default
11.09.14, 12:59
...ten na drzewo prędko zmyka ? Otóż wcale niekoniecznie - od paru tygodni spotykam w "moim" lesie pewnego dzika-samotnika, z którym czuję się niemal zaprzyjaźniona

Dzik jest charakterystyczny, bo łaciaty, wałęsa się nie po żadnych ostępach, tylko bardzo uczęszczanej części lasu, spaceruje ścieżkami lub tuż obok nich. Nie ucieka zupełnie i nieraz prawie na niego wlazłam - na początku trochę się bałam, ale teraz już "się znamy" i kiedy go widzę (a on mnie) to sobie tak stoimy i patrzymy się na siebie jakiś czas (on przkrzywia łeb, rusza ryjkiem i mruga jednym okiem), czasem on idzie za mną parenaście metrów, zanim skręci gdzieś w las. Psów się nie boi, a one dyplomatycznie udają, że go wcale nie ma

Mój mąż, który ma manię dokarmiania wszystkich zwierząt, namawia mnie, bym nosiła ze sobą chleb albo kukurydzę, żeby mieć czym poczęstować Mr. Dzika w przypadku spotkania. Ale oczywiście z wiadomych względów tego nie zrobię.
Tak się chciałam pochwalić nowymi znajomościami