Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą?

04.10.14, 23:50
Było już na forum dużo wątków dotyczących życia za granicą i to jest temat, który zawsze wywołuje emocje. Mam nadzieję, że mój wątek nie zmieni się w jatkę bo nie jest moim celem wywoływanie kontrowersji.

Pytanie jak w tytule. Mieszkam od kilku lat za granicą, wyjechałam z Polski jako bardzo młoda osoba. Mieszkam w Europie, jest ze mną mój facet, mam tu przyjaciół, pracę. Tak jak wiele osób jestem tu głównie z powodów zawodowych - większe zarobki, lepsze perspektywy. Powtarzamy sobie, że jeszcze trzy-cztery lata i wracamy, ale kto to wie...

Ostatnio coraz trudniej poradzić mi sobie z tęsknotą za moją rodziną. Zawsze byłam zżyta z moimi rodzicami, dziadkami, dalszą rodziną. Nigdy nie siedzieliśmy sobie na głowie, wszyscy mieszkają w różnych częściach kraju, ale zawsze było sporo okazji do spotkań. Bywały w rodzinie konflikty, jak wszędzie, ale po prostu lubimy się.
Teraz niby mogę polecieć domu, ale jednak nie wystarcza mi czasu, żeby się tym nacieszyć. Urlopu jest nie tak wiele bo moja praca jest bardzo intensywna, wymagająca doszkalania i nauki na którą poświęcam cześć wolnych dni. Wylot na weekend tak naprawdę tylko mnie jeszcze bardziej dobija zamiast leczyć tęsknotę. Czasu starcza tylko na to, żeby zobaczyć się z rodzicami bo reszta daleko mieszka, a i tak zaraz po tym jak się witam, to muszę się żegnać. Babcie widuję w święta, resztę rodziny to szkoda gadać. Coraz częściej nachodzą mnie idiotyczne myśli, że ktoś zachoruje, odejdzie i nie będzie już okazji, żeby nadrobić ten stracony czas. Głupie, ale nie mogę się od tych myśli uwolnić. Jestem jedynaczką i wiem, że moim rodzicom też mnie brakuje choć nigdy nie wspominają o moim powrocie i cieszą się, że tu mi się układa. Mój facet przekonuje mnie, że nawet jak wrócimy do Polski to też będziemy sporo pracować i w efekcie rodzinę będę widziała tak samo często jak teraz, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.
Wiem, że są wśród was takie, które nie rozumieją takich rozterek, ale byłoby fajnie, gdyby wypowiedział się ktoś, kto czuł podobnie i jakoś sobie z tymi emocjami poradził.
    • riki_i Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:21
      Nie licz na sensowne odpowiedzi, bo wątek założyłaś wybitnie niepoprawny politycznie.

      W pierdyliardzie wątków na temat emigracji na tym forum jedno jest niezmienne - wbijane przez panie emigrantki przekonanie, że jest u nich byczo pod każdym względem, a wszelka tęsknota za krajem, bliskimi, krajobrazami, ojczyzną itp. to bzdura, bzdura, bzdura!

      Gdyby teraz zabrały głos i przyznały Ci choć częściowo rację, musiałyby wyprzeć się samych siebie.
      • jamesonwhiskey Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:59
        Rysiek powiem ci tak u siebie czuje sie na swojej dzielni gdzie wychodze spotykam 20stu znajomych mowie cze I przybijam piatki I jest fajnie no ale to tyle kazde inne miejsce w posce jest dla mnie bqrdziej obce niz moja miejscowka za granica,
        • chocolatemonster Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 01:06
          Bedzie, ze sie czepiam ale mogles do tej 'wody na myszach pedzonej' zapalic dobre cygaro. A tak pozjadales wszystkie kropki I przecinki. Wstyd na dzielni , w morde jeza!
      • chocolatemonster Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 01:03
        A czy ty wacpan jestes w stanie zrozumiec,ze jedni tesknia 'do tych pol malowanych' a inni nie? Czy trzeba o tym fraszke wyrecytowac?
        • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 09:25
          Wierzę, ale ci drudzy nie bywają i nie udzielają się intensywnie na polskich forach (nie emigracyjnych) big_grin
          Mają swoje sprawy i swoją nową ojczyznę w której na tyle zapuścili korzenie, że nie potrzebują dowartościowywania się na forach polskich.
    • snowdust Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:28
      Ja chyba nie pomogę, bo my poradziliśmy sobie w bardzo radykalny sposób. Po okolo 10 latach emigracji wrocilismy do Polski smile

      Ale idealnie rozumiem Twoje rozterki. Mnie dobijalo to ze mialam swiadomosc ze za kazdym razem jak wracamy z Polski do kraju naszego pobytu nikt tak naprawde tam na nas nie czekal.
      • konsta-is-me Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:41
        Ja sobie nie radze.
        Tesknie nie tylko za rodzina, ale w ogole za polskoscia, a chocby ogolnie europejskoscia.
        Ale ja pomieszkuje w kraju azjatyckim, i nie znam tubylczego jezyka
        Teraz jestem w Polsce i nue moge sie nacieszyc.
        Nikt tego nie rozumie i wszyscy parskaja na moje zachwyty kazdym drobiazgiemwink

    • chocolatemonster Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:37
      Czesto jezdzimy do Polski,skype,telefony,maile(to nie to samo ). Czesto ogladam moja dzielnice na necie,lubie czytac o tym jak zmienialo sie moje miasto na przestrzeni lat. Ogladamy wiele filmow,seriali,moj maz pasjonuje sie historia z okresu II wojny swiatowej(i tym,jak to wplynelo ma nasz region). Rozumiem cie doskonale bo mam podobne odczucia. W Polsce mam ukochanych ludzi I moje miejsca I mimo,ze jestesmy tu zakotwiczeni-tesknimy. To chyba cecha indywidualna bo znam osoby,ktore twierdza,ze nie tesknia(i ok, nie kazdy musi tesknic). Pozdrawiam serdecznie I zycze spelnienia marzen.
    • jamesonwhiskey Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:55
      Nie radze sobie, co wieczor cicho lkam w poduszke
      • chocolatemonster Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:59
        To napij sie whiskeywink
        • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:27
          chocolatemonster napisał(a):

          > To napij sie whiskeywink

          big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • chocolatemonster Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 00:58
      Aj,nie pomoglam. Spiszcie 'za I przeciw' bo moze sie okazac,ze po stronie 'za=powrot' jest wiecej niz 'przeciw=emigracja'. Wielu moich znajomych wrocilo I jest ok. Czasem nie warto 'sie kopac z koniem'. Nasz 'plan piecioletni' nie przewiduje powrotu ale gdyby tesknota byla nie do zniesienia to pewnie bysmy wrocili . Powodzenia !
      • bi_scotti Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 01:08
        Tak naprawde to tesknie za soba sama z "tamtych" lat, za "tamta" Warszawa, "tamtym" Gdanskiem, "tamtym" Krakowem, "tamtymi" Tatrami, za tym, czego juz nie ma i nie bedzie. Za obecna PL nie tesknie juz od bardzo dawna, bo to nie jest "moja" PL tak w 100% ... tylko jakies tam elementy "mojosci" w niej sa. Za ludzmi nie tesknilam nigdy, jedynie za miejscami a te z latami juz nie takie jak z moich wspomnien ... Life.
    • jematkajakichmalo Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 01:12
      Wiadomo, ludzie sa rozni wiec rozumiem, ze mozesz tesknic. Mnie to uczucie jest obce.
      U mnie jest tak, ze wlasnie od momentu wyjazdu moj kontakt z rodzina zdecydowanie sie polepszyl (zarowno pod katem jakosciowym jak i ilosciowym). W ojczyznie z bliskich mi osob zostali moi rodzice i rodzina brata, dziadkow nie mam, a reszta to jakies tam ciotki i tyle.

      Nie moglabym jednak zyc prowadzic zwiazku /malzenstwa na odleglosc, wtedy chyba umarlabym z tesknoty smile
      • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 09:09
        A czym się tam zajmujesz?
        • jematkajakichmalo Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 11:16
          obecnie lezeniem i pracami w ogrodku na przemian wink podrozujemy z mezem ile sie da i na ile niemieckie ferie pozwalaja, a pozwalaja cale szczescie na duzo smile aha, maz tez od pewnego czasu nie pracuje i wiecej nie zamierza.
    • ophelia78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 08:33
      Ja po protsu wrociłam.
      Co ciekawe, emigracja była w ramach PL - przeprowadziłam się ze Szczecina do Warszawy. Nigdy się tam nie zaaklimatyzowałam, czułam się taka.... "misplaced", nie u siebie. Tęskniłam za rodzicami, rodziną, przyjaciółmi (mimo że w Wawie też miałam przyjaciół, wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, miałam fajną pracę itp). Ciągle kursowałam w tę i z powrotem. I po 6 latach uznałam, że dość tych mąk piekielnych, i wróciłam do siebie.
      Najlepsza decyzja w życiu. Mimo że jej konsekwencją był rozwód i samotne macierzyństwo, to nie żałuję.
      • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:32
        ophelia78 napisała:

        > Ja po protsu wrociłam.
        > Co ciekawe, emigracja była w ramach PL - przeprowadziłam się ze Szczecina do Wa
        > rszawy. Nigdy się tam nie zaaklimatyzowałam, czułam się taka.... "misplaced", n
        > ie u siebie. Tęskniłam za rodzicami, rodziną, przyjaciółmi (mimo że w Wawie też
        > miałam przyjaciół, wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, miałam fajną pracę itp).
        > Ciągle kursowałam w tę i z powrotem. I po 6 latach uznałam, że dość tych mąk p
        > iekielnych, i wróciłam do siebie.
        > Najlepsza decyzja w życiu. Mimo że jej konsekwencją był rozwód i samotne macier
        > zyństwo, to nie żałuję.
        >
        A to juz hardcore tzn taka tesknota , rozwod w obrebie jednego nie az tak duzego ani zroznicowanego kraju.
        • ophelia78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:38
          >A to juz hardcore tzn taka tesknota

          Może i hardkor ale trudo udawać przed samym sobą, że jest inaczej. trudno udawac, ze jest super i że się nie tęskni, jak się tęskni.
          • jamesonwhiskey Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:45
            Rozpiepszylas rodzine bo mialas tesknoty? To juz nawet nie jest zalosne
    • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 09:08
      Bardzo Ci współczuję bo mam w rodzinie dwóch braci, jeden mieszka za granicą, w dodatku niedaleką, drugi w innym województwie, ale Polska, ten drugi ma stały kontakt z matką i wizyty średnio raz na miesiąc plus wszystkie możliwe święta, ten zagraniczny widuje się raz na dwa lata, święta na obczyźnie, smutne.
      • tomelilla Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 09:24
        Ja tez sobie nie radze. Jestem tu jak wiekszosc-dla pieniedzy. Ktoras z was opisala tak trafnie to straszne uczucie, ze po powrocie z Polski do kraju zamieszkania nikt na nia nie czekal. Dobrze to znam, jak chyba wiekszosc emigrantow. Kazdy pobyt w Polsce to lzy, czasem mysle, ze lepiej w ogole tam nie jezdzic.
        Ale mam dziecko, ktore tu sie zaaklimatyzowalo i chce kontynuowac edukacje. Mam tez kredyt na mieszkanie. Chcialabym tez wypracowac sobie troche lepsza emeryture niz ta, ktora mnie czeka w Polsce. Nie pozostaje mi nic innego jak nauczyc sie zyc z tesknota, ale to bardzo trudne.
        • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 09:45
          Jeśli tęsknota jest tak dotkliwa i była "od zawsze" to niestety trzeba było wrócić zanim dziecko się zaaklimatyzowało, zanim kredyt i tak dalej.
        • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:35
          tomelilla napisał(a):

          > Ja tez sobie nie radze. Jestem tu jak wiekszosc-dla pieniedzy. Ktoras z was opi
          > sala tak trafnie to straszne uczucie, ze po powrocie z Polski do kraju zamieszk
          > ania nikt na nia nie czekal. Dobrze to znam, jak chyba wiekszosc emigrantow. Ka
          > zdy pobyt w Polsce to lzy, czasem mysle, ze lepiej w ogole tam nie jezdzic.
          > Ale mam dziecko, ktore tu sie zaaklimatyzowalo i chce kontynuowac edukacje. Mam
          > tez kredyt na mieszkanie. Chcialabym tez wypracowac sobie troche lepsza emeryt
          > ure niz ta, ktora mnie czeka w Polsce. Nie pozostaje mi nic innego jak nauczyc
          > sie zyc z tesknota, ale to bardzo trudne.


          Ale to jest juz chore, zdajesz sobie sprawe?
      • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 22:47
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Bardzo Ci współczuję bo mam w rodzinie dwóch braci, jeden mieszka za granicą, w
        > dodatku niedaleką, drugi w innym województwie, ale Polska, ten drugi ma stały
        > kontakt z matką i wizyty średnio raz na miesiąc plus wszystkie możliwe święta,
        > ten zagraniczny widuje się raz na dwa lata, święta na obczyźnie, smutne.
        >
        Przeca całkiem niedawno pisałeś, że masz tylko siostrę, a braci u ciebie niet. To jak to jest, kłamco? suspicious
        • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 22:48
          Rodzina to nie tylko najbliższa rodzina, ale i kuzynostwo i wujostwo, prawda?
    • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 09:36
      Pierwsza emigrowała moja siostra. Moja mam stwierdziła potem, że wcale rzadziej jej nie widuje niż jak była na studiach. Studiowała daleko od domu. Dzisiaj w dobie wielu połączeń lotniczych, w miarę przyjaznych cen biletów, internetu, telefonów komórkowych można nie tęsknić. No chyba, ze marzy wam się życie na kupie. Nie neguje, ale jeśli chcecie mieszkać w innych miejscowościach to może się okazać, ze wcale nie mielibyście częstszych kontaktów. Tobie jest trudniej, bo jesteś jedynaczką, ale tylko tyle. W sumie może się okazać, ze opcje powrotu ze względu na rodziców będziecie musieli wziąć pod uwagę i tak.
      • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 13:36
        Co za pieprzenie. Już widzę jak ludzie latają co tydzień w te i z powrotem bo mają tyle kasy i czasu, albo jak kontakt przez telefon to to samo co spotkanie twarzą w twarz.
        • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 20:22
          100/100
          • konsta-is-me Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 23:06
            Jasne i WSZYSCY emigranci mieszkaja w Londynie albo Holandii , wiec wskakuja do samolotu i lecaaaaa.
            • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 23:42
              I oczywiście zbiegiem okoliczności zarówno oni jak i ich rodzice pozostali w kraju mieszkają maksymalnie do 30 minut od lotniska smile
            • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 23:56
              konsta-is-me napisała:

              > Jasne i WSZYSCY emigranci mieszkaja w Londynie albo Holandii , wiec wskakuja do
              > samolotu i lecaaaaa.

              Nie wazne gdzie kto mieszka bo przeciez nie ma przymusu emigrowac. To taki problem z doopy wziety. Skoro zle, skoro sie teskni, skoro wizyty raz-kilka razy w roku za malo, skoro rozmowy przez skyp, telefon itp nie wystarczaja to po co sie meczyc? Oh, no tesknie strasznie - wiec zamieszkaj tam gdzie bedzie ci dobrze. No tak, ale tam nie zarobie tylee co tu, nie rozwine sie tak jak tu itp. A moze by tak wreszcie sie zdecydowac albo - albo? W zyciu trzeba dokonywac wyborow i ponosic konsekwencje, szkoda czasu i energii na rozdzieranie szat.
              • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 00:11
                Oj jakie to proste w twoim czarno białym świecie. Dziwne, że sama nie potrafisz w życiu zastosować własnych rad - skoro to wszystko takie proste to czemu nie oddasz dzieci do domu dziecka, przecież macierzyństwo dla ciebie to więzienie, po co się męczysz?
                To że człowiek odczuwa różne ambiwalentne często uczucia nie jest niczym dziwnym, podobnie jak nie jest niczym dziwnym doświadczanie tęsknoty na emigracji. A powrót po latach z emigracji wiąże się często z szokiem powrotnym, niestety ale żaden kraj i żaden człowiek nie stoi w miejscu - to co znałaś odchodzi i pojawia się całkiem nowe, nieznane. Według psychologów, powrót do kraju może przypominać stan, jak po wyjściu z więzieniu - uczysz się życia na nowo. To jest jedna z cen jaką płacisz za emigrację.
                • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 00:27
                  larrisa napisała:

                  > Oj jakie to proste w twoim czarno białym świecie. Dziwne, że sama nie potrafisz
                  > w życiu zastosować własnych rad - skoro to wszystko takie proste to czemu nie
                  > oddasz dzieci do domu dziecka, przecież macierzyństwo dla ciebie to więzienie,
                  > po co się męczysz?

                  z prostej przyczyny, ktorej ty nie pojmiesz nigdy. Ja podjelam decyzje i przynmuje konsekwencje. Nie oddalabym dzieci bo nie mam potrzeby, macierzynstwo uwazam za wiezienie i nie widze zadnych jego zalet ale nie placze do poduszki co noc z tego powodu. Jestem bardzo dobrym rodzicem, kocham swoje dzieci i wiem kiedy moje zadania beda wykonane i moja rola zakonczona. Natomiast powrot do rodzicow i rodziny to prosta sprawa, emigracja to nie przymus, latwo mozna to zmienic i w kazdej chwili.

                  > To że człowiek odczuwa różne ambiwalentne często uczucia nie jest niczym dziwny
                  > m, podobnie jak nie jest niczym dziwnym doświadczanie tęsknoty na emigracji. A
                  > powrót po latach z emigracji wiąże się często z szokiem powrotnym, niestety ale
                  > żaden kraj i żaden człowiek nie stoi w miejscu - to co znałaś odchodzi i pojaw
                  > ia się całkiem nowe, nieznane. Według psychologów, powrót do kraju może przypo
                  > minać stan, jak po wyjściu z więzieniu - uczysz się życia na nowo. To jest jedn
                  > a z cen jaką płacisz za emigrację.

                  Jasne, po kilku latach wielki szok, jeszcze w dodatku gdy sie wraca do kraju dosc podobnie dozwinietego.
                  Emigracja to nie wiezienie - no chyba ze sie od tego lepszego zycia w sensie materialnym talk bardzo uzaleznilo. Jednak warto miec odwage i szczerzw przyznac przed samym soba a nie plesc o tesknocie.
                  • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 00:37
                    Owszem, nie pojmę, ponieważ to nie ja daję rady z dupy do których sama się nie potrafię dostosować.
                    Tak sobie to tłumacz, że twoje sprawy są skomplikowane a innych łatwe.
                    Tymczasem to przede wszystkim twoja nieumiejętność zaakceptowania, że wszystko ma swoją cenę - emigracja również. W każdym wątku gdy ktoś porusza jakiś negatywny aspekt emigracji rzucasz się by dowodzić, że to niemożliwe i świadczy o tym, że ten ktoś jest chory.
                    Wyjazd w żadną stronę nie jest łatwy, szczególnie jak ma się dzieci, wszystko musisz zaczynać od nowa - i nie chodzi tylko o materialną stronę życia, na emigracji tracisz kontakt z rzeczywistością polską - iluzję, jest przekonanie, że wiesz co dzieje się w kraju na podstawie wiadomości w internecie i dwutygodniowych wczasów. Ten pociąg odjechał bezpowrotnie.
                    • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 00:40
                      larrysa, czy ten wątek dotyczy ciebie i twojej tęsknoty za Polską? Nie. No to po cholerę jątrzysz?? suspicious
                    • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 08:16
                      Ale to jest właśnie sposób w jaki najma radzi sobie z potencjalną tęsknotą - dyskredytacja wszystkiego za czym mogła by tęsknić, dyskredytacja tych którzy myślą i czują inaczej oraz próba wmawiania, że to z nimi jest coś nie w porządku.

                      Smutny człowiek swoją drogą.

                      • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:11
                        Jakkolwiek sobie by nie poradziła to w twoich oczach będzie źle to wypadało. Przyznaj to uczciwie. Ona może w ogóle nie tęskni. Czyli pewnie twoim zdanie wypiera, bo trzeba tęsknic. I żeby było jasne, nie nie fanką tej forumki.
                        • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:18
                          Ależ niech nie tęskni, dlaczego jednak pisze ludziom tęskniącym, że są chorzy. I żeby nie było nie jestem fanką żadnej forumki.
                          • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:29
                            Bo bycie nieszczęśliwym z tęsknoty to jednak nie jest optymalny stan. Nikt jednak tych chorych z tęsknoty w gettach nie trzyma poza nimi samymi.
                            • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:37
                              A ilu znasz ludzi żyjących w optymalnym stanie? I co miałoby być tym optymalnym stanem - powrót do kraju po 8-9 latach emigracji? Ty wiesz jak wygląda reemigracja po tylu latach, też żyjesz iluzją, że jesteś tą samą osobą, która wyjechała a Polska i twoje otoczenie przez ten czas się nie zmieniali?
                              Najma też nie żyje w optymalnym stanie - macierzyństwo jest dla niej więzieniem, a mimo to urodziła więcej niż jedno dziecko i dalej z nimi żyje. Jak sądzisz, dlaczego się nie zastosuje do swych światłych rad? Przecież to takie proste.
                              • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:42
                                > A ilu znasz ludzi żyjących w optymalnym stanie?

                                Wielu. Przynajmniej w ich przekonaniu zaznaczam. Bo tyle powinno starczyć. Zakładam, ze ktoś z boku mógłby to ocenić inaczej.
                                • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:52
                                  No wiadomo - jakby inaczej smile Same panie optymalne żyjące w optymalnym towarzystwie - typowe idealne e-mamy w prosty sposób diagnozujące cudze nieoptymalne życie big_grin
                                  • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:59
                                    Widzisz, jeszcze przed chwila zarzucałaś mi, ze trywializuje dyskusję. I co ja teraz mam ci napisać? Że nie, no co ty... Codziennie podcinam sobie żyły z tęsknoty. Lepiej?
                                    • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:05
                                      Kobieto czy ty rozumiesz co się do ciebie pisze? Ja nie wymagam, żebyś ty tęskniła, ale żebyś nie ośmieszała i trywializowała tęsknoty innych ludzi pisząc, że chcą mieszkać na kupie i codziennie widzieć się z mamusią. Dlaczego nie potrafisz uszanować cudzych emocji, tak ty jak najma? Jakby was nic nie bolało to nie rzucałybyście się na kogoś kto doświadcza odmiennych od was uczuć. Po prostu.
                                      • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:09
                                        A ty potrafisz czytać to co sama napisałaś chwilę wcześniej?
                                        Nie trywializuję czyjeś tęsknoty. Pisze, że tęsknota nie jest to stan optymalny i nie warto tracić życia na celebrowaniu go. Jak trzeba wrócić to się wraca, a nie robi tysiąc rzeczy aby powrót był za chwilę jeszcze trudniejszy.
                                        • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:28
                                          Ale kto tu celebruje tęsknotę? O czym ty w ogóle piszesz? Powrót też nie jest często z wielu powodów wyborem optymalnym, szczególnie po tylu latach. I co, taka osoba nie ma prawa do tęsknoty, nie może o tym pisać, żeby nie usłyszeć, że jest chora i nie potrafi żyć optymalnie? Optymalne życie polega na trzymaniu buzi w ciup?
                                          • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:31
                                            Jak nie może pisać? Nie histeryzuj. Kwestia co chce z tym zrobić. Spracować problem, czy żyć w problemie? I to jest sedno sprawy.
                                            • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:38
                                              A słyszałaś o tym, że ludzie chcą się zwyczajnie wygadać? Porozmawiać z innymi, którzy czują podobnie?
                                              Słyszałaś o tym, że wyrzucenie z siebie problemów i doświadczenie ich zrozumienia działa często terapeutycznie i łagodzi trudności? Sądzisz, że pisanie do takiej osoby "jesteś chora" to pracowanie nad problemem. Nie ośmieszaj się już, poważnie i nie używaj słów, których znaczenie nie rozumiesz - typu celebrować czy histeryzować. Używasz ich w zupełnie niepasującym kontekście.
                                              • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:46
                                                Słyszałam. Nawet taki nagłówek jest na tym forum. Tylko dziwnym trafem nikt się do tego nie stosuje. O przepraszam, stosuje jak akurat to jego problemy są na tapecie.
                                                • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:54
                                                  No to super, możesz zostać prekursorem zamiast utrudniać zmianę.
                                                  • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 12:58
                                                    Już dawno nie mam takich ambicji. Tylko moderacja mogłaby zmienić tekst.
                                              • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 12:36
                                                Naprawdę nie wiesz o co tak naprawdę chodzi? Naprawdę wierzysz, że taka Naima napisałaby to samo o tęsknocie gdyby to było w drugą stronę - ktoś po latach emigracji wrócił do Polski i napisałby że tęskni za Anglią?
                                                Naimie ( i niektórym tutejszym emigrantkom) śmierdzi wszystko (a wyjątkiem for oczywiście) co polskie.
                                                To nie ona jest tą forumowiczką która z mężem - Polakiem w miejscach publicznych rozmawia po angielsku?
                                                • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 15:10
                                                  gazeta_mi_placi napisała:


                                                  > To nie ona jest tą forumowiczką która z mężem - Polakiem w miejscach publicznyc
                                                  > h rozmawia po angielsku?

                                                  big_grinbig_grinbig_grinbig_grin a to Polakom nie wolno miedzy soba uzywac innego jezyka niz polski? big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                                  No coz gazetko, ty nawet gxybys chcial to w innym niz polski nie porozmawiasz.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 15:46
                                                    I w dodatku go kaleczy wink
                                          • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:45
                                            larrisa napisała:

                                            > Ale kto tu celebruje tęsknotę? O czym ty w ogóle piszesz? Powrót też nie jest c
                                            > zęsto z wielu powodów wyborem optymalnym, szczególnie po tylu latach. I co, tak
                                            > a osoba nie ma prawa do tęsknoty, nie może o tym pisać, żeby nie usłyszeć, że j
                                            żyć optymalnie? Optymalne życie polega na trzymaniu buz
                                            > i w ciup?

                                            Optymalne zycie polega na znalezieniu zlotego srodka, na tym aby tak zyc by nie doznawac nieprzerwanie silnych negatywnych emocji a jedna z nich jest np tesknota. Jesli tesknota jest silna i ogarnia czyjes zycie to jest to duzy problem i nalezy go rozwiazac. Ludzie tesknia i to jest normalne ale nie caly czas i nie silnie. My tez tesmnimy np gdy wracamy z wakacji od rodzicow czy rodzinu/znajomych ale to trwa krotko i mija, bo jestesmy w domu, w miejscu gdzie toczy sie naszs zycie i jest ono dobre. Nie czujemy ze chcemy koniecznie byc w innym miejscu i z innymi ludzmi co nie oznacza ze sa nam oni obojetni.
                                            Zobacz co wypisuje ta dziewczyna, wakacje za krotkie, telefony, odwiedziny za malo, tanie linie nie sa az takie tanie a caly dojazd zajmuje 6 godzi itp - wszystko zle, ale opcja powrotu tez zla. Niektorzy tak maja ze zawsze szklanka bedzie do polowy pusta.
                                            • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:47
                                              Niektorzy tak maja ze zawsze szklanka bedzie do polowy pusta.

                                              No właśnie. Niektórzy tak mają wink
                                            • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 12:45
                                              U niektórych emigrantek połowa szklanki jest zawsze pusta - ta oczywiście symbolizująca Polskę, druga połowa zawsze pełna - to ich życie na emigracji.
                                              Tylko my Polacy mieszkający w Polsce nie chcemy od Was ciągle słyszeć o tym pierwszym, skoro w Polsce jest tak beznadziejnie to wystarczy już o tym gadania bo samo gadanie i tak nic nie zmieni.
                                              Żyjcie sobie spokojnie tam gdzie żyjecie w swoim dobrobycie, my nie chcemy Waszych okruchów rzekomego zainteresowania i troski.
                                              • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 13:50
                                                Gazeciarzu! Pisz za siebie suspicious Nikt ci nie dał prawa wypowiadać się w imieniu innych.
                                              • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 15:16
                                                gazeta_mi_placi napisała:

                                                > U niektórych emigrantek połowa szklanki jest zawsze pusta - ta oczywiście symbo
                                                > lizująca Polskę, druga połowa zawsze pełna - to ich życie na emigracji.
                                                > Tylko my Polacy mieszkający w Polsce nie chcemy od Was ciągle słyszeć o tym pie
                                                > rwszym, skoro w Polsce jest tak beznadziejnie to wystarczy już o tym gadania bo
                                                > samo gadanie i tak nic nie zmieni.
                                                > Żyjcie sobie spokojnie tam gdzie żyjecie w swoim dobrobycie, my nie chcemy Wasz
                                                > ych okruchów rzekomego zainteresowania i troski.
                                                >
                                                A czemuz ty tak nieustannie czytasz posty emigrantow? Przeciez wiesz ktore emigranckie niki tak cie irytuja, zwyczajnie omin. Nie mozesz sie biedaku na to zdobyc bo jara cie to nieziemsko, w sumie to jedyna ekscytujaca rzecz w twoim nudnym zyciu oprocz wyjscia do urzedu pracy, na rynek i do biedronki.
                                            • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 17:33
                                              > Optymalne zycie polega na znalezieniu zlotego srodka

                                              Ale przeciez znalezienie tego zlotego srodka to nie jest moment olsnienia, tylko wynik jakiegos procesu decyzyjnego. Czasami ciaglego procesu, bo przeciez cale zycie stajemy przed roznymi decyzjami. Mamy prawo wybrac jakis zawod, prace, miejsce zamieszkania a po kilku latach chciec cos zmienic. Zanim czlowiek zadecyduje, co jest dla niego optymalne musi sie zastanowic. A temu sprzyjaja rozmowy, takze z obcymi osobami na forum. Ja nie siedze za granica bo lubie sie umartwiac. Siedze bo bardzo wiele elementow zycia mi sie tu podoba. A z innymi sobie radze gorzej i dlatego pytam o rade innych osob, ktore maja podobne doswiadczenia - jak sobie radzic, czy to z czasem moze minac. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze Twoje posty sa strasznie protekcjonalne i troche agresywne w tonie. Wyluzuj.
                                              • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 18:31
                                                pole_koniczyny napisała:

                                                > Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze Twoje posty sa strasznie protekcjonalne i troche agresywne w tonie.
                                                > Wyluzuj.

                                                Moje posty moga ci sie takie wydawac bo pisze to czego niektorzy (w tym ty) nie chca przeczytac. Zastanow sie najpierw co chcesz osiagnac czy tylko sie wyzalic czy poradzic co robic bo jak na razie to zalenie wychodzi ci lepiej. Dostajesz rady ale kazda negujesz, bo za mLo wakacji, rozmowy przez tele czy video nie wysstarcza, loty nie o tych godzinach co trzeba, na lotnisko trzeba donechac, bagaz nadac itd...no coz nie masz prywatnego samolotu na lotnisku do ktorego zabierze cie prywatny helikopter z dachu twojego biurowca wiec po co o tym piszesz, skoro wiadomo ze podroz samolotem tak wyglada? Zachowujesz sis jak rozkapryszona dziewczynka ktorej weszla w doroslosc ale nie podoba jej sie. Coz tak dla mnie brzmisz. Nikt ci nie da recepty jak sobie poukladac zycie aby bylo dobrze, to co dobre dla jednych nie musi byc dla innych. Niektorzy poradzili sobie z tesknota, inni nie, jedni szybciej innym zajelo to wiecej czasu. W grupie tych ktorzy sobie nie poradzili sa tacy ktorzy wrocili i tacy ktorzy wciaz sie mecza. Kazdy moze ci napisac swoja historie ale dla ciebie nic z tego nie wyniknie bo kazdy nie jest toba a ty kazdym. Teraz tesknisz ale moze za jakis czas nie bedziesz, a moze bedziesz jeszcze bardziej? Nikt nie przewidzi przyszlosci. Masz taki problem nie problem i tak to wlasnie przedstawiasz.
                                                • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 20:09
                                                  > Moje posty moga ci sie takie wydawac bo pisze to czego niektorzy (w tym ty) nie
                                                  > chca przeczytac.

                                                  Nie, chodzi przede wszystkim o bardzo protekcjonalny ton Twoich wypowiedzi

                                                  >Zastanow sie najpierw co chcesz osiagnac czy tylko sie wyzal
                                                  > ic czy poradzic co robic bo jak na razie to zalenie wychodzi ci lepiej.

                                                  Trochę tego, a trochę tego, jak to na forum. Żalenie zasadniczo każdemu wychodzi lepiej.

                                                  Dostaje
                                                  > sz rady ale kazda negujesz, bo za mLo wakacji, rozmowy przez tele czy video nie
                                                  > wysstarcza, loty nie o tych godzinach co trzeba, na lotnisko trzeba donechac,

                                                  Jeżeli ktoś mi pisze: po prostu dzwoń i lataj do domu częściej to odpowiadam, że latam tak często, jak czas i finanse mi pozwalają. Nie jest to żadne negowanie dobrych rad, opisuję po prostu swoją sytuację.

                                                  >Kazdy moze ci napisac swoja historie ale dla ciebie nic z tego nie wyniknie
                                                  > bo kazdy nie jest toba a ty kazdym.

                                                  Wymiana doświadczeń pomiędzy osobami, które są w podobnej sytuacji jak najbardziej może pomóc. Może wskazać aspekty sytuacji, których wcześniej się nie zauważyło, albo rozwiązania, na które człowiek sam nie wpadł.

                                                  Myslę, że ta wymiana zdań dalej nie ma sensu bo znam już opinię i na mój temat i na temat moich problemów, dla Ciebie "problemów". Nic nowego już chyba z tego nie wyniknie, dlatego ze swojej strony kończę.

                                                  • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 20:30
                                                    pole_koniczyny napisała:

                                                    > Jeżeli ktoś mi pisze: po prostu dzwoń i lataj do domu częściej to odpowiadam, ż
                                                    > e latam tak często, jak czas i finanse mi pozwalają. Nie jest to żadne negowani
                                                    > e dobrych rad, opisuję po prostu swoją sytuację.

                                                    Opisalas ile zajmuje lot, dojazd itp czyli oczywiste rzeczy. Wiadomo ze skoro tesknisz to latasz ile mozesz, to jednak ci nie pomaga. Jaka wiec moze byc kolejna rada? Przenies sie do Polski, blisko rodzicow? Tez nie bierzesz tego pod uwage, przynajmniej przez 3-4 lata albo i dluzej, - tak napisalas. Co wiec mozna ci doradzic?


                                                    > Wymiana doświadczeń pomiędzy osobami, które są w podobnej sytuacji jak najbardz
                                                    > iej może pomóc. Może wskazać aspekty sytuacji, których wcześniej się nie zauważ
                                                    > yło, albo rozwiązania, na które człowiek sam nie wpadł.

                                                    Na forum jest sporo osob ktore maja podobne problemy do twojego i w kazdym watku przedstawiane sa najrozniejsze aspekty - chyba juz wszystkie przedstawiono i niczego to nie zmienia bo ci co tesknili i chcieli to zmienic juz to zrobili a ci co beda chcieli zrobia to w przyszlosci a ci ktorzy zyli w rozkroku cierpiac z tesknoty robia to nadal i beda to robic. Poprostu kazdy podejmuje decyzje sam i cudze doswiadczenia nie maja znaczenia.
                                                • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 20:20
                                                  ydawac bo pisze to czego niektorzy (w tym ty) nie chca przeczytac.

                                                  najma, problem nie polega na tym, że ktoś nie chce czytać niepopularnych opinii, tylko na tym, że Ty swoje opinie przedstawiasz jako prawdy ostateczne i uniwersalne,
                        • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:41
                          Uczciwie przyznam, że się mylisz kropko smile Nie, nie trzeba tęsknic i pewnie wiele z emigrantów nie tęskni lub tęskni okazjonalnie. Ale najma jest po prostu chora na Polskę i to widać w niemal kazdym jej poście. I to samo sugerowało jej pare innym emigrantek.

                          Ja po prostu średnio akceptuję poprawianie sobie humoru przez dokopywanie innym.

                          Jeżeli masz inny pomysł na wytłumaczenie jej zachowania, podziel się z name.
                          • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:45
                            > ale najma jest po prostu ch
                            > ora na Polskę i to widać w niemal kazdym jej poście. I to samo sugerowało jej p
                            > are innym emigrantek.

                            To po co z nią dyskutujesz?
                            • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:46
                              I tak, tez dziwię się sobie, że chce mi się na twoje posty odpisywać. Masz dokładnie taki sam problem jak najma (ta ma ich tylko więcej i jest mniej grzeczna).
                              • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:49
                                I Ty też kropka masz problem smile Bywa.
                                • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:00
                                  Ja? Nie, ja jestem idealna big_grin
                            • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:48
                              Dla przyjemnosci, przecież nie za karę wink
                              • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:01
                                Bardzo się cieszę, że znajdujesz czas na przyjemności.
                          • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:12
                            Ja to rozumiem, ale po co bywać na forum czegoś czego tak organicznie się nie cierpi? Przecież są angielskojęzyczne fora, nawet dla rodziców, prawda?
                            • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 22:43
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > Ja to rozumiem, ale po co bywać na forum czegoś czego tak organicznie się nie c
                              > ierpi? Przecież są angielskojęzyczne fora, nawet dla rodziców, prawda?
                              >
                              Jesteś rodzicem?
                              • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 22:49
                                Nie, ale mimo wszystko nadal jeszcze mogę być, a część tutejszych emigrantek zarzeka się, że nigdy nie wróci do "tego" kraju.
                                • bi_scotti Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 23:02
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > Nie, ale mimo wszystko nadal jeszcze mogę być, a część tutejszych emigrantek za
                                  > rzeka się, że nigdy nie wróci do "tego" kraju.

                                  Gazet, nie czarujmy sie - predzej wielblad przez ucho igielne ... Czarniecki do Poznania .... a Edel na Mazowsze ... niz Ty dorobisz sie chocby chomika lub pekinczyka, o ludzkim potomstwie nie wspominajac! C'mon, nawet jesli sa rzeczy na niebie i ziemi, o ktorych sie filozofom nie snilo, to rodzicielstwo w Twoim wykonaniu nie ma zadnej szansy zaistniec na tym najlepszym ze swiatow. Wszyscysmy sie juz z tym pogodzili big_grin Life.
                                • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 07.10.14, 00:17
                                  A co ma rodzicielstwo do emigrantek? Wyjaśnisz? Dziękuję.
                        • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 13:03
                          Kropka, 100/100.
                          • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 13:47
                            rosa, minus 100 / minus 100 wink
                    • ciezka_cholera Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 08:39
                      larrisa napisała:

                      > Tak sobie to tłumacz, że twoje sprawy są skomplikowane a innych łatwe.
                      > Tymczasem to przede wszystkim twoja nieumiejętność zaakceptowania, że wszystko
                      > ma swoją cenę
                      - emigracja również.

                      Swiete slowa Larrisa, ktorymi mozna by podsumowac wiekszosc wypowiedzi wiekszosci forumowiczek. Na cokolwiek bys sie nie poskarzyla, forum poradzi Ci szybko opcje alternatywna, tak jakby ona nie miala zadnych minusow. Przeciez powszechnie wiadomo, ze rozwod/powrot do pracy lub jej zmiana/powrot do kraju itd to cam cymes. Kazda decyzja niesie jakies konsekwencje i czasami lekarstwo bywa gorsze od choroby, ze tak pojade trywializmem.
                  • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 08:50
                    >Jasne, po kilku latach wielki szok, jeszcze w dodatku gdy sie wraca do kraju dosc podobnie >dozwinietego.

                    Heh... przepraszam, ale niewiele wiesz o emigracji, właśnie to udowodniłaś. Jeżeli wraca się na stałe do kraju po 8, 9 latach nieobecności to jest to spora zmiana.
        • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:07
          Ktoś sugerował co tydzień? Moja siostra jest kilka razy do roku w Polsce, mama lata do siostry i to właśnie dzięki tym samolotom. Czasami ludzi jednak stać na te bilety, wiesz. Fakt, moja sistra nie ma dzieci. A wiesz, ze były takie czasy kiedy telefon był jeden na wsi i czekało się kilka dni na list, bo to była jedna opcja kontaktu. Wtedy można było płakać, że się tęskni. I nie trzeba było wyjeżdżać do innego kraju aby poznać to uczucie. Wystarczyło mieszkać w innej miejscowości. Dzisiaj każdy ma na dupie telefon, jest internet, tanie linie lotnicze, wiekszość rodzin ma auto. Kwestia osobniczych potrzeb. Moja siostra ma na przykład większe potrzeby w tym temacie ode mnie, ale ona szybciej z domu wyfrunęła. Jeszcze na koniec, taka na przykład forumka Lola mieszka w tym samym mieście co jej matka i też nie widza się co tydzień.
          • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:16
            Różnica między lolą a tobą jest taka, że lola jak będzie chciała to może widzieć się z matką codziennie, ty nie.
            To jakbyś powiedziała, że człowiek który siedzi w domu ma identycznie jak ten w więzieniu. W rzeczywistości różni ich to, że jeden może, drugi nie. Świadomość, że coś możesz powoduje, że stan w jakim się znajdujesz jest nieporównywalny.
            • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:25
              > Różnica między lolą a tobą jest taka, że lola jak będzie chciała to może widzie
              > ć się z matką codziennie, ty nie.

              Tylko tyle. To nadal jednak też kwestia potrzeb. Ja w ogóle nie rozumiem z jakiego powodu rozpatrywać te kwestie. Musisz mamusię widzieć co dzień to po prostu nie ruszasz się z miasta, a nawet domu. Emigracja to nie więzienie. Za to psychika potrafi być takim wiezieniem mimo iz możliwosci są.
              • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:32
                To nie jest tylko tyle, tylko aż tyle. To jakby człowiek siedziący w więzieniu dowodził że zamknięcie to nic bo ludzie najczęściej siedzą zamknięci w domach. I nie trywializuj po raz kolejny pisząc "musisz mamusię widzieć co dzień" albo "jak ktoś chce żyć na kupie" bo doprowadzasz argument do absurdu i sądzisz, że z tego powodu staje są sensowny.
                • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:38
                  Ja piszę o mamusi ty o więzieniu. Emigracja to nie więzienie, kara i zesłanie. O co w ogóle chodzi? Czy może tęsknota powinna być stanem naturalnym dla każdego, a już zwłaszcza jak wyjedzie? Czy należy taka tęsknotę celebrować?
                  • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:49
                    A gdzie ja piszę, że to więzienie, to tylko metafora ukazująca jak można manipulować rzeczywistością. Ktoś siedzący w więzieniu będzie dowodził tak jak ty, że nie ma różnicy pomiędzy zamknięciem w celi a siedzeniem w domu bo stan faktyczny może wyglądać podobnie.
                    Jednak ja pamiętam sytuację gdy rodzinę edelstein żyjącą w Polsce potrącono na pasach, jakoś nie udało jej się wsiąść do samolotu i polecieć do szpitala. I to jest właśnie różnica. Nie rzucisz wszystkiego i wsiądziesz w samolot, bo nagle wieczorem najdzie cię ochota na spotkanie z przyjaciółmi i polecisz do Polski. To zawsze jest wyprawa. To są oczywistości i nie wiem po co dowodzisz, że jest inaczej.
                    • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:03
                      > Jednak ja pamiętam sytuację gdy rodzinę edelstein żyjącą w Polsce potrącono na
                      > pasach, jakoś nie udało jej się wsiąść do samolotu i polecieć do szpitala. I to
                      > jest właśnie różnica. Nie rzucisz wszystkiego i wsiądziesz w samolot, bo nagle
                      > wieczorem najdzie cię ochota na spotkanie z przyjaciółmi i polecisz do Polski.
                      > To zawsze jest wyprawa. To są oczywistości i nie wiem po co dowodzisz, że jest
                      > inaczej.

                      To jest życie dorosłych ludzi. Nie trzeba wyjeżdżać za granicę aby niektóre rzeczy były dla niektórych ludzi trudniejsze, a dla innych prostsze.
                      • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:06
                        Czyli jednak jest trudniej i jest prościej? Bo dowodzisz, że nie ma różnicy.
                        • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:12
                          Tak, jedni mają bliżej do morza, inni dalej. Inni mają prace pod nosem, inni latają do niej samolotem. Oczywistości. Mieszkasz z matką w jednym domu to jak złamie nogę będziesz mieć do chorej dalej niż ten kto mieszka w innym mieście.
                          • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:13
                            Zamotałam, ale mam nadzieję, że zrozumiesz smile
                          • larrisa Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:30
                            No właśnie to są oczywistości, a oczywistością jest, że będąc dalej masz gorsze możliwości wspólnego przebywania z rodziną i ze znajomymi niż będąc bliżej. To jest stwierdzenie prostego faktu.
                            • kropkacom Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:35
                              No ale to jest życie dorosłych ludzi. Wszystko co robimy ma jakieś konsekwencje. Żyjemy jednak w takich czasach, że jeżeli codzienny kontakt przez internet to mało, to mamy możliwość powrotu. Z czego oczywiscie to nie musi być w cale śmiesznie prosty powrót.
    • marianna72 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:35
      jesli jest tak jak niektore z was opisuje to ja bym wrocilal zycie mamy jedno tu i teraz i szkoda je marnowac bedac nieszczesliwym.
      Ja mam raczej podobnie jak biscotti tesknie za miastem i soba z tamtych lat czyli chyba za mlodosciawink))Kiedy jade a jezdze czesto bo mam tam rodzicow ( jade na 2-3 dni ) kilka razy w roku, rodzice czesciej do mnie, to zawsze nachodzi mnie taka mysli ,ze to juz nie jest to ze pewnych rzeczy juz w Polsce nie odnajduje
      • t.tolka Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:45
        U mnie teraz jest prawie 5 rano. Wlasnie wrocilam do mojego "domu" z wyjazdu pracowego. Wyjechalam pozno, bo kolo 40stki. Moja emigracja jest krotka. Byl taki czas, ze gryzlam sciany i mialam ochote wyjsc na ulice i wrzeszczec "ludzie k...rwa czemu wy nie mowicie po polsku???!!!". Moze rozumiesz o co chodzi.
        Ale tez mialam i mam swiadomosc, ze oprocz przyjaciol i rodziny nie mam w Polsce nic. Zadnych juz szans na prace, na rozwoj. Moje dzieci bardzo szybko wsiakly, najstarsza corka zaczela studia. Ja zaczelam kolejne wnmoim zyciu studia. Ciesze sie tym, co mam. Rodzina, znajomymi, ciekawa praca. I skoro podjelam decyzje, ze jestem TU to jestem TU.
        Czasem jakis zapach, widok przywoluje tesknote. Ale nie pozwalam sie jej zdominowac.
        Z drugiej strony dobrze mi tu.
        Nie mam mozliwosci skoczyc na weekend do kraju. Wyjazd tam to ogromne koszty. Moze za pare lat.
        Nie rozwazam opcji powrotu. Nie w moim wieku i nie w takiej sytuacji jaka jest.
        • t.tolka Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 10:47
          Patrze na to tez tak: moi przyjaciele maja zajebista miejscowke na wakacje. I korzystaja. A ja sie ciesze ich obecnoscia wtedy bardzo intensywnie.
          Po prostu widze dobre strony. I ciesze sie zyciem. Banal.
      • black_halo Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 13:10
        Mam to samo. tesknie za latami studiow a nie za sama Polska chociaz mam tam rodzicow, siostre i dalsza rodzine. Wszystko zostawilam, niczego nie zaluje. Jezdze jak najczesciej moge ale nie chcialabym wrocic. Jestem dosc elastyczna ale probuje sobie wyobrazic zycie w Polsce i jakos nie moge.
    • fadilla Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 11:17
      A gdy mieszkalas w kraju to widywalas ich cześciej? Kilkuset kilometrowa odległość to tez tylko wizyty z okazji świąt lub wakacji. Chyba problem stanowi coś innego. Ty tęsknisz za czasami gdy bylas z rodziną na co dzień. Teraz nie jesteś, ale mieszkajac na drugim końcu Polski tez bys nie była. No coż, to sie nazywa dorosłość.
      • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 11:38

        > Chyba problem stanowi coś innego. Ty tęsknisz za czasami gdy bylas z rodziną na co dzień. Teraz nie jesteś, >ale mieszkajac na drugim końcu Polski tez bys nie była. No coż, to sie nazywa dorosłość.

        Nie, raczej nie o to chodzi.

        Po pierwsze tak jak wspominałam - wyjechałam za granicę jako młoda osoba. Przyjechałam na studia i już zostałam. Podczas studiów tęsknota za domem nie doskwierała mi prawie wcale, między innymi dlatego, że miałam więcej wolnego czasu, którego część mogłam spędzić w Polsce. To oczywiście zmieniło się drastycznie po tym, jak zaczęłam pracę i zostało mi raptem kilkanaście dni wolnego w roku. Nie tęsknię za byciem z rodzicami na co dzień w żadnym stopniu bo za bardzo się od tego odzwyczaiłam. Już 3-4 lata temu kiedy przyjeżdżałam na dłużej do domu rodzinnego to widziałam, że moja wolność jest za bardzo ograniczona wink Nigdy nie zamieszkałabym z rodzicami czy teściami pod jednym dachem bez wyraźnej konieczności bo nie znoszę życia na kupie.

        Dorosłość kończy (lub powinna kończyć) zależność finansową od rodziców, ale nie kończy normalnego uczestnictwa w życiu bliższej i nieco dalszej rodziny. I ja za tym uczestnictwem tęsknię. Nie mieszkałabym nigdy na drugim końcu Polski od nikogo, największa odległość to 4h jazdy samochodem/pociągiem.
        • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 11:40
          >Nie mieszkałabym nigdy na drugim końcu Polski od nikogo, największa odległość to 4h jazdy >samochodem/pociągiem.

          No chyba, że zapragnęłabym kupić ziemię w Bieszczadach i tam się wynieść wink Ale rozważając realne opcje powrotu to tak właśnie by wyglądało.
    • krecik Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 11:48
      > Mój facet przekonuje mnie, że nawet jak wr
      > ócimy do Polski to też będziemy sporo pracować i w efekcie rodzinę będę widział
      > a tak samo często jak teraz, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.
      > Wiem, że są wśród was takie, które nie rozumieją takich rozterek, ale byłoby fa
      > jnie, gdyby wypowiedział się ktoś, kto czuł podobnie i jakoś sobie z tymi emocj
      > ami poradził.

      No to ja z tych, co rozumieja, ale nigdy nie czuly podobnie.

      Twoj maz ma racje. Zastanow sie na zimno - jak wyobrazasz sobie prace od poniedzialku do piatku od, powiedzmy osmej do czwartej czy piatej, z ta "spora iloscia okazji do spotkan". Kiedy? Jak?
      Siadz na fotelu i wyobraz sobie, ze twoja rodzina nie mieszka w Polsce, ale w UK - tylko porozrzucana po Szkocji, Walii, w Devon, Essex, niektorzy w Londynie, Birmingham, ktos tam w Dublinie. Jak czesto bys sie z nimi widywala - tak realistycznie - przy swoim zwyczajnym trybie pracy? A potem przeloz to na warunki polskie. Bedzie dokladnie tak samo.
      Piszesz: "czasu starcza tylko na to, żeby zobaczyć się z rodzicami bo reszta daleko mieszka" - kiedy bedziesz pracowac w Polsce, beda mieszkali blizej od twojego miejsca zamieszkania?

      A tak na koniec: mysle, ze nie tesknisz do widywania rodziny per se. Mysle, ze tesknisz do swoich wspomnien, jak kiedys bylo, z mamusia u boku, na studiach czy w liceum jeszcze. Kiedy nie mialas tylu zobowiazan, twojej kariery zawodowej po prostu jeszcze nie bylo, albo byla w powijakach.

      A juz abstrahujac od przeprowadzki do Polski - dlaczego po prostu nie polecisz odwiedzic tylko swojej rodziny? Zamiast w samolot do Rzeszowa wsiadz w samolot do Poznania, Warszawy, Gdanska, czy gdzie tam ci blizej do nich.

      Ag
      • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 12:26
        > A tak na koniec: mysle, ze nie tesknisz do widywania rodziny per se. Mysle, ze
        > tesknisz do swoich wspomnien, jak kiedys bylo, z mamusia u boku, na studiach cz
        > y w liceum jeszcze.

        Jeszcze raz napiszę. Wyjechałam za granicę na studia, a potem zaczęłam tu pracę i zostałam. Mamusi u boku nie mam od lat siedmiu. Brakowało mi tego przez pierwszych kilka tygodni, a potem stopniowo się usamodzielniałam. Ten rodzaj tęsknoty, który odczuwam teraz jest zupełnie inny niż początkowe zagubienie we wczesnej dorosłości.
        • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 12:58
          pole_koniczyny napisała:

          > > A tak na koniec: mysle, ze nie tesknisz do widywania rodziny per se. Mysl
          > e, ze
          > > tesknisz do swoich wspomnien, jak kiedys bylo, z mamusia u boku, na studi
          > ach cz
          > > y w liceum jeszcze.
          >
          > Jeszcze raz napiszę. Wyjechałam za granicę na studia, a potem zaczęłam tu pracę
          > i zostałam. Mamusi u boku nie mam od lat siedmiu. Brakowało mi tego przez pier
          > wszych kilka tygodni, a potem stopniowo się usamodzielniałam. Ten rodzaj tęskno
          > ty, który odczuwam teraz jest zupełnie inny niż początkowe zagubienie we wczesn
          > ej dorosłości.
          • najma78 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 13:09
            najma78 napisała:

            > pole_koniczyny napisała:

            > > Jeszcze raz napiszę. Wyjechałam za granicę na studia, a potem zaczęłam tu
            > pracę i zostałam. Mamusi u boku nie mam od lat siedmiu. Brakowało mi tego prze
            > z pierwszych kilka tygodni, a potem stopniowo się usamodzielniałam. Ten rodzaj
            > tęsknoty, który odczuwam teraz jest zupełnie inny niż początkowe zagubienie we
            > wczesnej dorosłości.

            Jednak sytuacja sie zmienila jak sama napisalas, bo uczac sie mialas duzo wiecej beztroski, wiecej czasu na spedzanie z rodzicami czy w domu rodzinnym i tego ci brakuje. Mieszkajac w Polsce nie byloby duzej roznicy bo tez musialabys pracowac i nie mialabys duzo wakacji, wolnego czasu. To co ci dokucza to wlasnie przejscie w doroslosc, do ktorej jeszcze sie nie dostosowalas.
        • marianna72 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 13:08
          chyba tez moge napisac ,ze rozumiem ale nie odczuwalam .Moze dlatego ,ze nie mam zbyt licznej rodziny na miejscu cala moja rodzina to rodzice z ktorymi widuje sie czesto i nie czuje ,ze cos by mnie omijalo .Nie mam siostr ani wujkow i ciotek , dziadkowie juz nie zyja .Rodzice zyja b.moim zyciem tyle ,ze na odleglosc slyszymy sie codziennie i uczestnicza w moim zyciu a ja w ich .
          Tutaj mam trojke dzieci meza i cala jego rodzine z ktora jest b.zwiazana ( mimo ze tesciowie juz nie zyja) . Dzieci od kilku lat jezdza na wakacje do Polski ale nie mam zludzen ze czyja sie Polakami , mlodszy syn ostatnio powiedzial komus moja mama jest Polka a kiedy mu powiedziaalm ,ze i on jest po czesci Polakiem b.sie zdziwil.wink))
          co do tematu mysle ,ze wiele zalezy od charakteru mam w swoim otoczeniu kolezanke, ktora wypowiada sie podobnie jak ty ( a ilosc lat na emigracji mamy podobna ) wiec wysluchuje zali i smutkow daje dobre rady ale to na nic bo ona stoi w rozkroku i pewnie tak juz zostanie.Jak juz pisalam jesli tesknota jest tak silna ,ze nie pozwala normalnie funkcjonowac ja bym wrocila nawet jesli kosztowaloby to duzo wysilku
        • krecik Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 21:02
          > Jeszcze raz napiszę. Wyjechałam za granicę na studia, a potem zaczęłam tu pracę
          > i zostałam. Mamusi u boku nie mam od lat siedmiu. Brakowało mi tego przez pier
          > wszych kilka tygodni, a potem stopniowo się usamodzielniałam. Ten rodzaj tęskno
          > ty, który odczuwam teraz jest zupełnie inny niż początkowe zagubienie we wczesn
          > ej dorosłości.

          No ale ja o tym wlasnie pisze. Nie masz w ogole doswiadczenia, jak sie w Polsce zyje pracujac. Dlatego piszesz, ze nie umiesz sobie wyobrazic, ze po powrocie bedzie dokladnie tak samo, jak teraz. Bo w Polsce nigdy nie pracowalas. Nie musialas godzic pracy z widywaniem rodziny mieszkajacej na drugim koncu kraju. Po szkole bylas wolna jak ptak, odwiedzialas kuzynow/ciotki/wujkow po pare tygodni w wakacje. Teraz masz wakacje? ile zajmie ci dojazd do krewnych, mieszkajac w Polsce, jesli zechcesz ich w jakis weekend odwiedzic?
          Badz realistka. Zastanow sie, do czego tak naprawde tesknisz i czy w ogole masz szanse na to, gdybys wrocila. Bo w Polsce bedac blizej wcale blizej byc nie musisz. Oczywiscie, jesli osiadziesz blisko rodzicow, bedziesz ich czesciej widywac.

          Ag
          • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 21:57
            e. Teraz masz wakacje? ile zajmie ci dojazd do krewnych, mieszkajac w
            > Polsce, jesli zechcesz ich w jakis weekend odwiedzic?
            > Badz realistka. Zastanow sie, do czego tak naprawde tesknisz i czy w ogole masz
            > szanse na to, gdybys wrocila. Bo w Polsce bedac blizej wcale blizej byc nie mu
            > sisz. Oczywiscie, jesli osiadziesz blisko rodzicow, bedziesz ich czesciej widyw
            > ac.

            Na 90% wróciłabym do miasta w którym mieszkają moi rodzice bo to jest najrozsądniejsza jeśli nie jedyna opcja zawodowa. Czas dojazdu do reszty rodziny byłby znacznie krótszy niż wyprawa tam teraz. Realistycznie rzecz biorąc to jest nie do porównania.
    • clk Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 15:09
      Mieszkam za granica od 6 lat mniej wiecej. I pewnie, ze tesknie.
      Chialabym wrocic, ale nie za bardzo to widze. Niestety.
      Jestem w Polsce na weekend raz na kilka miesiecy.
      Tesknie za rodzicami, przyjaciolmi, jedzeniem, klimatem smile
      Na razie widze marne szanse na powrot. Dlaczego?
      - Nie ma szans abym w Polsce weszla na podobny poziom zarobkowy jak tutaj. Probowalam. Rozmowy kwalifikacyjne wypadly super, niestety wymagania finansowe juz mam na poziomie europejskim. I szczeze nie wyobrazam sobie zarobkow na poziomie 2300zl netto. sad Nie wyjechalam dla pieniedzy, ale checi "poznania swiata" ale jednak...
      - Wroce i musze zaczac wszystko od nowa. Kiepsko. Znajomi i przyjaciele sa, ale maja swoje zycie. Niby bede u siebie ale...
      • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 15:24
        >Nie wyjechalam dla pieniedzy, ale checi "poznania swiata" ale
        > jednak...
        > - Wroce i musze zaczac wszystko od nowa. Kiepsko. Znajomi i przyjaciele sa, ale
        > maja swoje zycie. Niby bede u siebie ale...

        Mam chyba podobną historię i dokładnie takie same odczucia. Te zdania idealnie to streszczają.
    • mama-123 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 15:11
      Ja w chwilach tesknoty kupowalam polski chleb, dobre pomidory, czasem kielabse. Jedzac myslalam o tych, za ktorymi tesknie, o Polsce. Plakalam, ale pamietaj smutek jest dobry. Gdybys nie kochala, to bys nie tesknila. Sluchalam tez polskiej muzyki. Potem bylo latwiej. Teraz tesknie mniej. Wlasciwie to Polska nie jest moim domem. Z Polski pochodze, Polakom zawsze kibicuje, w kazdym sporcie, ale juz wiem ze mieszkam w Anglii i tu jest moj dom. Polske kocham tez, ale juz inaczej.
      • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 20:22
        Wynarodowienie, smutne sad
        • riki_i Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 20:29
          Smutno to będzie, jak Angole kiedyś pogonią kota emigrantom. Wystarczy referendum ws. UE, przegłosowane na nie i odpływ londyńskiego City do Frankfurtu n. Menem. Mała katastrofka gospodarcza i od razu się okaże, kto tu jest koszulą, a kto sukmaną na brytyjskim ciele big_grin
          • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 21:59
            > Smutno to będzie, jak Angole kiedyś pogonią kota emigrantom. Wystarczy referend
            > um ws. UE, przegłosowane na nie i odpływ londyńskiego City do Frankfurtu n. Men
            > em. Mała katastrofka gospodarcza i od razu się okaże, kto tu jest koszulą, a kt
            > o sukmaną na brytyjskim ciele big_grin

            A to jest akurat święta prawda.
            • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 22:39
              I co? Znowu z powrotem przyjadą miauczeć do nas?
          • kandyzowana3x Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:23
            Riki trudno to by bylo w Polsce.Jakby nagle milion lub wiecej mobilnych, zahartowanych pracownikow przymusowo musialo wrocic do kraju.
            A US powiedzialo ze UK nie moze wyjsc z UE to i nie wyjdziemy smile.
            • joa66 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 09:47
              A US powiedzialo ze UK nie moze wyjsc z UE to i nie wyjdziemy

              Przez sekundę myślałam, że to Urząd Skarbowy (us) tak powiedział big_grinbig_grinbig_grin
        • mama-123 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 21:47
          Co ty piszesz! Teraz swiat stal sie mniejszy. Sa tanie linie lotnicze, jest internet, skype. Mam teraz czestszy kontakt z Polska, niz wczesniej.
          Nie, nie jestem wynarodowiona. Czuje sie Polka, ale mieszkam poza nia. Wlasciwie z obserwacji widze, ze komu sie kibicuje w sporcie, tym sie jest. Ja mam trzy paszporty, ale kibicowac bede zawsze Polakom.
          Moj znajomy anglo- australijczk mowi o Anglii moj kraj. Ale gdy Anglia gra z Australia w krykieta, zawsze kibicuje temu drugiemu krajowi.
          Nie nazywaj mnie wynarodowiona, bo ja codziennie czytam polskie gazety, wiem na biezaco co dzieje sie i w Polsce i w Anglii. Serce moje pozostalo w Polsce, ale mieszkam juz od wielu lat w Anglii. Tu mam przyjaciol, na ktorych moge polegac, a oni na mnie. O moich przyjaciolach z Polski pamietam, oni o mnie, ale nie mam mozliwosci sie z nimi zobaczyc. Nie czyni mnie to nie Polka. Moze nawet bardziej niz nie jeden Polak, dbam o dobre imie Polski.
          • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 22:42
            Taniość linii lotniczych to nie wszystko, przeciętna podróż to około 6 godzin biorąc pod uwagę 2,5 godziny loty, konieczność bycia dwie godziny wcześniej na odprawie plus najczęściej około godziny dojazd na lotnisko i z lotniska do miejsca docelowego. Zatem 12 godzin w dwie strony nie licząc niespodzianek pt. mgła i samolot nie wystartował.
            • mama-123 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 22:45
              Przesada w wiekszosci przypadkow. Tanich linii lotniczych jest mnostwo wszedzie, wlasnie one zrobily dla integracji europejskiej wiecej, niz nie jeden polityk.
              • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 22:55
                Tanie linie lotnicze mają krótszy czas odprawy?
                • mama-123 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 22:59
                  Nie wiem.
                  • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 05.10.14, 23:11
                    Odprawę można zrobić online, a wyprzedzenie z jakim trzeba być na lotnisku bardziej zależy od ruchu na samym lotnisku niż od linii lotniczych. Ja na ogół liczę min 1.5h wyprzedzenia bo to uwzględnia jakąś drobną obsuwę w dojeździe na lotnisko. Do tego 1h do 1.5h dojazdu na samo lotnisko. Lot 2.5 i potem dojazd do domu kolejne 45 minut - godzina. 6 godzin "od drzwi do drzwi" to jest takie minimum.
                    Oczywiście to nie wieczność, wiele osób ma przynajmniej tyle samochodem do rodziny w innej części kraju. Ale jednak jak się leci na weekend to sporo bo po pracy lecisz na samolot, żeby na miejscu być o północy i w niedzielę też łapiesz wieczorny lot, żeby z powrotem być około północy w domu.
                    Druga sprawa to koszty - tanie linie są tanie, ale jednak równowartość tych kilkuset złotych zazwyczaj trzeba wydać. Najtańsze są bilety kupione z dużym wyprzedzeniem albo o dziwnych godzinach. Dziwne godziny na ogół odpadają bo praca, planowanie z wyprzedzeniem większym niż miesiąc na ogół w moim przypadku też, z tych samych względów.
                    Także świetnie, że są tanie linie bo to naprawdę ratuje sprawę. Ale to nie jest ani tak super tanio ani tak super szybko jak przychodzi co do czego.
                • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 02:28
                  Przyszło ci do łba, że internetowa odprawa jest znacznie szybsza niż zwykła?
                  • pole_koniczyny Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 08:46
                    >Przyszło ci do łba, że internetowa odprawa jest znacznie szybsza niż zwykła?


                    Yyy mnie? No owszem, przyszło, napisałam o tym. Ale jest jeszcze kwestia nadania bagażu (jeśli się go ma) i odstania swojego w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. Plus na większych lotniskach samo dojście do swojego gate'u może zająć kilanaście do 20 minut. Godzina wyprzedzenia na lotnisku to jest w sumie minimum jakie trzeba liczyć, nawet jeśli zrobiło się odprawę online. Ja doliczam 30 minut na jakieś opóźnienia na trasie przejazdu na lotnisko.
                    • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 13:04
                      Nie, to nie do ciebie. To do gazeciarza.
        • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 02:26
          Gazeciarzu, co robisz w wątku, który ciebie nie dotyczy? suspicious
          • gazeta_mi_placi Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 12:38
            To samo co Ty w wątkach o szczęśliwym życiu i byciu dobrym rodzicem smile
            • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 13:05
              W kwestii rodzicielstwa zawsze byłam, jestem i będę nie tylko szczęśliwa, ale i bardzo dobra matka.
    • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 00:18
      Trudno powiedzieć, że sobie radzę. Bardzo tęsknię za moimi polskimi miejscami. Za moją dzielnicą, za miejscami dzieciństwa i młodości, za parkiem na Książęcej, za kościołem św. Aleksandra, za szkołą podstawową, za Łazienkami, Parkiem Ujazdowskim, Hożą, Nowogrodzką, Bracką, Kruczą, Wspólną, Alejami Jerozolimskimi, Marszałkowską, Świętokrzyską, cmentarzem na Wólce.. Tęsknię za moimi Mazurami, gdzie moje dzieci spędzały wakacje, za Olsztynkiem, Olsztynem, Pawłowem, za Kielecczyzną, za Krakowem, Koszalinem, morzem.. Tęsknię za wszystkimi szczęśliwymi dniami, które przeżyłam w Polsce. Bardzo tęsknię.
      Prawie codziennie śnią mi się te moje miejsca, przypominają mi się moje tam dzieje.
      Nie. Zdecydowanie sobie nie radzę z tęsknotą. I choć wiem, że podjęłam dobrą decyzję dla mnie, mojego męża i naszych dzieci, to jednak nic nie jest w stanie tej mojej tęsknoty zrekompensować.
      • karola1008 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 15:40
        Oj, Rosa, tak to napisałaś, że mi się łza zakręciła w oku, choć nie jestem emigrantką. Taka dziś płaczliwa jestem, że coś strasznego smile.
        • rosapulchra-0 Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 15:49
          Dziękuję smile Ja też płakałam, gdy to pisałam.
    • vidy Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:22
      Wszyscy tęsknią, a ja nie. Mam tu córeczkę, gdzie ona, tam mój dom. Wolę moją Wigilię niż strikte polską, chociaż tez postna. Polskie pejzaże są piękne, ale w Europie są rownież malownicze miejsca. Mogę dzięki internetowi czytać Polska prasę, pośmiać sie z pyskówki z forum, czytam polskie nowości książkowe, tak jak i moje dziecko. Z mamą mam kontakt rzeczywisty i wirtualny. Niczego mi nie brak, być może zhelweciłam, ale tak mi dobrze. Jadę na 3 tygodnie na wakacje do Pl dla dziecka, aby miało kontakt z językiem, polskim życiem, z dziećmi, rodziną, krajobrazami, z polskimi miastami, regionami i sztuką. Ale sama wolałabym być w innym miejscu.
      • vidy Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 10:23
        Co się nie robi dla dziecka wink
    • laquinta Re: Emigrantki - jak sobie radzicie z tęsknotą? 06.10.14, 23:23
      W ogole nie odczuwam tesknoty, bo wlasciwie za czym?
      Cieszyc sie zyciem mozna wszedzie.
    • po-trafie Loty, loty, wiecej lotow 07.10.14, 11:23
      Latam do Polski +-2 razy w miesiacu na weekend, 2-3 razy w roku na dluzszy weekend lub swieta, zapraszam ludzi do siebie. Dzieki temu widze sie czesto z rodzina i z przyjaciolmi. Mam ich rozstrzelonych po 3 miastach w PL i po prostu lece na lotnisko najblizsze ludziom, z ktorymi chce spedzic weekend i poswiecam im czas i uwage.

      Wyjezdzam takze razem na urlopy, jest kilka lotnisk w Europie gdzie przecinaja sie loty z mojego miejsca zamieszkania i z PL. Da sie spedzic 4 -7 dni razem we wloszech, w holandii czy w austrii, loty sa skoordynowane do +-3h.

      No i ostatni element: odpowiednie polaczenia telefoniczne. Do osob bliskich, ktore widze mimo wszystko nie tak czesto jak bym chciala (babcia, rodzice), z ktorymi chcialabym miec codzienny kontakt, mam odpowiednio wykupione pakiety/karty sim/minuty/numery dostepowe. I rozmawiam. Rozmawiam z babcia 2x w tygodnia po 30-60min, podobnie z mama.
      Z rodzenstwem chatuje z pracy. Z kuzynostwem facebookuje.

      W jakis sposob mam wrecz wrazenie, ze kontakty z konkretna grupa osob mam wrecz lepsze dzieki emigracji. Bardziej skupione, nastawione na wykorzystania czasu z jakoscia. Nie siadamy w trakcie odwiedzin ogladac razem TV.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja