pole_koniczyny
04.10.14, 23:50
Było już na forum dużo wątków dotyczących życia za granicą i to jest temat, który zawsze wywołuje emocje. Mam nadzieję, że mój wątek nie zmieni się w jatkę bo nie jest moim celem wywoływanie kontrowersji.
Pytanie jak w tytule. Mieszkam od kilku lat za granicą, wyjechałam z Polski jako bardzo młoda osoba. Mieszkam w Europie, jest ze mną mój facet, mam tu przyjaciół, pracę. Tak jak wiele osób jestem tu głównie z powodów zawodowych - większe zarobki, lepsze perspektywy. Powtarzamy sobie, że jeszcze trzy-cztery lata i wracamy, ale kto to wie...
Ostatnio coraz trudniej poradzić mi sobie z tęsknotą za moją rodziną. Zawsze byłam zżyta z moimi rodzicami, dziadkami, dalszą rodziną. Nigdy nie siedzieliśmy sobie na głowie, wszyscy mieszkają w różnych częściach kraju, ale zawsze było sporo okazji do spotkań. Bywały w rodzinie konflikty, jak wszędzie, ale po prostu lubimy się.
Teraz niby mogę polecieć domu, ale jednak nie wystarcza mi czasu, żeby się tym nacieszyć. Urlopu jest nie tak wiele bo moja praca jest bardzo intensywna, wymagająca doszkalania i nauki na którą poświęcam cześć wolnych dni. Wylot na weekend tak naprawdę tylko mnie jeszcze bardziej dobija zamiast leczyć tęsknotę. Czasu starcza tylko na to, żeby zobaczyć się z rodzicami bo reszta daleko mieszka, a i tak zaraz po tym jak się witam, to muszę się żegnać. Babcie widuję w święta, resztę rodziny to szkoda gadać. Coraz częściej nachodzą mnie idiotyczne myśli, że ktoś zachoruje, odejdzie i nie będzie już okazji, żeby nadrobić ten stracony czas. Głupie, ale nie mogę się od tych myśli uwolnić. Jestem jedynaczką i wiem, że moim rodzicom też mnie brakuje choć nigdy nie wspominają o moim powrocie i cieszą się, że tu mi się układa. Mój facet przekonuje mnie, że nawet jak wrócimy do Polski to też będziemy sporo pracować i w efekcie rodzinę będę widziała tak samo często jak teraz, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.
Wiem, że są wśród was takie, które nie rozumieją takich rozterek, ale byłoby fajnie, gdyby wypowiedział się ktoś, kto czuł podobnie i jakoś sobie z tymi emocjami poradził.