jajko54
03.09.04, 11:35
potrzebuję żeby ktos spojrzał z boku bo juz sama nie wiem. sytuacja jest
podobna do żony na wychowawczym tylko na odwrót.
ja - zapylam w pracy 9-10 godzin + 1,5h dojazdy. bardzo brakuje mi czasu dla
dziecka. jak wracam bawie sie z nim, pojdzie spac to wstawiam pranie,
ogarniam kuchnię,czesto zmywam czasem (nie codziennie) gotuję cos, w weekendy
robię zakupy, gotuję obiady. nie mam w ogole czasu dla siebie, tyle co
wieczorem poczytam cos przez godzine albo obejrze tv. planuję chodzic 2x w
tyg wieczorem (na 21) na aerobik - jak nie padnę na nos.
on - w tej chwili opiekuje się dzieckiem. robi z nim zakupy w supermarkecie.
jak spi to mu gotuje makaron do obiadu (obiady z zamrożonych zapasow). teraz
parę godzin dziecko jest w żłobku, mąż odkurza chatę, zmienia kuwetę kotu.
czasem zmywa. ale generalnie czas wolny czyli jak mały jest żłobku + jak spi
spędza przy kompie. czasem przyjezdza moja mama albo on u niej zostawia
małego i idzie na trening (sport to jego hobby)
raz w tyg przychodzi sprzątaczka na generalne sprzątanie
od pazdziernika bedzie miał zajecia (pracuje na uczelni) - kilka razy w tyg
po kilka godzin, do tego dojdą mu jego treningi a na dodatek ostatnio ma nową
wielką pasję o ktorej caly czas czyta w internecie, prowadzi korespondencję,
zaczął chodzic raz w tyg na wykłady.
dziecko poszło do żłobka zeby on miał czas na pracę naukową w domu. ja sie
boję że jego 2 koniki zajmą mu cały czas kiedy nie jest na wykładach.
wieczorem tez idzie do kompa a ja siedzę w drugim pokoju. nawet rano choc sie
spieszę zeby wyjsc do pracy i przygotowac dziecko do żłobka, on zamknąl się w
pokoju z kompem i go włączył choc za pol godziny wyszłabym z małym i on
miałby czas wolny. wsciekłam się.
i nie wiem w tej sytuacji co robic, jak ma wyglądac podział obowiązkow, w
koncu ja choc pracuję powinnam chyba tez cos robic w domu (kobiety
niepracujące wymagają tego od mężów...) dodam ze zarabiam ok 5 razy tyle co
on ale to nie kasa jest problemem, tylko moja zazdrosc o jego czas wolny, o
możliwość uprawiania swoich zainteresowan podczas gdy ja tego nie mam.
przez 1,5r byłam na wychowawczym i gotowałam codziennie, sprzątałam, robiłam
zakupy oczywiscie wszystko z dzieckiem choc było bardziej absorbujące niż
teraz, a mąż nie miał zbyt wiele obowiązkow w pracy. chodziałam 2-3 razy w
tyg na swoje zajecia hobbistyczne.
napiszcie co o tym sądzicie.