowanie dziecka.
                Dziwi mnie tylko, że w/w osoby nie reagowały na bite dziecko bo "bały się".
                Ludzie w jakim my kraju żyjemy!!!
                Miałam kiedyś sytuację, że szła matka z może 2,5 letnią córeczką i ta będąc już
                zmęczona zaczęła marudzić a potem płakać. Matka bez tłumaczenia bez słowa
                zaczęła okładać małą. Wtedy ja wkroczyłam i powiedziałam, że jeżeli się nie
                uspokoi to zadzwonię po policję! Poskutkowało.
                A potem się dziwimy czemu kilkunastolatki zabijają kolegów/koleżanki lub ich
                katują. Co się wyniesie z domu to już w psychice siedzi.
                • mib28 Re: do mib28 02.09.04, 14:24
                  Podskoczylabys do turka okladajacego dziecko? ja z siebie nie bede robic
                  bohatera bo sama na tym swiecie nie jestem a wiem jacy turcy sa honorowi wiec..
                  • oyate Re: do mib28 02.09.04, 14:26
                    A co z numerem 997?
                    • mib28 Re: do mib28 02.09.04, 14:31
                      przeciez on go nie lal pol dnia na tym placu zabaw , tylko cale zdarzenie
                      trwalo moze niespelna minute. Zanim policja by przyjechala to kazdy by sie
                      rozdzedl w swoja strone, a co ja mialam niby go trzymac za reke i
                      powiedziec :czekamy na policje czy jak?
                      • oyate Re: do mib28 02.09.04, 14:32
                        Rozumiem, że nie znasz tego faceta i nie wiesz gdzie mieszka.
                        • mib28 Re: do mib28 02.09.04, 14:36
                          nie nie znam go, i uwierz mi ze gdyby byl moim znajomym napewno bym mu zwrocila
                          uwage.
                          • oyate Re: do mib28 02.09.04, 14:40
                            I o to chodzi.
                            Aleśmy się rozgadałysmile)
                            • mib28 Re: do mib28 02.09.04, 14:41
                              no rozgadalysmy sie bo drazliwy temat i zdania podzielone, milego dnia
            • niutaki Re: nie wiem... 02.09.04, 22:37
              Właśnie oyate, rodzicom brakuje pomysłów. Zgadzam się w pełni z Tobą. W ogóle
              to przeraża mnie zarówno wrzeszczenie na półroczne maluchy, jak i pomiatanie
              tymi starszymi. Pozdrawiam.
      • aniacichy Re: nie wiem... 02.09.04, 13:55
        Wczoraj byłam Swiadkiem takiego zdarzenia:
        matka kosi trwę, a dzieciak woła ją raz, drugi trzeci, a ona go
        poprostu ignorowała, w pewnym momencie odwróciła się do niego
        i krzyczy na całego; " zamknij JAPĘ ".
        Przepraszam bardzo, ale jak można odzywać się do niewinnego
        dzieciaka ( 3 lata ) w tak chamski sposob?
        Co się okazało dzieciak chciał tylko zapytać czy może zdjąć spodnie.


        pozdrawiam
        Ania
        • bea.bea Re: nie wiem... 02.09.04, 22:42
          yśle, żeto co piszeszto jeszcze jest łagodne......
          sytuacja pod oim samem...
          matka do swojej na mój gust 3letniej córki....czego k...a sie plonczesz tu
          szmato.....

          jarozumie , ze ie kazda atkausi kochac swoje dziecko,ale jeśli juz je
          ma....to .....a zresztą, świata nie zmienie, moge tylko sie pomodlicza te
          niekochane maluchy sad
    • anek.anek Re: nie wiem... 02.09.04, 22:57
      No, to ja jeszcze raz napiszę. Rozumiem wzburzenie, ale wyzwyskami świata się
      nie zmienismile Tym bardziej, że to właśnie macie za złe tym matkom - złe
      traktowanie człowieka.
      zgadzam się, że jednym z powodów takich zachowań jest bezradność. Wynika ona z
      różnych rzeczy - też można by wiele o tym napisać. Tak czy inaczej nie jest
      sposobem podejście do takiej kobiety i stwierdzenie :"dzieci się nie bije". Nie
      odniesie to żadnego skutku. To nie jest zaradzenie sytuacji, tylko wyrzucenie
      własnych emocji, ot, powiedziałam mądrą rzecz i mogę umyć ręcę, mam czyste
      sumienie. Tak to trochę wygląda. Takie wtrącenie się tylko rozsierdzi rodzica
      jeszcze bardziej - a jest on i tak już na granicy emocji, bo gdyby jeszcze
      rozsądnie myślał, to nie uderzyłby, nie nakrzyczałby na dziecko. A może trzeba
      naprawdę spróbować podejść i pomóc? Nie stawiać od razu takiej matki na
      pozycji "suki" tylko właśnie rodzica, który jest bezradny i potrzebuje pomocy
      (dla jego dobra, a przede wszystkim dla dobra dziecka, o które niby się tak
      martwicie). Może trzeba zacząć ROZMOWĘ:" widzę, że ciężko jest Pani czasem z
      dzieckiem?" Czy takie coś nie przeszłoby Wam przez gardło? Zadanie takiego
      pytania może sprowokować rozmowę, podczas której możecie spokojnie dowiedzieć
      się co jest powodem takiej agresji, i jakie Wy macie sposoby na swoje dzieci.
      I nadal wykluczam przypadki patologiczne i osoby, które są kompletnie
      niezrównowazone emocjonalnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja