Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie?

04.10.14, 22:39
Można czy nie można? Był podobny wątek o zemście ale mówił o sytuacji jednorazowej. Czy można kogos kto wyrządził krzywdę dręczyć? I mieć z tego satysfakcję? Czerpać chora przyjemność i nie móc przestać? Czy to jest moralnie do usprawiedliwienia? Patrzeć z przyjemnością (pewnie chorą) jak cierpi i nie domyśla sie dlaczego ją/jego to spotyka? Czy takie zachowanie na dłuższa metę koi poczucie krzywdy czy wręcz przeciwnie?
    • aqua48 Nie, nigdy. 04.10.14, 22:58
      zawsze-w-drodze napisała:

      > Można czy nie można?

      Nie, moralnie nie.

      > Czy można kogos kto wyrządził krzywdę dręczyć? I mieć z tego satysfakcję?

      Nie, to chore. Od kogoś kto wyrządził krzywdę najlepiej się odseparować.
    • jola-kotka Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 04.10.14, 23:21
      Nie można.
    • rycerzowa Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 00:49
      Teoretycznie niby nie, ale...
      Kiedyś koleżanka opowiedziała mi taką historię:
      Jej ojciec był chamem i okrutnikiem. Wyzywał matkę od najgorszych z byle powodu.
      W domu była kuchnia węgłowa, gdy cokolwiek matce wykipiało, a szczególnie mleko,
      ojciec wpadał w szał.
      Matka zmarła, gdy dziewczyna kończyła podstawówkę (wtedy 8 klas).
      Ojciec musiał gotować dla dzieci, a że nie miał wprawy, stale mu coś kipiało.
      Wtedy ta dziewczyna udawała, że jej to strasznie przeszkadza, wrzeszczała, że się dusi, etc.
      Biedny ojciec cierpiał z tego powodu, przepraszał, obiecywał poprawę, ale - mleko prawie zawsze mu "uciekało".
      Dziewczyna nie miała żadnych wyrzutów sumienia, że dręczy ojca, i robiła histerie, aż do wyjazdu na studia. Tak się mściła za wyzywanie matki.
      • jola-kotka Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 01:20
        Dobrze że nie wylał córce w szale gorącego mleka na łeb. Nie popieram zachowania córki ale no właśnie ale,podejrzewam że w obliczu śmierci matki to zle traktowanie matki przez ojca uroslo w jej oczach i to było silniejsze od niej aczkolwiek pewnie nie wiele jej pomogło ukoic ból. Prawa nie miała się znecac i pewnie kiedyś uswiadomi sobie że zrobiła ojcu dokładnie to co on robił żonie czyli znizyla się do jego poziomu. Właśnie w tym cały problem mszczac się stajemy się tacy sami jak oprawcy,
        • rycerzowa Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 11:14
          jola-kotka napisał(a):

          > Prawa nie miała się znecac i pewnie
          > kiedyś uswiadomi sobie że zrobiła ojcu dokładnie to co on robił żonie czyli zn
          > izyla się do jego poziomu. Właśnie w tym cały problem mszczac się stajemy się t
          > acy sami jak oprawcy,

          A ja wtedy pomyślałam sobie, że może przez tę "zemstę" facet miał szansę uświadomić sobie, jakim był okrutnikiem? Bo jak inaczej? Może taki był cel udawanych histerii tej dziewczyny?
          Nie wiem, już nie spytam.

          Mnie się przed kilkoma laty zdarzyło coś, nad czym się do dziś zastanawiam.
          Wśród znajomych była "matka za dychę", skrajnie egoistyczna, rozrywkowa, nadużywająca alkoholu, zaniedbująca dzieci, niedobra dla nich, . W końcu porzuciła rodzinę, dla lżejszego życia.
          Gdy przyszła ciężka choroba, spodziewała się jednak opieki i pomocy ze strony bliskich.
          Jednego syna udało się szantażem emocjonalnym i materialnym (spadek) zmusić do zajęcia się nią, jednak w pewnym momencie sprawy go przerosły i oddał matkę do hospicjum (czego ona bardzo nie chciała).
          Pamiętam, gdy dzwoniłam do niego z pytaniem o stan matki, a on tłumaczył się gęsto, że ją "oddał", ale że musiał, etc.
          I wtedy ja palnęłam coś takiego:
          - Nie miej wyrzutów sumienia, że ja oddałeś. Ona ciebie pierwsza porzuciła, i nie miała nigdy wyrzutów sumienia.

          Nie wiem, czy żałuję tych słów.
          Może ta kobieta przynajmniej na łożu śmierci zrozumiała, co zrobiła swoim dzieciom?
          • zawsze-w-drodze Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 12:54
            Mam na myśli przypadki typu:
            1. Facet był mocno związany z aparatem władzy i przemocy za PRL, zniszczył w czasie wojennym zycie niejednej rodzinie. No i jest sobie teraz dorosła kobieta- wtedy mała dziewczynka, której rodzine tez maltretował- obydwoje rodzice internowani, złamana kariera matki, ojciec długo bez pracy, jakoś dodatkowo sie na tę konkretną rodzine uwziął- nie wiadomo czemu. Teraz facet jest juz starszym mocno człowiekiem i tak sie złożyło, że potrzebuje pomocy MOPSu, a tam kierowniczka jest dorosła juz corka z tej rodziny. I regularnie go dręczy. Każe przynosić kolejne dokumenty, jego dokumenty zawieruszaja sie stale, dostaje kolejne odmowy i jest pomijany w pomocy jak tylko sie da. Każdy przepis jest interpretowany niekorzystnie dla niego, we wszystkich wnioskach sprawdzany jest każdy przecinek, facet jest zmuszany do przychodzenia po kilkanaście razy. Do tego komentarze, kąśliwe uwagi etc. Kobieta jest mężatka, zmieniła nazwisko i facet sie nie domyśla dlaczego ma tak przechlapane. A przy tym ciagle go karmi nadzieja - snuje wizje pomocy, facet sie na to łapie i tym żyje - a potem rozczarowanie.
            2. Kobieta wdała sie w romans z żonatym. Długotrwały związek, w którym to ona rożnymi metodami próbowała go rozwieść i nie bardzo chciała słyszeć o końcu wielkiej miłości i romansu. Kochanek nie odszedł od zony, zaczął naprawiać związek, malzenstwo uratowane, co wiecej wyglada na to, ze jest teraz lepsze, a maz troszczy sie o zonę i dzieci bardzo. Kobieta długo nie odpuszczała i napsuła dużo krwi i jemu i jego zonie. Żona rzecz jasna jej nienawidzi, nie tylko za romans ale przede wszystkim za późniejsza namolność, sceny, nocne telefony, intymne szczegóły wykrzykiwane w publicznym miejscu i przy dzieciach. Po kilku latach kobieta zatrudnia sie w miejscu, gdzie jej szefową jest siostra żony. Nie wie nic o powiązaniach rodzinnych przełożonej i nie wie dlaczego jest traktowana tak jak jest. A jest regularnie dręczona. Każdy przepis jest przestrzegany literalnie, każde spóźnienie (nawet o 1 minutę) odnotowywane, żadnej elastyczności. Urlop nigdy wtedy gdy chce. A przy tym jest karmiona nadzieja na sukces, awans, podwyżkę. Schemat jest zawsze ten sam- cos w ostatniej chwili nie wypala i zostaje z niczym. Bywa odwoływania z urlopu. Zawsze ma kontrole na zwolnieniu. I nie ma pojęcia dlaczego jest taka pechowa.
            • rubi-sabadell Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 14:48
              Czy testujemy właśnie scenariusze do filmów? wink Bardzo wydumane wydają się być te historie
              • aneta-skarpeta Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 15:18
                powiem wam szczerze- nie chciaoby mi się tak "latami" znęcać w tak wyrafinowany sposób

                nie leży to chyba w mojej naturze- myslę ze taka postawa jest bardzo wyniszczająca dla pierwotnego pokrzywdzonego

                i w takiej długaśnej zemscie jest cos psychooatycznego i nie jest to zdrowe czy "normalne"
            • nangaparbat3 Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 14:54
              Okropne. W obu wypadkach ludzie wykorzystują stosunki służbowe, żeby dręczyć.
              Zwlaszcza nieetyczne jest postępowanie pani z MOPSu.
              Na jej miejscu traktowalabym pana jak każdego innego, ale umówiłabym sie z nim prywatnie i opowiedziala, jak to co robil wygladalo z mojej stronych, jakie mialo konsekwencje, moze powiedzialabym, że nienawidze i nigdy nie wybaczę. Ale PRYWATNIE. Trzeba umieć jasno rozdzielić zawodowe obowiazki od spraw osobistych, zwlaszcza pracując w MOPSie.
              Jesli chodzi o siostrę-mścicielke, to uważam, że pani robi sobie dobrze znecając się na tą kobietą i mając przepiekne moralne "uzasadnienie". Nie widze dla niej żadnego usprawiedliwienia, oprócz oczywiscie tego, że moze nie odpowiada za wlasne sadystyczne sklonności (ale powinna odpowiedzieć za czyny).
              • mozambique Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 13:46
                no prosze - panią kochanke mozna dręczyc bez onca za to ze oczywiscie bezwolnego zonatego misia gwalcila przez kilka lat
                pana gnidę politycznego = nie mozna , bei nie uchodzi

                nie ma to jak kobieta - zawsze zechce wykończyć inną kobietę
                \
              • chipsi Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 13:52
                Uważam że przeciwnie. Pani kochanka dręczyła niczemu nie winną żonę i ich dzieci i to za własną głupotę. Kobieta z MOPSu odgrywała się na człowieku, który ją skrzywdził.
                • mozambique Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 14:14
                  ach tak - sam dręczyła, tak jednoosbowo zupełnie
                  a penis pana to wyparował czy co ?
                  • chipsi Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 14:20
                    spokojnie, przecież nikt nie neguje tutaj zdrady małżonka, rozmawiamy o tym, co wyprawiała kochanka, prawda? I nikt nie mówi czy facetowi się należało ale co tu winna jego żona?
            • jowita771 Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 15:26
              Przypomniało mi się coś, co sama przeżyłam. Jak miałam trzynaście lat, pewna kobieta chciała zaszkodzić mojej mamie. Nie miała za co, zazdrościła mamie czegoś i chciała jej napsuć trochę krwi. Uderzyła we mnie, wiele nerwów mnie to kosztowało, bezsenność, stres. Tej kobiecie życie się nie ułożyło, niedawno potrzebowała pomocy i trafiła do urzędu, gdzie pracuje moja mama. Babka nie wiedziała, zatkało ją jak weszła i okazało się, że musi przedstawić sprawę. Mama mówiła, że przeszło jej przez myśl, żeby tej pani nie pomóc tak, jak innym, bo zwykle robi więcej niż wynika z jej obowiązków, podpowiada, jak napisać, co, żeby sprawę załatwić jak najbardziej pomyślnie i szybko. Ale zrobiła wszystko tak, jakby to była zupełnie obca osoba, pomogła, jak się dało. Za jakiś czas ta pani podeszła do mamy na ulicy, przeprosiła za to, co kiedyś zrobiła, podziękowała i powiedziała, że nie spodziewała się, że po tamtym moja mama ją tak dobrze potraktuje.
              • nangaparbat3 Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 16:17
                Bo to tak działa, teoretycznie uczą nas tego w kosciolach od 2000 lat, a w sumie malo kto o tym wie, a nawet jak slyszal, z reguły nie wierzy.
                • jowita771 Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 16:31
                  Moja mama akurat niekościołowa jest.
    • lauren6 Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 13:00
      Pytasz o moralne podstawy psychopatii? No nie żartuj...
    • rubi-sabadell Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 05.10.14, 14:25
      Moim zdaniem czerpanie przyjemności z zemsty jest objawem chyba jednak lekkiej patologii spowodowanej glebokim urazem. W ten sposob mozna być moze wytlumaczyc też i samego dręczyciela. Usprawiedliwić technicznie można, ale chyba lepiej wspierać, by przeciąć tę sztafetę.
      • montechristo4 Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 09:23
        No to ja się wyłamię - jako dziecko byłam katowana - nie bita, tylko właśnie katowana przez ojca, stosował wobec mnie przemoc psychiczną. Wyprowadziłam się z domu tuż po maturze, a przestałam się go bać dopiero po 30-tce, wiele lat zajęło mi odcięcie się od niego.
        Teraz mój ojciec jest ciężko chory, ma raka. Nie jeżdżę, nie odwiedzam, od czasu do czasu zadzwonię - raczej z przymusu, niż ochoty. Z punktu widzenia mojego ojca jest to dręczenie go, moja bezduszność. Z mojego punktu widzenia "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz" - zniszczył mi część życia i nienawidzę go za to. Nie wiem, co zrobię, jeżeli będzie naprawdę potrzebował mojej pomocy.
        • eilian Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 10:06
          Twoja postawa jest jak najbardziej normalna. Dręczenia tu nie widzę.
        • mamameg Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 12:24
          Ale ty nie dręczysz swojego ojca! Odcinasz się od kogoś kto ciebie okropnie skrzywdził! po prostu chronisz siebie.
        • asia_i_p Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 14:25
          Gdzie ty tu widzisz dręczenie? Dla własnego zdrowia trzymasz się daleko od bandyty. To jest zdrowa samoobrona.
        • aneta-skarpeta Re: Czy dręczenie ma czasem usprawiedliwienie? 06.10.14, 15:24
          montechristo, Twoja postawa jest naturalna i zdrowa- odcinasz się

          inaczej byłoby jakbys sie teraz nad ojcem pastwiła- np obiecywała ze przywieziesz najnowszy lek, albo ze zabierzesz go na drogie leczenie, bo uzbierałaś kasę i ciagle to przeciągała zeby patrzec jak on cierpi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja