morgen_stern
15.10.14, 15:44
Wie to każdy spec od propagandy.
Z tego też powodu mężatki "wychodzą za mąż", godnie i uroczyście, a singielki "łapią pierwsze gacie jakie się nawiną", zawsze jest to jakiś smętny feluś, który szybko trzaska jej dwójkę dzieci i zamyka w domu.
Młodsza kobieta " ma w sobie radość życia i cieszy się jak szczeniak byle czym"(sic!), starsza ma "fochy i rozkminy".
Mężatka po prostu odpowiednio wcześnie wybrała najlepszą partię, a sorry, to ona została porwana w objęcia przez wybrańca bogów, singielka uważa mylnie, że "stać ją na kogoś lepszego", a tak naprawdę nic sobą ciekawego nie reprezentuje.
Trochę przerysowałam, ale w większości to są dosłowne cytaty. Bez kitu, czy tylko ja uważam to za żałosne poprawianie sobie nastroju czyimś kosztem i to wielokrotnie przez niektórych? Czy tylko mnie to kłuje w oczy? Pogarda jest właściwie jawna. Triss zaraz wyskoczy, że ona tak tylko socjologicznie sobie obserwuje zafascynowana zjawisko i nie ma nic złego na myśli, ale ludzie, gdybym była szczęśliwą mężatką z dwójką dzieci ostatnia rzecz, która by mnie fascynowała, to wielokrotne rozkminianie problemu samotnych kobiet. Zauważam zjawisko, ale nie zajmuje mnie specjalnie ten problem, a już na pewno nie wylewam jadu w tasiemcowych wątkach. TAK, jesteście lepsze, mądrzejsze, jesteście bliżej w kolejności dziobania, wyżej na drabinie społecznej etc. etc., ale serio jest tak kruche wrażenie, że trzeba je sobie udowadniać co i rusz?