"Sobie nie ufam"

06.11.14, 20:41
Na fali wątku o zaufaniu - kilka forumek odrzekło, że partnerowi na 100% nie ufa bo "nawet sobie nie ufam". Serio? Przyznam że nie rozumiem tej odpowiedzi. Co to znaczy - sobie nie ufać? Naprawde jesteście tak niezrównoważone (lub nieprzewidywalne, nieodpowiedzialne?)?
Pytanie do tych które zadeklarowały ową nieufność wobec samych siebie.
    • kannama Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 20:45
      Powiedzenie mówi- wiemy o sobie tylko tyle na ile nas sprawdzono. Nie możesz w 100% przewidzieć jak się zachowasz w danej sytuacji.
      • rhaenyra Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:13
        10/10
      • fomica Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:38
        Pewnie że nie moge przewidziec, dlatego pytam o zaufanie a nie o wiedze i przewidywanie przyszłości.
        • cosmetic.wipes Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:43
          A co to jest według ciebie ufność?
    • gazeta_mi_placi Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 20:50
      Nie jedna całe życie rozsądna kobieta straciła na stare lata (koło 40-stki i wyżej zgodnie z teorią w starym piecu diabeł pali) rozum dla młodzika.
      • gryzelda71 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:44
        stara 40latka hahahaha
        • gazeta_mi_placi Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:46
          Zawsze można wyrwać jakiegoś młodzika, zwłaszcza jak grubszy portfel.
          • gryzelda71 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:53
            więc do dzieła?
    • yuka12 Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 20:52
      Bo wyznaje, ze jestem czlowiekiem a nie maszyna. Nie da sie idealnie zaprogramowac zycia. Ze moze mnie cos trafic, nie wiem jakis piorun albo zupelna utrata zmyslow czy tak silne pozadanie, ze strace kontrole. Albo za duzo wypije na jakims wyjezdzie przechodzac niz emocjonalny i znajdzie sie pocieszacz. To ze do tej pory nic takiego nie nastapilo, ze kontrolowalam siebie nawet w najbardziej intymnych sytuacjach i wywijalam sie z tych niebezpiecznych, nie musi oznaczac, ze w przyszlosci nic sie nie zdarzy. Chociaz bardzo kocham meza i nie chce go za nic w swiecie zranic czy oszukiwac.
    • naomi19 Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 20:55
      Zmieniam się, dojrzewam, zmieniam zdanie. Nie wiem, co mnie czeka i w jakich warunkach przyjdzie mi żyć. Dziś mówię, że kradzież to świństwo, jutro mogę to zrobić, jeśli warunki diametralnie się zmienią. Znasz siebie tylko w takich warunkach, jakie miałaś lub masz obecnie.
      Zawierzanie innej osobie w 100% to już w ogóle dla mnie objaw myślenia życzeniowego i niedojrzałości, potrzeby wspierania się na kimś, słabości.
      • memphis90 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 20:41
        Czyli kradzież jest świństwem albo nim nie jest, w zależności od okoliczności? Bardzo wygodne/niebezpieczne podejście do wyznawanych zasad i wartości.
        • triss_merigold6 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 20:54
          Oczywiście. Nie ma uniwersalnych zasad i wartości, są te które obowiązują w ramach danej grupy.
        • falka_85 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 20:55
          Ale naomi napisała o diametralnej zmianie warunków. Wiesz można się brzydzić kradzieżą, ale kto wie może kiedyś przyjdzie taki moment, że nie będzie co do garnka włożyć? Albo można się brzydzić łapownictwem, ale co w sytuacji gdy masz bardzo ciężko chore dziecko i łapówka = szybszy dostęp do specjalisty? I to nie znaczy, że człowiek w trudnej sytuacji nagle uważa, że kradzieże i dawanie łapówek jest ok, tylko że znalazł się w takiej sytuacji , że nie ma innego wyjścia. Sama też inaczej oceniłabym kogoś kto ukradł chleb i słoik dżemu czy wiadro ziemniaków z cudzego pola bo był głodny, a inaczej "elegantkę", która właśnie ukradła 4 kieckę w tym miesiącu.
    • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:20
      Ja mogłabym zadać odwrotne pytanie - naprawdę jesteś aż tak pewna w 100% jak zachowałabyś się w danej sytuacji? Możesz tylko przypuszczać, jeśli w niej nie byłaś, nie wiesz tego. W dodatku możesz się w niej znaleźć drugi raz, ale w kompletnie innych okolicznościach i zachować się zupełnie inaczej.

      To mnie drażni na forum - ta niezachwiana pewność niektórych co do tego "co bym zrobiła".
      "Ja NA PEWNO bym...", zazwyczaj tonem wyższości. Od razu widać, że ktoś sobie coś tym rekompensuje, a już na pewno nie grzeszy mądrością życiową, która zawsze zakłada wątpienie, zastanawianie się, akceptacja tego, że jesteśmy tylko ludźmi ze swoimi słabościami i emocjami. Głupiec jest zawsze przekonany o swej nieomylności, mądry człowiek wie, jak wielu rzeczy jeszcze nie wie.
      • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 09:04
        Heh, napisałam swój post a potem przeczytałam resztę. I trudno nie odnieść mi do siebie, tego co czytam u Ciebie. Dziwi mi, że zakładasz, że ktoś nie grzeszy mądrością życiową skoro ma odwagę napisać, że zna na ileś tam siebie. Sugeruje to od razu, że ten, kto nie jest pewien swych zachowań, swych reakcji, swoich wartości- jest bardzo mądrym człowiekiem.
        Rozumiem, gdyby mowa była o zaufaniu do siebie w sytuacjach ekstremalnych, nie występujących na co dzień -takich jak na wojnie, w obozach, w sytuacji skrajnej nędzy czy zagrożenia życia. Ale z tego co zrozumiałam mowa ( w dużej mierze) dotyczy ekhm- posługując się skrótem myślowym- d*py - a nad tym rozsądny człowiek zdaje się potrafi zapanować.
        Popraw mnie jeśli się mylę i źle odebrałam pytanie przewodnie wątku.
        • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:48
          Wybacz, ale tak, ktoś, kto twierdzi, że wie na 100% jak się zachowa w hipotetycznej sytuacji - zwłaszcza w takiej, w której ujawniają się silne emocje - jest zadufanym w sobie głupcem. Ale z drugiej strony nie można zakładać, że każdy wątpiący to mędrzec, to nie jest tak proste przełożenie. Niemniej pytania, wątpliwości, zastanawianie się nad różnymi aspektami życia i ludzkich działań to objaw mądrości życiowej. Nie oznacza to, że ten ktoś nie jest niczego pewny i wciąż wątpi, ale ZAKŁADA, że nie wie wszystkiego, niczego nie może absolutnie pewien i że codziennie może się czegoś o sobie i innych nauczyć.
          • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:47
            Ale mowa jest o konkretnej sytuacji -między mężczyzną a kobietą ( tak ?), a poza silnymi emocjami człowiek ma jeszcze mózg.
            • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:08
              Który podczas silnej fascynacji / miłości dostaje pie...a. Zmienia się biochemia. To dlatego między innymi nie wytłumaczysz zakochanej po uszy pannie, że jej facet jest niewartym funta kłaków draniem.
              Taktak, wiem, wy nigdy, od razu drania wyczujecie, rozważne jesteście i rozsądne, ale naprawdę ludzie nie są robieni z jednej sztancy.
              • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:20
                Nie wiem o kim piszesz "Wy" rozmawiając ze mną.
                Jak pisałam niżej : imperatyw dobra dzieci jest u mnie na tyle silny, że panuje nad d*pą.
                Tak, podobają mi się inni faceci. Tak, lubię na nich patrzeć i fantazjować. Tak, w duszy jestem poligamistką albo po prostu k*wą. Co nie zmienia faktu, że lepiej od d*py mam rozwinięty mózg.
                Parafrazując Twoje słowa- ale to ja, Wy macie inaczej
                • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:23
                  OJP wybacz, ale nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby tak o sobie napisać. Czasami jak polecisz tekstem to nie wiadomo, co napisać, więc i ja się ewakuuję.
                  • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:28
                    Vice versa
                • minor.revisions Re: "Sobie nie ufam" 08.11.14, 03:50
                  sorki, ale bajki o wyższości mózgu nad dupą możesz sobie w tę dupę wsadzić. Część "racjonalna" jest najpóźniej, a więc i najsłabiej rozwiniętą częścią mózgu.
      • fomica Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:30
        Nie no, chwila moment. Tu jest jakies przedziwne pomieszanie pojęć - co w wątku o zaufaniu robi hasło "wiedzieć / miec pewność na 100%"?? Zaufanie to wiara, a wiara to nie wiedza. Dla mnie "ufać" = "wierzyć, byc przeświadczonym że dana osoba ma takie a nie inne intencje, że ma na tyle silny moralny kręgosłup że jakby co jest w stanie podjąc określione decyzje". To tak w skrócie. Oczywiście, życie może to zweryfikować, ale zanim zweryfikuje można jak najbardziej wierzyć.
        Na przykład gdy chemik wlewa cos do probówki to nie ma sensu pytanie "czy ufa pan że wydzieli się tlen", bo on nie ufa tylko WIE że tak będzie. Oprócz nauk ścisłych, żadna inna kategoria, a zwłaszcza relacje międzyludzkie nie daja się przewidzie na 100%, dlatego pytanie jest o zaufanie a nie o przewidywanie przyszłości.
        A tutaj masa forumek beztrosko przyznaje że nie wiem jak się zachowa, nie ufa sobie że będzie w stanie podjąc dobra decyzje zgodnie z własnym sumieniem.
        • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:49
          Wyjaśniłam to wyżej guderiance.
        • cosmetic.wipes Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:52
          > A tutaj masa forumek beztrosko przyznaje że nie wiem jak się zachowa, nie ufa s
          > obie że będzie w stanie podjąc dobra decyzje zgodnie z własnym sumieniem.

          Drastycznie nie rozumiesz.
          Tutaj masa forumek odpowiedzialnie przyznaje że może się zachować inaczej, niż im się wydaje.
          I moim zdaniem świadczy to o dojrzałości człowieka.

          Jeśli ty jesteś PEWNA jak się zachowasz w przyszłosci i jakie decyzje podejmiesz w okolicznościach, w których nigdy się znalazłaś, to mogę jedynie wyrazić zdumienie.
          • baltycki Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:43
            > Jeśli ty jesteś PEWNA jak się zachowasz w przyszłosci
            Pewnosc a ufnosc to dwie rozne sprawy.
            • cosmetic.wipes Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 15:04
              A "ufam na 100%" to wg ciebie co?
              • memphis90 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 20:45
                To dalej wiara, a nie wiedza.
      • anusia_magda Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:41
        morgen_stern napisała:
        > To mnie drażni na forum - ta niezachwiana pewność niektórych co do tego "co bym
        > zrobiła".
        > "Ja NA PEWNO bym...", zazwyczaj tonem wyższości. Od razu widać, że ktoś sobie c
        > oś tym rekompensuje, a już na pewno nie grzeszy mądrością życiową, która zawsze
        > zakłada wątpienie, zastanawianie się, akceptacja tego, że jesteśmy tylko ludźm
        > i ze swoimi słabościami i emocjami. Głupiec jest zawsze przekonany o swej nieom
        > ylności, mądry człowiek wie, jak wielu rzeczy jeszcze nie wie.

        10/10 i nie zapominajmy jednego, że głupi nie wie że jest głupi, więc czasem trzeba wybaczyć smile
        >
    • gretchen184 Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:21
      nie ufam sobie a życie tylko potwierdziło moje wątpliwości
    • rosapulchra-0 Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:28
      Proste - trafia się super gość i na chwilę zawraca w głowie. A potem.. tylko się żałuje.
    • eo_n Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:31
      Cóż dziwnego w takim twierdzeniu? Jest realistyczne. W trudnych sytuacjach, szczególnie, gdy trzeba szybko podjąć decyzję, ludzie często zachowują się w sposób o jaki by siebie nie podejrzewali (in minus lub in plus).
    • drinkit Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:32
      Naprawde jesteście tak niezrównoważone (lub nieprz
      > ewidywalne, nieodpowiedzialne?)?

      Oj, chyba nigdy nie poszalałaś wink
      • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 22:02
        Hehehe w punkt wink
      • jagienka75 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:35
        ja też nie "poszalałam" i co w związku z tym?
        rozumiem, że powinnam rozkładać nogi pod pierwszym lepszym, który się nawinie?
        mam w domu jednego "gnoma" i w zupełności mi on wystarczy.
        • gryzelda71 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:41
          Wszystko z du...ą się kojarzy?
          • jagienka75 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:46
            jak widac, trafiłam w czuły punkt.
            poniżej też się "czepnęłaś"wink
            ktoż wie, może Ciebie w jakiś sposób to dotyczy, ale to już nie moja sprawa.
            • gryzelda71 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:03
              Nie mnie zaufanie kojarzy się z wiernością tylko.
            • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:33
              Zaufanie do siebie nie wiąże się tylko z przypadkowym seksem, to raz. A dwa "rozkładanie nóg przed pierwszym lepszym" mówi o tobie więcej, niż sama chciałabyś powiedzieć smile
        • gazeta_mi_placi Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:45
          Jeszcze możesz poszaleć wink
        • cosmetic.wipes Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:59
          > ja też nie "poszalałam" i co w związku z tym?
          > rozumiem, że powinnam rozkładać nogi pod pierwszym lepszym, który się nawinie?

          To interesujące, ze mając na myśli pewność własnych reakcji, przyszło ci na myśl rozkładanie nóg tongue_out
          Nie pomyślałaś o sytuacjach innego typu - chociażby wypadku drogowym, śmierci bliskiej osoby, własnej chorobie, informacji, że twoje dziecko jest homo, zdradzie męża? Masz pewność, że w tych przypadkach zachowasz się w jakiś sztywno okreslony sposób?
          • aneta-skarpeta Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:28
            sory, ale jak słyszę " jak mogę ufać męzowi skoro sobie nie ufam na 100%"

            to ja to sobie w pierwszym skojarzeniu kojarzę tak " jak moge miec pewnosc, że mąż mnie nigdy nie zdradzi, skoro sama nie wiem czy kiedys go nie zdradzę"

            wiec nie ma co dorabiac ideologii o rozkłądaniu nógwink
      • fomica Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:32
        Jesli jako "poszaleć: masz na mysli zachowac sie niegodziwie, zdradzić, skrzywdzić, oszukać to faktycznie, nie poszalałam, i o dziwo, nie odczuwam braku takiego doświadczenia.
    • melancho_lia Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:51
      Ja z tych co to w 100% ufala sobie i mężowi. Wydarzenia sprzed 4lat pokazaly nam ze ani siebie samych nie znalismy ani nawzajem... Nigdy nie można miec pewności jak sie życie potoczy i jak sie zareaguje w danej sytuacji.
    • gazeta_mi_placi Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 21:58
      Albo jest się żoną albo k...
      • paliwodaj Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 22:05
        >? Naprawde jesteście tak niezrównoważone (lub nieprzewidywalne, nieodpowiedzialne?)?
        nie dopisywalam sie do watku, ale dokladnie tak mysle o sobie, sa sytuacje gdy nie wiemy jak sie zachowamy, sa sytuacje gdzie wiele zalezy od innych
        Co w tym dziwnego?
      • capa_negra Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 21:36
        > Albo jest się żoną albo k...

        Albo się pier....oli od rzeczy
      • rosapulchra-0 Re: "Sobie nie ufam" 09.11.14, 10:50
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Albo jest się żoną albo k...
        >
        A ty kim jesteś?
    • ciezka_cholera Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 22:20
      fomica napisał:

      Naprawde jesteście tak niezrównoważone (lub nieprz
      > ewidywalne, nieodpowiedzialne?)?

      Na pewno slyszalas o eksperymencie wieziennym (Zimbardo). Ciekawa jestem ilu ze studentow, na pytanie, czy jesliby dostali w rece wladze absolutna nad drugim czlowiekiem, to zachowali by sie jak bydlaki i naduzywali jej, odpowiedzialoby twierdzaco? Wystarczy porownac dobre mniemanie o sobie, jakie prezentuje wiekszosc ludzkosci i zachowanie tejze wiekszosci, gdy panuja warunki ekstremalne, zeby dojsc do niepodwazalnego wniosku, ze nasze wyobrazenia o nas samych rozmijaja sie z rzeczywistoscia en masse.
    • redheadfreaq Re: "Sobie nie ufam" 06.11.14, 22:35
      To nie jest tylko kwestia zdrady, którą dużo dziewczyn przytacza. Dziś mówię - gdybym dowiedziała się, że dziecko, które noszę w sobie będzie śmiertelnie chore, usunęłabym ciążę. Ale tak naprawdę nie mam 100% pewności, że tak właśnie postąpię, bo na szczęście nie zostałam postawiona przed takim wyborem. W zeszłym roku stało się coś, co przez poprzednie lata widniało w katalogu "po moim zimnym trupie" - bo mój mózg zareagował w sposób dla mnie do dziś całkowicie niezrozumiały. Żeby nie było, że zaskakuję się tylko negatywnie - na początku tego roku pomogłam uratować komuś życie, czego nigdy w życiu bym się po sobie nie spodziewała. Także nie, nie jestem siebie pewna, bo dopóki nie stanę z jakimś demonem twarzą w twarz mogę sobie tylko teoretyzować.
      • gazeta_mi_placi Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:31
        A co to było?
        • redheadfreaq Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:38
          O kontakt z pewnym toksycznym typem.
    • sumire Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 06:22
      Och ach, niezrównoważone.
      "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" - nie słyszałaś nigdy tego?
      Nie, nie ufam sobie w 200%, ale na pewno ufam sobie bardziej niż ludziom, którzy zapierają się, że nigdy, przenigdy czegoś nie zrobią.
    • jagienka75 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:32
      Naprawde jesteście tak niezrównoważone (lub nieprz
      > ewidywalne, nieodpowiedzialne?)?


      sama widzisz po odpowiedziach poniżej, że takie nieprzewidywalne jednak istnieją.
      a gdy sprawa się rypnie/zdrada wyda, wtedy płacz i zgrzytanie zębów, bo X lat małżeństwa/związku, poszło się rąbać. ( no chyba że partner/mąż wybaczy).
      • gryzelda71 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 07:37
        Zaufanie tylko z wiernością związane?
    • aurinko Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:24
      A ja ufam sobie. W 100%. Ufam, bo wierzę, że w sytuacjach w których trzeba dokonać wyboru, podejmę słuszną decyzję, opartą na zdobytym doświadczeniu, wiedzy, z rozsądkiem. Tak byłotdo tej pory i mam nadzieję, że tak pozostanie. W swoim życiu musiałam podjąć wiele trudnych decyzji, które miały wpływ nie tylko na moje życie. To były właściwe decyzje. Gdybym sobie nie ufała to obawy przed złą decyzją ograniczałyby mnie.
      Co gorsza, ufam w 100% swojemu partnerowi wink ale to musiałam w sobie wypracować. Nie chciałabym żyć z kimś, komu nie ufałabym bezgranicznie.
      • fomica Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:36
        Dokładnie o to mi chodziło. Zaufanie to wiara, że "jakby co" będe w stanie zachowac się przyzwoicie, zgodnie ze swoim sumieniem. Nawet więcej, mocne przekonanie, jako osoby silnej psychicznie, mało podatnej na wpływy. Jeszcze nie zweryfikowane, zycie pokaże.
        A tu forumki powtarzają do znudzenia ten oklepany frazes z Szymborskiej, zupełnie nie na temat i mysla że odkryły Amerykę.
        • rosapulchra-0 Re: "Sobie nie ufam" 09.11.14, 10:57
          Tyle że ten "oklepany frazes" bardzo jest w związku z tym wątkiem i dziewczyny mają rację, gdy go przytaczają.
      • rosapulchra-0 Re: "Sobie nie ufam" 09.11.14, 10:56
        aurinko napisała:

        > A ja ufam sobie.(..) Tak byłotdo tej pory i mam nadzieję, że tak pozostanie.
        Sama sobie przeczysz. Z jednej strony ufasz sobie w 100%, a z drugiej nie masz wcale pewności, że tak będzie nadal, masz tylko nadzieję.

        W swoim ż
        > yciu musiałam podjąć wiele trudnych decyzji, które miały wpływ nie tylko na moj
        > e życie. To były właściwe decyzje. Gdybym sobie nie ufała to obawy przed złą de
        > cyzją ograniczałyby mnie.
        Każdy człowiek podejmuje decyzje, które w większości mają wpływ na innych. Jednak, jak sama napisałaś powyżej, masz tylko nadzieję, że tak pozostanie.

        > Co gorsza, ufam w 100% swojemu partnerowi wink ale to musiałam w sobie wypracowa
        > ć. Nie chciałabym żyć z kimś, komu nie ufałabym bezgranicznie.
        O naiwności! Myślałam identycznie. A potem zostałam na długi czas z karpikiem, bo nie mogłam uwierzyć, że człowiek, któremu bezgranicznie ufałam, zawiódł to zaufanie na całej linii. To naiwne i bezgraniczne zaufanie omal nie przypłaciłam życiem.
    • roodolff Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:42
      Cóż... ja w sytuacji ekstremalnej nawrzeszczałam na przestępcę. Posłuchał, co dziwne... Ale nie uważam, zbyt to było mądre, bo zamiast posłuchać mógł równie dobrze mi dać w łeb... Myślisz, że by byłam w stanie wcześniej przemyśleć "jak zachowam się w takiej sytuacji"?
      A nigdy nie zdarzyło Ci się żadne głupstwo za kierownicą, że po fakcie pomyślałaś, dlaczego "się nie rozejrzałam/nie widziałam tego auta/ ruszyłam pierwsza/myślałam że się zmieszczę?
      Albo na zakupach: "co ja miałam w głowie, kupując tę kieckę/ po co kupowałam dżinsy z myślą, że schudnę - 3 stówy w błoto.../i gdzie niby miałabym chodzić w tych niebotycznych szpilkach, może i piękne, ale co z tego, skoro leżą w szafie"
      Pani idealna zatem? Gratuluję! smile
      • roodolff Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:43
        przepraszam za błędy, jednak trzeba edytować post przed wysłaniem wink
      • aurinko Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:48
        Nie ma ludzi idealnych. Na szczęście smile
      • rosapulchra-0 Re: "Sobie nie ufam" 09.11.14, 11:03
        Roodolf, wlazłam kiedyś między bijących się mężczyzn, żeby ich rozdzielić. A potem jeszcze przytulałam agresora dając w ten sposób czas ofierze na ucieczkę. Zaryzykowałam więcej niż zdrowie, a zadziałałam instynktownie bardzo. Gdybym się zastanawiała, co zrobić, to zapewne byłabym świadkiem ciężkiego pobicia być może ze skutkiem śmiertelnym, bo agresor kopał leżącą ofiarę po głowie i próbował gościowi na tę głowę skoczyć.
        Dla mnie jest zupełnie jasne, że ludzie to omylne istoty i popełniają błędy. Nie jest sztuką ich nie popełniać właśnie, ale wyciągać wnioski na przyszłość. A niezachwiana pewność siebie w kwestii zaufania do swojej osoby - sorry, ale to surrealizm pierwszej wody. Naprawdę paniom niezachwianym w wierze o własne postępowanie gratuluję samopoczucia.
    • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 08:49
      kwestia priorytetów
      u mnie póki co- ciągle najważniejsze są dzieci- ich los, stan emocjonalny i poczucie bezpieczeństwa
      tak, ufam sobie
      czasy gdy mogłam myśleć wszystkim innym a nie głową dawno mam za sobą
    • princess_yo_yo Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:34
      serio wiesz dokladnie jak sie zachowasz w kazdej sytuacji? i w jaki sposob potoczy sie twoje zycie, ewoluuje zwiazek itd?
      czlowiek dorosly zazwyczaj zdaje sobie sprawe z tego ze w zyciu ogolnie roznie bywa a wiec przewidywanie swojego zachowania 20 lat na przod jest lekko smieszne
      • fomica Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:38
        Powtórzę po raz piąty - nie WIEM, tylko WIERZĘ. Mam podstawy żeby w to wierzyć. Jestem zdziwiona że tak wiele osób utożsamia zaufanie ze szczegółowym przewidywaniem przyszłości, przecież to zupełnie inny temat.
        • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 11:53
          Odnoszę się do częstego na forum "jestem na 100% pewna, że..."
          To nie wiara, ale pewność i przekonanie o własnej nieomylności.
        • ciezka_cholera Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:36
          fomica napisał:

          > Powtórzę po raz piąty - nie WIEM, tylko WIERZĘ.

          Coz, prawdopodobnie wiekszosc ludzi WIERZY, ze zachowa sie przyzwoicie w trudnej sytuacji. Natomiast duze liczby nie klamia i historia nas uczy, ze wystarczy spelnic kilka czynnikow, zeby usankcjonowac takie squr....synstwo, ze nam sie nawet w glowach nie miesci. I staje sie ono powszechne. A pozniej badacze badaja, jak to sie stalo, ze tak latwo poszlo przeksztalcic zwyklych przyzwoitych ludzi w katow.
          W porownaniu z powyzszym danie dupy na boku to pikus.
          • triss_merigold6 Efekt Lucyfera 07.11.14, 12:52
            "Efekt Lucyfera" Zimbardo, o eksperymencie więziennym i innych sytuacjach.
            Czynniki środowiskowe są ważniejsze niż dyspozycje, to tak w skrócie.
            Wiara piękna rzecz, tyle że niewiele ma wspólnego z sytuacjami wykraczającymi poza znaną codzienność.
            • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 12:59
              Triss. Zejdź z naukowego podejścia na ziemię i z sytuacji ekstremalnych na dawanie d*py.
              • triss_merigold6 Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:01
                Takie rekreacyjne, tak?
                Niezwiązane z pozyskaniem żarcia/bezpieczenstwa.
                • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:17
                  Tak
                  Tak ja rozumiem ten wątek i poprzedni z pytaniem o zaufanie do partnera
                  To nie forum historyczno-patriotyczne by rozważać sytuacje wybuchu wojny/obozu/ataku terrorystycznego i zagrożenia zdrowia i życia
                  • triss_merigold6 Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:25
                    Ok.
                    W takim razie odpowiem dyplomatycznie: ufam, że ani ja, ani mój stary nie zrobimy niczego, co naraziłoby drugą stronę na przykrości i prowadziło do rozpadu zwiazku. Znaczy, ufam że stary mnie nie zostawi, nie będzie miał romansu.
                    Nie jestem natomiast na 100% pewna, czy nie skorzystalibyśmy z jednorazowych okazji wyjazdowych, w kompletnie anonimowym środowisku i czarujących okolicznościach przyrody. W zasadzie jemu ufam bardziej, bo nie pije nigdy. Ja piję, a alkohol rozluźnia hamulce i zdaję sobie z tego sprawę. Inna kwestia to samokontrola i unikanie ryzykownych sytuacji, tę mam rozwiniętą.
                    • capa_negra Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 21:37
                      Amen
              • ciezka_cholera Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:27
                Guderianko, czym innym jest krotkoterminowe prognozowanie a szeroko rozmumiana wiara w swoja niezlomnosc. To pierwsze mozna stosowac z wysokim prawdopodobienstwem sukcesu, to drugie to wrozenie z fusow. Ja tez uwazam, ze aktualnie nie zdradzilabym meza, ot chocby dlatego, ze ledwo mi libida dla niego starcza i ani mysle je trwonic na miescie, nie wyciagalabym jednak z tego faktu jakichs daleko idacych wnioskow.
                Dodatkowo to drugie dosc czesto idzie w pakiecie z poczuciem wyzszosci wobec plebsu "bez kregoslupa moralnego". Dla mnie nieodlaczny rys osobowosci autorytarnej. Nie ufam takim ludziom. Uwazam paradoksalnie, ze to wlasnie sposrod nich rekrutuje sie wiekszosc kanalii (co nie oznacza, ze kazdy "niezlomny" jest kanalia).
                • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:33
                  Teoretycznie-zgadzam się
                  ( czym innym jest krotkoterminowe prognozowanie a szeroko rozmumiana
                  > wiara w swoja niezlomnosc
                  )- praktycznie pamiętajmy, że ciągle poruszamy się w konkretnej sytuacji dotyczącej krótko mówiąc zdrady. Nie gdybamy , że: w sytuacji gdy mi dobrze, nie zdraszam, w sytuacji gdy mąż mnie zdradza nie zdradzam , w sytuacji gdy mąż bije i pije myślę o zdradzie, w sytuacji gdy mąż bije i pije i wyprowadził się z domu a ja poznałam kogoś wartościowego -zdradzam. Bo nie rozpatrujemy pierdyliona nieprawdopodobnych okoliczności ale konkretne Tu i Teraz i nasze na to zapatrywanie.
                  Czy poczuciem wyższości jest stwierdzenie, że ja nie palę i nie lubię gdy ktoś pali ? Czy poczuciem wyższości jest, gdy powiem, że nie kłamię i jestem uczciwa. Czy poczuciem wyższości jest gdy powiem, że jestem lojalna i nie zdradzam ?

                  Nie ufam takim ludziom. Uwazam paradoksalnie, ze to wlasnie sposrod nich re
                  > krutuje sie wiekszosc kanalii (co nie oznacza, ze kazdy "niezlomny" jest kanali
                  > a).

                  Tak, chyba niestety masz rację.
                • triss_merigold6 Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:34
                  Jak mówię, czynniki zewnętrzne są ważniejsze niż dyspozycje osobowościowe i charakterologiczne.
                  Aktualnie jestem w 100% monogamiczna, bo między placówkami edukacyjnymi, pracą, zupą i liczeniem VAT-u nie mam chęci, czasu, potrzeby odmiany. Miesiąc sama na Maderze w otoczeniu młodych pięknych? Nie stawiałabym dolarów przeciwko orzechom.
                  • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:36
                    jasne
                    dlatego ja -może błędnie- pytanie CZY UFACIE - rozumiem dosłownie, czas teraźniejszy, tu i teraz
                    Pytanie nie brzmi : Czy UFAŁYBYŚCIE.
                    • triss_merigold6 Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:36
                      No więc, w czasie teraźniejszym ufam. big_grin
                      • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:38
                        I ja też ufam.
                        A dlaczego inne nie ufają sobie ( nie są aktualnie w stanie zaufania do siebie ?)
                        Na to pytanie niech odpowiedzą sobie same wink
                        • triss_merigold6 Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:39
                          Może właśnie biorą pod uwagę czynniki przyszłe i zmienne niewiadome.
                          • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:46
                            Być może. Mało kto precyzuje.
                        • baltycki Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:52
                          > A dlaczego inne nie ufają sobie
                          Poniewaz myla zaufanie ze 100% pewnoscia.
                          Tam, gdzie mamy 100% pewnosc, nie ma potrzeby ufac.
                          • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 14:02
                            masz słuszność
              • princess_yo_yo Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:35
                ale jesli rozmawiamy wylacznie o sytuacji zdrady w kontekscie zwiazku to.. teraz jak najbardziej ufam sobie i mezowi ze nie szukamy okazji na bokach bo oboje dbamy o zwiazek i oglnie chcemy razem byc.
                nie mam natomiast pojecia czy jesli zmeczenie marterialu da o sobie znac za 10 lat, proba 'poradzenia' sobie z tym problemem poza zwiazkiem nie bedzie sie wydawac lepszym rozwiazaniem. chcialabym myslec ze nie ale biorac pod uwage jak ludzie ewoluuja przeciagu dekady a zwiazki razem z ludzmi ktorzy je tworza to jak najbardziej pozostaje wiara ale jednak nie pozbawiona watpliwosci.
                i to wszystko z wylaczeniem sytuacji bardziej ekstremalnych, np wypadkow itd
                • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:37
                  princess-ale na logię i ..gramatykę wink- mówisz UFAM a BĘDĘ MU UFAŁA do końca za życia/za dziesięć lat
                  • princess_yo_yo Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:44
                    jak najbardziej, wiec jesli rozwazamy krotkoterminowy horyzont zaufania i to jest to diametralna zmienna w zaleznosci od okolicznosci to tak ogolnie dzisiaj ufam mezowi tak samo jak i sobie wink
                    • guderianka Re: Efekt Lucyfera 07.11.14, 13:47
                      smile
      • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:49
        Ufam sobie DZISIAJ
        Za 20 lat będę całkiem inną osobą
    • 3livka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:29
      To chyba calkiem rozsądne sobie nie ufać. Są rzeczy o których myślałam że nigdy przenigdy, a teraz je rozważam. Bo zmieniły się realia, jestem trochę innym człowiekiem niż ten co kiedyś twierdził inaczej. Życie.
    • mozambique Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:31
      t proste - np . nikt nie wie jak sie zachowa gdy Putinowi odbije i postanowi zajac sobei POlskę
      np gdy dojdzie do dzialan powiedzmy ze wojennych = w tak ekstremalnych sytuacjach z czlowieka wychodzi cos o czym nawet nie wie
      podobnie w stytuacji np. bezdomnosci
      calkowitego braku dochodów
      nieoczekwianej choroby

      itede
    • isa_bella1 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 12:48
      Powiem tak, mam silny kręgosłup moralny ( chyba) i sumienie by mnie zjadło, poza tym raczej nie mam szans żeby zawrócić w głowie w tym wieku jeszcze komuś, smile, ale jest jeden pan, szalenie przystojny, którego znałam przed poznaniem M. i gdyby ( kompletnie niemozliwe) nagle coś go opętało na mój widok to miałabym dylemat smile)), tzn. nie mówię o porzuceniu mężą, tylko o emocjach. To taki przykład, bo naprawdę niemożliwa sytuacja na 1000%, ale nie wiem jak bym postąpiła.
    • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:34
      Patrz, ja też nie, ale widzę że pięknie dopisujesz historię wink
      • morgen_stern Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:42
        Jaką historię? Po prostu nie mieści mi się w głowie, że kobieta, która ma do siebie szacunek może tak o sobie bez żadnej żenady napisać.
        • guderianka Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:44
          Nic nie poradzę, że masz tak ciasną głowę.
    • baltycki Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:39
      Przeczytaj jeszcze raz, do czego odnosilo sie "ku*wa".
      Czy na pewno do ilosci facetow?
      • triss_merigold6 Re: "Sobie nie ufam" 07.11.14, 13:40
        Liczby. Oni są raczej policzalni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja