eppigrama
25.10.14, 08:43
Mam nadwagę od prawie piętnastu lat - po kuracji hormonalnej nie jadłam, a żarłam, potem ciąża, w której się obżerałam - efekt - ważę od siedmiu lat 120kg. Przy dość wysokim wzroście, a jednak. I mam dość. Tego lata ukrywałam się w domu jak tylko się dało. Pracuję w domu, mam biuro, zajmuję się księgowością, klienci przyjeżdżają do mnie, praktycznie nie muszę wychodzić, sprawy na mieście załatwia pracownica. Latem upał panował niesamowity, lało się ze mnie, miałam kłopoty z chodzeniem, pobolewało serce. I stwierdziłam, że nigdy więcej - ani nigdzie wyjść, o wyjeździe gdzieś mowy nie ma, bo nie dam rady. Muszę do końca kwietnia uzyskać wagę dwucyfrową, muszę i tyle. Na razie schudłam jedynie dwa kilo, ale nie przykładałam się zbytnio, przyznaję. Moje grzechy to nieustanne podjadanie, właściwie to nie jem normalnie posiłków, tylko stale coś przegryzam. Na śniadanie potrafię zjeść pięć kajzerek z masłem i pudełko sałatki z majonezem, do tego czekolada. No i piwo - dużo go piję. Jak myślicie, uda mi się ??