moja smutna, zła historia

19.09.14, 22:03
Pod nowym nickiem.
Bo dziś się stało już za dużo.

Historia jest długa i dziękuję każdemu kto przeczyta.

Czemu piszę, temu, że mnie facet z domu wyrzucił, nie chce ze mną być, nie kocha, kazał wyp... itp.

A teraz wstecz

Normalna dziewczyna z pozornie normalnego domu, a jednak to co na zewnątrz normalne w rodzinie ukrywane.
W latach nastoletnich byłam ponad 1,5 roku w szpitalu psychiatrycznym- diagnoza borderline.
Miało przejść, nie przeszło.

Od tamtego czasu każdy związek z mężczyzną, a w sumie 3 były toksyczne i złe, aczkolwiek aprobowane przez rodziców pośrednio.
Bo ojcu było wsio rawno, a matka chciała się mnie pozbyć z domu, więc mogłam pójść z każdym.

Chłopcy byli porządni i fajni, ale ja ich gnoiłam, gnębiłam i kazałam się adorować.
Związki się kończyły z mojej inicjatywy, z wielką moją satysfakcją.

Później zatęskniłam za miłością- chociaż ja nie wiem co znaczy kochać

I wyszłam za mąż za mężczyznę, który kochał mnie i okazywał to i wszyscy to widzieli, ale nie ja .
Dostał ode mnie parę razy w twarz, był wyzywany i źle traktowany, w końcu odeszłam, a on kilkaset km do mnie jeździł i błagał o miłość, a ja wtedy miałam satysfakcję.

Później się na chwilę ustatkowałąm.
Swoje mieszkanie, praca i nowy mężczyna, którego sobie upatrzyłam.
I z nim wpadłam.
Stanął na wysokości zadania, oświadczył mi się.
Wzięliśmy szybki ślub cywilny, dla dobra dziecka itd.

Po jakimś czasie wydał mi się nudny, zakochałam się w koledze z pracy.
Zdradzałam go, a on nic.
Zdradzałam go pół roku, jawnie, dzień w dzień.
On mi dawał kasę, prezenty, nie miał nadziei, ale traktował wspaniale.

W nowym byłam zakochana jak nigdy w nikim.
Chciałam wszytsko mu dać.
Byłam pewna, że to ten ostatni, jedyny, najkochańszy.

Zostawiłąm dla niego męża, dziecko.
Miałam wszytsko w d.

Przeorowadziłam się, stworzyliśmy razem mieszkanie, życie, nosił mnie na rękach, kochał.
Aż do czasu, kiedy dowiedziałam się, że mnie zdradził.
Wściekłam się, zdemolowałam mieszkanie, złamałam mu nos.
Ale nadal byłam z nim,a on ze mną.
Przez ponad rok.

I było raz dobrze, a raz źle.

Aż pewnego dnia tydzień temu postanowiliśmy zacząć od nowa, poukładać na nowo, postarać się.
I szło dobrze aż do dziś.
I dziś mnie kopnął w tyłek, wyrzucił, olał, pogrzebał moje marzenia.
Dlaczego ja to sobie zrobiłam, sama się pogrążyłam, pogrzebałam swoje marzenia, zaprzepaściłam wszytsko.

Moja historia jest smutna, zła i tragiczna, nie mam żadnych pytań, tak ją przedstawiam, do tego dodam, że nie mam pracy, mieszkania, a moje oszczędności to 1500 zł w porywach.

Czy już ze sobą kończyć, czy może są jakieś szanse?


    • bei Re: moja smutna, zła historia 19.09.14, 23:02
      ej, zycie jest zbyt krótkie by doświadczać komfortu popełniania tych samych błędów.
      Wnioski już wyciągnęłaś, teraz musisz pamiętać o tych doświadczeniach (Oscar Wilde powiedział, ze naszą głupotę zwiemy doświadczeniem)
      Musisz być niezwykłą w kontaktach (szczególnie dla mężczyzn), ze potrafią tak długo wybaczać, tolerować, wodzić za nos itd.
      Świat wciąż dla Ciebie otworem, teraz Twój stan bardzo boli, ale masz dziecko- wydoroślej dla niego.
      będzie dobrze- ale tylko wtedy, gdy sama tego zapragniesz.
      Szybkiego dobrego.

      Wpierw na terapię, z tym można bardzo dobrze zyc...
    • mary_lu Re: moja smutna, zła historia 19.09.14, 23:06
      Czuję, że dzięki Tobie przejdę do historii. Pomogłaś mi wymyślić najkrótszą definicję borderline: "trolling własnego życia".
    • triismegistos Re: moja smutna, zła historia 19.09.14, 23:16
      A teraz napisz proszę dużymi literami co czułaś do tych wszystkich facetów walonych w rogi, może się tu ockną jedna z drugą.
      • jola-kotka Re: moja smutna, zła historia 19.09.14, 23:32
        Po pierwsze jesteś chora więc zacznij się leczyć. W końcu zrobisz jakiemuś facetowi krzywdę i zamkną cię w wariatkowie na lata albo w więzieniu. Po drugie jak wiesz już na co cię stać nie wiaz się z nikim,najpierw postaraj się pomoc sobie. Mój maz to anioł,zniesie wszystko ale takich cyrkow jak ty odwalasz to chyba i on by nie wytrzymał tylko zanim by cię wywalil z domu zrobiłby wszystko żeby ci pomoc, no cóż u ciebie tak się nie stało. Zawalcz o siebie sama.
    • nanuk24 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:05
      Niosl wilk razy kilka, poniesli i wilka.
      Ale nie lam sie, usidlisz kolejnego.
    • triss_merigold6 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:08
      Podobno ma jakiegoś ojca z którym zostało po porzuceniu przez mamusię. Czyli opieka jest.
      Upozorowanie wypadku ma na celu oszczędzenie dziecku wiedzy, że mamusia była kompletnie walnięta.
      • piepe Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:20
        Eee, az tak nie wniknęłam w historię - moim zdaniem wątek nadaje sie do zgłoszenia na policję, matka z zaburzeniami, ojciec jest albo nie.
    • jola-kotka Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:09
      Wiesz do kogo to piszesz,nie wiesz,więc może zachowaj swoje głupie żarty dla siebie. Po drugiej stronie może być bardzo zabuzona osoba,naprawdę chora,nie wiadomo z jakimi myślami w tej chwili i nie wiadomo jaki wpływ mogą mieć na nią takie rady. Oczywiście historia może być nieprawdziwa ale tego na sto procent nie wiesz.
      • triss_merigold6 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:11
        Nawet jeśli jest prawdziwa to nie szkodzi. Autorka jest drama queen po prostu.
        • jola-kotka Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:17
          Szkodzi,ale widać tego nie rozumiesz.
          • nanuk24 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:19
            Wyslij jej spiwor w paczce.
            • dziennik.odchudzania Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:27
              Boże, dlaczego to mnie wciąż śmieszy? No dlaczego?! wink
              • piepe Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:52
                Mnie tez smieszy i to straszniewink
              • kota_marcowa Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 18:38
                Mnie teżbig_grin
                A myślicie, że paczka dojdzie ? tongue_out
          • nathasha Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 06:09
            Bez przesady, jakby cackac sie z kazdym bo nie daj Boze ktos naprawde ma tak dramatyczne i przerysowane problemy, to fora zialy by pustka.
        • lily-evans01 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 10:09
          Triss, nie pier.dziel, tak, autorka jest drama queen, bo na tym m.in. polega jej zaburzenie.
          A jeśli nawet jest trollem, to niestety życie i reakcje prawdziwego borderline właśnie tak wyglądają...
          Nie daj boziu, jak taka osoba ma dzieci.
    • jdylag75 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:22
      Ale dlaczego smutna i zla?
    • m_incubo Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 00:27
      Nie wiem na co na boga liczyłaś pisząc tego posta na ematce? Na dobre rady triss i podobnych jej idiotek? Idź do psychiatry, zamiast pitolić na forum. To się leczy.
      • mary_lu Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 01:07
        Nie, nasz etatowy troll liczy na to, że ktoś się wkręci. I jak zawsze, kilka osób nie zawiodło.
        • triismegistos Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 09:35
          A ja tam wierzę w tą historię. Znam kilku bordów, w tym jednego baardzo dobrze.
        • lafiorka2 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 11:50
          mary_lu napisała:

          > Nie, nasz etatowy troll liczy na to, że ktoś się wkręci. I jak zawsze, kilka os
          > ób nie zawiodło.

          znaczy,że taka historia nie może mieć miejsca???
          na tym się nie znam,pomóc nie potrafie,ale żeby jeszcze dopie...lać,to...To się dziwię sad
          • mary_lu Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 14:52
            Jedynym działaniem bordera jest rozp...anie wszystkiego, jedną z ulubionych rozrywek - rozp... grup.

            Mamy zbyt wielu odmawiających leczenia borderów na forum, pomału robi nam się tutaj oddział długoterminowy szpitala psychiatrycznego. Moim zdaniem należy ich wywalać, we własnej obronie.

            Ten troll kilkakrotnie wprost deklarował, że będzie zakładać takie wątki tylko w celu żebrania o uwagę, a potem wyśmiewania pomagających. Nie widzę powodu, żeby coś takiego dłużej hodować.

            Jedna Rosia nam wystarczy, ta przynajmniej używa jednego nicka, można ją łatwo omijać jak nie ma się ochoty służyć za worek treningowy. Resztę należy banować.
    • fanny Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 03:57
      Borderline sie leczy. Opornie, ale przy determinacji klienta, leczy.
      Potraktuj swoje zaburzenie osobowosci tak, jakbys byla uzalezniona od narkotykow czy alkoholu. Jedni maja problem z tym, ze sie lubia nawalic, Ty masz problem z ciaglym kryzysem tozsamosc, z przezywaniem gniewu (wscieklosci), lekiem przed odrzuceniem i uzaleznieniem od przezywania silnych emocji.
      Czy probowalas sie kiedys leczyc rowniez farmakologicznie? Jak bylas w szpitalu, to przyjmowalas jakies leki?
      Mialas wrazenie, ze dzialaja?

      f.
      • fanny Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 04:00
        Jeszcze jedno pytanie. czy uwazasz sie za osobe inteligentna? Jak oceniasz swoja sprawnosc intelektualna?

        f.
        • paliwodaj Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 04:40
          troche siebie w tobie widze, ale w wersji super extra light wink
    • awidyna Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 06:46
      A co z dzieckiem? Masz z nim jakiś kontakt? Wie, ze ma "matkę"? Może zamiast na kolejnych romansach dla odmiany zajęłabyś się ważniejszymi sprawami w życiu niż przyjemności cielesne.
    • mamako2216 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 07:19
      Zal mi Twojego dziecka.

      • znowu.to.samo Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 10:11
        a twoi partnerzy wiedzieli, że wiążą się z borderline??? czy zachowałaś to info dla siebie?
    • zoja.anna Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 13:56
      Jako matka ciężko jest mi sobie wyobrazić jak mogłaś zostawić dziecko? Tak z ciekawości pytam...
    • rosapulchra-0 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 14:13
      Nie wierzę.
      Pod swoim nickiem zgrywasz świętą i wyżywasz się na innych forumkach, a teraz gdy poczułaś się nieszczęśliwa, to zmieniasz nicka i się chwalisz swoim nieszczęściem??
      No nie wierzę. Nie wierzę i już.
    • turzyca Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 14:15
      > W latach nastoletnich byłam ponad 1,5 roku w szpitalu psychiatrycznym- diagnoza
      > borderline.
      > Miało przejść, nie przeszło.

      > Czy już ze sobą kończyć, czy może są jakieś szanse?

      Borderline to nie grypa, nie przechodzi samo z siebie. Potrzeba pracy z terapeuta, dlugotrwalej, czesto tez wspomozenia farmaceutykami. Masz szanse na normalne zycie, ale potrzebujesz fachowej pomocy, zeby poukladac w glowie to, co sie kiedys nie poukladalo i co do tej pory zmuszalo Cie do nieustannej zyciowej hustawki. No i sama bedziesz musiala podczas tej terapii popracowac, bo bez Twojego zaangazowania sie nie uda. Ja bym sie na taka prace zdecydowala, ale to Twoje zycie i sama musisz zadecydowac.
      • konsta-is-me Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 15:06
        Nie ma zadnej szansy, bo nie chce miec,nie wierze ze sie to da leczyc.
        I mysle ze troll.
        • konsta-is-me Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 15:07
          Ale to jest ciekawe , ze wlasnie takie osoby, nawet na forum przyciagaja "dobre dusze", co to ich pociesza i pozaluja.
          • triss_merigold6 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 16:03
            To zupełnie normalne: przyciągają osoby z syndromem Matki Teresy, cierpiące na deficyty uwagi i wdzięczności.
            • rosapulchra-0 Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 16:21
              Ciebie też przyciągnęła.
        • turzyca Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 16:12
          konsta-is-me napisała:

          > Nie ma zadnej szansy, bo nie chce miec,nie wierze ze sie to da leczyc.
          > I mysle ze troll.

          Zalezy co rozumiesz przez leczenie. Wymiane mozgu na nowy, idealnie dzialajacy? To jest niemozliwe. Doprowadzenie do tego, zeby czlowiek sobie radzil z interakcjami spolecznymi? To sie da zrobic.
          I oczywiscie ze sukces zalezy przede wszystkim od tego, czy autorka watku zdecyduje sie na leczenie, bez tej decyzji leczenie nie ma szans.
          Czy autorka watku jest trollem - szczerze mowiac, wisi mi to. Dawno juz sie nauczylam, ze czytajacych fora jest znacznie wiecej niz piszacych. Tak wiec warto poswiecic te 2 minuty i napisac, ze tak, leczenie ma sens, bo jesli nie autorka watku, to moze ktos inny wezmie te rade pod uwage. A ja od lat uznaje refren tej piosenki za moje motto zyciowe: www.youtube.com/watch?v=KdY7kU09R0I
          • konsta-is-me Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 17:24
            Zalezy co rozumiec przez interakcje spolecznne.
            To jest osobowosc, tego nie da sie uleczyc psychoterapia.Jesli tak traktowala kilku facetow, to nie uwierze ze sie zmieni.
    • mynia_pynia Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 17:35
      A mi jak zwykle tylko dziecka szkoda ... ehhh.
      A może warto tak bez mężczyzn pożyć .... tak 5 lat w celibacie za karę?
      • konsta-is-me Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 18:28
        Cos ja k wyrok zawieszeniu?wink
    • kota_marcowa Re: moja smutna, zła historia 20.09.14, 18:36
      Lykanena wróciłaś trolować ?tongue_out

      Jeżeli jednak nie jestes trollem, choć na 90% jesteś, TO DOBRZE CI TAK, DOSTAŁAŚ DOKŁADNIE TO, NA CO ZASŁUŻYŁAŚ, twoje żale są nie na miejscu, bo jesteś puszczalską egoistką, stosującą przemoc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja