Jak mówić, żeby dzieci słuchały...

01.10.14, 15:54
Ja: Młoda, plecak!
Ona: Co, plecak?
Ja: Widzę plecak na środku przedpokoju!
Ona: No i?
Ja: Irytuje mnie ten plecak!
Ona: No to co?
Ja: Jestem wściekła, kiedy potykam się o plecak!
Ona: To go sprzątnij!

Ona: Nienawidzę tej cholernej budy!
Ja: O, widzę, że jesteś zirytowana.
Ona: Chyba ślepy by nie zauważył, że jestem zirytowana! Jasne, że jestem zirytowana!
Ja: Bardzo się złościsz.
Ona: Czy ty musisz powtarzać to, co ja mówię? Z tobą się gada jak ze ścianą!
Ja: Ooo?
Ona: Wiesz co? Nie chce mi się z tobą gadać. Jesteś tak samo beznadziejna, jak moja szkoła.

Ktoś jeszcze próbował wcielić w życie podpowiedzi Mazlich i Faber?
    • spalona_gora Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:01
      Nie próbowałam, chociaż zaliczyłam nawet w temacie kilkumiesięczne warsztaty (!). Jest to dla mnie tak oderwane od rzeczywistości (zwłaszcza emocjonalnej), że kompletnie nie wiem jak to przypiąć do codziennych wydarzeń. Jak ja mówię "MŁODY!!! Plecak!" to Młody już nie musi pytać "co plecak?", bo już wie doskonale big_grin Z samej intonacji. Przyjęłam, że jestem niekompatybilna z tą metodą i chociaż strasznie brakuje mi narzędzi, to tego narzędzia ja nie potrafię uchwycić.
    • eo_n Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:01
      Piękne smile
      Widać, że odrobiłaś pracę domową big_grin
      Staram się słuchać tych porad, ale takiej perfekcji jak Ty nie osiągnęłam.
    • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:06
      > Ktoś jeszcze próbował wcielić w życie podpowiedzi Mazlich i Faber?

      Na szczęście nie. W rozmowach z dziećmi kieruje się zdrowym rozsądkiem. Jeśli widzę plecak w niewłaściwym miejscu, na środku przedpokoju mi się nie zdarzyło, to mówię: proszę odłożyć plecak na miejsce.

      I wyobraź sobie, to działa big_grin
      • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:12
        No wlasnie - prosto i na temat. "Odloz plecak na miejsce bo ktos sie potknie" a nie jakies podchody i czytanie w myslach. W drugim wypadku bym zapytala co sie stalo a nie drapala rane. Np wyobrazmy sobie ze sie skaleczyla - to co mowisz skaleczylas sie! Czy wspolczujesz/podajesz plasterek?
    • fanny Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:14
      kocianna napisała:
      > Ktoś jeszcze próbował wcielić w życie podpowiedzi Mazlich i Faber?

      Ja. Dwoje dzieci mi wyszlo na ludzi.
      Moze potrzebujesz wiecej praktyki, bo poki co mijasz sie ze skryptem...
      • spalona_gora Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:17
        > bo poki co mijasz sie ze skryptem...

        Wypunktuj. Bo moim zdaniem te dialogi są modelowe. Zwrócenie uwagi (przypomnienie) jednym słowem, opisanie co widzę, następnie co czuję itd.
        • fanny Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:35
          > Ja: Młoda, plecak!
          > Ona: Co, plecak?
          Ja: zabierz ten plecak bo się o niego potykam i mnie wkurza (za koszheen)

          Ona: Nienawidzę tej cholernej budy!
          Ja: Widze, ze cos cie cholernie dzis wkurzylo w szkole. Co sie stalo?

          Jakby Kocianna powiedziala mezowi, ze NIENAWIDZI tesciowej, szefa, kolezanki a maz na to "O, widzę, że jesteś zirytowana.", to nie sadze, zeby uwazala, ze wykazal empatie.
          • scher Naiwna 02.10.14, 01:00
            fanny napisała:

            > > Ja: Młoda, plecak!
            > > Ona: Co, plecak?
            > Ja: zabierz ten plecak bo się o niego potykam i mnie wkurza (za koszheen)

            - Jak cię wkurza, to go sprzątnij, mnie nie wkurza.

            > Ona: Nienawidzę tej cholernej budy!
            > Ja: Widze, ze cos cie cholernie dzis wkurzylo w szkole. Co sie stalo?

            Po pierwszym zdaniu już trafił mnie szlag, więc drugiego nie słuchałem.
    • kosheen4 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:17
      kocianna napisała:

      > Ja: Młoda, plecak!
      > Ona: Co, plecak?
      > Ja: Widzę plecak na środku przedpokoju!
      > Ona: No i?
      > Ja: Irytuje mnie ten plecak!
      > Ona: No to co?
      > Ja: Jestem wściekła, kiedy potykam się o plecak!
      > Ona: To go sprzątnij!

      najpierw pomyślałam, że młoda jest niewychowana, ale po ułamku sekundy uświadomiłam sobie, jak organicznie nie znoszę takich podchodów.
      co to za kretyńska metoda komunikacji? dlaczego zdanie: zabierz ten plecak bo się o niego potykam i mnie wkurza jest gorsze od takiego rozlazłego dialogu?


      > Ona: Nienawidzę tej cholernej budy!
      > Ja: O, widzę, że jesteś zirytowana.
      > Ona: Chyba ślepy by nie zauważył, że jestem zirytowana! Jasne, że jestem ziryto
      > wana!
      > Ja: Bardzo się złościsz.
      > Ona: Czy ty musisz powtarzać to, co ja mówię? Z tobą się gada jak ze ścianą!
      > Ja: Ooo?
      > Ona: Wiesz co? Nie chce mi się z tobą gadać. Jesteś tak samo beznadziejna, jak
      > moja szkoła.

      ech, jak to czytam, to mam wrażenie, że zupełnie zabrakło ci wyczucia do tych rozmów. że starasz się, ale nie czujesz tematu, w sensie - nie problemów córki, ale sposobu rozbioru emocji, sensu tego rozbioru.
    • e-kasia27 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:19
      Nie, nie próbowałam.
      Po co próbować rozmawiać z dzieckiem, jak z idiotą??
      - żeby je wkur...?
      - żeby udowodnić mu, że się samemu jest idiotą?
      -żeby zniechęcić je do rozmówi mieć święty spokój?
      .................................................................
      No po co??
    • edelstein Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:22
      Dlaczego nie powiedziec po prostu " sprzatanie plecak"?kazde dziecko nie bedace polglowkiem wie czemu plecak,buty itd.nie moga lezec na srodku i ze powoduje to wk..w u doroslych.
    • lusitania2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:23
      ad.1 - nie: "Młoda, plecak!"
      tylko od razu forma prosta, zamknięta: "Młoda, zabierz ten plecak ze środka, już!"


      ad.2
      Ona: Nienawidzę tej cholernej budy!
      Ja: Nihil novi. Coś konkretnie, czy ogólny ból istnienia?



      Wyraziłabym ci współczucie z powodu konieczności znoszenia koszmarnie wychowanego bachora, ale niestety - za to winę ponosisz sama.
    • demonii.larua Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:35
      > Ja: Młoda, plecak!
      > Ona: Co, plecak?
      > Ja: Widzę plecak na środku przedpokoju!
      > Ona: No i?
      > Ja: Irytuje mnie ten plecak!
      > Ona: No to co?
      > Ja: Jestem wściekła, kiedy potykam się o plecak!
      > Ona: To go sprzątnij!

      Heh, sprytne dziecię. Skoro rodzic nie jest w stanie wydać normalnie brzmiącego polecenia, dziecko robi to za rodzica.
      > Ktoś jeszcze próbował wcielić w życie podpowiedzi Mazlich i Faber?
      Nie wcielam w życie metod, które utrudniają mi wychowanie dzieci big_grin
    • dzoaann Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 16:55
      A ty tak zawsze z nia rozmawiasz, czy wprowadzilas te cudna metode niedawno? Jesli ti drugie, to szybko se daj spokoj, zanim dziecko bedzie mialo calkiem dosc.
      • edelstein Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 17:04
        Kocianna lubi sobie utrudniac zycie.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 17:10
          Dziecko ma albo faktycznie mocno zaburzone albo (to niestety obstawiam) wstrętny roszczeniowy rozpuszczony bachor.
          Na każdy post o jej córce skórzany pasek od spodni sam mi się rozpina.
      • dzoaann Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 18:06
        A i jeszcze takie rzucanie miesem akceptujesz?
    • rosapulchra-0 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 17:11
      Lecę po popcorn! wink
    • nenia1 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 17:23
      Ale takie mówienie jest, dla mnie przynajmniej, irytujące.
      W pierwszym przykładzie nie wiadomo o co ci chodzi z tym plecakiem (można się domyśleć, ale komunikacja powinna być prosta, a nie oparta na domysłach), a drugim przypadku jesteś protekcjonalna i diagnozująca, jakbyś stała z boku a nie starała się zrozumieć.
    • bei Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 17:31
      Nie czytałam książki, ale chyba znam te metody.
    • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 18:30
      Ja, ze znakomitym skutkiem. Nie trzymam się ich jakoś sztywno, ale zdecydowanie bazuję na tych metodach komunikacji w sytuacjach konfliktowych. I mam dwie wskazówki

      Po pierwsze - nie kalkuj dialogów z książki, raczej spróbuj rozkminić na czym polegają ogolne zasady (np. uważne słuchanie, otwarta komunikacja) i zastanów się, jak je dostosować do poziomu intelektualnego i stanu emocjonalnego osoby z którą rozmawiasz. W podobny sposob, jak relacjonujesz powyżej, to ja rozmawiam z trzylatkiem, który miewa jeszcze problemy z określaniem i nazywaniem emocji. Ośmiolatek jest już na tyle dojrzały emocjonalnie i błyskotliwy, że dialog w takim stylu tylko by go wkurzył, bo miałby wrażenie, źe robię sobie z biego jaja. Starsze dziecko wymaga zdecydowanie bardziej bezpośredniego podejścia:

      Ja: Synu, zapomniałeś schować buty.
      Syn: Jakie buty?
      Ja: Te, które leżą na środku przedpokoju.
      Syn: Zaraz schowam, mamo.

      I już.

      Albo:

      Syn (poirytowany, krzyczy, zrzucił stos koszulek na podłogę): Nienawidzę składać ubrań!!!
      Ja: O rety, dlaczego?
      Syn (krzyczy): Nie wychodzi mi! I jest ich strasznie dużo!
      Ja: Faktycznie, dużo tego! I co my z tym zrobimy?
      Syn (z nadzieją w głosie): Może mi pomożesz, mamo?
      Ja: Dobra, zaraz schowam swoje rzeczy i pomogę ci poskladać twoje.
      Syn: Dzięki!

      Po drugie: Dialog opiera się na czymś więcej niż konstrukcje językowe. Potrzebna jest ogromna empatia i cierpliwość, potrzebna jest umiejętność nie nakręcania się emocjami osoby, z którą próbujemy się dogadać i zapanowania nad własnymi (ton głosu zdradza wszystko, niestety). Osoba z którą rozmawiasz musi czuć, że chcesz się porozumieć, pomóc, znaleźć rozwiązanie problemu. A to przychodzi z czasem.
      • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:44
        A dlaczego dziecko musi samo poprosic o pomoc? Bo domylam sie ze jest jakis powod ze sie samemu tej pomocy nie proponuje ale nie wiem jaki
        • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:59
          Po pierwsze - dlatego, że musi się nauczyć identyfikować, sygnalizować i rozwiązywać problemy. Jeżeli rodzic rzuca się z pomocą zanim dziecko wyartykułuje prośbę, odbieramy mu możliwość samodzielnej konfrontacji z problemem, która jest mu niezbedna do samodzielnego rozwoju. Poproszenie o pomoc jest doskonałym wyjsciem w sytuacji która dziecko przerasta - jest więc pewną formą rozwiązywania problemów, uczy też działania w grupie i wzmacnia więź (poczucie, że można na kogoś liczyć).

          Po drugie - dziecko ma się nauczyć komunikować o co mu chodzi, czego porzebuje i oczekuje. Jeżeli rodzic za każdym razem podsuwa rozwiązanie, dziecko nie ma szans nauczyć się rozmawiać o problemach.
          • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:07
            Innymi słowy, uczymy dziecko, zę jeśli nie poprosi, to nikt mu nie pomoże - nie domyśli sie,z ę potrzebuje pomocy. Ale jednocześnie uczymy go też, ze póki ktoś nie poprosi, to nie nalezy mu pomocy proponować. Bardzo wątpliwe. Ja tam sie cieszę, jak dziecko patrząc na mnie mwi "Wyglądasz wymięta, dać ci herbaty", a nie wydusza ze mnie zeznania, ze bardzo proszę go o zrobienie herbaty, bo jestem z zlym humorze/zmęczona.
            I tego dziecka juz nie uczymy. Identyfikowanie cudzych problemów. Nie tylko własnych.
            • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:52
              Żeby identyfikować czyjeś nastroje najpierw trzeba się nauczyć identyfikować swoje.
              • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:03
                Ależ nie - tego sie człowiek uczy równolegle.
                • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:21
                  Niech ci będzie, chociaż w to nie wierzę - w każdym razie musi umieć i jedno i drugie.

                  Z mojego doświadczenia wynika, że finały podobnych rozmów mogą być bardzo zaskakujące i można się bardzo ciekawych rzeczy o swoim dziecku dowiedzieć jeśli mu się da przestrzeń na komunikację.
                  • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:25
                    Naprawdę, przestrzeń na komunikację jest w domu jak dzień długi i jeśli rodzic kompletnie nie wie, dlaczego dziecko szkoły nie lubi, tylko musi sie dowiedzieć przy pomocy specjalnie skonstruowanej rozmowy, to jak i tak nie wróżę specjalnie dobrej komunikacji.
                    • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:01
                      "Nienawidzę budy" wcale nie musi oznaczać, że ktoś nie lubi szkoły. Ale faktycznie widzę, że wiesz wszystko z góry i najlepiej, więc po co w ogóle otwierać do ciebie usta.
                      • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:08
                        Jesli sie rozmawia z dziećmi - nie mówi do dzieci, tylko z nimi rozmawia, od samego początku, to się wie, dlaczego dziecko mówi "nienawidzę szkoły", w dodatku dziecko też umie mówić mniej-więcej to, co ma na myśli i nie kończy dyskusji po tym, jak mu współczujemy. To sie nazywa rozmowa, a nie planowe wychowywanie dziecka przy pomocy z góry ustalonego scenariusza. Czasem po takim oświadczeniu odsyła sie dziecko do nauki, a czasami siedzi i gada godzinami - ale nie wie sie z góry, co się dziecku powie, aby "sie otworzyło".
                        • kandyzowana3x Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:10
                          Ale ze corka mowi " nienawidze szkoly" a ty juz wiesz , ze kryska sie z jackiem w piwnicy szkoly calowala, a jej ten jacek wlasnie dzis rano sie zaczal podobac ?
                          • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:12
                            Zaskakujące, ale jak sie Kryśka całowała z Jackiem, to otrzymywałam własnie taki komunikat, a nie "nienawidzę szkoły". Ciekawe dlaczego...
                            • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:28
                              Podziel się tym sposobem. Może Kocianna skorzysta.

                              Ja tymczasem może zrobię jakiś search twoich starych wątków o dzieciach wink
                            • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:27
                              Search się opłacił. Widać, że paru istotnych rzeczy na temat swojego dziecka/dzieci dowiedziałaś się od osób trzecich.

                              Przykład książkowy wręcz. Zamiast rozmawiać z synem, prowadziłaś śledztwo:

                              "Mój syn, który twierdził, ze nikt go w klasie nie lubi, po dokladnym wypytaniu przeze
                              mnie nauczycielek i obserwacji na podwórku, okazał się dzieckiem dość
                              popularnym, a jak twierdziła nauczycielka - bardzo lubianym. Źle odebrał tylko
                              jednostkowy, drobny incydent."
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,16918762,16921340,Re_Plakac_mi_sie_chce.html

                              Ale nie zawsze byłaś tak dociekliwa:
                              "Gdyby nie pewna pani psycholog, ktora op... mnie z góry na dół, to
                              moj najstarszy zamiast na studia doktoranckie, poszedłby pewnie do
                              zawodówki - bo oceniałam go po szkolnych stopniach, nie zwracając
                              uwagi na całą resztę. I przeoczyłam inteligencję własnego dziecka -
                              moim zdaniem niezbyt inteligentny i niezdolny syn miał IQ 145."
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,113422615,113450212,Re_Swiadectwo_z_paskiem_inaczej.html

                              A zatem Verdano chyba już trochę zapominasz jak to z tą komunikacją z własnymi dziećmi było.
            • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 01:27
              verdana napisała:

              > Innymi słowy, uczymy dziecko, zę jeśli nie poprosi, to nikt mu nie pomoże - nie
              > domyśli sie,z ę potrzebuje pomocy.

              Za duzo znam osob, ktore sie zarobia na smierc, ale nie poprosza o pomoc. Ewentualnie beda mialy potem pretensje, ze sie nie domyslilas, ze maja problem i trzeba pomoc, tylko zepchnelas wszystko na ich glowe.
              • naomi19 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 08:35
                Turzyca- ja znam wiekszosc takich wlasnie osob. Od dziecistwa do doroslosci. Zaproponowalam kolezance pozyczke, braklo jej do pierwszego. Nie poprosila o nia, nie jedi.
                Zaproponowalam innej pozyczke na okulary syna- wymagane na juz!- nie poprosila, syn chodzi bez...
                • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:13
                  No i wlaśnie dlatego ważne jest, żeby nauczyć się prosić o pomoc, kiedy jest potrzebna.
                  • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:21
                    I proponować pomoc, kiedy się widzi, że jest potrzebna, a nie czekać, aż ktoś poprosi.
                    • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 17:05
                      Zaczynam rozumieć, skąd sie biorą życiowe pierdoły, które zakładają smetne wątki, jak to w zaawansowanej ciąży/ze złamaną nogą/czterdziestostopniową goraczką stały w kolejce w aptece/jechały zatloczonym tramwajem/czekały trzy godziny do lekarza i NIKT SIĘ NIE DOMYŚLIŁ, ŻE ONE POTRZEBUJĄ ŻEBY IM USTĄPIĆ MIEJSCA!

                      A wystarczyłoby, gdyby jako dzieci nauczyły się, że w takim wypadku należy wyartykułowac uprzejmą, acz konkretną prośbę, najlepiej do konkretnej osoby. Ale ich matki widocznie uważały, że dzieciom trzeba czytać w myślach i rzucać się z pomocą, kiedy tylko wydaje się, że biedactwa moglyby sobie nie poradzić.

                      Życie jest zbiorem problemów do rozwiązania, a znakomitej większości napotkanych w życiu ludzi zwisa i powiewa to, jak sobie z tymi problemami poradzimy. Sposrod tych, którym to nie zwisa, znakomita większość nie zna nas tak dobrze/nie jest na tyle spostrzegawcza zeby czytać nam w myślach i rzucać się z pomocą za kaźdym razem gdy ktoś tego potrzebuje.

                      Większość nieszczęsliwych, zagubionych w życiu ludzi, to osoby, które nie potrafią mówić o swoich emocjach, potrzebach i problemach, oczekują, że otoczenie auyomagicznie wszystkiego się domyśli. Nie, w większości przypadków otoczenie nie tylko się nie domysli, ale jeszcze się na nieszczęśnika obrazi, że nieszczęśnik ma nieuzasadnionego (ich zdaniem) focha.
                      Najbardziej pierwotną funkcją komunikacji jest porozumienie się z otoczeniem w sytuacjach, kiedy najbardziej potrzebujemy pomocy, ratunku. Brak zdolnosci komunikacyjnych w tym zakresie jest intelektualno-emocjonalnym kalectwem.
                      • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 17:13
                        Bardzo słuszne.
                      • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 17:17
                        "Nie, w większości przypadków otoczenie nie
                        > tylko się nie domysli, ale jeszcze się na nieszczęśnika obrazi, że nieszczęśn
                        > ik ma nieuzasadnionego (ich zdaniem) focha. "


                        powiem tak, jakby ktos się na mnie obrazil, ze mu nie pomogłam, choc mnie o pomoc nie prosił, to bym go zabiła smiechem. Przy czym nie mam problemu z tym aby komus ustapic miejsca etc

                        np stala kiedys pod sklepem pani- staruszka z laską

                        stala i stala.. ja zrobilam zakupy i laduję sie do auta i podchodzi do mnie i pyta czy moglabym ją podwieść chocby kawałek- akurat dobrze sie stało, że na mnie trafiła bo mieszkalysmy dosc blisko siebie- wiec ją podwiozłam

                        była mi bardzo wdzięczna, porozmawialysmy sobie chwilę i ok

                        ale tak teraz sobie myslę, skąd ktos mialby wiedziec, że ta staruszka ma taki, a nie inny problem? a przeciez przy odpowiednim charakterze mogłaby bluzgi słać na tych egoistycznych , mlodych ludzi co się stara kobietą nie interesują
          • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:11
            Acha. A nie ma ryzyka ze uczy sie nie pchac z pomoca chyba ze ktos nie wyartykuuje wyraznego zadania? Bo by mi sie to dobrze skladalo w calosc z problemem znecania nad znajomym dzieckiem - nikt z kolegow kolezanek jej nie pomogl...
            • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:12
              Chyba ze ktos wyartykuuje mialo byc uncertain
              • maslova Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:04
                Chyba "artykułuje"??
            • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:57
              Uczy się (poprzez obserwacje i naśladowanie) jak wylapać że ktoś ma problem/cierpi/potrzebuje pomocy. I analogicznie, przez naśladowanie, uczy się jak się z tą osobą porozumieć. Poki co działa bez pudła:

              Średni (lat 3.5) gmera przy klockach, nagle ciska o podłoge na wpół zbudowanym autkiem, krzywi buzię w podkówkę i nabiera powietrza by wybuchnąć płaczem...
              Najstarszy (lat prawie 8): o, rozwaliłeś auto! Nie podobało ci się?
              Średni (jednak się nie rozplakał): nie mogłem przyczepić kółek!
              Najstarszy: Ojej, jest całkiem rozwalone! Na kawałki! Trzeba zbudować od nowa!
              Średni: Ja zbuduje, a ty przyczepisz kółka.


              Najmłodszy (rok z kawałkiem) próbuje dosięgnąć zabawkę leżącą na półce, brakuje mu dosłownie milimetrów, postękuje i pokrzykuje sfrustrowany, pokazując paluchem pożądany przedmiot.
              Średni: o, nie sięgasz do autka? Ja jestem duży, ja sięgam. Masz!
              • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:02
                O boze... o_O
              • agni71 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:44
                Średni (lat 3.5) gmera przy klockach, nagle ciska o podłoge na wpół zbudowanym autkiem, krzywi buzię w podkówkę i nabiera powietrza by wybuchnąć płaczem...
                Najstarszy (lat prawie 8): o, rozwaliłeś auto! Nie podobało ci się?
                Średni (jednak się nie rozplakał): nie mogłem przyczepić kółek!
                Najstarszy: Ojej, jest całkiem rozwalone! Na kawałki! Trzeba zbudować od nowa!
                Średni: Ja zbuduje, a ty przyczepisz kółka.


                Najmłodszy (rok z kawałkiem) próbuje dosięgnąć zabawkę leżącą na półce, brakuje mu dosłownie milimetrów, postękuje i pokrzykuje sfrustrowany, pokazując paluchem pożądany przedmiot.
                Średni: o, nie sięgasz do autka? Ja jestem duży, ja sięgam. Masz!

                To z jakiejś czytanki z elementarza teksty?
                • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:50
                  Nie cytowałam słowo w słowo, w dodatku miejscami przetłumaczylam to i owo, bo moje dzieci są dwujęzyczne i momentami mówią pingliszem (tzn. głównie średni tak mówi, a starszak jak mu odpowiada to wpada w identyczną manierę). Ale sens i sposób komunikacji jest zachowany.
                  • kandyzowana3x Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:22
                    Run twoj sredniak ma 3.5 roku jakis miesiac chodzi do przedszkola na 3 h dziennie i juz jest dwujezyczny? mowicie w domu po angielsku ?
                    Szacun
                    • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:39
                      Najstarszy mówi biegle po polsku i dośc dobrze po angielsku, sredni mowi pingliszem - pół zdania po polsku, pół po angielsku, polskie czasowniki z upodobaniem wtłacza w angielskie formy gramatyczne, a angielskie rzeczowniki po polsku odmienia przez przypadki wink

                      Mieszkamy w UK prawie rok, średni syn w momencie przyjazdu tutaj był na etapie bardzo intensywnego rozwoju mowy. Do przedszkola chodzi od miesiąca, ale wcześniej przez pół roku chodziliśmy na zajęcia adaptacyjne w tymże przedszkolu. Starszy syn chodzi do szkoły, po roku nauki sprawnie komunikuje się po angielsku z rowiesnikami i nauczycielami. Średni bardzo dużo chłonie od starszego brata.

                      Ahha - i z TV. Jedyny kanał z bajkami jaki mamy jest po angielsku.
                      • kandyzowana3x Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:43
                        Niezle. Maja niedlugo 3 latka urodzona w uk, w domu mowimy tylko po polsku tez do przedszkola chodzi od miesiaca i do dwujezcznosci jej baaaardzo daleko.
                        • run_away83 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:30
                          Ahha i jeszcze jedno - przez pierwsze dwa tygodnie faktycznie odbierałam młodego z przedszkola przed lunchem, wiec siedzial tylko trzy godziny, ale po dwoch tygodniach poszedł na full-time. Czyli spędza tam dobre sześc godzin - jak by nie było, to jest pół dnia. Pół dnia, pięć razy w tygodniu wśród osób mówiących obcym językiem to jest mega intensywna stymulacja.
                    • gazeta_mi_placi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 19:31
                      3 letnie dziecko umie co najwyżej kilka podstawowych słabo rozbudowanych zdań i zwrotów, więc akurat wierzę, że na tym etapie zna owe kilka zdań czy zwrotów nawet i w trzech językach.
                      Co innego szkolniak.
      • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:04
        Cóż, dla mnie taka rozmowa jest beznadziejnie sztuczna, w dodatku dorosły wychodzi w niej zawsze za wszechwiedzącego, umiejącego znaleźć sposób na wszystko (lepszy niż dziecko) i jedynego guru, który potrafi dociec, co dziecko tak naprawdę sobie myśli.
        Przy koszulkach zamiast całej dyskusji wystarczy powiedzieć "A kto lubi. Pomóc ci?i".
      • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:53
        Moje dziecko w takiej sytuacji nie rozrzuca koszulek, tylko przychodzi do mnie i pyta czy mogę mu pomóc.

        Z tego wynika, że komunikuje się zbyt bezpośrednio.
        No i ja głupia dzieci zmarnowałam, a mogło być tak pięknie big_grin
    • ga-ti Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:26
      - mamo, on jest głupi! (o bracie)
      - nie mów tak, powiedz co czujesz.
      - czuję, że on jest głupi!

      Zawsze myślałam, że to dowcip, ale po Twoim wpisie to zwątpiłam wink
    • obrus_w_paski Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:45
      O rany, pamietam takie rozmowy w moim domu rodzinnym.
      To jedno słowo na początku "plecak!" Wywoływało we mnie pokłady kosmicznej agresji
    • kocianna Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:46
      Ja czytałam książkę i niemal uczyłam się jej na pamięć i ćwiczyłam w praktyce jeszcze przed urodzeniem się córki. Ta metoda świetnie się sprawdzała (również z dorosłymi), dopóki moja cholera nie zbystrzała. Teraz metodę kontestuje.
      • gazeta_mi_placi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:52
        To może pora sięgnąć po stare tradycyjne metody wychowania zamiast nowoczesnych pierdów?
      • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:32
        To nie rozmawiaj z nią jak z idiotką.
        Mów konkretnie Sprzątnij plecka/weź plecak do swojego pokoju.
    • dziennik-niecodziennik Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 19:49
      czemu rozmawiasz z dzieckiem jak z idiotą? smile
    • jak_matrioszka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:36
      Ja: Młoda, plecak!
      Ona: Co, plecak?
      Ja: Widzę plecak na środku przedpokoju!
      Ona: No i?
      Ja: Nie podoba mi sie to, a wiesz ze jak mi sie cos nie podoba, to zle sie to odbija na Was. Masz jakis pomysl zeby zapobiec katastrofie?
      Moja Mloda sprzata plecak, bo po co komu katastrofa domowa, skoro mozna miec zadowolona matke?

      Ona: Nienawidzę tej cholernej budy!
      Ja: Jeszcze tylko x lat i bedziesz miala spokoj. Przez "spokoj" mam na mysli prace na dwa etaty i 20 dni wakacji w roku. Mowie Ci, zyc nie umierac!


      Nie, nie czytalam Mazlich i Faber.
      • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:41
        Ja "Sprzątnij do cholery do cholery plecak"
        On - sprzata.
        Tłumaczenie dziecku powyżej lat 3, dlaczego ma sprzątnąć plecak uważam za bezsens.

        Ona : Nienawidzę tej cholernej budy.
        Ja Jeszcze tylko x lat i będziesz miała spokój. Prace można zmienić, to będzie twój wybór, a nie jak w szkole - praca przymusowa.
        Naprawdę, nie ma to jak zachęcać dziecko do nauki wizją reszty życia, która dzięki tej nauce będzie jeszcze gorszasmile
        • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:45
          Co ty byś powiedziała na "nienawidzę budy"?
          • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:04
            Wykazała głębokie zrozumienie.
            • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:12
              Jakimi słowami? Każdy tu wykazywał zrozumienie.
              • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:13
                Cały dowcip polega na tym, zę ja naprawdę wielokrotnie wykazywałam zrozumienie, nie planując z gry jedynie właściwego przebiegu rozmowy. Jakimi słowami wyrażasz zrozumienie, kiedy koleżanka skarży się na pracę? Różnymi. I to jest chyba najistotniejsze.
              • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:30
                Ja też bym wykazała zrozumienie, mówiąc że niestety ma obowiązek szkolny zapisany w ustawie. Albo że rozumiem, bo czasem szkoła/praca w każdym wywołują odruch wymiotny.
                • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:50
                  Chodzi o to, żeby dziecko chciało powiedzieć coś więcej. "Wiem jak to jest, ale musisz to znieść" to idealny sposób, żeby rozmowę szybko zakończyć. "Nienawidzę budy" może oznaczać kłótnię z koleżanką, że się ktoś nieszczęśliwie zakochał, kłopoty z nauką, z zachowaniem, mobbing, ambicję żeby wygrać jakiś konkurs, a nawet że w szkole jest mu za gorąco albo za zimno. Jak ktoś wykazuje "głębokie zrozumienie" nie mając pojęcia o co mi chodzi to znaczy, że nie chce słuchać dalej, bo już sobie sam wszystko dopowiedział.
                  • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:52
                    No amen! Powinna byc raczej ksiazka "jak sluchac zeby dzieci mowily" wink
                    • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:23
                      Pełen tytuł tej książki to "Jak mówić żeby dzieci słuchały, jak słuchać żeby dzieci mówiły".
                  • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:54
                    Przepraszam bardzo, ale ktoś, kto nie ma pojęcia, dlaczego dziecko szkoły nie znosi zaniedbał coś o tyle wcześniej, ze nie bardzo ma teraz o czym z dzieckiem mówić. Poza tym wyrażenie głębokiego współczucia, ze trzeba chodzić do szkoły nie kończy rozmowy. Natomiast każdemu wykażę głębokie zrozumienie, zę szkoły nie lubi, bo szkoła jako taka jest instytucją nieprzyjemną. A dzieci komunikowały sie na tyle dobrze, zę "nienawidzę szkoły" oznaczało "nienawidzę szkoły", a "mam problem z kolegą", "nauczycielka na mnie nawrzeszczała' było wyrażane wprost, a nie ogródkami.
                    • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:55
                      Bez przesady "nienawidze szkoly" to takie przyjacirlskie zagajenie rozmowy w pewnym wieku wink
                      • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:56
                        Standardowe.
                    • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:15
                      No tak się składa, że ludziom zdarzają się zaniedbania wobec dzieci i niektórzy mają czasem problem żeby znaleźć z nimi nić porozumienia, w niektórych obszarach. I są dzieci, które niezbyt chętnie się rodzicom zwierzają. Ta książka może im pomóc.

                      Matki idealnie komunikatywne, telepatyczne wręcz faktycznie powinny poszukać innego poradnika.
                    • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:21
                      Przepraszam bardzo, ale czy to znaczy, że nikt inny nie może z tej książki skorzystać? Ty nie miałaś problemów, więc książka jest głupia? Co cię w niej tak strasznie bulwersuje? Czytałaś w ogóle?
                    • mamma_2012 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 07:59
                      Nienawidze szkoły/ jakiegoś tam nauczyciela/ ktostam jest "gupi" w ustach tego samego dziecka za każdym razem oznacza coś innego.
                      Zwykle nienawidzenie w danym dniu to zbiór kilku spraw, np. strach przed klasowka, lekcja z nielubianym nauczycielem plus costam. Przeciętny nastolatek skraca taki przekaz do krótkich, standardowych komunikatów i w dodatku z natury niechętnie mówi o swoich uczuciach, wiec jeśli rodzic chce sie z nim porozmawiać, należy ustalić co w danym momencie jest problemem.
                      Niedobre jest tez projektowanie na dzieci swojej niechęci do szkoły.
                      Dziecko, które nienawidzi szkoły na pytanie czy chciałoby ja zmienić na inna, coś w niej poprawić, nagle, potrafi powiedzieć, ze w sumie klasa fajna, większość nauczycieli tez i niektóre przedmioty i przerwy. No to co jest niefajne? No trzeba wstawać, zamiast spotkać sie z kolegami trzeba sie pouczyc itd.
                  • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:55
                    O 7:30 rano mam w d..ie z jakiego powodu starszak nie lubi szkoły, ma się ubrać i wyjść.
                    O 17 potrafię tak zapytać, żeby się wypowiedział obszerniej.
                    • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:57
                      O 17 ja już zwykle wiedziałam, kogo i czego dziecko w szkole nienawidzismile
                      • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:59
                        Później wracam?
                        • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:09
                          Nie, chodziło mi raczej o bezustanny potok żalów dzieci na szkołęsmile
        • jak_matrioszka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 20:52
          Moje dziecko jest dociekliwe, wole wyprzedzic rozwoj wydazen i skrocic dyskusje o jedna linijke.
    • ola.poniedzialek Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:00
      oj boję się, że takie rozmowy z dziećmi to teraz mogą nie przejść, bo chyba bardziej dzieciaki się nakręcają, poza tym jak ktoś ma nerwy, to ciężko z nim rozmawiać na spokojnie, chyba trzeba odczekać aż taka osoba ochłonie...
    • kandyzowana3x Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:07
      A probowalas " czy chcialabys o tym porozmawiac ? tongue_out
      • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:31
        Za taką NPL-owską zagrywkę jestem w stanie uderzyć rozmówcę.
        • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:31
          NLP
          • kandyzowana3x Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:50
            to NLP ? myslalam ze brazylijskie seriale.
            no te dialogi to chyba na wkurzaniu rozmowcy polegaja smile
            • triss_merigold6 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:54
              Kojarzy mi się z NLP.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 08:05
          Ha ha, pamiętam jak na kanwie amerykańskich serialów które akurat weszły do Polski nabijaliśmy się w rodzinie z tego "a może chciałabyś o tym porozmawiać" big_grin
          • mamameg Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:09
            My z tego, że nastolatki mówiły co chwilę "kocham cię mamo, kocham cię tato" smile
            • gazeta_mi_placi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:25
              Ja kiedyś "Kocham Cię Babciu" , Babcia : surprised surprised surprised
    • guderianka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:36
      Czytałaś ich książki ? Bo strasznie spłyciłaś temat. Sprowadziłaś problem w relacji i komunikacji do zastosowania powtórzeń, bez jasnego przekazu myśli, szczegółowych wypowiedzi. Oczekujesz od dzieciaka, ze będzie Ci czytać w myślach?
      • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:51
        Ale mi sie wydaje ze to "czytanie w myslach" to jest jakis element ukladu (ksiazki nie znam tak zgaduje z tego co tu pisza) kocianna podsuwa dziecku "plecak?" Z nadzieja (?) ze dziecko zapomnialo (?) sprzatnac plecak i ona mu tak przypomina (pomine ze gdybym wrocila wsciekla ze szkoly i rzucila plecakiem w progu to na takie dziendobry bym wrzasnela "nie kur.a - hydrofor!" Pewnie by mnie zabili a zwloki porzucili w lesie ale WARTO. By bylo. I tak samo syn run chce zeby ona sie domyslila (proszaca mina) ze on chce pomocy z koszulka...
        • guderianka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:54
          Kompletnie dwie inne sytuacje
          Córka kocianny- wqqqwiona durnym pytaniem matki ( spryciula doskonale wie o co chodzi o co będzie dalej) i syn run-doskonale wiedzący, że oczy kota ze Shreka i odpowiednie pokierowanie rozmową pokieruje ją na te tory. Tyle , że w pierwszym przypadku mamy efekt 2 wqqqwionych osób, w drugim-dwóch zadowolonych bo każda osiągnęła to, co chciała.
          • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:56
            Ale w drugim dziecko nie uczy się wcale wyrażania swoich pragnień wprost - uczy się, jak manipuluje się matką, aby pomogłasmile
            • guderianka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:58
              ..chyba, że pragnieniem dziecka nie jest wyrażenie pragnienie ale osiągnięcie zamierzonego efektu.. wink

              btw-w pierwszym jest za to wyrażenie pragnień-ekstremalne ...
    • ailia Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:44
      a nie sadzisz ze to wina polskiego dretwego przekladu?
      te dialogi w polskiej ksiazce az zgrzytaja
      • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:50
        "Jak mówić, aby dzieci słuchały" - jeśli mówimy tylko po to, aby dzieci słuchały, to może lepiej sobie po prostu darować. Rozmowa to nie jest wykład. Ani nie służy wyłącznie celom wychowawczym.
        • zla.m Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:09
          Ta książka ma 2-częściowy tytuł: "jak mówić, żeby słuchały, jak słuchać żeby mówiły". I faktycznie, przykładowe dialogi brzmią jak scenariusz napisany przez 12-latki, natomiast ogólna idea jest sensowna. Mówi o tym, żeby wykazać zrozumienie dla czyichś uczuć, żeby te uczucia szanować, żeby im nie zaprzeczać, próbować (przy małych dzieciach) nazywać i znajdować społecznie akceptowalne formy wyrażania różnych złości i frustracji.

          Próba rozmawiania z dziećmi (czy dorosłymi) dialogami z książki raczej skończy się katastrofą, ale pomysł, żeby powiedzieć dziecku: "rozumiem, mnie też czasem wkurzają koleżanki z pracy", zamiast "ty to zawsze musisz się z kimś pokłócić" jest fajny. Owszem, takie rzeczy powinny być oczywistością, ale nie są - wielu naprawdę mądrych, wykształconych i fajnych ludzi było kiepsko, przedmiotowo wychowywanych i oni odruchowo te wzorce powielają. I im taka książka się może przydać.
          • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:14
            To rozumiem, tylko dla mnie powiedzenie "mnie też koleżanki czasem wkurzają" jest tzw oczywistą oczywistością. I obawiam się, że o ile idea wykazania zrozumienia jest sensowna, o tyle sposoby, w jaki sie ma to zrozumienie wyrażać - wcale temu nie służą. Wszystkie scenki i dialogi wyrażają "zrozumienie" podszyte, według mnie, ogromnym poczuciem wyższości.
            • zla.m Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 22:27
              Zdecydowanie scenki są najsłabszą stroną tej książki, widać zresztą jak to działa na przykładzie kocianny wink Jak ktoś wyżej sugerował - może to kwestia nieporadnego, zbyt dosłownego tłumaczenia. Mimo to uważam, że wielu rodzicom przeczytanie tej książki by się przydało.
    • aurinko Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 21:57
      U mnie działają proste i jasne komunikaty typu ,,powieś plecak na swoim miejscu'' a nie lakoniczne -,,plecak''. Sama nie reaguję na skrótowe hasła więc z jakiej racji dzieciaki miałyby reagować?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja