Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie.

29.09.14, 18:56
Nie wiem co mam robić. Partner z którym mieszkam od ponad trzech lat chce się rozstać. Sytuacja jest skomplikowana i trudna. Po pierwsze ja nie chcę rozstawać. Nie tylko to, że go kocham ale to mi kompletnie zniszczy życie sad. Pracujemy w jednym miejscu - tyle, że on dużo wyżej w hierarchii, poznaliśmy sie w pracy. Ja przeprowadziłam się do niego z mieszkania komunalnego, które miałam razem z mężem (rozwiodłam się dla niego). Mieszkanie zostawiłam (on mnie namawiał, że szkoda się szarpać). Zameldowana jestem u mamy (on ciągle nie miał czasu do urzędu pojechać - dużo pracuje) tak jak i moja córcia, ale u mamy nie ma warunków ani miejsca dla nas sad. Moja córcia zdążyła się partnera przywiązać i do jego dzieci z małżeństwa. A teraz on sie zakochał podobno, w jakiejś ważnej pani dyrektor i chce się rozstać. Tak po prostu. No i co ja mam zrobić? Mieszkać nie mam gdzie pójść, w pracy jak się rozniesie to mnie zniszczą, dziecko będzie cierpieć. Jak to ratować???
    • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:06
      Ale jaka alternatywe widzisz? Kup gazete przejzyj ogloszenia i wynajmij kawalerke (na poczatek popertraktuj lase na puerwsze 3 mce wynajmu w ramach odszkodowania i dobrej woli) albo idz do matki.
      • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:14
        Ale ja chcę to ratować. Przecież nie można tak po prostu rozwalać komuś życia. Jakas odpowiedzialność chyba jest za siebie i dzieci??? Jak mu przemówić do rozumu, że krzywdzi nie tylko mnie. Przecież tyle nas łączy. A teraz co - nic?
        • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:16
          Trzeba bylo naciskac na slub skoro maszyakie nastawienie. Teraz to juz czarno widze. A z babka gadalas ze rodzine rozbija? suspicious
          • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:20
            Ja długo rozwodu nie miałam, a jak juz miałam to jakoś o ślubie nie bylo mowy już. Baby nie znam. Ona pracuje w innej firmie - partnerskiej. Tylko ploty mnie doszły. On o kobiecie nic nie mówi.
        • dorka.x Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:16
          Wdał się w romans, zakochał się w nowej pani, wywala cię ze swojego domu - to świadczy niestety o tym, że ma cię zwyczajnie w nosie. Jakakolwiek "walka" o niego w tej sytuacji to podkładanie SOBIE kamieni pod nogi.
          • kota_marcowa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:18
            wywala cię ze swojego domu - to świadczy niestety o tym, że ma cię zwyczajnie w nosie.

            Dokładnie, nie ma co ratować.
        • rhaenyra Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:18
          >Przecież nie można tak po prostu rozwalać komuś życia. Jakas odpowiedzialność chyba jest za siebie i >dzieci???

          szkoda ze o tym nie pomyslalas jak zostawilas meza dla kochanka z pracy
          • k1k2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:22
            No dokladnie uncertain
        • asia_i_p Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:21
          Iza, ale po co ty to chcesz ratować? Żebyś na pewno nie miała szansy spotkać porządnego faceta i do śmierci musiała się wozić z niedojrzałym chłopczykiem, któremu dorosłości starczyło tylko na karierę, a na życie prywatne już nie?

          "Spieprzaj dziadu" albo "Krzyżyk na drogę", w zależności jak łaskawie jesteś nastawiona i na razie wróć do mamy, choćby do jednego pokoju, a potem coś znajdziesz. W pracy wcale nie musi być źle, musiałby być ostatnim gnojkiem, żeby ci tam kłody podkładać pod nogi, zresztą możesz poszukać innej.

          Dasz radę.
          • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:25
            Kocham go, mała się przywiązała. sad No i się boję. Boje się po prostu. Boję sie sytuacji w pracy, boje sie gadania ludzi, tego że jak przestanę być partnerką szefa to mnie zjedzą, nie mam gdzie mieszkać. Przerasta mnie to.
            • cosmetic.wipes Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:39
              A do tatusia mała nie była przywiązana?
            • asia_i_p Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:55
              Według mnie ludzie i tak gadają, bo ludzie kochają gadać. Jako nie partnerka szefa możesz być bardziej lubiana niż dotychczas.

              Miłość boli, tobie będzie żal, małej też, ale chyba jednak facet nie jest wart waszego przywiązania. A poza tym i tak jest sprawą straconą, więc nie ma co oglądać się na to, co było, tylko trzeba próbować nowego. Nie przyszłaś do tej pracy jako partnerka szefa, więc albo w tej utrzymasz pozycję albo znajdziesz nową. Małej wytłumaczysz.

              Pewnie, że strach jest, ale gdyby facet umarł, to co - próbowałabyś go wskrzesić? A w tej chwili dla was jest tak dobrze jak martwy.
              • upartamama Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 14:28
                Chyba, że wykorzystywała bardzo bycie partnerką szefa. Po rozstaniu ludzie mogą ją zlinczować.
            • k1k2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:25
              Z deszczu pod rykke. Od popijajacego meza do wysoko postawionego faceta w pracy. Kobieto, zapracuj na wlasna niezaleznosc to nie bedziesz musiala sie trzymac spodni.
        • nanuk24 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:51
          O jacie, dziewczyno, nie bluznij. Ciebie nic z nim nie laczy.
        • lafiorka2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:54
          iza.dom napisała:

          > Ale ja chcę to ratować. Przecież nie można tak po prostu rozwalać komuś życia.
          > Jakas odpowiedzialność chyba jest za siebie i dzieci??? Jak mu przemówić do roz
          > umu, że krzywdzi nie tylko mnie. Przecież tyle nas łączy. A teraz co - nic?

          hahaha...a męzowi tak mówiłaś jak go zostawiałaś???
          • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:09
            Mąż miał mnie w nosie. Piwko i koledzy byli. Ja poszłam do pracy, żeby odejść. Tam poznałam partnera.
        • attiya Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:13
          ale ty chcesz a nie on
          a tak na marginesie to chyba jest zemsta - ty zdradziłaś męża, teraz partner zdradza ciebie
          • rhaenyra Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:19
            rzucila szaraczka dla samca alfa
            teraz jest rzucona dla samicy alfa

            karma is a bitch
        • demonii.larua Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:30
          > Ale ja chcę to ratować
          Ale on najwyraźniej nie chce. Chcesz go zmusić do ratowania związku, w którym on nie chce być? Odpowiedzialność za co? Dzieci wspólnych nie macie, ślubu też nie. Czas zejść na ziemię chyba.
        • jola-kotka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 00:46
          Ale co ty chcesz ratować? Facet kocha inna,sory jak to sobie wyobrazasz chcesz żyć z kimś kto cię nie kocha? Dla mieszkania?. Jest przynajmniej uczciwy chce się rozstać a nie zrobić z siebie swojej służącej mając kochankę na boku. Musisz się wyprowadzić innego wyjścia nie masz. Matka cię niechce-chore ale cóż zdarza się. Najpierw może do przyjaciolki czy kogoś takiego z czasem na sto procent staniesz na nogi i będzie ok.
        • arwena_11 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 16:05
          Qrcze dziwne,Tobie nie wolno niszczyć życia.A ty ex mężowi nie zniszczyłaś swoją zdradą i odejściem? A córce nie zniszczyłaś rozwalając rodzinę? W sumie masz to na co zasłużyłaś. Mentalność Kalego - ja mogę, ale jak ktoś może coś takiego zrobić mnie.
          Troszkę na własne życzenie jesteś w tej sytuacji.
      • najma78 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:18
        Od 3 lat chce sie rozstac, to dlugo, dlaczego jeszcze sie nie rozstaliscie? Jak dlugo razem jestescie? Nie masz chyba innego wyjscia jak stanac na wlasnych nogach. Nie mozna sie uzlaezniac od innych. Na poczatek poszukaj innej pracy, a potem wynajmij jakies mieszkanie dla siebie i dziecka. Tego zwiazku raczej nie ma co ratowac skoro pan taki kochliwy. Jesli mieszkasz w malej miescinie to moze lepiej byloby abys przeniosla sie do duzego miasta, albo zmien miasto.
        • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:21
          Od trzech lat partner. Rozstać sie chce od kilku dni. sad
          • najma78 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:25
            iza.dom napisała:

            > Od trzech lat partner. Rozstać sie chce od kilku dni. sad

            a, to cos zle zrozumialam pierwszy post. A zapytalas dlaczego chce sie rozstac? Napisalas ze on nie wslomina o innej kobiecie. Mieliscie klopoty w zwiazku? Mial byc slub a potem ucichlo? Dlaczego? Trzy lata razem to krotko, szybko mu sie odwidzialo.
            • kota_marcowa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:43
              Chyba faktycznie źle zrozumiałaś albo kompletnie nie przeczytałaś, bo napisała wyraźnie, że facet się zakochał tongue_out
              • najma78 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:49
                kota_marcowa napisała:

                > Chyba faktycznie źle zrozumiałaś albo kompletnie nie przeczytałaś, bo napisała
                > wyraźnie, że facet się zakochał tongue_out

                Ale ponizej napisala ze nie zna kobiety w ktorej sie zakochal, ze doszly ja ploty i ze on o kobiecie nie wspomina. A ja zle zrozumialam co innego, ze od trzech lat chce sie rozstac ale wyjasnila ze od kilku dni.
    • dorka.x Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:13
      Idź do matki, nie ma wyjścia. I szukaj intensywnie mieszkania na wynajem, w którym będziecie mogły zamieszkać z córką.

      Swoją drogą nie mieści mi się w głowie, że można tak po prostu iść z dzieckiem do faceta nie mając żadnego zabezpieczenia. To co on mówił to jedno, ale to ty jesteś odpowiedzialna za was dwie.
      • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:17
        Miałam się szarpać w popijającym byłym o kawalerkę komunalną? Przecież partner mi obiecywał że mnie zabezpieczy. A teraz co? Najpierw miał być ślub, ale nie miałam rozwodu długo. Potem juz o ślubie nie było mowy, a teraz może mnie po prostu wywalić na ulicę?
        • kota_marcowa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:19
          a teraz może mnie po prostu wywalić na ulicę?

          Tak, może. Jesteś trollem, że takie głupie pytania zadajesz?
          • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:20
            Nie moze big_grin
            • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:21
              A dziecko male moze? Bo moze sie na grupe chroniona lapiesz i lokal sie nalezy... suspicious
              • triss_merigold6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:30
                Ale to nie jego dziecko i pani z dzieckiem nie jest w lokalu zameldowana.
                • ja204 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:30
                  Strasznie bym sie bała wyprowadzić do "obcego faceta". Ani długo sie nie znaliście, ani po slubie nie byliście, ani nie zameldował Cię. Zresztą zameldowanie niczego nie zmienia. Wyprowadziłabym się po ślubie dopiero. Tymbardziej że masz dziecko. Dałas się nabrać, a takich cwaniaczków jest dużo. Nie zaufałabym facetowi tak szybko.
        • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:20
          Wywalic na ulice cie nie moze big_grin byl o tym watek dwa dni temu - poszukaj big_grin
          • kota_marcowa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:26
            Po pierwsze dziecko nie jest jego, więc żadnych zobowiązań nie ma, po drugie musiałaby udowodnić, że tam mieszka, a jak pan zamożny i wpływowy, to pozbędzie się jej w trymiga, na dodatek może ja jeszcze z roboty wyrzucić.
            • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:42
              Jak 3 lata mieszka to chyba ja sasiedzi i ciec widzieli?
              • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:08
                Z sąsiadką się przyjaźnię, to malutki budynek i w sumie kilka mieszkań tylko - taka kamieniczka przerobiona. Wszyscy sąsiedzi się znają i lubią - wspólne grille na podwórku, nawet z jednymi na wakacjach byliśmy. No całe życie mi się wali.
        • lauren6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:24
          Tak, moze. Pogodz sie z tym i ogarnij swoje zycie.
    • brak.polskich.liter Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:26
      Eee, slabe to trolololo.
    • baltycki Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:26
      > Ja przeprowadziłam się do niego z mieszkania komunalnego, które miałam razem z mężem
      Decyzja/przydzial/umowa najmu byla rowniez na Ciebie?

      Mieszkanie komunalne

      Prawo najmu uzyskane podczas małżeństwa również jest częścią wspólności małżeńskiej i może być objęte podziałem. W uchwale z 24 maja 2002 r. (sygn. III CZP 28/02) Sąd Najwyższy stwierdził, że wartość prawa najmu mieszkania komunalnego, za który opłacany jest czynsz regulowany, stanowi różnica między czynszem wolnym, a regulowanym ustalona z uwzględnieniem przypuszczalnego okresu trwania tego najmu. Wynika z tego wprost, iż ten z małżonków, któremu przypadnie prawo najmu, musi wypłacić drugiemu połowę różnicy pomiędzy czynszem wolnym, jaki trzeba zapłacić za takie samo mieszkanie, a czynszem regulowanym za hipotetyczny okres najmu. Okres najmu ustala sąd.
    • nanuk24 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:50
      No to Twoj ex bedzie mial z ciebie polewke. Sorry, nie moglam sie powtrzymactongue_out
      • najma78 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:54
        A skad wiekszosc z was wie jaki byl jej ex maz? Oceniacie jej rozstanie z mezem negatywnie nie znajac zadnych szczegolow.
        • triss_merigold6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 19:56
          A co za róznica jaki był? Odchodząc nie zabezpieczyła sobie tyłów.
          • najma78 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:04
            triss_merigold6 napisała:

            > A co za róznica jaki był? Odchodząc nie zabezpieczyła sobie tyłów.

            Nie chodzi o to czy sie zabezpeiczyla i jak (bo niby miala miec zapasowego faceta w pogotowiu) a o to ze jest negatywnie oceniana bo odeszla od meza.
            • triss_merigold6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:07
              Nie byłaby negatywnie oceniana, gdyby summa summarum wygrała, a tak zaryzykowała i dostała kopa.
              • najma78 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:33
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie byłaby negatywnie oceniana, gdyby summa summarum wygrała, a tak zaryzykował
                > a i dostała kopa.
                Bzdurny wniosek. Kazdy zwiazek to ryzyko bo nigdy nie wiadomo jak sie potoczy. Mozna byc razem do smierci a moze cos pojsc nie tak w dowolnej chwili.
            • arwena_11 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 18:07
              Gdyby odeszła i się rozwiodła a dopiero potem znalazła faceta byłoby ok, ale ona zdradziła, zachowała się nie w porządku.
              Ludzie mogą się rozstawać bo coś nie pasuje, ale zanim zacznie sie nowy związek trzeba zakończyć stary. Ze zwykłego szacunku dla samej siebie.
        • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:03
          Pisze ze pil..
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:02
      szybko znajdź sobie innego, nawet jeśli będzie miał rodzinę, to ją rozwal, masz już w tym doświadczenie....
      a tak na poważnie - sorry, ale nie żal mi ciebie. co myślałaś sobie, rezygnując z własnego małżeństwa dla tego faceta? czy brałaś pod uwagę, że niszczyłaś w jakiś sposób męża..?
      • szmytka1 MĄŻ PIŁ dla tych co nie czytają ze zrozumieniem 29.09.14, 20:24
        dla mnie to usprawiedliwia zakończenie małżeństwa
        • przystanek_tramwajowy Re: MĄŻ PIŁ dla tych co nie czytają ze zrozumieni 29.09.14, 20:27
          Każdy eks pił. Jak u Barei: "Każdy eks to pijak i złodziej". Taki forumowy standard. Jeszcze się tu rozwódka nie trafiła (może poza triss smile ), która by nie twierdziła, że jej eks był alkoholikiem. A może ten akurat zaczął pić, jak się dowiedział, że mu żonka rogi przyprawiła?
        • rhaenyra Re: MĄŻ PIŁ dla tych co nie czytają ze zrozumieni 29.09.14, 20:30
          napisala wyraznie ze rozwiodla sie dla szefa
          a nie dlatego ze maz pil
        • the_last_guardian_angel Re: MĄŻ PIŁ dla tych co nie czytają ze zrozumieni 29.09.14, 21:20
          szmytka1 napisała:

          > dla mnie to usprawiedliwia zakończenie małżeństwa

          może pił, bo mu się żona puszczała? czy puszczanie się żony usprawiedliwia picie?

          W.
        • arwena_11 Re: MĄŻ PIŁ dla tych co nie czytają ze zrozumieni 30.09.14, 18:09
          ale nie usprawiedliwia wskakiwanie od razu do łóżka innego. Jakby najpierw wzięła rozwód to miałaby czas na poznanie faceta.
      • bei Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:42
        Oczywiście, że możesz walczyć, bo przecież chodzi o miłość, wówczas honor, ambicje możemy włozyć sobie w buty. Możesz użyć sztuczek, możesz jeszcze wpakować się w ciążę, możesz jechać, śledzić, robić rywalce awantury, zepsuć jej opinię, możesz zatrzymac go dobrocią, szantażem, wziąc na litość, na wagę tego, co Was łączyło.....


        Tylko, czy warto? Czy on jest tego wart?
        Połączyło Was uczuciez ale z jego strony jakie?..., moze to było zakochanie, moze namiętność....
        Będziesz walczyć, moze on zmądrzeje, tylko czy tak stanie się?
        Czy Ty wiesz, kogo pokochałaś?
        • ichi51e Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 22:24
          No wlasnie big_grin na koniec pozostaje jeszcze seks analny. smile
      • lafiorka2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 09:19
        wielkanocnaniespodzianka napisała:

        > szybko znajdź sobie innego, nawet jeśli będzie miał rodzinę, to ją rozwal, masz
        > już w tym doświadczenie....
        > a tak na poważnie - sorry, ale nie żal mi ciebie. co myślałaś sobie, rezygnując
        > z własnego małżeństwa dla tego faceta? czy brałaś pod uwagę, że niszczyłaś w j
        > akiś sposób męża..?

        rozumiem,że ematka (bo czesto tu mozna wyczytac ma exa i zyje w nowym związku) jest hm?
        zawsze jest tą,ktora pociesza zbolałego,porzuconego miśka???
        Żadna nie rozwaliła małżeństwa?

        wspaniałe te ematki...nosz wspaniałe kobiety.Cudo po prostu big_grin
      • ja204 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:33
        wielkanocnaniespodzianka napisała:

        > a tak na poważnie - sorry, ale nie żal mi ciebie. co myślałaś sobie, rezygnując
        > z własnego małżeństwa dla tego faceta? czy brałaś pod uwagę, że niszczyłaś w j
        > akiś sposób męża..?


        też tak uważam. Najpierw to się rozwód bierze a nie zdradza w małżeństwie męża. Dawałas d...obcemu będąc jeszcze żoną. Nie masz honoru, wstyd! jakie te kobiety proste i łatwe teraz są. Szkoda dziecka.
    • mejerewa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:31
      >Przecież tyle nas łączy

      Ale co was łączy?
      Miłości już nie ma.
      Dzieci, domu, kredytu, wspólnej rodziny czy firmy, zależności finansowych - czyli obiektywnych spoiw wielu związków nie ma.

      Namiętność wygasa książkowo po trzech latach. Jeśli nie ma przyjaźni i głębokiej miłości albo chociaż czynników, o których wspomniałam wyżej, to związku nie ma.


      • ja204 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:36
        mejerewa napisała:

        > >Przecież tyle nas łączy
        >
        > Ale co was łączy?

        >
        Ona chciała być utrzymanką może. Wygodnie było jej. Mąż pił, nie pracował na nią.
    • lafiorka2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 20:53
      tak to jest rzucac meza dla innego,dzieciatego,zostawiac dla niego wszystko,bo jest BIG LOVE a potem....doopa.No zostaje się z niczym.
      • kowalka33 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:00
        Jakoś mi cię nie żal , rozumiem że jak ty się rozwodziłaś pan też się rozwodził bo ma dzieci z małżeństwa. ..
        • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:05
          On już był po rozwodzie jak go spotkałam. Nawet świerzo po rozwodzie bo narzekał ciągle na brak ciepła i domu jak się spotkaliśmy.
      • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:03
        Od męża i tak bym odeszła. Wyszłam za niego bo byłam w ciąży, ja miałam tylko średnie, on nas utrzymywal, ale popijał coraz bardziej. Dlatego poszłam do tej pracy, zaczęłam zaoczne studia, żeby zarobić na siebie i małą i odejść. To, że tam poznałam partnera i się zakochałam tylko przyspieszyło decyzję. Były mąż się stoczył, jest bez pracy, w mieszkaniu ma syf i kolesi. Partner twierdzi, że nie pasujemy do siebie, że męczy go moja zazdrość i zaborczość - ale to można zmienić przecież. Fakt narzekałam, że go wiecznie nie ma i my ciągle same i same, ale możemy o tym też rozmawiać. Ma w domu posprzątane, ugotowane, dbam o niego. Przecież nie zawsze jest kolorowo ale jak się kogoś do domu sprowadza, oferuje stały związek, to trzeba brać pod uwagę odpowiedzialność. Co ja mam zrobić.
        • rhaenyra Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:25
          skoro poszlas do pracy zeby zarobic na siebie i odejsc to po prostu to zrob
          tylko ci sie facet zmienil
          • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:31
            Ale od partnera nie chce odejść. Obiecywał mi, że się nami zaopiekuje, Jeśli się rozstaniemy, to nie tylko stracę człowieka, którego kocham, ale mała straci ojca niejako, stracimy dach nad głową a ja jeszcze pewnie i pracę. To nie jest wielkie miasto z niewiadomo jakim rynkiem pracy. Ludzie się znają. Ciężko mi. To jest jak trzęsienie ziemi - naraz wszystko się sypie. Już płakałam, prosiłam, błagałam. On jest nieugięty. Taki zimny jakiś. Mała płacze, że straci tatusia, jak mozna byc takim nieczułym. Nie wiem co robić. Przecież nie może mnie tak po prostu z dnia na dzień wymazać.
            • rhaenyra Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:39
              obiecanki cacanki
              sama wiesz ile sa warte obietnice : milosc, wiernosc, uczciwosc , "ze cie nie opuszcze az do smierci"

            • gabrielwings Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 22:06
              Pracy nie stracisz. Zresztą jak bardzo się boisz, to raczej on powinien pracę stracić. On jako wyższy rangą wykorzystywał Cię. Każdy sąd Ci to przyjmie. Jeśli więc chodzi o robotę, to przeszukaj internet o kontaktach seksualnych z przełożonymi.
            • solange123 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 19:41
              Ty się boisz utraty zaplecza finansowego, jakie partner Ci zapewniał - nie chrzań o miłości i ojcu dla dziecka.
        • lafiorka2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 09:23
          Partner twierdzi, że nie pasujemy do siebie, że męczy go moja zazdrość i zaborczość - ale to można zmienić przecież. Fakt narzekałam, że go wiecznie nie ma i my ciągle same i same, ale możemy o tym też rozmawiać. Ma w domu posprzątane, ugotowane, dbam o niego. Przecież nie zawsze jest kolorowo ale jak się kogoś do domu sprowadza, oferuje stały związek, to trzeba brać pod uwagę odpowiedzialność. Co ja mam zrobić.

          no i masz odpowiedź.
          Ja tam się nie znam na exach,ale chyba taki ex nie cierpi narzekania.

          No i jesli do tego dodac zazdrośći zaborcze zachowania,to...poszło samo.
          Znalazł sobie może babeczkę,która narzekac nie bedzie,bo sama moze zaganiana w pracy.

          Z drugiej strony,koleś doopa,że tak hop siup znalazł sobie nową laskę,bo obecna mu narzeka...
          • jola-kotka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 20:17
            Bo ona myśli że pranie gotowanie,sprzątanie to coś co utrzyma faceta przy niej. Autorko ja nawet pralki nie umiem uruchomić i zapewniam cię że to nie ma wpływu na moje małżeństwo takie rzeczy zrobi byle gosposia. Także to nie jest argument.
            • szmytka1 jola grunt, ze paczki umiesz wysyłać, 30.09.14, 20:22
              reszta nieważna
            • incubus_0 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 08:21
              Dlatego mąż jeszcze przed ślubem bryknął w bok?
    • lady-z-gaga Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:03
      Dobry trolling nie jest złysmile
    • rosapulchra-0 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 21:47
      Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Zostawiłaś eksowi mieszkanie komunalne, tak? A jesteś tam zameldowana? Ty i dziecko?
      • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 22:06
        Jestem zameldowana u mamy. Wymeldowałam się z komunalnego z dzieckiem, partner miał nas zameldować, ale był konieczny w urzędzie, a nie miał czasu nigdy w godzinach pracy urzędu. Zameldowalam sie z małą czasowo u mamy. I tak zostało. sad Nie wyobrażacie sobie jak to jest. Jakby ktoś wam zabrał grunt spod nóg.
        • k1k2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 22:57
          No wlasnie sobie wyobrazamy (ja przynajmniej) i dlatego zawczasu nie stawiamy sie w sytuacji ktora sie tak moze skonczyc.

          A partner widac nie w ciemie bity. Slub moze, ale potem raczej nie. Zameldowanie owszem, ale jakos nigdy nie bylo czasu. Taaaa...
        • claudel6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 22:59
          kobieto. błagam. jak mogłas dopuścic do sytuacji że mieszkasz u kolesia w jego mieszkaniu na jego łasce ze swoim dzieckiem? jakie bezpieczenstwo zapewniłaś sobie i dziecku? jesteś dorosłym rodzicem, matką - Twój zasrany obowiazek to zapewnić bezpieczeństwo socjalne córce, to jest na pierwszym miejscu, na dziesiatym Twoje życie uczuciowe. zapomnij teraz o tym, że go kochasz, ok? przypomnij sobie czy kochasz córkę. to na niej sie skup i przestań się mazać.
        • anula_anka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:30
          " partner miał nas zameldować, ale był konieczny w urzędzie, a nie miał czasu nigdy w godzinach pracy urzędu"

          A to nieprawda, bo właściciel mieszkania nie jest ni chu chu potrzebny przy meldunku.
          A nawet jakby był to przez 3 lata czasu nie znalazł?

          Słaby trolling, albo wyjątkowo naiwna babeczka
          • ja204 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:35
            anula_anka napisał(a):

            > A to nieprawda, bo właściciel mieszkania nie jest ni chu chu potrzebny przy
            > meldunku.

            > A nawet jakby był to przez 3 lata czasu nie znalazł?

            tylko właściciel może zameldowac, nikt inny nie ma prawa.
            • anula_anka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:56
              Ale nie musi być obecny.
              Proszę ze strony MSW:

              Wymagane dokumenty

              wypełniony i podpisany formularz ?zgłoszenie pobytu stałego?, zawierający określone ustawą dane dotyczące osoby, nowego miejsca zameldowania oraz wskazanie adresu lub adresów dotychczasowego miejsca pobytu a także potwierdzenie faktu pobytu osoby dokonane przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu w formie czytelnego podpisu z oznaczeniem daty jego złożenia;
              dowód osobisty, a w uzasadnionych przypadkach inny dokument pozwalający na ustalenie tożsamości (osoby niepełnoletnie nieposiadające dokumentu stwierdzającego tożsamość ? odpis skrócony aktu urodzenia);
              do wglądu dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu: umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny do lokalu;
              Miejsce złożenia dokumentów

              Urząd gminy właściwy ze względu na nowe miejsce pobytu osoby.
              • anula_anka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:57
                2 x przy wynajmie meldowałam się sama, wyposażona w podpisany przez właścicieli wniosek oraz akt notarialny.
    • 71tosia Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 22:56
      Izo twoja sytuacja nie jest latwa ale masz corke, ktora bardzo ciebie potrzebuje. Jej tez swiat sie wali, bo trzy lata w jej zyciu to sporo czasu i partnera zaczela traktowac jak tate. Wiec nie rozpaczaj, skoncetruj sie na dziecku, dla niej musisz byc silna i to ze muszisz jej pomoc musi ci dac teraz sile. Facet, ktory bez zastanowienia wywala partnerke i jej dziecko z domu 'bo sie odkochal' jest czlowiekiem nie wartym milosci, jest dupkiem, z ktorym jak najszybciej trzeba sie roztac nawet gdyby on zmienil zdanie. Facet nie rokuje, jest egoista pozbawiaonym elementarnej emapatii a przede wszystkim przywoitosci. Wyprowadz sie do mamy przynajmniej na chwile, szukaj mieszkania (zazadaj by facet ci pomogl finansowo, jezeli chce sie ciebie pozbyc to pewni pojdzie ci na reke), szukaj nowej pracy.W miedzy czasie wykresl jego telefon z komorki, przejdz 'na pan' w pracy, traktuj jak powietrze. Nie pokazuj ze cierpisz, nie daj mu tej satysfakcji.
      • triss_merigold6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 23:03
        Cudnie, tylko że ona jest konkubiną na wylocie i facet nie ma żadnego obowiązku wspierania jej finansowo.
        Skądinąd super rada, traktuj jak powietrze i przejdź na pan i jednocześnie oczekuj kasy na nowy start. Nie ma frajera, który by na coś takiego poszedł.

        A w ogóle to troll.
        • iza.dom Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 23:11
          Troll. Bo zmieniłam nick? Powinnam to wszystko pisać pod tym który wszyscy znają. Niech sobie poużywają. Nie tylko w realu niech bedzie upokorzenie. Nie mam siły płakać.
          • triss_merigold6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 29.09.14, 23:16
            A co Ci napisać, żeś głupia? No, głupia. Zajmij się dzieckiem i zapewnieniem dziecku dachu nad głową.
            • 71tosia Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 21:09
              a ty nie grzeszysz ani rozumeme ani empatia.Tak facet ma wobec niej zobowiazania bo przez trzy lata pelnil role meza dla niej i ojca dla jej dziecka, gdyby byl pozadnym facetem to by to rozumial i poczuwal sie do tego by zapewnic bylej partnerce latwiejsze roztanie, takze w sensie finansowym. To ze nie maja slubu -a co to ma do rzeczy? Jak slubna to nie mozna jej wykopac a jak nieslubna to mozna, tylko dlatego ze na to zezwala prawo? Czy brak slubu zwalnia od szacunku i przyzwoitosci wobec tej kobiety i jej dziecka? Lata spedzone razem zobowiazuja do tego by potraktowac, ja takze w sensie finansowym normalnie, zapewnic jej mozliwosc wyprowadzenia sie z domu a nie wypraszac bo sie znudzila. Facet to dno skoro tego nie rozumie.
              • pade Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 08:44
                Tosia, Najma, wreszcie normalny głos.
                Od tego naskakiwania na autorkę: dobrze Ci tak, głupia, (ja jestem mądrzejsza), aż mi się niedobrze zrozbiło.
                za co kobiety tak nienawidzą kobiet???
                • the_last_guardian_angel Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 13:22
                  pade napisała:

                  > za co kobiety tak nienawidzą kobiet???

                  za konkurencję...

                  W.
                • antyideal Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 15:30
                  pade napisała:
                  > Od tego naskakiwania na autorkę: dobrze Ci tak, głupia, (ja jestem mądrzejsza),
                  > aż mi się niedobrze zrozbiło.
                  > za co kobiety tak nienawidzą kobiet???
                  >

                  Zgadzam sie. Trolling - nie trolling, ale takie radosne kopanie leżącego przeraza.
        • the_last_guardian_angel Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 00:13
          triss_merigold6 napisała:

          > A w ogóle to troll.

          Ale po czym wnosisz, że troll? Jebadełko jakich miliony! Dziwne tylko, że facet ją osiedlił. Po co? To jest jedyne rozsądne pytanie w tym wątku!

          W.
    • evee1 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 00:56
      Co Ty ciagle z ta opieka? Eks mial sie opiekowac, nowy mial sie opiekowac. Wez sie sama wreszcie zaopiekuj soba i corka jak na dorosla osobe przystalo, zamiast ciagle szukac schronienia pod skrzydlami faceta. Nie zakladaj od razu, ze prace stracisz. Owszem ploty beda, tro nieunieknione, ale przesadzasz z tym traceniem pracy. Wywiazuj sie ze swoich obowiazkow, tak, zeby nikt sie przyczaepic nie mogl, a facet moze Ci naskoczyc.
      • k1k2 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 01:08
        d o k l a d n i e

        A jesli beda cie chcieli wywalic za to tylko ze zylas z wyzej ustawionym w firmie, to sie prosza o klopoty. Chyba ze pod jego skrzydlami nic nie robilas a teraz stracisz ochrone.
    • sonniva Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 07:05
      Dziewczyno, nie ma co ratować. O czym Ty piszesz! Zostały Ci jakieś resztki honoru? Co zamierzasz zrobić? Zabarykadujesz się w domu, będziesz histeryzować, szlochać, błagać na kolanach?
      Weź się w garść, wprowadź się do matki, szukaj mieszkania i innej pracy. Wiem że jesteś zakochana, to BĘDZIE BOLAŁO. Takie coś musi boleć. Mam dobre wieści ... przeżyjesz, a czas leczy rany.
    • mejerewa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 09:12
      Piszesz, że on miał się zaopiekować wami, a ty mu za to oferowałaś "posprzątane, ugotowane", seks i trochę narzekania, że go nie ma w domu, a wy z córką "same, ciągle same".
      Widać, że układ taki przestał mu odpowiadać. A karty w układzie (bo nie miłości) rozdaje ten, który ma władzę, czyli daje pracę, dach nad głową i pieniądze.
      To nie jego dziecko, więc nawet jeśli zdążył polubić twoją córkę, nie licz, że tym zmusisz go do związku. On jest wolny przecież, zakochał się w tobie i odkochał - może odejść. Czyli w praktyce ty musisz się wyprowadzić.
      Liczyłaś na stabilizację, ale się nie udało. Popatrz na to, jak na coś, co już się skończyło i zacznij organizować się sama.
    • gazdzinazdaleka Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 13:57
      Czuję trola, ale i tak odpowiem. Wyprowadzka i zmiana pracy, i to jak najszybciej. Tylko tak to widzę, niestety.
    • makahopsa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 14:16
      polecam obejrzeć Plac Zbawiciela. później zacisnąć zęby i wziąć się w garść.
      dla córeczki. za rok będziesz stała na własnych, mocnych nogach.
    • mozambique Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 30.09.14, 15:11
      a w kazdym jezyku to przyslowie ma swoj odpwiednik - gdje rabotajesz tam nie jebjosz
      cieakwe dlaczego
      • iza.dom Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 15:53
        To co - uważacie, że nic mi ani dziecku się nie należy? Żadna lojalność, odpowiedzialność, troska?
        Jak psa ktoś weźmie i trzy lata trzyma i chce oddać to zaraz wrzask i wolontariuszki biegną ratować. Teraz nawet o jakimś psie biadolą w wątku obok i krzyk, że trzeba znaleźć opiekę. A dziecko można po trzech latach zostawić na bruku? I to jest ok?
        Ja w każdym razie wczoraj powiedziałam, że się nie wyprowadzę bo nie mam gdzie. Nic nie powiedział. Normalnie kolację zrobiłam. Zjadł. Potem poszedł na komputer, ja patrzyłam w tv - w sypialni. Poszłam normalnie spać w sypialni. Dziś zrobiłam obiad po pracy. Może sie jeszcze odwróci.
        • marzeka1 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 16:09
          No ale zapytaj siebie, czy facet, dla którego rozwiodłaś się i pana tego wybrałaś, jest lojalny, odpowiedzialny i troskliwy.
        • lusitania2 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 16:24
          iza.dom napisała:

          > To co - uważacie, że nic mi ani dziecku się nie należy?

          należy się. Rozsądny termin wypowiedzenia umowy użytkowania lokalu.
          A za dziecko jesteś odpowiedzialna ty i jego biologiczny ojciec.
          Nie twój (ex)konkubent. Przerzucanie na niego swojego braku rozumu i odpowiedzialności pod płaszczykiem "dobra dziecka" jest kretyńskie.
        • zottarella Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 16:48
          Ale Twoje dziecko chyba ma ojca? To od niego wymagaj troski, opieki, a nie od obcego faceta
          • bergamotka77 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 17:03
            Dokladnie - chcialas sie chyba fajnie ustawic a tymczasem zostalas bez niczego i do niczego nie masz prawa. Dlatego jestem zwolenniczka slubu, zabezpieczania sie na wypadek rozstania, bo to inaczej ustawia kwestie prawno-formalne. Kazdemu facetowi, mezowi czy niemezowi sie moze odwidzic, a warto nie zostac z reka w nocniku. Znam podobna sytuacje z zycia znajomej - mieszkala ze swoim dzieckiem i facetem, ktory nie jest ojcem dziecka, w super mieszkaniu ktore on wynajmowal i utrzymywal. Po roku wyjechal za granice, ona nie mogla bo ojciec dziecka nie wyrazil zgody i sie rozpadl zwiazek. Ona tez zostala sama - na mieszkanie nie bylo jej stac, wrocila do matki. Ale teraz mieszka oddzielnie i jakos sobie radzi. Tylko ze ona pracowala gdzie indziej niz byly partner, praca nie ryzykowala. Iza nic nie doradze konstruktywnego - masz dwa wyjscia: wracac do matki albo cos samej wynajac - jakas kawalerke. Ile dziecko ma lat? Wspolczuje bo to nieciekawa sytuacja ale jak widzisz nie wolno na facecie opierac calego zycia i byc uzalezniona w 100 proc. Wyciagnij z tego wnioski na przyszlosc. Dlaczego ludzie maja cie zjesc w pracy? Chyba ze ich olewalas i gralas wielka partnerke szefa z nosem w gorze, to tak, teraz sie moga mscic, gdy spadniesz w pracowej hierarchii. Jeszcze gorzej gdy pracuje z wami jego ew. kolejna kobieta. Masz jakies alimenty? Zarabiasz na tyle by sie usamodzielnic?
            • bergamotka77 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 17:16
              Poza tym ciekawi mnie o ktora forumke chodzi? Macie jakies typy? Swoja droga nie rozumiem tego zmieniania nickow na potrzeby bardziej osobistych historii.
              • rhaenyra Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 17:58
                nie chce mi sie szukac
                ale mozna sprawdzic ktora to sie chwalila ze "usidlila" szefa
            • 71tosia Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 21:22
              wiele mozna zazucic autorce ale ten jej facet to dno. Bawil sie w tatusia dla jej dziecka przez 3 lata a teraz nie poczuwa sie nawet by pomoc jej sie wyprowadzic bez traumy. Mowi ze chce sie roztac ale zjada obiadek przygotowany przez zone-nie-zone i nie widzi problemu.
              Ps no i na jakim swiecie zyjecie, w Polsce mozna zwolnic pracownika nie podajac zadnych powodow (likwiduje sie jego stanowisko pracy i tyle) jezeli szef-byly przyjaciel bedzie chcial ja zwolnic to zrobi to. Prawo pracy? Nie zartujcie, przywrocenie do pracy nawet przy ewidentnie nieslusznym zwolnieniu trwa czasami latami.
        • mantis_after_dinner to dobrze :) 30.09.14, 16:51
          > Ja w każdym razie wczoraj powiedziałam, że się nie wyprowadzę bo nie mam gdzie.
          > Nic nie powiedział. Normalnie kolację zrobiłam.

          bo to pewnie jedna z ostatnich kolacji, ktore zrobilas. Pan sie wkurzy i zmieni zamki i tyle bedzie tej zabawy.
          • the_last_guardian_angel Re: to dobrze :) 30.09.14, 18:06
            mantis_after_dinner napisała:

            > > Nic nie powiedział. Normalnie kolację zrobiłam.
            >
            > bo to pewnie jedna z ostatnich kolacji, ktore zrobilas.

            Taka Ostatnia Wieczerza rzecz by można....

            W.
        • wielkanocnaniespodzianka Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 17:47
          ty jednak masz naprawdę ograniczenia umysłowe.
          za dziecko jesteś odpowiedzialna przede wszystkim ty.
          różnica między niechcianym psem, a tobą jest taka, że ty jako człowiek, dorosła kobieta masz jakiś rozum- może nie tak rozwinięty, jak powinien u os. dorosłej, ale jakiś jest-po prostu go użyj.
          i miej kobieto honor, a przede wszystkim myśl o dziecku, o jego przyszłości.
          • 71tosia Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 22:59
            trzeba byc naprawde mila a przede wszystkim otwarta umyslowa osoba by napisac cos takiego.
        • rhaenyra Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 17:55
          nie jestes dzieckiem ani psem
          a za swoje dziecko ty jestes odpowiedzialna i jego ojciec
          • iza.dom Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:07
            Czyli według Ciebie można bezkarnie i bez zobowiązań przywiązać do siebie dziecko na kilka lat, okazywać mu troskę, usypiać, dać się pokochać, a potem po prostu wyrzucić na ulicę? Bez odpowiedzialności i uczuć? A psa nie?
            • rhaenyra Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:17
              nie jestes psem ani dzieckiem do cholery !!!!!

              i nie ty nie mozesz dziecka wyrzucic bo jestes jego matka
              ty sie zdecydowalas na dziecko i ty oraz ojciec dziecka jestescie za nie odpowiedzialni
              a nie facet ktory cie ( i nie napisze bo mnie wykropkuja suspicious)
              • iza.dom Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:25
                Czyli odpowiedzialności partnera za dziecko, które z nim żyło i go pokochało i od niego zależy nie ma????
                • kocio_007 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:35
                  NIE, NIE MA. NIE MA ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA OBCE DZIECKO. Jest odpowiedzialność rodziców lub opiekunów prawnych - czy twój partner jest którymkolwiek z nich?
                  DOTARŁO??????
                  • kocio_007 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:37
                    Jeszcze jedno - to, ze twoje dziecko zależy od widzimisię obcego człowieka, to TWOJA WINA. nieudacznictwo, pierdołowatośc, lekkomyślność, jak zwał tak zwał. To TY jesteś odpowiedzialna za swoją córkę i jej biologiczny ojciec, a nie obcy w gruncie rzeczy facet!
                    DOTARŁO?!!!
                    • mejerewa Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:56
                      Ale w tym jednym aspekcie, autorka ma trochę racji. Uczucia dziecka się liczą i jeśli "wujek" przywiązał je do siebie emocjonalnie, to w pewnym sensie ponosi odpowiedzialność za to. Dlatego kobiety mające dzieci często nie chcą się szybko angażować i iść na całość w sensie wspólnego mieszkania, żeby w razie nieudanej próby wspólnego życia nie ranić dzieci ponownie.
                      • k1k2 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 19:10
                        Autorka wujka skutecznie zniecheci nawet gdyby do dziecka byl przywiazany i czul sie odpowiedzialny za nie.
                        Zreszta moim zdaniem fakt ze nadal razem mieszkaja swiadczy o tym ze JEST odpowiedzialny, tylko po prostu komunikuje ze chce zakonczenia zwiazku. No coz, bywa. Przynajmniej daje jej czas na zakonczenie zwiazku.
                        • mejerewa Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 19:22
                          Właśnie. On chce się rozstać, ale nie mówi: wyprowadź się do końca tygodnia, więc ona myśli, że jeszcze mu się odwidzi, jeśli ona zrobi obiad i przestanie narzekać (w wielkim uproszczeniu). Tymczasem on sygnalizuje, że to koniec romansu i jeśli daje czas, to z jego strony to dobry gest. I autorka powinna ten czas wykorzystać na zorganizowanie się, a nie na żałosne umizgi.

                          A co do dziecka, to wielu ojców zapomina o swoich własnych dzieciach gdy poznaje nową panią i zakłada nową rodzinę, a co dopiero "wujek", który mieszkał parę lat.
                          Choć mam znajomego, który ożenił się z panną z synem, mieli wspólnie córkę i po rozwodzie on utrzymuje dwoje dzieci, spotyka się też z obojgiem, nie wyróżnia córki, ma świetny kontakt z przybranym synem, mimo że mieszkał z nim tylko 5 lat, z córką tyle samo.
                  • 71tosia Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 21:25
                    jest oczywiscie ze jest, facet wiazac sie z kobieta z dzieckiem takze podejmuje pewne decyzje i zobowiazania. Wyobrazasz sobie to decydujesz sie na taki zwiazek wychowujesz dziecko przez kilka lat a pozniej z dnia na dzien znikasz z jego zycia bo sie 'znudzilas'?
                • k1k2 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 19:04
                  Prawnej nie ma.
                  A jezeli jest z dzieckiem zwiazany, to PO ROZSTANIU gdy sobie ulozy zycie *w innym zwiazku/bez ciebie* moze bedzie chcial mala czasem widywac, zabrac, spedzac czas z nia i swoimi biologicznymi dziecmi. Znam taki przyklad przynajmniej jeden.
                  Poki co to ty traktujesz dziecko przedmiotowo, jak karte przetargowa albo wywolywacz winy, wiec nic dziwnego ze nawet gdyby facet cos czul to sie zamknie i zaprze dopoki sobie nie pojdziesz w koncu.
                • najma78 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 20:59
                  iza.dom napisała:

                  > Czyli odpowiedzialności partnera za dziecko, które z nim żyło i go pokochało i
                  > od niego zależy nie ma????

                  Iza, jesli jestes prawdziwa to naprawde nie wiem czemu jeszcze dyskutujesz? Nie zdalas sobie jeszcze sprawy z kim masz tu do czenienia? Tu prawie wszystkie ci dokopia, pokasaja, wyzyja sie na twoim problemie dzieki czemu poczuja sie lepiej w swoim 'idealnym' swiecie. Jak juz naprawde nie daja rady to o takich sprawach jak ty pisza pod zmienionym nickiem. wink

                  Co do taojego partnera to mozesz sprobowac i zobaczysz czy mu sie odmieni. Jednak nie powinnas mu ufac. Rozumiem ze mieszkasz w malym miescie itd ale na twoim miejscu zrobilabym wszystko aby sie uniezaleznic czyli poszukalabym innej pracy, zrobilabym oszczednosci, chociaz takie ktore powzolilyby na wynajecie mieszkania, pokrycie ewentualnych dodatkowych wydatkow w razie gdybys zostala sama tzn bez partnera. Oczywiscie ze zwiazek to takze odpowiedzialnosc, jesli zwiazal sie z toba wiedzac ze masz dziecko, swoim dzialaniem sprawil ze ono go pokochalo, przywiazalo sie to jest za nie moralnie odpowiedzialny. Nie ma znaczenia ze nie jest bilogicznym ojcem ani ze nie jest opiekunem prawnym, zwiazek, wiez miedzy dzieckiem a nim to jednak cos wiecej i nie wyznacza tego oficjalny papier ani geny. Pytalas go o to? Rozmawialiscie? Dziwne to bardzo ze tak po prostu powiedzial ze macie sie wyprowadzic?
                • demonii.larua Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 08:43
                  Nie. Faceta odpowiedzialność jest ZEROWA. Oczywiście moralnie można to oceniać na pierdylion sposobów, ale facet nie ma ŻADNYCH obowiązków ani wobec Ciebie, ani wobec dziecka.
                  I nie będzie inaczej tylko dlatego, że Ty tak chcesz.
          • 3-mamuska Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 10:07
            nie jestes dzieckiem ani psem
            a za swoje dziecko ty jestes odpowiedzialna

            Totalna bzdura, to samo mozna powiedzieć ze rodzina zastępcza czy adopcyjna nie jest odpowiedzialna za dziecko , tylko jego biologiczni rodzice.

            I facet ma moralne zobowiązania co do małej to nie rzecz ktora mozna wywalić do smieci gdy sie znudzi.

            A decydując sie za zwiazek i ZAMIESZKANIE razem z kobieta ktora ma dziecko bierze sie odpowiedzialność za dziecko tez.
            • cersei8 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 14:10
              Adopcja lub bycie rodzina zastepcza jednak funkcjonuja na innych zasadach - chodzi o stworzenie domu temu konkretnemu dziecku. W tym przypadku dziecko autorki watku bylo niejako "dobrodziejstwem inwentarza" kobiety, z ktora ten pan chcial byc.
              Byl dobry i mily dla tej malej ale ani jej nie adoptowal (ani podejrzewam nigdy nie zamierzal) ani nie uwazal za corke.

              Nie rozumiem prawde mowiac niektorych osob piszacych w tym watku - jak musialby sie zachowac ten pan abyscie uznaly, ze jest fair - mialby byc z ta kobieta do konca zycia, czy do 18 jej corki, do momentu gdy mala zalozy wlasna rodzine?
              Mialby zostawic/kupic jej mieszakanie, placic na eks i na jej corke?

              Zwiazki sie rozpadaja, niestety taka jest smutna rzeczywistosc, rzadko kiedy nieudane malzenstwa decyduja sie byc razem wylaczenie dla dzieci (wlasnych) a co dopiero mowic o cudzym...

              Nie rozumiem tez zarzutow, ze pani sie "nie zabezpieczyla" przed zamieszkaniem z tym mezczyzna. Przeciez nawet jako zona nie mialaby prawa do jego przedslubnego majatku.
              Meldunek tez nie dawalby jej praw do tego mieszkania, choc fakt ze wtedy pan musialby dlugo walczyc w sadzie zeby sie jej pozbyc.
              Zreszta moze dlatego ich nie meldowal, kiedy minelo pierwsze zauroczenie.
              Ale czy mieszkanie z dwojgiem walczacych w sadzie i nienawidzacych sie coraz bardziej osob to odpowiednie srodowisko dla dziecka?

              W takiej sytuacji chyba najlepiej omowic kwestie techniczne - moze rzeczywiscie zwiazek da sie uratowac, terapia itd., moze pan czuje sie po prostu osaczony.
              Jesli nie to nalezy zadbac do prace, ewentualnie delikatnie panu uswiadomic jak wygladaloby w sadzie zwolnienie jej w tym momencie, oraz ustalic czas na wyprowadzke.



              Totalna bzdura, to samo mozna powiedzieć ze rodzina zastępcza czy adopcyjna nie
              > jest odpowiedzialna za dziecko , tylko jego biologiczni rodzice.
              >
              > I facet ma moralne zobowiązania co do małej to nie rzecz ktora mozna wywalić do
              > smieci gdy sie znudzi.
              >
              > A decydując sie za zwiazek i ZAMIESZKANIE razem z kobieta ktora ma dziecko bier
              > ze sie odpowiedzialność za dziecko tez.
        • mejerewa Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 17:58
          > Dziś zrobiłam obiad po pracy. Może sie jeszcze odwróci.

          Zrób wymyślny obiad. Potem striptiz i wyrafinowany seks oralny.
          "Może się jeszcze odwróci" na kilka miesięcy.
          Potem problem wróci, więc lepiej się na to przygotuj - oszczędności, szukanie mieszkania, może pracy, wsparcia rodziny, znajomych. Pogódź się z tym, że to koniec romansu.
          • kota_marcowa Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:23
            Ha ha, troll nie troll, ale nawet hipotetycznie, jak można się tak upadlać.
            • mejerewa Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 18:51
              "Upadlać" to raczej za ostre stwierdzenie, ale dziewczyna nie rozumie chyba jak działa związek. Że nie wystarczy zrobić obiad, posprzątać, a nawet wyjątkowo powstrzymać się od narzekania, że późno wrócił. Od tego jest gosposia.
            • k1k2 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 19:05
              A dlaczego niby obiadki-sratki, pranie i sprzatanie sa mniej upadlajace niz igraszki w lozku, jeslijedne i drugie sluza obsluzeniu faceta i zarobieniu sobie na mieszkanie u niego...
            • 71tosia Re: Nie rozumiem waszego myślenia 30.09.14, 21:29
              a ty myslisz czy tylko piszesz?
        • k1k2 Czego tu nie rozumiesz? 30.09.14, 19:00
          NIE JESTES psem ktorego sie bierze pod opieke ale DOROSLA OSOBA ktora powinna umiec sie ogarnac i zapewnic sobie i dziecku byt. Oczekiwanie ze konkubent cie ustawi w zyciu jest niepowazne. Zreszta - przeciez cie nie wyrzucil na bruk, tylko uklad sie zmienil, zwiazek sie konczy i widzisz ze powinnas sie zbierac i wyprowadzac - WIEC SIE ZBIERAJ!! a nie siedz i nie placz i nie licz na to ze cie z litosci bedzie przetrzymywal w swoim mieszkaniu.

          Facet nie robi awantur, nie bije i nie pije, zamka nie zmienil, docen to bo jego cierpliwosc tez sie w koncu, niestety. Wtedy przestanie byc taki wyrozumialy i dopiero bedziesz miala powody do biadolenia.
          • antyideal Re: Czego tu nie rozumiesz? 30.09.14, 19:13
            Łaskawca, zamka nie zmienił uncertain
            Nie ma prawa wyrzucic jej z domu z dnia na dzien i tyle.
            • k1k2 Re: Czego tu nie rozumiesz? 30.09.14, 20:53
              Przeciez jej nie wyrzuca.
              A twoim zdaniem co ma zrobic? Byc z nia forever mimo ze zwiazek sie wypalil? Takiego standartu nawet malzenstwom sie nie na rzuca, a co dopiero rozwodnikowi z partnerka-kochanka z pracy ktora sie u niego zagniezdzila z malym dzieckiem innego faceta. I przez trzy lata nic tylko sie robila bardziej i bardziej zalezna.
        • e_on Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 09:41
          Morlanie Ci się jak najbardziej należy. Tyle, że facet Ci się trafił niemoralny, a Ty się nijak nie zabezpieczyłaś na taką okoliczność.
          Chcesz, to walcz.
          Ale nie na kolanach ze łzami w oczach. To zła strategia wink
        • kk345 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 14:17
          > To co - uważacie, że nic mi ani dziecku się nie należy? Żadna lojalność, odpowi
          > edzialność, troska?
          > Jak psa ktoś weźmie i trzy lata trzyma i chce oddać to zaraz wrzask i wolontari
          > uszki biegną ratować.

          Sama widzisz- musisz znaleźć kolejnego wolontariusza o miękkim sercu...
          • ja204 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 14:18
            nie wierzę że sa takie głu.... laski.
        • claudel6 Re: Nie rozumiem waszego myślenia 01.10.14, 22:38
          dziecku się nalezy wszystko - od Ciebie. on sobie Ciebie wziął, nie dziecko, dziecko mu wniosłaś jako dobrodziejstwo inwentarza, nie miał wyboru. no a teraz stałaś mu sie obojetna, to Cię z domu wyprasza. dziecko to nie jego problem.
    • thea19 czyli prawda stara jak swiat 30.09.14, 19:10
      baby to som gupie i tyle. tata mnie uczyl: umiesz liczyc, licz na siebie. ja nie wiem jak mozna sie uzaleznic od innych i pozniej plakac jak kopna w zad. to nie sredniowiecze, kobiety moga robic co chcai nikogo o zdanie nie pytac. jestes dooopa wolowa, to obrywasz na wlasne zyczenie.
      • 71tosia Re: czyli prawda stara jak swiat 30.09.14, 21:33
        skad tyle jadu w tych komentarzach. Pisza je te ktore wlasnie pozucone zostaly w takim stylu -'znudzilo mi sie wyprowadz sie' i koniecznie chca by innej tez tak sie trafilo?
        • thea19 Re: czyli prawda stara jak swiat 30.09.14, 22:01
          Mnie nikt nie porzucał ani nie wyrzucał. Sama potrafię dbać o siebie. Na męża nie bralam pijaka a porządnego samca. Jakby mu się cos kiedyś odwidzialo, to nie zostanę z dzieckiem pod mostem. Sama wrażeń tez nie szukam.
          Poza tym autorka wątku prezentuje się jako nastoletnia, niedojrzała, zaczytana w romansidlach panienka, która nie potrafi wziąć doopy w troki i tylko dziecka szkoda.
          • 71tosia Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 00:05
            a skad wnioskujesz ze jest mniej zaradna niz wiekszosc kobiet piszacych na tym forum? Pracowala, studiowala, prowadzila dom, chciala miec rodzine. To ze nie zabiegala o sformalizowanie zwiazku? Dzis bardzo wiele takich zwiazkow, takze udanych. Nie kupila mieszkania? Wiele kobiet wprowadzajacych sie do mieszkania meza (kupionego przed slubem) ma podobna nadzieje i nie kupuje mieszkania w czasie trwania zwiazku na wszelki wypadek i tylko 'dla siebie' i jest w podobnej sytuacji jak autorka (mieszkanie nabyte przed slubem jest majatkiem odrebnym). Miala pecha trafila na nieodpowiedzialnego faceta, zdaza sie tez w zwiazkach sformalizowanych. To ze rozpacza i ze jej trudno -az tak bardzo dziwi? To ze ma nadzieje ze jakos sie jeszcze jej ten zwiazek ulozy? Wiele zdradzonych i opuszczonych kobiet tez. Nie jest to zaden powod by na nia napadac.
            Obys nigdy nie musiala prosic ludzi na forum o pomoc w zadnej sprawie - tego ci zycze thea19 obawiam sie ze tu sie pomocy nie dostanie. Autorka powinna wejsc na forum rozwod- jej zwiazek jest nieformalny ale jej sytuacja nie az tak bardzo sie rozni od tych opisywanych na forum o rozwodzie, napewno znajdzie wiecej zrozumienia i pewnie tez porad jak sobie poradzic w nielatwej sytuacji.
            • k1k2 Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 01:28
              Ale co to znaczy w tym przypadku: "facet nieodpowiedzialny"? Gdzie on jest nieodpowiedzialny??Ze zaangazowal sie w zwiazek, i zwiazek nie wyszedl, i chce go zakonczyc?

              To powiedz jak Twoim zdaniem POWINIEN sie zachowac. Dac kobiecie i jej dziecku finansowa odprawe, bo ani ona (matka!) ani ojciec dziecka sie do finansowej odpowiedzialnosci za dziecko nie poczuwaja?

              Dawac jej i corce bez konca dach nad glowa w swoim mieszkaniu, bo, jak wyzej, ani ona ani ojciec o to nie zadbali?

              Latwo dysponowac cudzymi srodkami i cudzym mieszkaniem, jak jestes taka pomocna to wez autorke do siebie. Ale nie mow ze jakis inny dorosly czlowiek ma obowiazek z nia mieszkac, bo jezeli zmienil zdanie to jest nieodpowiedzialny.
              • evee1 Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 05:18
                No wlasnie, tez chcialabym wiedziec jak powinien sie zachowac ten facet? Oczywicsie poza opcja, ze mu sie odwidzi i wszystko jest znowu cacy.
                Rozumiem, ze autorka jest rozzalona koncem zwiazku i napewno jego rozpad ma tez wplyw na dziecko, ktore sie do pana przywiazalo, ale jezeli pan sie odkochal i nie widzi juz kompletnie przyszlosci z autorka, to co on ma zrobic? Utrzymywac dalej pania z jej dzieckiem? Jak dlugo takie utrzymywanie byloby OK, zeby facet jednak nie byl draniem?
                • paliwodaj Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 07:32
                  > Dziś zrobiłam obiad po pracy. Może sie jeszcze odwróci.

                  sznuj siebie kobieto, stan na nogi, bedzie jeszcze gorzej aby bylo pozniej lepiej
                  Znam taka byla pare, on tez wystawil ja za drzwi, ale jeszcze pozwolil jej chwile pomieszkac. Gotowali razem, wracali z pracy razem, on ogladal tv ona przychodzila naga i prowokowala go do sexu, z czego on dlaczego mialby nie korzystac. Pozniej ona pytala zadowolona, "to moge zostac?" on ze nie ona "jak to, przeciez sie kochalismy?"
                  Nie badz naiwna, faceci inaczej postrzegaja zwiazek, nie sadze zeby twojemu samocowi alfa nagle sie odwidzialo i na twoje skomlenie zmienil zdanie i bedziecie zyli dlugo i szczesliwie

                  Rozumiem cie ze mialas dosc malzenstwa z mezem, moj nie musial pic, po prostu za cholere nie wiedzial co ja chce od zycia a nie chcialam duzo, uwierzcie mi
                  Nie mamy wplywu na to kiedy spotkamy tego drugiego, ematki , ktore mysla ze ich mis jest taki idealny, moga sie jeszcze niezle zdziwic. Czytamy tu nie raz i nie dwa wateczki jak po 20 latach misiowi odbja
                  Miej szacunek dla siebie i swojego dziecka i odejdz od niego, nic z tego nie bedzie
                • e_on Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 09:46
                  evee1 napisała:

                  > No wlasnie, tez chcialabym wiedziec jak powinien sie zachowac ten facet?
                  Naprawdę to tak trudno wykombinować?
                  Jak się pojawiają problemy w związku to najpierw się rozmawia, potem chyba szuka pomocy z zewnątrz, rozstanie jest ostatecznością, a nowy związek zaczyna się później. Pan wskoczył od razu na ostatni etap... pomijając wszystkie poprzednie.
                  • kolteta Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 09:56
                    Tego nie wiesz. Być może poprzednie etapy były, nie udało się tego uratować i pan już dawno pani podziękował. Pani jest najwyraźniej mocno roszczeniowo nastawiona do związku z panem i histerycznie zachowująca się w tej sytuacji a do tego nie bardzo ma ochotę na wyprowadzkę żądając od pana opieki. Może do pani nie dotarło, że to koniec a pan, mając poczucie zakończenia związku znalazł sobie inną panią.
                    • e_on Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 09:58
                      Wg mnie z opisu sytuacji wynika, że żadnych adekwatnych działań ze strony pana nie było. Autorka może oczywiście sprostować.
                  • ichi51e Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 10:06
                    Raczej pani nie zauwazyla ze zle sie dzieje.
                    • ichi51e Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 10:07
                      Zauwaz ze on ma jej za zle ze "ciagle gdera" jakby pylo psiejsko-czarodziejsko to czego by gderala?
                      • eo_n Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 13:55
                        Myślisz, że można przeoczyć poważną rozmowę o znamionach ultimatum?
                        Albo wyprzeć z pamięci wizytę u terapeuty?
                        Ona "gderała", ale pytanie brzmi: co on mówił.
                        Bo "gderanie" może też oznaczać sytuację, gdy ona próbuje nieudolnie coś tam naprostować, on olewa, po czym informuje, że "się zakochał"...
                        Hipoteza. Może błędna, ale na "gderaniu" nie oparłabym tezy, że pan próbował w dojrzały sposób rozmawiać - daremnie.
                        • ichi51e Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 14:01
                          Je nie teierdze se ona starala sie gderaniem cos naprawic. Raczej panu przestal uklad odpowiadac ale cicho siedzial tylko roboty bylo wiecej i pan wiecznie zmeczony... Typowo gdy czlowiek boi sie konfrontacji i jest niezdecydowana ciapa (ktora dalej niechcacy robi pani nadzieje zjadajac obiadki i niezmieniajac zamkow) pani gderala bo zle sie dzialo a pan sprytnie odwrocil kota ze on z nia wytrzymac nie moze bo gdera - klasyk.
                        • k1k2 Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 22:17
                          Kobity (i ni etylko kobiety) maja wyjatkowa umiejetnosc NIE-SLYSZENIA czegos co im do wizji zycia nie pasuje, a nawet jak uslysza to niedowierzaja.

                          Autorka nawet teraz nie do konca dowierza i mysli ze moze nie jest tak zle, choc pan poprosil ja o wyprowadzke a nawet prawdopodobnie zaczal zwiazek z kims innym.
                  • rhaenyra Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 14:16
                    ale przeciez to autorka tak wlasnie zrobilka
                    bedac jeszcze mezatka wskoczyla w zwiazek z nowym facetem
                    w dodatku jej szefem
            • thea19 Re: czyli prawda stara jak swiat 01.10.14, 09:53
              jest takie powiedzenie - jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz. jakby miala slub, tak niepopularny bo przeciez to staromodne, to pan by sie jej tak latwo nie pozbyl. poza tym co ma z nia zrobic? nic wpslnego materialnie nie maja, zwiazek tez nie jest formalny wiec o co chodzi? pan nie jest zainteresowany dalsza wspolna droga, nie ma zadnych obowiazkow, dziecko nie jest jego, to co mialby niby zrobic? alimenty placic? mieszkanie zostawic?
              watkodawczyni naiwna jak malolata liczyla na bogatego misia i sie przeliczyla. i tak niech sie cieszy, ze ja z przychowkiem przygarnal. a co da jej forum rozwod? przeciez nic ich nie laczy, to i nie ma co dzieclic ani ustalac. zejdz na ziemie. jakby posta napisal facet, ze go baba wyrzucila, to bylyby same odpowiedzi - bardzo dobrze zrobila, idz do lepszej pracy i wynajmij mieszkanie.
              ps na forum to ja moge narzekac na tesciowa, doradzac sie w sprawie koloru scian a nie prosic o pomoc w wyborze drogi zyciowej. jak juz wczesniej pisalam - sama potrafie o siebie zadbac i obecnie ja jestem glowa rodziny.
    • lelija05 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 09:26
      Ja to widzę tak, że pan potrzebował gosposi i kogoś do innych usług w jednym, skorzystał z okazji mając ciebie zakochaną w nim podwładną.
      A teraz się zakochał i gosposia musi opuścić pracodawcę.
    • szamanta Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 10:03
      Z tego co się orientuje to kobiety z dzieckiem nie można wyrzucić na próg bez zapewnienia jej dachu nad głowa, nawet nie musząc być z nią spokrewnionym. Nawet była sprawa taka, ze kobietka z dziećmi wynajmowała mieszkanie, nie płaciła za wynajem, właściciel się wkurzyl, chciał ją wyrzuci za dlugi ,ale nie mógł, bo to kobieta z dzieckiem i chroni ja prawo, bla, bla, blaa, choć to dla mnie absurd akurat, na niekorzyść właściciela mieszkania
    • lusitania2 Re: "ciekawe" swoją drogą 01.10.14, 10:10
      co byłoby w odwrotnej sytuacji - gdyby to autorka wątku postanowiła wymienić dotychczasowego pana na jeszcze większego samca alfa.
      Gdzie by miała przywiązanie dziecka do aktualnego pana (tudzież pana do dziecka), deklarowane mu uczucia i obietnice...
      • kota_marcowa Re: "ciekawe" swoją drogą 01.10.14, 14:34
        Też jestem ciekawa.
        A do tego, wciąż nie padła odpowiedź, co ma zrobić facet, który nie chce kontynuować dłużej związku. Dziecko nie jego, ślubu nie mają, w mieszkaniu pani nawet zameldowana nie jest. Nie chce być już z tą osobą i chyba ma prawo oczekiwać, że pani się wyprowadzi. Trudno żeby facet wyniósł się ze swojego własnego mieszkania. Alimentów nie można wymagać, zresztą dziecko ma ojca.

        Już widzę jak każda z tych oburzonych rwałaby się do płacenia alimentów na nieswoje dziecko, za to dziecko jej eksa (które ma nadal matkę biologiczną), z którym, to eksem nawet nie miała sformalizowanego związku, jak i w dalszym ciągu utrzymywała eksa, na dodatek w swoim własnym lokum. HE HE.

        • lelija05 Re: "ciekawe" swoją drogą 01.10.14, 14:44
          No właśnie. Autorce współczuję, bo sytuacja niefajna, ale odwróćmy sytuację, wyobraźcie sobie, że to wasz wpis:
          Mam problem, trzy lata temu związałam się z moim pracownikiem, byłam wtedy po rozwodzie, samotna, no i nie ukrywam w mieszkaniu brakowało męskiej ręki, a do tego chłopak młody. Chłopak nie był wolny, ale wiążąc się ze mną rozwiódł się ze swoją żoną alkoholiczką i wprowadził do mnie z dzieckiem. Przyjęłam oboje. Niestety rutyna oraz brak miłości zabiły nasz związek, jego nieustanne pretensje. Więc kiedy poznałam X w którym zakochałam się szaleńczo i z wzajemnością, poprosiłam partnera by się wyprowadził, lecz on nie chce.
          Co mam zrobić?
        • cersei8 Re: "ciekawe" swoją drogą 01.10.14, 14:46
          Wtedy eks nie bylby eksem bo przeciez taka pani czulaby sie "odpowiedzialna" za dziecko i bylaby z jego ojcem do konca zycia. Nawet dziecko zalozyloby w miedzyczasie wlasna rodzine i chcialoby sie wprowadzic wraz z nia...smile
          Ale przeciez ematka po zamieszkaniu z kims na wieki bierze odpowiedzialnosc takze za dziecko smile


          kota_marcowa napisała:

          > Już widzę jak każda z tych oburzonych rwałaby się do płacenia alimentów na nies
          > woje dziecko, za to dziecko jej eksa (które ma nadal matkę biologiczną), z któr
          > ym, to eksem nawet nie miała sformalizowanego związku, jak i w dalszym ciągu ut
          > rzymywała eksa, na dodatek w swoim własnym lokum. HE HE
        • pade Re: "ciekawe" swoją drogą 01.10.14, 19:07
          Mógłby na przykład pomóc jej w wynajmie mieszkania, lub opłacić miesiąc z góry, obiecać, że nie będzie miała nieprzyjemności w pracy i nie zostanie zwolniona. Mógłby też po wyprowadzce autorki spotkać się z dziewczynką, zabrać ją gdzieś raz na miesiąc, no nie wiem, przyszywanym wujkiem zostać?
          • k1k2 Re: "ciekawe" swoją drogą 01.10.14, 20:01
            Mylse ze facet nie mialby problemu zaplacic za miesiac wynajmu przez nia innego mieszkania, ale czy autorce to wystarczy? Za kolejne miesiace musialaby w koncu placic sama. I znowu zostalaby z odpowiedzialnoscia na wlasnych barkach.

            Co do obietnic dotyczacych pracy to twoja sugestia jest co najmniej niestosowna.

            A przyszywanym wujkiem moze bedzie jak miedzy soba sprawy uloza. Poki co, kurczowe trzymanie sie jego spodni i lament moga miec wlsnie odwrotny skutek.
    • 7dosia Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 20:21
      Iza, idź po prostu do prawnika i opisz mu swoją sytuację. Nie wydaje mi się żeby pan mógł Cię tak po prostu wystawić za drzwi, jeśli przez kilka lat prowadziliście wspólne gospodarstwo domowe i wspólnie pokrywaliście koszty. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale porada prawna nie jest tak bardzo droga, w Warszawie to koszt ok. 150 zł.
      • arwena_11 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 20:48
        Naprawdę myślisz, że pani płaciła rachunki?
        W sumie może facet powinien wprowadzić do domu nową panią wtedy jest szansa, że autorka się wyprowadzi.
        W sumie to dziwne, że człowiek nie może dysponować własnym mieszkaniem bo miał nieszczęście związać się z panią z dzieckiem.
        • kota_marcowa Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 21:00
          Oficjalnie laska ma się gdzie wyprowadzić, skoro jest zameldowana u matki.

          A swoją drogą to skandal, że człowiek nie może pozbyć się niechcianego lokatora i dysponować swobodnie swoją własnością. I dlatego ja niestety prędzej sprzedam mieszkanie niż wynajmęuncertain
          • 7dosia Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 21:22
            No właśnie, jak wcześniej pisała Iza, nawet psa nie można tak sobie wyrzucić ze swojego mieszkania, bo się znudził. Kochanki z dzieckiem tym bardziej nie. Mądry pan o tym nie wiedział?smile
            • triss_merigold6 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 21:25
              Można odwieźć do schroniska albo znaleźć weterynarza, który uśpi zwierzę.

              Owszem, można. Pani nie wynajmowała mieszkania, nie ma umowy, a umowa ustna ma domyślną treść mieszka dopóki trwa związek.
              Chyba sobie jaja robisz, że właściciel mieszkania nie może się pozbyć byłego czy byłej.
            • thea19 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 21:52
              a dlaczego nie moze? bo 7dosia mu zabrania? to kochanki maja jakies specjalne przywileje?
              • 71tosia Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 22:19
                w sensie prawnym moze wystawic pania (kochanke) i jej dziecko za drzwi. Zone rowniez moglby (mieszkanie kupione przed slubem jest tylko jego). Oprocz prawa jest jednak jeszcze zwykla ludzka przyzwoitosc. Tak powinien pomoc bylej kochance/zonie i jej dziecku, takze finansowo.
                • thea19 Re: Mam się wyprowadzić. Ciekawe gdzie. 01.10.14, 23:09
                  z zona taki numer nie przejdzie. no i co ma przyzwoitosc do tej sytyacji? niech iza bedzie przyzwoita i opusci lokum, gdzie jest persona non grata. to czy jej pomoze to tylko jego dobra wola i zaden sad mu tego nie nakaze bo iza nie jest i nie byla jego zona. doczytaj sobie czego zona moze oczekiwac po rozwodzie/separacji. kochanka to moze grzecznie sie spakowac.
                  ps czy cos mi imputujesz podkreslajac po raz kolejny, ze mieszkanie kupione przed slubem jest tylko wlasnoscia osoby, ktora je kupila? ja doskonale o tym wiem. jestem dorosla od dawna, zyje na tym swiecie i nie chodze z glowa w chmurach, nie wierze w niebieskie ptaki i komedie romantyczne.
      • triss_merigold6 I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 21:22
        W niczym jej prawnik nie pomoże. Pani wraz z dzieckiem są zameldowane u matki autorki.
        Współponoszenie bieżących kosztów utrzymania mieszkania nijak nie przekłada się na prawo własności.
        Ewentualnie pani mogłaby dochodzić zwrotu z tytułu nakładów ponoszonych na remonty i podniesienie wartości lokalu, o ile ma faktury na czynione inwestycje.

        Jedyne na co może liczyć, to na dobrą wolę faceta i jego uprzejmość - może zaczeka 1-2 miesiące aż kobieta coś wynajmie.
        • 7dosia Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 21:45
          A skąd Ty to tak wszystko wiesz?smile Jesteś prawniczką? Prowadzisz takie sprawy może? Czy tylko naczytałaś się kobiecych pisemek?smile
          Moim zdaniem, kobieta ma szansę walczyć o finansowe zadośćuczynienie. Facet obiecywał jej małżeństwo i nie wywiązał się. Wspólnie prowadzili dom, był ojcem dla jej dziecka. Nie może teraz tak po prostu jej wyrzucić, bo to wbrew zasadom współżycia społecznego. Prawo jest bardzo elastyczne i dobry prawnik będzie umiał jej pomóc. Tylko musi takiego znaleźć i powalczyć.
          • triss_merigold6 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 21:53
            Yyyy 2 razy się rozwodziłam i obu jeszcze wtedy mężów sprawnie wyprosiłam z własnego panieńskiego mieszkania. Że tak powiem, praktyczne mam doświadczenie.

            Dowody na to, że obiecywał ślub?
            Nie był ojcem dla jej dziecka, dziecko ojca żyjącego ma, tu żadnych formalnych więzi nie było.
            I co z tego, że wspólnie prowadzili dom? To nie jest umowa na czas nieokreslony.
            • 71tosia Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:23
              tak z ciekawosci spytam: kochalas tych facetow, wychowywalas tym mezom dzieci a pozniej gdy sie juz dzieci do ciebie przywiazywaly szukalas nowego kochanka a ponow/mezow z ich dziecmi wyzucalas za drzwi? I nadal mialas dobre zdanie o sobie?
              • k1k2 Re: I zmarnuje 150 zł 02.10.14, 00:06
                odezwala sie ta co nikogo nie kopie smile
          • lusitania2 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 21:53
            7dosia napisał(a):

            > Moim zdaniem, kobieta ma szansę walczyć o finansowe zadośćuczynienie. Facet obi
            > ecywał jej małżeństwo i nie wywiązał się.

            rotfl
            Gdyby głupota dawała skrzydła, ty, dosia, byłabyś baaardzo malutkim punktem na nieboskłonie.
            A gdybyś była prawnikiem, to wiedziałabyś, że pozwów o niedotrzymane obietnice małżeńskie i owszem, próbowano już przed naszymi sądami i linia orzecznicza w nich jest stała - można dostać częściowy zwrot realnych, poczynionych kosztów (np. rezerwacji sali) i nic więcej.
          • thea19 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:00
            utworzcie z iza spolke pt wbrew zasadom. z o.o. i dalej pisac wnioski do sadu dla pokrzywdzonych w blizej nieokreslony sposob i trudny do udowodnienia. to niszowa branza, moze sie udac.
            ps jak iza poslucha i pojdzie, to prawnik wysluchawszy, zacznie sie tajemniczo rozgladac w poszukiwaniu ukrytej kamery.,

            ech... glupich nie sieja
            • triss_merigold6 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:02
              Dobre!
          • k1k2 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:15
            > Moim zdaniem, kobieta ma szansę walczyć o finansowe zadośćuczynienie. Facet obi
            > ecywał jej małżeństwo i nie wywiązał się.

            Pfffff big_grin Chyba ci sie epoki pomylily big_grin
            • derena33 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:20
              fajnie sie flekuje lezacego??

              Prrzykre...
              • arwena_11 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:23
                Nikt jej nie kopie, tylko stara się realnie patrzeć na jej sytuację. Naprawdę myślisz, ze pogłaskanie po główce i powiedzenie, ze facet musi to, to i to, będzie lepsze? Rzeczywistość i tak ją dopadnie, tylko dużo boleśniej, bo będzie sobie roiła w główce jakie to obcy facet ma wobec niej i jej dziecka obowiązki. Lepiej jednak chyba będzie jak się otrząśnie i zacznie układać życie sobie i swojemu dziecku na nowo. Mam tylko nadzieję, że sama stanie na nogi a nie znajdzie kolejnego faceta, który za jakiś czas też stwierdzi, że ma dosyć.
                • 71tosia Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:37
                  doprawdy nikt jej nie kopie? Wpisy typu 'dobrze ci tak' i 'ostatnia wieczerza' (to mialo byc niby dowcipne?) sa bardzo pomocne i wynikaja z empatii? Raczej z chamstwa i poczucia ze mozna je manifestowac na takim forum bezkarnie.
                  • k1k2 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 23:55
                    To akurat nie byly moje wpisy, ale sie ustosunkuje.
                    Autorce sie dostaje bo sama zaczela z pozycji braku empatii, a wrecz zadziornej ("ciekawe gdzie mam sie wyporowadzic," a potem wrecz powiedziala partnerowi ze sie nie wyprowadzi z jego mieszkania i tyle.)
                    Moze liczyla na to ze znajdzie tu poparcie, a znalazla krytyke bo brakuje jej zapobiegawczosci i przyjmuje pozycje ze jej sie NALEZY. Tak naprawde nie pyta sie co zrobic w nowej sytuacji (bo tu akurat rady, lepsze czy gorsze, dostala: pozbieraj sie, wyprowadz sie do matki, zmien prace, pogon ojca o alimenty), tylko chce uslyszec jak wrocic do poprzedniej, wygodnej dla siebie sytuacji.
                    • 71tosia Re: I zmarnuje 150 zł 02.10.14, 01:03
                      pytanie do partnera o to gdzie po trzech latach zwiazku ma sie z dnia na dzien wyprowadzic swiadczy o braku empatii? Jakiej empatii, dla kogo ma byc ta empatia? Wymagasz by autorka wspolczula swojemu partnerowi ze biedny mis sie odkochal i usuwa ja z mieszkania, nie martw sie pewnie nie jest mu specjalnie przykro z tego powodu. Tak chce wrocic do porzedniej sytuacji podobnie jak wiele zdradzonych zon odkochujacych sie mezow - takie to dziwne? Nie przyszlo ci do glowy ze pan sie odkochal a moze ona nie?
                      • k1k2 Re: I zmarnuje 150 zł 02.10.14, 01:17
                        Nie bylo mowy o "z dnia na dzien."
                        A o milosci tylko na marginesie. Glowny problem autorki to to ze nie ma sie gdzie podziac, gdy juz z CUDZEGO mieszkania nie bedzie mogla korzystac.

                        To troche taj (wiem, mocno upraszcza) gdyby ktos przez trzy lata korzystal z Twojego samochodu, a potem jak prosisz o zwrot bo np. chcesz go sprzedac, ta osoba wpada w lament "jestes bez serca! to czym ja teraz bede jezdzic???"
                • antyideal Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 22:42
                  Mozna zwymiotowac ze wzruszenia Waszą empatią.
              • k1k2 Re: I zmarnuje 150 zł 01.10.14, 23:49
                nie flekuje lezacego tylko daje 7dosi do zrozumenia ze ma absurdalny pomysl
Pełna wersja