Dodaj do ulubionych

Jak można nie umieć gotować?

30.10.14, 12:15
Na fali wątków o przyjęciach, podejmowaniu gościu itd. zauważyłam, że wiele osób mówi, że jeśli gospodarz nie potrafi gotować to lepiej żeby się na nic nie silił tylko podał kupione dania.
I tak się zastanawiam co to znaczy, że ludzie nie potrafią gotować. Rozumiem, że ktoś nie ma czasu na gotowanie, nie posiada kreatywności w kuchni itd.
Jednak nie wierzę, żeby dorosły człowiek nie potrafił odtworzyć przepisu z bloga, gazety czy książki kulinarnej. W dzisiejszych czasach kiedy wystarczy wstukać w wyszukiwarkę blogową posiadane składniki gotowanie naprawdę jest proste.
Spotkaliście się z ludźmi, którzy naprawdę nie potrafią gotować?
Obserwuj wątek
      • lafiorka2 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:23
        no można,można....
        ja w sumie nie za bardzo...obiad ok itp ale żeby takie jakies przyjęcie dla gości? Nie bardzo.Jak patrze na mojego męża kuzynkę czy moją szwagierkę,albo bratową,albo drugą szwagierkę to mam ochotę schować się pod stół

        No ale umiem inne rzeczy lepiej od nich smile

        mx3_sp napisała:

        > mam koleżankę, która mimo zapału i ogromnych chęci nie potrafi zrobić ciasta z
        > torebki.


        tu mam podobnie tongue_out
        --
        Codziennie na ematce znajduję wątek, który jest najgłupszy na świecie i wydaje
        mi się, że żaden go już nie pobije.
        I codziennie ematka mnie zaskakuje.
      • aneta-skarpeta Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 22:23
        nikt nie twierdzi, że ktos kto nie umie gotowac zacznie gotowac wysmienicie- kazdy tez ma swoje słabe strony... ale mozna gotować poprawnie, smacznie, prosto

        --
        beataj1, ale nie tylko o sobiewink
        "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
      • mamameg PS 30.10.14, 12:50
        Ja osobiście umiem i jak gotuję dla innych to twierdzą, że bardzo dobre, ale nie znoszę gotować i gdybym mogła, to bym się żywiła wyłącznie w restauracjach.
        • nelamela Re: PS 26.07.16, 16:09
          mamameg napisała:

          > Ja osobiście umiem i jak gotuję dla innych to twierdzą, że bardzo dobre, ale ni
          > e znoszę gotować i gdybym mogła, to bym się żywiła wyłącznie w restauracjach.

          Mam tak samo...niestety.
          --
          O Dzizasss, gdyby glupota mogla fruwac, to Pani Plastyczka lunche jadalaby ze Swietym
          Piotrem....crying
        • aqua48 Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 12:34
          Tak jak wyobraźnia przestrzenna, umiejętność dobierania kolorów, czy słuch. Można być tego pozbawionym. Mam koleżankę, której nie wychodzi odtworzenie przepisów, nie lubi gotować, nie bawi jej to i nie wychodzi. Moja rodzona Mama nie lubiła gotować i choć miała parę potraw, które robiła nieźle, co do reszty potrafiła "przypalić" wodę. Gotowanie ją po prostu nie interesowało, nie miała do tego drygu i nawet jeśli gotuję z jej przepisów to wychodzą mi potrawy o niebo lepsze niż jej.
          • militta Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 12:43
            To rozumiem, że ktoś nie potrafi czegoś sam wyczarować, nie wie jaki smak z jakim połączyć żeby wyszło coś dobrego. Ale jeśli ktoś czyta krok po kroku przepis, gdzie podany jest nawet balans przypraw(łyżeczka, pół itd.) i rzeczywiście skupia się na tym co robi, to nie wiem gdzie jest problem.
            • sfornarina Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 12:51
              > to nie wiem gdzie jest problem.

              Oczywiscie, ze jest problem, bo jak ktos nie gotuje, to nie wie, ze mieso powinno miec temperature pokojowa, zanim sie je zaczenie gotowac/smazyc/piec.
              Nie wie, ze najpierw smazy sie marchew, a dopiero cebule i reszte warzyw (rzadko ktory przepis to podaje, a to klucz do glebokiego smaku).
              Nie wie, ze gotowanie miesa na wolnym ogniu, a na wiekszym robi olbrzymia roznice.
              Nie wie, ze gotowanie zupy na niesmazonym miesie i niesmazonych warzywach skonczy sie wodnistym smaku i tyle.
              Nie widzi roznicy miedzy ziolami i nie ma wyczucia, ktore daja jaki smak.
              No i przede wszystkim nie wie, ze wiekszosc przepisow wygrzebanych w internecie jest do dupy.




              --
              It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
              • ola Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 13:07
                Myślisz, że ta wiedza przychodzi z wysługą lat? Ja gotuję w domu już 10 lat a nie miałam pojęcia że temperatura mięsa przed przyrządzeniem ma jakikolwiek wpływ ma efekt. Albo coś tam coś tam o marchewce. Myślę, że i kolejne dziesięć by mnie nie oświeciło. Po prostu ponieważ każde mięso wychodziło mi jak podeszwa, zaczęłam robić jedynie schabowe. W przepisach o tych "czarach" nie piszą. Jest "wrzuć na patelnię" to wrzucam . I wychodzi zelówa.
                • sfornarina Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 13:11
                  > Myślisz, że ta wiedza przychodzi z wysługą lat?

                  Mi przyszla z praktyka, ale ja mam swietnego kucharza w domu z wybredniejszym podniebieniem niz krolowa angielska, ktory sluzy rada non stop. Duzo mnie tez nauczylo forum Kuchnia, ale tam trzeba troche bywac, by sie rozezeznac, czyje porady sa cenne, a czyje nie zawsze smile

                  Nie dziwie sie tym, ktory gotowanie nie wychodzi, bo faktycznie przepisy o wielu sztuczkach nie mowia. Przed poznaniem chlopa 8 lat gotowalam tak, ze poza mna by tego pies nawet nie tknalsmile


                  --
                  It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
                  • ola Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 13:46
                    No więc właśnie chyba nie praktyka sama w sobie a dobra rada. Możesz robić rosół i tysiąc razy, ale jeśli ktoś nie powie ci wreszcie co konkretnie robisz źle, to sam z siebie rosół się nie poprawi.
                    Pewnie szukanie, doszkalanie się daja efekty.
                    Mnie na to niestety szkoda czasu. Od dzieciństwa nie znam nudniejszego tematu niż jedzenie i gotowanie.
                  • kamunyak Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 15:38
                    No wlaśnie a propos rosolu - jakos nie widze w nim mięsa "najpierw przesmażonego". O ile ja sie znam na gotowaniu to "przesmażenie" zamyka mięso a w rosole chodzi o uzyskaniu esencjonalnego wywaru. m.in. z tegoż mięsa.
                    No, chyba, że rosół to nie zupa.
                    A tak w ogole to warto kupć kilka książek kucharskich dobrych kucharzy, zamiast opierać się wyłącznie na "ksiażkach kucharskich" z sieci, niewiadomego autorstwa.
                    Przepisy w ksiązkach są bardziej szczgółowe i często wyjaśnią co, po co, jak, zrobić.
            • dankaimirek Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 13:35
              militta napisała:

              > To rozumiem, że ktoś nie potrafi czegoś sam wyczarować, nie wie jaki smak z jak
              > im połączyć żeby wyszło coś dobrego. Ale jeśli ktoś czyta krok po kroku przepis
              > , gdzie podany jest nawet balans przypraw(łyżeczka, pół itd.) i rzeczywiście sk
              > upia się na tym co robi, to nie wiem gdzie jest problem.


              mi nie wychodza ciasta. Robie wszystko z przepisu i niestety. Nie wiem dlaczego.
            • madzioreck Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 13:46
              Nie wiem, gdzie jest problem. Kilka litrów beszamelu poszło do ścieków, bo jakbym się nie stosowała do przepisów, wychodziła mi obleśna zawiesina smakująca mokrą mąką z wyczuwalnym posmakiem soli i czego jeszcze się tam dosypuje.
              Nie należę do osób, które w ogóle nie potrafią gotować, ale mistrzem nie jestem i nie będę, bo tak poza wszystkim, szczerze tego nienawidzę i raczej nie poświęcę tyle czasu, żeby dojść do wprawy i odkrycia tych wszystkich pierdół-szczegółów, które decydują o tym, czy potrawa wyjdzie. Wychodzą mi własne kombinacje, gorzej z odtwarzaniem przepisów. Czasem wyjdzie, czasem nie.
            • memphis90 Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 16:08
              Mój mąż robił kiedyś naleśniki- krok po kroku zgodnie z przepisem z internetu. Tyle tylko, że autor przepisu nie przewidział, że ktoś może użyć mąki ziemniaczanej, bo nie widzi różnicy między taką a wrocławską... Innym razem ktoś kazał pokroić kurczaka w 1cm kostkę - i mój m niemalże odmierzał te kosteczki linikją, wściekając się, że pierś kurczaka nie chce być kubikiem... Początki miał trudne, dopiero pod moim okiem trochę się wyrobił i jest w stanie zrobić jakiś jadalny obiad i ciasto z torebki upiec.
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • minor.revisions Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 20:59
              no można, na zasadzie - wyrabiaj ciasto, aż zacznie się odkejać od ręki, ok. tyle a tye czasu, ty wyrabiasz, a ono ni uja się odklejać nei chce. Albo ubijaj pianę aż będzie sztywna, a ona ni uja nie chce zesztywnieć. Poza tym każda kuchenka, każdy piekarnik jest inny, mąki też są różne, mnie się nigdy czasy gotowania nei zgadzają z tym, co w przepisie.
              • aneta-skarpeta Re: Jest coś takiego jak wyobraźnia kulinarna 30.10.14, 22:28
                ale zapominacie o jednym

                w kazdej dziedzinie wymagane jest doswiadczenie

                w pracy tez nie od razu wszystko robiłysmy dobrze, a jednak się nauczylysmy

                sprzatanie, pranie, zajmowanie się dzieckiem, malowanie oka- wszystko wymaga wprawy

                oczywiscie nie każdy bedzie mistrzem w danej dziedzinie, ale bazę można ogarnąć
                --
                beataj1, ale nie tylko o sobiewink
                "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
    • woman_in_love bo chodzi o wykwintność dań i niezwykłość 30.10.14, 12:26
      Moja koleżanka robi wyśmienite leczo, ale myślisz że je poda na imprezie? W życiu. Zamówi za to gó..ne sushi, którego nie umie zrobić sama.



      --
      "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
    • sfornarina Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:33
      Ja sie nauczylam dopiero jak zamieszkalam z chlopem. Od chlopa smile
      Przez pierwszy rok gotowal wylacznie on, w drugim wspolnym roku dyplomatycznie odmawial jedzenia moich pierwszych kulinarnych eksperymentow; a w trzecim ja wreszcie zaczelam lapac, o co w tym calym gotowaniu chodzi.

      Wciaz sie jeszcze ucze, ale to, co umiem gotowac, to czesto mistrzostwo smile


      --
      It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
    • default Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:33
      militta napisała:
      > Jednak nie wierzę, żeby dorosły człowiek nie potrafił odtworzyć przepisu z blog
      > a, gazety czy książki kulinarnej.

      Odtworzyć to może i potrafi, ale jak ktoś nie gotuje i nie ma wprawy, to efekt tego "odtworzenia" będzie raczej żałosny. Zwłaszcza jak ktoś ma do gotowania szczerą awersję.
    • redheadfreaq Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:35
      Też tego nie umiem pojąć. Mój chłop umie ugotować tylko to, co już sprawdził sam wielokrotnie, nie szuka przepisów w internecie, nie jest skłonny wypróbowywać niczego nowego. A ja owszem - i w 9 przypadkach na 10 mi wychodzi i to lepiej niż nieźle (potwierdzone niezależnymi badaniami tongue_out). Bodźcuję go, że nie, nie można jeść w kółko schabowych i pieczonych ziemniaków, świat jest pełen czekających na wypróbowanie smaków i produktów, więc - gdy on akurat jest w domu, mówię: w zamrażalniku jest surowy schab, ja wracam o 20 i chcę zjeść coś ciepłego. I tak zmuszony jednak coś tam tworzy i nawet jest to jadalne smile

      --
      - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
      - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
    • ola Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:37
      Ja nie potrafię gotować. Nie dlatego, że nie potrafię obrać kartofki czy natrzeć mięsa, ale dlatego, że nie lubię tego robić, nie zależy mi na efektach, nie "czuję" tego.
      Efekt jest taki, że w 90%podejść do tematu obiadu kończy się na mararonie z sosem (proste, szybkie, trudno spieprzyć, a mi i tak wszystko jedno co jem), a jeśli już zmusi się mnie do ugotowania czegoś innego, to wychodzi suche, bez smaku i po prostu nie dobre.
      Przepis nie ma tu nic do rzeczy. Np od zawsze robię rosół według przepisu mojej babci. Jej wychodzi pyszny, klarowny i aromatyczny. Mi mętny o smaku tłustej wody z marchewką. Robie dokładnie to co ona, ale widać nie tak samo. Nie mam do tego serca i cierpliwości i to wychodzi w smaku.
      • ola Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:48
        Chcę też zaznaczyć, że wprawa nie ma tu wiele do rzeczy. Mam dwoje dzieci, od ośmiu lat gotuję odiad dla rodziny codziennie. Pomimo to nie mam żadnej chęci na wertowanie przepisów, poszukiwanie nowych dań to dla mnie nuda na kiju, potrafię zapomnieć posolić zupę i jedyna rzecz, która mi wychodzi to pieczone mięso, bo zwyczjnie o nim zapominam na długie godziny i wyłączam piekarnik dopiero wtedy, kiedy już pływa we własnym sosie i czuć je w sąsiedniej dzielnicy.
    • beataj1 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:41
      Nie umiem gotować zup. No nie umiem i koniec.
      Co bym nie zrobiła - czy z przepisu co do grama, czy kreatywnie, czy szybko czy powoli.
      Moje zupy wyglądają jakbym ugowotała szmatę do podłogi (no chyba że dodam przecieru to są pomarańczowawe). Smakują też jak ze szmaty. Moge je podoprawiać ale wtedy smakują jak posolona i popierzona woda.

      Innym wychodzą aromatyczne smaczne zupy. Naprawdę smakowite. A mi pomyje.
      Już się z tym pogodzilam że mam nieaktywną funkcję zupy w mózgu...

      --
      Cytaty cynią Polaka cłowiekiem ocytanym.
    • run_away83 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:41
      Moi teściowie stosują specyficzną dietę i potrawy które gotują sa niejadalne dla zwyklego smiertelnika (na przyklad to: portal.bioslone.pl/en/node/421).

      Z kolei babcia mojego męża przez kilkadziesiat lat kopciła jak parowóz i w związku z tym ma tak stępiony zmysł smaku, że wszytkie gotowane przez nią potrawy są przesolone i doprawione tak kosmiczną ilością vegety, ziarenek smaku knorra i kostek rosołowych, że nie da się tego przełknąć.

      Dla odmiany moja mama praktycznie nie używa przypraw, "bo się nie zna", umie zrobobic jakieś kilkanaście, może ze dwadziescia potraw "bo nie miała od kogo się nauczyć", jej zwyczaje kulinarne tkwią w glebokim PRLu (jak mięso to tylko smażone w grubej panierce, żeby kitlety wydawały się większe, najlepiej na smalcu, jak surówka to koniecznie z kiszonej kapusty, a jak zupa, to z rozgotowanym na paćkę makaronem), a potrawy wywodzące się z innych niż polska tradycji kulinarnych to "wydziwianie" i "niepotrzebne kombinowanie".

      Odkryłam, że jedzenie może być smaczne, pod koniec podstawówki - jak zaczęlam sobie sama gotować. Moj mąż i jego brat zaznali tego szczęscia dopiero jak wyjechali na studia, bo ich rodzice żywili ich wg jedynie słusznej diety optymalnej i nie pozwalali na jakiekolwiek odstępstwa.

      --
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
      • vi_sovari Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 15:33
        run_away83 napisała:
        jak surówka to koniecznie z kiszonej kapusty, a jak zupa, to z rozgotowanym na paćkę makaronem), a potrawy wywodzące się z innych niż polska tradycji kulinarnych to "wydziwianie" i "niepotrzebne kombinowanie".

        To chyba mamy wspólną mamę. Nigdy nie smakuje jej to, co zrobię, bo według niej jest "wydziwione".

        --
        "Przyjadą biedne muły islamizować Polaków, to zobaczą, jak wygląda prawdziwy dżihad " by totorotot
        • run_away83 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 15:47
          Ja jeszcze dodam, że nie mam "ukochanych smaków z dzieciństwa" za którymi bym tęskniła, przez długie lata uchodziłam za "niejadka", a z mojej perspektywy jedzenie było KOSZMAREM. Do dziś pamiętam jak plakałam nad talerzem próbując przeżuć i połknąć mdłe, żylaste mięso, albo zjeść zupę pełną farfocli z rozgotowanych warzyw i zlepionego w gluty makaronu i nie udlawić się przy tym ani nie porzygać. Najszczesliwsza bylam, jak udało mi się wyżebrać zamiast obiadu kromkę chleba z masłem. Do niektórych potraw czuję taką odrazę, że sam widok/zapach do dziś wywołuje we mnie odruch wymiotny.

          I chyba dlatego w ogóle nie lubię polskiej kuchni uncertain

          A moja mama do dziś jest przekonana, ze gotuje przywoicie i jest głęboko dotknięta, ilekroć ktoś odrzuca jej zaproszenie na obiad.

          --
          doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
          www.trageschule-dresden.de
          • vi_sovari Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 16:01
            Oj, to ja aż tak nie miałam. Moja mama potrafi gotować i to bardzo smacznie, uwielbiam jej kuchnię, tyle tylko, że gotuje tradycyjnie: kotlety, rosół, pomidorowa, pierogi, bigos - wszystko jest przepyszne w jej wykonaniu i chyba w tym jej nie dorównam. Nie lubi jednak urozmaicenia, innej kuchni niż polska, doprawia też inaczej niż ja. Nie lubi próbować nowych rzeczy.
            --
            "Przyjadą biedne muły islamizować Polaków, to zobaczą, jak wygląda prawdziwy dżihad " by totorotot
          • memphis90 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 16:21
            O, u mnie tak samo... Wygotowany, szary, żylasty "sztukamięs", mięso z błonami, których nie dało się przeżuć lub przerośnięte tłuszczem, podroby- czyli największa ohyda pod słońcem, ziemniaki z wody bez sosu, zero jakichkolwiek przypraw poza kostką rosołową, surówek i sałatek też zero. Dań jarskich prawie nie było, bo przecież mięso to samo zdrowie. Też byłam niejadkiem... Do dziś prawie nie jem wędlin, z mięs - po fazie buntu, w której jadłam tylko kurczaka, rozszerzyłam menu o mielone i polędwicę i czasem schab. Nadal nie jem ziemniaków, chyba że z sosem, jem natomiast kasze i makarony. Jedyne, czego się dotąd nie nauczyłam, to myśleć o surówkach do obiadu, zawsze o tym zapominam.
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • aneta-skarpeta Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 22:32
              jak to róznie się układa
              u mnie w domu, u babci gotowało się tradycyjnie, ale bardzo smacznie

              sosy etc, sama lubię gotować

              nie cierpię ziemniaków polanych sosem, muszą byc na suchowink
              --
              beataj1, ale nie tylko o sobiewink
              "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
    • helufpi Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:46
      Najczęściej antytalenty kulinarne to ludzie z bardzo słabym węchem. Na przykład u starszych osób często dochodzi do osłabienia węchu i wtedy też zwykle przestają "umieć" gotować, znam kilka takich przypadków. Mężczyźni mają często słaby węch i wtedy nie mają motywacji do nauki gotowania, bo nie rozróżniają subtelnych aromatów.
      • ola Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:55
        Coś w tym jest. Od 10 lat mąż (świetny kucharz) robi mi egzaminy z zapachu przypraw. Podstawia pod nos i każe rozpozmać. Jestem w tym beznadziejna. W zasadzie rozpozmaje tylko oregano.
        Śmieją sie tez ze mnie, że do jakiej restauracji bym nie poszła, zawsze zamawiam makaron z sosem. A mnie po prostu wisi co mam na talerzu, i tak wszystko smakuje tak samo, różni się tylko konsystencją. Paganinim patelni nie zostanę, trudno.
        • dankaimirek Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:45
          ola napisała:


          > Śmieją sie tez ze mnie, że do jakiej restauracji bym nie poszła, zawsze zamawia
          > m makaron z sosem. A mnie po prostu wisi co mam na talerzu, i tak wszystko smak
          > uje tak samo, różni się tylko konsystencją. Paganinim patelni nie zostanę, trud
          > no.

          dziwne, że nie zalezy Ci co jesz.
          • ola Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:53
            Dlaczego dziwne?
            Oczywiście "nie zależy" nie oznacza, że zjem zepsute. Robali też nie jadam. Generalnie nie lubię mięsa pod kazdą postacią. Preferuję warzywa. Nie jadam mnóstwa rzeczy, bo mnie brzydzą (sushi na przykład). Natomiast jeśli wybierać mam z tych kilu potraw, które akceptuję, to jest mi wszystko jedno która to będzie. Nie umiem roztkliwiać się nad smakiem jedzenia. Jem, bo jem. Inaczej umarłabym z głodu. Trudno mi nawet powiedzieć czy jakąś potrawę w szczególności lubię. Pierogi ruskie lubię. Gdyby jednak znikły z powierzchni ziemi za bardzo bym po nich nie płakała. Nigdy nie robiłam ich własnoręcznie. Nie chce mi się. Wolę kupić w Biedronce. Dla mnie takie podejście do jedzenia jest jak najbardziej normalne i naturalne.
    • edelstein Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 12:54
      Jedyne danie,ktore mi nie wyszlo to danie z netu (pod którym byly same zachwyty,wiec przepis nie byl skopany).Trzymalam sie go scisle i wyszlo niezjadliwe g... o.
      --
      "...Bezkompromisowa,nie ma nic do stracenia.Nikogo nie kocha i zdania nie zmienia.Sto procent szaleństwa-tak,to jest jej opcja.Wie,jak zapominać,dobrze zna sie na chłopcach.Gryzie tak,jak suka,jest łagodna tak,jak owca,jest bliska jak siostra i wciąż tak bardzo obca..."
    • oqoq74 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:01
      Nie wiem jak to jest, ale znam takie osoby.
      Ja uczyłam się gotować od mamy i babci, jeszcze jako dziecko, pomagałam w kuchni. W wieku 13 - 14 lat sama zaczynałam gotować obiady, bo pierwsza przychodziłam do domu ze szkoły. Najpierw było to obieranie ziemniaków, dokończenie zupy, usmażenie kotletów. A potem już szło.
      Inna sprawa, że ja to lubię. Gotuję różnorodnie i szybko, często doprawiając na oko.
      Ale jest to umiejętność i obserwacji, tego co i jak robiły mama i babcia, ale też umiejętność poszukiwania smaków, łączenia przypraw.
      Myślę, że jeśli dziecko jako male nie jest zachęcane do pomocy w kuchni, albo wręcz wyręczane, to nie nauczy się gotować, choćby podstawowych potraw.
      Jeśli jeszcze ktoś uznaje, że tylko jedzenie w knajpie stanowi o statusie, to co się dziwić. A i takie osoby znam.
      • ola Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:17
        Ja pomagałam w kuchni. Musiałam zawsze albo obrać kartofle, albo pokroić warzywa. Zawsze też zmywanie było moją działką. Nuda i męczarnia. Zawsze robiłam najszybciej jak się dało i uciekałam do ciekawszych czynności. Może mama coś mi tam tłumaczyła, ale zupełnie mnie to nie interesowało i nic nie pamiętam.
        Do tej pory kiedy gotuję jednocześnie czytam albo oglądam TV żeby nie umrzeć z nudów.
        Mam też tendecję do omijania/skracania czynności. Wiem, że to odbijasię na smaku, ale mam to gdzieś. Liczy się żeby mieć to z głowy jak najszybciej.
        Praktyka nie ma ze sztuką gotowania nic wspólnego. Nie u ludzi, którzy się po prostu do tego nie nadają.
        Może tym, którzy lubią jeść i gotować, pomaga. Dla takich jak ja nie ma nadziei wink
      • antychreza Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 22:04
        Myślę, że jeśli dziecko jako male nie jest zachęcane do pomocy w kuchni, albo wręcz wyręczane, to nie nauczy się gotować, choćby podstawowych potraw.

        Nie zgadzam się. Jako dziecko nieszczególnie garnęłam się do pomocy w kuchni, robiłam w zasadzie tylko sernik i kruche ciasto, resztą nie byłam nijak zainteresowana. Nauczyłam się gotować jak zobaczyłam czym żywił się mój chłop za czasów studenckich. Miałam wobec niego dalekosiężne plany i szkoda by było gdyby sczezł z niedożywienia albo na zatrucie... Jak ogarnęłam swój styl gotowania, to poszłam po naukę do mamy. Umiem łączyć smaki w myślach, jeszcze zanim zacznę gotować, dzięki temu wiem jak przerobić przepis (i z którego przepisu wyjdzie niejadalny gniot), podrobić danie z restauracji ale też mogę gotować bez przepisu na zasadzie że to i tamto zaraz wyjdzie mi z lodówki, trzeba zużyć i czym by to doprawić. Ale nie wyniosłam tego z domu, to było we mnie, przypuszczalnie ma związek z nadwrażliwym węchem. Badania terenowe dowodzą, że mi zdecydowanie wychodzi.
        • antychreza Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 22:30
          Tak samo miała moja mama, z domu rodzinnego wyszła z umiejętnością zaparzenia herbaty. Babcia gotowała genialnie, więc mama się nie interesowała, tylko zjadała co dostała na talerz. Jak przeprowadziła się do rodziców taty, to po tygodniu zaczęli chodzić do jej mamy na obiady (oboje mieli po drodze z pracy), bo stwierdziła, że na kuchni drugiej babci nie da rady. nauczyła się gotować z książek kucharskich jak trzeba było zacząć karmić mnie normalnym jedzeniem. Twierdzi, ze gotowanie ją nudzi, ale ja w to nie wierzę, gotuje za dobrze.
    • cosmetic.wipes Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:07
      Można, można. Od wielu lat próbuję ugotować barszcz czerwony i niestety wychodzi mi szaro-brązowo- goowniany. Mimo, że korzystam ze sprawdzonego przepisu i mimo, że obserwuję mojego męża, który równiez korzysta z tego przepisu - tylko on robi to skutecznie.

      --
      "You only get one shot, do not miss your chance to blow.
      This opportunity comes once in a lifetime."
    • solejrolia Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:09
      kwestia chęci, odwagi, dobrego smaku czy tez węchu.
      no i luzu.

      i wprawy !

      mojej mamie np. luzu zawsze brakowało. podchodziła do spraw kulinarnych z nadmierną powagą, wrecz spinała się. a to potem na smak się przekładało.
      uważa, że na gotowanie trzeba mieć czas, i jak już znajdowała ten czas, to poświęcała na to cały dzień, i wtedy lepiła np. 300pierogów, czy kroiła miskę (taką do prania) sałatki jarzynowej.
      starsznie spięta, umęczona, i urobiona była tym gotowaniem, którego szczerze nie znosiła.
      dlatego robiła w kółko 5potraw.
      i dlatego sama wziełam się za gary, i nagle okazało się, że kuchnia może być urozmaicona, lżejsza, smaczniejsza, są potrawy szybkie a tez smaczne i eleganckie, i nie ma czegoś takiego, że padam przy garach na twarz, bo muszę zrobić 120pączków, po co, wystarczy zrobić 20, i tak rodzina naje się do wypęku.

      moja siostra z kolei nie gotuje, kiedyś nawet próbowała, ale spinała się jak mama, i no brak wprawy, a było to ze 20lat temu, teraz nie gotuje WCALE, i ma panią.

      z kolei teściowa, gotuje, ale gotuje po prostu mało smacznie- kiepsko doprawia, kiepsko komponuje z sobą składniki potraw (bo czasem próbuje coś poeksperymentować), ale kiepsko też zestawia same potrawy z sobą.
      i nie piecze, wcale, bo piekarnik niesprawny, taaa... woli kupić kawał ciasta w kiepskiej cukierni, zamraża, a potem przy okazji, czy przy świętach, wyciaga to ciasto i częstuje gości uncertain
      taaaa teściowa po tym względem jest supertongue_out mój szwagier, oraz mój mąż, przy takiej matce musieli nauczyć się gotować. szwagier ma pomysły, dryg, technikę- powinien iść do Master szefa. poważnie.
      mój mąż lubi popichcić, relaksuje go to, potrafi np. zrobić świetne wędliny, szynki, balerony, pasztety, kiełbasy, lubi też coś upiec, typu chlebki pita, bułki kajzerki czy inne.

      z całej rodziny najsmaczniej gotuje szwagier. rewelacja! duzo u niego podpatruję

      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
    • brak.polskich.liter Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:18
      Owszem. Znam sporo mlodych ludzi (studenci, doktoranci), ktorzy dopiero zaczynaja samodzielne zycie i dotad albo mieszkali w magicznych domkach, gdzie obiad robi sie samoistnie i w sposob niewidziany, albo mieszkali w akademikach, gdzie podstawa diety byl kebab albo jakis gotowiec, a na wyposazeniu kuchni byla mikrofala i niewiele poza tym.

      Takich doroslych i samodzielnych nie potrafiacych przygotowac posilku to ja osobiscie nie znam ani jednej sztuki. Nie wszyscy lubia, nie wszyscy maja taka potrzebe, ale przygotowac cos jadalnego kazdy potrafi.

      > wiele osó
      > b mówi, że jeśli gospodarz nie potrafi gotować to lepiej żeby się na nic nie si
      > lił tylko podał kupione dania.

      Ogolnie zaangazowanie gotowcow uwazam za nieglupie w sytuacji, kiedy ktos ma niewiele czasu, a gotowanie nie jest jego pasja. Z umiejetnosciami nie ma to nic wspolnego.

      --
      "Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku. Być może piękna miłość brata i siostry jest czymś wyższym niż najwznioślejszy romans niespokrewnionych ze sobą ludzi?" Prof. Jan Hartman, filozof
      • dankaimirek Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:55
        ja umiem gotować, ale na ile umiem musiałaby na to spojrzeć osoba która zna dobrze kuchnię.
        Z przepisów mało mi cis wychodzi.
        To co robię zazwyczaj wychodzi mi ok, zupy czy mięsa. Ale nie robie dużo, mam kilka potraw i tyle.Nie lubię gotowac i w tym problem.
        Nie znam się na przyprawach co pasuje do czego, możliwe ze smak jest nie taki jaki powinien byc.
        Ale staram sie aby przyprawy pasowały. Nie znam sie na łączeniu składników i dlatego nie robie innych dan, niż najprostrze kotlety, gulasz, nalesniczki czy pierogi (ciasto) wychodzi mi super-(mam tajny przepis), zupy- (oprócz szczawiowej umiem raczej każdą).
        Nie mam raczej wyobraźni gotowania, to co latami robie wychodzi mi bardzo dobrze. Ale nie umiem zrobic coś nowego. Nie lubię gotowac, bo możliwe ze nigdy mi nikt nie pokazał jak to robić. Zraziłam się kiedy duzo razy mi nie wyszło. Proste rzeczy wychodziły mi zawsze dobrze.
    • eo_n Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:27
      To jest w ogóle tajemnicza sprawa z tym gotowaniem.
      Moja mam nie umie. Wszystko robi mdłe.
      Moje dania goście chwalą i często dobierają smile, tzn. większość osób, bo np. mam takie osoby przyzwyczajone do tradycyjnej kuchni polskiej, które widzę, że jedzą przez uprzejmość (ani wschodnie, ani śródziemnomorskie, ani fusion... nic im nie pasuje tylko polska kuchnia a tej nie umiem i nie lubię).
      No a gotować się nauczyłam sama z przepisów. Węchu też wybitnego nie mam. Aż czasem nie dowierzam tym wszystkim komplementom wink

      Ale... sama najbardziej lubię własną kuchnię - ty chyba typowe? Jednak nie dotyczy to oryginalnej lokalnej kuchni np. krajów basenu Morza Śródziemnego, jego obu stron smile... Tu na miejscu najchętniej jem własne dania. Jeszcze jednej cioci mi smakują, ale na dłuższą metę bym nie wyrobiła, bo to zbyt klasyczne potrawy, aczkolwiek świetnie przyrządzone (nie za słone, nie za tłuste, nie za słodkie, co z kolei uwielbia bez moja teściowa).

      Tak że nie mam bladego pojęcia od czego zależy, czy komuś wychodzi gotowanie, czy nie. Ale z pewnością są osoby, którym nie wychodzi.
    • bambzgrozja Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 13:27
      Ja nie lubię i w związku z tym nie umiem gotować. Robię co prawda codziennie obiady, ale nie są smaczne , bo staram się gotować w miarę zdrowo: używam mało soli, nie stosuje cukru ani glutaminianu sodu, nie zagęszczam sosów i zup mąką....no i wychodzi jak wychodzi.
      Z kolei jak przygotowuję żarcie na imprezę to przeważnie (może ze stresu?) pieczone mięso wychodzi za suche, coś tam rozgotuję, coś przypalę, coś za słabo doprawię, kiepsko udekoruję .....eh lepiej nie mówić...
      • memphis90 Re: Jak można nie umieć gotować? 30.10.14, 16:29
        używam mało so
        > li, nie stosuje cukru ani glutaminianu sodu, nie zagęszczam sosów i zup mąką...
        > .no i wychodzi jak wychodzi.
        No i nic dziwnego, jak ani soli, ani cukru, ani pewnie tłuszczu... Nie da się pysznie i super-hiper-ekstra-zdrowo-bez-żadnych-dodatków-tłuszczu-soli-i-cukru. Jak robię marynatę do mięsa, to musi być i trochę soli, i cukru (np. miód), i zakwaszacza (ocet, cytryna), i trochę pikantnie, i jeszcze trochę ziół...Samymi ziółkami smaku się nie zrobi.
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka