dziennik-niecodziennik Re: Oddziały noworodkowe 09.10.14, 23:35 nie. cztery lata temu - o ile dziecko było bez powiklań - matka dostawała dziecko jeszcze na sali operacyjnej, i razem z dzieckiem przechodziła na pooperacyjną. na pierwszą noc pielęgniarki i położne pomagały, potem juz normalnie sie dziewczyny zajmowały dziecmi. Odpowiedz Link Zgłoś
myrtille Re: Oddziały noworodkowe 10.10.14, 07:52 Rodziłam 2x w 2 różnych szpitalach na północy i południu Polski i zabrać chcieli. A ja dać nie chciałam i nie dałam. Po 2 cc jestem,po tej drugiej bardzo!!! ciężka była ta pierwsza noc z synkiem. Ale chciałam karmić i mieć go przy sobie i jakoś żyję choć wtedy myślałam,że padnę Odpowiedz Link Zgłoś
yen26 Re: Oddziały noworodkowe 10.10.14, 11:32 Pierwszy porod-2009 rok - zabrali mi syna od razu Dali butelkę i skończyło się kp Przynieśli rano ale nie chciał ssać i lipa drugi porod- miesiąc temu- pp porodzie 2 godz Leżałam z córką Zjadła od razu Po tym czasie wzięli na badania i oddali na noc do mnie I juz była ze mną cały czas Na badania tez z nią szłam Spalysmy razem i nikt nie marudzil Wręcz chwalili ze mała przy piersi non stop Odpowiedz Link Zgłoś
olewka100procent Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 13:29 urodziłam o 14.00 , koleżanka obok z łóżka ok.13.30 , dzieci nam zabrali po porodzie, przynieśli na drugi dzień o 6. 00 rano, z czego byłyśmy ogromnie zadowolone, wyspałyśmy się i od razu lepsze samopoczucie na drugi dzień Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 13:36 no, ja bylam taka wyrodna matka, ze mojego syna oddalam. podczas kontroli w planowanym dniu porodu lekarz stwierdzil, ze mam dosc malo wod plodowych, a poniewaz nie zauwazylam, zeby mi wyciekaly, to dostalam skierowanie do szpitala. mialam sie stawic o 20. zanim zostaly zalatwione wszystkie formalnosci, badania, wypelnione papiery i w koncu znalazlam sie w sali, to byla 22. ok. 23 dostalam dopochwowo globulke z oksytocyna na wywolanie porodu. zasnelam gdzies po polnocy, a o 4 rano obudzily mnie skurcze, wiec spalam jakies 3,5 godz. synek urodzil sie o 9.30. po porodzie bylam na adrenalinie, wiec nie spalam, bo wpatrywalam sie w synka, przystawialam do piersi, cieszylismy sie z mezem naszym malym zawiniatkiem i takie tam. w nocy synek nie chcial spac i prawie cala noc przeplakal, a ja prawie cala noc nie spalam. w ciagu dnia tez nie, bo kiepsko szlo mu ssanie i byl glodny, wiec musialam bardzo czesto przystawiac. gdy wieczorem moj synek znow zaczal urzadzac koncert, to polozna zaproponowala, ze wezmie go na noc, zebym mogla sie zdrzemnac, bo bylaby to moja 3 z kolei bezsenna noc. nie protestowalam i zasnelam praktycznie natychmiast. nawet nie pamietam, ile razy mi synka przyniesiono na karmienie, bo spalam jak kamien. nawet zapalenie swiatla mnie nie budzilo, dopiero jak polozna szturchnela mnie w ramie, to sie budzilam, przystawialam synka i praktycznie od razu zasypialam. po tej odespanej nocy juz dziecka nie oddawalam, radzilam sobie sama, ale dzieki pomocy poloznych udalo mi sie po prostu przetrwac krytyczny moment. dlatego programowe zabieranie dzieci jak leci absolutnie nie, ale pomoc w razie potrzeby jak najbardziej. po porodzie nie zawsze ma sie wystarczajaco duzo sily, zeby zajac sie dzieckiem, a nie kazdy maz moze siedziec przy zonie non stop. zwlaszcza, jesli jest to kolejne dziecko, bo wtedy maz najczesciej zostaje ze starszymi dziecmi w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 13:50 Ja swoje dzieci rodziłam 8 i 6 lat temu, sn. Starsza od urodzenia była przy moim łóżku, pielęgniarki przychodziły przez pierwsze 2 dni przewijać i kąpac oraz uczyły przystawiania do piersi. Jak matka sobie zyczyła przynosiły butlę, moja dostała ją chyba ze trzy razy, bo wrzeszczała na cały oddział, pewnie z głodu. Po urodzeniu miała też duży spadek glukozy więc dali jej dożylnie,a potem rozkręcalismy karmienie piersią. Potem dostała żółtaczki więc 3 dni ją naświetlałam. W sumie po 2 dniach od porodu nie potrzebowałam już żadnej pomocy ze strony pielęgniarek. Młodsza od urodzenia przez 4 dni była na oddziale noworodkowym, zabrana od razu po porodzie miała monitorowaną saturację krwi, różne badania, więc zajmowały się nią tam pielęgniarki. Obsługa zachęcała by przychodzić w porze karmienia i dawać im butle. Niby nie wolno było tam karmić piersią ale się uparłam i najpierw odciągałam pokarm i dawałam jej z butli potem zaczęłam normalnie przystawiać. Moge powiedzieć że fizycznie przez te parę dni odpoczęłam. Potem przywieziono małą do mnie i bez problemu robiłam przy niej wszystko. Byłysmy w sumie przez tydzień w szpitalu bo też miała żółtaczkę. Z moich obserwacji wynika że najgorzej miały dziewczyny po cesarkach i o ile te, które zostały matkami po raz kolejny jakos się ogarniały, albo raczej szybciej organizowały sobie pomoc w postaci wykupionej opieki albo sali pojedyńczej z mężem, to te pierwszorazowe były kompletnie nieprzygotowane na to, by zajmować sie dzieckiem w takim stanie i często zdane były po prostu na inne dziewczyny z sali. Do tego te jazdy położnych o byle co. Oczywiście niektóre uwagi były słuszne, niektóre panie były normalnie miłe i pomocne, ale u sporej części ton pozostawiał wiele do zyczenia, dawało sie wyczuc że ona to z łaską robi .Ja mogłam nie zwracać uwagi na nie , bo było to moje drugie dziecko więc wiedziałam co i jak, ale pierwiastki były przestraszone a naprawdę dostawały często sprzeczne komunikaty. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 14:24 też sobie nie wyobrażam, pierwsza córka po SN była non stop, z drugą było inaczej, musiałam oddać na noc, bo nie mogłam się przewrócić na bok po CC a nie chciałam spać z dzieckiem, na wznak bo jak? Oddawałam 0 23, o 5 juz juz wołałam po dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
bufo.bufo Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 14:45 Ponieważ to ja założyłam tamten wątek, jeszcze raz się wypowiem - nie chodzi mi o to, że jestem przeciwna idei rooming-in (też chciałam być z synem, czułam to już na pooperacyjnej, kiedy jeszcze nie miałam czucia w nogach), jestem tylko przeciwna NARZUCANIU, urawniłowce - bo różne są kobiety, różnie się czują po porodzie. Uważam też, że żadna dramatyczna wyrwa w więzi między dzieckiem a matką nie nastąpi jeśli obolała matka zostawi dziecko pielęgniarkom przez dwie czy trzy noce, a potem będzie już z nim na stałe. Chodzi o to, żeby szpitale nie narzucały odgórnie swojej wizji, bo nie dla każdej matki jest korzystne takie samo rozwiązanie (30 lat temu z kolei po prostu zabierano wszystkie dzieci i dokarmiano bez pytania o cokolwiek - co też było złe). Odpowiedz Link Zgłoś
nutella_fan Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 17:19 Niestety ale ten dobry zwyczaj jest w zaniku, polozne musza sie wyspac. Nikogo nie obchodzi ze kobieta po operacji nie jest w stanie obsluzyc dziecka, przynosza ci i radz sobie sama. Lajf. Dobrze ze porody juz za mna, brrrr .. Odpowiedz Link Zgłoś
sfornarina Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 21:34 Jak to zabieraja dziecko? Rodzilam w UK, mialam cesarke, a dziecko mialam przy sobie praktycznie non stop odkad zwiezli mnie do sali pooperacyjnej. Wczesniej mial je maz, bo ja nie mialam sily trzymac. Karmilam juz w pierwszej godzinie po cieciu. Dziecko cala noc bylo przy mnie. Gdy sie budzilo na karmienie, wciskalam guziczek i przychodzila pielegniarka, aby podac mi dziecko. Chyba bym rozszarpala, jakby ktos dziecku podal mm bez mojej zgody. Aaa, i po cesarce chodzilam juz i bylam w stanie podniesc dziecko nastepnego dnia. Oczywiscie starajac sie oszczedzac; zreszta pomagal mi maz. Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_z_polnocy Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 22:13 Sorry dziewczyny, nie wierze w to, co czytam. Porod SN, partner obecny i spiacy w tym samym pokoju przez caly czas, a dziecka od narodzin nie stracilismy z oczu. Nie wyobrazam sobie oddawania dziecka poloznym i spotykania sie tylko na czas karmienia. Samej byloby mi oczywiscie ciezko, ale na szczescie standardem tu jest, ze rodzice sa razem. O cc sie nie wypowiadam, ale jesli ojciec dziecka moze byc obecny przez dzien i noc, to oddawac zazwyczaj nie trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
nutella_fan Re: Oddziały noworodkowe 12.05.15, 17:22 Ojciec dziecka nie moze byc w nocy, przynajmniej w duzym szpitalu klinicznym w ktorym mialam cc. I powtarzam: ja chcialam aby dzieci zabrano na noc anym mogla sie wyspac po badz co badz, operacji. Odpowiedz Link Zgłoś
bufo.bufo Re: Oddziały noworodkowe 12.05.15, 17:41 Daj spokój, nie tłumacz, zostaniesz oskarżona o brak uczuć matczynych, podobnie jak matka od bliźniaków którą ja opisałam - połozne i lekarze chcieli jej psychiatrę wzywać, a wcześniej na milion sposobów budowali poczucie winy Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 22:24 Miałam cc i ani na chwilę nie oddałam dziecka położonym ani nikomu innemu poza ojcem. Spałam tez z noworodkiem w jednym łóżku. Proponowano mi zajęcie się dzieckiem, ale hormony były silniejsze, na samą myśl o rozstaniu choćby na kwadrans zalewalam się łzami pierwszej nocy normalnie wstawalam żeby przewinac, kilka razy. Mąż mógł być z nami cala dobę. I tak, takie cuda możliwe są w Polsce - Women, huh? Can't live with 'em; can't successfully refute their hypotheses. Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Oddziały noworodkowe 11.05.15, 23:12 Ja rodziłam w niewielkim szpitalu w zachodniopomorskim i maleństwa są z mamami całą dobe,zabierali tylko na mycie i ważenie...Jednak ja miałam trochę komplikacji po porodzie(krwotok,na drugi dzień łyżeczkowanie resztki łożyska,potem kroplówki...),tak więc często mi go zabierali... Odpowiedz Link Zgłoś
magiczna_marta Re: Oddziały noworodkowe 12.05.15, 17:59 CC nie miałam na szczęście. W szpitalach w których rodziłam nie zabierano dzieci na noc, dla mnie luz, ale te po CC to masakra. Przy pierwszym porodzie syn urodził się 2.30 w nocy więc jak już się wszystko skończyło to spałam do 9 z przerwą na karmienie- mieliśmy jedynkę więc tata dziecka mógł być z nami, później zabrali mnie na inne piętro, a drugi syn urodził się punkt 18 i 3h po porodzie siedziałam po turecku i jadłam kanapkę bo mi pielęgniarki kolacje zostawiły. Z opieką nad dzieckiem nie miałam problemu, a dziewczyna która godzinę przede mną urodziła CC jak ja pakowałam się w 5 dobie do domu (żółtaczka i naświetlania nam się trafiły) to ledwo łaziła i przezroczysta z wyczerpania była. W obydwu przypadkach dziecko cały czas od urodzenia było przy mnie, nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Oddziały noworodkowe 12.05.15, 21:24 Ja też miałam jedynkę i na noc tata nie mógł zostawać,najdłużej do 23...Jak mi go zabierali bo coś tam, to też od razu ryczałam i tel do męża że mi dziecko zabrali... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Oddziały noworodkowe 13.05.15, 21:44 Rodziłam SN w 95, 96 i 98 roku. Za każdym razem od razu miałam dzieci przy sobie. Gdy pielęgniarki zabierały je do kąpieli, to szłam z nimi - nikt nie protestował. W 95 po porodzie byłam szyta pod narkozą - kilka godzin w niebycie - wtedy córką zajmował się mój mąż. Kiedy teraz słyszę o takich praktykach, jak oddawanie dzieci na przechowanie, to jestem, delikatnie mówiąc, zdziwiona.. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Oddziały noworodkowe 13.05.15, 22:46 2 razy rooming in oznaczał, że miałam dziecko przy sobie ze wsparciem pielęgniarek noworodkowych, położnych i kto tam się jeszcze pałętał. Kąpiel - w zapyziałej Białej Podlaskiej w 2002 roku na moją prośbę pielęgniarka noworodkowa krok po kroku pokazała nam kąpiel pierwszego dnia, drugiego kąpałam ja, trzeciego chłop, cobyśmy wyszli ze szpitala świadomi zasad obsługi niemowlęcia bez wzywania sztabu teściowych i matek. Podawania mm unikali w obu szpitalach. Młodą starszą w obliczu jej ryku całonocnego i nieumiejętności dogadania się z piersią zatkali niewielką ilością glukozy, a gdy się zamknęła i przespała, kontynuowano (skuteczne) próby karmienia naturalnego. Młodą młodszą karmili mm w św Zofii z uwagi na totalny brak czegokolwiek we mnie przez 3 dni pierwsze (a mała w inkubatorze, pod tlenem i takie tam...), jednocześnie pracując nad produkcją własną, a gdy się uruchomiła, mała dostawała moje mleko. Generalnie nie mam wizji, że ktokolwiek gdziekolwiek mógłby mi powiedzieć z pozycji nakazu, co mam zrobić z własnym dzieckiem, komu je na noc oddać lub nie oddawać, czym karmić etc. Odpowiedz Link Zgłoś