Czy zwasze po burzy wychodzi słońce?

05.10.14, 14:45
Dopadła mnie większość możliwych w życiu problemów tj choroba męża ( na razie w reemisji) ,bardzo zbuntowana 12-latka z wszystkimi możliwymi objawami, konieczność zmiany mieszkania i jeszcze trochę innych. Coraz częściej rano nie mam siły wstać z łóżka z obawy przed tym co się jeszcze stanie. Mam najgorsze myśli....
Zadaję sobie pytanie ile człowiek jest w stanie znieść. Jak tylko lekko się podniosę dostaję kolejnego kopa od życia i coraz ciężej się dźwignąćsad
Nie mam jeszcze 40 -stu lat a czuję że wszystko co dobre już było.
Nawet nie wiem o co Was prosić , chyba bardzie chodziło o wywalenie smutku i żalu.
Może macie jakieś przykłady z własnego życia , albo znajomych kiedy było tragicznie i jakoś si e poukładało. Rozpaczliwie potrzebuję nadziei.

    • chocolatemonster Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 15:01
      Miałam w życiu bardzo trudny okres (zmarli moi rodzice, zostałam sama z rodzeństwem, którym musiałam się zająć a sytuacja finansowa była nieciekawa; musiałam przerwać studia i zakasać rękawy). Nie załamałam się tylko dlatego bo musiałam działać żeby utrzymać nas na powierzchni. Poukładało się : dzieci podrosły, ukończyły studia , są samodzielne. Ja spotkałam cudownego człowieka, mamy śliczną córeczkę .Wiem,że gdy jest źle to ciężko o optymizm. Masz możliwość wyskrobania choć paru chwil dla siebie(spacer, książka, sen czy co tam lubisz? Czasem potrzebne jest takie 'zresetowanie' żeby nie oszaleć. Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie wszystkich kłopotów, dużo zdrowia dla męża, cierpliwości do córki (ten bunt przeminie tylko trzeba dużo z nią rozmawiać, tłumaczyć, interesować się jej życiem) i optymizmu dla Ciebie! Pozdrawiam!
    • 18lipcowa3 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 15:09

      > Może macie jakieś przykłady z własnego życia , albo znajomych kiedy było tragic
      > znie i jakoś si e poukładało. Rozpaczliwie potrzebuję nadziei.


      tak znamy, tabletki pomogły - serio
      • chocolatemonster Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 15:20
        Tabletki to chyba tylko w 'ostrych' stanach?
        • rosapulchra-0 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:44
          Nie, Choco. W ostrych stanach to już szpital.
    • marzeka1 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 16:40
      Nie wiem czy zawsze, ale staram się tak do tego podejść, ze po burzy wzejdzie słońce: u nas był to trudny rok, najpierw bardzo trudna choroba mojego męża, potem w maju- moja: ale teraz powoli wracamy do zdrowia, mąż niedługo wraca do pracy, ja jednak mam rok wolnego przed sobą na leczenie. Dostaliśmy bardzo dużo dobrego wsparcia i jakoś tak poukładało się nam, co jest ważne, a co niekoniecznie. Chcę wierzyć, ze to, co najgorsze za nami.
    • peonka Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 16:44
      Mamy przykłady. Ja w lutym pisałam na Maglu z prośbą o kciuki, bo już tylko w czary wierzyłam... Jakoś się poukładalo. Dziś jest może nie idealnie, ale widzę, że idziemy w dobra stronę. Pojawiła się kasa, są widoki na jakąś stabilizację. A byłam w czarnej d...., wierz mi.
      Będzie lepiej.
      Mnie pomogły wizualizacje i wmawianie sobie na sile, że się uda.
      Trzymam kciuki!
    • jola-kotka Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:00
      Z mojego doświadczenia widzę że to słońce zawsze jednak się pojawia. Takich historii jak twoja czyli takich gdzie już było naprawdę bardzo źle mogłabym ci opisać bardzo wiele z mojego otoczenia ale co ci to da? Naprawdę chcesz jeszcze się dobić czytaniem o ludzkich tragediach. Niektóre z nich kończyły się na cmentarzu a po jakimś czasie ci co zostali znajdowali spokój i szczęście. Każdy człowiek to jakas tragedia zle doświadczenie bo życie to nie tylko piękne chwile. U mnie np. Fajne dzieciństwo i matka super wyluzowana jak koleżanka a majaca ogromny wpływ na moje dorosłe życie czyli chorobę,nieudane małżeństwo,rozwód. Teraz cudowne małżeństwo,idealne życie na tle choroby,dołów psychicznych itd. Nigdy nie jest tak żeby wszystko w stu procentach było super. Życie to przeplatanka dobra i zła. U ciebie też w końcu będzie dobrze,życzę ci tego i dużo zdrowia dla męża.
      • karme-lowa Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:11
        O kurczę, Jola nie sądziłam że miałaś takie trudne życie. Aż trudno w to uwierzyć ☹
    • aquella Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:01
      no właśnie nie zawsze - czasami po jednej burzy jest następna, ale podobno tyle dostajemy ile w stanie jesteśmy unieść.
      • akseinga Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:29
        Dziękuję za słowa wsparcia i otuchy. Już taka jestem rozchwiana, ze czytam i ryczę. Doraźnie ratuję się tabletkami, ale to nie jest rozwiązanie. Kiedy mam wrażenie, ze już więcej nie zniosę przychodzi nowy problem . Jak zachorował mąż myślałam, ze gorzej być nie może a potem .... okazało się, że może być dużo gorzej. Bardzo martwię się o córkę bo robi wszystko żeby zmarnować sobie życie, ciągnie ją wszystko co złe .
      • majenkir Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:31
        podobno tyle dostajemy ile w stanie jesteśmy unieść.

        Taaa, oczywiscie.... wink
        • aquella Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 06.10.14, 12:33
          no taaa, przecież napisałam podobno bo bardziej chcę w to wierzyć niż w to wierzę
      • bi_scotti Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:31
        Byl czas gdy sama przed soba i przed reszta swiata glosilam wyzywajaco "jestem silnym mezczyzna i wszystko uniose" - to byla taka forma zaklinania reality, ktore niezle dawalo w kosc. Wiec sama siebie dotykalam co rano "czarodziejska rozdzka" z zakleciem "dzis sobie poradze!" Najczesciej dzialalo choc bywaly i dni, ze zaklinac trzeba bylo prawie nonstop przez 24 godziny na dobe. Life. Przyznam, ze juz fakt ustania burz i/lub earthquakes podnosil na duchu, o sloncu po burzach to nawet nie mialam smialosci pomarzyc zeby nie zapeszyc wink Z tamtych czasow pozostal mi lek przed okresami spokoju i bezproblemowosci - zawsze sie ogladam przez ramie czy gdzies sie juz nie czai kolejna burza, eh. Bo gdy te burze i kanaly zyciowe juz sa, to juz tylko mozna sobie z nimi radzic, nie ma czasu sie bac, ze dopiero moga przyjsc! Good luck - poradzisz sobie - dotykam Cie wirtualnie moja czarodziejska rozdzka smile
        www.youtube.com/watch?v=L3HQMbQAWRc
    • rosapulchra-0 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:43
      Na moje to powinnaś się przejść do psychologa i do psychiatry. Stany depresyjne są ciężkie i często sam człowiek nie jest w stanie sobie z nimi poradzić.
      • akseinga Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 17:51
        Byłam u psychiatry dostałam antydepresanty po których źle się czułam, a musiałam pracować . Teraz czasami ratuję sie doraźnie jakimiś uspokajaczmi. Rozważamy z mężem psychologa, ale ja mam obiekcje ponieważ moje problemy się przez to nie rozwiążąsad
        • bi_scotti Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:01
          akseinga napisała:

          > moje problemy się przez to nie
          > rozwiążąsad

          A masz plan? W sensie przemyslalas/przedyskutowalas z mezem/bliskimi co jest w granicach Twojej/Waszej kontroli a co poza nia? Bo to najczesciej pomaga, przynajmniej doraznie - skupienie na tym, na co faktycznie ma sie wplyw. Na cos tam jednak sie ma/miewa niezalenie od ilosci/jakosci disasters spadajacych na czlowieka w krotkim czasie. Pewne problemy musisz sobie odpuscic, bo sa od Ciebie niezalezne ale na pewno jest jakas czesc spraw/klopotow, ktore mozesz (chocby io bardzo powoli) wygladzac. Sprobuj sie koncetrowac tylko na tych. Tamte inne i tak "sie wydarza" ... regardless ... eh ...
        • solejrolia Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:11
          oczywiście, ze problemy nie rozwiążą się, ale z dobrym psychoterapeutą będzie umiała znaleźć drogę ujścia złym emocjom, i terapia pozwoli ci wyznaczyć priorytety i jednocześnie nabrać dystansu do spraw mało istotnych. polecam.
        • gabrielwings Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:19
          Ja miałam burz i trzęsień ziemi bardzo dużo w moim życiu. Czasami nawet i kataklizm się zdarzył. Czasem i czarne myśli, brak chęci wstania z łóżka, bo życie tak trudne. Jednak zawsze w końcu to słońce wychodziło i wychodzi dalej.
        • rosapulchra-0 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 06.10.14, 13:54
          akseinga napisała:

          > Byłam u psychiatry dostałam antydepresanty po których źle się czułam, a musiała
          > m pracować . Teraz czasami ratuję sie doraźnie jakimiś uspokajaczmi. Rozważamy
          > z mężem psychologa, ale ja mam obiekcje ponieważ moje problemy się przez to nie
          > rozwiążąsad

          Oczywiście, że się nie rozwiążą, ale istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że psycholog pomoże ci na twoje problemy spojrzeć pod innym kątem, a to znowu pomoże ci zmienić nastawienie.
    • sanciasancia Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:13
      Podobno po różnych katastrofach, człowiek powraca do swojego naturalnego poziomu szczęścia.
      Kilka lat temu mój sąsiad w ramach pocieszenia powiedział mi, że człowiek sam nie wie, ile jest w stanie unieść. U mnie się to sprawdziło: uniosłam, co miałam unieść i wróciłam do mojego naturalnego poziomu szczęścia (w tym wypadku lekka depresja, niektórzy po prostu tak mają).
      Dużo zdrowia dla męża.
    • eo_n Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:15
      A to zależy od podejścia do życia.
      Są tacy, którzy lubią latami nurzać się w odmętach swoich dramatów, długo po ich zakończeniu.
      Są tacy, którzy robią co mogą, żeby rozwiązać problemy, a jak już nie mogą zrobić nic, to potrafią przez to przejść, by potem pogodzić się z losem i odbić od dna.
      Też miałam trudny okres w życiu, teraz jest... nie chcę zapeszyć big_grin Znam ten stan, o którym pisze BiScotti (chyba).
    • solejrolia Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:23
      przykro mi, że masz tak wiele problemów na raz. oby się poukładało!

      odpowiadając na pytanie- mam nadzieję, że tak jest, że zawsze i dla każdego po burzy przychodzi słońce. dla mnie niewątpliwie słońce teraz świeci.
      człowiek może znieść bardzo duzo. jesli pytasz: ile?, to znaczy, że... nie sięgnęłaś dna. jeszcze wiele rzeczy może pójść nie tak. jak byłam na dnie, to już nie miałam takich myśli, bo zwyczajnie wiedziałam, że wszystko co najgorsze już stało się i dzieje nadal, i to na każdej płaszczyźnie, a te zgliszcza, to własnie jest moje życie. i wszystko co się zdarzyło przez kilka lat nie wzmocniło mnie, o nie, to jest kardynalna bzdura, że ciosy od losu wzmacniają.
      ale zmieniło mnie- to na pewno.
      na nogi stanąć mi pomogły mi dwie rzeczy-
      po pierwsze sięgnęłam tegoż dna, i zaczęły się zdarzać dobre rzeczy. np. pewnego dnia okazało się, że mam na coś wpływ, bo mogłam coś zaplanować (i plan zrealizowałam!) - więc tego się uczyłam, robienia planów, na dziś, jutro, za kilka dni.
      ale też coś zrobić spontanicznie- tego jeszcze bardziej musiałam się nauczyć.
      stawałam się uczestnikiem różnych sytuacji, które w efekcie poprawiały mój los- nie mogłam uwierzyłam w to początkowo, bałam się ucieszyć.

      no i po drugie-psychoterapia, gdy było już po wszystkim, właśnie wtedy gdy wychodziłam na prostą,wtedy dopadła mnie depresja. więc terapia przez 1,5roku. ale bez prochów. ja chciałam na żywca przeżyć wszystko. dało to niesamowicie dobre rezultaty.

      u mnie teraz zdecydowanie świeci słońce.
    • sfornarina Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:28
      Było tragicznie. W ciągu kilku tygodni zostałam w obcym kraju bez pracy i pieniędzy, bez chłopa, u którego mieszkałam i który znalazł sobie lafiryndę, a ja miałam się wyprowadzić (dokąd??). Do tego tuż przed tym, jak mnie zostawił, a ja straciłam pracę, odrzuciłam propozycję świetnej pracy właśnie ze względu na niego - nie chciałam się nigdzie przeprowadzać.
      Byłam w kompletnej rozsypce, na tydzień przygarnęła mnie kumpelka, lekarz przepisał mocne środki nasenne, bym chociaż trochę snu zaznała i myślałam, że to już koniec wszystkiego.

      Teraz, 5 lat później, jestem najszczęśliwszą osobą na świecie - mam cudownego męża, pracę, którą uwielbiam, dom, do którego tęsknię już po 3 dniach pobytu na wakacjach, małego dziecia w drodze i chyba tylko pomysłów na nowe marzenia mi brakuje, bo wszystko już mam.

      Głowa do góry - jeszcze będzie lepiej i dużo lepiej. Tymczasem może zrób sobie rozpiskę trudnych i ważnych spraw do załatwienia/ wyklarowania się, i każdy rozwiązany problem z listy wykreślaj. Zobaczysz, lista powoli będzie maleć. Wysypiaj się tylko ile wlezie i wychodź na spacery pod byle pretekstem. Cała reszta się jakoś ułoży.
      • akseinga Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:46
        Miałam opory przed napisaniem na forum o swoich problemach, ale potraktowałam to jako formę terapii. Nie spodziewałam się tylu mądrych słów i że ktoś będzie chciał poświęcić czas obcej osobie żeby ją wesprzeć > Bardzo dziękuje
        • solejrolia Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 18:52
          jesli ci to pomaga- pisz (mnie pomagało!), tylko pamiętaj, że musisz mieć duzo dystansu do siebie, i do forum, bo owszem rady i dobre słowo zawsze znajdą się, ale to jednak świat wirtualny, i niektóre jednostki (nicki) czerpią radochę z dokopania leżącemu- odsiewaj te wypowiedzi, inaczej zdołujesz się jeszcze bardziej.
    • gretchen184 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 19:02
      w moim życiu wydarzyło się wiele złego ale jakoś tak się układało do tej pory,że po burzy było to słońce.teraz jak mnie coś takiego dopada powtarzam sobie jak mantrę,że jak zwykle się ułoży choć najpierw sprowadzi mnie do poziomu gowna.
      a pisać warto- mnie ematka bardzo podniosła na duchu rok temu w bardzo dla mnie trudnej sytuacji. nie spodziewałam się wtedy tych słów otuchy.
    • ira_07 Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 19:05
      Zawsze pewnie nie, ale zazwyczaj. U mnie zeszły rok był fatalny, kop za kopem, dołek za dołkiem, śmierć, choroby. Teraz jestem zdrowa, mam pracę, którą lubię i nie jest mi niedobrze na myśl, że jutro poniedziałek. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, chociaż rok o tej porze wyłam po nocach z bólu i tęsknoty. Trzymaj się.
      • naturella Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 19:23
        Jak skończyłam studia, to wyniosłam sie do Warszawy - wcześniej miałam mega dobrobyt finansowy z rodzicami, zero problemów, typowa rozpieszczona dziewczynka. W Wawie poznałam obecnego meza, był w trakcie rozwodu. Spowodowało to konflikt miedzy mną i rodzicami, którzy uznali, ze skoro podejmuje samodzielne decyzje, bez słuchania ich rad, to mam sobie radzić sama. Z jeszcze-niemężem wynajęliśmy mieszkanie. Wtedy zaczął sie ostry zjazd. Mnie zwolniono po zmianie rzadu z pracy, nie mogłam znaleźć nowej. W końcu w desperacji poszłam adresowac koperty za 1100 zł miesięcznie, jeszcze-niemeza firma zaczęła miec kryzys, przeniesiono go na prace w nocy, zmniejszono pensje o 3/4, co oznaczało ze nie starczalo nam na zycie. Zaczęliśmy miec długi. Facet wynajmujący nam mieszkanie wypowiedział nam je, zaczęły sie problemy z rozwodem, bo jeszcze żona dowiedziała sie, ze jeszcze maz kogoś ma (mimo ze wszystko przedtem ustalili i szło gładko). Jeszcze nie-maz wpadł w depresje, miał epizod alkoholowy, w końcu po wypadku wylądował w szpitalu. Byłam w takim dołku, ze to szok. Nie wiedziałam w ogóle, co sie dzieje, żadnej nadziei znikąd sad pamietam, ze jescze-niemężowi pakowała ciuchy do szpitala w papierowa torbę, bo nawet turystycznej nie mielismy, a nie miałam pieniędzy, zeby cokolwiek kupićsad trwało to wszystko jakos pol roku. Moi rodzice nawet o tym wszystkim nie wiedza, ale był to tak ponury okres, ze aż mi sie ciemno przed oczami robi na samo wspomnienie. Dodatkowo jeszcze-niemaz zaczął miec problem z kontaktami z synem, młody zbuntowany, w wieku nastoletnim, nie chciał sie spotykać itp.

        A potem wszystko zaczęło sie prostować. Znalazłam prace, zaczęliśmy spłacać długi, jescze-niemeza firma jakos sie odkuła, wrócił ba swoje stanowisko i troche więcej zarabiał, potem rozwód stał sie faktem, spłaciliśmy długi po ex żonie, wzięliśmy ślub i kupiliśmy mieszkanie. Dwa lata pozniej zarabialiśmy w sumie 4 razy więcej niz w tym fatalnym okresie. Mąż sie tez podniósł psychicznie, wszystko wróciło do normy. Minęło od tamtej pory 11 lat, ale naprawde pamietam do dzis swoją niemoc, bezsilność i szok-tak sie rozpoczęło moje dorosłe zycie. Niezle mnie to zahartowało.
    • bei Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 05.10.14, 19:48
      Przytulam.
      I daruję Ci tęczę....
      Teraz zaafirmuj się, powiedz sobie te zwykle dwa słowa, ktore powtórzone wiele razy brzmią jak mantra
      Będzie dobrze, będzie dobrze, BĘDZIE DOBRZE!

      Po burzy słońce.
      Może nie jak kot na cztery łapy, nie jak Feniks z popiolow, ale zwyczajnie, jak żona, matka, jak czlowiek podnosimy się.
      Różowe okulary chronią przed nadmiernym blaskiem jak i przed szarym czy czarnym dniem.
      Dżwignij się dla siebie, dla dziecka, dla męża.
      Jesteś też ich siłą. Ciężka to rola, ale bez tych kochanych "balastów" byłoby o wiele ciężej.
      Czy Waszą rodziną opiekuje się psycholog?
      Choroba onkologiczna atakuje nie tylko głównego chorego.
      Osłabia jego rodzinę. Musi Wam pomóc profesjonalista.
      Zachowanie dziecka może być standartowe dla czasu dojrzewania, ale moze w 90 procentach byc wynikiem przeżywania choroby rodzica.

      Spróbuj przez jeden dzień, albo jeden wieczór cieszyć się wspólnym czasem.
      Oceń później ile z tej porcji radości wynioslaś. Uwierz, ze to można powtarzać.
      Trzymam kciuki, całym sercem trzymam za Wasze lepsze dnismile
      Jeśli mi tylko czas pozwoli to napiszę do Ciebie.
    • mozambique Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 06.10.14, 11:51
      no niestety - casusu Ani. P udowadani ze nie zawsze
    • echtom Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 06.10.14, 14:09
      Trudno mi mówić z własnych doświadczeń, bo nie przeżyłam ciężkiej choroby w najbliższej rodzinie, a reszta jest jakby lżejszego kalibru. Na ogół jednak jest tak, że ludzie podnoszą się z dołów i po prostu żyją dalej. Na ciężkie czasy mam sentencję: "Jakoś to będzie, bo przecież zawsze jakoś jest".
    • aurinko Re: Czy zwasze po burzy wychodzi słońce? 06.10.14, 14:09
      Nie, nie zawsze. Ale łatwiej jest przetrwać burzę z nadzieją na słońce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja