rosapulchra-0
06.09.14, 11:51
Z resztą poradzę sobie sam.
Absolutnie w 100% zgadzam się z tym artykułem. Ci Polacy, których spotkałam w UK, to w większości są takimi szumowinami, jak opisane w artykule.
Nie wiem, jak inne panie, ale mnie od razu stanęli ludzie, którym pomogliśmy tutaj, a którzy nas potem okradli, pożyczali kasę i to niemałe kwoty i nigdy nie oddali. Donosili do szefów na nas różne nieprawdziwe informacje, które powodowały nieprzyjemne konsekwencje.
Pamiętam mój szok i stwierdzenie, że ja w Polsce znałam zupełnie innych Polaków. Zawiść, zazdrość, oszustwa, życzenie złego - w wykonaniu Polaków na emigracji są bardzo skondensowanymi cechami i niezwykle widocznymi.
Po moich doświadczeniach naprawdę nie jestem skłonna do jakiejkolwiek przyjaźni z polskimi emigrantami. Za bardzo się przejechałam na tych znajomościach. Jeden facet przyjechał do mnie do Warszawy z północnej Polski i błagał na kolanach, żeby mój mąż zgodził się mu pomóc, bo oboje z żoną nie pracują, a dwójkę dzieci mają i są dni, że nie mają co do garnka włożyć. Pomogłam oczywiście. Zanim znalazł pracę, to był na utrzymaniu mojego męża. A potem z tej wdzięczności, gdy już sam zaczął zarabiać, to okradł kiedyś mojego męża z całej tygodniówki.
Inny, również na jego prośbę sprowadzony przez do UK, gdy zaistniał w pracy jako team leader, to zwolnił mojego męża z pracy. A to mój mąż mu tę pracę załatwił.
Kolejny mieszkał u nas przez miesiąc, oczywiście za darmo. Gdy się wyprowadzał, to ukradł nam dwa laptopy. Dwa tygodnie później przyszły do nas rachunki telefoniczne na jakieś kosmiczne kwoty, okazało się, koleś dzwonił sobie po całym świecie na nasz koszt. A gdy na stronie miasta, w którym mieszkaliśmy, dałam ogłoszenie ze z jego zdjęciem, to napisał mi smsa, że mnie poda do sądu, bo psuję mu wizerunek. Dzięki temu ogłoszeniu dowiedzieliśmy się, że planował ogołocić całe nasze mieszkanie, tylko transportu nie miał. A takich poszkodowanych jak ja było znacznie więcej.
Naprawdę, w Polsce znałam zupełnie innych Polaków. I cieszę się, że zmieniłam miasto, że tu mam spokój od takich ludzi, bo nie staram się z nikim wchodzić mówiącym po polsku zacieśniać jakichkolwiek znajomości.
Zapraszam do artykułu.
Tekst linka
I nie, nie generalizuję, bo są oczywiście ludzie godni zaufania, jednak ja zbyt wielu ich nie spotkałam.