Jak mówić, żeby dzieci słuchały...

    • kocianna Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:15
      smile
      Ja generalnie nie mam problemów z komunikacją międzyludzką i empatią. Moje dziecko ze mną rozmawia. Ja mam parę innych problemów jako wychowawca, ale to nie o tym dyskusja.
      Ale po powrocie do PL i zmianie sposobu prowadzenia dziecka przez zespół psychiatra-neurolog-psycholog zostałam wysłana na kursy dla rodziców. Na pierwszej wizycie, jeszcze zanim dziecko zdiagnozowano (z powodu diametralnie różnego podejścia do terapii, diagnoza jest robiona na nowo). Ucieszyłam się. Naprawdę. Pani doktor napisała mi też na karteczce tytuł książki, którą powinien przeczytać każdy rodzic. Tu się lekko wzdrygnęłam... A potem okazało się, że wszystkie kursy w mojej dzielnicy opierają się na Mazlich i Faber.

      No to zapisałam taki klasyczny, książkowy dialog. Ja naprawdę starałam się naturalnie podejść do tematu smile
      • ichi51e Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:21
        Moim zdaniem trzeba mowic wprost tego czego sie oczekuje a nie robic podchody bo to tylko wkurza.
        Pytac i opowiadac
      • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:57
        Kocianna, lepiej Juula poczytaj, poważniesmile
        Nie deprecjonuję Mazlich, ale bardziej podoba mi się sztuka słuchania opisana przez Gordona, Juula, albo "Sztuka rozmawiania" niemieckiego autora (nie pamiętam nazwiska).
        Ważne, by dialog był naturalny, pozbawiony przymusu, kontroli i regułek.
        • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 00:01
          Wiesz czego brakuje w tych Twoich dialogach?
          Twoich granic. Nie chcę się potknąć o Twój plecak. Nie chcę, żebyś mówiła do mnie w ten sposób albo chcę, żebyś mówiła do mnie innym tonem, tego nie lubię, itd.
    • szamanta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:31
      Kocianna odłóż ten srylion pierdylion stos książek na jakich się wzorujesz i inspirujesz ,bo się nimi przecpalaś i gucio mają odniesienia w praktyce wychowawczej z tego co da się wyczytać.
      To wszystko jest takie schematyczne, sztuczne, reżyserka....zero naturalności, spontaniczności i treściwego konkretnego przekazu " bierze ten plecak stąd, do siebie wrzuć, , tu nie jest jego miejsce" . Zdawaj się na własną intuicję co ci rozum podpowiada w tym samym momencie,. A ty się z nią wręcz droczysz i scenariusze jakieś układasz .
      To nie Teatr kocianna , to życie
      • kocianna Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:36
        smile
        Ja tylko stosowałam się do zaleceń lekarzy...
        • kitka05 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:53
          Sorry, ale jakich lekarzy???
    • majenkir Re: 01.10.14, 23:49
      > Ja: Młoda, plecak!

      Czy to jakas odmiana metody klikerowej dla dzieci? big_grin

      Jak ja sie ciesze, ze nie czytalam zadnych mundrych ksiazek o wychowaniu tongue_out

      Kocianna, Twoja corka jest bardzo niegrzeczna, zeby nie nazwac tego ostrzej.
      Moze pora zmienic metody?
    • kitka05 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 01.10.14, 23:51
      Skoro mówisz do dziecka jak do psa (hasłami!!!) a nie do człowieka, to nie dziw się reakcji. Jak ktoś z rodziny by do Ciebie mówił np. matka, obiad; stara, skarpety, to jak byś odpowiadała, jak byś się czuła??? Masz dziecko, ale nie masz za grosz podejścia do dziecka.
    • evolene Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 00:26
      Nie czytałam co inni napisali, jeszczewink
      Czemu jednak nie powiedz prosto z mostu: schowaj plecak. Czemu nie zapytasz wprost: co cie zezłościło dziś w szkole, że jej nienawidzisz?

      Ten sposób prowadzenia rozmowy i dorosłego by zirytował.
    • scher Doskonałe 02.10.14, 00:56
      kocianna napisała:

      > Ktoś jeszcze próbował wcielić w życie podpowiedzi Mazlich i Faber?

      Od zawsze miałem ochotę osobiście spotkać te autorki i rzucić im w twarz dokładnie takimi tekstami. I wszystkim ich "wyznawcom" po kolei.
    • evee1 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 07:54
      Problem u nas polegal na tym, ze jak ja mowialm tak jak ta ksiazka sugeruje, to moje dzieci NIE sluchaly, wiec sie poddalam. Cale szczesie nie mam problemu z komunikacja wink.
    • mamma_2012 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 08:11
      Uczyłam sie tej metody jeszcze na studiach, temat pojawiał sie w trakcie wielu szkoleń i
      zawsze, kiedy dochodziło do ćwiczeń, scenek czułam sie koszmarnie, dlatego w moim domu zasadniczo nigdy nie bylo takich dialogów (poza sytuacjami, gdy chciałam na wesoło podokuczac partnerowi i kilkoma wyjątkowymi sytuacjami).

      Jednak nie skreslalabym całej pozycji, bo dla wielu osób może być to punkt wyjścia do przemyśleń i modyfikacji sposobu komunikacji z dziećmi. Warto sie inspirowac, ale nie nadmiernie przywiazywac.
    • gazeta_mi_placi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 08:12
      Dyscyplina i stare tradycyjne metody, a nie przeintelektualizowane współczesne pierdy, Twoja już teraz jest rozpuszczony bachor, jak dalej tak pójdzie to wróżę jej przećpaną młodość i poważne błędy życiowe.
      Mam niewiele starsze siostrzenice i one nawet teraz jako nastolatki takich chamskich tekstów jak Twoja nie sadzą, a nie są z jakiejś pierniczonej inteligenckiej warszawskiej rodziny tylko z normalnej, raczej biedniejszej niż bogatszej.
      Ale nigdy nie były traktowane jak sam środek wszechświata i mamusia nie roztkliwiała się nad każdym wonniejszym pierdnięciem.
      Twoja córka to klasyczny rozpuszczony do granic bachor, typowy bachor-jedynak.
      Co nieco dziwne bo Ty sama wydajesz się być normalnym sympatycznym człowiekiem, ale dość kijowym i mało skutecznym rodzicem.
      Stawiaj granice i nie pozwalaj na takie chamskie odzywki, nie przejmuj się fochami, nie zeżre kanapek - następnym razem nie spakujesz jej do szkoły nawet jabłka, niech sama sobie robi do szkoły kanapki.
      Zapomniała zeszytu - jej sprawa. I zajmij się sobą, niech wie, że nie jesteś na każde jej skinienie, ale masz też własne sprawy.
      Jesteś nadmiernie skupiona na córce i nadmiernie jej pobłażasz, ona nie zna granic. A przecież to nie 5 latka tylko 11 nastolatka.
      • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 08:43
        w opiniach o Mazlish i Faber skupiacie się w większości na formie, nie treści. a treścią jest przekazanie czytelnego komunikatu na temat swoich odczuć.
        dlatego w przykładzie o plecaku ja grzecznie i miło poprosiłabym o uprzątnięcie, a w sytuacji braku reakcji przestała być miła i poinformowała otoczenie, że jestem wkurzona.
        komunikaty na temat. zwięzłe i klarowne. równie wkurzające, co sztuczne dialogi kocianny, są pytania retoryczne "dlaczego ten plecak tu leży". aż mnie skręca.
        • naturella Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 08:47
          Wiszą mi koło tyłka METODY. Z dzieckiem komunikuję się tak, jak ze wszystkimi, tak, jak to robię zazwyczaj, normalnie i wprost. Czyli mówię "Maks, zabieraj ten plecak do swojego pokoju", na na narzekania o szkole pytam "a co się stało? czemu cię wkurza?". Póki co na rozmowy z dziećmi nie narzekam. Słuchają, co mówię, u Maksa pojawiają się wrzaski i pyskowanie, ale pacyfikuję go, nie słuchając, więc się uspokaja. Normalne rozmowy, jak z dorosłymi, jak z mężem, czasem się kłócimy i wrzeszczymy, czasem sobie opowiadamy coś, czasem mąż mi odpowiada "za chwilę" i dzieci też, więc czekam, aż za chwilę plecak zniknie i znika. Jakby mi ktoś próbował zasuwać takim dialogiem typu "irytuje mnie ten plecak" to też bym odpowiadała, że ma sprzątnąć.
        • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 09:21
          > a treścią jest przekazanie czytelnego komunikatu na temat swoich odczuć.

          Może mój niehumanistyczny umysł pracuje zbyt prosto, ale nie ogarniam w jakim celu mam informować dziecko o moich odczuciach, kiedy ono walnie plecakiem byle gdzie. Nie o moje uczucia wszak chodzi, tylko o to, żeby się ktoś nie zabił o przeszkodę.
          To samo z np. myciem zębów. Czy mnie to wkurza czy nie, to mało istotne. Istotne jest, że dziecku będzie woniać z ryjka jak ząbków nie wyczyści.

          Po co komplikować proste sprawy? Jest czas na rozmowę o uczuciach, ale jest też czas na wydawanie poleceń w celach praktycznych i nie ma co z tego robić psychoterapii.
          • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:03
            cosmetic.wipes napisała:

            Może mój niehumanistyczny umysł pracuje zbyt prosto, ale nie ogarniam w jakim celu mam informować dziecko o moich odczuciach, kiedy ono walnie plecakiem byle gdzie. Nie o moje uczucia wszak chodzi

            jeśli nie o Twoje odczucia (czyli Twój stosunek do sprawy) to co Ci plecak przeszkadza? według mnie:

            - nie lubisz bałaganu, albo
            - boisz się, że ktoś się przewróci, albo
            - denerwuje Cię, że ktoś ignoruje Twoje zalecenia nt porządku, albo
            - jesteś rozczarowana, że Twoje dziecko jest bałaganiarzem, albo
            - lubisz sobie porządzić smile

            i jeśli to przekażesz rozmówcy, masz spore szanse na osiągnięcie porozumienia.

            • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:25
              > - nie lubisz bałaganu, albo
              > - boisz się, że ktoś się przewróci, albo
              > - denerwuje Cię, że ktoś ignoruje Twoje zalecenia nt porządku, albo
              > - jesteś rozczarowana, że Twoje dziecko jest bałaganiarzem, albo
              > - lubisz sobie porządzić smile

              Ty naprawdę każdą pierdołę w ten sposób analizujesz? To musisz mieć sporo czasu tongue_out

              Nie mam żadnego emocjonalnego stosunku do plecaka na środku pokoju. Nie powoduje on ani wzrostu, ani spadku mojego ciśnienia, jak również wszelkich burzliwych przeżyć wewnętrznych. Po prostu jest przeszkodą, o którą ktoś może się potknąć, a takie potknięcie może spowodować różne, najczęściej mało fajne i niepotrzebne nikomu, skutki. I nie jest to strach, rozczarowanie, niepokój, niechęć, złość czy chęć władzy, ale zwykły, prosty pragmatyzm. Jak już wspominałam jestem inżynierem, więc być może moja uczuciowość wyższa została zgładzona przez logikę suspicious
              • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:35
                Ależ się przyczepiłas do tego plecakasmile Toż to nie jest warte analizy uczuciowej ani trochę.
                Ma nie leżeć, bo jego miejsce jest gdzie indziej, koniec, kropka.
                O uczuciach to się rozmawia wtedy, gdy chodzi o relację.
                Relacji z plecakiem raczej nikt nie ma, chyba, że się mylę?big_grin
                • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:01
                  Jakbyś codziennie przez kilka miesięcy potykała się o ten plecak po wejściu do domu to mogłabyś jakiegoś stosunku emocjonalnego do niego nabrać. Takie rzeczy się zdarzają. Plecak to trywialna sprawa, wiadomo, ale rodzice non-stop napominają dzieci w sprawach, które uważają za istotne, a dzieci często nie słuchają. Nie słuchają z różnych powodów, np. dlatego, że właściwy komunikat ginie w potoku niepotrzebnych słów. Jak dziecko kładzie się spać nie musi codziennie słyszeć kazania o tym jak istotne jest mycie zębów - pewnie zna to na pamięć. Wystarczy mu przypomnieć o myciu zębów słowem "zęby". U mnie w domu to działa.

                  Czasem nie słucha dlatego, że nie rozumie skąd się takie, a nie inne polecenie bierze, bo coś co dla rodzica jest oczywiste, dla dziecka takie być nie musi. I warto czasem właśnie powiedzieć skąd się nasze smęcenie bierze. Nie widzę, żadnego problemu, żeby do "pozbieraj klocki" dodać "nie chcę na nie nadepnąć, bo to bardzo boli". Komunikat musi oczywiście być dopasowany do wieku, wiadomo, że piętnastolatkowi nie trzeba już tłumaczyć dlaczego trzeba coś sprzątnąć z podłogi, ale pięciolatkowi jak najbardziej. W ogóle słówko "bo" działa magicznie również na dorosłych. Jeśli się jakąś prośbę poprze uzasadnieniem bardzo wrastają szanse, że zostanie spełniona. Ludzie lubią mieć powód, żeby coś zrobić.

              • nowi-jka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:35
                czyli jednak jakies odczucia w tobie ten plecak budzi - czujesz obawe przed tym ze ktos sie przewróci
                • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:50
                  Wiesz gdyby było to rozpalone na środkoju pokoju ognisko, albo postawiony tam wielki gar z wrzątkiem, to mogłabym mówić o obawie czy nawet strachu.
                  Potkniecie się o plecak może spowodować co najwyżej nabicie sobie guza czy nadwyrężenie stawu skokowego, a zakładam, że takich przeżyć nikt nie chce. Więc skoro można ich uniknąć, to należy to zrobić. Koniec analizy.
                  • mondovi Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:00
                    Jestem leniwa z natury i mój syn też. Raz przerobiliśmy awanturę o rzuconą byle gdzie kurtkę. Wojna się rozpętała taka, że szkoda gadać, szło mniej więcej tak, jak u kocianny - mi ona nie przeszkadza, to ty chcesz, żeby leżała gdzie indziej, więc ty ją odłóż". Ostatecznie dziecko kurtkę posprzątało. Powiedziałam synowi, że dłużej się kłóciliśmy niż trwało jej odwieszenie do szafy i teraz w konsekwencji mamy mniej czasu na przyjemności, mamy złe humory i powiedzieliśmy sobie rzeczy, których naprawdę nie myślimy, a którymi sprawiliśmy sobie przykrość. Zapytałam, czy było warto, bo według mnie nie. Zadziałało raz na zawsze. Nie chciałoby mi się kalkować rozmów z poradnika, bo nie do końca jestem przekonana, że są skuteczne w każdym przypadku. Czasem najlepsza jest brzytwa Ockhama.
                • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:31
                  "czyli jednak jakies odczucia w tobie ten plecak budzi - czujesz obawe przed tym ze ktos sie przewróci "

                  tak stawiając sprawę to absolutnie wszystko budzi w nas emocje, nawet robienie śniadaniasmile
              • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:59
                nie doceniasz ludzkiego mózgu smile to on to analizuje na poziomie, którego świadomie nie kontrolujesz, dostajesz tylko sygnał zwrotny, który werbalizujesz (lub nie). czas potrzebny na taka analizę jest poza możliwościami Twojej percepcji, ale to nie znaczy, że te impulsiki nie latają w tę i z powrotem smile
                i wybacz, jeśli jesteś inżynierem to tym bardziej powinnaś wiedzieć, jak to działa, bo to jest logiczne, proste i przewidywalne. ludzki umysł, czy tego chcesz czy nie, pracuje na emocjach.
                i nie musisz się obnosić z tytułem, też jestem inżynierem. miedzy innymi.
                • mamma_2012 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:09
                  To, jaka emocje wywoła plecak w przedpokoju uzależnione jest od wielu czynników i interpretacji sytuacji, ale litości, nawet jeśli jakaś emocja powstanie, to nie koniecznie będzie miała takie natężenie, zeby sie nad nią zastanawiać.
                  Problem, wart jakichkolwiek głębszych analiz, jest wtedy, kiedy plecak w przedpokoju wywołuje nieadekwatne lub zbyt silne emocje.
                  W większości sytuacji w życiu wystarczy odwołanie sie do zasad, czy bardziej powszechnych czy tez lokalnych.
                • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:49
                  > nie doceniasz ludzkiego mózgu smile

                  Doceniam za to inteligencję własnych dzieci i nie będę im mącić w głowach pierdami o moim stosunku emocjonalnym do obcinania paznokci czy umycia szklanki (żeby już odejść od tego nieszczęsnego plecaka).

                  to on to analizuje na poziomie, którego świad
                  > omie nie kontrolujesz, dostajesz tylko sygnał zwrotny, który werbalizujesz (lub
                  > nie). czas potrzebny na taka analizę jest poza możliwościami Twojej percepcji,
                  > ale to nie znaczy, że te impulsiki nie latają w tę i z powrotem smile

                  Dość poetycko to opisałaś. Wolałabym poczytać o synapsach, mediatorach, neuromodulatorach i okresie refrakcji bezwzględnej. Dzięki temu mogłabym poszerzyć swoją wiedzę, a nie podejrzewać, że to z twojej strony próba wykazania mojej ignorancji suspicious

                  > i wybacz, jeśli jesteś inżynierem to tym bardziej powinnaś wiedzieć, jak
                  > to działa, bo to jest logiczne, proste i przewidywalne. ludzki umysł, czy tego
                  > chcesz czy nie, pracuje na emocjach.

                  Jak powiedział Jonathan Swift "Życie jest komedią dla tych, którzy patrzą, a tragedią dla tych, którzy czują." Wolę komedie.

                  > też jestem inżynierem. miedzy innymi.

                  Nie musisz się obnosić z między innymi. Ja jestem TYLKO inżynierem tongue_out
                  • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:06
                    Nie musisz się obnosić z między innymi. Ja jestem TYLKO inżynierem tongue_out

                    Sądzę, że całe forum już o tym wie, od dawnatongue_out
                    • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:32
                      No masz rację. Napomykam o tym, jakbym co najmniej Nobla dostała big_grin
                      Czas spasować.

                      I niech nikt nie mówi, że spojrzenie z zewnątrz nie może ustawić do pionu smile
                  • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:30
                    ale pisanie o synapsach, mediatorach, neuromodulatorach i okresie refrakcji bezwzględnej, jakkolwiek na pewno ciekawe, niekoniecznie pomoże Ci zrozumieć różnicę pomiędzy tym, że potrafi się nazwać swoje emocje, a tym, że gada się pierdoły o moim stosunku emocjonalnym do.
                    niestety póki co gadasz pierdoły pokazujące wyraźnie Twój stosunek emocjonalny do metody komunikowania z dziećmi zaproponowanej przez Mazlish i Faber. mocno podejrzewam, że nie zadałaś sobie trudu, żeby zapoznać się z tekstem źródłowym, i stąd wynikają stosowane przez Ciebie uproszczenia oraz stereotypy (emocjonalne pierdoły vs inteligencja, logika, pragmatyzm)
                    • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:38
                      > gadasz pierdoły

                      Tak. Bo nie rozkminiam emocjonalnie wyjścia do toalety.

                      Jest czas na emocje, jest czas na pragmatyzm i prosty komunikat. Jak ci trzylatek wybiega na ulicę, to tez mu najpierw tłumaczysz jakie stany emocjonalne to u ciebie powoduje, a dopiero potem łapiesz? Właściwie potem to tylko można zdrapać ciało z asfaltu...

                      Harmonia jest ważna, przechył w każdą stronę tę harmonię zaburza.
                      • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:11
                        o, fajny przykład. jak trzylatek wybiega, to go łapiesz i się na niego drzesz. to jest przekaz emocji, niefajny dla dziecka, ale jak najbardziej naturalny w tym momencie, zapadający w pamięć i pomagający zakodować "stało się coś okropnego, trzeba tego na przyszłość unikać".
                        niestety, mamusie które zachowują opanowanie i słodziutkim głosem tłumaczą po fakcie "kochanie nie wybiegaj na ulicę bo cię auto przejedzie" nie docierają do dzieci tak skutecznie, jak te, które informują o emocjach. okazują emocje. niekoniecznie trzeba wszystko tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. ale człowiek, który pokazuje po sobie, że coś go wkurza, cieszy, smuci, jest łatwiejszy do zrozumienia przez innych niż ten, co zachowuje spokój za wszelką cenę. a przecież celem jest komunikacja
                        • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:18
                          czyli jak się drę "weź plecak z przedpokoju!!!" to się komunikuję bo wyrażam emocje, a jak mówię spokojnie i stanowczo " weź plecak z przedpokoju, bo przeszkadza" to juz nie?big_grin
                          • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:30
                            w obu przypadkach komunikujesz, że plecak Ci przeszkadza. komunikujesz swoje odczucia w stosunku do tej sytuacji (czy chcesz czy nie smile
                            tylko za pierwszym razem pokazujesz, że jesteś wkurzona (może to kolejny raz, kiedy musisz o to prosić, albo właśnie się o plecak potknęłaś), a za drugim razem jesteś spokojna.
                            środki przekazu zwykle są zależne od sytuacji, i ani spokój w momencie wkurzenia, ani wrzask w momencie gdy jesteś tylko lekko zirytowana się nie sprawdzą.
                            • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:36
                              mówię tu tylko o własnych doświadczneiach, a wiadomo i każda matka inna i każde dziecko inne

                              ale w moim przypadku nie jest ważne czy tylko udaję spokojna choc sie we mnie gotuje czy jasno artykułuję złość

                              ważna jest KONSEKSWENCJA w żądaniach- co przy 12latku est raczej zbieraniem plonów wczesniejszego wychowania

                              dlatego np niektóre dzieci słuchają tylko jednego rodzica, a u drugiego wpada im jednym uchem, a wypada drugim

                              do tego nasza rodzina jest dosyc zabawowa i często widzę, że lepiej schować złość do kieszeni ( jak się da) i cos żartem zakręcic- np cos zartobliwie powiedziec o tym plecaku i syn przychodzi zabrać niż kolejny raz wywalac wątrobę

                              dlatego to wszystko trzeba dostosować
                              • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:38
                                aneta-skarpeta napisała:


                                > do tego nasza rodzina jest dosyc zabawowa i często widzę, że lepiej schować zło
                                > ść do kieszeni ( jak się da) i cos żartem zakręcic- np cos zartobliwie powiedzi
                                > ec o tym plecaku i syn przychodzi zabrać niż kolejny raz wywalac wątrobę
                                >

                                U nas podobnie - rzadko sprawdza się 'autorytaryzm' często żartobliwe potraktowanie problemu. Nie zawsze sie da, ale często jest to skuteczniejsze.
                              • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:46
                                ja nie uważam konsekwencji w działaniach za najważniejszą. sama nie wymagam od siebie żelaznej konsekwencji. wolę konsekwencję w przekazie - pokazuję to, co czuję. otrzymuję w zamian taka samą informację. jakoś to dla mnie ważniejsze niż odłożenie plecaka na miejsce.
                                • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:51
                                  kanga_roo napisała:

                                  > ja nie uważam konsekwencji w działaniach za najważniejszą. sama nie wymagam od
                                  > siebie żelaznej konsekwencji.

                                  ja też nie.
                                  Zawsze sobie mowię, że konsekwetnie ograniczę czekoladę tongue_out
                                  nie jestem konsekwentna tongue_out


                                  wolę konsekwencję w przekazie - pokazuję to, co
                                  > czuję.
                                  otrzymuję w zamian taka samą informację.

                                  dokładnie!
                                • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:57
                                  ja uwazam za niemal najważniejszą ( konsekswencje) szczegolnie przy małym dziecku
                                  np zasada- po zabawie zawsze sprzątamy, jemy tylko przy stole itd itd i się tego trzymamy

                                  choc przy starszym też jest dosyć ważna, choc u starszych juz to trochę inaczej wygląda
                                  • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:03
                                    a nie, to u nas są jakieś reguły, ale bywają i wyjątki. bo jesteśmy ludźmi, nie robotami, i zrozumienie jest ważniejsze od żelaznych reguł.
                                  • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:04
                                    a jak 3latkowi tłumaczycie zeby posprzatał klocki to tłumaczycie- bo mamusia będzie zła, czy - bo sie klocki pogubią?
                                    bo japrzy malutkim dziecku bardziej skupialam się na jego odczuciach, a nie moich
                                    • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:11
                                      aneta-skarpeta napisała:

                                      > a jak 3latkowi tłumaczycie zeby posprzatał klocki to tłumaczycie- bo mamusia bę
                                      > dzie zła, czy - bo sie klocki pogubią?


                                      bo klocki się pogubią
                                      bo ktoś może na klocek wejść


                                      > bo japrzy malutkim dziecku bardziej skupialam się na jego odczuciach, a nie moi
                                      > ch

                                      tak, ja również.
                                  • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:06
                                    aneta-skarpeta napisała:

                                    > ja uwazam za niemal najważniejszą ( konsekswencje) szczegolnie przy małym dziec
                                    > ku
                                    > np zasada- po zabawie zawsze sprzątamy, jemy tylko przy stole itd itd i się teg
                                    > o trzymamy

                                    u nas po zabawie nie sprzątamy ZAWSZE (np. jeśli musimy za 2 minuty wyjść) - ale nie uważam tego za brak konsekwencji. Po prostu nie trzymamy się sztywno. Zasady są dla ludzi, a nie odwrotnie. Czasami godzimy się na złamanie niektórych zasad (np. nie myją zębów, jeśli zasną w aucie).
                                    Co do jedzenia przy stole, mycia rąk przed posiłkiem - w 90% przestrzegamy.

                                    >
                                    > choc przy starszym też jest dosyć ważna, choc u starszych juz to trochę inaczej
                                    > wygląda

                                    domyślam się.
                                    Niemniej uważam, że równie ważną cechą rodzica jest również umiejętność odróżnienia kiedy koniecznie trzeba być konsekwentnym, a kiedy można odpuścić dziecku (albo odroczyć w czasie jakąś czynność), bo gra niewarta świeczki.
                                    • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:17
                                      z tym sprzątaniem nie chodzi mi o to, że ma byc po zabawie posprzatane na błysk, ale np musimy zaraz wychodzic, to chowamy klocki szybko do pudełka- pudełko zaniesiemy pozniej, ale przynajmniej ogarniamy

                                      z jedzeniem tak samo- wiadomo jak dziecko zje paluszka przy kanapie czy jabłko ( a nie je juz jak swinka) to spoko, ale widzę po mojej bratanicy 3letniej, że ona je niemal wszystko w biegu plamiąc, krusząc lepiąc wszystko dookoła to mi się słabo robismile

                                      i najlepsze jest to, że jak są z nami jej rodzice to chulaj dusza- rodzice cos tam trukają " nie chodz z jedzeniem" ale nikt sie tym nie przejmuje, a najmniej dziecko

                                      a jak bratanica jest ze mną to wystarczy ze przypomnę -Z. a pamiętasz jaka jest u mnie zasada? yy tak, jemy przy stole- no własnie

                                      i momentalnie działa


                                      a najlepiej jak się mała kiedys wysypała przede mną. Bratowa oczywiscie twierdzi, że u nich tez zawsze przy stole się je.

                                      no i bratanica przez jakis czas była u nas na codzien i pierwszego dnia tłumaczę, że nie moze z jogurtem siedziec na poduchach bo moze się wylać i u mnie w domu jemy przy stole- a u mnie nie!- odpowiedziała

                                      smile
                                    • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:18
                                      dokładnie, zgadzam się z tabakierką
                        • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:36
                          > o, fajny przykład. jak trzylatek wybiega, to go łapiesz i się na niego drzesz.
                          > to jest przekaz emocji, niefajny dla dziecka, ale jak najbardziej naturalny w
                          > tym momencie, zapadający w pamięć i pomagający zakodować "stało się coś okropne
                          > go, trzeba tego na przyszłość unikać".

                          No i OK. Tylko zwróć uwagę, że drzesz się POTEM. Co nieco zmienia postać rzeczy. Są momenty, kiedy ważny jest skutek. I tu właśnie uważam, że tego rodzaju gadki nie mają sensu.
                          Oczywiście w przypadku problemów dziecka z nauką, z przyjaciółmi, z egzystencjalnymi rozterkami czy po prostu gorszym (albo radosnym) dniem rozmawia się zupełnie inaczej. Stąd też mój wpis o harmonii.

                          Ale jeśli rzucony plecak nie wywołuje u mnie emocji, to mam je w sobie wzbudzać na siłę? Jest wiele codziennych zdarzeń, do których nie da się podpinać emocji, bo człowiek by zwariował. Takie automatyzmy. Po co do nich dorabiać coś, co nie ma najmniejszego znaczenia?
                          • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:51
                            nie, drę się nawet przedtem, drę się od razu, kiedy dostrzegę zagrożenie. jak się człowiek dobrze rozedrze, to jest w stanie zatrzymać trzylatka bez łapania smile testowane na dzieciach i zwierzętach.

                            a jeśli plecak nie wywołuje we mnie emocji, to go zwyczajnie ignoruję, albo zwyczajnie przestawiam sama. jeśli się czepiam, to jednak wywołuje emocje.
                            • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:02
                              widzisz ty uważasz, że przypominanie o plecaku to czepianie się

                              a ja uważam, że to przypominanie o pewnej zasadzie, która panuje u nas w domu
                              wiec czesto jak syn wchodzi do domu i leci na górę to mówie normalnie- plecak. choc nie wywołuje on u mnie emocji, bo mówię o tym za wczasu ( zanim sie wkurzę)

                              albo nie widząc pytam z kuchni- a plecak wziąłeś?

                              choc u nas zamiast plecak powinnny byc "kapcie" smile

                              osobiscie jakbym sama go odstawiala ( bo nie wywoluje emocji) to w koncu frustracja by we nie narosła, że to ja ciagle go sprzatam, ale w sumie do kogo pretensja, skoro nie przypominam synowi?smile
                              • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:10
                                jakbym miała non stop przypominać, to bym się zaczęła zastanawiać, co warto zmienić, żeby układ funkcjonował bez przypomnień. oczywiście, rozumiem, wdrażamy pewne nawyki, jak mycie rąk przed posiłkiem czy zmianę obuwia, ale generalnie ja dążę do eliminowania zbędnych ruchów. oszalałabym, gdyby ktoś mi kazał odnosić torebkę do sypialni.
                                • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:12
                                  kanga_roo napisała:

                                  > oszalałabym, gdyby ktoś mi kazał odnosić
                                  > torebkę do sypialni.

                                  jak do sypialni? suspicious

                                  mnie wkurza, jak mąż mi marudzi 'znów nie wyrzuciłaś rolki po papierze' albo 'znów wzięłaś mój ręcznik' - rozumiem, że dzieciaka też to może wkurzać tongue_out
                                  • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:16
                                    no jeśli plecak do swojego pokoju, to torebka też do swojego pokoju. napisałam sypialni, bo w gabinecie rządzą ostatnio króliki, wolę tam nic nie odkładać smile
                                    może rozwiązaniem jest wspólne znalezienie dobrego miejsca na plecak?
                                    • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:20
                                      kanga_roo napisała:

                                      >
                                      > może rozwiązaniem jest wspólne znalezienie dobrego miejsca na plecak?

                                      myślę, że tak.
                                      U nas to holl, tuż przy szafce na buty.
                                      Tak wiszę plecaki maluchów i tam, na szafce leży moja torebka.
                                      tylko mąż niereformowalny wala swoją torbę po ziemi uncertain
                                    • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:29
                                      > może rozwiązaniem jest wspólne znalezienie dobrego miejsca na plecak?

                                      Ja przy takich dyskusjach doceniam wlasnie koncept "wspolnego domu", bo w sprawie plecakow szukalismy kompromisu - po powrocie do domu czlowiek chce sie rozebrac, umyc rece, zrobic sobie cos cieplego do picia, moze nastawic obiad, a nie najpierw leciec na gore, zeby odlozyc plecak na miejsce. Z drugiej strony kolejny czlowiek nie chce sie potykac o plecak. Potrzeby wszystkich czlowiekow trzeba uwzglednic. Rozwiazaniem byla podwieszana szafeczka w przedpokoju, plecaki ladowaly pod szafeczka, wiec nikt sie o nie nie potykal.
                                  • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:22
                                    zgodziłabym się gdybym faktycznie swoja torbe rzucała na środek przedpokojuwink
                                    • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:30
                                      aneta-skarpeta napisała:

                                      > zgodziłabym się gdybym faktycznie swoja torbe rzucała na środek przedpokojuwink

                                      a wynosisz ja grzecznie za kazdym razem do swojego pokoju? Zdejmujesz plaszcz i buty i lecisz, zeby polozyc ja na miejsce?
                                      • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:59
                                        miejsce mojej torebki jest na wieszaku w garderobie przy wejsciu- pokoik wiekosci wc
                                        moj syn moze tam tez chować plecak- jak chce, ale nie chce

                                        woli rzucic tam gdzie stoi i leciec na górę do pokoju, zeby skypa odpalićtongue_out
                                      • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:04
                                        ok przemyslalam- jak nie odloze do garderoby torby to ją wieszam na poręczy schodów, co nadal nie jest rzucaniem torby na podłogę tak jak stoję
                                        • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:14
                                          aneta-skarpeta napisała:

                                          > ok przemyslalam- jak nie odloze do garderoby torby to ją wieszam na poręczy sch
                                          > odów, co nadal nie jest rzucaniem torby na podłogę tak jak stoję

                                          Czy jakby syn wieszal plecak na poreczy schodow to by bylo ok?
                                          • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:22
                                            nie mam problemu z tym, zeby syn znalazł sobie miejsce na plecak- gdzies gdzie on nie przeszkadza

                                            jego plecak jest strasznie ciezki wiec nie wyobrazam sobie wiszenia na balustradzie, ale problem jest w tym, że on po prostu tak sie spieszy że rzuca tam gdzie stoi, buty zdejmuje w podobny sposób i nie patrzy czy sa rozwalone, czy na środku

                                            a latem potrafi zostawić go... w ogrodzie. bo po szkole poleciał na trawnik, plecak rzucił i zapomniał
                                            • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:53
                                              aneta-skarpeta napisała:

                                              > nie mam problemu z tym, zeby syn znalazł sobie miejsce na plecak- gdzies gdzie
                                              > on nie przeszkadza

                                              a on jasnowidz jest, ten Twoj syn?
                                              • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:43
                                                "a on jasnowidz jest, ten Twoj syn?"

                                                a czemu zakładasz, że z nim o tym nie rozmawiam? on nie musi byc jasnowidzem- tak samo z kapciami
                                              • kura17 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 19:37
                                                ja od meza nauczylam sie jednej z jego fajnych cech. pomaga w zyciu wink
                                                czesto ludzie maja rozne standardy w stosunku do jakichs rzeczy/zjawisk/obowiazkow.
                                                moja maz ma wyzsze standardy, gdy chodzi o porzadek, ode mnie.
                                                i co?
                                                "poprawia" po mnie sam lub od poczatku sam wykonuje czynnosci, o ktorych wie, ze ja moge nie zrobic ich "wystarczajaco dobrze" wink
                                                bez narzekania i gadania, po prostu to robi.
                                                a ja robie inne rzeczy (chocby te, o ktorych wiem, ze on nie przepada).

                                                i tak samo postepuje wobec dzieci.
                                                akurat mam przyklad z tym nieszczesnym plecakiem!
                                                moje dzieci na ogol odkladaja plecak za drzwiami holu, nikomu on tam nie przeszkadza, spoko.
                                                ale ja bardzo NIE LUBIE, jak oni ten plecak tam klada (no nie lubie!).
                                                i co?
                                                bez sensu troche wymuszac na nic, prawda?
                                                w polowie przypadkow po prostu sama go przenosze w "odpowiednie" (wedlug mnie) miejsce.
                                                w polowie zwyczajnie prosze "zabierzcie plecak do pokoju obok", jak widze, ze dzieci sa "pod reka" i moga to zrobic bez odrywania sie od swoich "bardzo waznych zajec" wink
                                                a w pozostalej polowie przypadkow zwyczajnie ignoruje fakt, ze plecak akurat tam mnie wkurza...
                            • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:07
                              > a jeśli plecak nie wywołuje we mnie emocji, to go zwyczajnie ignoruję, albo zwy
                              > czajnie przestawiam sama. jeśli się czepiam, to jednak wywołuje emocje.

                              Rzygam już tym plecakiem wink

                              A co przekazujesz dziecku przestawiając jego i przez niego pizgnięty plecak?

                              Ok, ignorowanie rozumiem. Pod warunkiem, że dzieciak sam się potknie - najlepsza nauka jest podobno na własnych błędach. Zignorowałam zrzuconego raz przez mojego syna na podłogę pendriva i go odkurzyłam (a mogłam niechcący rozdeptać wink). Od tej pory młody wyostrzył swoją uwagę w zakresie przedmiotów leżących w parterze. Nie chodziło o moje emocje, bo mnie jego sprzęt ani ziębi ani grzeje. Chodziło o to, żeby ON SAM nie musiał narażać się na NIEPOTRZEBNE i ŁATWE DO UNIKNIĘCIA emocje, w przypadku zniszczenia rzeczy.
                              • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:13
                                cosmetic.wipes napisała:


                                > Rzygam już tym plecakiem wink

                                a widziszsmile
                                a jak biedny dzieciak dzień w dzień słyszy 'pleeeecak' to on też już rzyga big_grin



                                > . Od tej pory młody wyostrzył swoją uwagę w zakresie przedmiotów leżących w par
                                > terze.

                                u nas też popłoch jak odkurzam, a lego leży na dywanie, wiec widać to JEST metoda.
                              • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:14
                                cosmetic.wipes napisała:
                                A co przekazujesz dziecku przestawiając jego i przez niego pizgnięty plecak?

                                że można czasem posprzątać po kimś i też jest OK. ja też czasem zostawiam torebkę w hallu, i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dzieciątko mi ją odłożyło na miejsce.
                                • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:22
                                  Duże znaczenie ma słowo "czasem".

                                  Dobra. Plecak jest głupi, moje dzieci nie rzucają ich (już) byle gdzie. Możemy znaleźć inny przykład?
                                  smile
                                  • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:02
                                    zamiat plecaka kapcietongue_out
                                    moj syn ciągle nie ma kapci ( a w kapciach chodzic musi, bo mamy psa i nie przestrzegam nplatem zmiany obuwia i potem tymi brudnymi nogami kładzie się na kanapę, łóżko etc)

                                    bo pieprznie a to pod stół, a to pod łózko, a to niewiadomo gdzie

                                    uprzedzam atak- jakby chciał mopować podłogę codziennie to bym nie oczekiwała kapci, ale skoro mu sie nie chce... to musi nosic kapcie

                                    i zamiast "odłóż plecak" to można wrzuci u nas "znajdz kapcie"
                                    • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:11
                                      > zamiat plecaka kapcietongue_out
                                      > moj syn ciągle nie ma kapci ( a w kapciach chodzic musi, bo mamy psa i nie prze
                                      > strzegam nplatem zmiany obuwia i potem tymi brudnymi nogami kładzie się na kana
                                      > pę, łóżko etc)

                                      Taaa, kapcie, mow do mnie jeszcze. Kwestie brudnych stop na lozku zalatwiala kapa, na kanapie tzw. psi koc, obydwa pierne, poza tymi dwoma przypadkami stopy nie laduja na meblach. U mnie przedmiotem wojny byla kwestia prania tych straszliwie brudnych skarpetek z reszta prania, bo to niehigieniczne. Rozwiazana zwiekszeniem ilosci skarpetek i ich oddzielnym praniem. Kapcie sa nadal nieobecne.
                                      • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:18
                                        o brudnych skarpetach nie będę z nikim rozmawiała, bo nie mogę się denerwowaćtongue_out
              • kama265 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:26
                big_grin big_grin big_grin mój umysł inżyniera podobnie pracuje
            • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:27
              Aha, jeszcze a propos porozumienia. Być może moje dzieci też są w jakiś sposób uszkodzone emocjonalnie, bo na nie doskonale działa LOGICZNE umotywowanie dlaczego środek podłogi nie jest najlepszym miejscem dla plecaka.
              • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:36
                Ja mam jedno logiczne dziecię a drugie emocjonalne. I to żadne uszkodzenie (nie kokietuj) tylko charakter.
              • szamanta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:14
                cosmetic.wipes napisała:

                > Aha, jeszcze a propos porozumienia. Być może moje dzieci też są w jakiś sposób
                > uszkodzone emocjonalnie, bo na nie doskonale działa LOGICZNE umotywowanie dlacz
                > ego środek podłogi nie jest najlepszym miejscem dla plecaka.
                >

                Hehehe
                Na jedne działa same wymowne spojrzenie na plecak na środku podłogi i ono wie o co chodzi, na inne dobitny przekaz podtykając się o niego enty raz z rzędu - albo zacznie odkładać plecak do swojego pokoju, albo tydzień pochodzi do szkoły w reklamówce z biedronki i może w końcu je olśni suspicious
                Dobór reakcji zależny od dziecka charakteru i jego osobowości smile
            • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:32
              Jakie ma znaczenie właściwa komunikacja, aktywne słuchanie, pytania zamknięte i otwarte, przekonałam się na studiach, gdzie na warsztatach non stop to ćwiczyliśmy i możecie się śmiać, ale po pierwszych zajęciach większość była załamana, część chciała zrezygnować, bo okazało się, że jesteśmy ludźmi w wieku 40-50 lat, a nie potrafimy aktywnie słuchać, projektujemy na rozmówcę swoje poglądy, podpowiadamy mu rozwiązania problemu, lub go bagatelizujemy, używamy schematów,,,itd. Jak większość społeczeństwasmile
              Komunikacji uczymy się w domu. Jeśli rodzice nie odzwierciedlają uczuć dziecka kiedy jest małe, nie uczą go nazywania ich i radzenia sobie z nimi, a w późniejszym wieku używają jedynie nakazów i zakazów "bo tak", i generalnie stosują przekaz do dziecka a na odbiór już nie są nastawieni (jedyne pytania: jak było w szkole? zrobiłeś lekcje?) to z takiego domu wychodzi człowiek, który nie bardzo zna swoje granice, uczucia tłumi i komunikuje się tak, jak rodzice, bo nic innego nie zna.
              Dlatego właśnie niektórzy uczą się komunikacji z książek lub na kursachsmile Bo widzą, że jest problem, że jest się źle zrozumianym, albo wywołuje się czyjąś wściekłość "niewinnym" komunikatem, albo w ogóle nie ma reakcji.
              Chyba dobrze, że Kocianna chce coś poprawić, skoro jej własny styl nie zdał rezulatu?
              • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:47
                > Chyba dobrze, że Kocianna chce coś poprawić, skoro jej własny styl nie zdał rez
                > ulatu?

                Bardzo dobrze, że chce coś poprawić. Szkoda tylko, że w ten sposób, bo jak widać rezultaty sa odwrotne do zamierzonych.
                • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:05
                  Bo nie dostosowała metody do wieku. Jej córka ma 10 lat zdaje się. To już nie jest czas na uczenie dziecka rozpoznawania uczuć (nazywanie emocji).
                  Kocianna się uczy, więc popełnia błędy. Zależy jej, stara się, przychodzi tu, odsłania podbrzusze i pyta. Dostaje za to baty, ale wyciąga wnioski. To dobrze o niej świadczy.
                  Zdecydowanie lepsze dialogi są w książce Gordona Wychowanie bez porażek. Ale same dialogi. One doskonale pokazują, jak ważna jest umiejętność słuchania (na czterech poziomach). Bo zakładanie, że dziecko dokładnie wie, co chce nam powiedzieć, wie co czuje i czego od nas potrzebuje, jest pójściem na łatwiznę. Stąd wiele nieporozumień i poczucie skrzywdzenia.
                  Ja też nie zostałam nauczona w domu właściwej komunikacji. Stosowałam i czasem dalej stosuję, niestety, styl konfrontacyjny. To nie buduje porozumienia i więzi z dziećmi. Stąd poszukiwania (książki, kursy). Wiem, warto zaufać sobie i zdać się na naturalne, niewyuczone podejście, ale co jeśli ktoś to "własne" podejście ma wadliwe?
                  Moje "nauki" dają rezultaty. Z nastolatkiem swobodnie rozmawiam o uczuciach, młodsza czuje się wreszcie wysłuchana i zrozumiana.
                  Tyle, że ja spędziłam najpierw sporo czasu na poszukiwaniach, ze wszystkich proponowanych stylów zbudowałam własny, a potem po prostu ćwiczyłam, korygowałam. Teraz po prostu rozmawiam.
                  Zazdroszczę tym, którzy mają "wrodzony" właściwy styl komunikacji, ale jak widac po forum, niewiele jest takich osóbtongue_out
                  • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:02
                    > Ja też nie zostałam nauczona w domu właściwej komunikacji. Stosowałam i czasem
                    > dalej stosuję, niestety, styl konfrontacyjny. To nie buduje porozumienia i więz
                    > i z dziećmi.
                    > Zazdroszczę tym, którzy mają "wrodzony" właściwy styl komunikacji, ale jak wida
                    > c po forum, niewiele jest takich osóbtongue_out

                    Przeanalizowałam twój post i uważam, że bardzo mądrze napisałaś. Odnosząc to do siebie mogę stwierdzić, że styl komunikacji, który wyniosłam z domu był nastawiony właśnie na słuchanie oraz traktowanie dziecka jako pełnowartościowego członka rodziny i społecznosci, być może dlatego dla mnie jest to oczywiste, a przez jakieś zadufanie, albo zbyt małą wrażliwość nie wzięłam pod uwagę, że może być zupełnie inaczej. Mój błąd.
                    I chociaż wydaje mi sie (piszę wydaje, bo jako strona nie mogę tego ocenić obiektywnie), że mam bardzo dobry, otwarty i ciepły kontakt z moimi dziećmi, to zdecydowanie nie jest to "wrodzone", a właśnie nabyte. Nie z poradników, a od rodziców.
                    Myślę, że tym ludziom, którzy muszą bazować na książkach jest dużo trudniej, w końcu zmieniają siebie i można powiedzieć, że robią to nieco "na oślep".
                    • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:20
                      Myślę, że tym ludziom, którzy muszą bazować na książkach jest dużo trudniej, w końcu zmieniają siebie i można powiedzieć, że robią to nieco "na oślep".

                      Dokładnie, jest ciężko. Zanim człowiek wyrobi sobie styl "w zgodzie ze sobą", popełnia masę błędów. I sądzę, że na takim właśnie etapie jest Kocianna.
                      Ja też nie mogę powiedzieć, że już wszystkie rozumy zjadłam, ale jest lepiej i to jest widoczne. Ogromną motywacją dla mnie było to, żeby moje dzieci takiego "kłopotu" jak ja nie posiadały.
              • szamanta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:33
                pade napisała:

                > Chyba dobrze, że Kocianna chce coś poprawić, skoro jej własny styl nie zdał rez
                > ulatu?

                Ale wlasnie NIE jest jej własny styl , to jest wyuczony na pamięć schemat ,sablonowy, opierający się na miliardowych poradnikach, książkach ,publikacjach przeróżnych autorów z każdego zakątku świata i z tego co widzę to właśnie nie zdaje egzaminu, bo tam nie ma Kocianny . Jej zachowanie i sposoby wychowania są wzorowane na przeróżnych pisemkach przeróżnych autorów i tu nie ma mowy o WLASNYM stylu i własnej naturalności w reakcjach
                To co Kocianna stosuje opierając się na czyiś wizjach wychowawczych a NIE na SWOICH to pójście na okrętkę, . Takie filozoficzne podchody ,jakieś aluzje potrafią wnerwić nawet dorosłego zamiast prosto z mostu powiedzieć o co caman
                Niepotrzebne zataczanie koła

                Sytuacja z szkolą : Dzieciak przychodzi z szkoły i z wściekłością syczy mając piane w ustach , ze nienawidzi budy , po co mu podkreślać, jakiś ty zły? to takie bagatelizowanie tematu jakie sam zaczął ,zamiast zapytać się a co cie dzisiaj w niej wykurzyło. Dziecko zaczyna pierwsze temat samo nie kryjąc emocji, az się prosi aby mama pociągnęła go za język O CO ta zlosc , a nie stwierdzając fakty, no fakt jesteś zly i koniec tematu
                Dlatego uważam, ze zero naturalności jest w tych ułożony i wyrytych na pamięć scenariuszach i to żaden własny styl ,a czyiś,które trafiają do kocuanny dziecka jak kulą w plot
                Niech idzie w końcu na odwyk od tych poradników, czasopism i tysiącem książek przechwalających się matul jak idealnie dzieci wychowują, bo co u jednego zdało egzamin w opisanej książce, u drugiego dziecka nijak nie będzie miało żadnego efektu- albo efekt lawinowego wybuchu i potęgowania dziecka frustracji i problemów
                • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:40
                  widzę, że nie przeczytałaś wszystkich moich wypowiedzi w tym wątkusmile
                • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:02
                  .> Sytuacja z szkolą : Dzieciak przychodzi z szkoły i z wściekłością syczy mając
                  > piane w ustach , ze nienawidzi budy , po co mu podkreślać, jakiś ty zły? to t
                  > akie bagatelizowanie tematu jakie sam zaczął ,zamiast zapytać się a co cie dzi
                  > siaj w niej wykurzyło. Dziecko zaczyna pierwsze temat samo nie kryjąc emocji,
                  > az się prosi aby mama pociągnęła go za język O CO ta zlosc , a nie stwierd
                  > zając fakty, no fakt jesteś zly i koniec tematu

                  A ja czytajac ten watek uswiadomilam sobie, ze moj chlop tak wlasnie sie komunikuje. Wracam do domu i warcze od progu, ze mam dosc wszystkiego i rzucam te robote. Ale na pytanie zwrotne "jestes zla?", okazuje sie, ze w zasadzie to nie jestem zla, tylko potwornie zmeczona. Albo zirytowana jednym kolega. Albo rozczarowana, ze moje liczne proby uzyskania czegos tam nie daly efektu i nie widze za bardzo sensu pracy. I na podstawie tej informacji chlop reaguje odpowiednio, a to zaproponuje, ze mi karki i glowe wymasuje i kapiel przygotuje, a to wysyla na rower, zebym z siebie ten stres wywalila, a to po prostu przytula. Pomaga mi uswiadomic sobie, co ja w zasadzie czuje i dlaczego. I zazwyczaj po kwadransie wszystkie emocje ze mnie opadaja, znajduje rozwiazanie na przyszlosc i koncze myslec o pracy.
                  Eks w takiej sytuacji reagowal calkiem serio "nie przesadzaj, na pewno nie bylo tak zle, to nie powod zeby sie zwalniac". I potem dyskutowalismy dosc dlugo, bo on mi udowadnial, ze jest ok, a ja mu, ze byly problemy. I czulam sie niewysluchana, zignorowana i zmeczona dodatkowo cala dyskusja.


                  > Dlatego uważam, ze zero naturalności jest w tych ułożony i wyrytych na pamięć
                  > scenariuszach i to żaden własny styl ,a czyiś,które trafiają do kocuanny dzi
                  > ecka jak kulą w plot

                  Moim zdaniem na razie wyglada to sztucznie, ale z czasem sie wpasuje do kociannowego stylu i bedzie dobrze.
                  • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:16
                    Eks w takiej sytuacji reagowal calkiem serio "nie przesadzaj, na pewno nie bylo
                    > tak zle, to nie powod zeby sie zwalniac".

                    W takich chwilach zawsze sobie przypominam, co mówiła moja mama - że problem nigdy nie jest obiektywnie duży lub mały, jest taki, jakim się go przeżywa. Dlatego, kiedy moja córka wraca ze szkoły rozżalona, że po raz tysiąc pięćsetny pokłóciła się ze swoją najlepszą przyjaciółką, ja po raz tysiąc pięćsetny pochylam się nad jej żalem z pełnym zaangażowaniem.
                  • szamanta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:24
                    U mnie dziecko ostatnio tez przyszło z rozżaleniem o szkole stwierdzając podobny fakt jak corka kocianny. Widziałam ze jest wściekła i tego nie ukrywała, wiec sama z siebie w pierwszym odruchu zapytałam się co ją wkurzylo, ze jej się ulało i nawiązałam do siebie samej ,ze ostatnio tez się wściekłam jak na konferencji źle rzutnik mi podłączono i sama musiałam z tym sie użerać a byłam tak wściekła ,ze yyhhrrr. Dziecko widząc, ze ja mówię o przyczynach moje złości , ona sama też zaczęła mówić o swoim złym dniu o co poszło i co jej sie waliło -przyczyny a nie suche stwierdzenie faktow- jesteś zła i kropka , bo to tematu nie załatwia, wrecz może jeszcze bardziej rozjuszyć
            • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:24
              "> jeśli nie o Twoje odczucia (czyli Twój stosunek do sprawy) to co Ci plecak prze
              > szkadza? według mnie:
              >
              > - nie lubisz bałaganu, albo
              > - boisz się, że ktoś się przewróci, albo
              > - denerwuje Cię, że ktoś ignoruje Twoje zalecenia nt porządku, albo
              > - jesteś rozczarowana, że Twoje dziecko jest bałaganiarzem, albo
              > - lubisz sobie porządzić smile
              >
              > i jeśli to przekażesz rozmówcy, masz spore szanse na osiągnięcie porozumienia.
              >


              OJP jak można skomplikować nawet najprostszą sprawę.
              • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:45
                ale co w tym jest skomplikowanego? Ty nie odczuwasz emocji? czy komunikujesz się z dziećmi po wojskowemu, w formie rozkazów?
                gdyby kocianna powiedziała "nie lubię, jak rzucasz plecak na środek", albo "boję się, że ktoś wywinie orła przez ten plecak", córka raczej by jej nie olała.
                • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:51
                  kanga_roo napisała:

                  >
                  > gdyby kocianna powiedziała "nie lubię, jak rzucasz plecak na środek", albo "boj
                  > ę się, że ktoś wywinie orła przez ten plecak", córka raczej by jej nie olała.

                  albo powiedziałaby 'to go podnieś jak się boisz'.
                  • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:58
                    w sumie jak sobie pomysle, że np naprawdę się boję- bo lezy siekiera na podlodze i jest male dziecko- to nie czekam az ktos sprzatnie tylko faktycznie sama sprzatam, aby jak najszybciej zlikwidować zagrozenie

                    ale poza obawami, lękami i emocjami są po prostu pewne zasady w domu, których trzeba przestrzegać, aby każdemu żylo się lekko i przyjemnie

                    bez zbędnych emocji

                    czyli dbamy o to aby rzeczy odkladac na miejsce bo dzięki temu jest porządek, nie mamy wiecznego sprzątania i nie musimy wiecznie szukać rzeczy, co wymaga dyscypliny, ale jest szalenie wygodne

                    wiekszosc z takich czynnosci musimy sobie po prostu wypracować- np zeby nie rzucac kurtki na fotel,, tylko wieszać do szafy

                    tu nie chodzi o żadne emocje, tylko wypracowanie zasad, aby zyło sie łatwiej i wygodniej
                    • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:03
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > tu nie chodzi o żadne emocje, tylko wypracowanie zasad, aby zyło sie łatwiej i
                      > wygodniej

                      amensmile
                      dokładnie tak to widzę.
                      Butów nie zostawiamy na środku, bo jesli tak zrobi 5 osób, to sprzątania jest więcej.
                      Lepiej sobie odpocząć niż poświęcić więcej czasu na porządkowanie czegoś, co można robić na bieżąco.
                  • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:18
                    myślę, że jednak by się zmitygowała i nie zignorowała tak jawnie obaw matki. bo chociaż mogłaby się z nią nie zgadzać, raczej by zrozumiała, że - i dlaczego - to matkę obchodzi.
                    ale jeśli nawet usłyszałabym taki tekst, to bym właśnie plecak podniosła. i powiedziała, że zależy mi na tym, żeby nikomu z domowników nic się nie stało. chciałabym, żeby moje dziecko zapamiętało, że możemy bezinteresownie troszczyć się o bezpieczeństwo innych, a nie to, że matka rządzi.
                    • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:42
                      W tym opowiadaniu o emocjach towarzyszących tego typu i bardziej zaawansowanym poleceniom czy prośbom, chodzi IMHO przede wszystkim o to, żeby sobie rodzic sam uświadomił czemu tak naprawdę chce tego czy tamtego. Przykład plecaka jest akurat zbyt łopatologiczny, bo logiczne, że rzucony w przejściu przeszkadza w przejściu. Ale już np. rodzic wymagający idealnego porządku w pokoju dziecka może wcale nie mieć na uwadze względów praktycznych, ale np. tylko przekonanie, że tak trzeba, bo tego samego wymagali od niego, jego rodzice; albo chce, żeby w całym domu był idealny porządek, bo zależy mu, żeby dobrze wypaść przed gośćmi, albo obawia się, że jeśli dziecku popuści w kwestii jakości sprzątania to dziecko całe życie będzie niedbale wykonywać wszystkie prace, albo np. sam nie potrafi skupić w pomieszczeniu, gdzie jest nieporządek i martwi się, że dziecku ciężko będzie w bałaganie lekcje odrobić.

                      Jeśli komunikat będzie zgodny z prawdą to dziecko może znaleźć bardziej trafny sposób na spełnienie prośby rodzica. Na "idź sobie pograć do pokoju, bo wkurza mnie muzyczka z tej gry" dziecko może powiedzieć "chcę posiedzieć z tobą, czy będzie ok jak wyłączę dźwięk?". Ciężko mi wymyślić sensowny przykład, ale w sytuacji prawdziwej komunikacji często się zdarza, że ktoś pomyśli o jakimś rozwiązaniu, które mi do głowy nie przyszło, dlatego warto wyrażać się precyzyjnie i być otwartym na odpowiedź drugiej strony.
                      • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:53
                        priszczilla, 10/10
                  • turzyca Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:33
                    > albo powiedziałaby 'to go podnieś jak się boisz'.

                    Ja na taka odzywke slyszalam "to jest nasz wspolny dom i wszyscy musimy dbac o to, zeby sie tu dobrze mieszkalo."

                    A ja wiedzialam, ze rezygnacja z zasady "wspolny dom" nie jest warta swieczki, bo "wspolny dom" oznaczal oprocz obowiazkow jak posprzatanie i to nie tylko wlasnego plecaka, ale tez lazienki, takze liczne przywileje.
                    • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:36
                      turzyca napisała:


                      > A ja wiedzialam, ze rezygnacja z zasady "wspolny dom" nie jest warta swieczki,
                      > bo "wspolny dom" oznaczal oprocz obowiazkow jak posprzatanie i to nie tylko wla
                      > snego plecaka, ale tez lazienki, takze liczne przywileje.

                      u mnie w domu rodzice mówili często 'jak będziesz miała własny dom, to będzie, jak ty chcesz' - strzał w kolano, moim zdaniem, bo wtedy ja mówiłam 'skoro to nie mój dom, to nie będę sprzątać'.
                      Twoje podejście też praktykuję - jeśli chcemy, żeby nam wszystkim było wygodnie, to dbajmy o to wspólne 'dobro'.
                • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:54
                  "gdyby kocianna powiedziała "nie lubię, jak rzucasz plecak na środek", albo "boję się, że ktoś wywinie orła przez ten plecak", córka raczej by jej nie olała."

                  na każdy argument mozna odpowiedziec- jak się boisz/jak cie denerwuje, to sprzątnij sama- jak się chce odpyskować

                  natomiast trudno odpyskować na " obiecałaś, że będziesz kładła plecak na miejsce"
                  • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:58
                    nietrudno:" obiecałam, ale zmieniłam zdanie", albo:"nie obiecywałam"
                    w ten sposób można dojść do absurdu
                    • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:01
                      no wiem, że można dojść do absurdu, wiec dlatego czasem po prostu trzeba wydać polecenia

                      za pierwszym razem można wytlumaczyc, że ten plecak cie bardzo denerwuje, bo sprzatałaś, napracowalas się etc

                      ale za pierdylionowym razem juz naprawdę jest to zbędne
                      • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:03
                        przeprowadziłam szybki rachunek sumienia i jak mi dziecko odpowie " nie obiecywałem"

                        to ja mówię " ok, też tak Ci powiem jak przypomnisz mi, że obiecałam ci w Październiku grę na kompa"

                        i działa
                        • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:09
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > przeprowadziłam szybki rachunek sumienia i jak mi dziecko odpowie " nie obiecyw
                          > ałem"
                          >
                          > to ja mówię " ok, też tak Ci powiem jak przypomnisz mi, że obiecałam ci w Paźdz
                          > ierniku grę na kompa"
                          >
                          też tak czasem mówię (tzn. bardziej na poziomie 4-latka), ale mam poczucie, że to 'zua droga' Mąż mnie mocno prostuje, żebym nie szantażowała.
                          • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:16
                            moj ma lat 12, ale w moim odczuciu to nie jest szantaż

                            to jest ukazanie dziecku do czego prowadzi nie dotrzymywanie obietnic, kłamanie etc bez moralizowania, tylko poprzez ukazanie- aha, a jak ja ciebie tak bym potraktowała to byloby równie fajnie?

                            akurat na mojego syna bardzo dobrze działa metoda " nie czyn drugiemu co tobie niemiłe"
                    • tjoanna Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:33
                      Właśnie.
                      Mój syn ostatnio odpowiedział: Bo ty tak chciałaś i nie miałem wyjścia!
                  • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:01
                    aneta-skarpeta napisała:



                    > natomiast trudno odpyskować na " obiecałaś, że będziesz kładła plecak na miejsc
                    > e"

                    ' no i co z tego?!'
                    albo
                    'nie, wcale nie obiecałam'.

                    Znając siebie na tego typu odzywki wzięłabym plecak i dziabnęła przez okno (ale ja jak się wkurzę, to się robię nieprzewidywalna). Myślę, że w przyszłości dzieciak raczej by plecaka na środku pokoju nie zostawiał.
                  • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:07
                    Ja takie pyskowanie rozbrajam tak, że po pierwszym "jak ci przeszkadza to sama sprzątnij" faktycznie sprzątam sama, po czym przy pierwszej okazji, kiedy dziecko przychodzi do mnie z pytaniem typu "co na kolację" odpowiadam "nic", "ale ja chcę jeść", "to sobie zrób" i wtedy nie ma zmiłuj, faktycznie musi zrobić sobie samo. Ale takie sytuacje w przypadku mojego dziecka mogę policzyć dosłownie na palcach jednej ręki.
                    • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:12
                      zaczerpnęłam z rodzinki.pl

                      syn zakomunikował mi kiedys ( tez to są sytuacje marginalne, bo dziecko mam mocno pomocne), że nie będzie sprzątał, bo to bez sensu, bo zaraz znowu jest bałagan

                      "ok" odpowiedziałam

                      nie minęło zbyt wiele czasu i słyszę " głodny jestem, mozesz mi zrobic cos do jedzenia?"

                      a ja na to " no widzisz, nie bardzo, bo zrozumialam ze karmienie ciebie jest bez sensu, ja cie karmię,a ty za kilka godzin jestes znowu głodny"

                      i tylko się usmiechnął ze zrozumieniem i poszedł posprzątac
                      • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:23
                        aneta-skarpeta napisała:


                        > syn zakomunikował mi kiedys ( tez to są sytuacje marginalne, bo dziecko mam moc
                        > no pomocne), że nie będzie sprzątał, bo to bez sensu, bo zaraz znowu jest bałag
                        > an
                        >
                        > "ok" odpowiedziałam

                        najgorsze w tym wszystkim jest to, że kurcze, ON MIAŁ RACJĘ.
                        Sama dochodzę do wniosku, że sprzątanie nie ma sensu, skoro za chwilę znów jest balagan. Więc od jakiegoś czasu praktykujemy odkładanie na miejsce, zobaczymy, na jak długo wystarczy tongue_out

                        > a ja na to " no widzisz, nie bardzo, bo zrozumialam ze karmienie ciebie jest be
                        > z sensu, ja cie karmię,a ty za kilka godzin jestes znowu głodny"
                        >
                        > i tylko się usmiechnął ze zrozumieniem i poszedł posprzątac

                        smile
                        • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:26
                          "najgorsze w tym wszystkim jest to, że kurcze, ON MIAŁ RACJĘ."

                          ciiichooooootongue_out
                          • tabakierka2 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:28
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > "najgorsze w tym wszystkim jest to, że kurcze, ON MIAŁ RACJĘ."
                            >
                            > ciiichooooootongue_out

                            suspicious
                    • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:20
                      czyli regularny foch smile
                      też sposób poinformowania o swoich emocjach.
                      • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:24
                        to nie jest foch ( foch to jest obrażanie się)

                        to jest żartobliwe odwrócenie sytuacji, aby zrozumiał bezzsesnownośc swojej argumentacji'

                        co złapał momentalnie, bo zrozumiał absurdalność mojej argumentacji z jedzeniem i przelozył na swoją sytuacje ze sprzątaniem

                        i zamiast mu wykładać na smutasa o emocjach jakie mną targały przy bałaganie po prostu go podeszłam sposobem- bardzo skutecznym zresztą
                        • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:37
                          ale ja pisałam pod priszczillą, która stosuje foch smile
                          tekst o sprzątaniu i jedzeniu fajny, głównie dlatego, że zamiast ględzenia jest przyjazna atmosfera i poczucie humoru. znowu emocje. ale te pozytywne.
            • verdana Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:24
              A dziecko lubi bałagan. Denerwuje je, gdy ktoś wydaje mu polecenia. Jest rozczarowane, ze matka widzi plecak, a nie powieszoną kurtkę. I w takim razie plecak ma prawo leżeć tam, gdzie lezy?
              • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:47
                "A dziecko lubi bałagan. Denerwuje je, gdy ktoś wydaje mu polecenia. Jest rozczarowane, ze matka widzi plecak, a nie powieszoną kurtkę. I w takim razie plecak ma prawo leżeć tam, gdzie lezy?"

                nie popadajmy w absurdy

                dziecko lubi bałagan- pięknie- niech ma bałagan w swojej przestrzeni i na tyle na ile nie przeszkadza to innym współmieszkańcom

                w strefach wspolnych liczy się nie tylko moje/twoje- tylko liczy się nasze dobro- jakis kompromis

                i nie mowie o sytuacji obsesji odkladania wszystkiego pod linijkę, tylko o normalny ład

                mi też się wielu rzeczy robić nie chce, a robię dla naszego wspólnego dobra czy przyjemności

                niestety jak się mieszka w 3 czy 5 osób to trzeba isc na kompromisy, a nie stawac okoniem " bo ja lubię bałagan"
                • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:52
                  aaa

                  moja mama miala podejscie do mojego brata- a to chlopak, jego balagn jego problem

                  i ja swojej synowej tego nie zrobię!!!tongue_out
              • rhaenyra Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:50
                a co z uczuciami plecaka ?

                moze plecak lubi lezec na srodku pokoju to odczuwa przyjemnosc z witania wchodzacych domownikow i gdzie indziej czulby sie wyobcowany
                • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:53
                  ale to plecakowi krzesełko postawic, a nie tak na ziemi, zdeptany, zbrukany
                  • rhaenyra Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 17:18
                    a jesli plecak boi sie wysokosci ?
                    • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 17:20
                      Legowisko!
    • kura17 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 09:07
      mnie ta ksiazka pomogla w ograniczaniu zrzedzenia wink
      "lubie" to robic i, niestety, zdarzaja mi sie klasyki gatunku typu "wiecznie plecak lezy na srodku pokoju" (zeby juz trzymac sie przykladu Kocinny wink ).
      niby wiedzialam zawsze, ze to nie jest dobry pomysl, ale ta ksiazka dala mi alternatywy.
      wprowadzam w zycie _zasady_ przedstawione w ksiazce, nie przyklady/schematy.
      ktos juz napisal - wazny jest fakt komunikowania wlasnych odczuc oraz przyjmowania odczuc innych.

      skorzystalam tez z pomyslow "niewerbalnych".
      u nas chocby bardzo sprawdzily sie "piktogramy" i najrozniejsze listy (obowiazkow, zakazow itp).
      moje dzieci to lubia! smile
      na przyklad moje 3-4 latki _momentalnie_ przestaly miec problemy z myciem rak przed jedzeniem (choc wczesniej byly o to boje!), gdy na drzwiach kuchni pojawil sie znaczek komunikujacy, ze do kuchni wstep jest tylko z umytymi rekami smile

      a dialogi w poscie Kocianny rzeczywiscie irytujace.
      mam troche amerykanskich znajomych z dziecmi i oni non-stop stosuje hasla typu "wiem, ze jestes przestymulowany i chcesz to wykrzyczec ... " i to nawet do malenkich dzieci.
      dla nich to jest naturalne, u mnie wywoluje zadziwienie... moze, jesli by tak gadac do dzieci od urodzenia, to by ladnie reagowaly? wink
    • nowi-jka Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 09:26
      ja tez poległam na tych dialogach, wole jednak swoja intuicje ale na jedno otworzyły mi sie oczy: niemówie do dziecka "juz nie boli, nic sie nei stało, nie płacz" jak ma pozdzierane kolana nadgarstki i rozwalona głowe.
      • naturella Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 09:49
        A, to ja i bez książek zawsze mówiłam "zaraz przestanie boleć, podmuchamy, przykleimy plaster, za chwilę będzie dobrze".
        • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:22
          u nas na zadrapanie czy stluczone kolano dzialala MAGICZNA MAŚĆ- jakikolwiek krem np nivea
          - oj uderzyłeś się, daj posmarujemy specjalnym kremem to zaraz przestanie boleć...
          zawsze działałosmile
          • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:33
            brawo, nie ma to jak kłamać własnym dzieciom. a potem się dziwimy, że ludzie fortunę wydają na suplementy big_grin
            • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:41
              O placebo słyszała?
              • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:48
                "o placebo slyszała?"

                jako juz dorosła osoba mialam czasem rozne zakręty w zyciu i nawet ostatnio mialam spory kłopot i zarówno mąż jak i moi rodzice klepali mnie po moich spłakanych i zmartwionych plecach i mówili " wszystko bedzie dobrze, nie denerwuj się" choc nie wiedzieli, że tak będzie

                ja tez nie, ale było mi juz lepiej
                • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:57
                  ale klepanie po plecach czy podmuchanie, pocałowanie obitego kolanka to jedno, a wciskanie kitów o magicznej maści to drugie. jakoś mi to nie odpowiada.
                  • cosmetic.wipes Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:49
                    Kiedy moja córka była młodsza, to zastosowanie miał plasterek. Plasterek ZAWSZE działał przeciwbólowo. A tak naprawdę chodziło o wykazanie zainteresowania i poświęcenie uwagi.
                    • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 15:08
                      u nas tez był taki etap, że np było zadrapanie na łydce to ogladałam z czułością i stwierdzałam że juz nic się z tym zrobic i trzeba odrąbać

                      i zawsze go to rozbawiało, krzyczał "nie", ja " no ale musimy, przynies siekierę" i już zapominał
            • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:44
              "brawo, nie ma to jak kłamać własnym dzieciom. a potem się dziwimy, że ludzie fortunę wydają na suplementy big_grin"

              no straszne.. niestety też kłamałam dziecku o świetym mikołajutongue_out

              suplementów nie uzywamy- ja nawet nie biorę witamin w ciązy, skoro mam dobre wyniki i urozmaiconą dietę
              • kanga_roo Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 13:59
                o Mikołaju i o Zajączku Wielkanocnym smile
                i o tym, że znaleźliśmy ich w kapuście - szczególnie lubią tą właśnie historię
          • agatak Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 16:37
            ja kładłam np.na stłuczonym kolanie kostkę czekolady - do zjedzenia jak już przestanie boleć...
            Chociaż i plasterek działał cuda - zwłaszcza kolorowy smile
    • 18lipcowa3 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 09:27
      Masakra. Dobrze ze nie czytam ksiązek o wychowaniu dzieci.
      • 3-mamuska Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:32
        No, Racja lipcowa ,straszne , jakby mi ktos tak mowil widze ze jestes zirytowana ble ble to by mnie trafiło i wylądowałbym zlosc na tej osobie.

        Czemu nie nawidzisz budy? Co cie tak strasznie wkurzyło?

        Ja tez wolam :młoda plecak!!! Co mamo ?zabierz swoje rzeczy z salonu.
      • lelija05 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 10:41
        Ja też nie, chyba by mnie cholera trafiła.
        Krótka piłka, posprzątaj, bo sobie nogi ktoś połamie. Czasami dodam, chcesz mamusię w gipsie?
        Jakbym miała rozkminiać każdą pierdołę jak amerykański psychoanalityk, to pewnie wysiedlibyśmy szybko nerwowo.
        A jak widzę, że dziecko wychodzi z sali złe, to mówię ubieraj się i zaraz mi wszystko opowiesz, po to to trucie, widzę że jesteś zła. No brawo, dla mnie, dokonałam odkrycia, dziecko jest wkurzone, medal proszę.
        A nie wystarczy spytać co się stało? Wtedy dzieciak odpowie, albo i nie, jego prawo, zresztą my dorośli też mamy do tego prawo.
        Nie kumam, po co komplikować coś co jest proste.
        • triss_merigold6 Amen 02.10.14, 10:57
          Amen.
          Weź plecak z przedpokoju, proszę. - IMO wystarczy. Nie muszę rzucać aluzjami, pokazywać palcem znacząco, ani tłumaczyć że plecak powinien być w innym miejscu i uzasadniać.
          Jak widzę, że starszak wkurzony/zirytowany to pytam co się stało. Nie muszę klepać wyuczonych dialogów.
        • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:16
          Lelijo, idź krok dalej. Dziecko wchodzi i mówi "nienawidzę budy", ty pytasz "co się stało". Dziecko odpowiada "pani od historii na mnie nawrzeszczała, bo nie mogłam znaleźć ćwiczeń". Co dalej?

          Niektórzy rodzice w tym momencie od razu chcą rozwiązywać problem za dziecko i pędzić do szkoły, żeby nauczycielce zrobić kontr-awanturę, inni robią dziecku kazanie "ile razy ci mówiłem, żebyś pakowała się wieczorem", ktoś jeszcze może stwierdzić, że "od tej pory sama będę pakowała ci plecak", ktoś inny może dziecku dać batonik na pocieszenie. Wybór zależy od tego, co rodzic czuje w związku z tą sytuacją i co mu się wydaje, że dziecko czuje. A tak naprawdę powinno się najpierw dowiedzieć, co dziecko myśli o tej sytuacji, czy ma jakiś pomysł, żeby się już nie powtórzyła, czy oczekuje jakiegoś działania ze strony rodzica itd.

          Kilka razy wyskoczysz z nieadekwatną zdaniem dziecka reakcją w jakiejś istotnej sprawie i to może dziecko zniechęcić do dzielenia się z tobą nawet tym "nienawidzę budy". Widzę to na własne oczy w wielu rodzinach.

          Wcale nie trzeba więcej rozkminiać, żeby się w ten sposób komunikować. Trzeba właśnie rozkminiać mniej. Nie wymyślać od razu rozwiązań, które mogą pomóc, bo może dziecko chce i umie samo sobie poradzić nawet z sytuacją, która jest dla niego trudna. Nic nie wpływa lepiej na samoocenę niż świadomość, że zdołało się samemu poradzić sobie w trudnej sytuacji, znaleźć dobre rozwiązanie dla jakiegoś problemu itd.
          • lelija05 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 11:24
            Nie ma teraz czasu, by rozwijać temat, ale powiem, że postawa Kocianny jest mi zupełnie obca, ja raczej z tych heterowatych.
          • naturella Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:20
            Ale chyba nie trzeba znać jakiś książkowych metod, żeby powiedzieć dziecku, że pani pewnie była zirytowana, że miała zły dzień, zmęczenie itp, i dzieciaki, które rozmawiają itp ją rozpraszają, podobnie jak szukające ćwiczeń - i że dziecko pewnie samo by było wnerwione, jakby ktoś przeszkadzał mu w jego pracy. I że ma się nie przejmować tym, że pani nakrzyczała, bo samo też czasem krzyczy, jak jest wkurzone. A z drugiej strony, lepiej będzie pilnować swoich rzeczy, żeby nie doprowadzać do takich sytuacji, że warto szanować czyjś czas.
            • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:36
              Akurat moim zdaniem taka przemowa w kierunku dziecka komunikuje w skrócie "przesadzasz, bądź cicho i nie sprawiaj problemów". Zdarza się i mi oczywiście takie banały powtarzać, ale to raczej w sytuacji, kiedy nie mam czasu czy zasobów psychicznych, żeby naprawdę z dzieckiem porozmawiać.

              Jak mam czas to pytam czemu nie mogło znaleźć ćwiczeń, czy pani często tak wrzeszczy, czy tylko na moje dziecko, czy na wszystkie dzieci, pytam jak się ta akcja skończyła, jak się dziecko czuje w związku z tym, czy ma jakiś pomysł, co zrobić, żeby to się nie powtórzyło, czy mogę mu jakoś pomóc itd. Chodzi o słuchanie raczej niż mówienie i podawanie gotowych rozwiązań, moim zdaniem.
            • pade Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:44
              Aha. A skąd wiesz, że o to chodzi, skoro dziecko Ci tego nie powiedziało? Przeciez nie jesteś jasnowidzem?smile
              Wiesz, ja przychodziłam do mamy pożalić się na niesprawiedliwego nauczyciela to slyszałam: pewnie miał żly dzień, nie chciał itd. Wiesz jak się z tym czułam? Czułam się niezrozumiana. Do takiego wniosku, że nauczyciel miał zły dzień, sama bym doszła, gdyby mama zadała sobie trud i pozwoliła opowiedzieć całą sytuację, wysłuchała ze współczuciem, po prostu dała się wygadać, bez doradzania czy zaprzeczania moim emocjom.
              Rady typu: następnym razem pilnuj swoich rzeczy też można sobie w ..sadzićsmile Dziecko samo dojdzie do takiego wniosku, nie jest głupie.
              Komunikacja ma najczęściej cel relacyjny, tworzenia więzi, a nie nakazowo-doradczy. Trudno tworzyć więzi, kiedy rodzic lepiej wie, co dziecko trapi, jak się powinno czuć w danej sytuacji, albo co powinno zrobić czy myśleć o jakimś zdarzeniu.
            • priszczilla Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:47
              Chodzi o to, żeby dziecko poczuło, że interesują cię jego przeżycia, poglądy, pomysły itp., a ty zamiast tego serwujesz mu swoje przypuszczenia, racjonalizacje i pouczenia. Osobiście po czymś takim czułabym się niewysłuchana, niezrozumiana, potraktowana protekcjonalnie.
            • iwles Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 14:39

              no a ty skąd niby wiesz, dlaczego pani tak się zachowała ?
              Dlaczego w jej zachowanie wkładasz uczucia, o których nic nie wiesz ?
    • aneta-skarpeta Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:01
      sorry kocianna, ale jakby ktos ze mną tak rozmawiał to bym sie wku%^&ła na maksa

      a dzieciaki w wieku starszym aż czekają aby sobie upuścic przy takim dialoguwink

      taka forma dialogu powodu bezsensowną, jałową dyskusję i nerwy- dziecka, bo matka sie czepia zamiast powiedziec o co jej chodzi, a matki, bo dziecko jawnie podkręca rozmowe

      proste, jasne komunikaty
      -Młody weź plecak bo mnie ten bałagan denerwuje/ bo mi przeszkadza etc

      w kwestii plecaka naprawdę nie ma miejsca na dyskusje i deliberowanie jak kto się czuje
    • lily-evans01 Re: Jak mówić, żeby dzieci słuchały... 02.10.14, 12:26
      OMG! Nie chce mi się czytać całego wątku.
      Mówię kategorycznie "proszę zabrać plecak" i już.
      Nie ma znaczenia, jak ja się z tym czuję, ma być po prostu sprzątnięte wink.

      Mam znajomą, która po takiej uwadze wywaliła (na niby) dzieciakowi plecak - od tego czasu dziewczyna sama sprząta, bez naganiania (choć nie wiem, na ile ten model warto by polecać wink ).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja