Wyzywienie opiekunki

03.09.04, 16:09
No wlasnie. Zastanawiam sie wlasnie jak rozwiazalyscie ten problem u siebie.
U mnie dziewczyna pracuje 8-9 godzin. Wiec to troche dlugo i trzeba by pomyslec o jakim jedzonku. Co prawda powiedzialam jej, ze moze korzystac
z lodowki, ale po pierwsze ona zawsze u nas swieci pustkami, po drugie jakos nie rozwijalysmy watku, moje stwierdzenie bylo raczej lakoniczne: "jakby co, mozesz korzystac z lodowki". Jakby co, czyli niby nie zawsze. Kawa, herbata i inne napoje (soki) bez ograniczen. I spedza mi sen z powiek to jedzenie, bo moze jej powinnam cos zaproponowac? Co ona je przez caly dzien? Kanapki sobie przynosi, czy jak? Pewnie powinnam najlepiej jej zapytac, ale najpierw pytam Was smile jak rozwiazalyscie ten problem?
    • koleandra Re: Wyzywienie opiekunki 03.09.04, 18:20
      No jak? No normalnie. Kupujesz chlebek, wędlinkę, masełko, jajka, warzywka i
      niech sobie radzi albo zostawiasz jej pieniądze na zakupy.
    • martyna1 Re: Wyzywienie opiekunki 03.09.04, 20:40
      No nie wiem.....czy tak dawać pieniądze i niech robi sobie zakupy....
      Ja mojej niani płacę duże pieniądze i jesze mam Ją żywić? Mnie w pracy obiadu
      nie dają. Warunki w domu są, zawsze może sobie coś zrobić, odgrzać itd.
      Ja tej kwestii nie poruszałam.....Moja Niania przynosi sobie i kanapeczki i
      czasem podgrzewa obiadek przez siebie przyniesiony. herbatka, kawka, napoje i
      owoce są, ale też korzysta ze swoich, kupuje sobie swoją herbatę, nawet wodę
      swoją przynosi, bo jej nasza z kranu nie smakuje.
      • michiko Re: Wyzywienie opiekunki 03.09.04, 20:45
        moze poprostu tak ja zachęcałaś ze nie skorzystała.
        I wydaje mi sie ze sknerzysz
        • martyna1 Re: Wyzywienie opiekunki 03.09.04, 20:55
          jeśli chodzi o zachęcanie to wydaje mi się, że robiłam to szczerze,
          a jeśli chodzi o sknerstwo, to w tym wypadku, przyznaję, masz chyba trochę
          racji.
          pozdr m
          • zosia888 Re: Wyzywienie opiekunki 08.09.04, 10:33
            Ja raczej nie kupuje wedlinek, warzywek i tych innych, bo my z mezem nie jadamy ani sniadan (jemy w pracy), ani kolacji (jemy objadokolacje). Ilekroc cos kupie, potem polowe wyrzucam. Jedynie na sobote i niedziele robie tego typu zakupy. Ale opiekunka jakos sobie radzi, bo przezyla juz ponad tydzien i wyglada calkiem niezle smile). Zartuje oczywiscie. Chce ja bowiem traktowac jako kogos prawie czlonka rodziny. Dalam jej swoja szafke, zaproponowalam mozliwosc wziecia prysznica (bardzo sie ucieszyla), dajam jej recznik, a nawet pozwolilam korzystac z moich ciuchow jakby co (no nie wiem, maly ja obleje sokiem). Jezeli chodzi zas o jedzienie ona po prostu jada w domu sniadanie, a potem dopiero jak wroci. Ten uklad jej odpowiada. Byc moze potem cos sie zmieni, ale on mowi, ze jest Ok.
    • e-milly Re: Wyzywienie opiekunki 08.09.04, 10:39
      nasza opiekunka przynosiła sobie kanapki. Lodówka zawsze była pełna i miała
      błogosławieństwo na korzystanie ze wszystkiego co w niej jest. Czasami
      częstowała się, jak zobaczyła coś smakowitego i na co miała ochotę, czasami
      nawet pakowałam jej do domu na później. Ale mimo wszystko uważam, że jeśli
      płaci się duże pieniądze, a nie oszukujmy się, opiekunki dużo kosztują, i nie
      mówi o wyżywieniu na wstępnym spotkaniu - to powinna sama pokrywać koszty. Jak
      któraś z dziewczyn zauważyła - nam w pracy nie dają kanapeksmile
      • ewa2233 Re: Wyzywienie opiekunki 08.09.04, 11:06
        My powiedzieliśmy naszej, by sobie zrobiła kanapki, kawę, herbatę.
        Ale powiedziała, że będzie sobie jedzenie sama przynosić.
        Nawet mineralną ma "własną".
        Tylko herbatę pije "naszą".
        Tak chciała. Nasze "zachęcenia" nie były zniechęcające.

        Kiedyś, gdy młodszy syn był mały, niania chodziła na popołudnie do szkoły.
        Wtedy kazałam jej robić sobie kanapkę do szkoły i zjadać zupę.
        No, ale dziewczyna wychodziła z domu o 6 rano, potem była u nas,
        a na 16:00 do szkoły. Więc przymusiłam.
        • ewa2233 Re: Wyzywienie opiekunki 08.09.04, 11:11
          Aha, mieliśmy też opiekunkę, która bez specjalnego błogosławoieństwa,
          po prostu wyżerała wszystko co się dało. Zwłaszcza słodycze, jogurty
          (te przeznaczone dla dziecka). To nie było "częstowanie się" tylko ogołacanie.

          Dlatego myślę, że rozmowa o jedzeniu, musi się odbyć, nawet ze wskazaniem skąd
          co można do jedzenia brać, typu: tu lodówka, tu jest herbata, tu chleb ...
          Nasza buszowała po wszystkich szafkach, barku itp.
          • zos_mama_maksa Re: Wyzywienie opiekunki 08.09.04, 11:36
            A nasza niania (jest u nas od 8.30 do 18.00) może jeść wszystko na co ma ochotę.
            Do jej obowiązków należy gotowanie dla Maksa i dla siebie - czasem jak zrobi
            coś smakowitego to i my im podjadamy.

            Nie widzę w tym problemu - dziewczyna je jak ptaszek - nie ogołaca nam lodówki.
            Wydaje mi się, że wszystkie kwestie dotyczące pracy opiekunki (w tym jedzenie,
            godziny nadliczbowe, wynagrodzenie za urlop) trzeba omówić przyjmując opiekunkę
            do pracy. Wtedy każda ze stron wie, czego się może spodziewać.

            Jak coś nie gra - np. opiekunka wyjada całe jedzenie dziecka to trzeba z nią
            pogadać.
    • kubusala Zosia 08.09.04, 11:44
      Ha,ha,ha Zosia bardzo mi sie to podoba: mozesz korzystac z lodówki, ale lodówka
      pustasmile))) dyplomatycznie zagrałaś.
      Słuchaj u mnie jest tak,że niania sama sobie przynosi, gotuje jednak nam
      (dziecku) obiady i zawsze talerz zupy sobie przeciez może zjesc, a czy zje czy
      nie to Jej sprawa.
      Jak mam cos dobrego to Jej zostawiam. Jednak gdybym codziennie miała myslec o
      tym czy niania ma cos do zjedzenia, to wiesz... to tak jak kolejna osoba na
      utrzymaniu, bez sensu.
      • zosia888 Re: Zosia 09.09.04, 14:35
        No tak Kubusala ... hihhih...faktycznie bardzo dyplomatycznie, tego nie wzielam pod uwage smile). Ale mialam na mysli wlasnie jakies objady, tzn. te nasze objadokolacje. Ale masz racje, niech sobie radzi. Objadkow w firmie tez mi nikt nie funduje, a szkoda... smile).
    • ania.freszel Re: Wyzywienie opiekunki 09.09.04, 18:11
      Ja bym to rozwiazala tak: na wszelki wypadek zawsze mialabym cus w lodowce.
      Zawsze. Cos na cieplo, czy zupka? Milo by bylo z Waszej strony. Opiekunka i tak
      pewnie przynosi sobie sama kanapki. Ja bym tam nie lubila jesc u kogos ale
      wiadomo ludzie sa rozni.
      Aneczka
    • sowa_hu_hu Re: Wyzywienie opiekunki 09.09.04, 19:47
      ciasteczka , kawka , soki rozumiem ale nie masz obowiązku wyżywiac opiekunki...
      ja mojej opiekunce dawałam obiad kiedy go robiłam - nic sobie nie przynosiła a
      poza tym myslałam ze to nas zblizy - że takie rodzinne obiadki sprawią ze ona
      sie otworzy - ale to był beznadziejny przypadek....
    • sdomitrz Re: Wyzywienie opiekunki 09.09.04, 20:56
      Wydaje mi się, że wszystko zależy od kultury danej osoby.
      Nie zniosłabym w domu kogoś, kto łazi po moich szafkach i wyżera smakołyki, ale
      oczywiście też nad sprawą jedzonka dla niani myślałam.... Jednak spędzała u nas
      te 8-9 godzin.
      Pierwszego dnia, jak opiekunka przyszła "do pracy" pokazałam lodówkę i
      zaproponowałam, że może korzystać ze wszystkiego bez ograniczeń, oczywiście
      pokazałam też miejsca, gdzie leży chleb, stoi herbata, woda mineralna, kawa,
      owoce.
      Ale kobieta odparła, że sama będzie dbała o siebie - przez 1,5 roku nie wzięła
      niczego oprócz wody, herbaty i chleba. Przynosiła sobie kanapki, wiem, że
      podczas spacerów z synkiem też coś sobie kupowała....
      Kilkakrotnie częstowałam ją jakimiś potrawami, które akurat w tym czasie
      gotowałam i np. dobrze mi wyszły smile ale to już było na zasadzie ugoszczenia....

      Wg mnie głupotą byłoby proponowanie dodatkowych pieniędzy na jedzenie, bo w
      przeliczeniu na stawki dzienne i godzinne to od razu przestałoby się opłacać
      osobie zatrudniającej i jaki to w ogóle ma sens?
      Niania i tak próbowałaby oszczędzać z tych "dodatkowych" i robiłaby kanapki...

      Natomiast kwestia korzystania z lodówki - oczywiście bez wymogu zapewnienia
      codziennego wyżywienia, ale na zasadzie "jesteś głodna, to sobie zjedz..... coś
      z tego, co aktualnie jest w lodówce". Przecież zawsze coś się znajdzie.
      Jednak mama pracująca nie musi myśleć o kolejnej osobie, której trzeba zapewnić
      obiad....
      Przesadą by było, jakby mama po powrocie z pracy musiałaby myśleć, co ugotować
      na jutro dla niani smile
      Starczy dzieci i głodnego małżonka smile I tak ciągle jesteśmy przy kuchni.
      Zupełnie inaczej wg mnie sprawa może się przedstawiać w rodzinach, gdzie niania
      gotuje na całą rodzinę, no bo sama gotuje, to i zje przy okazji.
      Mama w takiej sytuacji ma problem z głowy.
Pełna wersja