guderianka
25.10.14, 08:41
Słuchałam wczoraj audycji w radio- niestety z przerwami, bo dzieciary przeszkadzały. Wywiad z panią socjolog (nie pamiętam nazwiska). Rozmowa dotyczyła błędnego pojmowania pojęcia "prostytucja", które powinno być zastąpione terminem "praca seksualna". Przedstawiano różne podejścia systemowe do pracy seksualnej od prawa karnego, przez prawo administracyjne przez podejście w Polsce i skrajnie odmienne w Szwecji.
Przemawia do mnie ujęcie "pracy seksualnej" w oderwaniu od "prostytucji" gdzie ta pierwsza wynika z własnych wyborów, decyzji, chęci i podejmowania jest przez osoby obojga płci, gdzie osoba podejmująca pracę jest podmiotem a nie przedmiotem, jak to jest w przypadku prostytucji.
Co sądzicie ? Chyba jako społeczeństwo nie dorośliśmy jeszcze do takiego spojrzenia, w czym sporą zasługę ma też KK i "moralność"