Angielska/szwajcarska/włoska mentalność.

20.10.14, 16:45
Czym drastycznie innym od polskiej różni się mentalność angielska, niemiecka itp.?
Pytanie głównie do naszych Pań emigrantek bo są one lepiej zorientowane.
I czy owa mentalność (jaka ona by nie była) przechodzi też na polskich emigrantów?
Dziękuję.
    • zlotarybka_1 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 16:58
      W tamtym watku o polskiej mentalnosci padlo zdanie o finansach i potrzebie "pokazania" sie. Kocham Polske i Polakow, ale jak bym nie kombinowala, trudno mi sie nie zgodzic z taka teza. Polacy (oczywiscie generalnie mowiac) wydaja czesto pieniadze tylko po to, zeby wygladac lepiej w oczach np sasiadow. Zadluzaja sie tylko po to, aby komus dorownac.
      Co mnie zdziwilo w Szwajcarii to fakt, ze w tak bogatym kraju ludziom zwisa czyjas opinia i nie robi sie niczego tylko na pokaz. Kladzie sie nacisk na tresc a nie forme. Bardzo mi to odpowiada.
      • sfornarina Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 18:26
        > Co mnie zdziwilo w Szwajcarii to fakt, ze w tak bogatym kraju ludziom zwisa czyjas opinia i nie robi sie niczego tylko na pokaz.

        Serio? Zapraszam do Anglii, tutaj dopiero ludziom opinia innych zwisa. W Szwajcarii wrecz przeciwnie, sa w miare sztywne zasady i spoleczenstwo powinno sie podporzadkowac smile
        • zlotarybka_1 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 08:57
          sfornarina napisał(a):
          Serio? Zapraszam do Anglii, tutaj dopiero ludziom opinia innych zwisa. W Szwajc
          > arii wrecz przeciwnie, sa w miare sztywne zasady i spoleczenstwo powinno sie po
          > dporzadkowac smile

          Ale ja przeciez nie pisze o zasadach tylko o zasobnosci portfela i potrzebie obnoszenia sie z ta zasobnoscia. Zasady sa w Szwajcarii respektowane z uwagi na innych natomiast nie ma zwyczaju porownywania sie z innymi i checi dorownania komukolwiek.
          • sfornarina Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:52
            > Ale ja przeciez nie pisze o zasadach tylko o zasobnosci portfela i potrzebie ob
            > noszenia sie z ta zasobnoscia.

            Tylko chyba tutaj narodowosc nie ma nic do rzeczy. Tak to juz jest, ze nowobogaccy sie ze swoim majatkiem obnosza, w przeciwienstwie do ludzi, ktorzy do sporego stanu posiadania przywykli.

            Stad zima w Gstaad spotkasz cale stada celebrytow, ktorzy z nartami nie maja nic wspolnego, za to beda pomykac obwieszeni bizuteria, w kosztownych futrach i na obcasach, byle sie pokazac. Za to w takim Verbier trudno uswiadczyc kogos w czyms innym niz w kombinezonie narciarskim czy dzinsach i polarze; mimo iz jedni i drudzy podobne majatki majasmile

            A juz z naszego rodzimego grajdolka - wystarczy porownac styl ubierania Bachledy-Curus (dzinsy, klapki, t-shirt) z wyfiokowanymi celebrytkami, ktore sa znane z tego, ze sa znane.

            smile
    • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 19:08
      Szwedzka (skandynawska?) jest specyficzna na pewno. Czy przechodzi? Nie wiem, nie integruje sie tu z nikim, Spotkalam jedna rodaczke na promie i na te osobniczke z pewnoscia przeszla.
      Mojej wlasnej mentalnosci na pewno blizej do Hiszpana/Wlocha/Rumuna/Turka niz SKandynawa tongue_out
      • jak_matrioszka Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 19:50
        Mnie ostatnio podsumowala kolezanka Norwezka: podobno jestem bardziej norweska niz tubylcy wink Chodzilo o luz w podejsciu do zycia - ponoc pod tym wzgledem znacznie przewyzszam wiekszosc ludzi. Kolezanka stwierdzila to w formie komplementu, w sensie ze sie dopasowalam do zycia w nowym miejscu i tylko wymowa zdradza obce pochodzenie. Co dziwniejsze, kilka lat temu podobnie ocenila mnie moja przyjaciolka z dziecinstwa, stwierdzajac ze przed wyjazdem mialam duzo cech kojarzacych sie ze Skandynawami, a im dluzej jestem "wyjechana", tym bardziej jestem soba.
        Ja na codzien nie zauwazam odmiennosci Norwegow, dopiero odwiedziny z PL i komentarze odwiedzajacych zwracaja moja uwage na pewne roznice. Jedyna roznica na jaka zwrocilam uwage, i ktora wciaz mnie zadziwia, to zachowanie w czasie turniejow brydzowych. Przez dluzszy czas myslalam ze Norwedzy wogole nie angazuja uczuc w gre, az ktoregos dnia uslyszalam ze jeden gracz zastrzelil drugiego za kiepski wist, i odetchnelam z ulga - jednak to nie roboty wink
      • echtom Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:24
        Szwedzi są wybitnie niekontaktowi i pobyt wśród nich był dla mnie koszmarem. Wolałabym w Polsce jeść suchy chleb, niż mieszkać tam na stałe.
        • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:28
          A coś więcej? Jakiś konkretny przykład?
          • echtom Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:41
            Płynęłam z kolegą promem, poszliśmy do baru, gość przy stoliku obok sączył jakiegoś kolorowego drinka. Zaciekawiliśmy się i kolega pyta:
            - Jak to smakuje?
            - Co?
            - Czy to jest dobre?
            - Dobre.
            I facet przesiadł się dwa stoliki dalej smile
            • jak_matrioszka Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:24
              A powinien ...?

              • eve-lynn Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:11
                No jak to? Powinien spytać czy chcą "łyka" smile
                • jak_matrioszka Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 15:51
                  Ja sie serio pytam. Chociaz moze i Twoja odpowiedz nalezaloby potraktowac serio, bo kto wie jaka mentalnosc ma echtom...
                  • echtom Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 13:59
                    Ja bym po prostu odpowiedziała pytającym, co to jest i jak smakuje. Nie rozumiem złośliwych uwag pod moim adresem.
    • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 19:33
      Tak na szybko:

      Brytyjczycy, ktorych znam bliżej, są bardzo ą i ę, przywiązują bardzo dużą wagę do dobrych manier, grzecznosciowych formulek i do tego, by w sytuacjach formalnych i półformalnych wyglądać jak spod igły. Przywitanie się z kimś bez wymiany standardowego "jak się masz" to poważny afront, podobnie jak np. pójscie na szkolne przedstawienie w niestosownym stroju. Zdradzanie w rozmowie złości czy zniecierpliwienia to straszne faux pas, a już rzucanie mięsem to dno dna - polska afera podsłuchowa odbiła się tu szerokim echem nie ze względu na to, co nasi politycy między sobą obgadywali, ale ze względu na niecenzuralnu język.

      Poza tym, Brytyjczycy mają specyficzne poczucie humoru - uwielbiają ironizować, a ich sarkazm osoby nierozumiejace niektórych żartów często biorą za złośliwość.

      I tak, jak najbardziej jest to zaraźliwe tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:08
        >Poza tym, Brytyjczycy mają specyficzne poczucie humoru - uwielbiają ironizować, a ich sarkazm osoby nierozumiejace niektórych żartów często biorą za złośliwość.

        O, to jak moje wypowiedzi na forum sad Jednak mam coś z Brytyjczykami wspólnego.
        • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:02
          Niezupełnie. Brytyjczycy nie zniżają się w swoich żartach do prymitywnego chamstwa.
          • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:24
            Jeszcze zalezy jacy smile.
            • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:35
              Dobrze wychowani - a wśród klasy średniej i sporej częsci working class to raczej norma. W środowisku, w którym się obracam chamskie odzywki, przeklinanie, czy złośliwe ploty byłyby towarzyskim samobójstwem.
              • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:56
                Duza czesc mieszkancow mojego "city" zyje plotkami. Mieszkam i pracuje wsrod ludzi, ktorzy nie zawsze sprzataja po swoich psach, papierki wyrzucaja na ulice, bywa ze pluja, dosc czesto przeklinaja ("bloody hell" to baardzo popularny zwrot) i wielu z nich jest gorzej wychowana niz rodziny naszych rodzicow z korzeniami we wsi ze wschodniej i srodkowej Polski. Doswiadczenie tego bylo dla nas szokiem, bo wczesniej mielismy do czynienia z nieco innymi Brytyjczykami (tzn. przed przeprowadzka do obecnej miejscowosci).
                • kandyzowana3x Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 23:05
                  Run prawdopodobnie mieszka w Midsummer wink. Niestety istnieje też Shamelessowska rzeczywistość.
                  • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 10:27
                    Zatem kwestia "towarzystwa", mieszkania w danej okolicy/osiedlu niż narodowości?
              • sfornarina Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:15
                > Dobrze wychowani - a wśród klasy średniej i sporej częsci working class to raczej norma. W środowisku, w którym się obracam chamskie odzywki, przeklinanie, czy złośliwe ploty byłyby towarzyskim samobójstwem.

                Run, Ty chyba dosc niedawna emigrantka jestes, bo o brak spostrzegawczosci Ciebie nie posadzam smile

                Daj sobie jeszcze kilka lat, poznaj tych prawdziwych Anglikow (nie kolegow z pracy od smart talkow) i klapki Ci z oczu spadna, bo - choc na tym forum jestem od niedawna - kazdy Twoj post to wyidealizowany stereotyp i pobiezne obserwacje emigranta, ktory tak naprawde niewiele jeszcze lapie co sie wokol niego dzieje.

                Mam sporo bliskich znajomych, ktorych bys pewnie wrzucila do worka klasy sredniej dobrze wychowanej, po szkolach prywatnych i oxbridge, i uwierz, kantami na co dzien dla zartu tez rzucaja. No, chyba ze ktos ich slabo zna - wtedy tez zaklada, jak Ty - ze przeklinanie czy plotkowanie w ich towarzystwie to towarzyski samoboj wink.
                • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:24
                  Sie zgadza. Ja bylam zaczadziala UK. Zaczelo nam powoli przechodzic po 4 latach.
                • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:54
                  Ależ dlatego wlaśnie zaznaczyłam, że wypowiadam się o tych, których znam.

                  Ja mieszkam bardzo specyficznym miejscu, taki grajdołek, ale bardzo ą i ę wink Krótko po przyjezdzie zaliczyłam wielokrotny opad szczęki z tego powodu. Przykład: pobliskim pubie, do którego często zachodzimy na obiad, przy barze stoi skarbonka. Jak komuś się wymsknie brzydkie słowo, to musi wrzucić funta. Kolejny: na spotkania z nauczycielką i szkolne uroczystości większość matek przychodzi w szpilkach i tzw. popołudniowych sukienkach - nawet te, które na co dzień odbierają potomstwo ze szkoły odziane w legginsy i bluzy z kapturem. I jeszcze jeden: na parkingu pod supermarketem starszy dystyngowany pan lekko zarysował mi auto, bo wiatr szarpnął mu drzwiami samochodu gdy wysiadał. Pan poszedł do biura obsługi klienta, powiedział że zarysował takie to a takie auto i poprosił żeby wywołali właściciela przez głośnik. Jak przyszłam, to machnęłam ręką (to było nasze przejsciowe auto, z którym się niespecjalnie certoliłam, a rysa była nieznaczna), przyjęłam przeprosiny i uznałam sprawę za zakonczoną. Sprawca szkody poszedł do sklepu, a ja zajęłam się pakowaniem do auta zakupów i dzieci. Nim się z tym uporałam, pan był z powrotem - z bombonierką i bonem do księgarni wink Nie chciałam przyjąć, ale nalegał.

                  --
                  doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
                  www.trageschule-dresden.de
                  • landora Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 10:10
                    Zaciekawiłaś mnie.
                    Ja znam sporo Anglików (i Szkotów, i Walijczyków), z różnych klas społecznych. Żaden jakoś przesadnie delikatny w swoich wypowiedziach nie jest. Używają i fuck, i cunt, i bloody hell.
                    Za to small talk mają we krwi. I plotkują wcale nie mniej od Polaków.
                    Mnie taka hiper grzeczność kojarzy się z lower middle class, coś jak użycie "serviette".

                    "It’s theC1s, the lower middle class, who most strongly preserve the norms of good language. C1’s are the Hyacinth Buckets of the British class system and they have a reputation of being the class most concerned with social appearances. The C1s always come in last of all the social classes in all forms of he word, and the only form that makes any kind of showing at all from the C1s is “fucking” – though whether as an expletive or the literal use, the record doesn’t show!"
                    link
                  • ciezka_cholera Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:49
                    OMG, Bucketville?!?!?
                    • sfornarina Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:53
                      > OMG, Bucketville?!?!?

                      big_grin
                    • sfornarina Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:55
                      Bouquetville, moja droga, it's Bouquet... big_grin
              • ailia Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:23
                O jezu, czy ty jestes kuzynka edelstein? Te same teksty, tylko kraj inny.
                • ailia Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:24
                  tzn to do run away bylo
                  • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:27
                    Bo podpielas sie pode mna smile.
                    • zlotarybka_1 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:03
                      ee... przeciez sie dobrze podpiela smile
                • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:26
                  Eldestein? Nie sadze, chociaz mam liczne grono kuzynostwa rozsiane po calym swiecie.
      • myelegans Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 04:35
        I dlatego kocham brytyjczykow, bo czuje w nich "kindred spirit" , bo sama taka jestem. Lubie pewna doze formalnosci w codziennych kontaktach z ludzmi, ktorzy nie sa mi bliscy, a mam z nimi kontakt w pracy, szkole dziecka, itd. , bez spoufalania, nie znosze okazywania skrajnych uczuc, lubie grzecznosc i kindersztube na codzien, nawet sztucznawa, od nieformalnej chamowatosci. Nie jestem luzakiem, ,toremu zwisa, powiewa i po nim splywa...
        • kandyzowana3x Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 05:25
          Zgodzę się co do zachowywania dystansu w sytuacjach publicznych, ale juz przebywając z nimi w pracy można dostrzec zupełnie inna naturę.
          Dorzucę swoje trzy grosze:
          -kolejki - anglicy uwielbiają kolejki. gdzie tylko znajdzie się więcej niż 3 chętnych na daną atrakcje, tam z pewnością uformuje się kolejka. Kolejki z wieluset osób potrafią się formować w kilkanaście sekund i wszyscy w nich cierpliwie czekają
          - wszelkie uciążliwości należy znosić ze stoickim spokojem. Nie ważne, że czekasz na dworcu juz 3h bo spadło 2 cm śniegu i cały kraj jak co roku utonął w chaosie. Koleje nie jezdza, informacji żadnej nie ma. Nie wypada narzekać, tylko z godnością udawać, że ciebie to nie wzrusza.
          Obydwie te cechy imigranci znakomicie zaadaptowali.. Może ta angielska flegma spływa na nas wraz z pogodą

          Apropos rzekomego oburzenia językiem używanym przez naszych polityków -kojarzy ktoś -BBC "the thick of it"smile?
          ps przypomniało mi się, z tym że nie jestem pewna czy to obserwacja ogilna,czy tylko moje szczęście. Uwielbiają hazard i loterie. W większości prac w jakich byłam istniały jakieś loterie stałe i okazyjne, obstawianie wielkiej narodowej i typowanie wyników meczów. czy ktoś tutaj ma podobne doswiadczenia?
      • black_halo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:53
        Racja, wlasnie wrocilam z Londynu i popelnilam straszliwe faux pas w sklepie - zdradzilam swoje zniecierpliwienie opieszaloscia kasjerki. Popatrzyla na mnie tak, ze mialam ochote zapasc sie pod ziemie.

        Ale ogolnie bardzo lubie brytyjczykow, wszedzie te "sweetheat", "dear" itd. Nawet do obcych. Za pierwszym razem przezylam ciezki szok ale teraz mi sie podoba.
        • kandyzowana3x Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 14:23
          Londyn to nie Anglia wink. Londyn to Londyn, a anglicy stanowia tam chyba mniejszosc od niedawna .
        • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 16:30
          Wydaje mi się, że taka sama sytuacja, ale w Polsce byłaby opisana jako: nie dość że powolna kasjerka - ekspedientka to jeszcze bezczelnie się gapi zamiast się pospieszyć, co za ludzie...
    • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:02
      Ja sie obracam w nieco innym srodowisku niz run_away, bo mieszkam na prowincji prowincji. Co uderza po dluzszym pobycie tutaj, ze owszem ludzie ubieraja sie dosyc na luzie i sie mniej raczej zwraca uwage na czyjs wyglad ALE dosc latwo mozna odroznic przedstawicieli tzw. middle class od typowego working (lub non-working) class. To lepsze i nowsze samochody, domy w lepszych dzielnicach, sportowa elegancja i jezeli dresy to nowe. Rzadziej tez wsrod tych osob spotyka sie osoby z monstrualna nadwaga. Do tego dochodzi tez zachowanie, slownictwo i sposob spedzania wolnego czasu. Nie wypada np. narzekac (a to ulubiony sport Polakow), duzo mowic nie bedac pytanym i bedac pytanym tez, bo rozmowcy na ogol pytaja z grzecznosci, a nie bo chca o nas cos wiedziec wiecej. Nie ma czestego w Polsce zapraszania do domu, czestowania itp. Oczywiscie bywa sie zapraszanym, ale bez takiej typowo polskiej goscinnosci i najczesciej z wielodniowym wyprzedzeniem.
      Wielu znanych mi Polakow w jakims stopniu przejmuje zwyczaje tubylcow. Usmiechaja sie na ulicach i pozdrawiaja napotkanych ludzi, zatrzymuja sie przed przejsciami dla pieszych i umawiaja sie na spotkania z wyprzedzeniem. Inni nawet po latach ciagle narzekaja (jak ja), siarczyscie przeklinaja na ulicy i spotykaja sie niemal wylacznie z inymi Polakami podobnymi sobie (a to juz nie ja smile).
      Ale balabym sie za bardzo uogolniac biorac pod uwage mase emigrantow z roznych krajow przyjedzajacych do UK od lat bodajze 50. oraz spora rzesze bardzo roznych emigrantow z Polski.
      • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:09
        A to prawda, że nikt się nie dziwi jak ktoś robi zakupy nawet w piżamie? Takie opinie słyszałam?
        • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:18
          Sama widzialam smile i nikt sie raczej nie dziwi. Jednakze takie osoby spotyka sie w ASDA (amerykanska siec supermarketow typu Tesco) ale juz nie w Debenham-sie czyli nieco lepszej sieci odziezowo-drogeryjnej z wyposazeniem domow i zabawkami albo w McDonaldsie ale juz nie w Nero (siec kawiarni). Poza tym klasa srednia tez chodzi na luzie, ale-jakby to ujac- bardziej eleganckim i nowym smile
          • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:30
            yuka12 napisała:

            > Sama widzialam smile i nikt sie raczej nie dziwi. Jednakze takie osoby spotyka sie
            > w ASDA (amerykanska siec supermarketow typu Tesco)

            to po prostu amerykanski walmart. Ten sam sypermarket tylko w uk po nazwa asda. Akurat asda jest calkiem przyzwoitym supermarketem a tanszym niz tesco, nie wiem dlaczego akurat ten wymienilas jako przyklad do ktorego wchodza osoby w pidzamach? Kilka lat temu tesco wydalo oficjalne info ze osoby w pidzamach do sklepu wpuszczane nie beda czyli tez tam wchodzikli, widac blisko byly council estates.
            • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:36
              Co za pomysł w ogóle z tymi piżamami? Ileż trwa włożenie zwykłych spodni i pierwszej lepszej bluzy? Chodzić po ulicy w czymś w czym się spało? Nie jestem specjalnym czyścioszkiem, ale coś takiego mnie dziwi. Z czego to wynika? Ciężka choroba? Lenistwo? Flejostwo?
              • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:45
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Co za pomysł w ogóle z tymi piżamami? Ileż trwa włożenie zwykłych spodni i pier
                > wszej lepszej bluzy? Chodzić po ulicy w czymś w czym się spało? Nie jestem spec
                > jalnym czyścioszkiem, ale coś takiego mnie dziwi. Z czego to wynika? Ciężka cho
                > roba? Lenistwo? Flejostwo?
                >
                Nie wiem z czego, ja pidzame mam na sobie teraz i jesli czasem w niej wyjde na zewnatrz to do wlasnego ogrodu np po maliny albo szczypiorek smile nie mam wsrod znajomych osob tak wychodzacych na ulice. Czasem tak sie ubieraja niektorzy przedstawiciele non working class.
                • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:55
                  >Czasem tak sie ubieraja niektorzy przedstawiciele non working class.

                  To nawet by się zgadzało bo takim stylem chwaliła się nasza Rosa smile
                  Choć z drugiej strony bezrobotni mają więcej czasu by rano się ubrać nawet 10 razy.
                  • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:11
                    Ale im sie nie chce. Wielu dlugotrwale bezrobotnych tez nie bardzo ma w co. Np. w mojej mega miejscowosci sa sklepiki odziezowe prowadzone przez organizacje charytatywne (az dwa), gdzie trafiaja ubrania z darow (najczesciej podrzucane przez mieszkancow), ale ceny maja dosc wysokie i zdarzylo mi sie kupowac na wyprzedazach (i nie chodzi tu o Primark) nowe rzeczy taniej niz to co oferuja w tych sklepikach. Ale my mamy samochod, mozemy pojechac na zakupy nawet do wiekszych miast w Anglii czy skoczyc do najblizej wiekszej miescowosci po tansza zywnosc. Lokalsi z niskimi dochodami czesto nie maja takiej mozliwosci (typu brak samochodu lub czasu jak pracuja na zmiany, o pieniadzach nie wspomne) lub nie widza takiej potrzeby.
                    Zreszta jak sie na kogos nie zwraca wiekszej uwagi, brak kontroli spolecznej i tego osobistego "co ludzie powiedza", to wiele osob macha reka na wyglad. Jeszcze bardziej widac to w USA.
                    • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:31
                      yuka12 napisała:

                      > Zreszta jak sie na kogos nie zwraca wiekszej uwagi, brak kontroli spolecznej i
                      > tego osobistego "co ludzie powiedza", to wiele osob macha reka na wyglad. Jeszc
                      > ze bardziej widac to w USA.

                      to zwracanie uwagi, kontrola spoleczna jak to nazywasz potrafi byc jednak bardzo meczaca co mi doskwieralo i irytowalo w Polsce. To ciagle wygladanie w sumie polegalo i pewnie nadal polega ze pomimo braku uniformow, dress cod ludzie ubieraja sie zachowawczo zeby sie nie wyrozniac, istnieje dosc duza presja dopasowania sie do ogolu.
                      • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:01
                        Wiesz, to zalezy chyba jeszcze gdzie. W miescie moich rodzicow (bylym wojewodzkim) rzeczywiscie mozna zauwazyc taka kontrole, w naszym miescie (jednym z najwiekszych w Polsce) nie czulam takiego przymusu, w ogole zadnego nacisku.
                        • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:06
                          yuka12 napisała:

                          > Wiesz, to zalezy chyba jeszcze gdzie. W miescie moich rodzicow (bylym wojewodzk
                          > im) rzeczywiscie mozna zauwazyc taka kontrole, w naszym miescie (jednym z najwi
                          > ekszych w Polsce) nie czulam takiego przymusu, w ogole zadnego nacisku.

                          Ja mieszkalam w duzym wojewodzkim miescie (nie sciana wchodnia itp) pracowalam w instytucji panstowej i pamietam ta kontrole, nacisk, dorownywanie za wszelka cene do sredniej ogolu.
                          • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:22
                            Ja pracowalam w duzej prywatnej firmie (pozniej czesci korpo) z rzadkim bezposrednim kontaktem z klientem i poza ogolnymi zasadami wiekszych naciskow nie bylo (oprocz mlodych dziewczyn bez rodzin, ktore licytowaly sie na dzinsy i inne ciuchy).
                • landora Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:27
                  Tak, zdarzyło mi się na studiach dorabiać sobie w Coopie sąsiadującym z dzielnicą domków councilowskich, miejscowi "chavs" czasem przychodzili do sklepu w piżamach. Ale studenci też się nie przejmowali i łazili po campusie w strojach swobodnych tongue_out
              • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:46
                Chyba wszystkiego po trochu. Wspomniany przezeze mnie sklep ASDY jest w centrum miejscowosci wypoczynkowej i rzeczywiscie w poblizu domow i blokow lokatorskich (najlepszy odpowiednik council houses). Ale takie domy/bloki sa tutaj w kazdej wiekszej miescinie, nawet w mojej dziurze. A jak nie domy to przyczepy kempingowe (caravans), czasami w sporych skupiskach, w ktorych mozna mieszkac przez niemal caly rok.
                • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:52
                  yuka12 napisała:

                  > Chyba wszystkiego po trochu. Wspomniany przezeze mnie sklep ASDY jest w centrum
                  > miejscowosci wypoczynkowej i rzeczywiscie w poblizu domow i blokow lokatorskic
                  > h (najlepszy odpowiednik council houses). Ale takie domy/bloki sa tutaj w kazde
                  > j wiekszej miescinie, nawet w mojej dziurze. A jak nie domy to przyczepy kempin
                  > gowe (caravans), czasami w sporych skupiskach, w ktorych mozna mieszkac przez n
                  > iemal caly rok.
                  >
                  W kazdej miejscowosci sa council estates, a czesto tuz obok osiedli z prywatnymi domami (polityka nie tworzenia gett). Jest tez sporo prywatnych, zabdanych domow prywatnych wykupionych od councils pomiedzy tymi wciaz wynajmowanymi tak wiec pidzamowcy pojda do tego sklepu ktory najblizej.
                  • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:59
                    Totez tam najblizej jest ASDA, u mnie Co-op a gdzie indziej Tesco lub Morrison.
                    • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:03
                      yuka12 napisała:

                      > Totez tam najblizej jest ASDA, u mnie Co-op a gdzie indziej Tesco lub Morrison.

                      Ja w kazda sobote niemalze gdy dziec ma zajecia robie zakupy w malym miasteczku (30 min autostrada) gdzie asda, morrisons, sainsburys i tesco sa doslownie obok siebie. Lubie to bo nie musze specjalnie nigdzis jezdzic i ulubione produkty z roznych sklepow mam dostepne.
                      • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:22
                        Do takiej "oazy" supermarketow mamy co najmniej godzine, wiec nie bardzo sie nam oplaca. Zreszta supermarkety odwiedzamy przy okazji jakichs wypadow i kupuje niekiedy na zapas np. make czy passate oraz chemie. Wieksza czesc zywnosci o krotkim terminie spozycia jak mleko, mieso czy owoce i warzywa kupuje lokalnie u rzeznika (po sasiedzku) i na znajomym warzywniaku na rynku (przyjezdzaja raz w tygodniu). Co-op dostarcza reszte produktow zywnosciowych.
                        Jak chce jakies lokalne ciasta, zupy czy piwa, ide do Spara na koncu ulicy.
                        Jednak zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy sobie moze pozwolic na te warzywa, mieso czy wypady do supermarketow.
                • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:53
                  Dodam jedna uwage. W domach/blokach councilowskich mieszkaja rozni ludzie tak jak w polskich mieszkaniach lokatorskich. W pizamach to raczej chodzi ekstrema smile.
                  • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:00
                    yuka12 napisała:

                    > Dodam jedna uwage. W domach/blokach councilowskich mieszkaja rozni ludzie tak j
                    > ak w polskich mieszkaniach lokatorskich. W pizamach to raczej chodzi ekstrema :
                    > ).
                    >
                    Najczesciej extrema.
                    • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:05
                      Bzdura. Jest wieczór, jestem w dresie lub piżamie i gotuję obiad na drugi dzień, bo wiem, że będę pracować od rana do wieczora. I np. brakuje mi jakiegoś drobiazgu typu jajka, sól czy inna przyprawa. Do najbliższego sklepiku mam niespełna 200 m. Zarzucam kurtkę na siebie i idę kupić potrzebny mi towar.
                      Nie jestem non working class (prowadzę własną działalność gospodarczą, która przymierzam się właśnie rozszerzyć), ani tym bardziej żadne extrema. W mojej dzielnicy większość mieszkańców pracuje, jest również sporo emerytów - naprawdę nie zauważyłam, aby szybkie wyjście do sklepu w piżamie czy dresie wzbudzało jakiekolwiek emocje. I nie jestem jedyna, która nie certoli się z wyglądem tylko po to, żeby przejść się 200 m do miejscowego sklepiku po jakiś drobiazg.
                      Nie przenoście polskiej mentalności do UK, bo to nie ma sensu.
                      • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:18
                        >prowadzę własną działalność gospodarczą, która przymierzam się właśnie rozszerzyć


                        big_grin big_grin big_grin
                        • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:26
                          Przynajmniej nie siedzę na zmywarka w IR, jak ty.
                          • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:33
                            A jaka to branża? I kiedy zdążyłaś ją założyć i rozwinąć skoro jeszcze w sierpniu tego roku "czasowo nie pracuję"?
                            • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:39
                              Dawaj linka klamco.
                              • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 16:32
                                Ty dawaj branżę którą tak szybko rozwinęłaś po latach bezrobocia big_grin
                                • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:30
                                  Ja nie byłam bezrobotna. Zawsze gdzieś pracowałam, więc nie kłam. Miałam przerwę i to dość długą w pracy, gdy chorowałam, wtedy byłam na zwolnieniu lekarskim.
                                  A spowiadać ci się z tego i to publicznie, co robię - nie mam zamiaru. Poza tym jesteś krętaczem i kłamcą i to na dodatek wstrętnym.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:50
                                    A to jakaś wstydliwa branża czy jak?
                                    • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 18:04
                                      Opowiedz lepiej o swoim tajemniczym zleceniu w IR? Bardzo wstydliwym jest być śmieciarzem czy zmywakiem?
              • ichi51e Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 06:55
                Lenistwo i wdupiemanie ja mieszkam w pl i czasem laze tez w tym w czym spie...
            • asia_i_p Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 06:45
              Prawdopodobnie chodziło o to, że w piżamach wchodzi się do spożywczego po mleko do kawy, a nie na jakieś większe zakupy, a już na pewno nie odzieżowe.
              • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 10:32
                Poszłabyś do sklepu w tym w czym śpisz?
              • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:07
                Dokładnie. Nie widzę powodu, aby po raz kolejny się przebierać tylko dlatego, że zabrakło mi soli lub pieprzu czy papieru toaletowego.
                • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:19
                  Ile zajmuje założenie spodni? Trzy sekundy?
                  • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:36
                    Widzisz gazeciarz, moze i 3 sekundy, ale wpierw trzeba sie dostac do sypialni, ktore sa na pietrze. Jezeli do tych 3 sekund doliczysz czas wdrapywania sie po schodach (ja np. musze pokonac 2 pary stromych schodow, bo pomiedzy parterem i pietrem mam jeszcze polpietro), schodzenia itd., zdecydowanie szybciej jest wrzucic plaszcz przy wejsciu i isc do sklepu. Zaloze sie, ze skoczenie do sklepu i powrot trwaja tyle samo, co dotarcie do i z sypialni (przynajmniej w moim domu). A sklep z podstawowymi art. spozywczymi mam po drugiej stronie ulicy, niemal naprzeciwko domu. I tez mi sie zdaza poleciec do niego w domowym dresie, bo tak zdecydowanie prosciej.
                    Wiekszosc z nas w UK, wbrew komentarzom tzw. dobrze poinformowanych, mieszka, podobnie jak i wiekszosc obywateli UK, w domkach a nie w mieszkaniach w blokach czy wiezowcach. Czyli garderoba i sypialnie sa zwykle na pietrze. Poza tym wiekszosc z tych domkow ma jeszcze wyjscie od tylu na uliczke lub sciezke (zwykle majac po bokach ogrodzenia domow), wtedy mozna pojsc do takiego sklepu prawie nie zauwazonym przez sasiadow i przechodniow. Pomijajac fakt, ze i tak by sie nikt Twoimi dresami nie przejal.
                    • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:04
                      100% racji. Również mam sypialnię na piętrze i gdy mam wyskoczyć tylko po sól do pobliskiego sklepu, to ostatnią rzeczą jest myślenie o przebierankach, aby nie urazić czyjegoś chorego poczucia estetyki.
                      • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 16:33
                        Jak widać generalnie wszyscy jednak przyznają, że chodzą tak głównie miejscowi bezrobotni i inne ekstrema smile
                        • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:31
                          Dwie osoby, to wszyscy, krętaczu?
                          • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:51
                            Dwie emigrantki z UK na trzy udzielające się w tym wątku to chyba przewaga? smile
                            • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 18:05
                              Z tym, że jedna sama przyznała, że potrafi wyskoczyć w domowych ciuchach do pobliskiego sklepu po jakiś drobiazg, więc gdzie tu przewaga?
                              • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 20:01
                                Dla mnie domowy stroj to jednak nie pidzama. Nosze rozne ubrania np spodnie podobne do dresowych choc nie sa nimi, jakis top pasujacy, konwersy, albo dzinsy plus top plus baleriny, legginsy llus tunika itp i w tym jak najbardziej wychodze nie tylko do pobliskiego sklepu. W pidzamie niegdy. Po pierwsze nie gotuje ani nie wykonuje prac domowych w pidzamie bo przechodzi zapachami i sie brudzi, nie byloby mi przyjemnie w czyms takim spac. Tez mam sypialnie na pietrze i wejscie na gore i zalozenie spodni, bluzki i butow nie zajmuje wiekow. Wiec gdybym juz musiala przebrac ta pidzame zeby wyjsc po sol to bym to zrobila. Akurat dresy czy legginsy to co innego niz pidzama.
                                • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 20:40
                                  Najma, zdarzało mi się po kąpieli, przebraną w piżamę, gotować obiad na drugi dzień. To był wieczór, a sklep blisko. Gdy zabrakło mi soli czy pieprzu, to nie biegłam na górę, do sypialni tylko po to, aby się przebrać w wyjściowe ubranie, żeby taki drobiazg kupić. Jestem na to zbyt leniwa po prostu. I powiem więcej, nie uwłacza mi to w żadnym stopniu, ani osobom, które mnie w tej piżamie widziały, tym bardziej, że noszę zwykłe piżamy, długie bawełniane spodnie i do tego bluzkę z długim rękawem, a do tego zakładam zawsze na siebie jakąś kurtkę czy polar. Zapewniam.
                                  • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 20:53
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    > Najma, zdarzało mi się po kąpieli, przebraną w piżamę, gotować obiad na drugi d
                                    > zień. To był wieczór, a sklep blisko. Gdy zabrakło mi soli czy pieprzu, to nie
                                    > biegłam na górę, do sypialni tylko po to, aby się przebrać w wyjściowe ubranie,
                                    > żeby taki drobiazg kupić. Jestem na to zbyt leniwa po prostu. I powiem więcej,
                                    > nie uwłacza mi to w żadnym stopniu, ani osobom, które mnie w tej piżamie widzi
                                    > ały, tym bardziej, że noszę zwykłe piżamy, długie bawełniane spodnie i do tego
                                    > bluzkę z długim rękawem, a do tego zakładam zawsze na siebie jakąś kurtkę czy p
                                    > olar. Zapewniam.

                                    Rosa ale mnie nie musisz zapewniac ze twoje pidzamy sa przyzwoite ani sie tlumaczyc z tego ze jestes leniwa. Jestes to jestes, akurat z opisu powyzej domyslilam sie. Ja napisalam o sobie i o przyczynach dla ktorych nie gotuje ani nie sprztam w pizdzamie ani nie wychodze po zakupy.
                                    Natomiast osoby w pidzamach w srodku dnia czy odprowadznace dzieci do szkol w takich strojach, albo wychodzace do sklepow to glownie w dzielnicach council estates, osoby o specycicznym wygladzie, zachowaniu, sposobie mowienia itp ktorych rozpoznaje sie latwo nawet w codziennym ubraniu tzn nie pidzamie. Mozna tez ich obejrzec w Jeremy Kyle tv show.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:30
                                    A jak jest lato też zakładasz kurtkę albo polar?
                                    • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 22:17
                                      A co cię to obchodzi?
    • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:15
      Gdy Anglik rozpoczyna ze mną rozmowę zaczyna od słów: how are you? Początek rozmowy jest zawsze taki sam. Po przejściu przez tę formalność zaczyna się rozmowa na luzie, ale i tak narzekanie nie jest mile widziane. No chyba że komuś przytrafi się jakieś naprawdę nieszczęście. Wtedy taki nieszczęśnik spotyka się nie tylko z życzliwością, ale i pomocą.
      Na ulicy ludzie nie oglądają się za innymi i nie komentują wyglądu mijanych osób. A ulice są bardzo kolorowe i różnorodne.
      Anglicy każdego napotkanego na ulicy człowieka, proszącego o radę lub inną pomoc traktują poważnie i z szacunkiem, bez względu na wygląd danej osoby. Byłam świadkiem wielu takich scenek. Ostatnio jeden mężczyzna, który zdecydowanie nie wyglądał na middle class, był dość brudny, taki zdecydowanie wczorajszy i miał problem z telefonem. Prosił, aby mu pomóc znaleźć w jego komórce telefon do jego żony, bo sam miał problem z odczytaniem tego, co miał na ekranie. Od razu uzyskał pomoc od dwóch pań pakujących zakupy do ich auta. Obie zajęły się nie tylko jego komórką, zadzwoniły, podały mu telefon, on powiedział, co miał do powiedzenia i pięknie paniom podziękował. Mam dziwną pewność, że gdyby podobna sytuacja zdarzyła się Polakowi w Polsce, to albo by ktoś wezwał policję do gościa, bo na pewno ukradł telefon, albo jemu ten telefon by ukradziono lub zwyczajnie olano.
      • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:37
        Na mojej glebokiej prowincji takiej zyczliwosc jest zdecydowanie mniej. Zamiast "how are you" uzywa sie najczesciej "are you o.k.?", a i tak zazwyczaj do osob znajomych. Pozostali sa przezroczysci. Musze przyznac, ze znajomi mi Anglicy wydaja sie byc bardziej otwarci i rozmowni niz zasiedziali tubylcy (ktorzy i Anglikow postrzegaja jako obcych i traktuja ich z dystansem).
    • aniorek Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:34
      Finlandia: uczciwosc, skromnosc (czesto nieuzasadniona), mowienie prawdy prosto z mostu, brak wyraznej hierarchii w pracy (wszyscy sa na ty, mozna kwestionowac opinie szefa, praca zespolowa, nie ma podkladania swini i rywalizacji miedzy pracownikami).
      Finowie rzadko wyraznie demonstruja swoj sprzeciw wobec tego co wyprawia rzad - chodzi np. o ceny zywnosci, ponoc najwyzsze w UE. ludzie sprawiaja wrazenie pogodzonych z sytuacja i nie wierza, ze ich glos moze cos zmienic.
      • barbibarbi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 20:50
        > Finlandia: uczciwosc, skromnosc (czesto nieuzasadniona), mowienie prawdy prosto
        > z mostu, brak wyraznej hierarchii w pracy (wszyscy sa na ty, mozna kwestionowa
        > c opinie szefa, praca zespolowa, nie ma podkladania swini i rywalizacji miedzy
        > pracownikami)

        O, to by mi się podobało w Finlandii! To powyższe to ideał, to o niedemonstrowaniu sprzeciwu już mniej. Ale może oni po prostu nie demonstrują niezadowolenia, bo .......... są zadowoleni? big_grin
        • aniorek Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:21
          barbibarbi napisała:

          Ale może oni po prostu nie demonstrują niezadowolenia,
          > bo .......... są zadowoleni? big_grin

          Moze. Ja jako goraca polska glowa odbieram to jako biernosc wink Ale moze nieprzypadkowo Helsinki znalazly sie w pierwszej dziesiatce najlepszych miejsc do zycia, wg The Economist. Drugim jedynym panstwem europejskim na tej liscie byl Wieden, a reszta to miasta kanadyjskie i australijskie.
      • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:16
        No to Szwedzi / Norwedzy w kwestii tego "prosto z mostu" i podkladania swin sa na bakier z Finami, prawdy tu nie mowi sie w oczy - jest sie kulturalnym i politpoprawnym, z zastrzezeniami zamiast najpierw do kolegi, do ktorego sie ma wąty, leci sie do szefa (bylam swiadkiem 3 takich akcji w przeciagu pol roku, podczas pracy na zebraniu - obsrywanie kol z pracy za plecami- oczywiscie tej kolezance nikt nic nie powiedzial, pyskiem mielono do tych na zebraniu tongue_out obgadywanie nowej nauczycielki, ze "nooooo, jak na arabke, nie wyglada tak pieknie" itp na caly regulator.
        Politpoprawnosc, "alez trzeba byc wyrozumialym", "inne kultury", "on ma trudno w domu" blablabla i tego typu pierdoly do wyrzygania. Mam wrazenie, ze wiekszosc osob 15-50 to manekiny, wszyscy na jedna modle.
        Spinka jesli chodzi o punktualnosc i formalnosci - w rzeczach typu obiad u mamusi tongue_out ludzie!!! dla mnie podejscie "manana" jest zupelnie naturalne. Z byle okazji imprezy - nie wiem czy w PL tez tak jest, szwedzkich znajomych na fejsie powylaczalam, bo durnych lancuszkow typu "wymien 5 pozytywnych rzeczy" i slit foci pazurkow i makijazy jako newsow dnia zniesc sie nie dalo.

        No i oczywiscie, zwlaszcza u kobiet - faceci jakos normalniejsi sa - hurraoptymizm na sile - "och, mysl pozytywnie", ""czemu tak negatywnie" - bo zdarzylo mi sie powiedziec ze na dzien zaplanowanej wycieczki do lasu zapowiadali mocne opady...
        "och, bedzie dobrze".... nosz k...a, samo z siebie rzadko jest dobrze, zeby bylo dobrze, trzeba troche biegowi spraw pomoc.... i tak wszyscy na jedno kopyto, zwlaszcza okolo 30-40 (patrz uwaga o manekinach na jedna modle)
        Faceci mimo ze jakos cudownie rozmowni nie sa, jakos trzymaja sie na uboczu tego gdakania o pozytywizmie, tipsach i placzu nad utraconym dniem wolnego, zas obie plcie w wieku blisko- i -emerytalnym sa ciekawymi partnerami do rozmow, maja wlasne zdanie, sa mniej spieci (faceci) i mniej egzaltowani (kobity)
        Tyle.

        PS Moj maz ma kolege, ktorego postawa ("mam wszystko w tyle" i permanentny brak spinki) jest bliska memu sercu. Niestety, nie sercu mego lubego, ktory sie z nim o to pozarl i nie wiem, czy nie powinnam pisac "byly kolega". Ale on nie jest jakims typowym egzemplarzem Szweda.
        • aniorek Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:41
          W Finlandii panuje powszechny kompleks nizszosci wobec wieloletniego okupanta, czyli Szwecji. Ten kompleks konsekwentnie przykrywany jest nabijaniem sie ze Szwedow, ich przesadnej dbalosci o wyglad, hipsterstwa, przebojowosci i checi omawiania w pracy wszystkiego na niekonczacych sie spotkaniach, podczas gdy Finowi wystarczy jednozdaniowy email. smile

          Ciekawostka - Pracuje w firmie, ktorej glowna siedziba jest w Sztokholmie. Ilekroc spotykamy sie na wspolnych imprezach firmowych, Finowie maja ubaw z wszelkich zajec zespolowych i korporacyjnego prania mozgu, podczas gdy Szwedzi zupelnie szczerze sie tym ekscytuja. wink Finowie to taki mocno sarkastyczny i prostolinijny narod, ktory, zupelnie nieslusznie, nie dostrzega u siebie wielu pozytywnych stron - dla nich trawa jest zawsze bardziej zielona gdzie indziej, a szczegolnie w Szwecji.
          • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:52
            Wiem o tym smile Choc wcale mie sie to nie podoba uncertain
            Szwedzi nabijaja sie z Finow (jako pooowoooolnych rednecków), zreszta podobny stosunek maja mieszkancy miast do tych mieszkajacych na prowincji, zwlaszcza polnocy (rednecki, no-life'y, konserwatysci - bycie konserwa to w Szwecji grzech). Finowie/Szwedzi z polnocy, ktorych tu poznalam to fajni, konkretni ludzie.

            ich przesadnej dbalosci o wyglad, hipsterstwa, przebojowosci i checi oma
            > wiania w pracy wszystkiego na niekonczacych sie spotkaniach, podczas gdy Finowi
            > wystarczy jednozdaniowy email. smile Finowie maja ubaw z wszelki
            > ch zajec zespolowych i korporacyjnego prania mozgu, podczas gdy Szwedzi zupelni
            > e szczerze sie tym ekscytuja.


            otoz to! Piekne podsumowanie Szwedow big_grin Fakt, spotkania, planowania, impry integracyjne i cwiczenia grupowe tongue_out
        • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:46
          malwa51 napisała:

          > No i oczywiscie, zwlaszcza u kobiet - faceci jakos normalniejsi sa - hurraoptym
          > izm na sile - "och, mysl pozytywnie", ""czemu tak negatywnie" - bo zdarzylo mi
          > sie powiedziec ze na dzien zaplanowanej wycieczki do lasu zapowiadali mocne opa
          > dy...

          a co niby mozna zrobic z tymi opadami? Po co sie nakrecac skoro nie ma sie na cos wplywu?
          Trzeba myslec pozytywnie ze opady nie musza wycieczki zepsuc, wazne zeby humory dopisywaly i nastawianie bylo pozytywne. Zamiast o modzie czy panznokciach mozna pogadac o polityce i ponarzekac na opady w dniu zaplanowanej wycieczki tylko czy to jest ambitniejsze?
          • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:02
            Alez ja powiedzialam to jako fakt, nie narzekanie - na zasadzie "wiecie, ze ma padac? Nie lepiej przelozyc?" Ew. zeby dzieci (wycieczka szkolna) zabraly ze soba ubrania na deszcz, bo potem buty przemoczone i placz oraz zgrzytanie zebow.

            Obowiazkowe przerwy spedzalam najczesciej w pustej klasie przy kompie, nie chodzilam do pokoju nauczycielskiego - zas na spotkaniach planowych musialam bywac i sluchac dramatow zyciowych. A ogolnie - z kolezankami z pracy gadalam wylacznie o pracy, bo ani nie jestem towarzyska, ani nie bylam zainteresowana.
            Owszem, fejs byl ulatwieniem, ale kiedy zmienielam prace, powygaszalam niektore kontakty - do niczego juz nie sa mi potrzebne, a wywalac z listy przyjaciol bez powodu (bo zasypuja slitfociami) jakos glupio.
          • asia_i_p Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 06:50
            > a co niby mozna zrobic z tymi opadami?
            Kurtki przeciwdeszczowe zabrać? Zastanowić się nad planem B, gdyby rzeczywiście lało jak z cebra? Bo myślenie pozytywne to jakoś raczej nic nie zmieni samo w sobie.
            • najma78 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 08:12
              asia_i_p napisała:

              > > a co niby mozna zrobic z tymi opadami?
              > Kurtki przeciwdeszczowe zabrać? Zastanowić się nad planem B, gdyby rzeczywiście
              > lało jak z cebra? Bo myślenie pozytywne to jakoś raczej nic nie zmieni samo w
              > sobie.

              Tyle ze to zabranie kurtek przeciwdeszczoaych itp to jest normalne mi chodzi o to ze Polacy ztdazznie panikuja bo bedzie padac, bo co to za przyjemnosc, bo wlasnie wspomniane przozyc I najlepiej wogole nie wychodzic i nic dziwnego ze potem dzieci w przedszkolach i szkolach 3/4 roku siedza w pomieszczeniach przy zamknietych oknach. Pogoda jest jaka jest w okreslonej zzedokosci geograficznej, po co robic z tego issue?
              • yuka12 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:52
                Nie wiem jak w Twojej szkole Najma, ale w naszej reaguje sie na prognozy pogody. Kiedy maja przyjsc upaly otrzymujemy prosby o ubieranie dzieciom czapek z daszkiem na glowe i smarowanie filtrami p/slonecznymi, jak ma padac- kurtki p/deszczowe i kryte obuwie, przed kazda wycieczka otrzymujemy porade, jak zaopatrzyc dziecko w zalezonosci od charakteru wyprawy i przewidywanej aury. Jezeli istnieje duza mozliwosc silnych opadow i w zwiazku z tym powodzi, jestesmy przygotowywani na mozliwosc odwolania wycieczki, podobnie w przypadku szkoly w ogole jezeli w prognozie sa silne sniezyce.
              • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:20
                No wlasnie nie jest "normalne", bo najczesciej jesli nie napisze sie o tym w liscie tygodniowym - to znaczy, zeby ubrac sie odpowiednio do pogody - to wcale nie jest takie iczywiste. Dzieci w Szwecji i Norwegii - teoretycznie - musza miec zestaw kalosze-kurtka-spodnie p/deszczowe w szkole, bo na przerwach musza byc na dworze. Praktycznie - nie mozna ich do posiadania zmusic (a raczej rodzicow do pamietania o nich/zakupu tychze).
                A bywa, ze nie maja i pozniej chodza w calkiem przemoczonych butach lub boso po szkole. Czego robic nie powinny z powodu ew. szkla i ostrych smieci, zas przebywanie w stolowce bez obuwia w "mojej" szkole w ogole nie wchodzilo w gre (wlasnie szklo).
                Mocne opady + wiatr to jest "issue" jesli chodzi o nadprogramowe zajecia, nieraz mlodsze dzieci nie wychodza z ich powodú na podworko i zamiast tego na swietlicy ogladaja film lub pieka ciasteczka. (Nie, nie moj pomysl - pomysl pan Szwedek). Wyprawa o ktorej wspomnialam nie byla zabukowana i oplacona wycieczka 500 km od szkoly, tylko do lasu na gorce po przeciwnej stronie ulicy, ktory ma strome, blotniste podejscie oraz kamienie, po ktorych uwielbiaja skakac dzieci. Skakanie po sliskich kamieniach w kaloszach z cienka przyczepnoscia grozi rozbiciem ryja, ktorego zreszta co jakis czas dzieci doswiadczaja. Z Polakami nie pracowalam, w szkole 90% obsady to tubylcy, byla jedna Arabka.
                Chodzi o to, ze nieraz zupelnie realne podejscie/przedstawienie faktow odbierane jest jako "robienie negatywnej aury". Co w tym "negatywnego" ze deszcz pada?

                A drugiej strony, Szwedzi na pogode narzekaja nie gorzej niz Polacy. Bylam uwazana za dziwaka, poniewaz nie lubie ciepla i slonca i chadzalam w krotkim rekawku do listopada. Akurat w kwestii narzekania na pogode i uwielbiania slonca jakiejs zasadzniczej roznicy miedzy Skandynawia a Polska nie zauwazylam.
    • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 21:55
      I czy owa mentalność (jaka ona by nie była) przechodzi też na polskich emigrant
      > ów?"

      Oczywiście, że przechodzi - drogą osmozy najprawdopodobniej.
      Polscy emigranci już po kilku dniach pobytu "na zachodzie" stają się tolerancyjni, otwarci, serdeczni, nabierają świetnych manier i przede wszystkim ogromnie wzrasta im poczucie własnej wartości.
      To nawet widać na tym forum big_grin
      • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 06:31
        zgodnie z zasada " z jakim przestajesz..."
      • kropkacom Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 08:54
        Można napisać, ze na tym forum są osoby, które mają poczucie własnej wartości, czy (jak to wyśmiewasz) są tolerancyjne. Ludzie nie zmieniają się po przekroczeniu granicy. Ty jesteś jaka jesteś i taka sama byłabyś na przykład w UK. Tyle, ze musiałabyś się przystosować do panujących tam zasad. Co nie zmienia tego, że klęłabyś na ich zwyczaje, wyśmiewała inne nacje, czy z wyższością traktowała tubylców.
        • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 10:03
          Nie wyśmiewam się z tolerancji - podziwiam osoby, które mają jej więcej niż ja i staram się od nich uczyć.
          Tym, z czego się wyśmiewam, są żałosne autoprezentacje niektórych forumowych emigrantek, które nie potrafią sobie poradzić z ambiwalencją wobec Polski, cały czas jadą na wyparciu swoich lęków i poczucia winy i miotają się między słodkimi cytrynami a kwaśnymi winogronami.
          Zdumiewa mnie też, jak można posługiwać się stereotypami typu Włosi, Hiszpanie, Anglicy, Amerykanie, ogólnie "mieszkańcy Zachodu" - zwłaszcza w kontekście wartościujących porównań z Polakami - i nie czuć obciachu, że dokonywanie takich porównań świadczy o nieuctwie i ciasnych horyzontach myślowych.




          • joa66 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:23
            Jak to się mówi.....100/100

            smile
          • kropkacom Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:43
            A jak można wartościować i powielać na forum stereotyp głupiego, zapłakanego i pracującego na zmywaku emigranta? Porównywać go do Bóg wie kogo w kraju. Hello! Tu Ziemia. Zwłaszcza, że piszące tu panie gremialnie raczej zadowolone, wykształcone i wąskie specjalistki lub przy mężu. big_grin To nie są wąskie horyzonty? A może ludzka złośliwość? I na koniec, co ciekawe, jak pisze się o polskich emigrantach to nie pamięta, że to ciągle Polacy czyli my.
            • joa66 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:58
              na koniec, co ciekawe, jak pisze się o polskich emigrantach to nie pamięta, że to ciągle Polacy czyli my.

              No właśnie smile Pisząc o "polskiej mentalnosci" pisze się o sobie.wink
              • kropkacom Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:03
                Warto o tym pamiętać z jednej i z drugiej strony.
            • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:40
              A jak można wartościować i powielać na forum stereotyp głupiego, zapłakanego i
              > pracującego na zmywaku emigranta? Porównywać go do Bóg wie kogo w kraju. Hello!
              > Tu Ziemia"

              Hallo, odbiór!
              Słowo klucz w moim poście - "niektóre" smile


              I na koniec, co ciekawe, jak pisze się o polskich emigran
              > tach to nie pamięta, że to ciągle Polacy czyli my.

              No, ale ja właśnie nie jestem pewna, czy wszyscy aktywni tu emigranci życzą sobie, aby zaliczać ich do posiadaczy polskiej tożsamości, w tym także - "mentalności" smile




              • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:43
                nie trzeba mieszkac za granica aby zauwazac pewne sprawy
          • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:24
            rozbawilas mnie...jakie poczucie winy?
            • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:52
              To uczucie często towarzyszy emigrantom, ale baw się dalej.
              • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 13:55
                niby dlaczego poczucie winy akurat? rozwin mysl
                • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 14:08
                  Rozwiń procesy poznawczo- emocjonalne?
                  • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:18
                    big_grinDD argumentów brak?jak zaczynasz opowiadac bajki to dokoncz
          • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 14:30
            Alez jest roznica miedzy podejsciem niektorych narodow do niektorych spraw. Pomiedzy podejsciem "manana" Hiszpana, Wlocha (bedzie, na kiedy bedzie/podchodzenie do punktualnosci hmmm... liberalnie) a spinka i nerwowym patrzeniem na zegarek, bo mama miala przyjechac na 16, a juz 16.05, mamy nie ma. Mnie zdecydowanie blizsza jest hiszpanska postawa, choc maz jest Szwedem. Ale najbardziej lubie sie z kumplem meza, ktory poczucia czasu nie ma ze wzgledu na pewne zaburzenie - moze sie spoznic o godzine, albo i dwie. Albo nie przyjsc wcale tongue_out

            Wydaje mi sie, ze Polacy - w PL - sa jednak bardziej wyluzowani niz Szwedzi. I sa bardziej zasadnieczy - co mi z instruktora ktory niby mowi , ze wszystko ok, fajnie, tylko podskornie czujesz ze jednak cos nie tak - i zeby te szczera opinie uslyszec, musisz kolesia przyprzec do muru. Roznice w mentalnosci nie musza byc koniecznie na niekorzysc jednej z nich, po prostu - jest inaczej.
            Lubowanie sie we wszelkich planowaniach i uslugach doradczych to ch
          • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:36
            Menodo, ale zauważyłaś, że tego porównania chciał gazeciarz, który tępi wszystkich możliwych emigrantów? Kwestia porównania mentalności nie wyszła od emigrantek forumowych, ale od ich zaciekłego przeciwnika.
            A to że dyskusja rozwinęła się tak jak się rozwinęła, dla mnie było bardzo do przewidzenia smile
            • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:46
              Nie chcę się wtrącać w Twoje relacje z Gazetą - ale moim zdaniem tytułowy post Gazety nawiązywał do zaczepnego wątku sosu pomidorowego czy jak mu tam.
              • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 17:53
                Tak, zgadza się, tamten wątek był dla mnie inspiracją.
              • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 18:53
                No może masz rację. Sorry.
            • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 08:58
              porownanie nie mialo na celu pokazania ze KAZDY Polak jest taki a taki... sa rózni ludzie, ale czy chcemy tego czy nie mentalnosc mamy taka a nie inna sad
      • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:17
        Menodo, oj byś się bardzo mocno zdziwiła..
        • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 14:06
          Rosia, to ironia była smile

          • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 14:38
            No przeca wiem tongue_out
    • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 20.10.14, 22:30
      To akurat nie o Skandynawii, ale mozna pod Szwecje/Norwegie podpiac:

      "ludzie ubieraja sie dosyc na luzie i sie mniej raczej zwraca uwage na czyjs wyglad ALE dosc latwo mozna odroznic przedstawicieli tzw. middle class od typowego working (lub non-working) class. To lepsze i nowsze samochody, domy w lepszych dzielnicach, sportowa elegancja i jezeli dresy to nowe. Do tego dochodzi tez zachowanie, slownictwo i sposob spedzania wolnego czasu. Nie wypada np. narzekac, duzo mowic nie bedac pytanym i bedac pytanym tez, bo rozmowcy na ogol pytaja z grzecznosci, a nie bo chca o nas cos wiedziec wiecej. Nie ma czestego w Polsce zapraszania do domu, czestowania itp. Oczywiscie bywa sie zapraszanym, ale bez takiej typowo polskiej goscinnosci i najczesciej z wielodniowym wyprzedzeniem"

      Szw/Nor - w miescie, "na blokach" mieszkaja najczesciej: tubylcy z niskim dochodem, studenci, mlodziez ktora dopiero co sie wyprowadzila z domu, lub nowoprzybyli imigranci. I ci zyjacy na socjalu, bo typowo "socjalowych" dzielnic tu nie ma. Ci, ktorzy sie ustawili jako tako przenosza sie najczesciej do bostadsrätt, czyli mieszkania z wkladem. Szwedzi ze sredniej i wyzszej klasy najczesciej mieszkaja w domach.
      Jesli chodzi o ubrania - duza czesc chodzi na sportowo, zwlaszcza w sezonie deszczowym (jesien-zima-wczesna wiosna). Helly Hansen, North Face, te rzeczy. Polki ogolnie wola bardziej kobiece rzeczy, przynajmniej z moich obserwacji tak wynika. Latem bardzo duzo lasek chodzi w ensemble tunika+legginsy,+balerinki. Kobity w Skandynawii w ogole lubuja sie w tunikach, w Polsce jednak wieksza roznorodnosc widac smile

      Duzo tubylcow, zwlaszcza dobrze sytuowanych, lubuje sie w roznego rodzaju healingach, energoterapiach, transformacjach energii, oczyszczaniach i talizmanach - wydaja na to tysiace koron. Sama bylam usilnie nawawiana do skorzystania z takowej tongue_out Konkretnych ateistow , takich jak ja moglabym policzyc na palcach jednej reki, zas przyjezdni sa raczej wierni swoim pogladom.
    • demonii.larua Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 08:00
      Ja największe obserwacje mam z Niemiec, choć emigrantką jeszcze nie jestem, nie wiem też czy tak jest wszędzie. Zauważyłam dużo większą uprzejmość między ludźmi, taką codzienną. Ludzie z uśmiechem się witają, zdecydowanie mniej narzekają. Mąż też zdecydowanie chwali atmosferę w pracy, mówi że dużo przyjemniej mu się pracuje. Nie wiem czy dziewczyny mieszkające tam na stałe potwierdzą i nie wiem na ile miarodajne są moje obserwacje, bo najdłużej byłam tam 3 tygodnie. Jak to się zmieni, pewnie trochę inaczej będzie wink
      • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 10:43
        Mam rodzinę w Niemczech, powiem tyle, że pewnie zależy od pracy/rodzaju pracy, mój krewniak pracuje na roboczym stanowisku z samymi Turkami i innymi emigrantami, jakoś szczególnie nie zachwala atmosfery w pracy, co najwyżej zarobki oraz prywatną opiekę medyczną (pracodawca wykupił dla pracowników różne badania, możliwość skorzystania z nich). Twierdzi, że na wyższych szczeblach tam gdzie on pracuje (nie chcę podawać szczegółów, ale znana duża firma) są wyłącznie Niemcy.
        Jak byłam w Niemczech jakoś specjalnie nie widziałam uśmiechów, ulice pod tym względem jak w Polsce czyli gęby neutralne, nikt nie zagaduje itp.
        Może kwestia rejonu, podobno w Bawarii jest sympatyczniej.
        • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:37
          Ja mieszkałam w Niemczech przez dwa miesiące i to co zdażylam zauważyć i co bardzo mi się bardzo w niemieckiej mentalności spodobało, to poszanowanie prawa - zarówno formalnego jak zwyczajowego, oraz reguł współżycia społecznego. Wszyscy sprzatają po psach, nikt nie odsikuje dzieci dwa kroki od piaskownicy, cisza nocna to świętość, podobnie jak przepisy ruchu drogowego. Nie wszystko mi się w Niemczech podobało (dlatego nie zostalismy tam na stałe, choć mogliśmy), ale ten porządek i spokój mnie zachwycił.

          Ahha - nie wyciągaj wnioskow odnośnie mentalności Niemców na podstawie opowieści o Turkach wink Oni akurat mają zupełnie inną mentalność i większość z nich nawet po latach mieszkania w Niemczech (czu innym kraju europejskim) żyje w emigranckich gettach i kultywuje swoje rodzime zwyczaje i tradycje. Ich kultura i religia bardzo skutecznie ich impregnuje, nie dopuszczając do zasymilowania z nowym środowiskiem.
          • mozambique Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:06
            mi ti tez wpadlo w oczy - to oczywiste przestzreganie pozrądku, nieśmiecenie itp
            ja tez bardzo szybko załapałm ten dryg i bez zadnych wątpliwosci po konnej pzrejazdzce przez miasteczko wracałam na piechte 2 km zeby posprzatac gigantyczną konską kupę narobioną na srodku ulicy


            krotko bo krotko ale mieszkalam u kolezanki w malym bawarskim miasteczku ,
            przyjechalam samochodem na polskich numerach zaparkowalam pod domem, zaczelysmy swietowac spotkanie , dwie laski wiec bez zadnyych ekscesów

            ok 24.00 puk puk - policja , grzecznie kulturalnie zapytali czy wszytko w porzadku ?kolezanka zbaraniała - a czemu mialo by nie byc?
            - a bo okazlao ze sąsiedzi wiedzieli ze mieszka sama ( wynajmowala ładny domek) tylko z psami i zauwazyli "obcy samochód" i zaniepokolili sie czy czasami cos jej sie nie stało
            wiec zadzownili gdzie trzeba

            policjanci uslyszeli ze nic sie nie stalo , podziekowali i grzecznie i pojechali

            potem jescze kilkakrotnie w tym miasteczku do nas zagadywali i pozdrawiali z daleka

            do dzis nie wiem - czy to byl rodzaj dyskryminacji polskiego samochodu
            - czy wscibstwo sąsiadów
            - czy normalna reakcja na wezwanie

            bo jzu sobie wyobrazam reakcje polksiej policji na podobny telefon , hłe hłe hłe

            gdyby nie okropny język to NIemcy byłyby dla mnie wymarzonym miejscem do mieszkania
            • mozambique Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 12:14
              a - jescze jedna scenka

              kolezanka ma dobermana ( oczywiscie obowiązkowo szkolonego ) , no i ta suka towarzyska ogromnie i kiedys na ulicy skoczyla łapami na jakąs kobiete coby ją polizać ( oczywiscie na smyczy i w kagancu była , tylko ze ta smycz długa)
              babka tylko sie cofnela i spojrzała , nawet nic nie powiedziala a kolezanka odruchowo przeprosila, pokazala numerek psa, wreczyla wizytówke z telefonem i zoaferowała zwrot kosztów prania kurtki , babka wizytówke wzięła ale jzu potem nie odzywała sie

              ja zabranialam bo w polskich warunkach taka scenka wydaje mi sie poprostu niewyobrazalna , kolezanka wyjasniala mi ze u nich to wrecz normalne, jakby byly problemy to policja interweniuje , wiekszosc wlascicieli zwierzat wykupuje OC dla zwierza
              • olinka20 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:49
                Patrząc na ematkowe wątki to faktycznie dziwne.
                Kobieta zaatakowana ( ofkors jezykiem i łapami) powinna psa
                a) z buta kopnac
                b) gazem
                c)paralizatorem
                d)kijem i wrzaskiem
                etc
                A nie tak łagodnie tongue_out
            • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 16:42
              Strach przy takich sąsiadach częściej zapraszać gości. Każdy obcy samochód (oczywiście biorę pod uwagę, że zaparkowany prawidłowo) i telefon na policję? Paranoja, no chyba, że sama okolica nieciekawa i słynąca z przestępczości.
              • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 18:24
                IMHO na wezwanie policji przez sąsiadow w takiej sytuacji miały wpływ trzy czynniki - zaufanie do policji, poszanowanie prawa zwyczajowego (cisza nocna i takie tam) i postawa obywatelska. W polskiej rzeczywistości - postkomunistycznej, rozpamietującej z luboscią wszystkie krzywdy doznane przez narod ze strony opresyjnego systemu i masturbującej się martyrologią - wszystkie trzy budzą u wielu ludzi negatywne skojarzenia. A szkoda. Wszystkim by sie lepiej żyło, jakby dbałość o tzw. porządek społeczny byla normą, a nie podejrzanym wyjątkiem.
                • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 18:54
                  100/100
                  • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 09:02
                    w PL telefon na policje bardzo czesto= donosowi.
                    Poskarzenie sie w szkole, zgloszenie czegos w pracy= donosiciel , ba nawet w przedszkolu (!) ale tutaj wiadomo skad takie podejscie do sprawy.
                • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 19:27
                  Przecież jak dobrze zrozumiałam cisza nocna nie została naruszona? Dwie kobietki po prostu wspólnie napiły się wina czy tam piwa i pogadały do późna jak ja sama nieraz (bez muzyki) gadam z gośćmi jak przyjdą na kielicha.
                  A jakbym miała cały dzień śledzić parking przed blokiem i analizować każdy nowy nieznany mi wcześniej samochód i dzwonić na policję, że sąsiadowi może dziać się krzywda bo na parkingu (zakładamy oczywiście prawidłowo i legalnie zaparkowane auto) widzę nieznany mi wcześniej samochód to byłby niechybny znak, że odcięto mi internet i niezwykle mi się nudzi.
                  Mam dziwne przeświadczenie, że gdyby któraś polska e-mama mieszkająca w Polsce wyskoczyła z tym, że sąsiadka w takiej sytuacji wezwała policję każdy by uważał, że sąsiadka nienormalna nudząca się emerytka całe dnie spędzająca w oknie, że tak świetnie zorientowana kto gdzie mieszka i z kim, skoro za niecodzienne uznała odwiedziny znajomego posiadającego samochód i prawdopodobnie nieszkodliwa wariatka.
                  Albo w ostateczności, że autorka nie pisze całej prawdy i ma z sąsiadką jakiś zatarg stąd nasłanie policji lub faktycznie impreza z koleżanką była głośna.
                  • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 20:17
                    To co piszesz dowodzi, że należyez do nieszczesnikow, którzy mentalnie utknęli w glębokiej komunie. Policja to dla ciebie wróg gnebiacy bogu ducha winnych obywateli, osoba wzywająca policję to donosiciel, a sąsiedzi którzy nie prezentują znieczulicy są wścibscy. Obawiam się, że w Pl nic sie nie poprawi, do poki żyje pokolenie, które nie umie się uwolnić od piętna minionego ustroju sad

                    Co do obcego auta na parkingu przed domem - w krajach, gdzie motoryzacja intensywnie się rozwija od stu lat, większość domów i mieszkań ma dedykowane miejsca parkingowe, czyli zawsze parkuje się w tym samym miejscu i zawsze obok aut sąsiadów. Gdyby na miejscu parkingowym sasiadującym z moim stało auto inne niż zwykle, w dodatku na zagranicznych tablicach, to ba bank natychmiast bym zauważyła. Gdyby dodatkowo u samotnej sąsiadki do późna swieciło się światło, to bylabym zaniepokojona i sprawdziłabym czy wszystko w porządku (prawdopodobnie pofatygowalabym się osobiscie, ale gdybym np. byla akutrat sama z dziećmi, to rozważylabym telefon na policję). Policja nie przyjeżdża w takiej sytuacji po to, żeby wlepić mandat za nocne hałasy, ale żeby sprawdzić, czy np. mieszkanie nie jest wlaśnie okradane, albo czy lokatorowi nie stało się coś złego.
                    • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:26
                      Nie, nie wróg, ale czy naprawdę nie widzisz gdy ktoś wzywa policję gdy faktycznie dzieje się coś złego lub ma poważne podejrzenia, że dzieje się coś złego, a sytuację gdy ktoś wzywa policję bo widzi normalnie zaparkowane auto, którego jedyną wadą jest to, że wcześniej go nie widział? Zakładamy normalną przeciętną okolicę, a nie słynącą z przestępstw i ciemnych typków.
                      Zwykłe wsadzanie nosa w nieswoje sprawy, bo owa osoba nie miała żadnych przesłanek że dzieje się coś niepokojącego, a skoro tak dobrze znała sąsiadkę to pewnie wiedziała, że jest ona Polką więc na Boga co dziwacznego jest gdy u polskiej sąsiadki parkuje któregoś razu samochód o polskiej rejestracji? To naprawdę na tyle niepokojące że należy wzywać policję, że do polskiej sąsiadki przyjechał gość na polskiej rejestracji???? Nie czaisz absurdu takiego wezwania?
                      Jakby na mojej klatce mieszkała niemiecka rodzina (lub wpisz inną dowolną) i któregoś razu widziałabym zaparkowany samochód na niemieckich blachach (nie znany mi wcześniej) to mam brać przykład i dzwonić na policję?
                      • rosapulchra-0 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 22:20
                        Nie no, zdecydowanie lepiej mieć zakodowane, że nawet gdy się zobaczy coś dziwnego na swojej ulicy (kilka godzin stojący obcy samochód pod domem samotnej kobiety), to lepiej się nie wtrącać, niech lepiej ją okradną, zabiją, w końcu to jej sprawa, prawda? sciana
                      • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 09:05
                        no ale co sie stalo? przyjechali, wyjasnili...dla mnie to nie absurd , ludzie dbaja moze dla Ciebie przesadnie o swoje bezpieczenstwo i mysle ze potencjalny przestepca wie o tym ze gotowosc obywateli tej okolicy jest na dosc wysokim poziomie smile)W PL jakby meble wynosili to sasiedzi pewnie jedyie przez wizjer by zerkali wink
                        • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 09:56
                          Nie każdy lubi być nachodzony przez policję w środku nocy tylko dlatego, że jest samotną kobietą do której śmiał przyjechać gość.
                          Wszystko powinno mieć jakieś granice. Kontrola społeczna również,
                          • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 10:07
                            nie zawsze masz to co lubisz. Zawsze pozostaje kwestia " a gdyby...."
                        • derena33 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 10:12
                          Ja sie z tym samym zetknelam wiele lat temu w Niemczech, kolezanka ktora tam przez 20 lat prowadzila firme twierdzila ze to normalne, ze sasiedzi nagminnie na nia donosza w kazdym przypadku, jak kolo jej domku zaparkuje polski samochod. Mowila tez ze najgorsze sa osiedla domkow szeregowych, gdzie mieszkaja najczesciej robotnicy wykwalifikowani, ktorzy nie moga zdzierzyc ze ona Polka prowadzi tam firme. Ha i my takze jak wrocilismy z wycieczki po miescie zastalismy przy naszym samochodzie policje i "praworzadnych" donosicieli. Auto stalo w miejscu gdzie nikomu nie przeszakdzalo, oczywiscie dozwolonym. Policja prawie szeptem, by praworzadni donosiceile nie uslyszeli, poinofmowala nas bysmy sie nie przejmowali sytuacja. Taki koloryt lokalnysmile
                          Na czas naszego urlopu na ktory wszyscy pojechalismy jednym autem, nasz samochod nie mogl pozostac pod jej domem mimo przynaleznego miejsca parkingowego, tylko zostal odwieziony do domu jednorodzinnego na prywatna posesje.
                          Uroczy niemieccy sasiedzi, tak bardzo po obywatelsku przejmujacy sie bliznimismile)
                          • alexa0000 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 10:36
                            Mój eks równiez. Za kazdym razem, kiedy jego auto z polskimi tablicami pojawiało sie na osiedlu, przyjezdzał patrol policji.
                            • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:04
                              To wszystko z troski o obywatela, boją się o Twoje bezpieczeństwo. Ciekawe czy jak ktoś zadzwoni, że u niemieckiego sąsiada (prawidłowo oczywiście i legalnie) zaparkował nieznany wcześniej samochód na niemieckiej rejestracji też są tacy chętni do interwencji i sprawdzenia czy aby nie potencjalny złodziej lub morderca. Oczywiście z troski o niemieckiego sąsiada.
                              • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:49
                                bedziesz w DE - zadzwon i powiedz ze widzisz podejrzane auto ....przekonasz sie
                                • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 12:42
                                  Ale o co podejrzane? Podejrzane bo ma zamiejscową rejestrację?
                                  • pomidorpomidorowy Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 13:01
                                    Ciekawe czy jak ktoś zadzwoni, że u niemieckiego sąsiada (prawidłowo oczywiście i legalnie) zaparkował nieznany wcześniej samochód na niemieckiej rejestracji też są tacy chętni do interwencji i sprawdzenia czy aby nie potencjalny złodziej lub morderca.

                                    jestes ciekaw to sprawdz
                    • sumire Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:41
                      OK - gdybym była samotną sąsiadką i paliłabym światła do późna w noc, mocno bym się wkurzyła, gdyby ktoś policję wysłał, żeby sprawdzić, co u mnie. Bo mogę mieć akurat schadzkę z kochankiem. Albo po prostu oglądać seriale w ramach leczenia bezsenności.
                      Szczęśliwie ani w PL, ani w UK to mnie nie spotkało. Rozumiem i doceniam współpracę sąsiedzką, ale bez przesady.
                      A mieszkanie mi okradziono w biały dzień. Zresztą jak bardzo głupi złodziej zapalałby światła w obrabianej nieruchomości?...
                      • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:58
                        Chyba żaden logicznie myślący człowiek nie wpadłby na taki pomysł, ścieżka myślowa przeciętnie inteligentnego człowieka biegnie tak - "o u polskiej sąsiadki (lub francuskiej, czeskiej) parkuje auto na polskiej (francuskiej, czeskiej) rejestracji, pewnie rodzina wpadła w odwiedziny."
                        Nie wiem jaką trzeba mieć paranoję lub w jak niebezpiecznej okolicy mieszkać aby nasyłać policję w takiej sytuacji.
                        No chyba, że wszystkie polskie samotne sąsiadki są na "dzień dobry" podejrzane, pewnie puszczają się po nocach, warto im "uprzyjemnić" pobyt.
                        • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 22:30
                          No chyba, że wszystkie polskie samotne sąsiadki są na "dzień dobry" podejrzane,
                          > pewnie puszczają się po nocach, warto im "uprzyjemnić" pobyt."

                          Możliwe, że to właśnie polska rejestracja wzbudziła poczucie zagrożenia w sympatycznych sąsiadeczkach w bawarskim miasteczku.
                          Ale oczywiście można popatrzeć na to "pozytywnie" i jarać się, jakie to szczęście mieć za sąsiadów takich popapranych ludzibig_grin
                          • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 09:53
                            Wiesz, prędzej bym zrozumiała zaniepokojenie gdyby samochód był na innej rejestracji niż polska, ale może jestem poprana, ale wydaje mi się, że jak ktoś na obczyźnie jest Polakiem (albo inna narodowość) i parkuje u niego samochód o rejestracji polskiej (lub państwa z którego pochodzi dany emigrant) to jest to po prostu sygnał, że odwiedziła go rodzina lub znajomi z jego kraju a nie że właśnie złodzieje dobierają się do chałupy.
                            • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:44
                              No, dokładnie.
                              Ale z drugiej strony trudno się dziwić ludziom, którzy jakoś próbują sobie radzić z upokorzeniami, jakie ich spotykają na emigracji ze strony tubylców sad


                              • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 12:49
                                No wiesz, za granicą (taka sama sytuacja) - troska o dobro i bezpieczeństwo sąsiada.
                                W Polsce - złośliwi emeryci wzywają policję do młodej samotnej, kto wie może na dokładkę i atrakcyjnej sąsiadki bo się nudzą są zazdrośni/złośliwi, mają paranoję.
                                W sumie jestem ciekawa jaki byłby wynik takiego eksperymentu :
                                do niemieckich miast wysłałabym (te same parametry samochodu, marka, model, jakiś niewyróżniający się) kilka samochodów o rejestracji niemieckie, polskiej i powiedzmy kraju typu Anglia/Francja.
                                Samochody (w pewnych odstępach czasu) parkowałyby na legalnych miejscach na kilka godzin w tych samych rejonach.
                                Ciekawe czy liczba interwencji policji wezwanej od "zaniepokojonych sąsiadów" byłaby wszędzie mniej więcej taka sama czy też różniła by się (w jednym konkretnym przypadku wink ) znacząco.
            • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 21:26
              a nie bylo tam w okolicy tabliczki "straz sasiedzka" czyli neighbourhood watch? Niektore osiedla domkow maja takie tabliczki - w Skandynawii rowniez - i mieszkajacy tam ludzie sa wyczuleni na obce auta czy nieznajomych krecacych sie w okolicy. Glownie ze wzgledu na wlamania.
              • run_away83 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 22:18
                U mnie na osiedlu takie są. I owszem, zadzwonilam kiedyś na policję, gdy mnie coś zaniepokoiło. Jakos na początku wakacji na nasz parking (wspólny dla czterech domów, otoczony garażami i płotem , takie ustronne miejsce) zawędrował późnym wieczorem nieznany mi z widzenia nastolatek i kręcił się tam jak kupa w przeręblu przez dluższy czas. Najpierw myślalamn że może na kogos czeka, lub czegoś szuka, więc mąż wyszedl i uprzejmie zapytał chlipaczka, czy potrzebuje jakiejś pomocy. Chlopaczek spłoszył się i zwiał, a po jakimś kwadransie pojawił się znowu. Zadzwoniłam po policję, przyjechali i po krótkiej wymianie zdań go zgarnęli.
                • mozambique Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 11:43
                  no widzicie - czyli jednak pzrewrazliwienie na tle kradnących POlaków zapewne, hmm sad(

                  z tym ze ja potem poznalam tych sąsiadów - zwykle starsze malzenstwa juz na emeryturze, bardzo kulturalni , uprzejmi , wszyscy z daleka sie pozdrawiają , częstują ciastem przez płot itd

                  jak sie okazalo byli mocno wyczuleni bo zauwazyli jak jakies obce osoby nocami kręciły sie kolo pastwisk dla koni , moze szykowala sie jakas kradzież wiec na wszlkli wypadek dzwonili, okolica hodowców koni , konie niezłych ras na pastwiskach całą dobę wiec ich rozumiem

                  mnie w ogóle zastanowilo ze niemiecka policja przyjezdza do takich wezwan "na wszelki wypadek" , juz widze reakcje na taki telefon w POlsce
                  • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 12:02
                    z tym ze ja potem poznalam tych sąsiadów - zwykle starsze malzenstwa juz na eme
                    > ryturze, bardzo kulturalni , uprzejmi , wszyscy z daleka sie pozdrawiają , częs
                    > tują ciastem przez płot itd "

                    Hehe, ale na dzień dobry pokazali, kto tu jest panem. Zapytali, czy ciasto smakowało ?

                    Pamiętam takie klimaty z kanadyjskiej d.py. Wynajmowaliśmy piętro domu od "miłych, kulturalnych emerytów". Po czasie dowiedzieliśmy się, że obrabiali nam tyłek - policję też jak najbardziej powiadomili, aby miała nas na oku; po prostu w głowie im się nie mieściło, że ludzi z Polski stać na prywatną szkołę dla dziecka, dobry samochód, wynajmowanie dużego mieszkania i podróże. Do tego matka nie pracowała, a tata wpadał raz na dwa miesiące w odwiedziny!
                    Hipotezy były różne - sprzedali nerki, ruska mafia, narkotyki, handel żywym towarem big_grin
                    Ale no dzień wszytko cute, sweet, lovely i ajlowiu było big_grin

                    • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 13:10
                      Przykre, przypomniało mi się jak byliśmy u znajomych w Niemczech to prosili by zaparkować samochodu od tyłu budynku (taki rodzaj parkingu w podwórku, na zapleczu budynku) mimo, że było miejsce z frontu budynku (zwykła ulica) mimo, że legalnie można było i akurat było miejsce od strony ulicy i inne samochody też tam stały. Wygodniej było zaparkować od frontu (z tyłu było dość ciasno), no ale skoro Niemcy tacy troskliwi to pewnie zaraz by była policja.
                      • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 13:16
                        Etam, mamy niezłą bekę z tych wsiurówsmile
                      • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 13:26
                        Ja w Europie aż takiego wsiurstwa nie doświadczyłam.


                        • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 14:25
                          Hece z samochodem mieliśmy tylko w Niemczech. Raz w jedną stronę mieliśmy kontrolę (samochód jadący zgodnie z przepisami, zresztą żadnego mandatu nie było) i potem znowu jak wracaliśmy.
                          Inne narody być może przywykły już, że Polacy też mają już swoje własne niekradzione samochody.
                          Osobiście nie przepadam za pobytem akurat w tym kraju.
                          • menodo Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 15:21
                            Z Niemcami to ja akurat mam całkiem sympatyczne kontakty prywatno- zawodowe ( ale to nie są bawarskie wsiuiry) , ale też nie przepadam za pobytem RFN.
                            • gazeta_mi_placi Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 16:16
                              Ja słyszałam odwrotnie, tj. właśnie w Bawarii Niemcy są wyjątkowo mili, ale nie byłam nigdy akurat w tej części Niemiec więc opinia z drugiej ręki.
                              • sfornarina Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 22.10.14, 16:20
                                Niemcy sa bardzo mili, jak sie ich blizej pozna. A szczegolnie, jak sie probuje mowic w ich jezyku, naprawde to doceniajasmile
    • 1matka-polka Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 08:08
      W Australii zauważyłam ciekawą rzecz. Obcy ludzie w sklepie i na ulicy ciągle mówili do mnie sorry, nie wiedziałam o co chodzi, a okazało się, że po prostu za blisko do nich podchodziłam, i mijałam w zbyt małej odległości. Dla mnie dystans był odpowiedni oni uważali, że granica została przekroczona. A są przecież kraje, zwłaszcza te cieplejsze, w których ludzie zachowują jeszcze mniejszy dystans fizyczny niż w Polsce.
    • myelegans Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 11:34
      Matka przy odbiorze dzieka z przedszkola "byles/las grzeczny?"

      Matka po drugiej stronie w analogicznej sytuacji "Did you have fun?"
      • malwa51 Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 14:32
        Tak chyba za peerelu pytali suspicious wiekszosc osob mi znanych (mowimy o PL) pyta "fajnie bylo?"
        • myelegans Re: Angielska/szwajcarska/włoska mentalność. 21.10.14, 16:29
          badan rynkowych nie prowadzilam, wszystko tu to anegdoty I wlasne punkty odniesienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja