Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom?

29.09.14, 09:33
Są wśród nas osoby, które przeprowadzały się wielokrotnie. Są też takie, które po tych przeprowadzkach mają dorosłe dzieci. Są dorosłe dzieci "placówkowe".
Jak oceniacie?
Warto, czy nie warto?
Pomijam przyczyny podjęcia takiej, a nie innej decyzji - czy to był wyjazd za chlebem, za miłością życia, za demokracją czy z powodu propellera w odwłoku. Nieważne.
Co zyskały, a co straciły Wasze dzieci?
    • ichi51e Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 09:42
      Sa dwa aspekty.
      1. Przeprowadzki
      Studiowalam w sumie na 4 uniwersytetach (wliczajac stypendia :p) szkole podstawowa zmienialam 4 razy. Czy mialo to na mnie wplyw? Tak. Mam problem z konfrontacja i problemy z nawiazywaniem przyjazni. Ale tez teudno powiedziec czy to zmiany czy fakt ze moi rodzice nigdy mi nie ulatwiali utrzymania znajomosci wrecz byli zwolennikami grubej kreski. Sami przyjaciol tez nie maja. Za to zycie rodzinne dosc dobrze praktykowali. Wiec w sumie nie wiem na ile moge te przeprowadzki obwiniac.
      2. Tozsamosc
      Przyjaciolka moja najlepsza jest pol Japonka pol Hinduska wychowana w Indiach od 11 roku zycia w szkole z internatem w USA studiowala w Japonii obecnie mieszka na HGK z mezem Holendrem wychowanym w Australii. No i ona mowila ze przez lata zmagala sie z problemem kim jest i skad jest. Pytanie czy problem by miala rowniez gdyby w indiach caly czas siedziala.
    • solejrolia Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 09:46
      nie przeprowadzałam się, ale znałam kilkoro takich dzieci, dwujęzyczność, i ewentualnie liźnięcie 1-2 języków jeszcze innych , to ogromny plus moim zdaniem.
      no może jeszcze otwartość na inne nacje, i swojego rodzaju odwaga np. przed emigracją w dorosłości. taka osoba nie bedzie się zastanawiać, czy studiować za granicą, czy jechać za chlebem daleko, być ekspatem- wyjeżdża i tyle, to nic niezwykłego.

      nie chcę być złośliwa, ale dlaczego dopiero teraz zastanawiasz się nad tym. u was, to już po ptokach, ze tak powiem.
      • solejrolia Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 09:50
        a no widzisz, przeczytałam jeszcze raz i ....chyba nie zrozumiałam pytania zadanego wink
        ty szukasz szkodliwości, ja podałam ci zaletysmile
        sorry.
        wadą takiego życia na walizkach msz jest brak swojego miejsca, i brak tożsamości. jednak fajnie mieć gdzieś swoje korzenie. mieć do czego wrócić, na czym sie oprzeć, gdy jest się na zakręcie życiowym. ale jak piszę, to tylko moje obserwacje.
      • jan.kran Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:42
        solejrolia napisała:

        > nie przeprowadzałam się, ale znałam kilkoro takich dzieci, dwujęzyczność, i ewe
        > ntualnie liźnięcie 1-2 języków jeszcze innych , to ogromny plus moim zdaniem.
        > no może jeszcze otwartość na inne nacje, i swojego rodzaju odwaga np. przed emi
        > gracją w dorosłości. taka osoba nie bedzie się zastanawiać, czy studiować za
        > granicą, czy jechać za chlebem daleko, być ekspatem- wyjeżdża i tyle, to nic ni
        > ezwykłego.

        ----------->Jednym z najwieszych plusów jakie widze u moich wędrujących dzieci to jest fakt łatwości wyboru studiów ze względu na to co je interesuje , miejsce niewazne.
        Córka mogła mieszkać wygodnei u mnie w Oslo , dostala sie tu na uni ale w wieku 19 lat pojechała na tułaczy los do Monachiumsmile
        Teraz patrzy na studia podyplomowe nie z punktu widzenia miejsca tylko to co jest dla niej najlepsze.
        Myślała o Gersheim , DE co dla wielu jej polskich róweśnikow jest Mekka tlumaczy konferencyjnych i marzeniem.
        Ona ma zamiar jechać do Krakowa gdzie może będzie jej na początku truniej ale za to się więcej nauczy.
        Zaraem jak sie uda to pojedzie do Brukseli po studiach , też nie dlatego że miasto jej się podoba tylko ma tam możli wość rozwoju.
        A poza tym jak znajdzie jakąś fajną pracę po studiach to pojedzie w dowolne miejsce w Europie.
        Syn w związku ze studiami myśli o jakieś wymianie studenckiej w Afryce , nie jest to dla niego żadna kwestia tam ewentualnie pojechać.
        • priszczilla Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:47
          Tylko, że nie wiadomo czy to jest kwestia takiego a nie innego trybu życia w dzieciństwie. Znam osoby, które całe pierwsze dwadzieścia lat życia mieszkały w świętokrzyskiej wsi, a od tamtej pory zaliczyły samodzielne pobyty w Niemczech, Afryce, Chinach itp. I odwrotnie, takie, które choć jako dzieci mieszkały tu i tam, po osiągnięciu samodzielności nosa nie wyściubiają poza własną dzielnicę. Możliwe, że największy wpływ na łatwość i chęć podróżowania ma temperament.
          • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:51
            To ja. Od 30 prawie lat w tej samej dzielnicy, aczkolwiek w sumie podróżowałam wakacyjnie dużo i daleko. Wyłącznie rekreacyjnie/turystycznie, nigdy nie miałam cienia myśli żeby spróbować studiować/pracować/mieszkać za granicą czy związać się z cudzoziemcem, nawet facetów miałam wyłącznie z Warszawy.
            • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:02
              Też podobnie jak ja (oprócz częstotliwości wyjazdów wakacyjnych zapewne).
            • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:45
              Ja też jestem silnie warszawski, mimo, że zjeździłem pół świata. W czasie studiów zaraziłem się fobią na przyjezdnych , tak się złożyło, że było nas z Warszawy na roku może z 5 facetów - reszta typowa Polska B, częstująca nas swoimi fobiami, kompleksami i urazami (z pracy jeszcze wtedy nikt nie wygryzał, studia to była wielka balanga, ale po alkoholu wylewały się regularnie różne żale i toksyczne jady). Lubię homogeniczność kulturową oraz naturalne podziały klasowe wewnątrz danego narodu. Ludzie z szybkiego awansu mnie odrzucają, nie cierpię ich.
              • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 22:09
                Ja podchodziłam pragmatycznie: po co mi facet spoza Warszawy, dla którego byłabym głównym punktem zaczepiania w stolicy, z jakąś rodziną do której wypada jeździć daleko, nie daj Boże zaangażowany jeszcze w gospodarstwo czy coś. Do tego różnice w mentalności, w kręgach towarzyskich, w kodach kulturowych, podejściu do kasy, religii itd. Faceci z prowincji byli bardziej konserwatywni, nawet jeśli na studiach mieli syndrom urwanych z małomiasteczkowej smyczy.
                • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:34
                  Jasne, po co się zadawać z wieśniakami.
                  • bialeem Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 03.10.14, 09:44
                    Gazeciak czyty masz jakąś depre? Twoje posty ostatnio są takie... no smutne trochę.
                    <kfiatek>
                    • jan.kran Re: Trochę lansu:) 03.10.14, 23:40
                      Wczoraj po pewnych przygodach i korkach na trasie Monachium - Breslau zupełnie niespodziewanie wylądowałyśmy o trzeciej nad ranem ja i moja córka w , na stacji benzynowej we Wrocławiu nie za bardzo wiedząc gdzie jesteśmy. Córka zbadała czy sklep na stacji benzynowej działa, wyjęła pieniądze z bankomatu używając języka polskiego , zamówiła taxi po polsku wcześniej dowiadując sie od Pana Sklepowego jaki adres podać firmie taksówkowej.
                      Ja sie poddałamtongue_outPPP
                      I tak sobie siedziałyśmy w pięknych nocnych okolicznościach wrocławskiej przyrody nad ranem . I moja córka powiedziała że w zasadzie to jest jej wszystko jedno gdzie i kiedy wyląduje bo zawsze się w jakimś jezyku dogada, nic jej nie dziwi i fajnie że ma taki luz.Jest to spowodowane naszym niespokojnym i cygańskim trybem życia ale widocznie moje dzieci lubia zmiany czasu zmiany ekranusmile))
        • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:38
          Nomadyzm i brak tożsamości. W przypadku syna - dodatkowo lekkomyślność. Latorośl mojej znajomej umyślił sobie wyjazd do Afryki i faktycznie pojechał do Somalii z misją ONZ. Rodzina odchodziła od zmysłów, ale ten twardo, że jedzie. Pojechał, po roku wrócił i zdaje się, że mu wystarczy for ever.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:48
        >no może jeszcze otwartość na inne nacje

        Przypomina mi się moja koleżanka z klasy co 1-2 lata bywająca z rodzicami na kontrakcie, a potem znowu wracająca do nas.
        Tyle pogardy ile w sobie miała ta dziewczynka do innych np. biedniejszych od siebie (także dorosłych, umiała to robić, wystarczyło odpowiednie spojrzenie itp. tzw. chamstwo w białych rękawiczkach) to nie spotkałam nigdy wcześniej i chyba nawet nigdy później u nikogo - ani dziecka ani dorosłego.
        Dziewczynka inteligentna, rodzice normalni, nie wywyższający się absolutnie swoją zamożnością.
        Oczywiście może mimo tego faktycznie była otwarta na inne nacje, pod warunkiem że równie zamożne lub zamożniejsze od niej.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 09:57
      wydaje mi sie ze głowną cechą jest brak przypisania do jednego konkretnego miejsca, co moze byc i wadą i zaletą. z jednej strony - fajnie jest byc mobilnym i miec poczucie ze "gdzie ja tam dom mój", z drugiej - fajnie tez miec świadomosc ze jak cos w życiu sie rypnie to masz gdzie wrócić...
      poza tym w obecnych czasach, kiedy samoloty wszedzie, telefony bez problemu, internet itd - chyba nic nie jest problemem. jak sie chce utrzymac jakąs znajomosc to mozna. kiedys bylo trudniej.
    • andrea_gassi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 10:02
      Czytałam kiedyś, że takie dzieci z jednej strony są bardzo elastyczne, łatwo sie odnajdują w nowych miejscach, ale z drugiej strony mają problem z przywiązywaniem sie do innych, bo mają to poczucie, że za chwilę będą gdzie indziej, w ten sposób bronią się przed ewentualna tęsknotą.
    • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 10:03
      Pytanie trochę idiotyczne. Każdy z nas jest tym, czym stworzyły go okoliczności, i nikt nie wie, jaki by był, gdyby okoliczności ulożyly się inaczej. Jeden facet po paru latach w Oświęcimiu mówił, że nie zmienil by tej przeszłości, bo to dzięki niej jest, jaki jest.
      Więc nie ma co patrzeć na jednostki, tylko na grupy - jakie cechy mają migrujące dzieci, i co odróżnia je od otoczenia.
      • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:19
        Dokończę.
        Z tego, co wiem i spośród znajomych, wędrowne dzieci są elastyczniejsze, mniej nieśmiałe, łatwiej wchodzące w nowe środowiska.
        Mają lepsze rozumienie inności, są multikulturalistami, którzy lepiej rozumieją świat. To "obywatele przyszłości".
        Muszą same defniować różne pojęcia, które ludzie wychowani w homogenicznych środowiskach przyjmują jako dogmaty, i nie zastanawiają się nad nimi.
        Ale jednocześnie te dzieci doznają częściej straty związanej z rozstaniami, i bywają sfrustrowane ciasnym światopoglądem w kraju pochodzenia. Muszą się zastanowić, jeżeli ktoś je zapyta "gdzie jest twój dom?", i chyba najczęściej uznają, że "dom" nie jest związany z położeniem geograficznym, tylko z więzami z rodziną i przyjaciółmi.
        • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:59
          langsam napisała:

          > wędrowne dzieci są elastyczniejsze, mniej nieśmiałe, łatwiej wchodzące w nowe środowiska.
          > Mają lepsze rozumienie inności, są multikulturalistami, którzy lepiej rozumieją
          > świat. To "obywatele przyszłości".

          Nie chrzań. Przyszłość najbliższych kilku dekad w Europie to będzie zamykanie się w okopach narodowych tożsamości, również tych wygrzebywanych z wielu dekad zapomnienia. Multikulturalizm poniósł spektakularną porażkę.

          > Ale jednocześnie te dzieci doznają częściej straty związanej z rozstaniami, i b
          > ywają sfrustrowane ciasnym światopoglądem w kraju pochodzenia. Muszą się zastan
          > owić, jeżeli ktoś je zapyta "gdzie jest twój dom?", i chyba najczęściej uznają
          > , że "dom" nie jest związany z położeniem geograficznym, tylko z więzami z rodz
          > iną i przyjaciółmi.

          Tylko, że te dzieci mają b. słabe więzy z rodziną i problemy z przyjaciółmi (standardowo za "przyjaciół" uważają znajomych)
          • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 23:21
            'Multikulturalizm poniósł spektakularną porażkę'.
            No i co w związku z tym?
            Dlatego przestaniemy importować i eksportować, prowadzić wojny i negocjować traktaty, wymieniać jeńców, tłumaczyć książki, organizować międzynarodowe festiwale, zatrudniać korespondentów zagranicznych i inwestować na pięciu kontynentach? Dlatego wszyscy wyeksportują wszystkich imigrantów z ostatniego ćwierćwiecza? Nie będzie kooperacji wojskowej? Politycznej? Gospodarczej? Naukowej? Przestaną działać MSZty? FBI? Interpol?
            • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 23:22
              To są stosunki międzynarodowe gospodarcze i polityczne, a nie multikulturalizm.
              • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:15
                Wszędzie tam, gdzie trzeba zrozumieć drugą stronę potrzebni są ludzie zdolni do wychodzenia poza opłotki. Wszystko jedno, czy dzieje się to w ONZ, firmie implantującej Sundance festival, tajnej bazie czy organizacji pozarządowej.
                • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 08:05
                  tam, gdzie trzeba zrozumieć drugą stronę potrzebni są ludzie zdolni do wychodzenia poza opłotki

                  Ale aby to osiągnąć nie trzeba przeprowadzac się co parę lat. Naprawdę. smile Weź przykład rosy - niech sama Ci napisze czy jej dzieci są zdolne do "wychodzenia poza opłotki" - a kraj zmieniły tylko raz.


                  Poza tym, to nie PRL - pomijam już różne Erasmusy, ale dzisiejsza młodzież wyjeżdża na pełen studia zagraniczne, na stypendia, na obozy językowe , gdzie często jest jedynym Polakiem/jedyną Polką. W polskich szkołach jest sporo dzieci cudzoziemców, z małżeństw mieszanych itd. O dostępie do świata (internet, wakacje, filmy, tv, prasa, itd) nie wspominając.
                  • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 11:30
                    Największe opłotki są w naszych mózgach, a nie realnych granicach państwowych. Znam rasistów lub zwykły prymitywów - wielokrotnych emigrantów i osoby tolerancyjne stale mieszkające w Polsce.
                    Ktoś kto uważa, że osoba na stałe mieszkające w danym jednym kraju (niekoniecznie nawet Polsce) nie może być człowiekiem otwartym, światłym, tolerancyjnym, ciekawym sam ma opłotek we łbie. I to najgorszy bo tego rodzaju co nawet 50 emigracji do 100 najbardziej egzotycznych krajów świata mu nie pomoże.
                    • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 11:44
                      Ktoś kto uważa, że osoba na stałe mieszkające w danym jednym kraju (niekoniecznie nawet Polsce) nie może być człowiekiem otwartym, światłym, tolerancyjnym, ciekawym sam ma opłotek we łbie

                      10/10
                      • paulixs1 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 04.10.14, 00:41
                        No, baa.
                    • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:27
                      Wszyscy ludzie mają opłotki, tylko różnie poustawiane. Ty masz, ja mam, Pan i Pani też ma.
                      I nie chodzi wcale o tolerancję czy otwartość - nie wmawiaj mi własnych wizji.
                      Porównaj sobie powiedzmy katolika żyjącego od urodzenia w bardzo katolickiej okolicy, gdzie kościół jest co niedziela pełny. Jeżeli zostanie zaproszony do syagogi, to będzie sie czuł trochę niezręcznie bo będzie musiał założyć nakrycie głowy, a przecież z mlekiem matki wyssał zasadę, że w miejscach szczególnych i świętych zdejmuje się czapkę, a nie zakłada. Jeszcze gorzej będzie się czuł w meczecie, bo tam przecież trzeba zdjąć buty! O takich opłotkach piszę, a mamy je wszyscy. Tylko inaczej poustawiane.
                      • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:37
                        Oj tam, normalny człowiek po prostu wcześniej dowiaduje się jak zachować się w takich miejscach i tyle.
                        Nawet jak jest katolikiem całe życie mieszkającym w jednym miejscu, jeżeli ma trochę oliwy w głowie to wcześniej dowiaduje się jakie są zwyczaje w synagodze czy jeszcze gdzie indziej.
                        Tak samo jak np. bezdzietni pytają się na forach czy wśród innych matek co kupić noworodkowi koleżanki.
                        Nikt nie jest wszystkowiedzący.
                        • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:53
                          Nie rozumiesz. Zakładam, że katolik się wcześniej dowiedział, bo jest dobrze wychowanym człowiekiem i chce się zachować odpowiednio. Mimo to podskórnie czuje się źle bez butów i w czapce, bo to jest sprzeczne z całym jego doświadczeniem od czasu, jak zaczęto go prowadzać do koscioła. Jest mniej swobodny, więc łatwiej o błąd - będzie tak pilnował kapelusza, że nie zauważy, że robi coś innego, nieodpowiedniego dla miejsca. Pójdzie w skarpetkach i poślizgnie się na posadzce.

                          • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:58
                            langsam - nie oszukujmy się, że katolik mieszkający w ZEA albo w Japonii lata po światyniach innej wiary raz w tygodniu. Zwykle sa to wizyty połączone ze zwiedzaniem. I tak jak pisałam - życie expata to coś innego niż zanurzenie się w kulturze danego kraju.
                            • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:45
                              Nie musi latać raz w tygodniu, nie musi pisać doktoratu. Wystarczy, że obejdzie holi z kumplem, że przechodzi w drodze do szkoły koło świątyni i widzi jak wyglądają wchodzący tam ludzie, że go zaproszą na hina matsuri czy na wigilię.
                              • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:48
                                to wszytsko może się zdarzyć bez wyjeżdżania z kraju oraz np na studiach. W Warszawie też sa cerkwie, meczety itd. - też można obok nich chodzić. wink
                                • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:12
                                  Tak, nie ma świata poza Warszawą, a człowiek, który od małego doświadcza mimochodem i całym sobą innych kultur jest skazany na wieczne potępienie i nie odnosi z tego asolutnie żadnych korzyści doczesnych. Głupieje tylko. Francuskiego też można nauczyć się na studiach w Poznaniu, nawet lepiej niż w paryskim przedszkolu.
                                  • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:36
                                    Ależ odnosi korzysci - pytanie tylko czy zalety CZĘSTYCH zmian krajów równoważą wady.

                                    p.s. Francuskiego można się nauczyć w szkole, na lekcjach z native, zapoznając się z francuskim filmem, lteraturą na studiach na Sorbonie. Poza tym, nie dla każdego expata kazdy wyjazd łączy się z nauką lokalnego języka (vide: szkoły międzynarodowe)

                                    p.s. 2 Powiedz jakie korzyści z czestej zmiany krajów odnosi mały Anglik, który chodził do szkoły brytyjskiej w Warszawie, Paryżu i np Pradze , wszędzie po 2-3 lata?
                                    • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:59
                                      >czy zalety CZĘSTYCH zmian krajów równoważą wady.

                                      Nie mam pojęcia i nie znajdziesz tu żadnej mojej opnii na ten temat. Podkreślam, że takie wyjazdy mają również zalety - co parę osób bardzo zawzięcie udowadnia.

                                      >Poza tym, nie dla każdego expata kazdy wyjazd łączy się z nauką
                                      Nie musi dla każdego.

                                      >2 Powiedz jakie korzyści z czestej zmiany krajów od
                                      Nauczy się podrywać panny po francusku i siedzieć przy kolacji przez 2 godziny. Zauważy, że kraj prawie całkiem ateistyczny nie poszedł jeszcze do piekła. Pokocha krecika. Może przeczyta Haska.Nauczy się jeść grzyby i jako anglikanin pozna smak bycia mniejszością religijną. Zdziwi się komuniami. Zobaczy jak wygląda miasto zrównane z ziemią przed półwieczem i jeżeli jest wrażliwy to może to poczuje.
                                      • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:03
                                        To wszytsko może zrobic turysta, to wszytsko można robic na studiach w danym kraju , kiedy zainteresowany SAM podejmie decyzję.

                                        I jeżeli podejmie decyzję sam , a w międzyczasie nikt nie trzyma go w komórce , dostaje te same zalety bez tych samych wad.
                                      • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:13
                                        Ja lubię Krecika, polubiłam go w wieku 5 lat, a do 20 roku życia nigdy nie byłam za granicą. Mimo katolickiego wychowania (w domu i szkole) zawsze byłam w kierunku atei/agnostycznym, byłam w związku z tym geniuszem bo przecież nie byłam nigdy za granicą (do owych 20 lat, ale i wtedy i później raczej mocno sporadycznie i turystycznie raczej)?
                                • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:17
                                  Ja naprzeciwko pewnego miejsca gdzie miałam pół roczny kurs miałam synagogę, czasem z nudów patrzyłam w okno na nią.
                              • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:09
                                A jak jest introwertykiem (ola Boga to 1/3 populacji)?
                          • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:06
                            No faktycznie, poślizgnięcie się w skarpetkach na posadzce w dużej mierze zależy od tego ile razy i jak często i czy w ogóle ktoś emigrował big_grin
                            • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:19
                              Zależy od tego, czy wcześniej chodził po marmurze w skarpetkach. I jak: czy się spieszył, czy wchodził tylko w grupie, czy wie, do którego miejsca powinien dojść i jak stanąć, czy się nerwowo rozgląda.
                              • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:28
                                Ojej, straszne i to takie nietypowe, że ktoś pierwszy raz w danym miejscu nie jest od razu wyluzowany, naprawdę to jakieś rzadkie zjawisko....
                                • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:42
                                  Nie nudź.
                              • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:45
                                langsam - to są cały czas doświadczenia z podróżowania, a nie życia expackiego z częstymi zmianami krajów..

                                I chyba o tym jest ten wątek.
                                • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:21
                                  Bo nie ma różnicy pomiędzy wyjazdem wakacyjnym, a szkołą w innym miejscu. I nie ma różnicy między mieszkaniem po 2 czy 4 lata w kompletnie różnych światach, stykaniu się z na codzień z całkiem innymi cywilizacjami i światopoglądami, w dodatku w okresie największej naturalnej chłonności, a wyjazdem na tydzień do Wenecji, na obóz językowy w Wiedniu, czy nawet na całe lato do wujka w USA.
                                  • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:38
                                    wychodzisz z błędnego założenia, że większośc expackich dzieci chodzi do lokalnych szkół.
                                    • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:48
                                      Wychodzę z poprawnego założenia, że życie w kraju A, w szkole 17, w ktorej lokalnymi uczniami są głównie Hindusi, połowę uczniów stanowią wegetarianie, a dzieci mają kropkę na czole jest zupełnie inne od życia w kraju B w szkole 32, gdzie lokalnymi uczniami są głównie Bułgarzy, nienawidzcy Turków i znający pięćset sposobów na przyrządzanie mięsa z papryką.
                                      • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:54
                                        langsam, po raz kolejny zadam pytanie - jaki procent expackich dzieci chodzi Twoim zdaniem do LOKALNYCH szkół?
                                        • kocianna Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:03
                                          W Moskwie wśród polskich ekspatów do lokalnych szkół chodziły dzieci:
                                          - z ambasady
                                          - z polskich firm (marny socjal)
                                          - z jednym z rodziców Rosjaninem/z przestrzeni poradzieckiej
                                          - na pierwszym wyjeździe

                                          To było tak ze 2/3 dzieci.
                                          • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:08
                                            Myślę, że gdybym wiedziała, że wyjeżdżam jeden raz, a nie przenoszę się z miejsca na miejsce, to pewnie też bym wybrała szkołę rosyjską a nie międzynarodową. W ogóle lokalną jezeli mieszkałabym w bezpiecznym miejscu. Problem pojawiłby się gdyby miejsca zamieszkania się zmieniały - wtedy jest wybór między względnym spokojem dziecka uczącego się w tym samym systemie a poznawaniem innych kultur za wszelką cenę.
                                        • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:08
                                          A co mnie to rusza? Tylu, ilu chce albo ilu może czy musi.
                                          I nie w tym sedno: nawet w szkole brytyjskiej poza Brytyjczykami będzie spora grupka lokalnych dzieci, w Polsce - Polskich, w Iranie - Irańskich, w Kazachstanie - Kazahskich. I będą przynosiły do szkoły baklavę albo kanapki z kielbasą, a bawić się będą na pustyni albo nad oceanem. Nie usiłuję ci wmówić, że Anglik w Polsce stanie sie Polakiem, tylko że pozbędzie się swojej wyłączniebrytyjskości i będzie rozumiał sporo lepiej Polakow, wschodnich europejczyków, a może w ogóle innych ludzi.
                                      • kocianna Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:01
                                        Joa ma, niestety, rację. Ekspata często pośle dziecko do szkoły międzynarodowej, dostępnej wyłącznie dla innych jego rodzaju, nie dla localsów - nawet nie dla bogatych localsów. Dziecko będzie chodziło na "playdates" do innych dzieci ekspatów, a żona na pogaduszki do innych żon - broń Boże komunikacją publiczną. Nie wyjdzie poza ogrodzenie swojej ekspackiej dzielnicy, bo to niebezpieczne. Są tacy ludzie, można ich zrozumieć - np. nie stresują dzieci zmianą systemu szkolnictwa, szkoły międzynarodowe mają bardzo różny poziom, zwykle umiarkowanie dobry, ale mają przynajmniej podobne podejście do ucznia, a samotne spacerki w takim Johannesburgu mogą skończyć się w najlepszym razie utratą torebki.
                                        Ale takie dziecko nawet chyba nie zostanie TCK, tylko nieszczęśliwym dzieckiem z getta, które nienawidzi przeprowadzek i samolotów, a najbardziej u siebie w domu czuje się na lotnisku.
                                  • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:51
                                    A propos nauki języka. Ileż to języków można się nauczyć w czasie wielokrotnych zmian adresów:

                                    -kilku zakładając, ze dziecko zmienia systemy szkole kilka razy (z polskiego na francuski, potem na gruzinski, a potem na japoński)
                                    -czy jednak jednego, we w miarę ujednoliconej szkole międzynarodowej, co oszczędza stresy związanego ze zmianami, a jednak de facto uczy tylko jednego języka (zwykle angielskiego)?
                                    • aneta-skarpeta Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:44
                                      mysle, ze zmienianie dziecku co parę lat diametralnie otoczenia robi mu z mózgu niezłą sieczkę, a nie otwarcie na inność

                                      bez względu na to ilu języków sie nauczy czy ile świątyń zwiedzi

                                      żadna przesada nie jest dobra
                  • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:14
                    >Ale aby to osiągnąć nie trzeba przeprowadzac się co parę lat. Naprawdę. smile

                    Wątpię, aby ktokolwiek decydował się na liczne przeprowadzki po to, żeby ukształtować zdolności dzieci w kierunku jakiegoś szczególnego zawodu. smile
                    Ale jednocześnie nasze życie ukierunkowuje dzieci, wędrówki po świecie też. Dziecko, które żyło na kilku kontynentach, przyjaźniło się i kłóciło z ich mieszkańcami będzie miało średnio więcej wrażliwości międzykulturowej niż dziecko, które nie miało takich doświadczeń.
                    Wyobraź zobie dziecko, które ze szkoły odbiera tata, szef kuchni i zabiera je ze sobą do pracy. Średnio będzie lepiej przygotowane do zawodu restauratora niż dziecko wykładowcy.
                    Chodzi ci o to, że można inaczej poznawać świat czy uczyć się gotowania? Można, i co z tego?
                    • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:20
                      Mieszkając w ciągu dzieciństwa na kilku kontynentach (obstawiam że miałaś na myśli minimum trzy) miało czas na prawdziwe przyjaźnie, które najczęściej wymagają czasu?
                      I na czym polega owa wrażliwość międzykulturowa, ale tak konkretnie, konkretne przykłady. Dziękuję.
                      • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:41
                        > I na czym polega owa wrażliwość międzykulturowa, ale tak konkretnie, konkretne przykłady. Dziękuję.
                        Proszę. Moim zdaniem polega na głęboko zakorzenionej świadomości nieoczywistości dogmatów i schematów, i wygodnym poruszaniu się w takim nieoczywistym świecie, bez poczucia niezręczności. I jeszcze na umiejętności przeskakiwania pomiędzy kulturami i łatwiejszego rozumienia intencji drugiej strony.

                        >Mieszkając w ciągu dzieciństwa na kilku kontynenta
                        Zapytaj takich, co tak żyją. Pewnie jedni tak, a drudzy nie.
                        • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:46
                          Miałam taką jedną koleżankę, pisałam o niej kilka razy, bardzo dużo pogardy do innych (konkretnie np. biedniejszych) i dużo poczucia wyższości w związku z tym, że bywała za granicą w czasach gdy nie było to takie oczywiste jak obecnie.
                          Faktycznie, umiała się swobodnie poruszać między kulturami, wiedziała na co sobie może pozwolić wobec nauczycieli, dzieci statusem mniej więcej równych sobie i tych biedniejszych.
                          Przy tych biedniejszych wprost potrafiła powiedzieć coś w stylu (10 letnia dziewczynka), że tylko głupi ludzie nigdy nie byli za granicą. Niemal dosłownie.
                          Dziewczynka inteligentna, w klasowej czołówce, rodzice inteligenci, tato inżynier.
                          • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:57
                            No i co z tego? Chcesz mi udowodnić, że przeprowadzki nie zrobią z chama dżentelmena? A czy ja twierdzę, że zrobią?

                            >Faktycznie, umiała się swobodnie poruszać między kulturami, wiedziała na co sobie może pozwolić wobec nauczycieli, dzieci statusem mniej więcej równych sobie i tych biedniejszych.

                            CBDU.
                            • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:08
                              Sama piszesz (piszecie), że uczą wszak otwartości na inne kultury, szacunek do nich, empatię itd.
                              • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:15
                                Empatia jest umiejętnością odczuwania emocji drugiej strony. Nie decyduje, co zrobisz z tą świadomością. Możesz wspomóc, możesz wykorzystać słabość. Kocianna to dopiero co wyjaśniała.
                                • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:43
                                  Sytuacja dziecka kocianny jest troche inna niż typowego expata. Przede wszystkim jej cóka chodziła do szkoły rosyjskiej a nie międzynarodowej. Po drugie - przynajmniej do tej pory - to był jeden wyjazd.

                        • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:48
                          langsam - to wszytsko da się osiągnąć bez częstej zmiany kraju zamieszkania. Natomiast przez częste przeprowadzki traci się bardzo dużo.

                          p.s. pomijając juz fakt częstego przypadku jakim są szkoły miedzynarodowe , które same w sobie są oddzielną planetą i dzieciak może sto lat mieszkać np w Arabii Saudyjskiej i w zasadzie nie wychodzić poza schemat expatowski.
                        • kocianna Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:56
                          Jakby tak ten tego, konkretne przykłady.
                          Jest dziewczyna. Ma brata kibica Polonii, a chłopaka - kibica Legii. Sama piłkę ma raczej w poważaniu. Ona będzie właśnie TCK. Będzie potrafiła dogadać się i z polonistą i z legionistą.

                          TCK nie będzie burzyć się, że ktoś jest niepunktualny - będzie (jeśli mieszkał w odpowiednim kraju) wiedzieć, że w niektórych kulturach punktualne przybycie jest niegrzeczne.
                          TCK są świetni jako negocjatorzy w konfliktach międzynarodowych. Czują (to ważne słowo - czują, nie tylko rozumieją) racje jednej i drugiej strony. Ewentualnie akceptują nieistnienie racji jedynie słusznej.

                          Już jedno doświadczenie migracyjne bardzo dużo daje. Nie wiem, czy przy większej liczbie takich doświadczeń straty nie zaczynają przeważać nad zyskami. 9-latkowi skype nie wystarczy do podtrzymywania przyjaźni.
                          Wiem natomiast, że dzieci nomadów często wybierają prace związane z przemieszczaniem się i są w niej świetni, tzn. nie mają problemów psychologicznych związanych z wyrwaniem ze znanego środowiska. Dlatego "dziedziczy" się zawody typu dyplomata - nie dlatego, że tatuś ma znajomości w MSZ, a dlatego, że potrafi i chce się żyć w takim środowisku (i jest dzięki temu mniej podatny np. na alkoholizm). Spędziłam wśród ekspatów pięć lat i... duża część moich znajomych miała mniej lub bardziej ekspackie dzieciństwo.
                          • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:03
                            Już jedno doświadczenie migracyjne bardzo dużo daje. Nie wiem, czy przy większe
                            > j liczbie takich doświadczeń straty nie zaczynają przeważać nad zyskami. 9-latk
                            > owi skype nie wystarczy do podtrzymywania przyjaźni.


                            No właśnie.

                            Dlatego "dziedziczy" się zawody typu dyp
                            > lomata - nie dlatego, że tatuś ma znajomości w MSZ,


                            A może dlatego, że nie przywiązuje się do ludzi i mu wszytsko jedno?

                            Warto sobie zadać pytanie czy dom ma byc przede wszystkim przygotowaniem do pracy czy jednak powinien dać cos więcej. I zamiast mówic , że dzieci powielają ściezki zawodowe rodziców , zastanowić się dlaczego I jak wyglada ich zycie prywatne.

                            • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 13:10
                              Dzieci dość często powielają życie zawodowe rodziców, córka lekarza statystycznie częściej również zostanie lekarzem niż np. córka kasjerki w Tesco, dzieci pary aktorskiej - aktorami itp.
                    • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:29
                      , które żyło na kilku kontynentach, przyjaźniło się i kłóciło z ich mieszk
                      > ańcami będzie miało średnio więcej wrażliwości międzykulturowej niż dziecko, k
                      > tóre nie miało takich doświadczeń.


                      Problem w tym, że ten sam efekt można osiągnąć bez częstych przeprowadzek.
                      • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 12:33
                        p.s. a więc można uzyskać pozytywy bez negatywów. Oczywiście czasami zdarzają się sytuacje, że nie da się inaczej (np z powodu charakteru pracy rodziców), ale to nie jest sytuacja dobra.
              • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:34
                Wydaje mi się, że wróciła pewna nieco oderwana od życia i realiów forumowiczka wink
                • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 14:46
                  O tak, ten lewacki bełkocik jest nie do podrobienia.

                  Witamy, vilez/nabakier w nowym forumowym wcieleniu.

                  Powolnym... ha ha ha!
                  • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:14
                    ???
                    Ja jestem przekonana, że to nasza Olena????
                    • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:34
                      No ja jednak stawiam na level hard, czyli nabakier.
    • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 10:22
      Pozwolę sobie się wypowiedzieć ponieważ od ponad 20 lat pracuję w różnych firmach z expatami, znam ich dzieci itp.

      I nie znam ani jednej osoby z tych dzieci (mówię o nastolatkach i dzieciach już dorosłych), którym podobałaby się sytuacja bezustannych zmian miejsca zamieszkania, szkoły, przyjaciół itd. Jak jedna z nich powiedziała "jeden raz to fajna przygoda, ale jeżeli zmieniasz szkołę kilka, kilkanascie razy to sytuacja jest beznadziejna" .

      Dwoje z tych "dzieci" zdecydowało się na zamieszkanie z inną rodziną w kraju ojczystym (babcia, ciocia) kiedy mialo 15-16 lat)
      • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 10:23
        p.s. dodam jeszcze, że rozówj językowy i kulturowy był troche ograniczony, bo prawie każde z nich pochodziło z kraju anglojęzycznego i w krajach pracy rodziców chodziło do szkoły międzynarodowej.
        • jan.kran Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:06
          W wolnej chwili zapytam dzieci. Może mi coś powiedzą na ten temat choć dla nich życie w kilku językach i kulturach jest tak oczywiste że tego nie analizują.
          Ja uważam że moim dzieciom nie zaszkodziło.
          Z okresu niemeickiego nie mają znajomości , wyjechały jak miały 8 i 12 lat.
          Córce pozostała z pobytu w Oslo jedna serdeczna koleżanka i kilkoro znajomych.
          Obserwując moja córke widzę jak dla niej oczywiste jest zmiana miejsca. Może to jest minus , nie wiem ale nie usiedzi dłużej niż dwa - trzy miesiące w Monachium , jak tylko może wyrusza w drogeę
          Może to cecha charakteru , może spowodowane cygańskim trybem życia , nie wiem.
          Na pewno plusem jest znajomość języków, otwarcie , tolerancja. Kraje w których poruszają się moje dzieci dość sie różnią.
          Moja córka pamięta w którym kraju łatwiej płacić kartą , gdzie trzeba mieć cash , jakie jedzenie gdzie kupić.
          Szybko w nowym miejscu ogarnia komunikacje , otoczenie , nei boi sie mowić w językach ktore zna slabiej.
          Bardzo jest ostrożna w krytykowaniu innych zwyczajów , stara się przyjąć kody kulturowe panujące w danym kraju.
          Sądzę że konsekwencją przemieszczania sie Mlodej z miejsca na miejsce jest fakt że wybrala sobie swój Raj , swoje miejsce na Ziemi i to jest Wrocław.
          Jest bardzo niemeicka w sposobie myślenia z dużym wpływem norweskiego feminizmu i liberalizmu , mowi bdb po polsku ale jej niemeicki jest minimalnie lepszy , zwłaszcza jak chodzi słownictwo dotyczące polityki , studiów , jej pracy.
          Jednak ona wybrala Polskę i polski język jako centrum swiata i odniesienia. Nigdy w PL nie mieszkała i sie wybiera , zobaczymy jak to wyjdzie.
          Generalnie bycie osobą zewsząd jej nie przeszkadza , jedyny problem to nowe znajomości.
          Męczy ją bardzo tłumaczenie swojej historii.
          Jest przez nowych znajomych uważana za Niemkę , W pewnym momeccie rozmowy na pytanie gdzie zdawala maturę pada surprisedslotongue_outPP Potem okazuje sie ze ma rodziców Polaków.
          Młoda pyta nowych zaskoczonych znajomych czy chcą wersję krótką czy dluższą jej zyciorysusmile

          Z kolei moj syn czuje się bardzo związany z DE , językiem i kulturą. Mówi bdb po polsku , ma bogate słownictwo ale ma akcent i się nie przyklada do porządnego mówienai w tym
          języku choć jest coraz lepiej.
          Poza tym coraz wiecej Polaków w Oslo , ma czasem kontakt i to mu dobrze na poprwność jezykową robi.
          Do PL jeździ rzadko , jest to dla niego miły ale obcy kraj , lubi DE ale jego miejscem jest Oslo.
          Nie język bo najchętniej mówi po niemieckui angielsku ale Oslo jako miasto , sposób życia , mentalność.
          To co widzę u moich dzieci to szybkie przystosowynia sie do nowosci , otwartość na innych , chec poznania nowych jezyków kultur.
          i to że sie mało dziwią.
          Nie oceniaja ludzi ze wzgledu na jezyk , rasę , religię , ma wrażenie że oni czegoś takiego po prostu nie widza.
          Sami bedac trochęobcy wszedzie , mniej lub bardziej sa otwarci na nowe.
          Mam wrażenie ze postawieniuna środku rynku w jakimkolwiek miescie na świecie po kilku godzinach umieliby sie poruszac wśród miejscowych i by sie czuli swobodnei.
          Myślę że wybór kierunków studiow w pewnej mierze jest spowodowany ich życiorysem.
          • jan.kran Re: Kocianna:) 29.09.14, 11:15
            Wygrzebałam stary wątek na forum o wielojęzyczności moim zdaniem ciekawy wkład do tutejszej dyskusji:

            forum.gazeta.pl/forum/w,37229,124508612,124508612,Wielokulturowosc_i_tozsamosc_narodowa.html
      • fanny Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:01
        Twoj anegdotyczny przyklad odnosi sie do dzieci expatow., ktore moga na tym etapie zycia sadzic sobie to czy tamto.
        Moja doswiadczenie pokazuje, ze wiekszosc doroslych third culture kid wybiera dla swoich dzieci te sama sciezke i rzeczywistosc, ktora mieli sami przeszli w dziecinstwie. Zwykle ludzie chca dla swoich dzieci jak najlepiej, myslisz ze TCK sa tu jakims wyjatkiem?
        • kocianna Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:07
          A może TCK żyją tak, bo nie potrafią już inaczej? Bo nigdzie nie są u siebie?
          Czytałam, oczywiście, Pollock i Van Reken, ale pewnych wątpliwości to nie rozwiewa...
        • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:09
          Anegdotyczny to kwestia okoo 50 - 60 dzieci expatów, które poznałam , z tego około polowa w wieku 25-30lat.

          Być może wygląda to inaczej z perpektywy dzieci anielskojęzycznych uczących się w szkołach miedzynarodowych (po angielsku), które zyskują zdecydowanie mniej niż np dzieci polskie czy bułgarskie.
          • fanny Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:12
            Kurcze, i z tymi 50-60 dziecmi expatow prowadzilas rozmowy na temat co sadza o wyborach swoich rodzicow?
            Co mogloby stac sie z Twoja otwartoscia gdybys nie daj boze jako dziecko mieszkala w kilku krajach wink
            • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:19
              Chyba mylisz pojęcia. Po pierwsze to jest około 50-60 dzieci na przetrzeni około 20 lat. Naprawdę jeżeli się pracuje w firmach międzynarodowych to liczba expatów "na raz" to często -5-20, a wielu z nich ma rodziny.

              Po drugie - nie, nie robiłam ankiety - w sytuacjach towarzyskich same mówiły. Ba, niedawno mówiła mi to żona jednego z expatów o swoim najmłodszym dziecku.

              I co do tego ma moja "otwartość"??? I czyjakolwiek? Mieszkałam za granicą (nie jako dziecko), pracowałam za granicą, od lat pracuję w srodowisku międzynarodowym i wielokulturowym, mam przyjaciół w wielu miejscach na swiecie (głownie w Europie) , odwiedzam i kilka razy w roku. Masz problem z moją "otwartością"?wink
              • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:31
                p.s. a propos nieśmialości - ja wyleczyłam się z niej nie z powodu podróży, tylko wtedy kiedy w pracy spadła na mnie większa odpowiedzialność, itd i wiedziałam, że jeżeli ja czegoś nie "załatwię" to nie będę tego miała, a jak nie będę miała, to zawalę obowiązki.
            • triss_merigold6 Stosujesz wyparcie? 29.09.14, 13:33
              Stosujesz wyparcie i bronisz decyzji rodziców za wszelką cenę?
              Przyjmij, że - o ile wyjazd jest generalnie przez rodzinę uznawany za korzystny - o tyle dzieci też potrafią wskazać, co straciły, co im sprawiało problemy. Przyjmij także, że zdolności adaptacyjne dzieci i odporność na stres są różne i nie wszyscy chcą powielać niegdysiejsze wybory rodziców.
              • langsam Re: Stosujesz wyparcie? 29.09.14, 13:37
                Ależ oczywiście, że nie wszyscy - w żadną stronę. Nietóre wagabundy osiadaja, niektórzy osiedl wyciągają korzenie i ruszają w drogę.
                Oglądłam kiedyś film o TCK, wypowiadały się, bardzo wyważenie, nastolatki - nie rodziny. W sumie mi to wypadało na plus, choć młodzież otwarcie mówiła też o negatywach.
                • verdana Re: Stosujesz wyparcie? 29.09.14, 13:41
                  W USA robiono wielkie badania nad rodzinami wojskowych, zmieniających bezustannie kwatery, przenoszonych z miejsca na miejsce. To badania sprzed 15 czy 20 nawet lat.
                  Jednoznacznie stwierdzono, zę takie przenoszenie fatalnie wpływa na dzieci, a przecież przenoszono się w obrębie jednej kultury i języka.
                  Co innego jedna-dwie przeprowadzki, co innego zycie w stałym poczuciu tymczasowości.,
                  • bi_scotti Re: Stosujesz wyparcie? 29.09.14, 14:56
                    verdana napisała:

                    > W USA robiono wielkie badania nad rodzinami wojskowych, zmieniających bezustann
                    > ie kwatery, przenoszonych z miejsca na miejsce. To badania sprzed 15 czy 20 naw

                    Problemy "army brats" to jednak insza-inszosc niz to, o czym jest ten watek. To jest naprawde bardzo specyficzne srodowisko w gruncie rzeczy nieporownywalne nawet z rodzinami armii w innych krajach. Dlatego zreszta "bada" ich sie nieustannie wink
                    • verdana Re: Stosujesz wyparcie? 29.09.14, 15:14
                      Badano wpływ przeprowadzek, a nie rodzinę, jako taką.
                      • princess_yo_yo Re: Stosujesz wyparcie? 30.09.14, 12:56
                        nie zmienia to faktu ze skoro badano jedna specyficzna grupe spoleczna a taka na pewno jest us army z bardzo wielu powodow to mialo to wplyw na wyniki wink
                  • undoo Re: Stosujesz wyparcie? 30.09.14, 00:58
                    'Army brats' to sam dół piramidy TCK. To grupa najlepiej badana, bo ma najwięcej problemów.

                    Rodziny ekspackie to jednak ździebko inna kategoria niż dzieci amerykańskich wojskowych.
            • rosapulchra-0 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:20
              fanny napisała:

              > Kurcze, i z tymi 50-60 dziecmi expatow prowadzilas rozmowy na temat co sadza o
              > wyborach swoich rodzicow?
              > Co mogloby stac sie z Twoja otwartoscia gdybys nie daj boze jako dziecko mieszk
              > ala w kilku krajach wink

              Baja, jak zwykle.
              • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:29
                rosa - nie zaczepiaj mniewink

                Jak na razie nikt nigdy nie udowodnił mi bajania, ani nawet małego prawdopodobieństwa tego co piszęsmile

                Ale rozumiem , że dla niektórych obrażania to jedyny argument wink
        • klamkas Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:15
          Wiesz, moja bita przez ojca koleżanka wybrała na ojca swoich dzieci przemocowca gorszego niż jej własny tatuś.... Także ten... to, że ktoś co wybiera nie oznacza, że to dobre, może też oznaczać, że innego (np. lepszego) życia nie zna.
          • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:25
            A kto w tym przypadku powinien oceniać, co jest lepszym, a co gorszym życiem? I dlaczego akurt stali mieszkańcy homogenicznych społeczności?
            • klamkas Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:28
              Ja nie oceniam. Piszę tylko, że to, że ktoś wybrał podobny los dla własnych dzieci nie oznacza, że sam jest szczęśliwy i zadowolony z tego, jak wyglądało jego dzieciństwo.
              • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:30
                Ale to działa również w drugą stronę. Ktoś, kto nie jeździł, tylko siedział na miejscu też może wybrać taki los dla swoich dzieci, co, jak wspomniałaś, nie oznacza, że sam jest szczęśliwy i zadowolony z tego, jak wyglądało jego dzieciństwo.
                • klamkas Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:34
                  Tak, dokładnie to miałam na myśli - że sam fakt wyboru niczego nie dowodzi.
                  • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:37
                    W obie strony. Dlatego chyba lepiej jest, jeżeli o życiu nomadów wypowiadają się nomadowie, a o życiu osiadłych - osiedli.
                    • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:41
                      A jak ja piszę aby wieloletnie emigrantki nie udzielały się za wiele w tematach obecnej sytuacji w Polsce wyzywa się mnie od chamów i insynuuje zakładanie kagańca emigrantom na ryj.
        • priszczilla Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:20
          Znam sporo osób, które jako dzieci były zmuszone do częstej zmiany zamieszkania, w tym do mieszkania zagranicą (specyficzna szkoła). To są w większości bardzo fajni ludzie, którzy odnieśli sukces zawodowy/finansowy, ale po pierwsze niewielu z nich w ogóle ma dzieci (a mówię o osobach w wieku 40+), a po drugie mam wrażenie, że są mniej chętni do wyjazdów zagranicznych niż ci, którzy całe dzieciństwo spędzili w kraju - mnóstwo osób z mojej klasy wyjechało, a akurat ci, którzy podróżowali z rodzicami nie. Dwie z osób, o których mówię ma poważne problemy z nawiązywaniem trwałych relacji w ogóle, ale to raczej kwestia quasi-porzucenia przez rodziców. Obie miały dosyć przeprowadzek i postanowiły zostać w kraju, chociaż rodzice wyjeżdżali. I rodzice się na to zgodzili, chociaż dzieciaki miały wtedy zaledwie po 16 lat.

          Są jakieś badania na ten temat? Nie bylibyśmy skazani na przykłady anegdotyczne.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:35
            A może ten sukces zawodowy/finansowy wziął się wcale nie z zagranicznych wojaży z rodzicami, piszę o latach przed rokiem 2000.
            Wtedy za granicę wyjeżdżały głównie rodziny "inteligentów", a nie dziad pracujący na Hucie jako zwykły robol czy woźna z palaczem kotłowym. Tego rodzaju emigracja przyszła później.
            A w rodzinie np. ojca inżyniera który wyjechał na kontrakt chyba łatwiej o dziecko które robi większą karierę niż dziecko (z całym szacunkiem do tych zawodów) owej woźnej z palaczem kotłowym?
            • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:43
              Jeżeli mówimy o dorosłych dzisiaj Polakach, którzy spędzili X lat na "zachodzie" w czasach PRL, to ogromne znaczenie mogła mieć rzecz tak dzisiaj banalna jak znajomośc języków obcych. Pamiętam jak na początku lat 90. takie osoby były niemal rozrywane na rynku pracy.
              • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:48
                Na tzw. kontrakty chyba i obecnie nie wyjeżdżają ekipy sprzątające tylko też raczej inżynierowie, informatycy itp.
                A co by nie mówić po rodzicach wiele się dziedziczy więc łatwiej o sukces zawodowy dziecka które ma inteligentniejszych rodziców niż parę kasjerów w Tesco.
            • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:49
              Dziecko woźnej i palacza po wyjeździe ma przynajmniej dodatkowy język i pewne przetarcie się w zupełnie innym krajobrazie. Już nie mówię, że może spokojnie podpatrzyć coś ciekawego i potem samemu zrobić to po powrocie, bo rozumiem, że o powracających mówisz. Takie dziecko jako kafelkarz ma do dyspozycji podwójny rynek pracy, bo jak w Polsce akurat posucha, to a nuż w Belgii chcą kafelkować. No, a jak dziecko jest spawaczem z uprawnieniami i angielskim, to już w ogóle, klękajcie narody..
              • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:55
                Oczywiście. Tylko do tego wystarczy emigracja lub jeden dłuższy wyjazd. Zmiana szkoły i przyjaciół/kolegów co 2-4 lata ma chyba więcej wad niż zalet.
              • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:36
                Dobry fliziarz to akurat spokojnie znajdzie robotę za uczciwe pieniądze i w Polsce.
      • princess_yo_yo Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 18:57
        i na tym opiera sie caly system, zmiana szkoly co roku albo srednio do 2 lata bez wzgledu na to czy w jednym kraju czy nie raczej zadnemu dziecku nie lezy. nawet jesli wchodza latwo albo bardzo latwo w nowe srodowisko.

        a wiec jak ze wszystkim kwestia czestotliwosci i konkretnego indywidualnego przypadku ale jestem dziwnie pewna ze dzieci zmieniajace kraje razem z cyklem szkolnym odbieraja to inaczej i lepiej niz dzieci przeprowadzajace sie co dwa lata z kazda zmiana kontraktu rodzica.
    • fanny Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 10:52
      > Warto, czy nie warto?

      Odpowiedz na to pytanie zalezy od systemu wartosci. Moj i moich dzieci jest pewnie inny niz Twoj, ale dla mnie warto.

      > Co zyskały, a co straciły Wasze dzieci?

      Zyskaly:

      wieksza roznorodnosc doswiadczen, ktore je ksztaltuja i rozwijaja jako ludzi
      poczucie, ze same sa sobie domem
      latwosc nawiazywania glebokich relacji w krotkim czasie, otwartosc
      koniecznosc stworzenia swojego wlasnego systemu wartosci
      poczucie odpowiedzialnosci moralnej za swoje zycie i swiat w ktorym zyja
      brak uprzedzen
      obecnosc w prawie kazdej grupie kogos, kto ma podobne jak oni zyciowe doswiadczenia, ktore go uksztaltowaly i od pierwszego dnia maja w tym kims wielkie wsparcie i sami dla kogos sa takim wsparciem
      docenianie wiezow rodzinnych - przyjaciele przychodza i odchodza, rodzina pozostaje
      doskonale wyksztalcenie rozpoznawalne na swiecie

      Stracily:
      przez unikatowosc doswiadczen zmniejszyla im sie grupa osob, ktora ich na glebszym poziomie rozumie
      dzieciece przyjaznienie, ktore nie przetrwaly, bo drogi zbyt szybko sie rozeszly i nie maja wspolnych tematow
      dobrych przyjaciol, ktorzy okazali sie byc nimi tylko na pewnym etapie zycia
      latwosc wtapiania sie w tlum w homogenicznych srodowiskach
      • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:42
        Jako dziecko podstawówkowe spędziłam 2 lata w USA, tam chodziłam do szkoły. Ni wuja nie dało mi to łatwości nawiązywania głębokich relacji w krótkim czasie, wręcz przeciwnie - bardzo długo trzymam dystans, zaprzyjaźnienie się zajmuje mi lata. Uprzedzeń mam do cholery i trochę.
        • fanny Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:03
          Ciezko porownywac Twoje doswiadczenie z doswiadczeniem mojej 19 letniej corki, ktora ostatnie 7 lat zycia spedzila w 6 krajach na 4 kontynentach. W Polsce byla niesmiala, bardzo ostrozna i wycofana dziewczynka, teraz jest przebojowa mloda kobieta, ktora malo czego sie boi, a im bardziej sie czegos boi, tym bardziej chce to zrobic smile O uczeniu sie, mieszkaniu i pracowaniu w 3 ostatnich krajach sama zadecydowala.
          • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:07
            Och, ja jestem przebojowa i asertywna do granic chamstwa - to zachowania wyuczone. Co nie zmienia faktu, że jestem introwertyczna i na dystans do ludzi.
            Jako dorosła miałam okazję mieszkać po 2-3 miesiące w USA, Kanadzie i Belgii + zaliczyłam sporo wyjazdów do krajów europejskich, turystycznie.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:11
            Niektórym nieśmiałość przechodzi po prostu sama wraz z wiekiem, być może Twoja córka to ten przypadek, a Ty złożyłaś to na karb częstych zmian szkoły.
            • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:13
              Albo nie przechodzi, tylko uczą się nieśmiałość bardzo sprawnie maskować.
              • aneta-skarpeta Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:57
                dokładnie
      • jan.kran Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:14
        Bardzo zgadzam się z Fanny .
        Napisała jako plusy:

        ###Zyskaly:

        wieksza roznorodnosc doswiadczen, ktore je ksztaltuja i rozwijaja jako ludzi
        poczucie, ze same sa sobie domem
        latwosc nawiazywania glebokich relacji w krotkim czasie, otwartosc
        koniecznosc stworzenia swojego wlasnego systemu wartosci
        poczucie odpowiedzialnosci moralnej za swoje zycie i swiat w ktorym zyja
        brak uprzedzen
        obecnosc w prawie kazdej grupie kogos, kto ma podobne jak oni zyciowe doswiadczenia, ktore go uksztaltowaly i od pierwszego dnia maja w tym kims wielkie wsparcie i sami dla kogos sa takim wsparciem
        docenianie wiezow rodzinnych - przyjaciele przychodza i odchodza, rodzina pozostaje
        doskonale wyksztalcenie rozpoznawalne na swiecie


        --------------> Rożnorodność doświadczeń to nieocenione bo za tym idzie tolerancja i elastyczność.

        -------------> Dom dla mojej córki to miejsce gdzie jestem ja i jej brat , nie przywiazuje sie do konkretnych miejsc tylko do sytuacji.

        ---------------> Znajomości nawiazują szybko i z rożnymi ludźmi , nie maja uprzedzeń , szukaja ludzi podobnych do siebie , z podobnymi doswiadczeniami , z takimi sie najlepiej rozumieją.
        Umieja wesprzeć osoby nowe w danym kraju , wymieniaja doświadczenia , pomagaja sobie wzjaemnie.

        ----------> Mają uniwersalne poczucie moralności , własny system wartości który funkcjonuje niezależnie od kraju w którym żyją.


        ###Stracily:
        przez unikatowosc doswiadczen zmniejszyla im sie grupa osob, ktora ich na glebszym poziomie rozumie
        dzieciece przyjaznienie, ktore nie przetrwaly, bo drogi zbyt szybko sie rozeszly i nie maja wspolnych tematow
        dobrych przyjaciol, ktorzy okazali sie byc nimi tylko na pewnym etapie zycia
        latwosc wtapiania sie w tlum w homogenicznych srodowiskach


        ---------------->Mój syn chodził do liceum gdzie większość to były dzieci norweskich zamożnych rodzin zasiedziałych w Oslo od pokoleń , w tej samej dzielnicy , z takimi samymi doswiadczeniami.
        W ciągu czterech nie zakolegował sie z nikim z tej szkoły natomiast jego kolegami byli Niemcy w podobnej sytuacji jak on.
        Moja córka chodziła do liceum gdzie było bardzo wielu cudzoziemców albo dzieci z małzeństw mieszanych i znimi rozumiała sie najlepiej.

        -------------> Moje dzieci są przyzwyczajine ze wszędzie rzucaja sie woczy ze wzgledu na
        jezyk , mentalnośc , sposób bycia , ubiór.
        W PL córka czesto jest brana za Polkę ale musi sie starać żeby jej zachowanie nie odstawało od miejscowego.
        W Oslo uchodzi za Dunkę ze wzgledu na akcent i czasem wychodza z niej niemeickie przyzwyczajenia.
        W DE jest u siebie ale patrzy na tek kraj przez pryzmat PL i Oslo.
        Syn jest w Oslo z reguły uznawany za Niemca kiedy mówi po norwesku. Po angielsku jego niemeici akcent nie jest taki silny , uchodzi za niedefiniowalnego.
        Ma niemiecką mentalność i sposób bycia pomieszany z faktem ze przebywa w srodowisku multi / kulti i ma rózne międzynarodowe wpływysmile
        Mam wrażenie ze ogolnie moje dzieci dobrze znosza swoja inność ale czasem chcieiliby bardziej zlewać sie z otoczeniem.
        Syn np. pojechał do Berlina z norweska grupą capoeira , robił za Norwega dopóki nie odezwal sie po niemiecku , tu sie miejscowi zdzieilitongue_outP
        I byli też Polacy więc z kolei byli zainteresowani skad Norweg tak dobrze mówi po polsku.
        Corka ostatnio siedziała we Wrocławiu w kawiarni, czytala ksiażkę po niemeicku . Weszła niemeicka grupa zpolskim przewodnikiem który widząc ksiażke cos sie jej po niemeicku zapytal a ona odpowiedziała po polsku słyszac wczesniej ze on jest Polakiem.
        Przewodnik dwa razy sprawdzał czy córka rozumie jego polskei pytanie bo wcześniej cos powiedziała po niemeicku do turystów.




        • klamkas Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:22
          Corka ostatnio siedziała we Wrocławiu w kawiarni, czytala ksiażkę po niemeicku . Weszła niemeicka grupa zpolskim przewodnikiem który widząc ksiażke cos sie jej po niemeicku zapytal a ona odpowiedziała po polsku słyszac wczesniej ze on jest Polakiem.
          Przewodnik dwa razy sprawdzał czy córka rozumie jego polskei pytanie bo wcześniej cos powiedziała po niemeicku do turystów.

          W sensie, że nie dowierzał, że istnieją ludzie mówiący w dwóch językach? Znaczy, że przewodnik to głupek, a nie że córka taka unikatowa. W szczególności we Wrocławiu, gdzie mnóstwo firm jako drugiego języka wymaga od Polaków właśnie płynnej znajomości niemieckiego i jego znajomość nie stanowi wielkiego dziwa. W dodatku w mieście, gdzie niemieckojęzyczny turysta jest chyba najczęściej spotykanym turystą zagranicznym.

          PS. Nie ujmuję wyjątkowości twojej córce, ale akurat ta sytuacja jej nie potwierdza wink.
          • miliwati Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:39
            > W sensie, że nie dowierzał,
            że istnieją ludzie mówiący w
            dwóch językach? Znaczy
            > , że przewodnik to głupek, a
            nie że córka taka unikatowa. W
            szczególności we Wr
            > ocławiu, gdzie mnóstwo firm
            jako drugiego języka wymaga
            od Polaków właśnie płyn
            > nej znajomości niemieckiego i
            jego znajomość nie stanowi
            wielkiego dziwa. W dod
            > atku w mieście, gdzie
            niemieckojęzyczny turysta jest
            chyba najczęściej spotykan
            > ym turystą zagranicznym.
            >
            > PS. Nie ujmuję wyjątkowości
            twojej córce, ale akurat ta
            sytuacja jej nie potwie
            > rdza wink.

            Może polszczyzna, którą ona zaprezentowała była taka, że facet zwątpił czy ona cokolwiek rozumie?
            Albo bajdurzyła jak mamusia i nie było wiadomo o czym gada?
            • jan.kran Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:46
              Miliwaati , oczywiście. Mowiła głupoty łamaną polszczyznąsmile))
              • miliwati Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:27
                jan.kran napisała:

                > Miliwaati , oczywiście. Mowiła głupoty łamaną polszczyznąsmile))

                Czytając te pozbawione głębszej myśli lansy Twojego autorstwa nabieram coraz głębszego przekonania że tak właśnie było.
                • jan.kran Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:43
                  miliwati napisała:


                  > Czytając te pozbawione głębszej myśli lansy Twojego autorstwa nabieram coraz gł
                  > ębszego przekonania że tak właśnie było.


                  ### Co to znaczy : lansy ?
                  • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 22:07
                    Niepohamowane erupcje bezkrytycznej miłości matczynej.
          • jan.kran Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:45
            Klamkaa , tak zreagowal ten facet bo słyszał jak ona mówiła wczesniej po niemiecku i pytanie jej zadał po niemiecku , nie spodziewał sie widocznie że odpowie po polskusmile Co jest dla mnie ciekawe psychologicanie w tej sytuacji ze ona zawsze odpowiada w tym jez yku jakim się do niej mówi , sama byla zaskoczonasmile
    • maadzik3 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:24
      dla mnie zyskują. Otwartość na świat, praktyczną wiedzę że można inaczej, świadomość że nasze schematy nie są jedynymi.
    • triss_merigold6 To zależy 29.09.14, 11:39
      To zależy.
      Do V klasy sp zmieniałam szkoły 5 (słownie: pięć) razy. Mam 40 lat, od tego czasu przeprowadziłam się raz i to w obrębie tego samego osiedla, kolejna przeprowadzka też będzie w obrębie osiedla. Nienawidzę zmian, nijak nie jestem elastyczna, na samą myśl o pracy wyjazdowej czy za granicą dostawałam drgawek. Żadna ze znajomości zawartych przed 12. rokiem życia nie przetrwała.

      Czy było warto? W głębokim przaśnym PRL jak najbardziej, wróciłam z płynną znajomością języka i doświadczeniami jakich nie mieli rówieśnicy, widziałam kompletnie inny świat. Z drugiej strony - zaliczyłam po powrocie ciężki szok kulturowy, jakie takie zaadaptowanie się zajęło mi rok, został uraz do jakichkolwiek form urawniłowki i dostosowywania się.
      Wyjeżdżam chętnie - wakacyjnie.
      • verdana Re: To zależy 29.09.14, 11:49
        Znam bardzo dużo dzieci dyplomatów, albo dzieci ludzi, którzy jeździli na stypendia. Dwoje dzieci z tych rodzin wydaje sie być zadowolona z takiego życia - ciekawe, to dzieci, które spędziły dzieciństwo w Rosji i na Białorusi.
        Reszta nie - dziecko mojej znajomej przeraźliwie tęskni za jedyną rzeczywistością jaką zna i to nie jest polska rzeczywistość. Jak trochę sie przyzwyczaiło - znowu wyjechało. Ma pretensje do rodziców, ze w ogóle sie z nim nie liczą, ze jego przyjaźnie są nieważne. Dziecko ma 1 lat i autentycznie rodziców nienawidzi. Dziecko kolegi, które było chyba w 7-8 krajach przez 10 lat leczy sie psychiatrycznie. Moja przyjaciółka, która poszła do angielskiej szkoły bez znajomości języka - zna perfekcyjnie angielski, ale mówi, zę to był koszmar - musiała sie całymi dniami uczyć, do dziś perfekcjonizm utrudnia jej życie zawodowe i uniemożliwia prywatne.
        Syn koleżanki wrócił znając perfekcyjnie niemiecki. Po czterech latach w gimnazjum uczył sie niemieckiego praktycznie od zera.
        • undoo Re: To zależy 30.09.14, 01:01
          Moi traumy nie mają. Na pewną większa była w polskich placówkach, gdy syn trafił do pani, która z definicji chłopców nie lubiła. Wszędzie się taka może trafić.
      • gazeta_mi_placi Re: To zależy 29.09.14, 11:51
        Ja mam podobnie do Ciebie, jak nie muszę nie ruszam się poza moją i sąsiednią (imprezowanie) dzielnicę, a całe dzieciństwo siedziałam w jednym miejscu.
    • quelquechose Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:44
      Mnie sie wydaje, ze duzo zalezy od osobowosci dziecka - jesli jest z natury introwertyczne, zamkniete w sobie i nie za szybko znajduje przyjaciol, to bedzie mu bardzo trudno. Bedzie samotne i utrudni mu to nawiazywanie relacji w przyszlosci. Natomiast dzieciak bardzie ekspresywny i towarzyski poradzi sobie lepiej, moze nawet szukac takich dodatkowych bodzcow. Tak wiec trzeba zwrocic uwage na charakter dziecka. Moja corka przezylaby to chyba dosc mocno.
      • verdana Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 11:52
        Ja myślę,że to zależy, czy przeprowadzamy się raz i na dobre, albo wyjeżdżamy na konkretne 2-3 lata z perspektywą powrotu, czy przeprowadzki są częste, zmiany kultur także. O ile sądzę, zę te dwa pierwsze mają swoje liczne zalety, to w tym drugim przypadku - wady zdecydowanie przeważają.
        • ceide.fields Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 12:03
          Nie wypowiadam się co do dzieci jeżdżących z kraju do kraju, ale znałam kilka osób które w trakcie edukacji szkolnej kilkakrotnie zmieniały miejsce zamieszkania i szkołę. Mieli problemy z przyjaźniami i normalnymi relacjami. Obecnie wszyscy po rozwodzie, rekordzistka po trzech i przewie wszystkie rozstanie były raczej z ich winy. Nie wiem czy to reguła, piszę o kilku osobach, które znałam/znam.
          • bi_scotti Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:33
            A to mozna jakos tak "ogolnie" ocenic? Watpie. Podam dwa przyklady: boyfriend mojej Najstarszej jest z rodziny dyplomatow, jego ojciec jest juz chyba trzecim jak nie czwartym pokoleniem zajmujacym sie zawodowo dyplomacja, matka jest z rodziny wojskowych, ktorzy calymi rodzinami zmieniali miejsca zamieszkania jak przyszedl rozkaz. Kolejne pokolenia powtarzaja schemat podrozy/zmian miejsca zamieszkania/szkoly dla kolejnych dzieci i w miare sie to sprawdza choc np. siostra ojca tegoz boyfrienda zbuntowala sie chyba w wieku 13 czy 14 lat i zazyczyla sobie umieszczenia w boarding school na caly okres high school, wlasnie dlatego, ze miala dosc zmian szkol (i przyjaciolek!!!) co 2-3 lata. Jej zyczenie zostalo spelnione smile Ona sama, jako uni prof, zmienia adresy srednio co kilka lat "wloczac" wlasne dzieci to tu to tam, czyli az tak straszne doswiadczenia to nie byly wink Mam z kolei bliska kolezanke, ktorej ojciec byl RCMP officer (Royal Canadian Mounted Police) i byl przenoszony po calej Kanadzie (a to jest naprawde DUZY kraj wink ) srednio co 2-3 lata od Oceanu do Oceanu do Oceanu ... Jego dzieci nigdzie nie zbudowaly bliskich przyjazni, syn (dorosly facet z wlasnymi dziecmi) ma do dzis problemy socjalne, corka (moja znajoma) obiecala sobie, ze wlasnym dzieciom w zyciu takich atrakcji nie zafunduje i wszystkie swoje wymarzone podroze, prace w kilku czesciach swiata odbyla PRZED zalozeniem rodziny, teraz od kilkunastu lat nawet adresu w miescie nie zmienia wink
            Jaki wniosek? A no pewnie malo odkrywczy - kazda rodzina jest inna, kazde doswiadczenie jest indywidualne, naprawde niemozliwym jest chyba wyciagniecie wnioskow "dla swiata". Szczegolnie, ze swiat sie zmienia i ludzie naprawde sa coraz bardziej mobilni a dzieciece/nastoletnie przyjaznie tez maja coraz to inny wymiar w obliczu tego, ze coraz wiecej komunikacji odbywa sie nie twarza w twarz a przez roznego rodzaju devices ... For better or worse, eh.
            • verdana Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:38
              Wychodzisz z błędnego założenia, ze nie powtarza sie błędów rodziców - czyli jeśli rodzic, robi coś, to znaczy, że nie uważał tego za złe w swoim wychowaniu. Niestety, bywa przeciwnie - niektórzy dorośli nie potrafią wyzwolić sie z domowych wzorców, choćby je uważali za fatalne. Więc sposób wychowania własnych dzieci nie musi być dowodem na nic.
              I o ile młodzieżowe przyjaźnie sie zmieniają, to dziecięce nie. Dziecko potrzebuje kolegi tu, na miejscu, rozmowa przez skype'a nic nie da.
              • bi_scotti Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:52
                Nie wychodze z zadnego zalozenia tudziez nie oceniam decyzji ludzi, o ktorych mowie, bo w tzw. ostatecznym rozrachunku wiekszosc (znakomita wiekszosc!) postaci opisanych w powyzszym poscie to relatywnie szczesliwi (coz to jest szczescie, eh? wink ), successful rodzinnie i zawodowo, "poukladani" ludzie czyli mozna i tak, i tak, i jeszcze inaczej ... wychowywac dzieci a rezultaty beda OK. Lub nie beda ... Ilez jest na swiecie dzieci, ktore w zyciu nie zmienily adresu, mialy cale dziecinstwo i okres nastoletni stabilne domy, tych samych friends etc. a doswiadczaja w doroslym zyciu mnostwa problemow? I vice versa ... To jednak jest jakas tam loteria. I ja np. to lubie smile
            • triss_merigold6 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 13:42
              W ramach jednej rodziny mogą występować skrajnie różne podejścia.

              Ja się nie ruszę poza mój grajdoł, z wyjątkiem wyjazdów rekreacyjnych.

              Moja rodzona siostra powieliła drogę ojca, który pracował w pierdylionie krajów, a nawet jak już siedział w jednym, to miał liczne delegacje. Siostra kocha środowisko międzynarodowe, stacjonarna praca ją nudzi, ideałem są fuchy dla organizacji międzynarodowych. Ale... w żadnej pracy nie wytrzymała dłużej, zmieniać musi bo się udusi. Żaden ze związków z cudzoziemcami nie przetrwał poza czas kontraktu. W Polsce żaden z facetów nie był zainteresowany poważnym związkiem z kobietą, która planuje że np. za rok pojedzie na 3 lata do Brukseli/gdzie indziej. Jest przed 40-tką, samotna, bez dzieci i nie jest jej fajnie z tego powodu.
              • bi_scotti Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 14:42
                triss_merigold6 napisała:

                > W Polsce żaden z facetów nie był zainteresowany poważnym związkiem z k
                > obietą, która planuje że np. za rok pojedzie na 3 lata do Brukseli/gdzie indzie
                > j.

                No ale to tez "cos" tam mowi o facetach w PL, eh wink
                Nie ma przepisu na happiness - kazdy z nas meczy sie sam z wlasna formula tongue_out
                • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 14:55
                  No ale to tez "cos" tam mowi o facetach w PL, e

                  To nie jest kwestia "facetów w PL". Po prostu nie każdy jest fanem związków na odległośc/rzucenia swojej pracy, żeby podążyć za ukochaną. I uwierz mi, nie dotyczy to tylko ludzi PL.
                  • bi_scotti Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 14:58
                    joa66 napisała:

                    > Po prostu nie każdy jest fanem związków na
                    > odległośc/rzucenia swojej pracy, żeby podążyć za ukochaną.

                    Easy. Tu zaraz wszysycy wchodza na te soap boxes i glosza! Naprawde myslisz, ze nie zdaje sobie sprawy z tego, ze "nie kazdy"? Ta sierioznosc jest czasem naprawde dobijajaca ... Take it easy, ze sie powtorze! Cheers.
                    • langsam Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 15:12
                      Osobowość autorytarna raczej.
                      • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 22:26
                        Że co, proszę? Po pierwsze, koncept osobowości autorytarnej został w końcu przez psychologów społecznych rozbity w pył. Nie ma czegoś takiego. Po drugie, nawet gdyby przyjąć istnienie takiej osobowości w jej modelowej formule, to co to ma niby wspólnego z tematem, hę?
                    • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 15:15
                      bi scotti - jeżeli piszesz " to coś mówi o facetach z PL" to jest to dość jednoznaczna opinia wink

                      cheers wink
                      • joa66 do poczytania 29.09.14, 15:23
                        mom.me/parenting/5006-can-moving-often-affect-childs-development/
                        www.psychologytoday.com/blog/thinking-about-kids/201007/moving-is-tough-kids
                • miliwati Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:28
                  bi_scotti napisała:

                  > triss_merigold6 napisała:
                  >
                  > > W Polsce żaden z facetów nie był zainteresowany poważnym związkiem z k
                  > > obietą, która planuje że np. za rok pojedzie na 3 lata do Brukseli/gdzie
                  > indzie
                  > > j.
                  >
                  > No ale to tez "cos" tam mowi o facetach w PL, eh wink

                  Ech, ci okropni, zacofani polscy faceci... Planujący na dłuższą perspektywę i dążący do stabilności...
                  • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:38
                    Kanalie wink
    • black.emma Re: To zależy 29.09.14, 13:55
      Mam te same doświadczenia i jak słyszę ze dzieci szybko sie aklimatyzuja to mnie szlag trafia sad
      • triss_merigold6 Re: To zależy 29.09.14, 14:03
        O, w Stanach zaaklimatyzowałam się szybko, drugi rok był super. Do realiów ojczyzny anno domini 84' trudno było przywyknąć, syf, brud, szarość, nic normalnego w sklepach, fartuchy w szkole.
        • black.emma Re: To zależy 29.09.14, 14:09
          U mnie była to Australia i tez w miarę szybko. Ale codzienność bez znajomosci języka bywała trudna. Zwłaszcza ze byłam nieśmiała.
          Powrót - szkoda gadać. Co zabawne moja młodsza siostra mogłaby byc Twoja siostra, chociaż obie jesteśmy młodsze od Was. Ciekawe czy to miało wpływ.
          Ja sie przeprowadzałam bez problemu ale w Polsce i przed urodzeniem dziecka. Dziecku wystarcza wyjazdy turystyczne
    • baltycki Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 17:16
      > Warto, czy nie warto?

      Kiedys zadalem podobne pytanie mojej corce, ktora wywiozlem przed 25 laty z PL (miala 9 lat).
      Odpowiedziala: Tato, czym Ty sobie glowe lamiesz? Skad wiesz, kim bylabym teraz w Polsce?
      Moze pania dr, a moze cpunka wloczaca sie po dworcach?

      Miala racje, takie rozwazania sa bez sensu))

      > Co zyskały, a co straciły Wasze dzieci?
      Nie wiem, nie jestem w stanie nawet w przyblizeniu wyobrazic sobie, jak potoczyloby sie zycie moich corek w Polsce, bo nie chodzi o "pobozne zyczenia". (zreszta, patrz wyzej))))
      • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 18:33
        Ale emigracja / jednokrotny wyjazd to jednak coś innego niż kilkakrotne zmiany miejsca zamieszkania (szkoły, języka/systemu edukacji) w wieku szkolnym.
    • szamanta Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:57
      Koczownicy z nas nie były, ale kilka bardzo poważnych zmian i metamorfoz kulturowych dzieci zaliczyły
      Efekt? bardzo szybko klimatyzują się w nowym miejscu,z nowymi osobami, w nowym otoczeniu gładko i elastycznie w to wchodzą, nie maja uprzedzeń rasistowskich ,ksenofobicznych=równość
      Ale nie widzę w nich sentymentalności ,ani przywiązania emocjonalnego do czegoś /do kogoś
      • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 19:59
        Ale nie widzę w nich sentymentalności ,ani przywiązania emocjonalnego do czegoś /do kogoś

        No i w tym leży problem. Bo ile razy można się przywiązywać, a potem ktoś to ucina..
        • verdana Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 29.09.14, 21:49
          Brak umiejętności przywiązania emocjonalnego do czegoś to raczej plus. Brak umiejętności przywiązania emocjonalnego do kogoś to absolutny dramat.
          • hermenegilda_zenia Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 00:02
            Widzę to niestety po dzieciach koleżanki - ona i mąż to ambitni karierowicze z przechyłem ku pracoholizmowi, a dzieci były kolejnym punktem do odhaczenia na ich checkliście życiowej. Teraz chłopcy maja 7 i 4 lata, średnio co 1.5 roku - 2 lata zmieniają kraj zamieszkania. Mnie patrzenie na nich przeraża - wychowywani przez nianie, rodzice są goścmi w domu, więc tak naprawdę bliższą relację chłopcy mają z tymi nianiami. W towarzystwie rodziców są agresywni, wulgarni - dzieci moje i znajomych są przerażone, bo nikt nie mówił do nich "ty krowo", "ty świnio". Chłopcy moim zdaniem zauważyli, że są w stanie zwrócić uwagę rodziców na siebie tylko poprzez zachowania negatywne. A najgorsze, że ten 7-latek to taki stary-maleńki zgorzknialec. Wiedząc, że dłużej nie zagrzeje miejsca opowiada, że nie opłaca mu się mieć przyjaciół, bo i tak wyjedzie i będzie mu smutno. Szkoda mi się tych maluchów zrobiło, uważam, że rodzice samoluby zapatrzeni na własną karierę, która wymaga przenosin z jednej placówki firmy do drugiej, robią z tych dzieci kaleki emocjonalne, niezdolne i niechętne do nawiązania bliższych relacji z innymi. Na pewno plusem jest to , że będą potrafili odnaleźć się w każdej sytuacji i poczuć jak u siebie, ale nie wiem, czy jest to warte ceny, jaką te dzieci będą musiały zapłacić, a w zasadzie już płacą.
    • undoo Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 01:04
      Z naszej perspektywy - warto. Zainteresowanym odpowiada taki tryb życia. Mają świadomość tego, że nigdzie nie jest idealnie.
      Podejrzewam, że genetycznie przekazaliśmy dzieciom motorem w tyłku i włóczykijstwo. Bywa smile
    • rosapulchra-0 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 02:12
      Moim dzieciom zmiana kraju zdecydowanie pomogła.
    • evee1 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 02:59
      Moje dzieci raczej trudno zakwalifikowac jako czesto przeprowadzajace, chociaz zmienialismy miejsca zamieszkania dosyc czesto,a le byly to tylko dwa kraje - Australia, potem Londyn na trzy lata, potem znow Australia. Poniewaz w Londynie przeprowadzalismy sie co rok (ale dzieci caly czas chodzily to tej samej szkoly), to po powrocie do Au i mieszkaniu tam przez dwa lata dzieci pytaly sie, kiedy sie znowu przeprowadzamy, bo nasz dom jest juz "stary" smile.
      W sumie przeprowadzki nie za bardzo im szkodzily, ale przyzwyczajone sa tez do tego, ze co roku zmienia im sie zestaw dzieci w klasie (taki zwyczaj w UK i Au). Owszem nie jest to calkowite oderwanie od przyjaciol, ale jakos tam re-ewaluuje te przyjaznie, ktore sie ma i otwiera na nowe.
      • undoo Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 04:24
        Takie coroczne przetasowanie dzieci w roczniku w szkole jest moim zdaniem dobre, przy założeniu, że nauczyciele pamiętają, by każde dziecko trafiło z kimś, kogo lubi do jednej klasy. Dzieci są zżyte w całym roczniku i klasy są dość elastyczne. Na przerwach bawią się razem, a nie w ramach jednej klasy. Widzę dużo plusów tego systemu.
        • valtho Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:47
          Według mnie warto, ale ja mam raczej pozytywne przykłady wokół. Dzieci chodzą do francuskiej szkoły, gdzie jest mnóstwo dzieci ekspatów/dyplomatów i raczej ludzie cieszą się, ze mogą mieć tyle różnych doswiadczen życiowych i tyle zobaczyć, a nie narzekają. Warunkiem sukcesu wydaje się być pozostawanie w tym samym systemie szkolnym - francuski jest idealny, bo jest tak zunifikowany, że dzieci wszędzie na swiecie mają taki sam program wzbogacony o kulturę lokalną. Czasami koledzy wyjeżdżają, ale raczej na tym przyjaźnie się nie konczą, bo ludzie coraz więcej podróżują. Moja jedyna prawdziwa przyjaciółka, którą mam od dzieciństwa zmieniała kraje co 2-3 lata i kontakt dobry mamy cały czas.
          Największym problemem, który zaobserwowałam to nie dzieci, ale brak możliwości realizacji ambicji zawodowych wśród żon ekspatów, bo na ogół to mężowie są na kontraktach. A poza tym, żeby być szczęśliwym z takim życiem to trzeba jak mi kiedyś ktoś mądry powiedział, mieć cygańską duszę.
          • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 15:54
            valtho napisała:

            > Największym problemem, który zaobserwowałam to nie dzieci, ale brak możliwości
            > realizacji ambicji zawodowych wśród żon ekspatów, bo na ogół to mężowie są na k
            > ontraktach.

            No jak to? Żony ekspatów mogą przecież pisać swojego blogusia i udzielać się na forach dając dobre rady w stylu Marii Antoniny.

            Pozdro dla Olenki z Kataru smile
            • valtho Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 18:47
              Lubiłam posty Oleny i innych Polek z zagranicy. Dla mnie były zawsze innym spojrzeniem na rzeczywistość. Mamy ekspatki często znajdują sobie interesujące zajęcia, angażują się w działalność szkoły czy społeczną i z obserwacji wiem, że robią to na ogół z dużym zaangażowaniem. Nie zmienia to faktu, że zmieniając kraj co 3-4 lata nie ma możliwości mieć kariery zawodowej.
              • bi_scotti Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 19:35
                valtho napisała:

                > Nie zmienia to faktu, że zmieniając kraj
                > co 3-4 lata nie ma możliwości mieć kariery zawodowej.

                Znamy IT specialist, ktora sobie niezle radzi (zawodowo i finansowo) jako "zona przy mezu" dyplomacie tudziez dziennikarza, ktory tez jakos survives przy zonie dyplomatce, ktora zreszta w ostatnich latach robi faktycznie kariere (pani lat 55+) i dopiero te jej coraz wyzsze stanowiska zaczely ograniczac mozliwosci "swobody wypowiedzi" wspolmalzonka wink Wczesniej byl sobie takim prawdziwym freelancer, wychowywal dzieci, hodowal psa, komentowal cos czasem w radiu i TV, napisal 2 ksiazki, life was easy smile A teraz sie skarzy, ze musi "spowazniec" - jakos trudno wspolczuc panu lat 60 big_grin
                Ja jeszcze o tych dzieciach. Tytul watku pyta "czy" (...) szkodza. A moze mozna wypunktowac "jak" tak konkretnie i tylko tym dzieciom szkodza? Bo wspominane wyzej potencjalne klopoty (???) z budowaniem przyjazni czy z powstrzymywaniem sie przed przywiazywaniem sie do ludzi dotycza wszak nie tylko dzieci "w drodze" no i sa bardzo mocno zwiazane z individual personalities poszczegolnych osobnikow. Tak wiec czy procz tych (niby) problemow z przywiazywaniem sie i potencjalnie budowaniem mocniejszych relacji, cos jeszcze "szkodzi" tym dzieciom? Tylko tym dzieciom?
                BTW, ktos wychowac dziecko bez zadnych (!) szkod? tongue_out
                • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 20:03
                  BTW, ktos wychowac dziecko bez zadnych (!) szkod?

                  Oczywiście, że nie. Ale te szkody czynimy raczej z niewiedzy/ z powodu własnych problemów itd. A jeżeli z góry wiadomo jakie są bardzo prawdopodobne skutki?

                  Tak wiec czy procz tych (niby) problemow z przywiazywaniem sie i pot
                  > encjalnie budowaniem mocniejszych relacji, cos jeszcze "szkodzi" tym dzieciom?
                  > Tylko tym dzieciom?


                  Nie nazywałabym tego niby-problemami.

                  A czy coś jeszcze grozi? To chyba zalezy od wieku: do pewnego wieku przeglądamy się w oczach rodziców, potem w oczach rówieśników. Ile razy można wchodzić w zgraną grupę kiedy ma się 12-16 lat? To może zahartować, ale za jaką cenę ( i chyba jednak nie zawsze..)

                  • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 20:09
                    IMHO - zalety częstego zmiany krajów są tak minimalnie wyższe od jednorazowej przygody szkolnej w innym kraju lub ewentualnej emigracji,( przy założeniu, że świat stoi otworem a zycie nie konczy się po 18 urodzinach ), że wady zdecydowanie je przewyższają.

                    Takie włoczenie się może mieć sens kiedy dziecko nie ma jeszcze 6/7 lat albo osiągnęło wiek, w którym może rozpocząć studia. W międzyczasie - imho zły pomysł.
                  • volta2 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 21:48
                    z jednej strony piszesz o tym, że znasz dużo dzieci ze środowisk ekspackich a jednocześnie jakąś tu bzdurę palnęłaś

                    gdzie te dzieci mają wchodzić w zgrane grupy? jeśli chodzą do szkół international to tam, w takich szkołach właśnie co roku zmienia się skład osobowy i dzieci zgrane nie są, bo być nie mogą, ci co byli rok temu już są gdzie indziej a ci co są teraz za rok, najdalej dwa będą też gdzie indziej.

                    dlatego każdy wchodzi i wychodzi z dużymi trudnościami, ale czego jest tam najmniej - to właśnie zgranych grup równieśników. i to pomaga. bo panuje duża otwartość na znajomości, jednocześnie spory dystans do zawierania głębszych przyjaźni. (polskie placówki dypl. choćby pod tym względem są dość przyjazne, bo zazwyczaj są 4 letnie pobyty, tacy amerykanie z automatu są na 2 lata, japońcy na 3, jak inni nie pamiętam ale naszym mocno zazdroszczono tych 4 lat spokoju)

                    więc - nie demonizujmy tych grup.

                    zresztą w polsce 3 letnie gimnazjum i po tym etapie 3 letnie liceum zaczyna również stwarzać problemy tego typu - dobrze, że zostaje oparcie w stałym miejscu zamieszkania(na ogół) czy stałość śodowiska rodzinnego i kultury.
                    • joa66 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 22:51
                      z jednej strony piszesz o tym, że znasz dużo dzieci ze środowisk ekspackich a jednocześnie jakąś tu bzdurę palnęłaś

                      Masz rację - w szkołach międzynarodowych faktycznie problemem nie jest wchodzenie do zżytej grupy, tylko do nowej grupy , a to trochę inna sytuacja. Mniej obciążająca. Chyba.

                      Co nie zmienia faktu, że pierwszy problem (trudności z budowaniem więzi itp) jest naprawdę poważny.

                      Jeżeli problemy związane z częstymi przeprowadzkami miałabym podzielić na te związane z adaptacją w nowym miejscu i te związane z porzucaniem "starego" miejsca, to te drugie wydają mi się poważniejsze.
                  • evee1 Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 01.10.14, 05:58
                    > A czy coś jeszcze grozi? To chyba zalezy od wieku: do pewnego wieku przeglądamy
                    > się w oczach rodziców, potem w oczach rówieśników. Ile razy można wchodzić w
                    > zgraną grupę kiedy ma się 12-16 lat? To może zahartować, ale za jaką cenę ( i
                    > chyba jednak nie zawsze..)
                    Rodziny ekspackie przeprowadzaja sie srednio co 2-4 lata. Z obserwacji dzieci w wieku 12-16 lat wydaje mi sie, ze bardzo wiele przyjazni tez ma osc krotki zasieg.
                    Oczywiscie sa dzieci, ktore bardzo ciezko sie aklimatyzuja i trudno znajduja sobie przyjaciol na nowym gruncie, ale z drugiej strony nie ma az chyba az tak wiele.
                    No, ale ja pisze to z pozycji osoby, ktora mieszkala w jednym miescju 25 lat zanim nie wyjechala, a i tak nigdy nie miewalam przyjaciol na smierc i zycie.
    • gazeta_mi_placi Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 16:15
      >Dzieci dyplomatów dziedziczą miejsce w elicie, niekoniecznie same są zawodowo w dyplomacji. A owo dziedziczenie statusu odbywa się właśnie drogą znajomości i układów.

      Takie oczywiste rzeczy trzeba naprawdę pisać? big_grin
      • riki_i Re: Czy zmiany kraju szkodzą dzieciom? 30.09.14, 23:32
        No niektórym Paniom trzeba przypominać, że trawa jest zielona. Niestety.
    • joa66 Inne pytanie.. 30.09.14, 16:28
      nie do kocianny, bo podejrzewam, że ona to wszystko wie big_grin

      Co wiecie o "innych" w Waszej okolicy? O synagogach i meczetach, o nabożeństwach protestanckich w jezyku angielskim. O restuaracjach gdzie kucharzem jest "tambylec". Ile w Waszym środowisku jest tych "innych"? Cudzoziemców, dzieci z par mieszanych, przedstawicieli mniejszości ( a moze sami jesteście mniejszością narodową, religijną, itp)

      • valtho Re: Inne pytanie.. 30.09.14, 18:37
        Całkiem sporo, o tym co mnie interesuje typu meczet/synagoga/muzea/restauracje etniczne. Z racji szkoły (francuska) wiem gdzie są msze po francusku i po angielsku, chociaż zasadniczo mi to do szczęścia niepotrzebne. Dzieci lat 7 i 9 wiedzą co to meczet, synagoga i kościół (nie praktykujemy żadnej religii) - z wyjazdów i życia na codzień w Warszawie - ze szkoły/zajęć w szkole żydowskiej (nie, nie jesteśmy Żydami, ale interesują nas inne kultury). Mimo że funkcjonujemy na codzień w wielokulturowym otoczeniu, bardzo bym chciała spędzić z moją rodziną w odmiennym kulturowo kraju, jakby było ich więcej tym lepiej smile
      • evee1 Re: Inne pytanie.. 01.10.14, 06:10
        Ja mieszkam w Australii, wiec w moim srodowisku sa glownie "inni". Pracuje z ludzmi z Indii, Chin, Brazylii, Chile, Iranu i czesto rozmawiamy o rodzinach, domu, zyciu poza praca, weekendach i wakacjach. A o sasiadach z mojej ulicy wiem znacznie wiecej niz o sasiadach z klatki schodowej w Polsce smile.
        • gazeta_mi_placi Re: Inne pytanie.. 01.10.14, 10:12
          Każdy lubi co innego, ja cenię anonimowość dużego miasta, mam swoich bliskich znajomych i rodzinę, co do sąsiadów wystarczy mi, że przestrzegają ciszy nocnej itp. i tyle.
          Nie mam potrzeby wspólnych kawek akurat z nimi, choć nic do nich nie mam. Takie "wszyscy sąsiedzi o sobie wiedzą wszystko" sorry, ale kojarzą mi się z małymi wsiami gdzie jak Janek pierdnie na jednym końcu wsi na drugim już wiedzą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja